Poprzedni temat «» Następny temat
Oblivion.
Autor Wiadomość
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-04-19, 23:43   Oblivion.
   Multikonta: Dale/James


- Te nadgodziny mnie wykończą... - brunet syknął pod nosem i złapał za kolejną szklankę mając zamiar przetrzeć ją tym brudnym kawałkiem materiału, którego użył do dziesięciu poprzednich. Jakie to miało znaczenie? Jego miejsce pracy nie cieszyło się zbyt dobrą opinią. Wszyscy tutaj przychodzili się po prostu nachlać i nie miało dla nich znaczenia czy szklanki są czyste, czy brudne. Czy mógł im się dziwić? Przecież był dokładnie taki sam jak oni. Miał jeden cel, ale nie potrafił go osiągnąć - błądził jak dziecko we mgle, za każdym razem, gdy myślał, że jest już blisko... Życie brutalnie uświadamiało mu, że jest inaczej.
Po raz kolejny tego wieczoru przesunął palcami po koralikach, które znajdowały się na cienkim sznurku przewiązanym przez jego nadgarstek. Na każdym z koralików była jedna literka, a razem tworzyły napis. A raczej imię: Julie. Jedyna pamiątka jaka została mu po dawnym życiu, po czasach w których był naprawdę szczęśliwy. W tej chwili już nie pamiętał czym jest szczęście i nie zanosiło się na to, by szybko sobie przypomniał.
Leniwie podniósł wzrok na dwie 'klientki', które podeszły do baru i przyglądały mu się jakby miały dostać orgazmu na sam jego widok. Westchnął cicho i pokręcił głową z niedowierzaniem. Wypiły ledwie po dwa drinki, a już patrzą komu by tu się dzisiaj oddać. Co gorsza chyba on stał się ich celem.
- Coś... - urwał w pół zdania, gdy za ich plecami dostrzegł znacznie ciekawszą postać. Do pomieszczenia weszła brunetka drobnej budowy. Nie widział z daleka zbyt dobrze jej twarzy, ale nawet z tej odległości bez trudu mógł zauważyć, że... Nie pasuje do tego miejsca. Rozglądała się jakby... Przerażona? W dodatku miała w sobie coś takiego, coś co... Sprawiło, że Scott zrobił się niespokojny. Zupełnie jakby coś przeczuwał, jakby coś go tknęło... Nie wiedział tylko co. Gdyby tylko miał pojęcie kto właśnie wszedł przez te drzwi... Potrząsnął głową chcąc wyrzucić z niej te wszystkie dziwaczne myśli i powrócił wzrokiem do dwóch Pań, które zaczęły coś szczebiotać o jakichś margaritach, czy innych drinkach dla takich pustych lalek.
Kiwnął głową na znak zrozumienia i zaczął przygotowywać wybrane przez nie napoje, jednak kątem oka ciągle obserwował tą tajemniczą dziewczynę.
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-20, 14:10   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Przyrzekłabym, że ktoś za mną szedł. Przyrzekłabym, że jego krok przyspieszał za każdym razem, gdy ja przyspieszałam swój. To... To dlatego musiałam się gdzieś skryć. Musiałam wejść gdziekolwiek, gdzie było więcej ludzi niż na tej przeklętej uliczce.
Tylko... Tylko czemu to miejsce zaczęło mnie przerażać jeszcze bardziej, niż - prawdopodobnie - inny przechodzień idący dokładnie w tę samą stronę?
Przełknęłam głośniej ślinę, rozglądając się po tym przybytku. Daleko mu było do miejsc, które zwykle odwiedzałam, jednak nierozsądnym byłby teraz natychmiastowy odwrót, czyż nie? Wciągnęłam więc powietrze nosem, patrząc za jak najnormalniej wyglądającymi osobami, jednak... Wbrew moim oczekiwaniom, było to strasznie trudne. Wszyscy wyglądali jak osoby spod ciemnych gwiazd, a to też nie działało na mnie pocieszająco...
W końcu jednak odważyłam się skierować swoje kroki do baru. Może... Może odrobina alkoholu uspokoi moje skołatane nerwy?
Rozpięłam swój beżowy płaszcz, pod którym krył się zdecydowanie za luźny sweter z golfem o podobnej barwie. Jego brzeg opadał dość nisko, zasłaniając sporą część ołówkowej spódnicy, a moje płaskie pantofle wcale nie pomagały mi się wybić spomiędzy tych wszystkich, wyższych osób w bardziej odważnych odzieniach. Chociaż w sumie... Chyba jako jedyna szara myszka wyróżniałam się tu najbardziej.
Usiadłam na stołku barowym, tuż przy tych dwóch dziewczynach, które okazywały swe wdzięki w bardzo gorszący mnie sposób. Mimo posłania w ich kierunku delikatnego, niepewnego uśmiechu - starałam się trzymać swój wzrok spuszczony i... Daleko od nich.
- Umm... Przepraszam, znaczy... Dzień dobry, znaczy... Dobry wieczór... - Wydusiłam z siebie dość nerwowo, chyba samej zapominając jak powinna wyglądać zwyczajna rozmowa. Wciąż jednak stresowałam się faktem, że ktoś mógł za mną iść!
- Koniak poproszę... - Dodałam w końcu, wcale nie podnosząc wzroku na mężczyznę za barem, samej kontemplując nad kwestią zmiany godzin mojej pracy w Rządzie...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-04-20, 14:56   
   Multikonta: Dale/James


Właściwie ten opis pasuje do Caroline. Dokładnie tak wyglądała - jakby chciała się przed kimś ukryć, tylko przed kim? Oczywiście gdyby Scott wiedział kto wszedł właśnie do miejsca jego pracy wszystko wyglądało by trochę inaczej, no, ale... Pozwólmy im żyć w słodkiej niewiedzy. Podobno im mniej wiesz tym lepiej śpisz.
Scott zajęty przygotowywaniem drinków dla dwóch Pań wątpliwej reputacji nie odrywał spojrzenia od brunetki, która powoli zmierzała w jego kierunku. Nie potrafił zrozumieć dlaczego jej obecność powoduje u niego takie mieszane uczucia. Coś było bardzo nie tak, coś podpowiadało mu, że szykuje się coś wielkiego, a on będzie tego częścią. A może... A może po prostu za dużo już dzisiaj wypił.
Przetarł wierzchem dłoni po czole strząsając ze swojej skóry kilka kropli potu.
Podał dziewczynom drinki ignorując ich szczebiotanie. Najchętniej urwałby im łby, ale przecież nie mógł - był w pracy. Poza tym szanował kobiety... No, nawet te marne kreatury do których to określenie nie pasuje.
Aktualnie rozprawiały na temat jego tatuażu. Scott miał na sobie czarny t-shirt, więc dziara była doskonale widoczna. Westchnął cicho i uniósł wzrok na Caroline, która wydawała się niesamowicie zmieszana.
- Dobry wieczór. - rzucił sucho przyglądając się jej uważnie. Nawet nie raczyła na niego spojrzeć, więc nie mógł zajrzeć jej w oczy, które podobno są odzwierciedleniem duszy.
Zabawne, że nawet jej głos wydał mu się dziwnie znajomy.
~Stary, chyba powoli wariujesz... - przeszło mu przez myśl. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem i sięgnął po butelkę koniaku - był to jeden z lepszych, który przeważnie wyciągał tylko na jakieś okazje, lub dla przyjaciół, ale... A co mu tam. Niech się dziewczyna napije czegoś dobrego. Sięgnął po kieliszek i już po chwili napełnił go alkoholem i postawił przed nią.
- Koniak... Arystokrata wśród alkoholi. Dobry wybór. - mruknął dość cicho, ale na tyle głośno, by dziewczyna go usłyszała. Oparł się o ladę tuż obok niej. Pierwsza postać, która zainteresowała go tego wieczoru. Nie była... Cóż, nie była taka jak reszta gości - było to widać na pierwszy rzut oka.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-20, 15:36   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Nie potrafiłam do końca się skupić na tym, co się tu dzieje. T nie było miejsce dla mnie i czułam to - nie tylko w kościach. Mimo wszystko jednak... To i tak lepsze niż powrót tak szybko na ulicę z ryzykiem natknięcia się na tego potencjalnego creepa?
Mimowolnie jednak dochodziły do mnie słowa siedzących nieopodal kobiet i czułam, jak wstydzę się za nie. Tak odważne słowa, w kierunku obcego mężczyzny i to w miejscu publicznym? O rajuśku! Rumieniec zagościł na moim policzku, nim jeszcze dostałam swój trunek i zdążyłam się z jego pomocą rozgrzać. Nie rozumiałam, jak można... Jak można tak traktować swoje ciało i w tak przedmiotowy sposób podchodzić do innych osób? Och, jak bardzo też zawalił się mój światopogląd, jakoby to tylko faceci myśleli tylko o jednym.
Ściągnęłam z siebie płaszcz w oczekiwaniu na moje zamówienie i położyłam go na swoich kolanach, dalej bojąc się choćby podnieść wzrok - może to była wina suchego tonu tego barmana?
Już po chwili przede mną pojawiło się naczynie wypełnione procentowym trunkiem. Trzęsącą się dłonią przybliżyłam szkło do siebie, jednak nim zdołałam je zbliżyć do własnych warg... Dostrzegłam dość niepokojącą mnie smugę. Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie zwrócić uwagi mężczyźnie na temat wątpliwej jakości dbania o kwestie sanitarne w tym lokalu, ale w sumie... Czy mogłam się dziwić?
- Dz-dziękuję. - Odparłam jedynie, przywołując na usta znów ten niepewny uśmiech. To... To wydawało się bezpieczniejsze.
Westchnęłam więc i wygrzebałam ze swojej torebki chusteczkę antybakteryjną i delikatnie nią przetarłam przez krawędź naczynia, po chwili chowając chusteczkę ponownie w torebce. Dopiero teraz mogłam zacząć sączyć te procenty, czując jak ciepło rozpływa się po moim przełyku. Wciągnęłam powietrze nosem, biorąc drugi, trzeci, czwarty łyk... Wiedziałam, że nie tak pije się ten trunek, ale... Ale potrzebowałam tego.
W tym czasie rozmowy tych kobiet stawały się jeszcze odważniejsze i bardziej ohydne. I nie wiem - czy to szybko wzrastające stężenie alkoholu w mojej krwi, czy wszystkie te nerwy, które mi ostatnio towarzyszyły, ale... Nie wytrzymałam.
- Oh, mogłyby się Panie trochę opanować i zachować choć resztki godności! - Rzuciłam w ich kierunku, po chwili w końcu podnosząc wzrok na barmana. Bo kto wie? Może jemu taki układ pasował i to ja się zaczynałam za bardzo tu rządzić?
- Przepraszam... - Odparłam w jego kierunku, zaledwie na sekundę łapiąc kontakt wzrokowy, nim moja twarz przybrała kolor dojrzałego pomidora...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-04-20, 16:04   
   Multikonta: Dale/James


Przyzwyczajenie. Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia, na samym początku również przeszkadzał mu ten hałas, smród alkoholu wymieszanego z potem i dymem tytoniowym, oraz klientela, ale... Zwyczajnie przywykł. Przestał zwracać na to uwagę. Spędził tutaj tak wiele czasu, to wszystko było na chwilę obecną jego domem. Nie miał nic innego, cały jego majątek stanowiła beznadziejna, ciasna kawalerka, oraz beznadziejna praca. Beznadziejne, ale własne.
Doskonale wiedział, że ten cały bar służy tylko i wyłącznie do prania pieniędzy przez ludzi poważniejszych niż on, ale... Odpowiadał mu ten układ - podobnie jak im. Nie mówił za dużo, nie zadawał pytań. Udawał, że nic nie widzi, oraz nie słyszy. Poza tym jego reputacja z poprzednich lat nie chciała się od niego odczepić i wiele osób wiedziało, że lepiej trzymać się od niego z daleka. To wszystko mu odpowiadało. Pomagało mu w spokoju dalej prowadzić poszukiwania, szukać tego, co utracił wiele lat temu.
Uniósł do góry brew, gdy kobieta wyjęła z torebki chusteczkę i powstrzymał się, by nie parsknąć śmiechem. No, tego to jeszcze nie widział. Próbę dyskusji o czystości w lokalu próbował podjąć jeden gość kilka tygodni wcześniej. Po dość burzliwej wymianie zdań skończył z połamanym nosem i licznymi stłuczeniami. Tsaa, chyba można śmiało stwierdzić, że Scott bywa człowiekiem impulsywnym.
Tym razem jednak postanowił to przemilczeć. Dziewczyna i tak była zestresowana, a on nie był aż takim dupkiem, by zwracać jej uwagę.
No jasne, że nie w taki sposób pije się ten trunek, ale to również postanowił olać. Zamiast tego przeniósł wzrok na Panie siedzące obok, które nabierały coraz więcej śmiałości. Zaraz po tym jak Caroline zwróciła im uwagę nie wytrzymał i parsknął śmiechem.
Dziewczyny zmieszały się i nieco ściszyły ton, a Scott powrócił spojrzeniem do brunetki. Wreszcie nawiązali kontakt wzrokowy, a D'Amico poczuł się jakby oberwał czymś ciężkim w klatkę piersiową.
To spojrzenie było tak znajome, nie potrafił tylko przypomnieć sobie dlaczego. W jego sercu po raz pierwszy od dawna zagościł niepokój, oraz... Strach. Wiedział na pewno, że jej obecność tutaj nie jest przypadkowa. Cały czas próbował odrzucić od siebie wszystkie te myśli, ale one nie chciały odejść, napierały na jego umysł podsuwając mu coraz to nowe scenariusze.
- Nie przepraszaj, nie... Nie masz za co.. - szepnął pod nosem i opuścił wzrok. Złapał za kieliszek, oraz za butelkę czystej wódki. Nalał sobie pięćdziesiątkę i przechylił go na raz. On w tej chwili też potrzebował alkoholu.
- Kim Ty.. ehm.. To znaczy... Jak masz na imię? - wymamrotał nie patrząc na nią. Oparł dłonie na ladzie jednocześnie ukazując dziewczynie bransoletkę. Bransoletkę, która przecież... Która kiedyś należała do niej.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-20, 16:44   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Oh, powinnam była się spodziewać tej reakcji! Tego wartkiego śmiechu na moją utratę opanowania. Jednak co mogłam poradzić na fakt, że słowa tych kobiet tak bardzo mnie drażniły? W teorii mogłabym się przesiąść, ale... Pozostanie gdzieś w cieniu, pod jedną ze ścian wydawało mi się mniej rozważne, niż pozostanie w tym miejscu, gdzie co chwilę kręci się więcej osób.
Mimo wszystko jednak - niezależnie od tego jak sama się głupio poczułam i zarosłam czerwienią, próbując się schować za naczyniem z tym szlachetnym trunkiem - ulżyło mi, że chociaż nie muszę słuchać domysłów na temat tego, co też pan barman może chować w spodniach...
Mojej uwadze jednak nie umknęła ta dziwna zmiana w mężczyźnie. Jego ton nie był już tak suchy i beznamiętny. Wręcz... Odważyłabym się na stwierdzenie, że wydawał się nieco... Zmartwiony? Sama poczułam się przez to dość nieswojo, choć wbrew jego oczekiwaniom - na pierwszy rzut oka nie zrozumiałam, co dokładnie ma na myśli.
Postawiłam szkło przed sobą, przełykając głośniej łyk trunku. Chwilę mi zajęło, nim odważyłam się jakkolwiek odpowiedzieć na jego pytanie.
- Ja... Caroline... - Odburknęłam, również nie podnosząc już wzroku, a swoje wargi zaciskając w cienką kreseczkę. I nie wiem, czy to wina tych procentów, które powoli zaczynały szumieć mi w głowie, czy serio chciałam się przed nim jakoś usprawiedliwić po tym nagłym wybuchu.
- Zwykle się tak nie zachowuję. - Odparłam dość nerwowo, stukając palcami po wierzchu blatu. Dopiero teraz też zwróciłam uwagę na tę specyficzną bransoletkę na jego nadgarstku. Wyglądała... Zdecydowanie dziwnie przy tak wytatuowanej skórze. Zbyt... Zbyt delikatnie.
- Oh, ciekawy wybór jak na męską biżuterię. - Skomentowałam krótko, skupiając swój wzrok właśnie na tych koralikach. Jakoś wydawało się to mnie niezręczne, niż patrzenie na jego twarz...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-04-20, 16:56   
   Multikonta: Dale/James


No, tak właściwie to bardziej śmiał się z reakcji dziewczyn, którym została zwrócona uwaga, ale... No dobra, rozbawiła go trochę też irytacja w jej tonie. Zupełnie, jakby to było coś niespotykanego, jakby pierwszy raz zobaczyła takie kobiety. No, dobra - może to on widywał ich zdecydowanie zbyt wiele. Wstyd się przyznać, że zdarzało mu się również zabierać niektóre do domu.
W ten sposób po prostu się... Wyżywał. Zapomniał co to znaczy darzyć jakąkolwiek kobietę prawdziwym uczuciem. Pozwalał sobie na pojedyncze nocy, na przygody, które kończyły się wczesnym rankiem. Zaspokajał żądze, tylko tyle. Potrzebował tego.
To prawda, jego ton zmienił się diametralnie. Zrobiło mu się gorąco i to chyba nie do końca przez alkohol. Coś było bardzo nie tak, ta dziewczyna była... Miał wrażenie, że powinien ją spotkać już dawno temu i co gorsza wydawało mu się, że wcale nie jest mu obca.
Inna sprawa, że jej imię kompletnie nic mu nie mówiło, nie znał żadnej Caroline...
- Scott. - przedstawił się nie odrywając od niej wzroku. Uważnie ją obserwował, starał się ponownie złapać kontakt wzrokowy, ale było to raczej trudne, ponieważ dziewczyna patrzyła wszędzie tylko nie na niego. Lekko się uśmiechnął słysząc jej następne słowa.
- A jak się zwykle zachowujesz? - spytał lekko rozbawiony jej nieśmiałością, tym, że tak strasznie tutaj nie pasuje... W pewnym sensie go to urzekło. Rzadko widywał tutaj takie dziewczyny, takie... Prawdziwe, nie wypacykowane lale, które pozjadały wszystkie rozumy.
Scott gwałtownie cofnął rękę, gdy usłyszał uwagę o bransoletce. Być może nawet zbyt gwałtownie.
- Ja... Nie należy do mnie. Należy do kogoś kogo straciłem dawno temu. Kogoś, kogo bardzo kochałem. - Ostatnie słowa ledwie przeszły przez jego gardło.
~ Kogo dalej kocham... - dodał, ale już w myślach. Spuścił wzrok i zacisnął zęby. Każde wspomnienie o niej dalej bolało, chociaż minęło tak wiele lat. Nawet, gdyby chciał o niej zapomnieć... Zwyczajnie nie potrafił. Tak byłoby prościej - wyrzucić bransoletkę, wymazać Julie z pamięci, nawet kiedyś próbował tak zrobić. Nie udało mu się.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-20, 18:04   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Dziwne... Przyrzekłabym, że nie znam absolutnie żadnego Scotta, a jednak... Jego imię kojarzyło mi się tak miło i ciepło. I nie wiedzieć czemu - to imię tak bardzo mi teraz nie pasowało do tego plugawego miejsca, jak i mężczyzny, który je nosił. Wyglądał tak twardo, agresywnie, jakby życie już dawno straciło sens, gdy samo imię kojarzyło mi się z troską, pomocą i... Po prostu czymś miłym.
Przekręciłam lekko głowę, lekko mrużąc oczy, próbując znaleźć w swoim umyśle jakiekolwiek źródło takich skojarzeń, jednak - bez skutku.
Z tego wszystkiego wręcz się lekko zawiesiłam, przez co jego pytanie doszło do mnie z lekkim opóźnieniem.
- Co? - Mruknęłam, podnosząc na nowo swój wzrok i dopiero teraz wyłapując, że i on mi się przyglądał. Mimowolnie się zawstydziłam - kolejny raz tego dnia. Nie lubiłam, gdy stawałam w samym centrum zainteresowania - kogokolwiek.
- Wybacz. Ja... Nie jestem zwykle tak... Bezpośrednia. - Stwierdziłam, samej do końca nie wiedząc, jak nazwać swoje przeważne zachowanie. Z jakiegoś powodu, mimo, że przecież nie przepadałam za towarzystwem mężczyzn - coś mi mówiło, że tej szumowinie mogę zaufać.
Kurwa. Chyba jednak alkohol mi nie służył...
Sama przestałam opierać się o blat, i odsunęłam się lekko od baru, widząc jego gwałtowny ruch ręką - zupełnie, jakbym się chciała obronić przed... Ciosem? Nie wiem skąd u mnie takie odruchy, ale z całą pewnością brunet mógł dokładnie to wyczytać - zarówno z wyrazu mojej twarzy, jak i samej mowy ciała. - Przepraszam... - Mruknęłam, czując, że zrobiłam coś złego. Nie wiedziałam dokładnie co, ale... To mi się wydawało teraz słuszne. - To... To musi być straszne uczucie... - Wyznałam, samej bijąc się z myślami. W końcu od dnia wypadku nie radziłam sobie z emocjami. Bałam się przywiązania. Rezygnowałam z każdej relacji, która mogła okazać się zbyt bliska. Czy dlatego sama nie znałam takiego uczucia jak miłość?
Od samego myślenia o tym - jak mi się wydawało - zaczęłam czuć pulsujący ból głowy. Podniosłam swoją dłoń do skroni, i masując ją delikatnie - dokończyłam picie koniaku ze swojego naczynia.
- Jeszcze raz, proszę... - podsunęłam szklankę w jego kierunku, opierając się łokciem o blat baru.
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-04-20, 18:25   
   Multikonta: Dale/James


A więc oboje czuli mniej więcej to samo. Znaleźli się w dziwnej sytuacji i nie potrafili odgadnąć co w nich siedzi. Scott też cały czas szukał jakichkolwiek wspomnień związanych z imieniem 'Caroline', ale za cholerę nie umiał odnaleźć ich w swojej głowie. Nie miał pojęcia skąd zna jej głos, ponieważ był prawie pewien, że... Że go zna. Miał wrażenie, że to spojrzenie, którym go wcześniej obdarzyła już kiedyś przeszyło go na wskroś. Jakby nie mógł przed nią nic ukryć. Wszystko w niej było obce, a jednak dziwnie znajome. Dlatego właśnie wdał się z nią w dyskusję, chociaż przeważnie nie rozmawiał tak długo z klientami. Klientkami. Chyba, że chciał je zabrać do łóżka. Ekhm. Mniejsza z tym.
- Więc trochę się różnimy. Ja czasem bywam aż za bardzo bezpośredni. To nie zawsze dobrze się kończy. - odparł wracając myślami do tych wszystkich awantur, które tutaj przeżył. Do czasów spędzonych w więzieniu, gdzie pyskaty ryj niespecjalnie ułatwiał przeżycie. Pewnie - przetrwał to wszystko, ale nie ma nic za darmo. Musiał zapłacić. A cena była ogromna.
To miłe, że wydał jej się kimś komu można zaufać. On pomyślał o niej dokładnie tak samo. Chciał ją po prostu... Poznać. Dowiedzieć się o niej jak najwięcej, chciał ją tutaj zatrzymać tak długo jak będzie to możliwe. Gdyby ktoś jednak spytał 'dlaczego?'... Nie potrafiłby na to odpowiedzieć.
- Nie... To nie Twoja wina. Ja po prostu... - zmieszany odwrócił wzrok i westchnął cicho. Wziął głęboki wdech i zerknął na nią ponownie.
- Masz rację. To straszne uczucie. - dodał już trochę pewniej. Faktycznie tak było. Stracić kogoś tak cennego było czymś czego nie da się opisać. Dzień w dzień spoglądał w lustro z obrzydzeniem, widział ją w snach i... I nie potrafił sobie wybaczyć tego co się stało. Bez wahania oddałby za nią życie, odepchnąłby Julie z pod kół tego samochodu... Ale tego nie zrobił. Powinien ją też obronić przed ojcem, ale tego też nie potrafił.
Z rozmyślań wyrwał go głos brunetki. Wydał mu się dziwnie kojący.
- Tak, oczywiście, już... Już nalewam. - wymamrotał i sięgnął po kieliszek. Nalał kolejną porcję alkoholu, po czym... Sięgnął po chusteczkę - zupełnie taką samą jaką ona wyjęła wcześniej ze swojej torebki. Ostentacyjnie przetarł kieliszek i uśmiechnął się do niej - ale nie złośliwie, już nie. Ten cham, który wychodził z niego na samym początku ich rozmowy gdzieś zniknął.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-21, 11:46   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


- Yhm. - Mruknęłam na jego słowa. Mimo wszystko... Dalej nie byłam pewna, czy dobrze robię tu przesiadując. To miejsce wciąż wydawało mi się bardzo nieodpowiednie i niebezpieczne, gdy jednocześnie... Bałam się wyjść ponownie na ulicę. Chyba powinnam rozważyć zamówienie ubera...
Na krótką chwilę obróciłam się w kierunku drzwi wejściowych, jednocześnie obejmując całą salę wzrokiem. Chciałam się upewnić, że nie wszedł tu nikt... Nazbyt podejrzany? Rany, o czym ja w ogóle myślałam, skoro każda jedna osoba w tym miejscu wyglądała, jakby miała co najmniej kryminalną przeszłość.
Odwróciłam się ponownie do baru, uśmiechając się smutno. Nie wiem, czy chciałam, żeby to go jakoś pocieszyło? - Nie wiem, czy mogę o to pytać, ale... Co się z nią stało? - Zapytałam dość nieśmiało, ale z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu... Serio mnie to ciekawiło. A jemu być może zrobi się lżej, gdy z siebie zrzuci to piętno? W większości przypadków to tak działało, prawda? Dawało choć niewielką ulgę.
Grzebałam też już w swojej torbie, w poszukiwaniu wcześniej użytej chusteczki, gdy jednak zauważyłam, że Scott mnie w tym wyręczył. Uśmiechnęłam się - chyba pierwszy raz tego wieczoru tak po prostu, szczerze i z radością, podnosząc na niego swój wzrok.
- Dziękuję, Scott. - Odpowiedziałam, a na mojej twarzy na pewno znowu pojawił się rumieniec. Tym razem nie był jednak spowodowany wstydem, a to... To była całkiem miła odmiana. Zgarnęłam też opadającą już na moje oczy grzywkę, nim ponownie złapałam szkło w swoje ręce, jednak jeszcze zanim zdążyłam wziąć choć łyczek tego brunatnego trunku - bez większych ceregieli miejsce tuż koło mnie zajął jakiś już podpijaczony bywalec tego lokalu. Czułam jak i jego spojrzenie na mnie spoczęło, gdy zamawiał kolejnego browara z kija, co niemal natychmiastowo wybudziło mnie z tej... Względnej sielanki, która choć na chwilę opanowała mój umysł w ciemnościach tego baru? Pokręciłam głową, znowu spuszczając wzrok na blat i pociągnęłam niewielki łyk koniaku, wewnętrznie modląc się, by ten typ jak najszybciej został obsłużony i poszedł na swoje miejsce - byle jak najdalej ode mnie.
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-04-21, 12:21   
   Multikonta: Dale/James


Hmm. Może to miejsce nie należało do najbezpieczniejszych w okolicy, ale z pewnością odpowiednio wybrała zajmując miejsce przy samym barze. Przy nim nic nie miało prawa jej się stać. Odkąd tylko weszła już to wiedział - nie mógł pozwolić jej skrzywdzić. Wydała mu się tak krucha, delikatna... Poza tym gołym okiem można było dostrzec, że się czegoś obawia. Czegoś, lub kogoś.
Scott od dawna robił w tym barze nie tylko za barmana, ale również jako ochroniarz. Wiadomo, mały budżet, brak ludzi, takie tam... No, ale świetnie sprawdzał się w tej roli. Życie już dawno temu nauczyło go jak skutecznie radzić sobie z napastnikami - nawet dużo większymi niż on.
Podążył wzrokiem za nią, gdy obserwowała całą salę. Większość z tych osób znał - prawie sami stali bywalcy, przychodzili tu prawie codziennie, by wyjść na czworaka. Ahh... Cóż za rodzinna atmosfera.
- Co się z nią stało? Chciałbym to wiedzieć. Wiem tylko, że nie zdążyłem jej uratować. Byłem zbyt słaby. - uśmiechnął się smutno po tych słowach i opuścił wzrok na ladę. Nie miał pojęcia dlaczego jej o tym mówił, przecież to było tylko i wyłącznie jego. Nikt o tym nie wiedział, nigdy o tym nie wspominał, a teraz zwierzał się całkowicie obcej osobie. Dlaczego miał wrażenie, że może jej zaufać?
Chwilę później to wszystko nie było już ważne, te wszystkie pytania straciły sens, ponieważ ujrzał jej uśmiech. Pierwszy raz zobaczył prawdziwą radość w jej oczach i sam nie mógł się powstrzymać, mimowolnie kąciki jego ust uniosły się do góry. Zrozumiał w tej chwili, że chciałby ten uśmiech oglądać częściej, o wiele częściej.
- Nie ma sprawy. - bąknął tylko dość nieśmiało jak na niego. Możliwe, że nawet trochę się zaczerwienił, cała ta sytuacja wprawiła go w zakłopotanie - co naprawdę rzadko się zdarzało. Ale to dobrze. Być może dzięki temu wreszcie uświadomi sobie, że jest tylko człowiekiem, a nie potworem za jakiego się ma.
Ta romantyczna chwila nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ obok Caroline usiadł stały 'klient'. Gość, który już nie raz prowokował tutaj awantury, któremu jednak na okrągło się odpuszczało, ponieważ podobno coś znaczył w przestępczym pół-światku. Nie, żeby Scott odczuwał strach... Raczej polecenie z góry. Które bardzo chętnie zignoruje, jeśli ten bydlak nie przestanie się ślinić na jej widok.
Scott nalał mu piwo do szklanki i postawił ją na blacie przed nim - być może trochę zbyt mocno uderzył kuflem o blat. Jerry - bo tak mu było na imię - wcale jednak nie odszedł po otrzymaniu swojego napoju. Rzucił pieniędzmi na blat i przysunął się trochę bliżej do Caroline. Z każdą następną sekundą Scott czuł jak narasta w nim złość. Postanowił jednak się opanować. W końcu... Był profesjonalistą, prawda?
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-21, 13:17   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Jego słowa zbyt wiele mi nie mówiły, ale prawdopodobnie... Prawdopodobnie to było dla niego zbyt ciężkie, by od tak wyznać prawdę losowej klientce przy barze. Rozumiałam to. W końcu... Sama chyba też nie odważyłabym się na zdradzenie całego swojego życia komuś obcemu. Nawet, jeśli wewnętrznie coś mi mówiło, że przy nim nie musiałabym się tego obawiać.
- Przykro mi. - Westchnęłam jedynie. Sama doskonale wiedziałam co to znaczy być "zbyt słabym". W końcu właśnie dlatego już kilka lat temu zmieniłam pracę, prawda? Bo byłam zbyt słaba, za bardzo się obawiałam kolejnego "wybuchu" wśród tych niebezpiecznych obiektów badawczych, a wcześniejsze deklaracje Dolores o rzekomym priorytecie w "bezpieczeństwie pracowników" okazały się tak gołosłowne...
Dziwiła mnie też ta transformacja tego mężczyzny. Z każdą mijającą chwilą stawał się... Jakby delikatniejszy? Jakby rzeczywiście, pod skorupą tego twardziela kryło się coś więcej. Widziałam już czułość, jaką musiał darzyć tamtą kobietę, widziałam rozbawienie, gdy to mi nerwy puściły, a teraz... Teraz chyba nawet odrobinę nieśmiałości? Nie miałam pewności, czy rzeczywiście taki był, czy to tylko sposób na wyrwanie - zapewne kolejnej laski w tym tygodniu do siebie. W końcu do tej pory żyłam w przeświadczeniu, że im zależy tylko na jednym...
Sączyłam jednak swój trunek, wciąż oczekując na odejście tego chlejusa. Jak jednak było widać - miałam się tego nie doczekać. Sama usiadłam niemal na krawędzi swojego stołka, ponownie przysuwając się do tych pytlujących kobiet, gdy ten oblech z soczystym siorbnięciem zaczął się wpijać w swój kufel.
- Chyba pierwszy raz tu jesteś, mała? Postawię Ci piweczko, może od razu ubota Scott? Hehe. - Zaczął pluć z nad swojego szkła, a odór alkoholu wydobywający się od niego przyćmiewał nawet zapach koniaku w moim kieliszku. - Potem skoczymy do mnie, bo wiesz, o tej porze taka samotna laleczka ma przejebane tutaj. - Uniósł swoją brew, jakby czuł się największym przystojniakiem w okolicy, jednocześnie próbując objąć mnie w pasie. A co najgorsze... Sama wręcz poczułam się sparaliżowana, przez samą jego postawę i coraz bardziej żałowałam, że kroki w ogóle mnie tu skierowały.
- N-nie... - Mruknęłam tylko, garbiąc się wyraźnie przy barze, jednak on zdawał się w ogóle na to nie zwracać uwagi, próbując swoim spoconym cielskiem zbliżyć się coraz bardziej...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-04-21, 16:58   
   Multikonta: Dale/James


To prawda. Nie potrafił tak po prostu o tym wszystkim opowiadać. Jak by nie było... Dalej było to dla niego cholernie trudne, każdego ranka o niej myślał, za każdym razem, gdy tylko otworzył oczy przypominał sobie tamten dzień. Okazał się zbyt słaby, by ją ocalić i nie potrafił sobie tego wybaczyć. Dlatego poświęcił niemalże całe swoje życie na poszukiwaniach. Musiał ją odnaleźć choćby po to, by ją przeprosić. I żeby powiedzieć jej jak wiele dla niego znaczy - pomimo upływu lat.
Pewnie, czasem obawiał się, że ona okaże się kompletnie inną osobą, że nie będzie chciała go znać, ale... Musiał podjąć to ryzyko. Nawet jeśli każe mu odejść może dzięki temu będzie mógł spojrzeć w lustro bez obrzydzenia...
- Tak. Mi też jest przykro. - odparł nie zdejmując z twarzy tego uśmiechu przepełnionego smutkiem, goryczą. Na całe szczęście dziewczyna chyba nie zamierzała dalej ciągnąć tego tematu co Scott przyjął z ulgą. To był jeden z tych dni. Czasami po prostu nie dawał już sobie rady z tym wszystkim, ból był zbyt silny. No dobra... W sumie i tak było lepiej niż w więzieniu. Na samym początku naprawdę było ciężko, musiał walczyć o wszystko, a ponieważ był pyskaty... Nie było łatwo. Nie poddał się jednak i zawalczył o swoje. Dzięki temu dość szybko dostał się do 'więziennej elity' i z człowieka, który musiał uważać stał się kimś na kogo inni musieli uważać. To wszystko ciągnęło się za nim aż do dziś. Kryminalna przeszłość nie chciała się od niego odczepić.
Jak ktoś ładnie zauważył... Pomimo tego wszystkiego dalej był człowiekiem. Cierpiał tak jak człowiek, bywał delikatny - chociaż naprawdę rzadko. Właściwie... Nie jestem pewien czy był taki dla kogokolwiek poza Julie, lub (hehe) Caroline.
Prawdopodobnie ich rozmowa mogła by zejść na jeszcze ciekawsze tematy, gdyby nie ten pijany kretyn, który postanowił im przeszkodzić.
Brunet złapał za szmatkę i zaczął przecierać ladę, ale nie spuszczał wzroku z mężczyzny, który zachowywał się coraz bardziej bezczelnie.
I wreszcie wybuchł. Nie wytrzymał.
Lewa ręka Scotta przemknęła nad prawym ramieniem Jerry'ego, jego palce zacisnęły się na karku tego obrzydliwego pijaka. Szarpnął mocno jego głową tak, że mężczyzna uderzył nosem o blat. Rozległ się nieprzyjemny trzask, dźwięk złamanej kości. Scott obrócił jego głowę tak, że teraz mężczyzna miał przyciśnięty policzek do lady. D'Amico nachylił się nad nim.
- Odpuszczałem Ci. Raz po razie. Wiesz kim jestem, prawda? Masz czelność przychodzić do mojego baru i zachowywać się w taki sposób... Ostatni raz się tak zachowałeś, prawda Jerry? - syknął mu wprost do ucha. Poczekał chwilę na odpowiedź, ale jej nie usłyszał, więc palcami wolnej dłoni złapał go za połamany przed chwilą nos i pociągnął w swoim kierunku powodując wrzask mężczyzny. Kilka osób obecnych na sali odwróciło się w jego kierunku, ale zaraz powrócili do swoich poprzednich zajęć. Nikt nie śmiał mu wejść w drogę.
- Zadałem Ci pytanie. - warknął Scott, a mężczyzna pokiwał nerwowo głową na 'tak'.
- A teraz grzecznie przeprosisz Panią za brak manier. - powiedział i jeszcze mocniej ścisnął palcami jego nos.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-21, 22:52   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Czułam się osaczona, brudna od jego dotyku i wyraźnie przerażona faktem, że ktoś tak po prostu narusza moją przestrzeń osobistą. Nie potrafiłam jednak sama o siebie zawalczyć, nie potrafiłam w takich sytuacjach postawić na nic innego, niż ucieczka. A tu - to było niemal niemożliwe, choćby przez samą długość łap tego oblecha, które wyraźnie uniemożliwiły mu skuteczne odsunięcie się od niego, na pożądaną przeze mnie odległość.
W sumie... Sama nie wiedziałam, czemu tak reaguję. Czemu tak bałam się mężczyzn i ich bliskości. Czemu czułam się tak źle za każdym razem, gdy w moją stronę były kierowane jakiekolwiek słowa dotyczące mojego wyglądu i czemu tak bardzo bałam się dotyku. Chyba... Chyba przez tę nieświadomość, przerażało mnie to jeszcze bardziej.
Z całą pewnością Scott mógł dostrzec po mojej twarzy, że mam ochotę się rozkleić. Całe szczęście jednak - zareagował, zanim ja zdążyłam tu zrobić scenę w... Bardziej moim stylu.
Pisnęłam, kuląc się mimowolnie, gdy ręka mężczyzny tak gwałtownie powędrowała w kierunku tego obcego mi faceta. Mój organizm po prostu już tak reagował na wszelkie tego typu wydarzenia, i nie byłam w stanie w żaden logiczny sposób tego wytłumaczyć.
Słysząc ten nagły huk niemal natychmiast odskoczyłam - jednocześnie schodząc ze swojego miejsca i próbując odejść od miejsca tej... Bójki?
- Scott! - Wrzasnęłam, zdecydowanie zbyt wysoką tonacją, zakrywając swój nos i usta obiema dłońmi. Mimo, że na co dzień pracowałam z niebezpiecznymi, zmutowanymi obiektami - nie byłam przyzwyczajona do aktów czystej przemocy. Piekielnie się tego bałam. I nawet mimo faktu, że z jednej strony byłam mu przeogromnie wdzięczna - z drugiej nie mogłam patrzeć na taką krzywdę. Tym bardziej, gdy ze złamanego nosa tego typa zaczęła cieknąć sowicie ciemna krew...
Nie widziałam teraz reakcji pozostałych bywalców. Nie widziałam, że nikt nie chciał reagować. Widziałam jednak, do jak wielkiego cierpienia doprowadził się ten oblech za swoje zbyt odważne zachowanie. A mimo tego... Nie mogłam pozwolić na więcej.
- Przestań... - Pisnęłam słabo po chwili, skupiając swój wzrok na brunecie. Czułam nieprzyjemny ścisk w żołądku na sam ten widok, a moje ciało zaczynało drżeć. Zdecydowanie znalazłam się w złym miejscu o złym czasie...
Nie chciałam jego przeprosin. Nie chciałam, by się do mnie odzywał. Teraz tylko chciałam, by to wszystko się skończyło i z całą pewnością Pan Barman mógł to wyczytać z moich zaszklonych oczu.
Nawet wtedy, gdy biedny Jerry - Pan z półświatka - nie był w stanie w żaden logiczny sposób mu odpowiedzieć, zachłystając się własną krwią i płacząc żałośnie pod jego uściskiem, z twarzą przyklejoną do lepkiej od rozlanego alkoholu blatu..
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-04-24, 16:17   
   Multikonta: Dale/James


Scott natomiast czuł wściekłość. Ogarnęła go złość i nie potrafił się pohamować. Miał wrażenie, że powinien to zrobić już dawno temu, powinien rozprawić się z tym śmieciem wcześniej. Co go tak zirytowało? Jego panoszenie się, bezczelność, czy może... To co powiedział do Caroline?
Tak, czy inaczej gdzieś w głębi duszy... Podobało mu się to. Taki właśnie był, czuł się sobą kiedy krzywdził tego nic nie wartego człowieka. Prawdopodobnie nie skończyłoby się tylko na tym nieszczęsnym nosie, gdyby nie Caroline. Dopiero, gdy poprosiła, żeby przestał i gdy przeniósł na nią swoje spojrzenie zrozumiał co właściwie zrobił.
Nie tego chciał. Nie mogła się go przecież bać, nie mógł do tego doprowadzić. Potrząsnął głową i kilka razy mrugnął powiekami. Wciągnął głębiej powietrze do płuc i złapał Jerry'ego za włosy. Podniósł jego głowę do góry, po czym popchnął go tak, że ten spadł z krzesła i wylądował na podłodze.
- Wynoś się stąd.. - mruknął cicho. Na całe szczęście nie musiał się powtarzać, ponieważ tamten zrozumiał, że nie ma szans na wygranie tej walki. Jak pies na czworaka przeczołgał się do drzwi wyjściowych zostawiając za sobą krwawą smugę na podłodze.
Kurwa.
Ciekawe kto to będzie mył.
Scott westchnął cicho i odwrócił się w kierunku zlewu. Zmoczył gąbkę i zaczął ścierać krew z lady. Nie podniósł na nią wzroku, było mu wstyd za to co odwalił. Przecież nie powinna tego wszystkiego oglądać.
Do tej pory nie miał pojęcia czemu właściwie zależy mu na jej opinii, czemu cokolwiek obchodzi go ta obca dziewczyna, ale... No cóż. Obchodziło go co o nim pomyśli. Nie było sensu z tym walczyć.
- Prze... Przepraszam. Nie powinienem, nie w taki sposób... - wybełkotał wreszcie dalej na nią nie patrząc.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 6