Poprzedni temat «» Następny temat
Port
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-23, 12:54   Port



[Profil]
 
 
Ashley Meyers



Hail Satan and have a good afternoon

Skrzydła

89%

Vodka





name:

Ashley Meyers

alias:
Fallen Angel

age:
30

Wysłany: 2017-12-11, 19:09   

|1

Odkąd dołączyła do Bractwa dość rzadko bywała w Seattle. Miało to związek z jej obowiązkami, których było nota bene nie mało, ale również tym, że nie chciała przypadkiem spotkać kogoś znajomego. Gdy tylko rząd zaczął szukać i uprowadzać mutanty Ash usunęła się bez słowa wyjaśnienia w cień. Takie rozwiązanie wydawało się jej dużo łatwiejsze, niż zbędne tłumaczenia i możliwość konfrontacji z niezbyt wygodnymi pytaniami. Bo niby jak miała wytłumaczyć nagłą chęć odosobnienia, akurat w momencie, gdy świat dowiedział się o genie X?
W porcie nie było już niemal nikogo. Nie miała się co dziwić, gdyż pomału zapadał wzrok. Miała właśnie zamiar wrócić do Olimpii ze swoich "małych zakupów". Potrzebowała broni. Oczywiście dużo bardziej ufała w walce swoim skrzydłom, czy nawet swoim umiejętnością walki wręcz, ale nigdy nic nie wiadomo. Lepiej jest dmuchać na zimne i mieć ją przy sobie, aniżeli nie. W każdej chwili mogła zostać schwytana. Nie sądziła, że kiedykolwiek będzie choćby tak myśleć, ale tak naprawdę jedyne miejsce, w którym czuje się bezpiecznie to Olimpia. Sytuacja była niezwykle napięta, a wojna wisiała wręcz w powietrzu. Jeśli miałaby być szczera oczekiwała jej. Miała dość hipokryzji ludzi. Przez ich zazdrość i strach mutanci byli zmuszeni chować się niczym robactwo, a przecież to oni byli tymi potężniejszymi. Oby Colleen nie dała się uwieść wizją pokoju, który i tak nie nadejdzie. Chyba, że sami go sobie wywalczą...
[Profil]
 
 
Maxine Temple



I am an anarchist

Fala Telekinezy

18%

Muzyka i jedzenie





name:

Maxine Temple

alias:
Max, Punk Kid

age:
13 lat

Wysłany: 2017-12-11, 19:43   

/początek

Max wstała dzisiaj bardzo późno. Wczoraj w nocy, wraz z innymi dzieciakami, wlamywali się do starej fabryki, by robić grafitti, rozwalać różne przedmioty, słuchać muzyki i wyżywać się na różne możliwe sposoby. Wróciła do "domu", jeśli domem można nazwać legowisko w squacie, jakoś po 3 w nocy. Obudziła się tego samego dnia, popołudniu. Głodna i zmarznięta. Zima była okropną porą roku dla bezdomnych. Wielu z nich chorowało, albo nawet traciło życie, przez mróz jaki panował. Maxine była opatulona w dwa koce, i różne ubrania, a i tak umierała z zimna.
No cóż, trzeba było wstać i zacząć kolejny smutny dzień, w tej szarej rzeczywistości. Dziewczyna przypomniała sobie że niejadła nic przez ostatnie dwa dni. Pora było wybrać się na jakieś "polowanie".
Dziewczynka była już zaprawiona w boju. Wiedziała jak kraść, gdzie i kiedy. Dzisiaj wybrała port, ponieważ dużo tam zostawionego jedzenia. Nie zamierzała oczywiście jeść z ziemi. Pomimo swojej bezdomności miała jeszcze resztki godności, które zużywała na okradaniu zwykłych, porządnych obywateli.
Była ubrana w gruby sweter, i męską, o kilka rozmiarów za dużą, kurtkę. W rękawiczkach bez palców wyglądała jeszcze bardziej beznadziejnie, ale to akurat jej nie przeszkadzało. Mało kto brał ją za bezdomną. Była raczej postrzegana jako jedna z tych brudnych subkultur które skażały miasto swoją innością. W krótkich włosach łatwo ją było pomylić z chłopcem. Można było ja porównać do Oliviera Twista, z tą różnicą że Oliver Twist nie stawiał włosów na żel.
Maxine spacerowała sobie spokojnie wyszukując ofiary. Po kilku miesiącach takiego życia jej zmysły znacznie się polepszyły. Potrafiła ujrzeć okazje nawet z kilku metrów w totalnych ciemnościach. Tak jak teraz, zauważyła wystający portfel z tylnej kieszeni pewnej kobiety. Maxine nie obchodziło kim ona była, i gdzie zmierzała. Ważne że stała się łatwym celem. Dziewczynka przyspieszyła lekko kroku nie zwracając uwagi na kobietę. Rzuciła tylko okiem na portfel i podskoczyła do nieznajomej, łapiąc ręką za portfel. Czy jej się udało, czy nie, rzuciła się do ucieczki. Zasada kradzieży była jedna-nie dać się złapać.
[Profil]
 
 
Ashley Meyers



Hail Satan and have a good afternoon

Skrzydła

89%

Vodka





name:

Ashley Meyers

alias:
Fallen Angel

age:
30

Wysłany: 2017-12-11, 22:27   

Spodziewała się wszystkiego, ale nie tego, że zostanie okradziona przez Małego Gnoma. Dobrze, że dzieciak wybrał sobie za cel wystający portfel z jej tylnej kieszeni, a nie pistolet ukryty za paskiem spodni, bo to mogłoby skończyć się naprawdę źle. Gdyby nie była tak mocno... podirytowana, zapewne mogłaby nawet poczuć podziw względem uczynku Małego Złodziejaszka. Musi przyznać, że nie zauważyła nawet momentu, w którym ten podbiegł do niej i zdążył ukraść jej portfel, więc albo się starzeje, albo dzieciak jest naprawdę dobry.
Nie czekając długo rzuciła się w pogoń za złodziejaszkiem nie zważając nawet uwagi na swe buty na obcasie, które wbrew pozorom w żaden sposób jej nie przeszkadzały. Z niemałym trudem, ale jednak dogoniła, jak się okazało dziewczynę, którą złapała za ramię, odwróciła w swoją stronę i przydusiła do ściany wąskiej i ledwo oświetlonej uliczki, w której się obie znalazły. Gdyby Bóg, czy inne licho nie obdarzyło jej długimi nogami, a sama nie poświęcałaby tyle godzin na treningi Mała zwiałaby jej bez większego problemu, co utwierdziło ją w przekonaniu, że nie była jej pierwszą ofiarą.
Naprawdę nie miała ochoty użerać się z gówniarą. W zupełności wystarczało jej to, że musiała codzienne znosić treningi z bardziej, bądź mniej rozgarniętymi członkami Bractwa. Nie chciała spędzać w Seattle więcej czasu, niż powinna. Każda minuta dłużej spędzona w tym mieście wiązała się ze zwiększającym się ryzykiem, choć prawdopodobnie była przewrażliwiona. Nikt nie mógł wiedzieć o tym, że jest mutantką, a raczej nikt nie wiedział jak wygląda, bo co do tego, że mogą znać jej dane miała pewne podejrzenia.
- Wybierasz się gdzieś? - Zapytała przyduszając dziewczynkę jeszcze mocniej do ściany.
[Profil]
 
 
Maxine Temple



I am an anarchist

Fala Telekinezy

18%

Muzyka i jedzenie





name:

Maxine Temple

alias:
Max, Punk Kid

age:
13 lat

Wysłany: 2017-12-11, 23:09   

Max nie czuła strachu przed kradzieżami. Zawsze udawało jej się uciec, a wyboru i tak nie miała. Nie odwróciła się nawet za kobietą, chociaż wiedziała że ta ją goni. To coś nowego. Kobiety zazwyczaj krzyczą "złodziej" i czekają na wybawienie. Ta jednak postanowiła pobiec za dziewczyną. Maxine była do samego końca pewna że jej ucieknie. I wtedy poczuła szarpnięcie.
Odruchowo wrzuciła portfel za spodnie, bo chowanie w kieszeni jest zbyt przereklamowane. Zaraz potem została przyciśnięta do ściany. Nie miała dużo czasu na reakcję. Serce zabiło jej mocniej, i z każdą sekundą waliło coraz bardziej.
Dziewczyna czuła rosnącą w niej moc, jednak nie chciała, bardzo nie chciała zrobić tej kobiecie krzywdy. Miała zamiar ją tylko okraść, skąd mogła przewidzieć że drapieżnik stanie się ofiarą.
-Puść mnie- wycedziła przez zaciśnięte zęby, starając się równomiernie oddychać, co nie było proste. Zważywszy na fakt że silna, dojrzała kobieta przyciskała ją do ściany, a ona walczyła ze swoją mocą, i głodem, który nie dawał jej spokoju. Dziewczyna zamknęła oczy, z których odruchowo poleciały łzy. Nie należała do beks, które ryczą z byle powodu. Jednak narastający stres i zmęczenie pokazywały się w taki, a nie inny, sposób. Maxine dawno nie czuła takiego strachu jak teraz. Nie bała się że nieznajoma zrobi jej krzywdy, tylko że ona sama niechcący coś jej zrobi.
[Profil]
 
 
Ashley Meyers



Hail Satan and have a good afternoon

Skrzydła

89%

Vodka





name:

Ashley Meyers

alias:
Fallen Angel

age:
30

Wysłany: 2017-12-12, 21:51   

- Nie mam najmniejszego zamiaru. - Szczerze zdziwiła ją reakcja dziewczyny. Zrozumiała, że jest w sytuacji bez wyjścia? Chce wziąć ją na łzy? Ash miała problem ze zrozumieniem swych rówieśników, a co dopiero dzieci. Tak, czy tak, Młoda poważnie ją wkurzyła. Gdyby jej nie okradła, to teraz jedna z nich by nie ryczała, a druga nie kruszyłaby sobie zębów z powodu zdecydowanie zbyt mocno zaciśniętej szczęki.
W sumie, to było zastanawiające co musiało zmusić dzieciaka do tego, aby zacząć kraść? Nuda, czy konieczność? Szybko jednak odepchnęła tą myśl na bok. To nie był jej problem, a przynajmniej to właśnie próbowała sobie wmówić. Daleko było jej do Matki Teresy. Ba! Swobodnie mogłaby stwierdzić, że była raczej jej przeciwieństwem. A jednak, o ile większości ludzi nie znosiła, tak do dzieciaków miała słabość. Nie chodziło tu oczywiście o ich niewinne duszyczki, czy anielskie buźki. Najlepszym tego potwierdzeniem był dzieciak przed nią, który raczej z wymienionymi cechami miał mało wspólnego. Po prostu ceniła tych małych ludzików szczerych do bólu i chłonnych niczym gąbka.
- Oddasz, czy mam go sobie sama wziąć? - Zapytała wciąż nie rozluźniając swojego uścisku. Jeśli dzieciak myślał, że łzami coś wskóra, a kobieta zacznie nagle głaskać ją po główce, odda jej biżuterie i broń, a na końcu jeszcze jej przyklaśnie, to był w dużym błędzie.
[Profil]
 
 
Maxine Temple



I am an anarchist

Fala Telekinezy

18%

Muzyka i jedzenie





name:

Maxine Temple

alias:
Max, Punk Kid

age:
13 lat

Wysłany: 2017-12-12, 22:34   

Maxine toczyła ze sobą wewnętrzną walkę. Nie mogła uspokoić bicia serca, chociaż wmawiała sobie że ta sytuacja nie jest wcale aż taka zła. W końcu kobieta nie grozi jej bronią, nie próbuje dzwonić po policje. Jednak organizm dziewczyny uważał inaczej. Włączył się alarm, który informował ciało, że sytuacja jest zagrażająca życiu i trzeba się bronić.
Im dłużej była przytrzymywana, tym ciśnienie bardziej rosło. Max całkowicie wyłączyła się na słowa kobiety. W głowie słyszała tylko swoje myśli, które przekrzykiwały się nawzajem. Co miała zrobić?
Zaczęła się wyrywać. Próbowała odepchnąć od siebie nieznajomą. I to był błąd. Z rąk dziewczyny wystrzeliła fala energii, która po pokonaniu metra przerodziła się w kulę ognia. Kobieta na pewno została odepchnięta, ale dzięki szybkiej reakcji mogła uratować życie. Max zamknęła oczy, myśląc że zobaczy to samo co kilka miesięcy temu. Zsunęła się po ścianie do pozycji siedzącej. Straciła całkowicie siły. Skuliła się, nie wiedząc co robić. Bo czy nie byłoby łatwiej po prostu się poddać?
[Profil]
 
 
Ashley Meyers



Hail Satan and have a good afternoon

Skrzydła

89%

Vodka





name:

Ashley Meyers

alias:
Fallen Angel

age:
30

Wysłany: 2017-12-12, 23:29   

Spodziewała się próby ucieczki, tak więc wyrywanie się dziewczynki nie zrobiło na niej większego wrażenia, była na nie gotowa, ale nie przewidywała próby ataku, a przynajmniej nie takiego...
Nie miała dużo czasu do zastanowienia. Jej skrzydła pojawiły się w krótkiej chwili, a ciało zachowało się intuicyjnie. Uniosła się lekko w górę, aby odlecieć jak najdalej tylko mogła, w czym siła, nazwijmy to "eksplozji" tylko jej pomogła. Dotykając niemal ściany budynku plecami stanęła na równej ziemi, a jej skrzydła wystrzeliły przed nią, aby móc zasłonić jej ciało. Ogień i pióra, to raczej dość słabe połączenie, ale te należące do niej nie były zwykłe. Co prawda normalnie przyjmowały postać normalnych piór, były delikatne i miękkie w dotyku, ale kiedy tylko chciała mogły stać się one twarde jak stal i ostre niczym brzytwa, a teraz bardzo jej na takowym efekcie zależało.
Gdy wszystko wokół niej wróciło do normy rozluźniła się pozwalając swym czarnym niczym smoła skrzydła opaść wzdłuż swojego ciała, a ona sama wpatrywała się teraz z niemałym szokiem w dziewczynkę. Mutantka? Tego się naprawdę nie spodziewała. Przypominając sobie nagle, że nie są w zbyt bezpiecznym miejscu momentalnie ponownie się spięła i zaczęła się rozglądać, aby upewnić się, czy czasem nie miały niechcianej publiki. Na szczęście takowej wzrokiem nie odnalazła. Było już późno, ściemniło się, a jedyne światło, które dochodziło do uliczki, w której obecnie się znajdowały pochodziło od dość przygaszonej łuny światła pochodzącej z latarni oddalonej od nich o kilka metrów. Nie mogła mieć jednak pewności. Nie tracąc czujności ponownie przeniosła wzrok na wstrząśniętą dziewczynkę. Czyżby jej gen X właśnie teraz się uaktywnił? Miała nadzieję, że nie. Nie chciałaby być tego powodem.
- Hej, w porządku? - Przykucnęła przed swoją "małą oprawczynią" zadając chyba najbardziej głupie pytanie jakie mogło paść w obecnych okolicznościach. Po czymś takim na pewno nie było "w porządku".
- Nic ci nie jest? Nie zraniłaś się? - To już były dużo bardziej treściwsze pytania. Nie wiedziała czym jest konkretnie moc dziewczynki. Jedyne co zdążyła zaobserwować była kula ognia. Nie wiadomo jaki negatywny wpływ mogła mieć na dzieciaka jej moc.
- To był pierwszy raz? - Musiała zapytać. Naprawdę nie chciała usłyszeć "tak", z drugiej strony, gdyby padła odpowiedź "nie" dziewczynka może jest już teraz ścigana? I co ona teraz miała z tym fantem niby zrobić?
[Profil]
 
 
Maxine Temple



I am an anarchist

Fala Telekinezy

18%

Muzyka i jedzenie





name:

Maxine Temple

alias:
Max, Punk Kid

age:
13 lat

Wysłany: 2017-12-13, 19:04   

Maxine była przygotowana na wszystko. Na policje, na dziwnych naukowców we fartuchach, na szczątki kobiety leżące pod ścianą, ale nie na to, że przeżyje. Ominął ją cały ten obraz, dlatego podniosła głowę ze zdziwieniem słysząc jej głos. Przetarła policzki, które były mokre od łez, i spojrzała na nieznajomą.
Żyła, była tuż przed nią. Max poczuła dziwną ulgę, i przypomniało jej się, że kobieta widziała jak dziewczyna płacze. Duma małej poczuła się urażona, tak więc zadarła nosa, jakby nic się nie stało. W końcu nie będzie okazywać słabości przy żywej kobiecie. Jakby była martwa to co innego, liczyło się jednak tu i teraz.
Dziewczyna nie odpowiedziała na żadne z pytań. W końcu to, że nieznajoma przeżyła nie oznaczało, że Maxine będzie jej ufać. Sam fakt że jeszcze tu stoi, świadczy o tym iż nie jest zwykłym człowiekiem. A może jest jednym z tych naukowych świrów? Którzy pragną wyłapać wszystkich mutantów, jakby ci byli jakimiś pokemonami.
-Jak przeżyłaś?- Zapytała, pewnym siebie, ale zmęczonym głosem. Poczucie bezradności i słabości wrzuciła w kąt swojej duszy i na chwilę o nim zapomniała. Teraz chciała tylko wiedzieć, co ją ominęło.
Max próbowała udawać że wcale nie jest na skraju wyczerpania. Chociaż głód wykręcał jej żołądek we wszystkie możliwe strony, a mięśnie bolały ją jakby przebiegła maraton. Mimo to, w czerwonych od łez oczach, miała dalej ten wigor, jak kilka minut temu gdy okradała nieznajomą.
[Profil]
 
 
Ashley Meyers



Hail Satan and have a good afternoon

Skrzydła

89%

Vodka





name:

Ashley Meyers

alias:
Fallen Angel

age:
30

Wysłany: 2017-12-21, 16:43   

Wybacz, że dopiero teraz. Miałam sporo nauki ;/

Dziewczynka jest mutantką, co do tego Ash nie ma żadnych wątpliwości. Co jednak ma w takich okolicznościach z tym faktem zrobić? Niby było to dziecko, ale miała jej tak po prostu zaufać i wziąć ją ze sobą? Nie znała się na rekrutacji do Bractwa. To nie była jej broszka. Pytanie, czy taka rekrutacja będzie w ogóle konieczna? Nie weźmie dziewczyny przecież ze sobą siłą. Ash trapiła jeszcze jedna, dość ważna kwestia: gdzie byli rodzice, bądź opiekunowie Małego Trolla? Raczej nie wyglądała ona na taką, o którą dbałby ktokolwiek, pozory jednak mogły mylić.
- Nie mogłabyś po prostu współpracować i odpowiadać na pytania? - Powiedziała podirytowana. Zdecydowanie dzieciak ułatwiłby jej wtedy życie. A tak wciąż nic nie wie... zeskanowała ją wzrokiem od dołu do góry upewniając się, czy czasem nie zrobiła sobie nigdzie kuku, nie zauważając jednak niczego rozluźniła się wzdychając ciężko. Naprawdę nie miała ochoty się z dzieciakiem użerać i wolałaby, aby pomogła jej ona rozwiać jej wszelkie wątpliwości na temat tego co miało tu miejsce. Nie chcąc jednak pozostawić jej bez odpowiedzi wskazała kciukiem za siebie zwracając uwagę dziewczynki na wciąż nie schowane skrzydła. Poczeka z ukryciem ich jeszcze chwilę. Jeśli ktoś był w pobliżu i widział co przed chwilą miało tu miejsce to wie, iż nie były to zwykłe fajerwerki. W zależności od tego na kogo mogłyby trafić, zależeć będzie czy konieczna będzie obrona, a jeśliby miało już do niej dojść wolałaby posłużyć się właśnie skrzydłami.
- Więc jak, będziesz tak grzeczna i mnie oświecisz?
[Profil]
 
 
Maxine Temple



I am an anarchist

Fala Telekinezy

18%

Muzyka i jedzenie





name:

Maxine Temple

alias:
Max, Punk Kid

age:
13 lat

Wysłany: 2017-12-23, 21:35   

Maxine była kiepską osobą jeśli chodziło o współpracę. Nigdy nie grała w siatkówkę na lekcjach wf, jak też nie miała możliwości pracy w grupie. Tak więc rosła z niej mała, nierozsądna samotniczka, która wolała teraz unikać pytań i zadawać własne.
-To byłoby zbyt proste- Rzuciła wrednie, opierając się o zimną ścianę. Nie było tak łatwo dowiedzieć się czegokolwiek od małej. Bo skąd miała wiedzieć że jest bezpieczna? Że nikt nie podsłuchuje? Że jej tajemnica jest bezpieczna?
Dziewczyna zerknęła na skrzydła kobiety, albo umiała robić zaawansowane cosplaye i kostiumy na haloween, albo po prostu była mutantką.
-A no tak. To ma sens.- Rzuciła ironicznie. Max nie zamierzała tu siedzieć i czekać na policje. Spróbowała wstać, opierając się ręką o ścianę i zaciskając mięśnie z bólu. Udało jej się, ale nie należało to do najłatwiejszych podniesień. Ale jak to mówią: Padłeś? Powstań.
-Myślę że inni mogą nie być tak ślepi jak ja, i zwrócą uwagę na te skrzydła, a mi się do laboratorium nie śpieszy, więc jak byś mogła...- Powiedziała, zlewając kolejne pytania kobiety. Mała Temple nie zamierzała opowiadać jej historii tego jak zdobyła moc, co teraz robi i bla bla bla. Bardziej ją interesował portfel który dalej znajdował sie w jej posiadaniu i myśl o burgerach na kolacje i porządnym śnie. W każdym razie nie chciała mieć więcej problemów, chociaż z każdym słowem mogła narobić ich coraz więcej.
[Profil]
 
 
Ashley Meyers



Hail Satan and have a good afternoon

Skrzydła

89%

Vodka





name:

Ashley Meyers

alias:
Fallen Angel

age:
30

Wysłany: 2017-12-28, 00:34   

Widząc poczynania dzieciaka i ona sama postanowiła stanąć na równych nogach, co zrobiła ze znacznie większą gracją niż zmęczona Max. Jeśli mała myśli, ze Ash zapomniała o swej małej zgubie byłą w ogromny błędzie. Bez względu na to, czy mały punk był mutantem, czy nie oraz w jakiej obecnie sytuacji się znajdowała, nie miała zamiaru akceptować kradzieży, a już tym bardziej na jej własnej osobie.
Słysząc słowa dziewczynki wydała z siebie dźwięk ni to przypominający westchnienie, ni warknięcie, po czym schowała skrzydła, krzywiąc się lekko na doznany, zdecydowanie nieprzyjemny ból w plecach. Faktycznie nie powinny ryzykować. Kto miał zobaczyć wybryk tej małej już dawno by to zrobił i zjawił się obok nich, bądź wezwałby odpowiednie służby. Do niczego takiego jednak nie doszło, więc nie było powodu, aby zbędnie ryzykować.
Nie dość, że przez jej zabawy w Drago Ball'a omal nie zginęła, to gówniak jeszcze jej pyskował. Jak miło...
- Oddasz mi moją małą zgubę, czy sama mam ją sobie wziąć? - Zapytała wyciągając w geście oczekiwania przed siebie dłoń. Skoro dzieciak nie chciał współpracować, to ona na pewno nie miała zamiaru się z nim cackać. Niedoczekanie! Niemniej jednak, fakt, że dziewczynka włóczyła się samotnie po mieście, nie będąc w stanie panować nad swoją mocą, gdy w każdej chwili mogła zostać złapana, a najlepsze co by ją spotkało to przyjmowanie mutazyny, mocno ją trapił. Jak bardzo by jej gówniara nie zalazła za skórę na pewno nie zasłużyłaby sobie na taki los.
[Profil]
 
 
Maxine Temple



I am an anarchist

Fala Telekinezy

18%

Muzyka i jedzenie





name:

Maxine Temple

alias:
Max, Punk Kid

age:
13 lat

Wysłany: 2018-01-01, 14:31   

Co miała zrobić Max? Może laboratorium jeszcze jej nie groziło, ale kto wie kim była ta cała nieznajoma kobieta, pojawiająca się przed dziewczynką jak jakiś upadły anioł. Dobrze że to przynajmniej nie wąż kuszący małe dziewczynki jabłkami. W szkole panie nauczycielki ostrzegały ją przed takimi typami.
Dziewczyna poczuła w końcu jakąś satysfakcję, gdy obca kobieta schowała skrzydła. Jednak nie była aż taka głupia, a trzynastolatka poczuła że ma jakąś władzę.
Mimo wszystko portfela zachować nie mogła. Wolała nie ryzykować kontaktu fizycznego z nieznajomą. Szczególnie że i tak nie miałaby siły się bronić.
-Masz, uznaj to za wygraną- Powiedziała, wyciągając portfel ze spodni i rzucając nim o ziemię. No, trzeba przyznać że nie miała szacunku do rzeczy martwych, szczególnie jeśli w środku były pieniądze których nie mogła posiąść. Nie zrozumcie jej źle. Jest niewychowana, ale nie kradnie dla zabawy, czy po to aby się wzbogacić na nieszczęściu innych ludzi. Po prostu głodnym dzieciakiem, który kolejną noc musi spędzić z pustym żołądkiem. Bo w takim stanie fizycznym już dzisiaj niczego nie nakradnie.
Ponieważ nieznajoma najwyraźniej zadowoliła się oddaniem portfela, Max powoli udała się w stronę swojej kryjówki, sprawdzając kilka razy czy nikt za nią nie idzie.

zt
[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-07-12, 20:02   

Port - bądź co bądź, znajdujący się praktycznie rzut beretem od najważniejszych, biznesowych części Seattle i praktycznie nieustannie oblegany przez ludzi - nie był wyłącznie miejscem typowo spacerowym ani też załadunkowym. Choć mogłoby się tak zdawać, wyłącznie nieliczne osoby wiedziały o czymś jeszcze. Czymś znacznie bardziej ponurym, niebezpiecznym i takim, o którym nie mówiło się na głos.
Prócz zwykłych, typowych dla niego zastosowań, krył w sobie także o wiele więcej, będąc punktem prowadzenia licznych znacznie bardziej skomplikowanych rozgrywek związanych z czarnym rynkiem - zdecydowanie rozkwitającym po wydarzeniach z Marszu Pokojowego. O ironio, pomimo swojej nazwy, większość działań miała miejsce w samym środku jasnego dnia. W obecnych okolicznościach, noce były zbyt podejrzane.
Tak i teraz - zaledwie kilka minut po trzynastej - teoretycznie opustoszałe, blaszane magazyny tętniły życiem, o ile tak dało się powiedzieć o pięciu podejrzanie wyglądających mężczyznach siedzących przy okrągłym stoliku i grających w karty, jednej zakapturzonej postaci spoglądającej na nich z ciemnego kąta i kilku posępnych osiłkach spokojnie przeglądających składy niedawno przywiezionej broni. Jak na miejsce, które powinno być pogrążone w ciszy, było tu zadziwiająco głośno, a prowadzone rozmowy niewiele miały wspólnego z pogawędkami o pogodzie...
[Profil]
 
 
Billy Sanders



hungry dogs are never loyal

wykwalifikowany zabójca

dowódca oddziału





name:

Billy Sanders

age:
36

height / weight:
189/90

Wysłany: 2018-07-12, 23:49   
  

   Ucieszył MG, bo dobrze strzela!


Być może Billy jako przedstawiciel organizacji takiej jak Genetically Clean powinien trzymać się jak najdalej takich miejsc jak to. Sanders wolał mieć jednak rękę na pulsie, a wiadomości uzyskane właśnie w tym miejscu często miały naprawdę dużą wartość. W końcu świat się zmienił, a wiadomości o mutantach nacierały z każdej strony. Dobrze było mieć “przyjaciół”, nawet wśród takich ludzi jak ten sprzedawca broni. Zresztą to była jedna z tych rzeczy, którą Haywell swojego czasu doceniał w Billym. Potrafił odnaleźć się w każdym środowisku, a nawet takie znajomości przynosiły profity organizacji.
Pojawił się w miejscu o umówionej godzinie. Zawsze płacił odpowiednią sumkę, na tyle aby witany był ze względną życzliwością. W końcu dzięki niemu obecni tu panowie się wzbogacali. On nie zalegał z opłatami, oni dostarczali mu dobrej jakości broń po opłacalnej cenie. Wszystko grało jak w zegarku. - Jak mija dzień, panowie? - powiedział, zapewne wcześniej informując jakiegoś przybocznego fagasa o swoim nadejściu. W końcu nieproszeni goście pewnie nie mieli tu wstępu.
_________________
      The monsters were never under my bed. Because the monsters were inside my head. I fear no monsters, for no monsters I see. Because all this time the monster has been me.

[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6