Poprzedni temat «» Następny temat
It's all your fault - 08.02.2019, kryjówka w garażu
Autor Wiadomość
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-08-20, 21:00   It's all your fault - 08.02.2019, kryjówka w garażu
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


08.02.2019

Był dziś dziwny. Dziwniejszy niż zwykle. Nie dało się ukryć- coś musiało się wydarzyć w nocy z 7-mego na 8-go lutego. Obiekt Trzydzieści Sześć, czy raczej Vincent Edams, był tego dnia jakiś rozkojarzony i wyraźnie rozdrażniony. Kiedy przyszedł z jedzeniem i piciem, uwalniał Caroline z więzów wyjątkowo niecierpliwie.
Jedz - powiedział cicho, pozornie spokojnie, ale było widać, że coś nim porządnie zachwiało.
Wcześniej i tak pałał nienawiścią do AlterGenetics i Dolores, ale po tym co spotkało Vanessę, była to już furia. I o ile wcześniej miałby na tyle w sumie na tyle rozsądku, by oszczędzić osoby postronne, które nie miały za wiele do czynienia z mutantami, tak teraz gotów był wyrżnąć tam wszystkich, poza swoimi pobratymcami. Jeżeli ktokolwiek tam zostawał z własnej woli, musiał ponieść karę.
I niech niebiosa ich mają w swojej opiece, bo Obiekt 36 był konsekwentny w swoich decyzjach.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-08-21, 12:04   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Cóż za szkoda, że ja nie byłam w stanie tego dostrzec, prawda?
Wykańczali mnie tu. Wykańczali - kawałek po kawałeczku, moją biedną duszę i umysł. A to dziecko… To biedne, zaślepione mutancką propagandą, obdarzone niebezpieczną mocą dziecko… To mną wstrząsnęło. Strasznym było, że jednocześnie potrafiła mówić o tym, jak mutanci nie są niczemu winni i mają prawo do życia i wolności, by po chwili dać upust swej złości i ocenić kogoś… Po niczym?
Byłam pusta w środku. Jeśli już wcześniej nie miałam sił i woli walki - by przeżyć, to… Nie wiem, jak ktokolwiek miałby określić mój dzisiejszy stan.
O dziwo jednak - oddychałam nad wyraz spokojnie. Nie było po mnie widać tych nerwów. Może… Może jednak na dobre mi to wyjdzie?
Spojrzałam tępo na jedzenie przyniesione przez chłopaka, by po chwili podnieść zmęczony wzrok bezpośrednio na niego. Wciąż nie miałam zamiaru czegokolwiek jeść, ale jednak podniosłam swoją dłoń po odrobinę picia, którym niemal natychmiast zwilżyłam spierzchnięte już wargi. Tak bardzo chciałam, by to wszystko już się skończyło…
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-08-21, 12:09   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Och, jak szybko Caroline by trafiła do utylizacji, gdyby była mutantem, który miał nieszczęście trafić w łapy Dolores. Tam nie było litości dla słabych osobników. Przeżywali tylko ci silniejsi. Spojrzawszy na Edamsa, warto było się jednak zastanowić...jakim kosztem. Nie będzie w stanie zbudować normalnego związku, zakochać się, założyć rodziny. Przez piekło, które przeżywał latami, na chwilę obecną, nie był osobnikiem przystosowanym do życia w normalnym społeczeństwie.
Vincent zapewne normalnie by zignorował fakt, że jedzenie znowu się marnowało. Jednak wczorajsza sytuacja z Vanessą, nieprzespana noc, dały mu się ostro we znaki. Sam by się po sobie nie spodziewal, że po latach tortur, coś takiego go wytrąci z równowagi.
Kolejny raz. Czy jego względna stabilizacja emocjonalna, nad którą tak pracował Nicholas, powoli szła się...ehm kochać?
Jak chcesz się wyprawić na tamten świat, próbując się zagłodzić, to jeszcze długa droga przed Tobą - sarknął zirytowany
Gdyby tylko wyżycie się na Caroline, miało jakoś pomóc Van, lub cofnąć czas...ale kobieta nie miała z tym nic wspólnego. Od kilku lat już nie pracowała w AlterGen i o ile dokładała cegięłkę, za jego kadencji, tak nic nie miala do Nessy.
Tak samo jak Nessa. Cierpiała tylko dlatego, że była jego siostrą.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-11, 22:44   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Oh, jak jego diagnoza nie była daleka od prawdy!
Podniosłam zaszklony wzrok na niego. Coś się zmieniło. Coś, czego nie widziałam, coś, czego nie byłam w stanie zrozumieć. Jakbym mogła w tej chwili? Resztki mojej empatii odeszły w zapomnienie, gdy na szali zostało postawione moje życie, mój los. To w sumie zabawne, w jak dwóch skrajnych stanach się znalazłam. Oddałabym wszystko, by znów ujrzeć światło słońca, ciepło wiosennego deszczu, położyć się we własnej, pachnącej pościeli, czy nawet - o dziwo - móc znów schować się w bezpiecznych objęciach pewnego jegomościa, jednocześnie pragnąć jedynie spokoju - nawet za cenę własnej przelanej krwi. Ale byłam zbyt wielkim tchórzem - pragnęłam odejść, ale bałam się śmierci. To takie... Frustrujące.
- Jakbyś Ty się tym szczególnie przejmował. - Rzuciłam bez zająknięcia, choć mój głos tak wyraźnie drżał. Już nie raz poczułam na własnej skórze, czym kończy się jego złość, ale... Wciąż nie potrafiłam utrzymać języka za zębami. - Uważacie się za lepszych od AlterGen, ale nie widzicie w tym zwykłej hipokryzji, traktując mnie w ten sposób?! - Zapytałam załamującym się tonem, wciąż nie odrywając wzroku od chłopaka. To... To mogła być albo szybka droga do trumny, albo sposób na otworzenie mu oczu. Prawda?
Prawda?!
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-09-12, 17:03   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Oh nie, z pewnością to nie był dobry moment, na naginanie struny. Nie po tym, czego doświadczył wczoraj. I tak, Caroline nic a nic nie uczyła się na swoich błędach.
McCoy poczuła niewidzialną dłoń, zaciskającą się na jej gardle. I nie był to delikatny ucisk, o nie. Kiedy kobieta, zapewne rozpaczliwie łapała oddech, Vincent przykucnął przed nią. Jego twarz pozbawiona była wyrazu, ale oczy...och, wiedziała, że z trudem się powstrzymuje, by nie zabić jej tu, tu i teraz.
- Masz rację. W ogóle się tym nie przejmuję - powiedział spokojnie, patrząc na jej walkę o powietrze - Jesteś, w tej chwili, dla mnie tylko zbędnym balastem- przekrzywił głowę na bok - Mój mentor może mieć wobec Ciebie jakieś plany, ale z pewnością mnie nie ukarze, jeżeli w końcu ci skręcę kark - w końcu McCoy była oporna na współpracę. Mogą sobie znaleźć innego jeńca, który nie będzie miał instynktu samozachowawczego godnego ćmy.
- I wierz mi, warunki, w których cię przetrzymujemy, przy AlterGenetics, to wesołe sanatorium. - nie głodzili jej, nie znęcali się (zbyt) nad nią, nie torturowali, nie gwałcili jej, miała możliwość odzyskać wolność, gdyby nie była tak nieskończenie głupia.
-Naprawdę? - zacisnął palce mocniej,odcinając jej dopływ tlenu -Nie...nie czuję się lepszy. Czuję się zły...wściekły. W czasie, gdy ty urządzałaś sobie tu strajk głodowy i bawiłaś się w masochistkę, Twoja ukochana Dolores, masakrowała moją małą siostrzyczkę, by wyciągnąć z niej, gdzie się ukrywam. Gdyby rozszarpanie cię na strzępy, mogło przynieść jej ulgę... - moment i by kobietę udusił, więc wciąż pełen złości puścił Caroline i odepchnął na podłogę.
A, że nie mógł wyładować swojej wściekłości na kobiecie, to oberwało się pobliskiemu krzesłu, którym ze złością rzucił o ścianę.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-12, 20:40   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


To w sumie smutne.
Sami zrobiliśmy z niego takie napakowane emocjami zwierzę. Sami nie daliśmy mu ujścia dla tych negatywnych odczuć. Sami wepchnęliśmy go w ramiona tych bezprawych i kierowanych nienawiścią mutantów. Ja... Ja wiedziałam, że nie wszystko co robi Dolores jest właściwe. Ale to wszystko dla dobra ogółu, prawda? Dla dobra nas wszystkich.
W coraz większej ilości rodzin pojawiali się mutanci. Potrzebowaliśmy lekarstwa. Musieliśmy wiedzieć, gdzie leżą granice. Cel uświęca środki.
Zawsze.
Jak widać - nie tylko laboranci wychodzili z tego założenia.
Kto wie, może zabicie mnie dałoby mu ulgę - choć na chwilę? Tę chwilę satysfakcji, której prawdopodobnie tak bardzo rządał...
Zachłysnęłam się, czując ścisk na gardle. Mimowolnie się wyprostowałam, podnosząc dłonie do tej niewidzialnej ręki, która mnie dusiła. Z całą pewnością pojedyncze kropelki potu zaczęły spływać po mojej skroni, a panika na nowo przejmowała nade mną kontrolę. Mógł to widzieć w moim spojrzeniu błagającym o litość. Ja... Ja byłam za słaba, by móc to znosić.
Przyrzekłabym, że zaczęło mi się robić ciemno przed oczami. Że rzeczywistość zaczyna się rozpływać, a jego słowa odbijają się echem w mojej głowie. Siostrzyczka? Masakrowana? Czemu miałam przed oczyma tę małą dziewczynkę, która zaledwie dzień wcześniej tak łatwo mnie osądzała?
Czy... Czy jednak chciałabym, by i na niej Dolores położyła swoje dłonie?
Tak, wiedziałam do czego jest zdolna. Pojedyncze łzy pociekły po moich policzkach, gdy łapałam głębokie hausty powietrza. Nie wiedziałam już nawet dlaczego płaczę... Wiedziałam jedynie, że poza labolatoryjnymi warunkami tak piekielnie się go bałam. Czy właśnie dlatego tak żałośnie pisnęłam, słysząc huk uderzanego krzesła?
- Wiesz... Wiesz że to nic nie zmieni... - Wydusiłam ochrypłym głosem. - Tam w środku wiesz, że katowanie mnie nie zmieni Twojej ani jej przeszłości. Wiesz o tym, Vincent. - wydusiłam z siebie przez łzy. Nie wiem, co chciałam tym osiągnąć, ale... Nie potrafiłam tego w sobie utrzymać.
Może to był mój sposób na walkę z tą sytuacją? Tak bardzo bałam się samej zabić, ale... Co, jeśli ktoś mnie w tym wyręczy?
- Czy... Czy to ta mała? - Zapytałam, podnosząc na jego wzrok i masując swoją obolałą szyję. Z całą pewnością zostanie po tym siniak...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-09-13, 11:32   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Gdyby Caroline zginęła tego dnia, Nicholas z pewnością by nie miał do niego zbytnich pretensji. W końcu, gdyby nie Vincent, Grenville nie wiedziałby o jej istnieniu, ani o AlterGenetics.
Kiedy Caroline była już względnie bezpieczna na podłodze (póki co), ten wciąż miotał się po pomieszczeniu, nie mogąc sobie poradzić z nawałem złości, jaka go ogarnęła. Nigdy go nie uczono radzenia sobie z emocjami. Im bowiem bardziej był wściekły, tym większą siłę objawiał i większą wartość przedstawiał jako żywa broń. A Caroline już dwa razy, miała nieszczęście się przekonać, co się z nim dzieje, gdy straci nad sobą panowanie. Ostatnio miała tego farta, że był tu Nicholas, który dość brutalnie unieszkodliwił chłopaka i tym samym uratował jej życie.
- WIEM !!! - ryknął, jakby to miało mu w jakikolwiek sposób pomóc.
Gdyby mógł, rozpieprzyłby w tym ciasnym pomieszczeniu wszystko w drobny mak. Gdyby tylko dało mu to choć chwilową ulgę...ale nie da. A do tego stracą świetną kryjówkę.
To był już ten czas, gdy Imari pojawiła się w jego życiu i powoli uczyła go panowania nad sobą. Szło to póki co, jak po grudzie, ale pamiętał o tych całych technikach oddechowych. Sapał więc przez moment jak wkurwiony byk, starając się myśleć o czymś miłym. Nie wiem, może o tym, że przypala Dolores, rozżarzonym do czerwoności prętem i ostatecznie wsadza go jej, tam gdzie światło nie dochodzi ?
-Nie. - wywarczał - To nie jest moja siostra. - och i nie zazdrości Caroline, jak młoda zacznie na niej ćwiczyć. Wcale nie będzie mu z tego powodu smutno. - Mutacja mojej siostry jest absolutnie bezużyteczna w walce i nieszkodliwa, co nie przeszkadzało tej szmacie (miał na myśli Dolores rzec jasna) torturować ją tygodniami. Tylko dlatego, że jest moją siostrą. -nie wiedział, co ze sobą zrobić, więc by znów czymś nie rzucić (lub kimś), usiadł na kanapie, wciąż kipiąc ze złości.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-14, 00:27   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Czemu tak łatwo było mnie zmusić do łez? Czemu nie mogłam nad sobą zapanować, gdy na co dzień przecież tak świetnie szło mi ukrywanie własnych emocji? Czemu, gdy tak bardzo tego potrzebowałam, nie mogłam się sparaliżować jak zwykle na te paskudne doświadczenia?
Czemu musiałam okazywać tę słabość?
Tak. Zalałam się łzami, gdy on znowu tak ryknął. Tak, wiedziałam, że zezłości go to jeszcze bardziej. Ale nie mogłam nic na to poradzić. To... To po prostu się działo.
Próbowałam ich zrozumieć, ale nie potrafiłam. Przecież... Przecież gdyby tylko chcieli, mogliby zostać wyleczeni, prawda? Oh, jak bardzo wciąż chciałam w to wierzyć...
Nie wiedzieć jednak czemu, dziwnie mi ulżyło, gdy dowiedziałam się, że nie chodziło o to maleństwo z naszej ostatniej przygody. Jak bardzo ta mała wpłynęła negatywnie na moje nerwy - nie chciałabym, by dziecku cokolwiek się stało.
Ale tak w sumie... Czy rzeczywiście Dolores posunęłaby się do tak paskudnych praktyk? Czy skrzywdziłaby inny obiekt dla własnej satysfakcji i dla informacji? Czy w sumie... Nie brzmiało to bardzo podobnie do sytuacji, w której ja się znalazłam?
Kto wie? Może to "instant karma"?
Musiałam się jednak ostro ugryźć w język, by nie powiedzieć tego na złość.
- Wam nie przeszkadza torturowanie mnie, tylko dlatego że przed laty pracowałam w laboratorium. - Odparłam na jego zarzut, próbując... Samej nie wiem czego. Uzmysłowić mu, że w rzeczywistości siat nie jest zero jedynkowy? Że cała ta sytuacja naprawdę obiera bardzo dziwny zbieg okoliczności? Że dziwnym trafem los chyba próbuje nam wmówić, że wcale nie jesteśmy tacy różni i w każdej grupie społecznej znajdziemy zwyrodnialców? - Jeśli... Jeśli jest z nią źle... Mogę pomóc. Ale uwolnijcie mnie, proszę... - Wyrzuciłam z siebie dalej zapłakanym tonem, widząc w tej sytuacji dziwną szansę na "odkupienie" swych łask. W końcu - byłam lekarzem, czyż nie?
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-09-15, 09:36   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Starał się opanować nerwy, ale to było tak cholernie trudne... Nigdy się tego nie uczył, miał wręcz przykazane, by wciąż i wciąż je podsycać... Przymknął na moment powieki, oddychając spokojniej. Widać było, że naprawdę się starał.
- Naprawdę ? To uważasz za tortury? - zapytał cicho - Naprawdę masz tak kiepską pamięć ?
W milczeniu ściągnął bluzę a po chwili wysłużony t-shirt. Ramiona, dłonie, tors, wszystko było pokryte paskudnymi bliznami, śladami po oparzeniach, w zasadzie jedynym miejscem, które wyglądało na względnie niezmasarkowane, to to gdzie wyryty miał swój numer - 036. Widać było, że przez te lata się rozciągnął, jako że i jego nosiciel sporo urósł. Nie był już tym małym, płaczącym, zastraszonym szczeniakiem.
- Może ty wyparłaś to z pamięci, ale ja pamiętam. Pamiętam doskonale każdy eksperyment, każdy zadany mi ból, każdy dotyk. Pamiętam i będę pamiętał do końca życia. Nie chciałabyś znaleźć się na miejscu nas - Obiektów. Nigdy- założył koszulkę z powrotem - Nigdy cię nie zastanawiało to, że AlterGen działa od lat, a żadnego z nas nie "wyleczyliście"? Nie, bo nigdy to nie było ich zamiarem. Co prawda, na słabych Obiektach testują eksperymentalną mutazynę, ale każdego w końcu wykańczają, bo przecież na nim nie zarobią...a więźnia trzeba przecież karmić, badać...a to koszta. Pieniądze wyrzucone w błoto - skrzywił się i założył z powrotem bluzę.
Kiedy wspomniała o tym, że może pomóc, poczuł jak znów narasta w nim gniew. Zacisnął jednak dłonie na przedramionach, by ale opanować.
- To co jej zrobili... Nie możesz jej pomóc. - zacisnął zęby. - Nigdy już nie będzie taka sama
Był zły. Był wściekły! Ale... panował nad tym. Póki co.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-15, 16:28   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Ja mam kiepską pamięć?
Jeśli definicja mnie nie myli, tortura to celowe zadanie drugiej osobie bólu fizycznego lub psychicznego. Czy takiemu nie byłam tu poddawana? Nawet, jeśli nie było to w takim natężeniu, jak przed laty w AlterGen wobec obiektów - definicja się nie zmieniła, tak samo jak moje położenie.
Nie znałam innego życia, niż to wygodne, za biurkiem. Nie byłam wytrzymała ani fizyczne, ani psychicznie. To miejsce negatywnie na mnie wpływało.
Jak to mówią - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, i jak widać - dziś nie był najlepszy dzień, na znalezienie wspólnego języka z Vincentem.
Widziałam jego ciało. Widziałam jego blizny. Ale przecież... Nie może mnie posądzać o każdą z nich. Co dziwne, los okazał się dla mnie wyjątkowo przewrotny - czy przypadkiem przed laty i mi nie przychodziło opiekowanie się obiektami, gdy ich granice zostały przekroczone? Opatrywanie ran, karmienie, by znów zadać ból... Zabawne, że historia aż tak bardzo lubi się powtarzać.
Nie było sensu wchodzić w dyskusję. Przekonałam się o tym dzień wcześniej - moja wizja świata za bardzo odbiegała od tej, w którą wierzyli mutanci. A ja... Ja serio miałam nadzieję, że kiedyś uda się pozbyć tych paskudnych mutacji, które niejednokrotnie zmieniły ludzi nie do poznania...
- Jaki więc macie we mnie zysk? Też jestem tylko zbędnym więźniem. - Wyrzuciłam z siebie w końcu, widząc w tym wszystkim analogię, której Obiekt 36 zapewne nigdy nie będzie w stanie dostrzec. - Nie wiem nic więcej, jak widzisz sam, Dolores działa dalej ze swoimi praktykami, niezależnie od tego, co ze mną zrobicie. Po co więc to wszystko? - Ja... Nie potrafiłam zrozumieć celu w tym wszystkim. Pragnął zemsty? Dlaczego więc wciąż jej nie uskutecznił?
Przełknęłam głośniej ślinę, słysząc jego kolejne słowa... Nie będzie taka sama... Czemu miałam wrażenie, że ta mantra i mnie się uczepi? Że już nigdy nie będę w stanie przejść spokojnie ulicą, nie obracając się przez ramię? Że wszędzie będę widzieć twarz tego odrażającego blondyna, który chyba aż za głęboko wszedł mi do głowy.
- Ja... Przykro mi, Vincent... - Nawet nie wiedziałam, co więcej mogłabym powiedzieć. Przetarłam jedynie powieki wierzchem rękawa zdecydowanie za dużej bluzy, którą dostałam kilka dni temu.
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-09-15, 16:56   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Choć znajdywali się po dwóch stronach barykady i choć Vincent nie dopuszczał do siebie pewnych wniosków, a za to Caroline je dostrzegała....byli do siebie podobni. W niewielkim stopniu, ale jednak.
Gdy jego oddech był już spokojny, podniósł spojrzenie na kobietę ( bo przecież była od niego sporo starsza, więc przez myśl mu by nie przeszło, myśleć o niej jako "dziewczynie")
- Mówiłem ci już. Ja już wiem wszystko co chciałem, nie jesteś mi potrzebna...ale mój mentor ma wobec Ciebie plany. Mam więc tylko Cię utrzymać we względnej kondycji.
Vincent nie miał pojęcia jakie i w sumie nie bardzo go obchodziły. Nie mówili sobie z Nickiem wszystkiego. Domyślał się, że Grenville chce jakoś wykorzystać zdolności McCoy...ale jak dla niego, to równie dobrze mógł próbować przekonać do współpracy tą miskę, w której Caroline się myła.
Stwierdzenie, że jest jej przykro, nieco go wyciszyło. W końcu to nie ona znęcała się nad Vanessą. Zawsze był to jakiś postęp, że jednak zmądrzała i nie twierdziła, że jego siostra, jako mutant, musi takim sposobem zostać wyleczona.
- Cokolwiek od Ciebie on chce, opór jest bezcelowy. - powiedział w końcu - Jest skuteczny w tym co robi. Po prostu zrób, co ci każe.
Skoro udało mu się przełamać opór Vincenta i go po ojcowsku przytulić, to imposible is nothing.
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-15, 17:28   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Plany.
Normalnie dzień zaplanowany od A do Z był dla mnie ulgą. Nienawidziłam zmian, nienawidziłam, gdy nie wiedziałam, co mnie czeka. A ta rutyna, która spotkała mnie w tym garażu... Była daleka od tej, którą mogłam sobie wymarzyć.
Jasne. Niby dzień się tu wiele nie zmieniał, ale gdy już to następowało... Wcale nie było miło. Właśnie przez to ostatnie kilka dni żyłam w ciągłym strachu, bólu, niepewności... I co najgorsze, wcale nie wiedziałam, co bardziej mnie boli - ciało, czy dusza?
- Zauważyłam... - Skwitowałam krótko jego radę, podciągając kolana pod własny podbródek. Kostka wciąż piekielnie dawała o sobie znać, ale potrzebowałam tej chwili "izolacji", odcięcia się od zewnętrznego świata za pomocą własnej, nieruszalnej skorupy.
- Ale czy Ty się z nim zgadzasz? Czy uważasz, ze wszystko co robi, jest słuszne? - Zapytałam, lekko podnosząc wzrok. Bo czy przypadkiem... Czy przypadkiem Edams nie zamienił jednej niewoli, na drugą służebność? Może ten facet też widział w nim zyski, których Obiekt 36 nie był w stanie dostrzec, pragnąc wyłącznie tej czułości, którą mu odebraliśmy w AlterGen? Co jeśli... Co jeśli sami daliśmy mu idealne zabawki, do rozpoczęcia wojny?
Nie... Za dużo myślałam. Zdecydowanie zbyt wiele czarnych scenariuszy przewijało się przez moją głowę. Ale... Co jeśli choć część z nich miała w sobie ziarenko prawdy, a ja wcale tak bardzo się nie myliłam?
- Ty... Ty nie jesteś jak on. Nie musisz być jak on. - Stwierdziłam w końcu, chyba samej wierząc, że Vincent "może jeszcze wyjść na ludzi", podczas gdy blondyn był ucieleśnieniem wszystkiego, czego nienawidziłam w mutantach.
Oczywiście, nieznajomość jego historii i motywów wcale nie przeszkadzała mi w wydaniu odpowiedniego osądu, czyż nie?
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-09-15, 19:15   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Wiedział, że cokolwiek Nicholas chce osiągnąć, prędzej czy później mu się to uda. Był cholernie cierpliwy, a przy tym nie bał się stosować metod, które nawet w samym Vincencie budziły wątpliwości. (A przecież chłopak miał duże skłonności do agresji.... ) Edams doskonale wiedział, że ofierze czasem łatwiej znosi się fizyczny ból, niż wjazd na psychikę, upokorzenie, zbezczeszczenie....
Spojrzał na Caroline, unosząc brew ku górze.
- Mało dyskretne podchody. - stwierdził cierpko - Mój mentor... ( dziwnie mówiło mu się o Nicku per "on" "mentor", albo jeszcze inaczej, ale wiedział że Grenville ceni sobie prywatność ) ... Ja i on różnimy się od siebie, ale cel mamy ten sam. Jego decyzje nie raz mnie uratowały... głównie przed samym sobą. A przy okazji i Ciebie - nawiązał do dnia, w którym Grenville musiał ratować McCoy przed szałem Obiektu 36, pozbawiając go brutalnie przytomności.
-Próba nastawienia mnie przeciwko niemu, byłaby z Twojej strony wybitnie głupia...a że nie masz za grosz instynktu samozachowawczego, to jestem tak łaskawy, by cię z góry uprzedzić. - rozwiał jej wątpliwości natychmiast.
Mógł się z Nickiem nie zgadzać, a jego metody łamania psychiki Caroline mogły przyprawiać go o drgawki ( przywoływały mu wspomnienia z AG) ale nigdy, przenigdy by nie stanął przeciwko niemu. Nie po tym, co Nicholas dla niego zrobił. Co wciąż robił
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-15, 19:35   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Podchody?
Jakie znowu podchody. Dla mnie... To z pewnością nie była próba manipulacji. Chyba nie byłam na tyle wyrachowana, by móc się posunąć do takich kroków - co z całą pewnością było widać po moich poczynaniach z ostatnich dni. Nie potrafiłam na tyle do przodu przemyśleć wszystkich możliwych opcji, by wyciągnąć z nich to, co najlepsze dla mnie. Gdyby tak było, pewnie już dawno siedziałabym w domu, będąc z blondynem pod telefonem i czekając, aż i mi się odpłaci "przysługa za przysługę". Zamiast tego siedziałam tu, zbierając kolejne baty.
- Po prostu... Nie stań się jak on... - Powtórzyłam głupio, wierząc, że różnice między tą dwójką nigdy się nie zatrą - mimo, że przecież już niejedna historia pokazała, że to wcale nie jest takie trudne - szczególnie, gdy ten nauczyciel staje na progu śmierci. A czego mogłam być pewna - z takim nastawieniem, jakie wykazywali ci mutanci, na drugą stronę wcale nie było tak daleko...
Z jednym jednak mogłam się po części zgodzić. Bo to wcale nie tak, że moje próby były głupie - to ja wykazywałam na każdym kroku brak myślenia. A na jego uwagę, wręcz zarumieniłam się ze wstydu, bo przecież wcale nie miałam tego na myśli - chyba?
- Ja... - Zająknęłam się, ponownie odwracając od niego swój wzrok. Wygrywali ze mną, na każdym kroku. A ja miałam wrażenie, że przejrzystość mojego umysłu zaczyna blaknąć - podobnie, jak promienie słońca zza brudnych szyb tego przybytku. - Nie o to mi chodziło. - Wydusiłam z siebie w końcu, samej nie wiedząc, czemu próbuję się tłumaczyć. Czy to nagła, desperacka próba socjalizacji? Co jak co - z własnymi myślami zdecydowanie zaczynałam tu szaleć.
- Po prostu... Wierzę, że mimo tego co Cię spotkało, z rąk moich, z rąk Dolores, z rąk innych pracowników... Możesz być ponad tym. A agresja, mimo... Mimo tego, co próbowaliśmy Ci wmówić... Wcale nie jest odpowiedzią. - Niemal wyszeptałam, podłamującym się głosem, trochę bojąc się jego reakcji - na same wspomnienia, na dźwięk jej imienia, na moje żałosne próby tłumaczenia się - jak zwykle, bez większego pomyślunku...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

74%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-09-15, 21:11   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Cóż, z pewnością, jego celem nie było stanie się takim, jak Nicholas. Jedyne czego pragnął to zemsty, która da mu upragnioną wolność. Chciał być wolny, tak prawdziwie. Ruszyć w drogę, zobaczyć świat, od którego go tak brutalnie odizolowano. Kosztować orientalnych potraw, podziwiać pomniki cywilizacji, zanurkować w oceanie, a jeżeli tego zapragnie, to zaszyć się w głuchej dziczy, będąc sam na sam, ze swoimi myślami.
Patrzył na jej bardzo nieporadne próby socjalizacji i ze zdumieniem stwierdził, że są jednak ludzie, którzy są w tym gorsi od niego. Kiedy jednak padły ostatnie słowa, już nie wiedział czy się śmiać, czy płakać, czy jebnąć jej kijem od mopa.
- A już myślałem, że jednak jest dla Ciebie jakaś nadzieja. Nic nie myślisz - westchnął ciężko - Skoro i tak muszę pilnować byś jadła, to zamiast pieprzyć głupoty, opowiedz coś. Jak w ogóle trafiłaś do AlterGen? Ze swoim wykształceniem, mogłaś zbijać kokosy w szpitalu - rozsiadł się wygodnie na kanapie
_________________
(m)
A swallow - the lightning
in the lifeless church,
Cuts like black scissors,
the fear that overcomes her.
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5