Poprzedni temat «» Następny temat
Charlotte Shelby
Autor Wiadomość
Charlotte Shelby



We were born in your world, but you'll die in ours.

wytwarzanie iluzji

81%

właścicielka kliniki aborcyjnej/członek mafii





name:

Charlotte Shelby

alias:
Charles

age:
30 lat

height / weight:
167/58

Wysłany: 2018-07-27, 18:50   Charlotte Shelby

Charlotte Shelby
urodzona w Galway, 30 marca 1988 roku, mieszka Olympii od 5 lat, przynależy do bezfrakcyjnych, piastuje stanowisko właścicielki kliniki aborcyjnej, wizerunku użycza Imogen Poots
historia

co było pierwsze: jajko, czy kura..?


Charlotte. Charles. Charlie.
Byłam trzecim, środkowym dzieckiem i w dodatku tak bardzo niepasującym do całego schematu rodziny. Dziewczynka. Blond włosy, niebieskie oczy i delikatna buzia. Dziewczynka. Bardzo dziewczęca dziewczynka. Nie, nie chłopiec. Dziewczynka.
Mogłam się urodzić chłopcem. Gdybym miała na to jakiś wpływ... tak, żałuję. Od zawsze zazdrościłam moim braciom. Miałam ich czterech. Daniela, Milesa, Lewisa i Liama.
Nikt nie dostawał taryfy ulgowej, każde z nas było traktowane tak samo, każde z nas żyło według tych samych zasad. A jednak... a jednak jakimś cudem im było łatwiej. Bo byli chłopcami. Takie rzeczy nie powinny mieć znaczenia, prawda? Płeć to tylko płeć, nic wielkiego. Zwłaszcza teraz. W dobie tolerancyjności. A jednak... a jednak miało cholerne znaczenie. W mojej rodzinie miało znaczenie.

Mieszkaliśmy niedaleko Galway. Chociaż zdecydowanie trafniejszym określeniem byłoby rządziliśmy niedaleko Galway. Mimo, że daleko nam było do rodziny królewskiej, wzbudzaliśmy szacunek. Nie, nie piątka małych, szkaradnych dzieci. Ale rodzice, dziadkowie i inni krewni, którzy pojawiali się znikąd. Wtedy tego nie rozumiałam. Wtedy odwiedzający nas ludzie byli kolejnymi ciociami i wujkami.

Nie byliśmy rodziną królewską. Tego byłam pewna nawet wtedy, kiedy marzyłam o koronie i księciu na białym koniu. Nie, nigdy nie mieliśmy nic wspólnego ze szlachetnością. A jednak, a jednak kodeks, którego musieliśmy przestrzegać nie był nawet o połowę mniej rygorystyczny.

1. Nie garbić się.
2. Odmawiać pacierz trzy razy dziennie.
3. Pomagać ciotce Ellen w kościele.
4. Opiekować się swoim koniem.
5. Respektować starszych i się ich słuchać.
6. Nigdy nie używać swojego prawdziwego imienia.
7. Nie spoufalać się z biedniejszymi.
8. Nigdy nie sprowadzać obcych do domu.
9. Zawsze mieć przy sobie scyzoryk.
10. Nigdy nie chodzić w pojedynkę.
11. Nikomu nie mówić o swojej rodzinie.
12. Uczęszczać na rodzinne spotkania.
13. Być przygotowanym na najgorsze.


Wtedy tego wszystkiego nie rozumiałam. Byłam tylko pochodzącym z super ważnej rodziny dzieciakiem. Nic więcej mi nie mówiono. Nic więcej nie musiałam wiedzieć. Tkwiłam w tej bańce do ósmego roku życia.

jak feniks z popiołu


Miałam osiem lat, kiedy wreszcie pojęłam, że to co robią moi bliscy nie jest do końca normalne. Najpierw kazano mi zajmować się koniem. Przez tych kilka lat przyzwyczaiłam się do niego. Był piękny, łagodny. Byłam przekonana, że ma duszę. Kiedy oswoiłam się z nim na tyle, by móc nazywać go swoim najlepszym przyjacielem, jeden z wujków postanowił zastrzelić go na moich oczach. Chciał mnie nauczyć, że bliscy nie są nieśmiertelni i każdy może w każdej chwili umrzeć. Bardzo to przeżyłam, ale najwidoczniej moja żałoba nie była dla nich wystarczająca.

Potem zabrali mnie na nielegalne wyścigi samochodowe. Celowo wzniecili pożar. Widziałam jak całą powierzchnię pochłania ogień. Ale to też nie wystarczało. Wypadek samochodowy, tonięcie jednego z braci, spędzenie całej nocy samotnie w ciemnym lesie... Testowali mnie, próbowali coś zdziałać, ale ja wtedy nie do końca wiedziałam o co dokładnie im chodzi. Aż do 18 września 1996 roku, kiedy tato zamknął mnie w piwnicy i nie pozwalał wyjść dopóki to się nie stanie. Nie rozumiałam o czym mówił. Nie rozumiałam dlaczego ciągle musiałam to przechodzić. U moich dwóch starszych braci ten proces trwał znacznie krócej. Ale ja najwyraźniej byłam oporna. Byłam głodna, chciało mi się pić, w dodatku wszędzie były te cholerne myszy... W pewnym momencie zaczęłam po prostu piszczeć. Nie wiem skąd wzięłam tyle siły, ale... najwidoczniej cokolwiek czego ode mnie oczekiwali wreszcie się wydarzyło.

Zrozumiałam dopiero 3 lata później. Miałam 11 lat a moi rodzice zostali zamordowani przez konkurencyjny gang. Od tego czasu opiekowała się nami ciotka Ellen. To ona przejęła cały interes. To ona wprowadziła nas w ten świat. To ona wytłumaczyła kim byli mutanci, to ona wytłumaczyła nam jak działały nasze moce. To ona pod groźbą śmierci nakazała trzymać buzię na kłódkę...

chłopcy z placu broni


Lata 2008 - 2012 były najlepszymi latami mojego życia. Wiodło nam się coraz lepiej, w dodatku mój najstarszy brat Daniel okazał się być jakimś pieprzonym geniuszem. Od zawsze ciągnęło go do świata finansów, od zawsze miał dryg do interesów. W tamtym okresie już od dobrych kilku lat pomagał naszej kochanej cioteczce w zarządzaniu zarówno domem, jak i prowadzonym sanatorium. Dostając aprobatę od naszej drogiej Ellen zaczął grać na giełdzie, zbijając naprawdę dużą fortunę. To był dla nas przełomowy moment. Daniel został głową rodzinnej mafii, rozszerzając naszą działalność również na kontynent. Zaczęły się układy z bankami, finansowania wyścigów konnych, otworzyliśmy kolejne sanatoria. Wszystko było na papierze, wszystko było legalne. Nikt nam nie podskakiwał, wszyscy nas uwielbiali, byliśmy na szczycie najbardziej wpływowych rodzin w Irlandii. Nikogo nie obchodziły drobne przewinienia. Przemyt ludźmi, nielegalny handel organami, rozprowadzanie narkotyków, podążanie za rodzinną tradycją... Naszych podwładnych poddawaliśmy dokładnie takim samym zabiegom co nasi rodzice. Szereg testów, tortur, wszystko po to, by zobaczyć czy są tacy sami, jak my. Ci co zdawali test - zostawali w naszych szeregach, inni - jeśli nie posiadali znajomości, wysokiej posadki, czy pieniędzy... - w magiczny sposób znikali. W tamtych czasach nasza grupa liczyła ponad trzysta ludzi i około stu mutantów.

zabiłbyś, by uratować życie..?


Nie chcieliśmy dłużej żyć w cieniu, pragnęliśmy czegoś więcej. Europa była stanowczo zbyt spokojna, a Daniel od zawsze marzył o władzy w USA. W 2013 roku po załatwieniu nam wizy wysłał mnie i dwóch młodszych braci: Lewisa i Liama do Waszyngtonu. Od samego początku zaczęliśmy planować atak terrorystyczny, który według obliczeń Daniela powinien nastąpić 4 lipca 2014 roku. Zaczęliśmy planować niemal od razu. Spotykaliśmy się z wpływowymi ludźmi, zaczęliśmy węszyć teren. Wtedy trafiliśmy na Marcosa Delgado. Cóż... nie pamiętam dokładnie jak do tego doszło, ale zobaczyłam coś w nim. To nie był tylko kolejny zwykły babiarz. Miał potencjał, a ja nie mogłam tego odpuścić. Wdałam się z nim w romans, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Udało mi się go omotać, udało mi się odkryć, że byliśmy po tej samej stronie. Choć oficjalnie nie chciał mieć nic wspólnego z planowanym atakiem, użyczył mi swoich ludzi. Z jego pomocą wszystko przebiegło idealnie, a świat w końcu dowiedział się o mutantach.
Drogi Daniel nie przewidział jednak jednej sprawy... Nasza rasa nie wzbudzała szacunku. Nie tak jak to było w Europie. Tutaj budziliśmy przerażenie, byliśmy plugastwem, które trzeba zniszczyć. Sprawy się znacznie pokomplikowały, kiedy mój najmłodszy brat Liam chciał na własną rękę szukać układów w nowo powstałym Departamencie Bezpieczeństwa Genetycznego. Kochany idiota. Nigdy stamtąd nie wrócił. Był Irlandczykiem, więc nie mogli go wziąć jako obiekt badawczy. Mogli natomiast upozorować wypadek i złożyć kondolencje Danielowi. Od tamtego momentu byłam tylko ja i Lewis. I Marcos Delgado.
Razem z bratem otworzyliśmy klinikę aborcyjną, w której po kryjomu służyliśmy medyczną pomocą ukrywającym się mutantom. Nie robiliśmy jednak niczego za darmo. Wychowanie w mafii nauczyło nas, że pod koniec dnia liczyły się jedynie pieniądze. Decyzja o klinice aborcyjnej wzbudziła sporo kontrowersji w naszych rodzinnych stronach. Do tej pory byliśmy zadeklarowanymi katolikami. Ufano nam tylko i wyłącznie ze względu na naszą wiarę. W końcu... człowiek wierzący nie posunąłby się do niczego złego. A jednak od teraz krzywdziliśmy nienarodzone dzieci. W Europie nasz rodzinny interes bardzo na tym ucierpiał, ale Daniel był skłonny do takich poświęceń. Żądza władzy w Stanach była zbyt silna.
W 2016 roku razem z Marcosem wpadliśmy na pomysł, by zrobić przemyt mutazyny z Europy. Zgoliłam głowę na łyso, załatwiłam sobie medyczną opinię o moim rzekomym nowotworze. Człowiek chory miał znacznie większe prawa i znacznie więcej przywilejów. Zwłaszcza podczas przekraczania granicy. Wielokrotnie latałam do Europy pod pretekstem specjalistycznych badań tylko po to, by powrócić z kolejnymi dawkami mutazyny, którą przewoziłam w butelkach po innych lekach. Mutazynę odbierał ode mnie Marcos, by odpowiednio ją rozcieńczyć i rozprowadzić na czarnym rynku. Zyskami dzieliliśmy się po równo.
Moja działalność na terenie Stanów Zjednoczonych do tej pory wygląda tak samo. Po ostatnich wydarzeń na nowo ruszyły prace dotyczące kolejnych ataków. Razem z braćmi pragniemy zmienić sytuację mutantów na terenie USA. Daniel i Miles pracują nad tym w Europie (ostatnio przeprowadzili atak na ambasadę amerykańską w Paryżu), z kolei ja i Lewis w Seattle. Do tej pory nie mieliśmy żadnych problemów z rządem, ale kto wie co przyniesie nam przyszłość?

charakter
• zdecydowana • odważna • dąży po trupach do celu • ma narcystyczne skłonności • lojalna • skora do poświęceń • potrafi pracować w zespole • perfekcjonistka • ma zachwianą moralność • manipulantka • zawsze gra w otwarte karty • dobro całej grupy przekłada nad dobro jednostki • w pracy bywa rygorystyczna • jest hipokrytką • fanatyczka • zaślepiona swoimi ideałami • jest odporna na krzywdę innych • działa dla większego dobra • materialistka
opis mocy

Wytwarzanie iluzji - polega na kontrolowaniu cudzych zmysłów i manipulowaniu bodźcami, które wpływają na te zmysły. Charlotte jest w stanie tworzyć obrazy, zmieniać dźwięki, wpływać na odczuwalny smak lub zapach, a także odczucia. Choć to wszystko dzieje się jedynie w głowie ofiary, dla ofiary wydaje się to być tak samo realne jak rzeczywisty świat. Charlotte nie jest w stanie wytworzyć obrazów, dźwięków, zapachów, których nigdy nie doświadczyła. Nie może stworzyć czegoś z niczego. Tak samo nie jest w stanie sprawić, że ofiara nie usłyszy/zobaczy czegoś co się dzieje w rzeczywistości. Charlotte jedynie jest w stanie na te rzeczywiste obrazy nałożyć swoją wizję poprzez stymulowanie odpowiedniego zmysłu drugiej osoby.
Przy jej mocy bardzo dużą rolę odgrywa stan emocjonalny dziewczyny. Jeśli jest na skraju bardzo silnych emocji, moc nie zadziała tak jak dziewczyna tego pragnie. Jest możliwe, ze wówczas sama dostanie rykoszetem swojej mocy.

Poziom I [0%-13%]
• wytwarzane iluzje są krótkie, niedokładne i chaotyczne
• obrazy widziane przez ofiarę są pełne pikseli, dźwięki niczym z kiepskiego odbiornika radiowego, smak można jedynie nieco wyostrzyć/przytępić (tylko jeśli ofiara coś je)
• występują notoryczne prześwity do rzeczywistości
• nie jest możliwe manipulowanie zmysłem dotyku ani węchu
• jej moc obejmuje 1 osobę
Efekty uboczne: nieustająco towarzyszące poczucie odrealnienia, wizje, które podrzuca ofiarom jej się udzielają, dystonia - nienaturalne powolne i przedłużone skurcze mięśni, zaburzenia snu, utrata masy ciała
Czas używania mocy w stosunku do odpoczynku: 1/5

Poziom II [14%-63%]
• wytwarzane iluzje są nieco dokładniejsze i mniej chaotyczne
• wytwarzane obrazy są w dobrej jakości, dźwięki natomiast wciąż są nieco zakłócane przez rzeczywiste dźwięki, można ofierze podsuwać liczne smaki - tylko wtedy gdy ofiara coś je (jednak nie zadziała, gdy smak, który obecnie odczuwa ofiara jest silniejszy)
• dochodzi możliwość manipulowania węchem - nie działa jedynie wówczas, gdy w rzeczywistości unosi się jakiś naprawdę silny zapach
• wciąż nie jest możliwe manipulowanie zmysłem dotyku
• prześwity rzeczywistości są rzadsze
• jej moc obejmuje 2 osoby
Efekty uboczne: lekkie zaburzenie motoryczne - bradykineza (spowolnienie ruchowe), liczne skurcze, częste zmiany nastroju, częste zapominanie, pogarszający się wzrok, zaburzenia snu, utrata masy ciała
Czas używania mocy w stosunku do odpoczynku: 3/5

Poziom III [64%-87%]
• wytwarzane obrazy nie są już chaotyczne, przypominają sceny z filmów
• wytwarzane obrazy są w dobrej jakości, dźwięki nie są już zakłócane, manipulowany węch wciąż może się przebijać przez odczuwalny w rzeczywistości zapach, jednakże dzieje się to tylko i wyłącznie przy naprawdę silnym zapachu
• można podsuwać ofierze smak nawet jeśli niczego ona nie je
• pojawia się możliwość manipulowania dotykiem tylko i wyłącznie wtedy, kiedy ofiara trzyma w ręku jakiś przedmiot/dotyka czegoś
• prześwity rzeczywistości zdarzają się jedynie podczas skrajnych emocji
• jej moc obejmuje 4 osoby
Efekty uboczne: poczucie rozdwojenia jaźni, kiepski wzrok, brak czucia w dłoniach, epilepsja, problemy z pamięcią, halucynacje, liczne skurcze, spowolnienia ruchowe, zaburzenia snu
Czas używania mocy w stosunku do odpoczynku: 4/5

Poziom IV [88%-100%]
• obrazy są w dobrej jakości, dźwięki nie są zakłócane, zarówno smak, jak i zapach jest niezwykle intensywny
• nie występują już prześwity rzeczywistości
• można manipulować dotykiem nawet wtedy, gdy ofiara nie trzyma niczego w dłoniach
• jej moc obejmuje maksymalnie 7 osób
Efekty uboczne: liczne urojenia wynikające z problemów z pamięcią, ataki paniki, możliwy paraliż, wymagana operacja wzroku, zdiagnozowana choroba Huntingtona, zaburzenia snu, epilepsja, halucynacje,
Czas używania mocy w stosunku do odpoczynku: 5/6

Skutki przeforsowania mocy: atak epilepsji, bolesne skurcze, halucynacje, atak paniki.

ciekawostki

• jest zadeklarowaną katoliczką, jednak daleko jej do jakichkolwiek wartości
• prowadzi klinikę aborcyjną Rising Sun, w której po kryjomu udziela medycznej pomocy mutantom - oczywiście za opłatą
• do USA sprowadza mutazynę z Europy, udaje jej się to dzięki podstępowi; regularnie goli głowę na łyso i przewozi mutazynę w butelkach od leków
• ma kilka peruk
• organizowała atak w 2014 roku, jej bracia działają na terenie Europy
• wychowała się w mafii
• współpracuje z Marcosem Delgado
• chciałaby w przyszłości zostać głową państwa
• tak naprawdę bardzo obawia się śmierci
• jeden z jej braci zmarł w ataku w 2014 roku
• nie interesują ją związki, czy romanse; dla niej liczy się tylko rewolucja
• jej ulubiony film to 'V jak Vendetta'
• często mówi po irlandzku
• oficjalnie jest chora na białaczkę
• działa pod pseudonimem Charles
• jest tradycjonalistką, pomimo tego, że zamieszkuje w Stanach to serce zostawiła w Irlandii
• chciałaby jeszcze kiedyś powrócić do swojej kochanej Irlandii
• jej ulubiona piosenka to House of the rising sun - The Animals
• jest lekarzem pierwszego kontaktu


[Profil]
  [B+]
 
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-08-02, 21:38   

Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 81%
Już wiadomo, czemu mutanci to najgorsze zło tego świata, skoro leczą się w klinikach aborcyjnych. Pewnie szczepią też swoje dzieci i stąd ta mutacja. Normalnie pogrom. Jak można być takim złolem?!
Idź na fabułę i lecz się, paskudny mutancie w tym swoim biznesie życia. :faint:
Twoja grupa krwi to: B Rh+.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 7