Poprzedni temat «» Następny temat
Jak sobie pościeliłeś, tak się wyśpisz.
Autor Wiadomość
Universal Person



We are the one

...

co sobie wymarzysz





name:

Universal Person

alias:
UP

age:
przedwieczny

height / weight:
x

Wysłany: 2019-09-16, 17:44   Jak sobie pościeliłeś, tak się wyśpisz.
   Multikonta: x


//11 marca 2019, koszary DOGS

Czy wciąż pamiętasz te dni, gdy każdego ranka wstawałeś z poczuciem misji?
Te chwile, gdy wierzyłeś w swoje powołanie. Chwile, gdy czułeś, że czynisz dobrze, a świat staje się lepszy dzięki Twoim działaniom. Pamiętasz uśmiechy i łzy szczęścia zwykłych ludzi, których obroniłeś przed atakami, pamiętasz chłodne, wiotkie ręce niejednego dziecka, które przykryłeś własnym ciałem w trakcie swoich misji. Pamiętasz każdą kropelkę krwi, którą przelałeś - w imię bezpieczeństwa.
A czy pamiętasz ten dzień, gdy to Twoja krew lała się strumieniami? Gdy każdy mięsień bolał niemiłosiernie, odmawiając posłuszeństwa? Gdy nawet ten blaszany sufit nad Tobą przestawał istnieć, a umysł pragnął wyłącznie jednego - końca.
Czy pamiętasz każdą z tych chwil swojej codzienności, w tym trzecim baraku?

Ostatnie dni były skąpane w nerwach. Wciąż próbowano dojść do tego, co się stało. Z jakiego powodu doszło do wybuchu, a wszyscy więźniowie zdołali znaleźć dla siebie drogę na ucieczkę? Na domiar złego cała sprawa została rozdmuchana przez media, tylko podnosząc ciśnienie u Twoich przełożonych. Sam raczej byłeś bezpieczny - przecież... Gdyby było inaczej, już dawno odsunięto by Cię od służby, czyż nie? A jedyne co Cię spotkało, to jedynie krótki wywiad, już ponad tydzień temu - podobnie jak każdego z Twoich współpracowników, będących wtedy na terenie kompleksu. Słyszałeś plotki, że podczas zamieszania padło kilka strzałów, które skończyły się nie tylko rannymi, lecz również ofiarami śmiertelnymi - w większości wśród agresywnych mutantów. W miniony weekend mogłeś jednak być podczas ostatniej podróży kilku ze swoich partnerów broni - czy skorzystałeś z tej okazji?
Życie jednak zdawało się powoli wracać do normy. Poprawiono zabezpieczenia, naprawiono szkody, a więźniowie ponownie znaleźli się w swoich celach - strzeżeni bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Zmiany całych szwadronów zostały wydłużone, by móc wypełnić luki do czasu pojawienia się nowych kadetów. To właśnie dlatego dziś, niemal od razu po porannym treningu wróciłeś do swojego baraku, w celu przygotowania się do dalszej służby.
Nie mogłeś jednak spodziewać się tak nagłej wizyty.
Oto w drzwiach pomieszczenia stanął nie kto inny, jak dobrze znany Ci Stevens, wraz z dwoma, doskonale uzbrojonymi szwadronowcami. Stanęli w przejściu, blokując zarówno wejście, jak i wyjście. Mogłeś przysiąc, że zwykle spokojne spojrzenie Jeremyego teraz świdrowało Cię na wylot, gdy brunet podnosił dłoń do swoich ust, odchrząkując dość głośno.
- Brianie Kersey. W imieniu Departamentu Bezpieczeństwa Genetycznego jestem zmuszony poddać Cię tymczasowemu aresztowaniu na podstawie artykułów o przeciwdziałaniu terroryzmowi, jako podejrzany podczas buntu mutantów na terenie ściśle zabezpieczonego kompleksu. Masz prawo zachować milczenie, jako że każde słowo może być wykorzystane przeciwko Tobie. Masz prawo do obecności adwokata podczas przesłuchań, a jeśli nie możesz sobie na niego pozwolić - zostanie on do Ciebie przydzielony z urzędu. Proszę o zachowanie spokoju i współpracę. - Wydusił, niemal na jednym tchu, nawet na chwilę nie spuszczając z Ciebie spojrzenia. Jego ton nie znosił sprzeciwu - podobnież, jak bronie trzymane w gotowości przez jego towarzyszy.
Jednak czy Tobie przyjdzie zachować nerwy ze stali, nawet w takiej sytuacji?
[Profil]
 
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2019-09-16, 23:25   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Jego plan się powiódł. Samantha nie musiała znać więcej szczegółów tego, co między sobą ustalili Brian i Dale. To pozostawało między nimi. Była wolna, to było w tej chwili najważniejsze. Ostrzegł go jednak, że będą mieli pościg, lecz Fowlera zdawał się być tego świadom. W końcu widział jak bardzo zależało mu na jej uwolnieniu. Podobnie jak Brianowi, który w pewnym stopniu czuł się winny tego co jej zrobił.
Mając to za sobą, podczas akcji gaśniczej, chwytającej mutantów bądź strzelaniu do nich, wziął udział. Zachowywał się jak dotychczas, by nie pokazywać podejrzeń. Jeżeli trzeba było, zamykał złapanych.
Cała akcja mogła uspokoić się dopiero nad ranem. Cały kolejny dzień zrobiono statystykę, kto odniósł obrażenia, kto zginął a kto uciekł. Szukano także podejrzanych i rozwiązania problemu, czemu tak się stało. Brian nie był jedynym podejrzanym, którego wzięto na przesłuchanie. Zaprzeczał wszystkiemu, o co go pytano. Tłumacząc że pomagał ogarnąć się w sytuacji amatorom. Czy nawet jednemu. Twierdził, że nie miał pojęcia o wznieconym pożarze. I tak dalej. Wypuszczony mógł dalej wykonywać swoje obowiązki. Wrócił do siebie, usiadł na łóżku i westchnął. Był skreślony. Takim też się czuł. Zatracił dawnego siebie za serce tej którą kocha a ona stała się tym, kogo nie nawidzi. Nie potrafił jej nawet zabić. Zmienił się. Zauważył to w sobie. Nigdy już pewnie nie będzie wstanie wrócić do normalnej służby jak za dawnych lat...

Ten dzień miał znów zmienić wszystko w jego życiu. Nie zdawał sobie jednak z tego spawy. Lecz wiedział, że śledztwo jest nadal prowadzone. Cały czas.
Po treningu wrócił do siebie by się ogarnąć i przebrać z mundur strażnika. Gotowy do wyjścia, natknął się na blokadę. Nie ukrywał zaskoczenia że w wejściu stanął mu Stevens w obstawie dwóch mundurowych. Słysząc jego słowa, Brian spoważniał. Być może domyślał się, że do tego dojdzie, ale też i wykluczał taką możliwość. O tyle było dobrze, że miał prawo do adwokata. A więc nie postawią mu jednoznacznie wyroku.
- Czy mógłbym chociaż dowiedzieć się jakie są dowody?
Zapytał ostrożnie. Widząc jak Ci dwaj trzymali za broń. On w sumie też był uzbrojony i gdyby chciał, to mógłby rozpętać im tutaj piekło. A strzelać potrafił bardzo dobrze. Tylko czy warto? Znał rozmieszczenie strażników na tym terenie. A na pewno nie pozwoliła mu zwiać, jeżeli tego się podejmie. Co więcej, ucieczką by potwierdził tezę że coś faktycznie pomagał mutantom. Tego przecież chcieliśmy uniknąć. Już i tak nawalił wpuszczając wcześniej Fowlera na teren DOMu.
Postawa Briana była pewna siebie i stanowcza. Jedna z jego dłoni także spoczywała na pistolecie, który włożył do kabury jak pojawiła się ekipa Jeremiego.
[Profil]
  [A+]
 
Universal Person



We are the one

...

co sobie wymarzysz





name:

Universal Person

alias:
UP

age:
przedwieczny

height / weight:
x

Wysłany: 2019-09-16, 23:43   
   Multikonta: x


Wyraz twarzy Stevensa zdawał się być niemal zamrożony. Jego powieka nawet nie drgnęła, gdy rzuciłeś w jego kierunku to dość znaczące dla siebie pytanie. Jeżeli próbowałeś się dopatrzeć jakiegokolwiek przyjaciela wśród jego osiłków - z całą pewnością Ci to nie wyszło, przez ich przyciemnione hełmy. Zabawne, że jeszcze niedawno prawdopodobnie staliście w jednym szeregu, a dziś mierzą do Ciebie z broni, czyż nie?
- Wystarczające do aresztowania. - Ciepły głos Jeremyego przybrał dziwnie ostry wydźwięk, gdy brunet spoglądał na Ciebie niemalże "z góry". - Wszystkiego dowiesz się w trakcie procesu. - Dodał po chwili, po czym jednak westchnął, układając swoją dłoń na Twoim ramieniu. - Na Twoje nieszczęście, byłeś ostatnią nieautoryzowaną osobą w pobliżu serwerów tej nieszczęsnej nocy. Dowody nie są dla Ciebie łaskawe, Kersey. I mówię Ci to tylko dlatego, że Cię lubię. - Jego słowa zdawały się być szczere, a sam przyjacielski gest - dziwnie pokrzepiający. - Ze względu na Twoje poprzednie wybryki, stajesz się jednym z głównych podejrzanych. Proszę, nie utrudniaj tego. - Wyznał po chwili, gdy jego ręka puściła Twoje ramię, po chwili będąc wystawioną tuż przed Twoim torsem. - W imieniu Departamentu, proszę Cię o zwrócenie broni, kluczy i przepustek. W przypadku braku współpracy, zostaniesz do niej zmuszony siłą. - Czy to możliwe, byś słyszał nutkę politowania w jego głosie? Mogłeś odnieść wrażenie, że on serio nie chce dla Ciebie źle. Jego zmęczone oczy wydawały się przeszywać Twoją duszę na wylot, jakby miał poznać wszystkie Twoje sekrety, jednak jak na dobrego przyjaciela przystało - zachować je dla siebie.
Tylko czy Ty byłeś gotowy mu zaufać?
[Profil]
 
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2019-09-17, 00:44   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Dowodów miał się dowiedzieć na procesie. To nie była zadowalająca odpowiedź. Jednakże to co powiedział później Jeremy, było dla niego jednym istotnym dowodem na to, że jednak coś wyszukali. Długo im to zajęło. Brian nie dawał po sobie poznać, że faktycznie coś jest na rzeczy i że faktycznie coś tam grzebał w serwerowni. Mógł przecież zajrzeć co się stało, zastać tych dwoje nieprzytomnych czy coś, albo pustą salę i wyjść. Sam proces nie jest łatwym do przejścia by udowodnić swoją niewinność. Wybryki, nie były świadome.
Cóż miał zrobić? Wyboru za bardzo nie miał. Jak już wcześniej analizował, ucieczka nie wchodziła w grę. Protest tym bardziej.
Chwila milczenia aż westchnął. Nie było miłe czuć się osaczonym przez swoich, celujących w niego z broni. Wyciągnął z kieszeni spodni klucze, które położył na dłoni Stevensa. Następnie poszły przepustki, a na koniec odpiął kaburę z bronią. Niechętnie ale także wrócił.
- Skoro mam prawo do adwokata. Wolałbym z tego skorzystać.
Rzekł jeszcze, gdyby Jeremy chciał już teraz to wiedzieć. A nie wiadomo kiedy znów przyjdzie im znów rozmawiać na ten temat. Kerseyowi areszt się nie uśmiechał, ale wiedział że tak też może skończyć za uwolnienie mutanta. Ale tylko jednego. Bo miał powód. Lecz czy kogoś to obchodzi? Wątpliwe.
Ręce miał opuszczone wprost ciała. A jeżeli kazali mu je unieść, nie będzie stawiał oporu. Choć również wpatrywał się w oczy Stevensa, nie czując o dziwo w sobie wyrzutów sumienia. Sam się sobie dziwił, że potrafił w tym momencie spokojnie stać i patrzeć na wyższego rangą od siebie. Czy to dlatego, że był pewny iż Samantha jest bezpieczna?
[Profil]
  [A+]
 
Universal Person



We are the one

...

co sobie wymarzysz





name:

Universal Person

alias:
UP

age:
przedwieczny

height / weight:
x

Wysłany: 2019-09-17, 01:20   
   Multikonta: x


Twarz Jeremyego ani na sekundę nie straciła swojego poważnego wyrazu, a jego ręka nawet nie drgnęła, gdy kolejne przedmioty zaczęły na niej lądować. W końcu... Taka była jego praca. Niezależnie od tego, czy miła, czy też nie.
- Twoje prywatne przedmioty zostaną potem zebrane i umieszczone w depozycie. - Głos Stevensa poniósł się po baraku, odbijając echem od każdej ze ścian i niemal świdrując Twoje myśli. Czy to miało oznaczać, że już tu nie wrócisz?
Już po chwili mężczyzna przepuścił Cię w drzwiach, wierząc, że doskonale wiesz gdzie masz się kierować. Przecież już nie raz odprowadzałeś więźniów do cel, czyż nie? Szkoda tylko, że tym razem to Twoja osoba zostanie w niej zamknięta, bez możliwości wyjścia na każde zawołanie. Oczywiście szwadronowcy szli tuż za Tobą, pilnując, byś nie wykonywał żadnych podejrzanych ruchów.
Co jednak mogło Cię zaskoczyć - mediator również towarzyszył Ci w tej drodze.
- Rozumiem, że pragniesz pomocy prawnika urzędowego? Dopilnuję, by przysłano go jak najprędzej. Jeszcze dzisiaj możesz spodziewać się pierwszego przesłuchania. - Stwierdził dość lekko, ale nie byłeś w stanie wyczuć w jego głosie agresji, czy złożyczenia. Gdyby nie fakt, że normalnie prawie ze sobą nie rozmawialiście, pewnie nawet pomyślałbyś, że jest... Twoim przyjacielem? Przynajmniej tak się zachowywał - samemu nie trzymając się narzuconych odgórnie protokołów. Czy możliwym jest, że masz w tych szeregach sojuszników?
- Nim się rozstaniemy za blaszanymi drzwiami... Czy jest coś, co powinienem wiedzieć? - Zapytał, ponownie skupiając na Tobie swoje czekoladowe spojrzenie. Wiedziałeś, że brunet jest niezwykle skuteczny w wyznaczonych mu misjach, tylko że teraz... Teraz nie byłeś pewien, jaki był jego cel. Czy on miał za zadanie znaleźć wszelkie haczyki na Ciebie, czy jednak pomóc Ci, jako zasłużonemu żołnierzowi?
Niezależnie od jego intencji - podczas całego tego wątpliwej przyjemności spaceru, czułeś spojrzenia innych pracowników. Mógłbyś przysiąc, że słyszysz, jak się śmieją. Że czujesz ich oszczercze słowa niemal przy własnym karku, jakby ktoś właśnie chuchał prosto do Twojego ucha, próbując Ci uświadomić, jak niewiele w tym momencie znaczysz.
Ale... Ale chyba w to nie wierzyłeś, prawda?
[Profil]
 
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2019-09-21, 12:40   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Kolejne słowa Jeremiego nie były dla Briana pocieszające, jak zresztą cała ta sytuacja. Pomimo swoich starań i wykonywania należycie obowiązków, nie wyglądało to na to, żeby mu mogli nadal ufać. Gdyby nie pojawienie się tutaj Samanty Bartowski, nie byłoby tego wszystkiego, a on zasilałby nadal szeregi Niebieskiego Szwadronu. Los chciał widocznie inaczej. On sprzeciwił się temu czemu nie powinien. I jeszcze współpracując z dawnym kolegą, też mutantem.
- Mam rozumieć, że tutaj nie wrócę?
Zapytał dla pewności, zanim ruszyli. Nie ukrywał tego, jak bardzo mu się to wszystko nie podobało. Nic jednak zrobić nie mógł, kiedy spojrzał na kolegów celujących nadal do niego. Musiał to wiedzieć. Czyżby czekał go proces albo przeniesienie? Tylko gdzie?
Widząc za chwilę przejście, Brian nie ruszył się od razu, chyba że wymuszono to na nim. Domyślał się, gdzie będą go kierować. Chcąc nie chcąc, ruszył do wyjścia z baraku, wciąż w stroju strażnika bloku X. Wsadziłby ręce do kieszeni, jakby nic się nie stało, ale mogliby posądzić go o coś niedozwolonego. A oskarżony czy więzień, powinien mieć ręce na widoku. Powstrzymał się więc od tej czynności. Samemu znając procedury.
- Im szybciej tym lepiej.
Nie kwestionował wyboru adwokata. Gdyby miał swoje znajomości w świetle prawa, poprosiłby o sprowadzenie prawnika pod konkretnym nazwiskiem. Pech chciał, że nikogo takiego nie znał. Adwokat sprowadzony przez urząd może być nawet przekupiony i nie skończy się to dla niego dobrze. Cóż. Niech będzie co ma być.
Przy kolejnym pytaniu, Brian spojrzał na Jeremiego, po czym przed siebie, chwilę zastanawiając. Nie miał pewności, czy może mu ufać. Nikomu tu nie ufał. Nie dzisiaj.
- Nie.
Odparł krótko. Nawet jeżeli coś było, czasami warto wyjawić na samym procesie, gdyby miałoby to w jakikolwiek sposób mu pomóc.
Spojrzeniami kolegów, kiedy przemieszczali się z baraku do konkretnego budynku, Brian nie przejmował się. Ignorował ich spojrzenia, które i tak czuł na sobie. Ignorował zaczepki i pomruki. Inni jednak zdawali się przemilczeć jego sytuację, za co mógłby być im wdzięczny. Miał gdzieś, jakie mają o nim zdanie.
[Profil]
  [A+]
 
Universal Person



We are the one

...

co sobie wymarzysz





name:

Universal Person

alias:
UP

age:
przedwieczny

height / weight:
x

Wysłany: 2019-09-24, 20:25   
   Multikonta: x


- Musimy być przygotowani na każdą opcję, Kersey. - Głos Stevensa zdawał się być niezwykle spokojny, a jego ciało zdawało się sunąć po powietrzu - nawet mimo narzuconego, dość szybkiego tempa. Jego spojrzenie było skupione na jednym punkcie, gdzieś w oddali. Mimo jednak całej tej profesjonalnej otoczki, jeśli tylko choć odrobinę skupiłeś swoje spojrzenie na mediatorze - mogłeś dostrzec wyraźnie rysujące się sińce pod jego oczami, usilnie ukrywane pod toną pudru, który idealnie był dopasowany do cery Jeremy'ego. Niejedna kobieta pewnie pozazdrościłaby mu doboru kosmetyków. Widziałeś też lekki, prawdopodobnie kilkudniowy zarost - mogący świadczyć o jego zapracowaniu i braku czasu na takie błahostki. Jedno, co nie pasowało Ci do wizerunku przepracowanego korposzczura, to brak trzęsących się dłoni, rozlewających kawę na cztery strony świata. Ale może on wcale jeszcze dziś tej kawy nie wypił?
- Oczywiście. - Potwierdził Twoje słowa, kiwając lekko swoją głową. - Tym lepiej... - Powtórzył po chwili po Tobie, niczym mantrę, nim zatrzymał się przed kolejnym wejściem, ponownie przerzucając swoje spojrzenie na Ciebie.
- Dobrze więc. Przygotuj rachunek sumienia. Lepiej dla Ciebie, żeby Bóg miał Cię w opiece. - Westchnął, niby ciężko, choć dało się usłyszeć pewną nutkę politowania w jego głosie. Nie uścisnął Ci jednak ręki, nie złapał z Tobą żadnego, fizycznego kontaktu. Po prostu skinął swoją głową, i... Odszedł. W tej samej chwili poczułeś kaburę na własnych plecach. To prosty sygnał - rusz się.
Znałeś to aż za dobrze. Sam niegdyś tak popędzałeś więźniów, sam stosowałeś te same metody. Wiedziałeś, że opór nie ma sensu - sprawi Ci tylko więcej problemów. A przecież nie miałeś nic do ukrycia, czyż nie?
Kierowano Cię więc - dalej, głębiej, kolejnymi wąskimi korytarzami, gdzie prócz stukotu wojskowych butów, towarzyszył Ci głuchy szum białych jarzeniówek. Przejście za przejściem, kolejne kraty, aż dotarliście na miejsce.
To właśnie tu czekała na Ciebie biała cela. Brakowało tu mebli - na podłodze leżał wyłącznie goły materac. Nie było śladu po armaturze czy pościeli. Jedyne źródło światła było wbudowane głęboko w suficie i nawet mimo swojej pokaźnej budowy - nie byłbyś w stanie się do niego dostać. Wiedziałeś, cóż to jest za cela.
Samobójców.
Jedyne miejsce, gdzie odebrano Wam nawet ten ostatni przejaw decyzji o własnym życiu...
Po raz ostatni poproszono Cię o opróżnienie kieszeni. Przeszukano Cię - niczym kryminalistę - karząc się rozebrać i zostawiając Cię wyłącznie w bieliźnie i koszulce. Obiecano donieść uniform więzienny "później" - prawdopodobnie przed samym przesłuchaniem.
Robiono wszystko, byle ograniczyć Ci poczucie wolności....
Czy słusznie? Kolejne godziny po zamknięciu drzwi, należały wyłącznie do Ciebie...
[Profil]
 
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2019-09-26, 20:08   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Odpowiedź Jeremiego nie była co prawda pocieszająca. Ale też rozumiał, że takie są procedury. Nie był przecież pierwszym, który zdradzał w podobny sposób, tyle że takie przypadki najczęściej widywał w Genetically Clean. Wszystko się jednak zmieniło.
Kersey odnosił też wrażenie, że towarzyszący mu Jeremy wie co go może czekać, skoro odpowiadał tak bardziej tajemniczo. A sam jego wygląd nie prezentował sobą niczego dobrego, jak przepracowanego człowieka. Pracoholizm to jednak z najgorszych "chorób".
Ich drogi się rozeszły i nie oczekiwał z jego strony przyjacielskiego "pożegnania".
- Jeżeli w ogóle zamierza.
Tak odnośnie Boga, który według Kerseya raczej nie istniał Ale jeżeli jakiś był, to byłoby miło, gdyby wsparł go w tej fatalnej sytuacji. Jeszcze przez moment Brian spoglądał na odchodzącego znajomego, gdy po chwili poczuł dociskaną lufę na plecach. Rzucił kątem oka na strażnika. Nie mając wyjścia, ruszył się przemierzając znane korytarze. Ich długość nie mówiła mu nic dobrego, bowiem kiedy zatrzymali się przed małym pomieszczeniem. W dodatku białym, bez mebli.
- Chyba żartujecie...
Skomentował krótko to co widział i nie ukrywał tego jak bardzo mu się to nie podoba. Bo nie sądził by tutaj zamierzali go zamknąć. Odwrócił się, kiedy padły kolejne polecenia. Nawet przeszukano jak kryminalistę. Musiał dostosować się do wszystkiego, nawet jak mu się to nie podobało. W kieszeniach miał jedynie leki, dokumenty, telefon komórkowy, portfel, klucze od pojazdu. Nie wszystko oddał Jeremiemu.
Zmuszony do rozebrania się, zdjął ubrania z siebie, rzucają im na podłogę. W końcu są psami, więc niech się pochylają. Idealna byłaby to zagrywka, gdyby obaj postanowili się pochylić i je pozbierać. Ale zapewne nie są tacy głupi. Brian już zastanawiał się, czy by nie załatwić ich na miejscu. Problem jednak pojawi się później - jak w ogóle się stąd wydostać. Pogarszanie swojej sytuacji nie wchodziło w grę.
Jeżeli mundurowi ostatecznie zabrali jego ubrania i rzeczy, zamykając go samego w tej ciasnej, małej klitce, nie pozostawało mu nic innego, jak czekać na nowe ubrania i dalszy obieg wydarzeń. Siadł wiec na materacu, opierając się plecami o ścianę. Przymknął oczy, zachowując czujność.
[Profil]
  [A+]
 
Universal Person



We are the one

...

co sobie wymarzysz





name:

Universal Person

alias:
UP

age:
przedwieczny

height / weight:
x

Wysłany: 2019-10-12, 18:05   
   Multikonta: x


Nie byli głupi - o nie. Doskonale to wiedziałeś - w końcu przechodziłeś dokładnie te same treningi. Nikt z Was nigdy nic nie podnosił z ziemi - a raczej wykopywał z pełnym impetem przed celę. Nie inaczej było w tym przypadku. Oczyma wyobraźni już widziałeś, jak ekran w Twoim telefonie pęka od tego ciężkiego buta Twojego kolegi po fachu, a mundur łapie każdą drobinkę błota i kurzu zniesionego na Waszych butach na te puste korytarze.
Wiedziałeś, że... Stałeś się dla nich czymś gorszym, niż kundel. Bo kundel przecież był chociaż posłuszny i nie sprawiał problemów. A przynajmniej - nie na taką skalę...
Nie wiedziałeś, ile minęło czasu. Sekundy, minuty, godziny? Nie słyszałeś głuchego tykania zegara, który nadałby Ci rytm w liczeniu czasu a może i uśpił by do snu. Tu był tylko ten nieznośny jazgot zimnej jarzeniówki wbudowanej w sufit. Ten zgrzyt zdawał się robić coraz głośniejszy z każdą chwilą, jaką tu spędzałeś a biel ścian zdawała się Cię wręcz oślepiać. Ale przecież... To też doskonale znałeś. Wiedziałeś o co chodzi. Chcieli Cię złamać - tylko wtedy będziesz dla nich przydatny.
Byłeś dobrym aktorem? Czy chciałeś odkrywać teatrzyki, by ten koszmar w końcu się skończył? A może jednak udowodnisz, że masz w sobie upór osła i siłę lwa i wcale nie jest tak łatwo Cię pokonać - a przynajmniej nie metodami, które sam za dobrze znałeś?
Tylko czy... Na pewno chciałeś tu spędzać kolejne długie godziny?
[Profil]
 
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2019-10-15, 22:50   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Nikt nie przychodził. Nikt nie przyniósł mu nawet ubrania czy jedzenia, skoro przebywał tutaj już parę godzin. Nie miał też zegarka, by określić jak długi czas upłynął. Nie miał też pojęcia co chcieli tym osiągnąć, skoro znał dobrze procedury tego miejsca i nie łatwo będzie go złamać, zamykając w czterech białych ścianach.
Brian zmieniał swoją pozycję na materasie, kładąc się i zamykając oczy, by zrelaksować swoją duszę, psychikę i ciało, nie musząc patrzeć na biel otoczenia. Nie spał, ale czuwał. Miał też nadzieję, że Samantha była bezpieczna i nie podjęto za nią pościgu. W rękach Dale'a, by zadbać o pozbycie się u niej chipa. Dobrze się stało, ze to jego zamknięli. Lecz nie miał pojęcia, czy poddany zostanie łagodnemu przesłuchaniu, czy potraktują go jak mutanta. To była wielka niewiadoma. Co go tutaj teraz czeka.
[Profil]
  [A+]
 
Universal Person



We are the one

...

co sobie wymarzysz





name:

Universal Person

alias:
UP

age:
przedwieczny

height / weight:
x

Wysłany: 2019-10-22, 11:25   
   Multikonta: x


Czas mijał. Z całą pewnością zacząłeś już odczuwać zmęczenie, gdy oparty o ścianę nie miałeś nawet na czym skupić swojego wzroku. Dobrze, że chociaż myśli trzymały Cię w przytomności.
W końcu jednak usłyszałeś stukot butów na korytarzu, a drzwi Twojej celi otworzyły się z głośnym skrzypnięciem, by przed Twoimi oczami stanął... Seth Ambrose - dowódca Twojego oddziału.
Na jego twarzy nie mogłeś zauważyć ani nutki zadowolenia, gdy między jego zębami żuta była zapałka. Pewne dłonie trzymały pomarańczowy uniform, który już po chwili został rzucony w Twoją stronę - bardzo niedbale i nie do końca skutecznie. Miałeś jednak pewność, że nie dorzucenie tego odzienia wcale nie było wynikiem braku siły mężczyzny, a raczej chęcią zamanifestowania, jak niewiele dla niego teraz znaczysz.
- Kersey. - Rzucił sucho, kiwając swoją głową do przodu. - Zawiodłeś mnie, żołnierzu. - Dodał po chwili, z ciężkim westchnieniem, jednocześnie krzyżując swoje ręce na wysokości klatki piersiowej. - Powiedz no mi, Ty w ogóle chcesz jeszcze służyć? - Zapytał po chwili, świdrując Cię swoim ciemnym spojrzeniem.
Wiedziałeś jedno - cokolwiek to pytanie mogło za sobą nieść, to była Twoja szansa. W końcu czy ktoś poza Twoim dowódcą mógłby mieć coś więcej do powiedzenia w Twojej sprawie, jeśli dojdzie do procesu?
[Profil]
 
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2019-10-22, 21:01   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Trochę długo przyszło mu czekać na kogokolwiek, kto zechce przyjść z nim chociażby pogadać. Samo patrzenie w białe ściany było na tyle nudne, że Brian postanowił zamknąć oczy i analizować swoją sytuację, co mogło by być dalej. Na co się przygotować. Skoro do tej pory poszło wszystko tak, jak myślał i przypuszczał, co może być następne?
Drzwi niespodziewanie się otworzyły i kiedy przeniósł w ich stronę wzrok, siedząc na materacu, opierając się plecami o ścianę, ujrzał znajomą osobę.
- Ambrose.
Mógł domyślić się, że jego wyślą albo sam przyjdzie wyjaśnić sprawę. Dodatkowo przyniósł mu odzienie, rzucone na podłogę. Pomarańczowy uniform. Westchnął i odwrócił spojrzenie od odzienia na ścianę przed sobą, nie mając najmniejszego zamiaru się na razie po to ruszyć i nałożyć na siebie. Pytanie jednak było dość na miejscu. Ale też zastanawiające, czy faktycznie, chce nadal służyć.
- A jest jakiś sens?
Spojrzał na przełożonego.
- Tym razem szansy już nie dostanę.
Dodał. Choć nie odpowiedział wprost, to jednak wiadomo było, że służba w wojsku jak i tutejszej armii DOGS czy GC była tym co wykonywał najlepiej i tym, do czego był stworzony. Tylko ta jedna osoba, gdyby nie pojawiła się na jego drodze w tym budynku, czy nie spotkałby jej w dzielnicy mutantów, nie namieszała mu w głowie. Byłoby wszystko w porządku. A on nie siedziałby tutaj. Nadal łapałby mutanty sprzeciwiające się prawu i zagrażające niebezpieczeństwu. Ten pogląd się w nim nadal nie zmienił. Jedynie ta jedna mutantka, jak o niej sobie przypomina... Wszystko jakby inne nie ma znaczenia. Może źle do tego wszystkiego się zabrał? Najwyraźniej.
- Gdybym nie chciał, dawno bym odszedł.
Dorzucił, gdyby przełożony, nie miał ochoty domyślać się jego odpowiedzi.
[Profil]
  [A+]
 
Universal Person



We are the one

...

co sobie wymarzysz





name:

Universal Person

alias:
UP

age:
przedwieczny

height / weight:
x

Wysłany: 2019-10-22, 21:46   
   Multikonta: x


Mężczyzna nieco się skrzywił, gdy tak bezpośrednio się do niego odniosłeś. Mimo wszystko - był Twoim dowódcą i wcale nie byliście teraz na przyjacielskim piwku po pracy. Nie odezwał się jednak, a jego postawa nie zmieniła się nawet odrobinę - gdy wciąż świdrował Cię swoim ciemnym spojrzeniem.
Był zawiedziony - nie tylko zarzutami, które były Ci stawiane, ale również - Twoim obecnym podejściem. Jego żołnierze nie odpuszczają, nie poddają się tak łatwo.
- Nie pytałbym Cię o to, gdybyś nie miał szansy. - Odpowiedział Ci dość chłodno, wciąż żując zapałkę w swoich zębach. Wtedy też odwrócił swój wzrok, samemu opierając się o przeciwległą do Ciebie ścianę - nie tylko plecami, ale i jednym z butów.
- Jestem w stanie przywrócić Cię do służby, ale muszę być pewien, że jesteś w stanie poświęcić dla niej... Siebie. - Odpowiedział dość bezpośrednio, jednak nie mogłeś skojarzyć o co może mu chodzić. - Żołnierz musi być wytrwały w swoim celu. Czuję, że Ty tego celu nie utraciłeś, tylko się zagubiłeś. - Dodał po chwili, przegrzebując swoje kieszenie, aż w końcu z jednej z nich wydostał paczkę papierosów. Bez większych ceregieli - wyciągnął kawałek drewna ze swoich ust, by zastąpić ją jedną z fajek, a po chwili i w Twoim kierunku wyciągnął trzymany przez siebie kartonik. Niezależnie od tego, czy skorzystałeś z jego propozycji czy nie - podpalił swojego papierosa, a jeśli była taka potrzeba - i z Tobą podzielił się ogniem.
- To jak, Kersey? Jesteś wierny swojemu oddziałowi? - Zapytał dość lekko, zaciągając się tytoniowym dymem.
[Profil]
 
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2019-10-23, 00:06   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


W takim przypadku, w takiej sytuacji, Brian miał gdzieś odpowiednią formę zwracania się do osób przychodzących do tego pomieszczenia i zawracających mu głowę. Nawet jeżeli to był przełożony. Nie wiedział czego mógłby się spodziewać, lecz ów mężczyzna zdawał sobie nic z tego nie robić. Dodatkowo jego słowa go zaskoczyły, kiedy wspomniał że mógłby mieć jeszcze jedną szansę. Czy on się nie przesłyszał czasem?
Wtedy to patrząc na Amrose'a, słuchał tego co miał mu do przekazania. Brzmiało to za dobrze. Czy może faktycznie te narzucane mu dowody, były nie trafne i aż trudne by go oskarżyć o zdradę? Czy może gdzieś w tym był haczyk?
Jego słowa o zagubieniu też były trafne. Mogło tak być. Stracił głowę gdy zobaczył tutaj Samanthę Bartowski, zapominając po co jest w DOGS. Mogło tak być? Kombinował jak jej pomóc. Narażając... siebie.
Brian przyjął fajkę i wstał również by przyjąć ogień. To jednak nie znaczyło, że zaraz się zgodzi. Bowiem miał pytania. A ostrożności nigdy za wiele. Możliwe że Sam nauczyła go tego, by im nie ufać? Po tym jak widział, w jakich warunkach żyją mutanci? Jak on ją skrzywdził, robiąc jej dziecko?
- Gdzie tkwi haczyk?
Zapytał wprost dość poważnie.
- Jak jesteś wstanie mnie przywrócić do służby? Czego ode mnie w tej chwili oczekujesz?
Kolejne pytania, nie ukrywając tym samym zainteresowania uzyskaniem "wolności", by uniknąć odsiadki? Nawet nie wiedział jak przebiegnie proces i co go czeka. Podejrzewał jednak, że jeżeli nie obroni swoich racji i zaprzeczy dowodom, może siedzieć i to ładne parę lat. Zaciągnął się papierosem, czekając na odpowiedź.
[Profil]
  [A+]
 
Universal Person



We are the one

...

co sobie wymarzysz





name:

Universal Person

alias:
UP

age:
przedwieczny

height / weight:
x

Wysłany: 2019-10-23, 00:29   
   Multikonta: x


Seth potrafił docenić dobrego żołnierza - a prawda była taka, że Kersey od lat naprawdę dobrze się wykazywał. Udowadniały to jego stare akta, przeszłość wojskowa jak i dotychczasowa praca dla Departamentu. Mimo swej surowości - Ambrose był pewien, że nie warto tracić wyszkolonego szwadronowca przez jeden błąd. A czy może być większy błąd niż ten popełniony przez zakochanego mężczyznę?
Rząd miał swoje sposoby a dowódca dobrze zdawał sobie z nich sprawę. Tajna broń, o której wiedzieli tylko najwyżej postawieni...
- Haczyk tkwi w tym, że musisz być posłuszny. Wierny. Oddany. Inaczej kulka w łeb. - Odpowiedział nazbyt lekko, patrząc na tematykę waszej obecnej rozmowy, nim po raz kolejny napełnił swoje płuca dymem. - Na przesłuchaniu przyznaj się do winy Kersey. Okaż skruchę. Powiedz czego nie wiedzą, daj im informację których im brakuje. Na bank masz coś, co odkupi Twoją wolność. A oni to zdobędą dobrocią albo i nie. Jak będziesz współpracował, to pewnie uda się i to ustrojstwo z Twojej szyi wyciągnąć, jak tylko... Jak tylko wróci ta lekarka. - Westchnął po chwili, wypuszczając ciemną chmurę ze swojego nosa. - O ile wróci... - Zmarszczył swoje brwi, zdając sobie sprawę, że minęło już zdecydowanie za dużo czasu. Ale przecież to nie było teraz jego zmartwienie - on chciał jedynie odzyskać swojego - do tej pory zaufanego - funkcjonariusza.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5