Poprzedni temat «» Następny temat
Sahir Allison
Autor Wiadomość
Sahir Allison



Beware of the dog

Manipulacja czarnym glutem

83%

Mortem





name:

Mały Książę

alias:
Cztery

age:
26

Wysłany: 2018-02-25, 15:33   Sahir Allison

Sahir Allison
urodzony w Lexington 26.10.1992 roku, mieszka w Seattle od 7 lat, przynależy do DOGS, piastuje stanowisko członka taktycznego oddziału Niebieskiego Szwadronu, wizerunku użycza Jon Kortarajena.
historia

Now hush little baby, don't you cry
Everything's gonna be alright
Stiffen that upper lip up little lady, I told ya
Daddy's here to hold ya through the night


Eryk Charles Allison był patriotą. Zawsze powtarzał, że dla bliskich wszystko - ale dla kraju jeszcze więcej. Jeden z tych ludzi, których poznawałeś w barze, kiedy siedzieli na hookerze ze szklanicą whiskey w łapie i wiedziałeś, że ma naprawdę wiele do opowiedzenia. Bo miał. Dumny przedstawiciel U.S. Army, 75 Pułku Army Rangers miał wiele blizn i wiele wspomnień, które czyniły z niego człowieka zaprawionego w bojach i takiego, którego kule się nie imały. I chociaż życie to nie obrastało w chabry i fijołki, raczej w granat irysów i złoto chryzantem, to można było o nim powiedzieć "człowiek spełniony". Spełniony i szczęśliwy, skoro mógł walczyć za kraj, który kochał. Zawsze powtarzał rodzinie i znajomym, że wyjdzie za piękną Amerykankę, kupi domek na przedmieściach i zamieszkają tam razem ze swoim dzieckiem - synek, córeczka, nie robiło mu to żadnej różnicy. Jak na razie był za młody, korzystał z uroków młodości, robił karierę w armii. W końcu na wszystko przyjdzie odpowiedni czas.

I know mommy's not here right now and we don't know why
We fear how we feel inside
It may seem a little crazy, pretty baby
But I promise momma's gonna be alright.


Chizuru Sakura Araki była emigrantką z Japonii. Smutną, zahukaną dziewczyną, która swoją młodość przesiedziała w kącie wytykana palcami - i nikt nie potrafił właściwie powiedzieć, dlaczego tak było. Zwłaszcza, że jej rodzinie naprawdę dobrze się wiodło. Naciskali na młodą Chizuru wymuszając najlepsze oceny, narzucając drogę życia, planując jej ślub z kimś, kogo nigdy na oczy nie widziała. Miała być grzeczną, ładną, porcelanową laleczką, która siedzi i uważnie słucha, kultywując ceremoniał parzenia herbaty, nie popularną na wulgarnym zachodzie "kobietą niezależną". Gnębiona w szkole i tłamszona w domu znalazła w końcu inny plan na życie, albo raczej - ten plan sam ją znalazł. Młody Amerykanin, który wyznał jej miłość wieczną i nieprzemijającą, obiecał, że się nią zajmie, jeśli tylko pojedzie do Ameryki razem z nim. Oczarowana jego kurtuazją, jego urodą, jego uśmiechem - uciekła. Nieprzemijająca miłość zamieniła się w miłość za pieniądze. Zaczęła pracować jako prostytutka, nie mając wykształcenia, wykorzystana przez kogoś, kogo kochała. Smutny los trzymanej pod kloszem laleczki, która niczego nie widziała o życiu - zbyt dumnej, by poprosić rodzinę o pomoc.

And if you ask me too
Daddy's gonna buy you a mockingbird
I'll do anything for you to see you smile
And if that mockingbird don't sing and that ring don't shine
Ima break that birdies neck.


Eryk poznał Chizuru w jednej z knajp. Miłość? To nie była ta romantyczna miłość - to była ta sławna miłość za pieniądze. I wiecie, jak to jest, coś nie pykło - albo właśnie pykło za mocno. Pęknięta gumka, niedziałające leki, czy może zbyt dużo procentów we krwi dwójki kochanków, kto by to teraz wiedział. Fakt był faktem - tutaj zaczął się zalążek historii Sahira. Ta wpadka nie została szybko wykryta, bo nawet kiedy Chizuru już zrozumiała, co się stało, nie chciała tego zaakceptować. Usunąć ciążę, nie usunąć? Raz próbowała. Trafiła do szpitala i tam Eryk został powiadomiony o tym, że zdaje się, że ma w drodze syna - o którym nawet do tej pory nie wiedział. Po wyjściu ze szpitala długo siedzieli w ciszy w przydrożnej knajpie, spoglądając na czarną kawę i swoje odbicia, zamiast na siebie wzajem. Eryk miał po prostu zbyt duże poczucie odpowiedzialności. Nie mógł przecież zostawić tak tej kobiety, prawda? Szybko został zorganizowany ślub, niewiasta przeprowadziła się do jego mieszkania, w którym Eryk mieszkał ze swoją matką i... i tak zostało. On jeździł nadal na misje - ona pracowała w domu. Męża nie było w domu, kiedy rodził się jego syn i tylko dlatego dostał on takie mało amerykańskie imię. Chizuru miała świra na punkcie znaczeń, symbolizmu. I tak jakoś wyszło, że imię "Ten, Który Czuwa" bardzo jej do syna przypasowało. Nigdy nie był on błogosławieństwem, więc czemu nie przekląć go na dobry początek wiecznym czuwaniem? Nie wspominając, że Eryk był bardzo niezadowolony z takiego imienia, kiedy wrócił - ale mleko zostało rozlane. Nie trzeba mówić, że się nie dogadywali, prawda? Wieczne awantury, wieczna agresja, wieczne spiny. Ciągnęli siebie wzajem w dół. Chizuru w końcu próbowała skontaktować się ze swoją rodziną, ale ci się jej wyrzekli. Nie było drogi powrotu - była tylko długa droga w dół. Eryk? Coraz gorzej sobie radził. Gniew i frustracja zaczynała wypełniać jego serce i chociaż nigdy nie należał do delikatnych, tak teraz przechodził samego siebie. W końcu w 2003 roku po II wojnie w Zatoce Perskiej został zwolniony dyscyplinarnie i odesłany przymusowo do domu. To był dla niego koniec świata.
Gdzie w tym wszystkim był Sahir? Ano - był. Ciche dziecko, które niewiele mówiło. Które chłonęło zapach alkoholu, wrzaski rodziców i ich rękoczyny. Które spijało nauki ojca i matki z ich ust, chociaż chyba nikt tak do końca się nie przejmował tym, w jakim kierunku się rozwinie. Domem bardziej zajmowała się stara, schorowana matka Eryka, niż Chizuru. I ponieważ była chora to Sahir zajmował się i nią. Jaka by nie była - kochał ją. Uwielbiał jej opowieści i książki, które mu czytała, takie jak Mały Książę i to, jak pomagała mu w lekcjach. Miał problemy w szkole. Słabe wyniki w nauce. Zupełnie zamknięty w sobie wybuchał, kiedy tylko ktoś próbował otworzyć jego mały światek i wślizgnąć się do niego jakimikolwiek zaczepkami. W ramach dyscypliny za to zachowanie matka lała go w domu. Ojciec doprawiał, kiedy wracał. Nigdy się nie skarżył. Winy spływały na niego lawiną, a on... chyba był po prostu za głupi, żeby to zrozumieć. Sporo czasu spędzał u pedagoga, potem u psychologa. Nie podobało się rzecz jasna Erykowi ani Chizuru, którzy uważali, że "z ich synem jest wszystko w porządku". A nie było w porządku. Z jednej strony chciał z kimś porozmawiać i lubił swoją pedagog, z drugiej zawsze miał z tyłu głowy, że "rodzicom się to nie podoba". W domu miał wiele obowiązków odkąd pamiętał. Zaliczał się do tych dzieci, których dzieciństwo zostało zakończone zanim w ogóle się zaczęło. Zawsze starał się zdobyć pochwały ojca. Robić wszystko jak najlepiej, żeby tata był dumny. Nie chciał być problemem i obciążeniem, za jakie go uważano. Jak każde dziecko - starał się o odrobinę miłości. Zazwyczaj się jednak bał. Siedział cicho w swoim pokoju i zajmował się czymś, co pomagało nie słyszeć krzyków zza drzwi. Na przykład układaniem puzzli.
Nikt już nie pamięta powodów i przyczyn tego, co się działo.
Odkąd Eryk wrócił do domu na stałe z wojny było tylko gorzej. Chizuru coraz bardziej tonęła w swoich chmurnych myślach, tak jak zresztą jej mąż.
Chizuru i Eryk lubili balować. Często robili imprezy w domu, spraszali swoich znajomych - w takich momentach Sahir zawsze chował się w najbardziej ciasny kąt swojego pokoju, w ciemności i udawał, że go nie ma. Po jednej z takich imprez Chizuru weszła do pokoju dziecka.Normalna szarpanina z dzieckiem przerodziła się w coś więcej. W o wiele, wiele więcej. Już wtedy tą kobietę można było podciągnąć pod paragraf szaleńca. Wariatka. W jej głowie narodziła się myśl, bardzo prosta i banalna - jeśli zabijesz powód swoich nieszczęść - przestaniesz być nieszczęśliwa. Dlatego sięgnęła po kuchenny nóż i zagnała syna w kozi róg. Instynkt obrony był silniejszy niż cokolwiek innego. Strach, panika, błagania niczego nie zmieniały. Eryk wcale jej nie powstrzymywał. Sahirowi do dzisiaj śni się koszmar tej nocy z okropnym śmiechem ojca w tle. Czarna ciecz pojawiała się wokół dziecka i rozpłynęła po całym pokoju, wyrastając przed Chizuru, paroma kolcami. Zraniona krzyknęła, potknęła się, cofnęła. Polała się krew, której duszny, żelazisty zapach zakręcił się w powietrzu. Czy już wtedy była martwa, czy jeszcze miała szansę? Sahir tego nie wiedział. Łzy przysłaniały mu cały świat. Łzy i gniew. Tak samo jak nie bardzo wiedział, co działo się potem. Pamiętał tylko gorąco płomieni, które parzyło go w policzki i krzyki. Wpadła na stolik, na której płonęła świeczka, a ta spadła na podłogę, prosto na ciecz. Wszystko objęło się płomieniami. Tej nocy, 2004 roku, zginęła matka Eryka i Chizuru. Mówili, że to wybuch gazu, awaria, ale wiesz, Przyjacielu...
Ja im nigdy nie uwierzyłem.
Eryk uratował syna z pożogi, z której nie uratowała się ani jego matka ani żona. Przeprowadzili się do innego miasta, nie czekając nawet na pogrzeb, co do dzisiaj Sahir sobie wyrzuca, że nie był na ostatnim pożegnaniu matki i babci. I tak żyli, na wiecznych walizkach. Eryk pilnował syna jak oczka w głowie. Traktował go jak potwora - i jak broń. Nie dlatego, że tak go kochał, skądże znowu - przecież gdyby nie ten dzieciak to nadal miałby wspaniałe życie! Dlatego, że widział w tym bachorze swoją przepustkę do armii. Moc Sahira objawiała się co chwila w najbardziej prozaicznych czynnościach. Bał się samego siebie, bał się ojca, bał się wspomnień, które go nawiedzały. Czarna ciecz ciągle go prześladowała, niszczyła rzeczy wokół niego. Nie lubił miejsc, w których ojciec go zamykał - było ciemno. Wyrobił w sobie strach do ciemnych ciasnych pomieszczeń, strach przed zamknięciem. Nie była to na szczęście jeszcze fobia. Nie było mowy o normalnym życiu, skoro w każdym momencie mógł kogoś podpalić. Coś zniszczyć. Od 12 roku życia szkolił go, trenował, zarówno jego moc jak i jego ciało, wystarczyło się tylko dobrze ukrywać przed kształtującymi się polowaniami na mutantów. Angażował się w działania Wellerów jeszcze zanim powstał DOGS. Nawet jeśli zwolnili go z armii - nadal miał sporo kontaktów. Gdzieś w tym wszystkim zaginął patriotyzm. Żyły Eryka drążyła trucizna i ciągle niezaspokojone pragnienie, by sięgnąć po coś więcej. W 2015 roku jego marzenia się spełniły. Syn był jego przepustką do DOGS i chętnie powrócił do służby. Tylko znów - a Sahir? Sahir był grzecznym synkiem. Poddawał się ojcu, bo... bo przecież był jego ojcem, a on był wpatrzony w niego jak święty obrazek. Był jak pies - wierny, bo przecież wychowany w miłości do ojczyzny! I bardzo dobrze ułożony ciężką ręką. Nie zależało mu na kraju, na mutantach, o których miał kruche pojęcie ani na DOGS, on jedynie spełniał zachcianki ojca, będąc tak cholernie zafiksowanym na tym jednym punkcie, by ten w końcu był z niego dumny. Cały czas obwiniał siebie o śmierć matki, zresztą Eryk mu to regularnie wypominał. Tylko że to też nie tak, że tak strasznie Eryka kochał. On go nienawidził. Syndrom sztokholmski, ot co. Mimo to każdego dnia ciężko pracował - i pracuje nadal.
Chodząca, żywa broń.
W grudniu 2016 roku zginął jego ojciec na jednej z akcji.


charakter
Don’t be mistaken. This THING’S job isn’t guarding. It is killing and dying on behalf of humans. Nothing more, nothing less.

Gdyby tak odpowiednio przekrzywić kark, stojąc na głowie i jeszcze trochę obracając podłogę, zmieniając koloryt obrazka, to może... może wyszłoby na to, że Sahir rzeczywiście ma jakiś charakter. Bo wydaje się go nie mieć. Jego spojrzenie wydaje się być matowe, jakby duch dawno opuścił ciało, zblazowanie, apatia i flegmatyczność biją od niego ze wszystkich stron. Taki byt, któremu po prostu pozwolono być. Ciągle milczy, a kiedy nie milczy, to mieli ta powoli słowa, że czasami się odechciewa czegokolwiek. Koniec końców jest przecież bombą, której trzeba wydać odpowiedni rozkaz, żeby wybuchła. Jest całkiem głupiutki, przynajmniej taki się wydaje podczas rozmów. Kompletnie nie wyczuwa żadnych ironii, sakazmów, nie rozumie żarcików, nie śmieje się i nie uśmiecha. Ciągle ma ten sam wyraz twarzy, który ma tylko swoje pomniejsze formy - i zawsze tak samo spłaszczone. Potrafi być całkiem ciekawy świata, który odbiera dość prostolinijnie. Trochę jak dziecko. Widzisz, on po prostu jest jakiś taki wycofany, dlatego śmiało można go nazywać autystycznym. Nie można od niego oczekiwać, że czegoś się domyśli, dokończy sobie niedopowiedzenia, albo że zrozumie, że ten zalotny uśmieszek to zaproszenie do flirtów. Do niego trzeba bardzo konkretnie. I najlepiej - bardzo łagodnie, bo ten niezmącony spokój jest naprawdę bardzo złudny. Kiedy pojawiają się zbyt duże naciski - wybucha. A kiedy wybucha nic nie jest w stanie przemówić mu do rozsądku. Prócz jednej osóbki. Ma pieską naturę, więc zawsze ma swojego jednego, jedynego Pana, którego sam sobie wybiera i słuch go ponad wszystko. Przybiega na wezwanie merdając ogonem, a kiedy mówią "skacz" to pyta, jak wysoko. Nie żeby nie słuchał innych, skądże znowu -jest bardzo dobrym żołnierzem. Ta jedna osoba ma u niego po prostu specjalne względy - i zazwyczaj tyko ta osoba może go powstrzymać, kiedy wpadnie w swój szał. Wierność sprawia, że nie ma mowy o wydawaniu komukolwiek czegokolwiek. Został tak wyszkolony, że w jego myślach utkwiła nauka, że jeśli masz wpaść w ręce wroga i oddać jakieś informacje - lepiej się zabij. Żeby nie było nieporozumień - Sahir jak najbardziej też ma swoje emocje i to całkiem głębokie. Po prostu nijak nie potrafi ich wyrażać - tak jak nie bardzo potrafi odczytywać uczucia innych.
opis mocy

A man might befriend a wolf, even break a wolf,
But no man could truly tame a wolf.


Manipulacja czarną materią pozwala na dwie rzeczy.
• Po pierwsze - tworzysz materię w stanie ciekłym. Jest chłodna w dotyku. Nie rozpuszcza się w wodzie. Stworzenie maksymalnej objętości (200l) trwa jeden post, można jednak przywoływać fragmenty. Jest to objętość zdolna wypełnić wannę. Przywołanie materii w takiej ilości doprowadza do krwotoku z nosa i całkowitego wyczerpania z sił po trzech postach użytkowania i omdlenia. W wypadku zużycia całej objętości użytkownik musi odpoczywać tydzień fabularny. Przez ten czas nie może korzystać z mocy i jest ogólnie wyczerpany.
Należy ją stworzyć bezpośrednio w dłoni albo na ziemi, wokół swoich nóg. Kolorem wygląda, jakby kłębiły się w niej czarne płomienie albo czarny dym, dlatego Sahir nazywa to "Czarnym Ogniem".
• Po drugie - manipulujesz nią. Materia może przesuwać się po ziemi (wygląda podobnie do płynięcia wody) do wybranego celu, ale tylko po powierzchniach płaskich z maksymalną prędkością 10m na jedną akcję, na maksymalną odległość 20m. Na maksymalnej odległości nie wykształci się już nic poza drobiazgi (jak lina, cienki kolec, itp). Materia zawsze musi pozostać podłączona do niego. Im dalej odbiega tym traci na swojej objętości. Zawsze wraca po tym samym śladzie z prędkością 10m na jedną akcję. Można ją uciąć, przerwać, oddziałując na nią nieprzepuszczalnym ciałem stałym. Jeśli w następnym poście użytkownik się nie połączy z odciętą częścią - znika i należy wytworzyć materię od nowa. Nad odciętym fragmentem nie ma kontroli. Materia nie poleci sobie w powietrze ot tak i nie przelewituje nad dziurą.
• Można zmienić stan skupienia materii do stanu stałego. Zmienne fazowo w zakresie ciecz-ciało stałe w całości lub częściowo. Prędkość zmiany skupienia zależy od ilości zmienianej cieczy. Zamienienie drobnych ilości zajmuje moment, zaś całej objętości - cały post. Może przybrać ona przeróżne kształty, ograniczone swoją wielkością i zasięgiem działania umiejętności oraz wyobraźnią użytkownika. Ciałem stałym nie można poruszać, ani nadawać mu nowych kształtów poza raz określony, który wyszedł ze stanu ciekłego, dopóki znów do stanu ciekłego nie powróci. Nie można nią tworzyć działających mechanizmów. Ma właściwości zmniejszające energię danego ataku. Można je przeciąć, przełamać, w zależności od wielkości i gęstości. Ciało stałe oderwane od materii zamienia się automatycznie w ciecz i znika.
• Umiejętność wymaga dużego skupienia i precyzji przy jej pełnym rozwijaniu. Trenował jednak na tyle długo, że ciężko go rozproszyć. Gdy przestanie się na materii skupiać - ta całkowicie zamiera. Na początku Sahir potrafił jedynie tą masę wytwarzać i odrobinę nią poruszać. Dopiero potem odkrył, że może poruszać nią swobodnie i nadawać jej stałe właściwości. Moc szalała niemal cały czas, dlatego ojciec go ukrywał. Używanie umiejętności mocno go męczy pomimo treningów, jakie przeszedł i zawsze dość mocno wyziębia jego organizm. Grzanie się w ciepełku jest bardzo wskazane. W przyszłości będzie w stanie zwiększyć prędkość cieczy i kontrolować większy obszar.

ciekawostki

•Na szyi nosi dwa nieśmiertelniki. Jeden jest jego - drugi... na drugim imię i nazwisko zostało zryte czymś ostrym. Zazwyczaj chowa je pod t-shirtem. Ma bzika na ich punkcie. Nikomu nie pozwala ich dotykać.
•Ma czarne tęczówki. Słowo daję! Nie żadne brązowe. Czarne. Całkowicie czarne.
•Codziennie rano musi się odbyć trening. Nie ma problemów z samodyscypliną i lenistwem.
•Zawsze obchodzi swoje urodziny, chociaż obchodzi je tylko sam ze sobą.
•Lubi puzzle. I układankowe rzeczy. Wystarczy mu dać takie i siedzi jak trusia.
•Boi się ciasnych, ciemnych pomieszczeń. Nie jest to fobia, ale nie toleruje ich najlepiej.
•Zna parę słówek po japońsku i złapał kilka smaczków kulturalnych od swojej matki. Pamięta to pięć przez dziesięć.
•Potrafi obsługiwać bronie palne, machać nożykiem, chociaż raczej z żadnej nie korzysta. Nie ma takiej potrzeby. Ogólnie - potrafi walczyć. Do tego był szkolony.
•187cm/82kg. Nie, nie ma sześciopaczka. Ma surowo wyrzeźbioną sylwetkę ciężkim treningiem siłowym i wytrzymałościowym, nie rzeźbiącym.
•Jest gupi. Za to...
•Dobiega do bramki w pół sekundy, a ty człowieku?


_________________

<div style="width: 430px;">
<img src="https://data.whicdn.com/images/260195603/original.gif" height="120"; style="width:204px;border:1px solid #000000;">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px; line-height: 9px; font-size: 9px;font-weight:bold;color:#707070 ; text-align:center; margin-bottom:1px; margin-top: -10px">
~To take, one must first give.~


[Profil]
   
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2018-03-01, 16:05   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 83%
Sahir to biedne dziecię, które nie miało okazji zaznać w życiu miłości. Kto wie? Może kolejnym jego opiekunem, który będzie miał za autorytet, będzie jakaś miłostka? Cóż, leć na fabułę tworzyć z nami historię!
_________________
I won't admit it but I'm not too well. I'd burn this city but you can't burn this hell.
[mru]
[Profil]
  [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5