Poprzedni temat «» Następny temat
Caged
Autor Wiadomość
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-10-07, 22:18   Caged
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Wiedziałam, że to się dobrze nie skończy. Czułam, że mnie obserwują. Wiedziałam, że nie jestem bezpieczna...
Ale.. Kiedy przegrałam? Czy to było w chwili, gdy powiedziałam o wszystkim cioci Selene? Czy może gdy prosiłam Darcy o pomoc? Czy to ona mogła jednak pracować dla Rządu od początku? Czy mogła mnie wydać?
Teraz... Teraz to nie miało znaczenia. Nie, gdy przypominałam sobie, jak się tu znalazłam. 10 maja... To przecież wcale nie tak daleko, prawda? Chociaż... Nie mam pewności, kompletnie straciłam tu poczucie czasu.. Szłam do Darcy, na nasze umówione miejsce. Miałam stać się wolna, a jednak tę wolność straciłam. On - Ogar, tam był. Był i czekał. Czekał na mnie...
Potem wszystko poszło szybko. Kolejne aresztowanie. Kolejne pobicie. Kolejne zarzuty i kolejne ciosy. I z każdą chwilą, gdy wydawało mi się, że już zaczynam wracać do normy - on wraca, z kolejną porcją pięści. Chcą mnie złamać, jeszcze bardziej, niż wcześniej. Ale teraz, nie mają Aarona...

Odizolowali mnie. Trzymali w tej izolatce, jedynie z materacem. Wcisnęli w strój więźnia, pozbawiając mnie tożsamości. Tutaj nie byłam już ani człowiekiem, ani mutantem. Chociaż tyle dobrze, że przez podawaną mutazynę, nie odczuwałam negatywnych efektów mojej mocy...
Czułam za to każdy siniak. Każde rozcięcie. Czułam powoli zrastające się palce i gojące się rany. Wciąż nie do końca widziałam na lewe oko, pod którym śliwa zdawała się nie znikać. Ale chociaż koloryt mojej skóry już aż tak nie straszył. Chyba miałam już wywalone na kolejne ataki. Moje ciało zdawało się przyzwyczajać do bólu. Umysł za to wyjątkowo nie radził sobie z samotnością...
Nie wiedziałam jednak jeszcze, że dzisiaj, gdy tak siedziałam skulona w rogu tego małego pokoju, modląc się o śmierć, przyjdzie tu ktoś... Ktoś... Tak znajomy...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-10-08, 00:03   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Od ostatniej nieudanej, a wręcz fatalnej misji złapania uciekającego obiektu zwanego Vellerem, Brian z powodu odniesienia poważnej rany lewej dłoni, został wykluczony z działań w terenie. Ta fatalna misja była nie do zapomnienia. Wściekły był na siebie, że pozwolił tak załatwić całej trójce jak nie czwórce mutantom. Zapamiętał ich twarze. I zamierzał tez sprawdzić, czy widnieją oni w kartotece poszukiwanych.
Po miesiącu odpoczynku i regeneracji swojej dłoni, którą nadal miał zabandażowaną, ale mniejszą ilością opatrunku, udał się do pomieszczenia, gdzie przechowywane są akta poszukiwanych. Zajęło mi to trochę czasu, aż nie trafił na parę znanych mu twarzy. Alex Parker. Tego zapamiętał bardzo dobrze. Interesujące postawiono mu zarzuty. Będzie na co polować.
Przeglądając dalej, natrafił niespodziewanie na dwie kartoteki o bardzo znanym mu nazwisku.
Bartowski.
W pierwszej chwili nie chciał uwierzyć, że to mogą być Ci, których znał przeszłości. Uznałby, że to dziwna zbieżność imion i nazwiska. Ale Aarona i Samanthę, znał tylko jednych.
Pierw spojrzał na kartotekę Aarona. Zarzuty mu postawione były dość niepokojące ale i bardzo zabawne. Teraz miałby ochotę powiedzieć mu, kto daje przykład dziewczynie dobrego wychowania.
Następnie otworzył kartotekę Samanthy. Wszystkie podawane tam dane owego rodzeństwa, wskazywały na tych, których zdecydowanie znał. Z kolei nowa notka mówiła o tym, że dziewczyna jet przetrzymywana w izolatce. Jako że nie miał innej roboty, postanowił zrobić obchód. Upewnić się, czy to w ogóle prawda. Emocje buzowały w nim. Otworzyły wrota do przeszłości. Otworzą się szerzej, jeżeli faktycznie ją zobaczy.
Udał się do odpowiedniego budynku, w połowie ubrany jako niebieski szwadron. Nie miał tylko tej charakterystycznej marynarki na sobie, ale niebieskie spodnie i czarną koszulkę. Legitymując się, dostał pozwolenie na zobaczenie się z przetrzymywaną. Drzwi jej celi się otworzyły. Do środka wszedł nikt inny jak on.
- Nie chciałem wierzyć, że to prawda...
Odezwał się po chwili Brian, kiedy zobaczył ją skuloną w kącie pomieszczenia. Wyglądała okropnie. Ale nawet z tymi siniakami, był wstanie ją rozpoznać. Nie wiedział w sumie co go też wewnętrznie bolało. Jej stan w jakim ją zobaczył czy to, że jest mutantem?
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-10-08, 22:02   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


W miejscach takich jak to, możesz zapomnieć o tym, kim jesteś. Możesz postradać zmysły. Gubisz się we własnych myślach i nie wiesz, co robić dalej. Nie wiesz już, którym bodźcom ufać, a które zignorować. Masz wrażenie, że oszalałeś...
Chyba właśnie to mnie spotkało.
Brian? Tutaj? Nie, coś tu było mocno nie tak. Nie widzieliśmy się od lat, ale on... Zdawał się prawie nie zmieniać. Rysy twarzy, choć tak wyraźnie zmęczone ostatnimi latami dalej były mi bardzo znajome. I widać... Działało to też w drugą stronę.
- Kersey? - Zapytałam, dość słabo, chyba z niedowierzaniem, próbując jakkolwiek przyjrzeć się mu, nawet przez to przymknięte, podbite oko. Nie chciał wierzyć, ale w co? I co tu w ogóle robił? Czy to raczej ja miałam kolejne halucynacje? Ale, przecież... Mogłabym przysiąc, że te nie zdarzały mi się, odkąd zostałam odstawiona od... Cóż. Alkoholu i mojej mocy. Przetarłam zdrowe oko, co by się upewnić, że wcale mi się nie wydaje. Jeśli tylko wzrok szwadronowca był lepszy niż mój, z całą pewnością mógł dostrzec nie tylko źle zrośnięty mały palec, ale i wciąż opuchnięte kolejne paliczki...
- Co? Jak? Czemu tu jesteś? Nie byłeś w innym stanie? W wojsku? - Wyrwała się z mojego gardła lawina pytań, które przez długie lata nie dawały mi spokoju. Jakoś dla mojego móżdżka trudne było do przyswojenia, że nie tylko policja, ale i wojskowi w pewnym momencie byli wcielani do Rządu... Cóż więc mi pozostało, poza wstaniem? Ja... Nawet mimo tego, że ostatnimi czasy byłam straszną ciotą, bałam się każdego szmeru i nie radziłam sobie z własnymi fobiami, nie chciałam... Nie chciałam wypaść tak słabo. Nie przed nim. Nie po wszystkim, czego mnie uczył. Przecież to nie mogło pójść na marne, prawda? A może...
Może naprawdę już zapomniałam, kim jestem?
Z lekką trudnością, ale się podniosłam. Z całą pewnością było po mnie widać, że czasy mojej świetności już minęły. I to bynajmniej za sprawą moich obrażeń...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-10-08, 23:10   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


- Kto by inny... Bartowsky. Mała Sam.
Odpowiedział, samemu nie wierząc temu co widział. Zmaltretowane dziewczę, które musiało wpaść w sidła najgroźniejszego lwa. Widział po niej, że nie wierzyła w jego obecność w tej celi. W jej skromnym bardzo pokoiku, po którym sam się rozejrzał. Nie było za komfortowo. Mała przestrzeń. Ograniczone możliwości. Samotność. Można tutaj nawet zwariować. Nie bez powodu też nazwał ją "małą Sam". Jak to czasami lubił się do niej zwracał.
- Byłem. Dostałem przeniesienie do tutejszej organizacji rządowej. Oferowali więcej niż wojsko.
Nie miał oporów by jej o tym mówić. Usiadł sobie nawet na jej prowizorycznym zapewne łóżku, przystosowanym dla więźnia. Sam się ugościł. Choć szczerze to nawet nie chciałby się z nią zamienić miejscami. Obie ręce oparł sobie o uda, gdzie jedna, lewa jego dłoń była obandażowana. Mniej, ale miał tam jeszcze opatrunek. Nie utrudniało mu to jednak poruszania dłonią czy palcami.
Spojrzał na Samanthę, która usiłowała wstać. Ale nie za bardzo mogła.
- Nie przemęczaj się.
Odparł, nie odrywając od niej oczu.
- Jak to możliwe, że tutaj jesteś? Ty... mutantem?
Nie pojmował tego. Wręcz nie chciał tego przyjmować do swojej wiadomości. Brzmiało to tak, jakby na prawdę chciał wierzyć że to pomyłka. Że popełniono błąd w badaniach nad jej Genem X.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-10-09, 21:15   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Śniłam, prawda? Bo przecież to się nie działo. Nie mogło. Nie mogło być tak, że staliśmy po dwóch stronach barykady. Kiedyś - ramię w ramię, a dzisiaj? Mielibyśmy być wrogami?
Zacisnęłam swoje wargi w cienką linię, gdy tylko usłszałam to jego drażniące określenie. Mała Sam. Phi! Jakbym kiedykolwiek nie dorównywała chłopakom. Chociaż... Z drugiej strony, rzeczywiście. Byłam wciąż gówniarą, gdy widzieliśmy się po raz ostatni...
- Jasne. Kasa. Możliwość rozwoju, i te sprawy... - Mruknęłam, raczej mało zadowolona. Miałam świadomość, że skończyłam w takim stanie właśnie przez moje poglądy. A raczej przez to, jak zmieniły się w ostatnich latach.
Ale teraz... Rozumiałam to bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej.
- Wiesz, że nikt nie wybiera sobie tego losu... - Skomentowałam krótko jego przytyk o byciu mutantem. Jakbym się kuźwa sama zmutowała, dla własnego widzimisię. I właśnie w tym momencie coś mnie drgnęło. Coś sprawiło, że aż słabo się poczułam. Czułam ten dziwny ścisk w żołądku, czułam się nieswojo... Ale... Ale...
Czy przypadkiem... Przed laty właśnie tak nie potraktowałam Aarona? Jakby sam zdecydował o mutacji? Oskarżyłam go o śmierć naszej matki, a teraz oczekiwałam, że ktoś, kto tego nie doświadczył... Wykaże wobec mnie zrozumienie?
Ruszyłam w kierunku łóżka, dalej nieco pociągając nogą. Złamanie z lutego niby już się wygoiło, ale z jakiegoś powodu... Wciąż bałam się opierać cały swój ciężar na tej noce. Tym bardziej po moich ostatnich przygodach. Przysiadłam na tym prowizorycznym łóżku, tuż obok Kerseya.
- Przyszedłeś dokończyć robotę? - Zapytałam, już chyba bez emocji. To dopiero by było coś. być wykończonym przez dawnego przyjaciela. Ale czy właśnie do tego nie dążył nasz kochany Rząd?
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-10-11, 20:29   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Kto by za tym nie poszedł. Ciągłe rozwijanie się, większe zarobki, nabywanie doświadczenia o ile to możliwe. Lepsze takie życie niż bycie wysyłanym na tereny wojen do innego kraju. A tak, zwalczałoby się "zarazę" mutancką we własnej ojczyźnie.
- Złożyli mi dość dobrą ofertę, więc ją przyjąłem.
Odpowiedział, nie zdradzając nawet jak było na prawdę. Że wcześniej był i pracował w Genetically Clean. Po co jej to teraz wiedzieć, skoro i tak nie będzie jej ta wiedza potrzebna?
- Ale też wiesz, że to niebezpieczne. Kiedy się nad tym nie panuje.
Brian miał nieco inne spojrzenie na moce mutanckie. I nie uważał ich za coś fajnego ale niebezpiecznego. Takich powinno się zabijać albo "wyleczyć" z tej "choroby". Nie uważając też, żeby mutacja była jakaś dziedziczona genetycznie. Z tego co się dowiedział i mówiono na okrągło, powstawała przez przebudzenie niejakiego genu X przez wzgląd na przeżyte traumy.
Nie miał nic przeciwko temu, że usiadła obok niego. O dziwo, nawet nie podniósł się ani nie oddalił. Może ona była dla niego jakimś... wyjątkiem? Może to wina przeszłości, ile ze sobą czasu spędzali?
- Nie...
Odparł krótko na jej pytanie, patrząc na nią. Jak na małą skrzywdzoną dziewczynkę.
- Co nabroiłaś, że tutaj siedzisz? Mało było Ci wrażeń?
Może i wiedział, ale zapytał by usłyszeć jej wersję. Co ona jest wstanie mu powiedzieć na temat swoich przygód z członkami DOGS.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-10-11, 22:14   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Przełknęłam głośniej ślinę, nie znajdując w sobie na tyle odwagi, by móc na niego spojrzeć. Wstydziłam się - tego, kim byłam i jak skończyłam. Nigdy tak nie miało być. Miałam być wolna i zmieniać świat. Miałam, ale zamiast tego...
Gniłam tutaj. I to wcale nie tak, że wstydziłam się bycia mutantem. Że wstydziłam się swoich poglądów. Wstydziłam się, bo dałam się im złamać. Wstydziłam się, bo to przez nich byłam taka, jak teraz...
- Uwierz mi, że wiem o tym lepiej, niż Ci się wydaje. I uwierz - że najbardziej niebezpieczne to jest dla samego niepanującego. - Stwierdziłam z żalem w głosie, przypominając sobie, jak bardzo destrukcyjna ta moc była dla Aarona. Jak bardzo skomplikowała życie Ricky. Jak bardzo moc dawała i mi w kość...
To w sumie zabawne - że jeszcze przed laty też uważałam każdego z aktywowanym genem X za zło. Że jeszcze kilka lat temu teraz zgodziłabym się w stu procentach z dawnym przyjacielem. Ale dzisiaj... Widziałam to inaczej. Nie tylko przez współpracę z organizacją, ale i przez moją własną mutację.
Jak to było? Załóż moje buty, by sprawdzić, czy będzie Ci wygodnie?
- Odważyłam się mieć własne zdanie. - Odpowiedziałam na jego pytanie, dość krótko, jednak przywołując uśmiech na usta. - Działałam dla F.P.T.P., wygłaszałam przemowę na marszu, po tym, jak mnie postrzelono. I próbowałam odzyskać wolność, której mnie pozbawiono. Wiesz. Te takie małe gówna, co to wszywacie ludziom i mutantom. Fajna sprawa, mówię Ci. Od razu czuję się bezpieczniej. I takie tam... - Mój głos z całą pewnością drżał, gdy moje sprawne paliczki zaciskały się powoli na materiale zebranym na moich udach. Moje wargi również drżały, gdy próbowałam powstrzymać się od płaczu. Przepłakałam już zbyt wiele dni, odkąd dałam się stłamsić. - Brian, nie wierz w co Ci mówią... Oni... Oni... - Nawet nie byłam w stanie skończyć mojego szeptu. Nie wiedziałam nawet, czy mówię wystarczająco głośno, by mnie usłyszał. Nie chciałam wpakować ani siebie, ani jego w jeszcze większe bagno. Nie, gdy mogłam mieć do niego choć jedną prośbę, gdy przez wzgląd na dawne czasy... Chciałam chociaż wierzyć, że znajdzie w sobie odwagę, by coś dla mnie zrobić...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-10-13, 10:00   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Sprawa mutacji chyba nie podchodziła pod dyskusję, jako że oboje swoje widzieli i doświadczyli. Samantha dodatkowo była mutantem, więc czuła od wewnątrz jak to jest być kimś uzdolnionym. Brian z kolei widział wszystko z zewnątrz, z otoczenia. Ciężko było i nadal jest mu określić, które z tych mutantów mogą być dobre a które złe. Najlepiej zaś poddać wszystkich bezpiecznym badaniom.
Nie skomentował więc słów dziewczyny, wysłuchując kolejnych, gdzie przyznała się mu za co została tak ukarana. Pragnęła wolności. Wspierała mutantów. Chciała równouprawnienia dla swoich, siebie i zwyczajnych ludzi.
Brianowi aż ciężko to przychodziło do głowy, że jego mała Sam mogła wpakować się w takie tarapaty.
- I potrzebne Ci to było?
Zwrócił jej uwagę. Choć gdy spojrzał, zauważył że się rozklejała. Czasu nie cofną. Tego nie da się już zmienić. Można jedynie zmienić przyszłość, jak czarna może ją czekać, by taka nie była.
Wahał się. Czy ja objąć czy nie. Jego rozum zakazywał tego, bo przecież to mutant. A co jeżeli go zaatakuje? Wykorzysta go jako możliwość do ucieczki?
Z drugiej strony, przecież była tutaj sama. Traktowana paskudnie, co widać po jej twarzy. Ledwo nawet mogła się poruszać na własnych nogach.
Tak czy inaczej, ostatecznie objął ja ramieniem, przytulając do siebie niczym starszy brat. Nie odpowiedział jej nawet na szept, by nie wierzył komuś o km ona mówiła.
- Jeżeli zgodzisz się na współpracę, to mógłbym wziąć Cię pod swoje skrzydła. Przemyśl to.
Zaproponował, jeżeli chciała uniknąć takiego traktowania. Miała szansę to w sobie zmienić. DOGS nie jest tak złą organizacją za jaką mają Mutanty. Przecież oni im pomagają, ale też czegoś w zamian oczekują. Nie ma nic za darmo.
Jeżeli miała do niego prośbę, mogłaby mu ją powiedzieć. Rozważy, czy będzie wstanie cokolwiek dla niej zrobić. Nawet jeżeli to byłaby jedna, jedyna rzecz
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-10-15, 23:31   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Te słowa... Zabolały.
- Potrzebne mi to było? Że co? - Zapytałam, przymrużając własne powieki i jednak spoglądając na niego z wyraźnym grymasem na twarzy. - Serio myślisz, że jakikolwiek mutant wybrał sobie ten los? Chciał taki być? - Dodałam po chwili, wciąż nie ukrywając zgorszenia. Ja... My... Rozeszliśmy się. Nie tylko na ścieżkach życia, nie tylko w naszych karierach, ale i w światopoglądzie. Ja zdołałam w końcu zrozumieć, że to nie jednostka decyduje o swoich zdolnościach - a przynajmniej nie w przypadku aktywacji genu X. Zbyt wiele osób straciłam patrząc na to z tak płytkiej perspektywy. A co najgorsze - miałam przeczucie, że zmieniając ją, mogę odtrącić od siebie kolejnych bliskich, jak między innymi siedzący tu Kersey.
- Uwierz, że zrobiłabym wszystko, żeby cofnąć czas. Żeby taką nie być. Żeby być normalnym człowiekiem z normalnymi problemami. Ale to już za mną. Już nie będę... Normalna. Tak samo jak wszyscy inni, których to dotknęło. - Zagryzłam własne wargi, powstrzymując się, by nie powiedzieć czegoś za dużo. By nie wypuścić z siebie zbyt wielu emocji. By powstrzymać się przed łzami, które tak usilnie pchały się w me powieki. - Współpracę mówisz? Że miałabym znowu zdradzić mojego brata, znowu go zawieść? Że miałabym zawieść innych moich bliskich? Rodzinę? Przyjaciół? Że mam się znowu sprzedać? A może zostać jednym z tych bezmyślnych kundli? Chociaż nie, czekaj, na to jestem za słaba, bo szkodzę tylko sobie, a nie innym... - Wydusiłam z siebie, zaciskając ręce w pięści, na tyle, na ile było to możliwe przy złamaniu, jednocześnie sycząc z bólu.
- To chociaż mi obiecaj... Zanim całkowicie mnie złamią... Zanim wypiorą mi mózg albo mnie zabiją... Proszę, Brian. Obiecaj mi, że znajdziesz Ricky Roseberry i... I... Proszę... Powiedz jej, że ją... Kocham... I ją przepraszam... - Wymamrotałam, podnosząc na niego już wzrok. Z całą pewnością mógł widzieć moje zaszklone oczy spod swojego objęcia. Mógł w nich widzieć całkowitą rezygnację. Może nawet oznaki, że już się poddałam. Że mnie złamali. Że już nie wierzę w siebie samą... Jakbym mogła w takich okolicznościach? Co najgorsze, nigdy nie chciałam, by ktokolwiek z moich bliskich widział mnie w takim stanie - pokonaną, bez nadziei, bez przyszłości... Ale jak widać - życie to nie koncert życzeń...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-10-19, 23:17   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Jemu bardziej chodziło o jej działania. Wykazywanie się w przemarszach pokojowych, zabieraniu publicznie głosu. Gdyby się nie wychylała, gdyby nie było jej na tych wydarzeniach, nie byłoby jej tutaj. Widocznie nie zrozumiała jego przekazu. A to że stała się mutantem, to inny według niego temat.
- Chodziło mi o twoje angażowanie się w wydarzenia i działania F.P.T.P..
Poprawił, by nie myślała że uczepił się jej mutacji. Ale dla niego było to przerażające, posiadać moc. Nie chciałby znaleźć się na miejscu Samanthy.
To jej przerażenie w oczach dziwnie na niego wpływało. Jakby współczuł jej, pragnął pomóc, jakby ona znaczyła w tej chwili dla niego coś więcej niż praca tutaj. Ale to mutant! Nie powinien o niej tak myśleć.
Na proponowaną współpracę nie wyglądała zadowolona. Ale mogliby zablokować jej moc i wypuścić na wolność. Nie szkodziłaby ani sobie ani innym. Żyłaby zwyczajne jak normalny człowiek.
Jej prośba, była dla niego niezłym wewnętrznym szokiem. Choć zewnętrznie też nie ukrywał zaskoczenia. Patrzył na Sami, jej zaszklone oczy. Jeżeli i ta Ricky to też mutant, to czy nie byłoby lepiej ją złapać i wsadzić do tej samej celi z Sam?
Bolące nieco uczucie, kiedy usłyszał jej wyznanie ale skierowane do kobiety.
- Jak ją rozpoznam?
Zapytał o jakieś cechy szczególne, które ułatwią mu zlokalizowanie i rozpoznanie mutanta.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-10-25, 21:11   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Walka.
Działanie.
Odkupienie win.
Chyba w to wszystko wierzyłam. Wierzyłam tak długo, jak Rząd na to pozwalał. Tak długo jak przymykał oczy na pewne działania. Tak długo jak mieliśmy wsparcie, gdzieś wyżej... A teraz... Teraz zostaliśmy sami. Jedni przeszli na drugą stronę, byle zapewnić sobie bezpieczeństwo. Inni zginęli za swoje poglądy. Więc czy rzeczywiście ja tak źle skończyłam?
Sama przecież też się sprzedałam. Zdradziłam innych. Ale... Czy to i tak nie było lepsze niż śmierć?
Chyba się jej bałam. Bałam się zimnego ostrza przecinającego linię życia. Bałam się, że odejdę, nim zrobię wszystko, co jestem dłużna. A - szczególnie teraz - miałam wrażenie, że ta chwila nadchodzi szybciej, niż kiedykolwiek wcześniej.
- Niska, szczupła, ciemne włosy... W moich aktach na pewno są nasze zdjęcia... Ma siostrę, bliźniaczkę... - Przerwałam, przygryzając własną wargę. Dalej pamiętałam, jak Rocky mnie potraktowała. Jak sama miałam niegdyś dość mutantów. Jak na własnej skórze odczułam jej moc... Ale, czy nie miała wtedy racji? Gdyby nie tamten jeden wieczór, gdyby nie to głupie zejście... Dziś nie musiałabym się martwić o kruszynę. Byłaby bezpieczna. Z dala ode mnie...
Nie mogłam sobie jednak odpuścić kolejnego komentarza. Byłam zbyt uparta. Zbyt zapatrzona we własne potrzeby, we własne racje. Ja... Po prostu nie potrafiłam odpuścić.
- A czym to się różni od Twoich działań dla departamentu? Walczysz za to, w co wierzysz, prawda? A ja wierzę, że moi bliscy nie są źli. Wierzę... Że ja nie jestem zła. Chyba, że Ty sądzisz inaczej? - Zapytałam, chyba z lekkim wyrzutem w głosie. Wrzucanie wszystkich do jednego wora nigdy nie było dobrą opcją. Szkoda, że sama nauczyłam się tego w bardzo bolesny sposób - odtrącając od siebie wszystkich, skazując się na samotność. I tę cenę, musiałam płacić do dzisiaj.
- Jeśli tak bardzo wierzysz w to, co robisz i uważasz, że to lepsza droga, to proszę bardzo. Zabij mnie. Tu i teraz. W końcu jestem niebezpiecznym mutantem. Inaczej by mnie tu nie było, prawda? - Dodałam po chwili, chyba już z bezsilności, w głębi ducha jednak wierząc, że... W sumie... W co ja wierzyłam? Że serio to zrobi i ukróci moje męki? Czy że mnie stąd wypuści, samemu ryzykując swoją pozycją? Nie miałam jednak już szansy cofnąć swoich słów, więc po krótkim wpatrywaniu się w dawnego przyjaciela, po prostu gwałtownie odwróciłam wzrok, ledwie powstrzymując się od zalania płaczem. Emocje wzięły nade mną górę i teraz już nie mogłam być pewna, czy nie będę tego żałować...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-10-27, 22:20   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Będzie trzeba sobie zapamiętać te charakterystyczne cechy mutantki, którą przedstawiła mu Samantha.
- Ricky Rosemberry...
Powtórzył, jakby to pomagało mu lepiej zapamiętać czyjeś imię i nazwisko. Bowiem nie miał teraz jak tego zapisać sobie. A telefonu nie będzie tu wyjmować.
Jak jedno mieli omówione i postara się jakimś sposobem znaleźć tę całą Ricky, tak Sam musiała nawiązać znów do jego pracy. Jego działań i poglądów. Każdy kierował się swoimi. W jednak on wierzył? Kiedyś, nie chciał uwierzyć w istnienie mutantów. Nie przyjmując nawet do wiadomości faktu, że nawet w wojsku miał znajomych, którzy nimi byli, ale się tym nie afiszowali. Dopiero jedno wielkie wydarzenie otworzyło mu oczy, którego był świadkiem.
Kolejne jej słowa były mocnym wyrzutem ale też bezmyślnym doborem słów
- Nie mogę cię zabić.
Odpowiedział od razu i spojrzał na nią, kiedy w tym momencie miała odwróconą głowę.
- Z dwóch powodów.
Dodał. Po czym znów kontynuował.
- Po pierwsze, zasady. Jesteś teraz więźniem. Będą Cię męczyć byś sprzedała im cenne informacje o takich jak Ty. Druga... Nie potrafię. Nie Ciebie.
Ostatnie jego słowa mogły zabrzmieć tak, jakby za bardzo ją lubił. Może nawet coś więcej? Lecz jako człowieka. Nie miał pojęcia jaka byłaby jego relacja z Sam, gdyby od dawna była mutantem. Dowiedział się tego dopiero teraz. To było trudne podjęcie decyzji. Czy byłby wstanie ją zabić na oczach swoich kompanów? Na oczach organizacji rządowej DOGS? Nie miał pojęcia. Ale gdyby się sprzeciwił, kto wie czy nie skończyłoby się to jego zdradą? Nie chciał o tym myśleć. Nie chciał stanąć przed takim wyborem. Po prostu, czuje że nie będzie potrafił odebrać jej życia.
Nienawidził mutantów.
Nie potrafił znienawidzić Samanthy.
[Profil]
  [A+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-11-04, 18:08   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Jestem... Więźniem..
- Jak ja nic nie wiem! - Wykrzyczałam lekko zachrypniętym głosem, już chyba z desperacji. Czułam się tak głupio, tak źle, traciłam tu zmysły. Czułam się słaba, nie miałam żadnych praw. Robili ze mną co chcieli. I było to po mnie cholernie widać.
Przed laty mogłam się wydawać niemal nie do złamania. Miałam niewyparzoną gębę, pierwsza ustawiałam się do bitki, działałam szybciej, niż myślałam. Jedno co mi zostało - pakowałam się w kłopoty. Ale jeszcze nigdy nie ponosiłam za to aż tak wysokiej ceny...
Nie mogłam się już powstrzymywać. Łzy po prostu zaczęły spływać po moich policzkach, a szloch sam wydarł się z gardła.
- Brian, ja nic nie wiem. Nie wiem. Ja naprawdę nie wiem. Nie chcę taka być. Nie chcę tak skończyć. Nie chcę tu być. Och, Brian... - Wydusiłam z siebie niemal na jednym wydechu, tak żałosnym tonem... Nie potrafiłam na niego spojrzeć, jedynie ślepo wlepiając wzrok w podłogę. gdy moje dłonie usilnie wciskały się w moje uda. To bolało. Ale teraz już nie wiedziałam, czy gorzej boli mnie ciało, czy dusza...
- Błagam Cię, nie zostawiaj mnie tu. Nie z nimi... - Dodałam po chwili, już znacznie ciszej. No bo przecież... Ja... Ja wcale nie chciałam umierać. Nie chciałam jednak też wystawiać mojego sumienia na jeszcze większe wyzwanie. Ja tylko... Tylko chciałam wrócić do normalności, choćby tej sprzed lat, gdy jeszcze nie działałam dla FPTP. Ja tylko nie chciałam cierpieć...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-04, 19:00   

Przestępczyni, zdrajczyni, wróg… Samantha Bartowski nie była nikim więcej. Nie zasługiwała na specjalnie traktowanie, w zasadzie to co jej zapewniono to było już stanowczo za dużo. Swoim głupim zachowaniem nadepnęła odciski nieodpowiednich ludzi i teraz musiała się liczyć z konsekwencjami własnych decyzji. Sprawiedliwość musiała zostać zapewniona, a tak się składało, że nikt nie miał tego lepiej zrobić od Iwana Huxleya, zwanego jako Ogar.
Był narzędziem tortur, był pomagierem, był pierwszym udanym i tak niesamowicie wiernym, i zaślepionym przez idee eksperymentem. Niby mutant, ale jednak to jemu zostały powierzane najcięższe przypadki. To jemu ufano czasami o wiele bardziej niż komukolwiek innemu w całej organizacji… Samanthę Bartowski wziął pod własne skrzydła z własnego wyboru. Wiedział, że tylko on potrafi zadowolić pana Chakarabarti. Dziewczyna najprawdopodobniej wciąż posiadała pewne informacje, a on zamierzał je z niej wydobyć. Pewnym ciężkim krokiem wszedł do izolatki, niemal od razu natrafiając spojrzeniem na ten widok. Iwan skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej, unosząc wysoko podbródek. Chakarabarti z pewnością miał się ucieszyć, gdy się dowie, jak jego pracownicy emocjonalnie podchodzili do przestępców, zdrajców, wrogów… Mimo to, Huxley nie odezwał się ani jednym słowem, jedynie mierząc wzrokiem obejmującego mutantkę Kersey’a. I chociaż jego twarz była całkowicie pozbawiona jakichkolwiek emocji, Kersey nie mógł mieć złudzeń wokół czego krążyły myśli najwierniejszego i najukochańszego pieska Rządu...
[Profil]
 
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2018-11-05, 00:33   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Co miał jej innego powiedzieć? Nie będzie przecież kłamał odnośnie sytuacji w jakiej się znalazła. Sama to widziała i przez to przechodziła. Ne docierało do niego do końca, ze to się dzieje naprawdę. Że ona tutaj jest. Czy może może faktycznie jego wina, że sprowadził ją na złą drogę? Jak to mówił jej brat?
Pocieszycielem dobrym nie był. Nawet nie miał za bardzo pojęcia co jej powiedzieć. Nie mógł tutaj zostać w tej celi. Nie za długo. Musiał wracać do swoich obowiązków. Nie zapewni jej tu bezpieczeństwa. Nie kiedy była sama w tej celi a on w terenie.
Obejmował ją i pozwalał wypłakać się. Przy nim nie musiała się powstrzymywać jak i tłumić emocje.
Ten spokój jednak został im zakłócony, kiedy Brian usłyszał zbliżające się kroki. Ucichły, kiedy spojrzał w stronę celi. Jego tu jeszcze brakowało. Słyszał o niejakim mutancie o dość upierdliwej mocy, pracującego w DOGS.
"Shit..." - przeklął w myślach, nie ukrywając nawet tego po sobie, jak bardzo nie była mu na rękę jego obecność. Czy Huxley nie miał innych zajęć?
- Co tu robisz?
Zapytał przybysza.
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6