To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Piwnica - Sala pacjentów

Vincent Edams - 2019-05-25, 20:38

Chłopak pokręcił przecząco głową. Nie było nawet opcji, by dłużej nie jadła. Jeżeli miała odzyskać siły, to musiała zacząć jeść.
- Coś musisz jeść. Zrobię ci owsiankę, żebyś nie musiała gryźć. Rozgrzeje ci żołądek - miał z tym doświadczenie. W końcu na przełomie listopada i grudnia się niemal przekręcił przez tajemniczą, zabójczą grypę, gdzie nie był w stanie nic jeść. Kiedy po szczepieniu zaczęło mu się poprawiać, owsianki i przecierane zupy były pierwszymi posiłkami jakie był w stanie przyjąć.
Strach pomyśleć jakby skończyła Nessa, gdyby jej pobyt w AlterGen potrwał dłużej.
Na jej pytanie, kiwnął jedynie głową. Nie było to nic niezwykłego w jego mniemaniu, więc nie widział powodu, by się tym szczególnie chwalić.
- Zaraz wrócę - powiedział i wstał, by udać się do kuchni.
Tam przyrządził ową owsiankę i z gotowym posiłkiem, wrócił do siostry.

Vanessa Edams - 2019-05-26, 18:36

Dlaczego od samego początku miała przeczucie, że Vincent uprze się, i przyniesie jej coś do jedzenia? Westchnęła tylko słysząc jego słowa. Wolała na razie nie myśleć o rewolucji żołądkowej jakiej w każdej chwili po zjedzeniu mogłaby doznać.
A co by było gdyby została w AlterGen dłużej? Zapewne znów spróbowałaby się zabić, albo na własne życzenie, zagłodziłaby się na śmierć. Takie byłyby tego skutki.
Dziwnie się czuła z myślą, że Vinc siedział przy niej całą noc. Dało jej to trochę do myślenia. Jednak nie dane było jej dłużej się nad tym zastanowić, bo dość szybko wrócił z jedzeniem. Na sam zapach, miała wrażenie, że jej żołądek wywraca koziołki. Nie było to zbyt przyjemne uczucie.

Vincent Edams - 2019-05-27, 13:05

Wrócił z pyszną, pożywną owsianką. No dobra, może nie pyszną, bo sam owsianki nie lubił, ale póki co, tylko ten produkt był bezpieczny dla Vanessy. Sam swoje odcierpiał, jedząc tą brejkę podczas rekonwalescencji.
Widząc jej minę, westchnął cicho
- Wiem, że cię mdli. - powiedział spokojnie - Ale musisz to jakoś przecierpieć. Coś konkretniejszego twój żołądek teraz nie przyjmie. - normalnie jak starszy brat, tłumaczący cierpliwie chorej siostrze, że nie dostanie czekolady na zatrucie pokarmowe. To przywoływało wspomnienia, choć nie potrafił sobie ich przypomnieć. Nadal niewiele pamiętał z życia "przed AlterGen"
- Jedz powoli, małymi łyżkami, - polecił - Nie wrócisz do sił, nie jedząc.

Vanessa Edams - 2019-05-28, 21:23

Vanessa pamiętała, jak nienawidziła owsianki jako dziecko. W późniejszych latach, błąkając się po "świecie" z Davidem, przyzwyczaiła się do jedzenia niemal wszystkiego.
-Mój żołądek nic od dłuższego czasu nie przyjmuje....
Odpowiedziała tylko starając się uspokoić żołądek. Tak bardzo chciała teraz zniknąć.... Jednak niestety, była zbyt słaba by jakkolwiek ratować się mocą. Poza tym, co z tego, że zniknęłaby skoro i tak, była zbyt słaba by stąd zwiać, poza tym miała kroplówkę. Tak więc i tak czy siak, niewiele by sobie tym pomogła. Prawdopodobnie wcale. Jednak podejrzewała, że Vincent i tak jej nie odpuści tego jedzenia, więc uniosła się lekko na poduszce i zmusiła się do pierwszej łyżki. Chwilę po tym jak przełknęła, poczuła jakby w żołądku dział się jakiś armagedon. Jednak; na szczęście, jeszcze jej się nie unosiło. Dopiero po kolejnych kilku łyżkach, miała wrażenie jakby cała zawartość żołądka zaczęła jej się unosić. Do tego stopnia, że musiała zakryć usta dłonią chcąc to wszystko jakoś wystopować.

Vincent Edams - 2019-05-29, 18:50

- Wiem- skwitował jedynie jej słowa, bo sam wiedział, że po długim czasie głodowania, ciężko jest przyjąć cokolwiek. Jeżeli jednak chciała przeżyć, to musiała się przemóc.
Widział, że nie idzie jej łatwo, trwał jednak przy niej niewzruszony. Dopiero, gdy zobaczył, że ta jest bliska puszczenia pawia, zabrał miskę, żeby czasem do niej nie napawiała.
- Powoli. - powiedział spokojnie, pozwalając jej na złapanie oddechu i być może nie zwrócenie całej treści pokarmowej.
Wiedział też, że większość siedzi w jej głowie, a ta zapewne miała ostatnio aż za dużo do przetworzenia. Odłożył miskę na stolik.
- Kate...naprawdę na to wszystko pozwalała? - zapytał cicho
Nie byli ze starszą siostrą zbyt związani...ale do cholery sprzedać młodszą siostrę AlterGen?? Jak posranym trzeba było być na umyśle, by zrobić to komuś tak bliskiemu ?

Nicholas Grenville - 2019-05-30, 19:01

/ dzień następny

Dnia kolejnego, Nicholas wstał przed córką. Ogarnął się i zszedł na dół by przygotować sobie i młodej śniadanie. Swoją porcję zjadł w kuchni. Z kolei córce zaniósł do pokoju. Nie zapomniał o tym, że w piwnicach leżała nadal siostra Vincenta. Rozważał nad tym, co z nią zrobić. Rozumiał, że to rodzina młodego, również by tak postąpił, gdyby znalazł się w takiej samej sytuacji. Miał jednak nadzieję, że do takowej nigdy nie dojdzie.
Zszedł na dół, zmierzając prosto do skrzydła szpitalnego w piwnicach jaki posiadali. Skierował się do pomieszczenia, gdzie jak zauważył, leżała Vanessa i czuwający obok niej Vincent. Trzeba przyznać, że młody zaczyna wczuwać się bardziej w opiekuńczego brata.
- Witajcie. Jak się dzisiaj czujesz?
Przywitał ich, po czym zwrócił się konkretnie do Vanessy.

Vanessa Edams - 2019-05-31, 22:25

Była wdzięczna Vincentowi, że w pewnym momencie zabrał miskę z jedzeniem. Póki co udało jej się pokonać odruch wymiotny, ale niestety, nie całkowicie. Położyła się nieco wygodniej, i przykryła kołdrą. Leki przeciwbólowe przestawały chyba działać, a gorączka nawracać, bo nagle zaczęło jej się robić coraz zimniej.
Gdy tylko spytał o Kate, pogorszył się jej również humor. Spojrzała gdzieś w bok, by nie musieć widzieć jego miny po tym co mu teraz powie.
-Bez mrugnięcia okiem... Ani drgnęła... Pozwalała na wszystko.
Może i nigdy nie miała jakiegoś bliskiego kontaktu z Kate. Nie zmieniło się to nawet wtedy, gdy zabrali Vincenta, jednak przecież były siostrami. Nie mogła tego pojąć.
Niedługo potem pojawił się Nicholas. Spojrzała na niego gdy tylko się odezwał.
-Hej... Bywało lepiej.
Powiedziała tylko okryta kołdrą jakby leżała w śpiworze.
-Wszystko mnie boli i mi zimno...
Nie chciała marudzić. Ale podejrzewała, że dzięki temu, któreś z nich może poda jej jakieś leki albo poprosi o nie kogoś, które jej pomogą. Z jednej strony nienawidziła igieł. Bała się ich, o wenflonie nie wspominając. Z drugiej zaś, to czasem był najszybszy sposób na to, by leki szybciej zaczęły działać.

Vincent Edams - 2019-06-01, 09:37

Zamilkł po słowach siostry. A jednak...Kate okazała się zdrajcą. Dorastali razem, gdy był mały, nosiła go na rękach...tak samo Vanessę. A po latach....bez mrugnięcia okiem, patrzyła jak torturują młdoszą siostrę, by wyciągnąć z niej miejsce jego pobytu.
Wiedział, że ich ponowne spotkanie, skończy się śmiercią dla Kate, ale nie chciał póki co o tym uświadamiać Nessy, która wciąż wyglądała blado.
Usłyszał głos Nicka i spojrzał na niego przez ramię. Chłopak wyglądał na nieco zmęczonego, całonocnym czuwaniem, ale pustka w jego oczach, mówiła w pewnym stopniu o tym, o czym mogli rozmawiać wcześniej.
- Może dajmy jej przeciwbólowe i niech się jeszcze prześpi - powiedział do niego cicho
Sam nastawiał się psychicznie na zapewne nieuniknioną rozmowę z Papą Delgado. Nigdy nie miał przyjemności z nim porozmawiać w cztery oczy, więc mężczyzna, urósł w jego oczach, do rozmiarów co najmniej legendy. Czyżby zjadał go delikatny stres?

Nicholas Grenville - 2019-06-02, 11:34

Mogłoby się zdawać, że Vanessa wyglądała lepiej niż dnia poprzedniego, lecz tylko w tym że normalnie rozmawiała. Nadal co prawda była osłabiona i obolała. Jak sama to potwierdziła. Męczyć jej nie będzie, by zebrała swoje siły, ale z młodym to będzie musiał pogadać. Więc gdy się odezwał, Nicholas spojrzał na niego marszcząc brwi.
- Zaraz ktoś podejdzie to jej da leki i przebada. A my musimy pogadać. Będę czekał w biurze kierowniczym.
Odpowiedział ze spokojem Vincentowi, po czym spojrzał na Vanessę.
- A Ty odpoczywaj.
I tyle co miał do przekazania. Wyszedł więc z sali i skierował się na górę. Sprawdził jeszcze, czy bar jest zamknięty. Choć niebawem powinna pojawić się ekipa remontowa. Czasu jeszcze mieli sporo. Udał się zatem do biura, gdzie postanowił poczekać na młodego.


[z/t]

Vanessa Edams - 2019-06-08, 23:19

Vanessa również nie była z tego wszystkiego zadowolona. Nie było to zbyt przyjemne widzieć jak własna siostra, tak po prostu pozwalała na to, by torturowano Ness.
Spojrzała na Vincenta gdy ten wspomniał o lekach przeciwbólowych. To było coś czego potrzebowała teraz chyba najbardziej. Tak ciężko było jej się skupić na czymkolwiek. Ból coraz bardziej jej doskwierał.
Nie zdążyła już nic odpowiedzieć Nicholasowi. Krótko po jego wyjściu pojawiła się pielęgniarka która obejrzała rany, opatrzyła ponownie i podała leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe. Po tym wszystkim znów leżała otulona kołdrą. Gdy leki zaczęły działać, młoda ponownie poczuła się senna. Nie miała zamiaru walczyć z tą sennością.

Vincent Edams - 2019-06-12, 15:23

Cóż...wiedział, że rozmowa wychowawcza go nie ominie. Złamał zasady, sprowadzając tu siostrę bez pytania. Musiał ponieść tego konsekwencje.
-Śpij. Poczekam tutaj, aż zaśniesz - powiedział do niej cicho.
Obserwował twarz siostry, nim ta nie odpłynęła, a jej oddech nie stał się miarowy i spokojny. Patrzył na jej blade policzki i wiedział, że więcej jej nie zostawi. Nawet nie przez to, że żywił do niej jakieś braterskie uczucia...ale dlatego, że była w tym stanie, tylko dlatego, że łączyły ich więzy krwi. Musiał wziąć odpowiedzialność za to.
Wstał cicho i udał się na górę

/zt

Vanessa Edams - 2019-06-27, 19:11

Vanessa nie do końca wiedziała o co chodziło Nicholasowi, ale nie chciała się teraz tym zamartwiać. Chciała tylko zasnąć. Szczerze powiedziawszy, wolałaby, aby nie oglądał jej w takim stanie. Wciąż nie mogła pojąć, dlaczego nie zostawił jej tam. Zwłaszcza, że ich ostatnie spotkanie nie należało do najlepszych. Wolałaby w ogóle o tym spotkaniu zapomnieć. Na tą chwilę, wolała nawet by ją tam zostawił. Może by znów znaleźli i tym razem wykończyli... Albo wykrwawiłaby się... Któraś z tych opcji była pewniakiem. Jednak Vincent ją uratował. Była mu wdzięczna, ale nie wiedziała po co to zrobił.
Wreszcie po krótkiej chwili zasnęła. Nie wiedziała czy rzeczywiście siedział przy niej czy nie. Skupiała się jedynie na tym, by zasnąć.

/zt

Colleen Marie - 2020-03-02, 21:06

Rozdzielili nas, mnie i Bradley’a, co kompletnie mi się nie podobało. To z nim tutaj przyszłam, nie chciałam go opuszczać nawet na krok, nie za bardzo ufałam temu całemu Nicholasowi i całej reszcie osób, które mnie otaczały. Byłam paranoiczką i fakt, że rozdzielono mnie i jedyną bliską mi w tym miejscu osobę, dość mocno mnie irytował. Oprócz rany na nodze, z której już zdążyłam wyjąć kulę i która była już odpowiednio opatrzona, nie było mi kompletnie nic. Nie potrzebowałam żadnej pomocy medycznej, cholera jasna. Powinnam była być przy Bradley’u, który był zdecydowanie słabszy niż ja, czuł się znacznie gorzej, przez tą jebaną mutazynę. Rozłąka zdecydowanie nie była mi na rękę, ale póki co nie chciałam głośno protestować. Zależało mi przecież, żeby z Grey’em dostać się do Rebelii, więc chyba powinnam słuchać rozkazów, prawda?
W drodze do jednej z sal, która została mi przydzielona, towarzyszyła mi mutantka, którą uratowaliśmy, i która jako jedyna z grupy nie pojechała do Bractwa. Zerkałam na nią kątem oka, trochę niepewnie. Nie znałam jej, skąd mam wiedzieć, do czego jest zdolna?
Bez słowa usiadłam na jednym z łóżek, zakładając nogę na nogę i zdejmując z siebie porwaną bluzę, zostając więc w koszulce na ramiączka i czarnych jeansach z dziurą po postrzale. Czekałam, aż mnie stąd wypuszczą, aż będę mogła wrócić do Brada.

Nicholas Grenville - 2020-03-02, 23:29

/ 10 maja 2019

Musieli ich rozdzielić. Bardziej ranni wymagali natychmiastowej opieki medycznej. Nicholas miał przygotowany personel, który tylko czekał na ich przyjęcie i udzielenie pomocy. Tak też się stało. Ci mniej ranni lub wcale, zaprowadzeni zostali to drugiej pustej sali, gdzie mieli poczekać aż ktoś przyjdzie i ich opatrzeć, ewentualnie przynieść coś, czego potrzebują. I jak tylko męska część rannych została opatrzona, lekarz pojawił się w sali dziewczyn i zlustrował obie. Widząc i dowiadując od młodej panny, że nic jej nie jest, podszedł do dorosłej i przebadał ją, opatrując później jej rany na łydce. Lepiej jak założy się świeży opatrunek, niż miałaby ciągle mieć prowizoryczny. Przynajmniej nie wda się zakażenie. Jeżeli niczego nie potrzebowały, zostawił ich. Zaraz po nim, wszedł Nicholas, który czekał na korytarzu. O ile młodzież w jednakowych strojach, była mu wiadoma, że się tu zjawi, tak inaczej miała się sprawa z Colleen. O niej nie było mowy, że miała tutaj przyjechać.
- Jesteś z bractwa?
Zapytał wprost. O ile wiedział, że niektórzy mutanci z bractwa przyjaźnili się z rebeliantami, tak musiał wiedzieć czy to samo było w jej przypadku. Że zamiast jechać do swoich, przyjechała tutaj. Podobnie miał tu z Imari, która czekała na powrót Vincenta. Powinien ją poinformować o tym, że już wrócili i przeżyli, ale pierw musiał porozmawiać z tymi tutaj, co fizycznie wyglądają znacznie lepiej.

Colleen Marie - 2020-03-02, 23:44

Milczałyśmy. Obie. Ewidentnie żadna z nas nie miała ochoty rozmawiać z drugą, a mi cisza zupełnie nie przeszkadzała. Co prawda, cholernie się niecierpliwiłam… Moja rana nie była aż tak poważna, a czułam się źle, odseparowana od Bradley’a. Byłam tu po to, by być przy nim, a tymczasem już przy pierwszej lepszej okazji nas rozdzielili i starałam się jakoś zbyt mocno o tym nie myśleć, żeby przypadkiem się nie rozmyślić co do dołączania do Rebelii. Bo przecież miałam takie myśli, gdy mutanci odjeżdżali w stronę Bractwa… mojego Bractwa.
Gdy lekarz wszedł do pomieszczenia, pozwoliłam mu się opatrzeć bez większych protestów. Zmienił mu opatrunek, a ja jedynie kiwnęłam głową w ramach podziękowania, wciąż nie odzywając się ani słowem. Lekarz wyszedł, a do pomieszczenia wszedł mężczyzna, kompletnie mi nieznany.
Drgnęłam na jego pytanie, przekrzywiając nieznacznie głowę w prawo, by lepiej mu się przyjrzeć. Może to był ten cały Nicholas? Wstałam z łóżka i wyciągnęłam dłoń w jego stronę, z zamiarem oficjalnego przedstawienia się, choć dziwiło mnie, że w ogóle zadawał mi takie pytanie. Nie widział plakatu z moją twarzą na każdym możliwym budynku w całym stanie? A może nie oglądał wiadomości, gdzie wciąż pokazywano mnie i moją matkę?
- Colleen Marie, ty… pewnie Nicholas, zgadłam? – spytałam najpierw, unosząc jedną brew w górę, a następnie kątem oka zerkając na mutantkę, która wciąż przebywała z nami w jednej Sali, słuchała tego, co mówimy… Ale czy miałam zamiar powiedzieć coś, co mogło mnie obciążyć, lub pogrążyć? – Moja matka założyła Bractwo, byłam u jej boku od samego początku, aż do momentu jej śmierci, a potem przejęłam przywództwo, aż… D.O.G.S. mnie nie zaaresztowali. Uciekłam im. – przełknęłam nerwowo ślinę, opuszczając ręce luźno wzdłuż tułowia. To nie były miłe wspomnienia, ale i tak cholernie cieszyłam się, że w ogóle je miałam, że odzyskałam pamięć... Nie wiedziałam, co jeszcze mam dodać, czy Nicholas – jeżeli oczywiście dobrze zgadywałam, że to on – chce wiedzieć o mnie więcej, czy wystarczyło mu to, co powiedziałam.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group