urodzona w [Waszyngton, DC ] [16.06.1990] roku, mieszka [Olimpia] od [8 lat], przynależy do [nierzeszonych], piastuje stanowisko [ czasami informator Bractwa], wizerunku użycza [Jenna Coleman]
historia
Miałam dobre życie. Przynajmniej do pewnego momentu. Otaczało mnie rodzinne ciepło, a dziecinna naiwność nie pozwalała mi dostrzegać defektów w relacji między rodzicami. Mieszkaliśmy na Brooklynie. Mieliśmy skromne mieszkanko i w podobny sposób też żyliśmy. Dzieliłam pokój z moim starszym bratem, który wielokrotnie doprowadzał mnie do szału. Mimo to wydawało mi się wtedy, że jesteśmy naprawdę szczęśliwi. Wszyscy razem.
Pierwszym ciosem jaki otrzymałam od życia było odejście ojca. Nigdy nie otrzymałam odpowiedzi “dlaczego”, po prostu pewnego razu zniknął z mojego życia i już nigdy więcej się w nim nie pojawił. Podobno to była jego decyzja, tak powiedziała matka, a jej uwierzyłam. Byłam bardzo do niego przywiązana. Aż za bardzo. Uwielbiałam zaczepiać go wieczorami, siadać na jego kolanach i słuchać długich z pewnością wymyślonych opowieści z jego życia. Mówił do mnie “słoneczko” i z dobrotliwym uśmiechem snuł historie o swoich przygodach, a ja chłonęłam każde jego słowo. Potem go zabrakło.
Moja relacja z matką już od najmłodszych lat była dość skomplikowana. Z perspektywy czasu wiem, że jej nie doceniałam. Miałyśmy zupełnie różne charaktery, a ona była naprawdę surowa. Brakowało mi emanującego ciepłem ojca, ale dopiero później byłam w stanie zrozumieć, że mimo chłodu matki, troszczyła się o nas jak nikt inny.
Na kilka lat po odejściu ojca matka ponownie wyszła za mąż. Początkowo nie potrafiłam sie pogodzić z tym, że inny mężczyzna zajął miejsce mojego ojca, ale Peter był dobrym człowiekiem. Dobrym dla mnie, dla mojej matki. Czasami żałuje tego jak niewdzięczną istotą czasami potrafiłam być. Największą próbą na jaką została wystawiona nasza relacja była choroba mojej matki. To było tak bardzo przyziemne. Miała raka. Przez lata sama pracowała w szpitalu, pomagając chorym, aż w końcu zajęła ich miejsce. Choroba zebrała swoje żniwo. Na rok po diagnozie zostaliśmy zmuszeni zorganizować jej pogrzeb. Peter wspierał nas i nigdy nas nie opuścił. Był mi lepszym ojcem, niż ten biologicznym.
Zawsze marzyłam o pójściu w ślady matki. Była pielęgniarką, a ja chciałam pójść o krok dalej i zostać lekarzem. Byłam pojętną uczennicą, nie miałam problemów z nauką, wręcz przeciwnie. Zawsze kończyłam każdy etap edukacji z wyróżnieniem. Chciałam zostać lekarzem, a choroba mojej matki jeszcze bardziej mnie do tego zmotywowała. Największym problemem była nasza sytuacja finansowa. Studia medyczne wymagały dużego wkładu pieniężnego, a my nie byliśmy w stanie sobie na takowy pozwolić.
Na pierwszy rok studiów dostałam się dzięki stypendium. Niestety, ale tam przestało być tak łatwo jak do tej pory. Dorabiałam jako kelnerka, a po nocach zakuwałam na egzaminy. Straciłam stypendium, ale wraz z Peterem zdecydowaliśmy sprzedać nasze mieszkanie, za które udało mi się utrzymać na studiach do samego końca.
W międzyczasie się zakochałam. To było dobre uczucie. Snuliśmy plany na przyszłość. Zgadzaliśmy się w tak wielu kwestiach, byliśmy niemalże idealni.
Sielankę przerwał wypadek samochodowy. Mieliśmy spędzić wakację poza miastem. On stracił kontrolę nad kierownicą. Niewiele pamiętam co się stało potem. Pamiętam tylko, że nigdy w życiu nie byłam tak przerażona jak wtedy. Obudziłam się kilka dni później w szpitalu. Szybko wróciłam do siebie, ale jeszcze wtedy nie wiedziałam o zmianie jaka we mnie zaszła.
To stało się kilkanaście dni później. Wizja, czy raczej jak wtedy myślałam senny koszmar, była bardzo niewyraźna. Wiedziałam tylko, że jesteś w niebezpieczeństwie.
Myślałam, że to sen. Kwestia stresu pourazowego. Nikomu o tym nie powiedziałam, a on kilka dni później zniknął. Zapadł się pod ziemię. Bardzo długo go szukałam. Próbowałam wszystkiego, ale on po prostu rozpłynął się w powietrzu. Później wielokrotnie miałam te koszmary. Dziwne wizje przychodziły do mnie w najmniej oczekiwanym momencie, aż po pewnym czasie zobaczyłam, że to co widzę jest prawdziwe. Myślałam, że oszalałam. Byłam człowiekiem nauki. Nigdy nie wierzyłam w jakieś zjawiska nadprzyrodzone. Bałam się o tym mówić, bo wiedziałam, że wszyscy uznają mnie za wariatkę, a przecież nie byłam szurnięta. A może byłam? Sama nie wiedziałam. Starałam się zagłębiać w zagadki ludzkiego mózgu, by znaleźć ku temu jakieś naukowe.
Odnalazłam je. Nadszedł czwarty lipca dwa tysiące czternastego roku. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego kim jestem. Bałam się. Okropnie się tego bałam. Nie byłam terrorystką. Nie chciałam nigdy nikogo skrzywdzić, ani nie chciałam by ktokolwiek skrzywdził mnie. Postanowiłam obserwować wszystko z boku. Byłam jeszcze studentką. Łatwo było mi się ukryć. Wszyscy założyli, że wciąż cierpię po utracie ukochanego. Obserwowałam sytuację i zmieniłam zdanie w wielu kwestiach.
Wciąż chciałam tych samych rzeczy co kiedyś. Nie chciałam poddać się terapii ze strachu przed tym co ze mną zrobią. Nie chciałam dołączyć do Bractwa i żyć na granicy prawa, uchodzić za terrorystkę. Chciałam odzyskać moje życie. Moje ludzkie życie. Dlatego skończyłam studia. Dostałam się na staż do szpitala i tam też zostałam na rezydenturę. Marzyła mi się chirurgia, jednak wiedziałam, że lepiej nie ściągać na siebie uwagi. Pracowałam na ostrym dyżurze, czasami asystując przy mniej czy też bardziej skomplikowanych operacjach. Byłam zdolna i bez dwóch zdań dobra w tym co robię, a jednak ograniczało mnie to kim byłam. Mutantką. Chciałam trzymać się w cieniu. Mimo, że prowadzę normalne życie, każdego dnia obracam się za siebie ze strachem. Boję się. Każdego dnia. Odsunęłam od siebie bliskich, odsunęłam od siebie przyjaciół. Chociaż pragnęłam normalności, tak naprawdę strach nie pozwala mi żyć. Przy łóżku trzymam broń w obawie, że ktoś kiedyś po mnie przyjdzie.
Mimo, że chciałam się odciąć od świata mutantów, nie potrafiłam tego do końca zrobić. Mimowolnie poznałam wielu z nich, przede wszystkim dlatego że chciałam wiedzieć więcej o takich jak ja. Nigdy oficjalnie nie dołączyłam do szeregów Bractwa, ale wielu z jego członków mogło liczyć na moją pomoc. Działam jako informator. Podkradałam leki, czasami zdarzało mi się kogoś opatrzyć. To było absolutne minimum na jakie sobie pozwalałam. Nie chciałam kłopotów, ale nie potrafiłam także całkowicie odwrócić wzroku. W końcu byłam jedną z nich czy tego chciałam, czy nie.
Darcy doświadcza wizji dotyczących przyszłości (głównie) lub przeszłości. Wizje przenoszą ją na kilka sekund lub minut (nigdy nie jest w stanie tego stwierdzić) do przyszłości. Wizje są zwykle bardzo niewyraźne, nie potrafi określić czasu ani dokładnego miejsca zdarzenia. Może zapamiętać tylko to co widzi, czuje, słyszy. Czasami wizje są zupełnie nieczytelne, wszystko owiane jest ciemną mgłą czy też dymem, nie potrafi dostrzec wtedy istotnych szczegółów. Widzi tylko urywki scen i kieruję się wtedy bardziej przeczuciem, niż tym co rzeczywiście ujrzała. Innym razem są znacznie bardziej klarowne. Czuje się wtedy jakby została wrzucona prosto w miejsce zdarzenia. Nie ma jednak żadnej możliwości rozmawiania z ludźmi, których widzi, ani oni w żaden sposób nie zdają sobie sprawę z jej obecności.
Darcy widzi tylko jedną wersję wydarzeń, przyszłość, którą można zmienić. Nie jest w stanie przepowiedzieć przyszłości, mówić o zdarzeniach, które na pewno dojdą do skutku. Darcy widzi tylko alternatywną przyszłość. Przykładowo dotykając portfela mężczyzny, który zaraz wpadnie pod samochód, może powstrzymać go przed przejściem przez ulicę i do wypadku nie dojdzie. Może dotknąć czyiś kluczyków, zobaczyć wypadek samochodowy i ostrzec kogoś, ale jeśli ten ktoś nie weźmie jej słów na poważnie i tak będzie mieć wypadek. Może też zobaczyć zamach terrorystyczny, do którego zaraz dojdzie, jednak w tym wypadku jedyną rzeczą jaką może zrobić jest kogoś ostrzec, bo przecież nie jest w stanie zatrzymać czegoś takiego. Podsumowując, Darcy widzi przyszłość i może mieć wpływ na zmianę toku wydarzeń, jednak czasami jest to po prostu niemożliwe.
Nie potrafi samoistnie wywołać wizji. Potrzebuje do tego jakiejś rzeczy. Zwykle przedmiotu związanego ze zdarzeniem, należącego do osoby, która będzie jego uczestnikiem lub też czegoś mocno naładowanego emcjonalnie, czyli przedmiotu należącego do kogoś, z którym uczestnik zdarzenia jest wyjątkowo mocno związany. Darcy nie potrafi wyczuć jakie przedmioty czy też rzeczy sprawią, że będzie miała wizję. Zwykle wizje przychodzą do niej niespodziewanie.
Podczas trwania wizji jest kompletnie oderwana od rzeczywistości. W czasie realnym wizje trwają zaledwie kilkanaście sekund i wyglądają jak nagły atak migreny, często zdarza się, że po wizji dochodzi do omdlenia. Darcy nie słyszy, nie widzi, ani nie docierają do niej wtedy żadne bodźce zewnętrzne, ponieważ jej “świadomość” znajduje się w przyszłości.
POZIOMY MOCY
I. 0-20 %
Dracy po dotknięciu danego przedmiotu doświadcza krótkiej bardzo niewyraźnej wizji, dotyczącej przeszłości lub przyszłości. Nie jest w stanie określić dokładnej daty związanej ze zdarzeniem. Nie potrafi powiedzieć czy jest to sytuacja związana z przyszłością czy też z przeszłością. Z powodu, że wizje nie są zbyt wyraźne, nie jest w stanie ich dokładnie opisać. Skupiają się głównie na danym zdarzeniu, jego największym punkcie, jednak ze względu na brak szczegółów nie jest w stanie dokładnie się określić. Wizję wiążą się z dość dużym wysiłkiem i często jej skutki odczuwalne są jeszcze przez kilka godzin.
II. 20-40 %
Na tym etapie zanikają wizje związane z przeszłością. Darcy jest w stanie zobaczyć tylko przyszłość, jednak znacznie wyraźniejszą niż dotychczas, nie wywołują też tak bolesnych skutków ubocznych. Wciąż nie potrafi wywołać wizji, więc zdarzają się one głównie po zetknięciu z przypadkowymi przedmiotami (oczywiście zawsze są to przedmioty związane z wydarzeniem lub z osobą, która będzie brała udział w tym wydarzeniu), jednak Darcy nie jest w stanie tego wyczuć. Ze względu na to, że wizje są dużo dokładniejsze Darcy może dostrzec większą ilość szczegółów, dzięki czemu być może będzie w stanie dokładniej określić jakieś szczegóły związane z sytuacją w jaką została 'wrzucona'.
III. 40-60%
Darcy ma znacznie większą kontrolę nad swoimi wizjami. Wizje stają się znacznie wyraźniejsze, może dostrzec szczegółów. Zawsze najtrudniejszą rzeczą do określenia jest określenie daty związanej z wydarzeniem. Wizje mimo, że zaczynają być wyraźniejsze, zaczynają obejmować trochę dłuższy okres czasowy. Nie obejmują tylko kilku sekund, a pokazują całą sytuację. Podczas gdy te krótsze wizję są znacznie bardziej wyraźne, te drugie powodują problemy z interpretacją. Dłuższe wizję występują znacznie rzadziej. Pojawiają się po nich liczne skutki uboczne, które negatywnie wpływają na jej zdrowie. Jest w stanie zapamiętać większość informacji.
IV. 60-80%
Wracają wizję przeszłości. Podobnie jak kiedyś wizję przyszłości, są one dość niewyraźne jednak znacznie bardziej szczegółowe niż na I poziomie. Darcy jest w stanie odróżnić wizję przeszłości od wizji przyszłości. Podobnie jak przy wizjach przyszłości, nie jest w stanie określić dokładnej daty, może do tego dojść tylko na podstawie wizji. Na podstawie tego co usłyszała, co widziała.
Jeśli chodzi o wizje przyszłości zaczyna mieć większą kontrolę nad mocą. Wizje nie są już tak bardzo przypadkowe, chociaż nie ma kontroli nad tym jak często się zdarzają, odnosi pierwsze sukcesy przy ich wywoływaniu. Jeśli chce dostać wizji musi skupić się na jakimś ważnym przedmiocie należącej do osoby, której ta wizja ma dotyczyć. Chcąc wywołać taką wizję musi naprawdę dobrze się skupić, co może spowodować skutki uboczne, nawet jeśli nie uda jej się mieć wizji. Jest w stanie wywoływać też wizje związane z przeszłością, ale te wizje są znacznie niebezpieczniejsze dla jej zdrowia, a także znacznie trudniejsze do wywołania. Zwykle to nie ona decyduje o tym czy w takiej sytuacji dostanie wizji związanej z przeszłością czy przyszłością. Dokładnie zapamiętuję to co widziała, po wizji potrafi podać praktycznie każdy dostrzeżony przez nią szczegół.
V. 80-98%
Wizje, których doświadcza są bardzo wyraźne. Jednak to niesie za sobą konsekwencję. Im wyraźniejsza jest wizja, tym gorzej czuje się po jej doświadczeniu. Zyskuje umiejętność kontrolowania wizji. Zwykle wizje są krótkie, jednak przy odpowiednim skupieniu potrafi je wydłużyć, zobaczyć niektóre rzeczy wyraźniej, jednak skutkuje to poważnymi efektami niepożądanymi, a ubytki na zdrowiu mogą być naprawdę duże. Ten sposób kontroli nad wizjami może skutkować poważnymi uszczerbkami na jej zdrowiu.
Prawdopodobieństwo wywołania wizji jest znacznie większe, jednak wciąż wymaga od niej wiele energii i również powoduje skutki uboczne.
V. 98-100%
Podczas wizji nie traci przytomności, tak więc jest w stanie na bieżąco opisywać to co widzi, ewentualnie przenieść to na papier.
SKUTKI UBOCZNE:
→ krótka wizja: czasami krwawienie z nosa, ból głowy (rzadko utrzymujący się na kilka godzin), metaliczny smak w ustach, na kilkanaście minut po wizji mogą zdarzyć się zawroty głowy, trudności z koncentracją.
→ dłuższe wizje [20-60%]: bóle głowy utrzymujące się do kilku godzin po wizji, krwawienie z nosa, utrzymujące się do godziny zawroty głowy, światłowstręt.
→ prowokowanie wizji [60-100%]: częste migreny lub silne bóle głowy (nawet jeśli wizja nie została wywołana), utrata przytomności, zawroty głowy utrzymujące się do kilku godzin po wywołaniu wizji, dość obfite krwotoki z nosa, które dość ciężko zatrzymać, uczucie słabości, rozpoczynają się także problemy ze wzrokiem, nie jest to problem na stały, jednak czasami widzi zdecydowanie gorzej, "rozmazuję się jej obraz". Nasilenie się objawów zależne jest jak długo skupiała się na wywołaniu wizji. Mogą to być tylko krwotoki z nosa lub też bóle głowy, jeśli jednak za mocno się wysili może mieć problemy z utrzymanie równowagi, męczą ją kilkugodzinne migreny, itd.
→ kontrolowanie wizji [80-100%]: utrata przytomności, bóle głowy, migreny, utrzymujące się do kilku dni po doświadczeniu wizji, którą próbowała kontrolować, gorączka, sztywność karku, może wystąpić padaczka lub zaburzenia pamięci (wszystko jest zależne od tak jak bardzo wysiliła się, aby dojrzeć szczegóły czy też jak bardzo wydłużyła czas wizji). Zaczyna mieć problemy z pamięcią i koncentracją. Zdarza jej się zapominać o wielu szczegółach związanych z dniem codziennym, często myli imiona ludzi, których zna od dawna.
→ wizja, podczas której jest świadoma [98-100%]: duże ubytki żywotności (do 30%), utrata przytomności, ryzyko zapadnięcia w śpiączkę, migreny, problemy z pamięcią - często nie potrafi dojść do siebie, nie wie gdzie się znajduje i nie zawsze pamięta co działo się przed wizją, a nawet na kilka godzin wstecz. Wymioty, wysoka gorączka, zaburzenia osobowości, problemy ze wzrokiem, utrzymujące się do kilku dni.
ciekawostki
→ Jest przerażona tym co stało się w Bractwie i strasznie obwinia się o to, że chociaż mogła wspierać innych mutantów, nigdy jasno nie wybrała strony, po której powinna stanąć. Teraz zdaje sobie sprawę z tego co robi rząd. Nie jest pewna czy jest w stanie dalej odwracać wzrok.
→ Stara się unikać rodziny i starych znajomych, z obawy że mogliby dostrzec, że coś jest z nią nie tak. Oficjalnie wciąż przeżywa utratę chłopaka i dlatego unika bliskich, ale prawda jest taka, że robi to dla ich i własnego bezpieczeństwa.
→ Chociaż stronnie od przemocy, uważa że lepiej dmuchać na zimne - zawsze w torebce nosi rewolwer, trzyma też jeden w szafce przy łóżku, a za drzwiami jej mieszkania stoi kij bejsbolowy. Kilka razy była na strzelnicy, jak była mała ojciec uczył ją strzelać. Nigdy jednak nie zmuszona była używać broni palnej i nosi ją tylko ze względu na bezpieczeństwo.
→ Mimo, że chciałaby zostać zaakceptowana przez resztę społeczeństwa, panicznie boi się terapii normatyzującej. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak dogs traktuje mutantów i nigdy nie chciałaby wpaść w łabska naukowców eksperymentujących na mutantach.
→ Kiedyś marzyła o zostaniu neurochirurgiem, niestety jednak po tym jak dowiedziała się, że jest mutantką, zdecydowała zrezygnować ze swoich marzeń. Wiedziała, że nigdy nie będzie mogła prowadzić normalnego życia, tak więc zdecydowała że pozostanie na ostrym dyżurze i nie będzie rzucać się w oczy.
They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.
manipulacja snami
58%
Rebel
name:
Cassandra Eloise Gardner
alias:
Cassie
age:
33 lata
height / weight:
166 / 50
Wysłany: 2018-06-23, 20:53
Multikonta: Sophie
#Mrs. Sandman
Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 56%
Patrząc na to, co niedawno stało się z Bractwem, Darcy zapewne aktualnie nie narzeka na brak zajęć. Czy to medycznych, czy to tych wiążących się z macaniem rzeczy zaginionych. Może nawet aspirować do rangi lepszego pomocnika od każdego psa-tropiciela.
Leć na fabułę i nie daj się złapać innym pieskom.
_________________
The more I think about it now The less I know All I know is that you drove us
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum