Poprzedni temat «» Następny temat
Margaret Trailor
Autor Wiadomość
Margaret Trailor



Be like snow - beautiful but cold.

finansistka i członek zarządu GC, współwłaścicielka Trailor Pharmacare Inc





name:

Margaret Trailor

age:
28 lat

height / weight:
168/55

Wysłany: 2018-04-28, 00:01   Margaret Trailor
   Multikonta: Fay


Margaret Alyssa Trailor
urodzona w Seattle, 12.02.1990 roku, mieszka tam od zawsze, przynależy do Genetically Clean, piastuje stanowisko członka zarządu i finansistki, wizerunku użycza Ana de Armas
historia

Wzdrygnęłam się, gdy niebo po raz kolejny przecięła błyskawica, tym razem zdecydowanie zbyt blisko wieżowca, w którym znajdował się mój apartament. Nigdy nie lubiłam burzy, będąc małą dziewczynką zawsze ukrywałam się pod kołdrą łóżka, albo szłam spać do sypialni rodziców za każdym razem, gdy w nocy deszcz i wiatr przybierały na intensywności. Teraz wiedziałam, że jestem bezpieczna, jednak uczucia związane z dniem takim jak ten, zbyt mocno wryły się mi w pamięć.
Miałam wtedy pięć lat. Razem z rodzicami miałam być daleko, daleko stąd, w Europie. Mój ociec miał uczestniczyć w konferencji biznesowej w Berlinie, co bardzo chciał połączyć z wyjazdem ze mną i z mamą. Często tak robił. Dużo pracował, więc musiał jakoś pogodzić to ze spędzaniem z nami czasu, co zazwyczaj całkiem dobrze mu wychodziło. W każdym razie nie narzekałam.
Tym razem wycieczkę popsuła nam pogoda. Lot został odwołany, burza rozszalała się nagle, tak, że nawet prywatny samolot miał zakaz opuszczania lotniska. Mogliśmy czekać, aż wiatr się uspokoi, albo odpuścić i wrócić do domu. Głównie ja naciskałam na to, żeby wrócić. Zapomniałam ulubionej zabawki, chciałam ją jak najszybciej odzyskać.
Gdy dojechaliśmy na miejsce rodzice miałam złe przeczucia. Przez chwilę wydawało mi się, że dostrzegłam światło w jednym z okien, jednak było to tak szybkie, że uznałam to za przywidzenie.
W domu nikt nie zauważył niczego dziwnego, przynajmniej na początku. Tato zamienił kilka słów z ochroniarzem, który towarzyszył nam w drodze z lotniska, mama poszła na piętro, a ja od razu pognałam do salonu, gdzie na kanapie zostawiłam pluszowego królisia. Wróciłam z nim do ojca, gdy z góry rozległ się krzyk. Rozpoznałam w nim głos mamy.
Ochroniarz zareagował błyskawicznie, pędząc na górę i przeskakując po dwa stopnie. Tato wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki, każąc się ukryć i nie wychodzić, dopóki on albo mama po nią nie przyjdą. Tak się złożyło, że zamiast nich znaleźli mnie strażacy, ledwie przytomną, podtrutą dymem, ale ostatecznie całą i zdrową.
Wtedy jeszcze niczego nie rozumiałam. Nie wiedziałam czemu nagle nie mogłam mieszkać we własnym domu, czemu z dnia na dzień stryj wziął mnie pod swoją opiekę i zastąpił ojca. Prawdy dowiadywałam się stopniowo. Wpierw rodziców po prostu nie było, potem było już jasne, że zginęli przez ludzi, którzy chcieli ich okraść, a na koniec rozpalili ogień w ich domu dla zatarcia śladów. Dopiero kilka lat temu gdy mutanci zaczęli wykazywać większą aktywność, stryj przyznał, że to podobni im byli za wszystko odpowiedzialni.
Wciąż miałam akta ze sprawy prowadzonej przez policję, poświadczające o ich winie, skrzętnie schowane w sejfie w biurze. Często do nich zaglądam, przypominając sobie, dlaczego to robię, dlaczego po skończeniu studiów zdecydowałam się wziąć na swoje barki ciężar związany z zajęciem miejsca w zarządzie firmy ojca. Wpadłam na pomysł wzbogacenia Trailor Pharmacare Inc. o produkcję nowego leku - mutazyny, chociaż wcale nie po to, żeby pomóc mutantom. Nie chcę świata, w którym tacy, jak oni czują się bezkarnie ze swoimi mocami, pozwalając sobie na zbyt wiele. Mi zabrali wszystko, co kochałam, zniszczyli rodzinę. I nie mam zamiaru im tego darować.
Z tego tez powodu postanowiłam wesprzeć finansowo Genetically Clean - instytucję, w której skuteczność wierzę. Szybko jednak sama pomoc przestała mi wystarczać i zechciałam mieć swoje miejsce w zarządzie. Nie mieli wyjścia, musieli się zgodzić, w końcu nie mogą sobie pozwolić na odcięcie od moich pieniędzy. Zresztą, nie daję im powodów, żeby chcieli mnie wyrzucić, dobrze wypełniam swoją rolę, głosując za likwidacją kolejnych mutantów.
Czy czuję się z tego powodu źle? Tak, czasem miewam wyrzuty sumienia, w końcu bądź co bądź, to też ludzie. Chyba właśnie przez to po godzinach często można zobaczyć w mojej dłoni kieliszek czerwonego wina. W końcu posiadam pewną wrażliwość, prawda? Inna sprawa, że wolę schować ją głęboko pod maską, którą pokazuję na ci dzień. Tak zdecydowanie łatwiej jest mieć nad wszystkim kontrolę. Także nas samym sobą.
charakter

Do pewnego momentu byłam normalnym dzieckiem - co prawda bardzo cichym i spokojnym, ale też wesołym. Nic nie mogłam poradzić na to, co stało się ze mną po stracie rodziców. W moje życie wkradł się pewien smutek, przeświadczenie, że nie mam już nikogo na świecie. Mało się odzywałam, trzymałam wszystkich na dystans, zamykałam się w sobie bardziej i bardziej.
Psycholog, mimo, że najlepszy w całym Seattle, pomógł mi tylko trochę. W szkole nigdy nie miałam wielu przyjaciół, nie potrafiłam dobrze zaangażować się w żadną znajomość. Dopiero na studiach nieco się otworzyłam, poznałam ludzi, którym z czasem zaczęłam ufać i na których zaczęłam chętnie polegać. Ich grono pozostaje małe, jednak mi to nie przeszkadza.
Ludzie, z którymi pracuję, pewnie mnie nienawidzą. Uchodzę za oschłą i rygorystyczną, wiecznie niezadowoloną. Zawsze jestem nienagannie ubrana, z ciasno upiętymi włosami i poważnym wyrazem twarzy. Ograniczam się do rozmów biznesowych, jestem zdecydowana, uprzejma, ale na nic więcej nie można liczyć. Staram się w żadnym wypadku nie angażować emocjonalnie w żadne działania, czy to związane z firmą, czy z GC.
Gdy jednak ktoś zdecyduje przedrzeć się przez tą skorupę chłodu i zdecyduje się poznać mnie bliżej, być może się nie zawiedzie. Okazuje się, że umiem przeprowadzić luźną rozmowę, pośmiać się, a nawet pożartować.
ciekawostki

• jestem szczerą przeciwniczką mutantów, uważając, że pozwalają sobie na zbyt wiele. Czynnie wspiera GC.
• jestem wygodna. Mogę pozwolić sobie na lepsze samochody i kolejne apartamenty czy domy w odległych miejscach, więc to robię.
• mimo, że mam ludzi, którym płacę za zapewnienie sobie bezpieczeństwa, to sama też nie jestem bezbronna. Umiem strzelać i naprawdę konkretnie przyłożyć, chociaż na taką nie wyglądam. Moi trenerzy dobrze spełnili swoją rolę.
• uwielbiam kontrolę, wszystko muszę wiedzieć i mieć dokładnie zaplanowane. Nie znoszę niespodzianek.
• lubię na koniec dni wypić lampkę dobrego wina. Albo dwie. Ewentualnie całą butelkę, jeśli dzień był gorszy. Rano jednak bez problemu się ogarnę i wykonam wszystkie zadania.
• boję się burzy. Mimo, że wiem, że jestem bezpieczna, to i tak niepokoi mnie każdy grzmot. Zwykle zasłaniam okna i zapalam światła, żeby nie widzieć przecinających niebo błyskawic.
• gra na fortepianie mnie uspokaja. Robię to od dziecka.
• ukończyłam studia na kierunku zarządzanie, ze specjalizacją zarządzania przedsiębiorstwem. Nie, żebym o tym marzyła, ale to było już chyba z góry przesądzone.
• jestem pracoholiczką. Nigdy nie rozstaję się z telefonem.
• czasem lubię ubrać się w luźne ciuchy, zostawić ochronę, wziąć taksówkę, co by nie przykuwać uwagi samochodem i pojechać za miasto, gdzie nikt mnie nie zna.
• Trailor Pharmacare Inc. zostało założone przez mojego ojca i stryja. Po śmierci taty stryj radził sobie sam, jednocześnie przekazując mi całą swoją wiedzę, żebym po zakończeniu studiów mogła mu pomóc. Tak też się stało. Od trzech lat pewną część ich produkcji zajęła mutazyna, wyrabiana na potrzeby D.O.G.S i dla tych, którzy słono za nią zapłacą.


[Profil]
  [0-]
 
Cassandra Gardner



They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.

manipulacja snami

58%

Rebel





name:

Cassandra Eloise Gardner

alias:
Cassie

age:
33 lata

height / weight:
166 / 50

Wysłany: 2018-04-30, 23:42   
   Multikonta: Sophie
  

   #Mrs. Sandman


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: nie dotyczy
GC wychodzi na bardzo... Damską organizację. Kto by pomyślał, że nasze drogie panie z forum są takie mściwe. :roll:
Leć kontrolować finanse i wybijać mutantów!
_________________
The more I think about it now
The less I know
All I know is that you drove us

off the road



Postać aktualnie jest blondynką.
[Profil] [WWW]
    [B-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6