Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-04, 11:04 Make them all right.
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
/koniec czerwca/początek lipca
Liam & Brad & Imari
Pusta hala magazynowa
Przyszedł czas i na niego.. Od momentu powrotu Bradleya do Bractwa Imari obserwowała go uważnie, choć dyskretnie. Widziała, że mężczyzna kompletnie nie odnajduje się w rzeczywistości, z jaką przyszło mu się obecnie zmierzyć i nie potrafi sobie z tym wszystkim poradzić. Nie mogła mu się dziwić, Liam opowiedział jej conieco o tym, co się działo podczas odbijania mężczyzny. A ona.. nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała pomóc kolejnej osobie, która pojawiła się w jej zasięgu. Kiedyś ją to zgubi, naprawdę. Spróbowała więc namówić Brada do pracy nad tym, co się stało. Ostrzegała go, ze to może być dla niego ekstremalnie niebezpieczne. Oczywiście dogadali to z Willem, a ten zgodzil się, tak długo jak Imari nie będzie przesadzać z uzytkowaniem swojej mocy. Uważał, że umiejetności Brada mogą być zbyt silne jak na jej obecne możliwości i nie wie jak bardzo zadziałała na niego mutazyna. Choć wlaśnie to Imari mogła to sprawdzic.. I pewnie takie tez miało być pierwsze spotkanie - Imari chciała sprawdzić jak wygląda moc Brada for research purposes a Liam miał sprawdzić czego ten się boi, by mogli rozpocząć pracę nad tymi strachami i ogólną kondycją psychiczną odzyskanego mutanta. Spotkali sie więc w pustej hali magazynowej, gdzie było dużo miejsca w razie czego. Imari czekała na nich wcześniej, z jakimś żółtopomarańczowym smoothie, które miala w plastikowym bidonie z szeroką rurką. Starała się pakować w siebie dużo kalorii i dużo witamin i choć dość opornie, to jednak jakoś to szło.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-04, 11:12
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Odbicie Bradleya zakończyło się sukcesem. Lecz nie można powiedzieć tego o nim samym, w jakim był stanie. Wygłodzony, wychudzony, nie zadbany wręcz wrak. Mało kontaktowy i małomówny. Jakby nie był sobą. Liam go co prawda nie znał. Nie miał pojęcia jaki był wcześniej. Już samo patrzenie na niego przyprawiało o nieprzyjemne myśli, co z nim zrobili. Nawet Liam, przy dotykaniu go i udzielaniu pomocy z poruszaniem się, nie aktywował swojej mocy, by sprawdzić jego lęki. Co jeśli jego traumą będzie właśnie pobyt w tej organizacji Genetically Clean? Czy tam D.O.G.S.? Szczegółów Ellsworth nie znał za bardzo. Jak to wszystko się potoczyło. Mimo iż jest nowym, no trochę z miesięcznym stażem w Bractwie, to dość szybko wciągnięty został w misję ratunkową.
Bradleyowi zdecydowanie była potrzebna pomoc. I to tym bardziej psychologiczna, niż terapia podwójnego szoku lękowego. Dlatego Liam przedstawił Imari jego sytuację. Dziewczyna dalej wiedziała sama co robić. Ale żeby jeszcze jego w to wciągać? Nie uważał by to był dobry pomysł. I to już teraz. Mimo wszystko, Liam zaprowadził Bradleya do wyznaczonego pomieszczenia przez Imari, jako miejsce spotkania. Być może chłopak sam by przyszedł, ale co jeżeli nagle rozmyśli się? Pomieszczenie było dość przestrzenne. Może i nawet bezpieczne, by sobie nikt krzywdy nie zrobił.
Brad był prawdziwym wrakiem i nie ma co ukrywać, że było inaczej. Mężczyzna przeżył piekło i to chyba jeszcze gorsze niż podczas poprzedniego więzienia. Tym razem nie nie miał z nikim kontaktu, był zamknięty w ciemnym pomieszczeniu, głodzony i bity. Nie mówiąc już o torturach, które tam przeżył i były na porządku dziennym. Na ból fizyczny zdołał się nieco uodpornić i z czasem nie mdlał już tak szybko, co dawało większe możliwości oprawcom. Współczuł każdemu, kto miałby to zobaczyć.
Mimo, że udało mu się uwolnić, a właściwie dokonała tego dwójka chłopaków z bractwa, to nadal nie był sobą. Był zniszczony wewnętrznie i przy tym zewnętrznie. Wychudzony, jego mięśnie pozanikały, a policzki się zapadły. Wyglądał jak siedem nieszczęść i miał wrażenie, że nigdy nie wróci do dawnej formy. Trawiła go nienawiść do ludzi i całej tej organizacji, która mu to zrobiła. GC było bezwzględne, ale DOGS nie było wcale lepsze. Mężczyzna był tego świadomy, ale zgodził się na przewóz, bo widział w tym swoją jedyną szansę.
W każdym razie minęło trochę czasu, a on pozostał w bractwie choć kompletnie nie zgadzał się z ich poglądami. On skończył z byciem pacyfistą, ale póki co nie miał dość siły, by przenieść się do mutantów i zacząć swoją krucjatę. Nie zwracał uwagi kto go obserwuje i jakie ma cele. Nie ufał nikomu i każdego traktował jak wroga, co nie było zbyt dobrym podejściem, ale po tym co przeżył chyba trudno mu się dziwić. Liam i Imari usilnie próbowali mu pomóc, chociaż on nie chciał ich pomocy. Chciał spokoju, regeneracji. Ale psychika mu na to nie pozwalała. Ciągle odtwarzał w głowie sceny niczym z horroru, budził się przez koszmary i nie mógł spać, przez co wyglądał jak chodzący trup. Ostatecznie dał się jakoś namówić na ich pomoc i pozwolił przyprowadzić się przez Liama do jakiegoś pomieszczenia. Nie odezwał się ani do dziewczyny ani do chłopaka. Patrzył nieobecnym wzrokiem i chciał mieć już to wszystko za sobą.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-04, 17:54
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
- Hej - uśmiechnęła się lekko do Brada i Liama.
- Brad, chcesz zacząć na pewno? To musi być twoja decyzja - zapytała meżczyznę, który wygladał jak cień samego siebie, choć mogła tylko gdybać, w koncu nie widziała go przed atakiem, nie zdazyli się poznać. Niemniej jednak wygladał strasznie i nie dało się tego ukryć w zaden łatwy sposób.. zresztą Brad nawet nie próbował. Imari zastanawiała się jak może pomóc, ale chyba ciężko było tak od razu zrobić cokolwiek, jak ten nie chciał rozmawiać specjalnie, poza zapewnieniem mu bezpiecznej przestrzeni naokoło, żeby czuł się komfortowo i obecności drugiego czlowieka, tak w razie czego, gdyby trafiły g o jakies flashbacki, więc najlepiej kogoś, kto wiedziałby jak pomoc w takiej sytuacji.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-04, 18:38
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Tak jak można było przypuszczać i tego być świadkiem, Bradley nie był zbyt rozmowny. Wręcz stawał się taki odizolowany. Liam go rozumiał, mimo iż nie przeszedł tego samego. Nie nalegał i nie próbował na siłę mu pomagać. Jedynie towarzyszył Imari, kiedy powiedział jej o jego stanie i że potrzebuje on psychologa. Ale, dziewczyna uznała, że jego pomoc też może być niezbędna. Koniec końców, obaj panowie się zjawili w wyznaczonym pomieszczeniu. Liam rozejrzał się wokoło, nie dostrzegając niczego w tym pomocnego.
- Ta sala może być mało pomocna. Jeżeli mam mu pomóc z tym lękiem o którym myślimy...
Zastanawiał się, ale ostatecznie decyzję podejmie później. Jeżeli Bradley faktycznie będzie chciał współpracować.
- Tak czy inaczej.
Spojrzał ze spokojem na Bradleya.
- Może i nie jesteś w nastroju do rozmowy, ale muszę cię zapytać o Twoją moc. Jaka jest i co potrafisz?
Pytanie to nie było jakieś ciężkie by udzielić odpowiedzi. Mimo posiadanej wcześniej obroży, która blokowała moc chłopaka, nie wiadomo jak będzie się teraz zachowywać. A Liam wiedział, że jak ktoś ujrzy najgorszy swój koszmar, może nie panować nad mocą. Tak jak on, pod wpływem alkoholu. Przekonanie się o tym było dość bolesne. Ale teraz nie to było ważne ale zapewnienie bezpieczeństwa Bradleyowi.
Gdy Imari zadała mu pytanie przez moment zachowywał się jakby jej nie usłyszał. Cały czas miał nieobecny wyraz twarzy, poza tym miał minę jakby był tu za karę. Bo chyba nie chciał być, skoro mieli mu się dobrać do myśli i wspomnień. Kto normalny chciałby to jakoś od nowa przeżywać? Nie żeby Brad o tym zapomniał, bo właśnie dlatego nie mógł ruszyć dalej tylko żył cieniem samego siebie.
W jakimś sensie chciał to zmienić, a z drugiej jakby nie miał na to siły? Jakby pełen sprzeczności nie do końca wiedział co ze sobą zrobić i jak sobie z tym wszystkim poradzić.
Kiedy Liam i Imari skończyli rozmawiać między sobą, Bradley spojrzał powoli najpierw na jedno, a potem na drugie. Miał ogromne problemy z zaufaniem, a jednak nie znał ich wcześniej i mógł mieć wątpliwości, czy udostępnić swój umysł w tym "eksperymencie".
Spojrzał na Liama, jakby postradał zmysły. Nawet wcześniej nie potrafił do końca opisać swojej mocy, bo jej po prostu nie znał do końca. Wiedział, że zawsze może ją rozwijać, ale ostatecznie czasem mogło go coś zaskoczyć. Westchnął i spróbował skupić myśli na tyle, by przedstawić fakty.
- Mogę przemieszczać różne rzeczy, tworzyć tarcze, teleportować się i unieść się na około 20 metrów - zaczął wymieniać, po czym przypomniał sobie o najważniejszym. - Dzięki zaklęciom mogę zmieniać prawdopodobieństwo i rzeczywistość oraz modyfikować rzeczy.
Dla kogoś kto nie miał z nim wcześniej do czynienia mogło to się wydawać dziwne, że może robić tyle rzeczy, no ale taką miał moc. Potężną i niosącą przykre konsekwencje. A tyle potrafił kiedyś i nie wiadomo w jakich proporcjach zachowało się to teraz. Wątpił, żeby mógł cokolwiek zrobić, choć nawet nie próbował. Niemniej jego moc zależna była od emocji i silne bodźce mogą pobudzić je do wyrzutu.
- Miejmy to już za sobą - powiedział na koniec i czekał na dalsze instrukcje.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-06, 20:20
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
- Wow. To... dużo. Jestem pod wrażeniem - pokiwała głową - Nie wiem na ile osłabiona jest obecnie twoja moc. Ale.. chyba musimy zaryzykować - spojrzała na Liama. - Daj nam sekundę - poprosiła Bradleya i podeszła do Ellswortha.
- Musisz zacząć bardzo delikatnie, pamiętaj o tym. Będę starała się mu pomóc jak mogę, ale cokolwiek tak naprawdę może być przesadą. Tego nie wiemy.. Utnij iluzję jak tylko ci o tym powiem ,ok? - mowila tak, by tylko Liam słyszał, niorąc go trochę na bok.
Jak juz dogadali szczegóły, wrócili do Greya.
Imari nie odzywała się, wiedząc ze wszystko musi mieć swój klimat, a nad tym najlepiej panował Liam, nauczony uzywania swojej mocy.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-06, 20:37
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
To co wymieniał Bradley, odnośnie swojej mocy, Liam zrobił niemal podobne szokujące spojrzenie co Imari i zapewne tak jako ona, w niemal tym samym momencie powiedział to krótkie:
- Wow...
Dalej już przytaknął dziewczynie. Był pod wrażeniem jego zdolności i to aż w takiej ilości. Ten to chyba był zmutowanym bogiem, jeżeli nie lepiej.
Z drugiej strony, Liam drapiąc się po głowie, widział tego też minusy. Moc jest zdecydowanie niebezpieczna, jeżeli on nad nią nie panuje. Podobno została też osłabiona, więc zagrożenie może będzie mniejsze.
Odciągnięty na słówko, Liam poszedł za Imari słuchając jej instrukcji. .
- Zanim cokolwiek zrobię, muszę dowiedzieć się z czym przyjdzie nam mu pomóc. Będę pamiętał o delikatności.
Obiecał. Nawet z dłonią na sercu. I kiedy to mieli omówione ze sobą, podszedł do Bradleya, stając na przeciw niego.
- No dobra..
Wziął wdech i wydech. Bowiem i sam musiał się przygotować na najgorsze, co może zobaczyć.
- Zanim przejdziemy do głównego etapu "terapii" jak to lubi nazywać Imari, musimy przejść przez etap wstępny. Nic nie poczujesz. Nic nie zobaczysz. Jeżeli podasz mi dłoń, będę mógł zajrzeć w głąb Ciebie i zobaczyć to, czego najbardziej się obawiasz. Jedno o co bym w tej chwili prosił to o zaufanie.
Po tych słowach, wyciągnął przed Bradleya swoją dłoń. Nie miał na niej rękawiczki. Te spoczywały w jego kieszeni.
- Sam zadecydujesz, czy mogę jej później powiedzieć o Twoim lęku. Łatwiej będzie nam we współpracy Ci pomóc.
Dodał. Jeżeli nowy kolega zaufa mu i poda dłoń do uściśnięcia, Liam ściśnie i zamknie oczy, aby móc znacznie lepiej skoncentrować się na swojej mocy. Tak samo było w przypadku Imari, kiedy sprawdzał jej lęki. Mogła tym samym widzieć to z nieco innej perspektywy.
Miał ochotę wywrócić oczami, ale nawet tego nie chciało mu się zrobić. Jego moc była rozbudowana, bo pojęcie manipulacja prawdopodobieństwem była bardzo ogólna i skupiała w sobie wiele czynników. Rzadko mówił komuś co potrafi, ale w tym konkretnym wypadku musiał dla ich bezpieczeństwa. Ich reakcja go nie zdziwiła, ale z drugiej strony też nie pochlebili mu jakoś specjalnie, w końcu to co wymienił potrafił kiedyś. Co obecnie może było jedną wielką niewiadomą.
I jak to niegdyś powiedział Ben Parker: "Wielka siła to wielka odpowiedzialność".
Poza tym miał świadomość, że tylko dzięki jego dość wyjątkowym umiejętnościom nie został zamordowany tylko trzymali go, by go złamać a następnie przewieźć do DOGS i eksperymentować na nim. Na szczęście do tego drugiego nie doszło i była to zasługa między innymi obecnego tutaj Liama. Nie zapomniał mu tego. Był wdzięczny, choć tego nie okazywał.
On sam nie wiedział na ile osłabiona jest jego moc. Co prawda już nie miał w sobie mutazyny, ale raczej tak szybko nie zdążył się zregenerować. Poza tym nie próbował od tego czasu używać mocy. Bał się efektu, ale miał świadomość, że jeśli wybudzą w nim potworne emocje i wspomnienia, to moc może się uaktywnić - skoro była sprzężona z jego emocjami.
Przez chwilę Brad czekał aż dogadają między sobą szczegóły. Nie wiedział co dokładnie mówili, ale też go to nie ciekawiło. Nie sądził, żeby spiskowali przeciw niemu. Z tego co słyszał byli wręcz irytująco dobrzy.
- Współczuję - powiedział do Liama, bo miał właśnie zajrzeć do jego głowy i dowiedzieć się o jego największych strachach i bólach. Widok nieprzyjemny, więc to nie będą wakacje. Niemniej skoro już tu był to nie wycofa się, zwłaszcza że w jakimś stopniu zaufał Liam'owi.
Podał mu dłoń i postanowił nieco się otworzyć, choć to co czekało go chwilę potem było przerażające. Zamknął oczy i starał się nie myśleć o złych rzeczach, choć domyślał się co widzi Liam i przez to sam był niespokojny. Mimo to, nie było już odwrotu.
Wysłany: 2018-10-06, 23:06
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
- Dzięki.
Radko kto mu współczuł ujrzenia jego lęków. Tym samym dziękował, biorąc te słowa też za ostrzeżenie. Bradley mu zaufał, to było kolejnym plusem. Liam ścisnął jego dłoń i zamknął oczy. Obrazy jakie zobaczył, były tak przerażające, że aż zdziwił się, że ten chłopak jeszcze jest wstanie trzymać się psychicznie. Tortury, zamknięcia, problemy z mocą, obawa o te kilka osób. Jak i coś, co mogło ich wspólnie dzielić.
Gdy Ellsworth zobaczył już wszystko co musiał, otworzył oczy i patrzył na Bradleya na prawdę współczująco.
Słów brakowało by cokolwiek powiedzieć. Pewnie swoim wyrazem twarzy mógł też zaniepokoić Imari. Liam zamilkł na razie, opierając dłonie o biodra, mając na chwilę spuszczoną głowę, ale przeniósł wzrok na ubranie chłopaka.
- Podnieś koszulkę.
Poprosił. Przenosząc wzrok a jego twarz.
- Niech ona to zobaczy.
Tego co sam widział, nie da się słowami opisać. Ale jeżeli Imari miała jemu tez pomóc, lepiej by zobaczyła to nieco z innej perspektywy. A jeżeli widziała, to Liam chciał potwierdzenia tego, jak wiele na nim zostało śladów po tym co zaoferowało mu życie. Przy tym zaś Liam miał dla niego pewną propozycję.
- Czy po tym wszystkim teraz, zgodzisz się później na męską rozmowę między nami?
Zapytał. Bo widocznie miałby do niego kilka pytań, a przy Imari nie chciał za wiele z tego poruszać. Jakby wiedział, jak krucha ona potrafiła być. Nie był nawet pewny, czy by przeżyła tę całą podróż po lękach Bradleya.
Cóż, jego życie nie było sielanką. Paskudny los komu innemu przypisał szczęście i dobrobyt, a Bradowi zostały te najpaskudniejsze zdarzenia. Co prawda były momenty w życiu, że był szczęśliwy, ale niestety nigdy nie trwały zbyt długo. Co zresztą miało bezpośredni związek z jego mocą - używanie magii chaosu wiązało się z wiecznym złym humorem i depresją.
Nigdy chyba nie powiedział nikomu o tych swoich najskrytszych lękach i problemach. Skupiał się na tych błahych, a tak naprawdę pod skorupą bólu były ogromne pokłady problemów, którymi nie potrafił się dzielić ani nawet o nich opowiedzieć. Liam'owi pewnie też by nigdy nie powiedział, gdyby sam tego nie zobaczył. Do końca miał wątpliwości, czy warto otworzyć się przed kimś w ogóle. Ale ostatecznie co miał do stracenia? I tak nie miał już nikogo i nic, co mógłby cenić, więc dlaczego miałby się przejmować, że ktoś zobaczy jego lęki?
Na prośbę Liam'a podniósł brwi w zdziwieniu. Nie rozumiał celu, ale po jego kolejnych słowach doszło do niego, że to miała być mała demonstracja. Niechętnie bo niechętnie, ale faktycznie uniósł koszulkę prezentując swoje wychudzone ciało i wystające wszystkie kości i żebra. Po niedawnym więzieniu miał nadal wiele siniaków i rozcięć, w jednym miejscu nie miał nawet płata skóry, ale ten rejon był opatrzony plastrem. Oprócz tego? Pełno blizn, różnej grubości i wielkości. Plecy, klatka piersiowa, ramiona. Może nie była to blizna na bliźnie, ale było ich całkiem sporo jak na dość młody wiek chłopaka. Nie patrzył na Imari. Nie chciał widzieć współczucia na jej twarzy, nie po to tutaj był. Już i tak wyraz twarzy Liama sprawiał, że chciał się zapaść pod ziemię.
- Tak - odpowiedział ochrypniętym głosem. W dalszym ciągu nie wiedział jak wizja jego lęków ma mu pomóc w dojściu do siebie, ale w końcu to oni byli tutaj ekspertami.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-08, 13:06
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Nie wiedziała co widział Liam, gdy dotknął Brada, ale może to i lepiej, bo to, co zobaczyła gdy wychudzony mężczyzna podniósl koszulkę było wystarczające. Ale to, co widać było na jej twarzy to nie był smutek czy wspołczucie.. a złość. Złość, że ktokolwiek, może to zrobić drugiemu człowiekowi, z jakiegokolwiek powodu. Rozumiała samoobronę, oczywiście, ale to przecież nie było to.. Zagryzła zęby.
- Wiez jak bardzo twoja moc jest osłabiona? Mogę.. zablokować ją czasowo, dla naszego bezpieczeństwa. Z tego co mówiłeś ma ogromne możliwości, więc lepiej byłoby się zabezpieczyć.. Dodatkowo mniej wykończy to ciebie, ale wiem, że czasowa blokada mocy to dużo - zaproponowała coś, co może im pomóc załatwić całą sprawę chociaż trochę bezpieczniej.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-08, 17:51
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Liczne blizny na ciele, rany gojące się jeszcze, siniaki jak i opatrunki w poważniejszych miejscach, jasno mówiły przez co chłopak musiał przejść. Liam był wrażeniem, że on po tym wszystkim co mu zrobili, stał przed nimi. Trzymał się na własnych nogach. Nie poddawał się. I jeszcze zgodził się skorzystać oferowanej mu pomocy.
Liam dał znać gestem dłoni, by opuścił koszulkę, kiedy Imari widziała to co powinna. Lecz jej propozycja wydawała mu się w tej chwili być mało bezpieczna.To jednak decyzję pozostawił Bradowi. Nic na siłę. Ale sam od siebie by wolał, żeby powstrzymać się z blokadą. Inaczej Bradley nie nauczy się panowania nad swoją zdolnością.
- Myślę, że w pierwszej kolejności musimy właśnie popracować nad mocą. Pierw chciałbym, abyś zademonstrował mi jej poziom.
Odparł, po czym spojrzał na Imari.
- Cofnij się na bezpieczną odległość.
Polecił a sam też uczynił kilka kroków do tyłu. Ale patrząc wciąż na Bradleya.
- Jeżeli jesteś gotowy. Odwrócić się i zaatakuj osobę, która stoi za Tobą.
Powiedział spokojnie. Tym samym aktywując wizję.
Bradley, jeżeli się odwrócił, mógłby ujrzeć swojego jednego z najgorszych oprawców, który go torturował. Wysoki mężczyzna, odziany w szaty ciemne. Jeżeli wtedy posiadał maskę, by jego tożsamość nie została rozpoznana, teraz też ją miał. W dłoni trzymał kolczasty bicz, od którego Grey ma sporo śladów na plecach. Liam tworząc tę iluzję, chciał sprawdzić, czy Bradley uwolni choć odrobinę swojej mocy i czy będzie na tyle zdeterminowany, by dokonać częściowej zemsty. Jeżeli tak, nie będzie tak źle i Bradley szybko powinien dojść do siebie psychicznie. Jeżeli nie, będą mieli sporo pracy nad nim.
Cóż, podobno jeśli życie daje ci cytrynę to trzeba z niej zrobić lemoniadę. On też starał się jakoś funkcjonować pomimo wielu krzywd, jakie doświadczył. Nie ma łatwego życia, ale stara się nad sobą nie użalać tylko iść dalej. Obecnie miał tak wiele za złe ludziom, że zemsta stała się jego priorytetem. Chciał się zregenerować najszybciej jak to możliwe, żeby w końcu pójść do tych, którzy mu to zrobili. Chciał patrzeć jak cierpią choć w połowie tak jak on.
- Nie korzystałem z mocy od dawna - odparł. Bo ile to minęło? Sam już nie wiedział, ale na pewno odkąd go pojmali. Ciężko korzystać z mocy jak cię szprycują mutazyną. - Jeśli się da to zablokuj ją, gdy stracę kontrolę.
Nie chciał całkowicie jej blokować, bo i tak przecież w pewnym momencie wróci do używania mocy. Póki co i tak jej nie używał, więc tak naprawdę zastanawiał się czy w ogóle działa.
- Nie wiem, czy będzie to pomocne. Użycie mocy osłabia mnie psychicznie - nie musiał mówić o depresjach, bo Liam pewnie zobaczył to w jego głowie. Ich też nie lubił, a były jednak jego nieodłączoną częścią.
Ostatecznie nie miał nic do gadania, skoro oboje postanowili, że użycie mocy będzie miało na niego zbawienny wpływ.
Dopiero, gdy odwrócił się i zobaczył JEGO - swojego największego wroga, który codziennie kaleczył go na nowo i miał z tego prawdziwą radochę. Ta osoba doświadczy strasznych rzeczy z rąk Bradleya. Wizja była natomiast na tyle realna, że Brad zmienił wyraz twarzy na całkowity wkurw. Emocje zaczęły wzrastać, a chęć użycia mocy była najsilniejsza odkąd wrócił.
W pomieszczeniu zaczęły drgać jakieś drobne przedmioty. Bradley zerknął w górę i wyciągnął ręce, które od tak dawna nie świeciły szkarłatem. Obecnie jarzyły się jakby było Boże Narodzenie. Z sufitu z hukiem wyleciała deska, która była pewnie konstrukcją dachu lub ściany. Mężczyzna wyszeptał parę słów, dzięki czemu zwykła deska zaostrzyła się na jednym końcu. Taką to śmiercionośną broń Brad cisnął w stronę wyimaginowanego przeciwnika, przez którego przedmiot po prostu przeleciał. Mężczyzna warknął i skupił się na osobie, która otworzyła ranę. Wyciągnął rękę w stronę Liama i cisnął go w ścianę. W złości jego moc była potężniejsza, a Imari mogła nie zdążyć zareagować, kiedy Liam boleśnie zderzył się ze ścianą. Z nosa Brada pociekła świeża stróżka krwi, świadcząca o przemęczeniu.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-09, 15:22
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
- To nie takie proste.. - pokręciła głową - Miejmy nadzieję, że nie stracisz kontroli - zakończyła. Musieli spróbować. Dlatego wybrali takei miejsce. Może mło klimatyczne, ale jak mieli się za chwilę przekonać - to w zupełności wystarczyło, by wyzwolić w Bradzie bardzo silną reakcję.
Jasne, że nie zdążyła zareagować. Nie miała nawet jak, bo nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Cofnęła się o kilka kroków, by dać mu przestrzeń do reakcji, ale równocześnie Brad bardzo szybko zwrócił się w stronę Liama.
W pierwszej chwili wlaśnie do niego chciała podbiec, ale niestety, to musiało poczekać. Spojrzała na Greya.
- Brad, już wszystko ok - zaczęła, z nadzieją, ze ten nie ma w planie wyżywać się dalej na Ellensworthcie i będą mieli z tego nielichy problem, bo Blanc nie poradzi sobie z opanowaniem agresora.
- Usiądź, żebyś nie zemdlał - poleciłą. Jasne. Wystraszyła się, ale nie mogła stracić nad sobą panowania. Jeśli Brad jej posłuchał to pobiegła do Liama i kucnęła obok niego, nie chcąc go ruszać, ale sprawdzajac czy czaszkę ma całą, to nie wyglądało najprzyjemniej.
A Brada najwyraźniej obecnie trzeba było traktować jak dzikie zwierze.. o szybkich i dość nieprzewidywalnych reakcjach, ale po tym co przeszedł... Nie mogła się dziwić. I nie mogła być na niego o to zła.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum