Poprzedni temat «» Następny temat
Jak sobie pościeliłeś, tak się wyśpisz.
Autor Wiadomość
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/96

Wysłany: 2019-11-10, 02:39   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David, Seba
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Czytając pierw akta dowodowe, jak i przechodząc do znajomych spraw, niemal miał ubaw wewnętrzny, kiedy te papiery przypomniały mu o sytuacjach z atakiem na departament. I tutaj akurat miała udział mała grupa mutantów, która zawiodła. Wspomnianego kundla kojarzył. Może nie osobiście ale z widzenia i na służbie. To tym samym dało mu do myślenia, co z nim zrobiono. Został poddany "przeprogramowaniu" umysłowemu, że pracował dla nich. W niczym nie przypominał tego, który zaatakował departament, by stawiać się i robić problemy. A znał takich kundli, co często zawodzili i na nowo trafiali do aresztu. Takich też znał. Z jednym nawet dzielił ten sam barak?
Zagłębiając się dalej, miał wgląd w akta już wcześniej osadzanych za podobne przewinienia co on. Dożywocie było w nich najczęściej wybieraną karą, by skazany doznawał cierpienia psychicznego, jeżeli nie i fizycznego do końca życia. Śmierć to jedynie wybawienie, choć różnie mogła przebiec. Rzadko w aktach widział wydawanie takiego wyroku. Był jedynie ostatecznością przy znacznie większych przewinieniach lub bardzo poważnych. W jego przypadku nakłada się kilka. Jeżeli więc dobrze orientował się w prawie tutejszym i tym co miał podane w papierach, mogło mu również grozić dożywocie. Westchnął opierając się plecami i głową o ścianę. Czarno to widział. Rozwiązanie też przychodziło samo, że będzie kłamał i trzymał się ostatniego przesłuchania i podtrzymywania, że był manipulowany przez mutantkę. Miał znów skazywać ją na najgorsze? Do teraz nawet nie wierzył, że Sam i Dale mogliby zginąć w tym samochodzie. Chyba za bardzo ufał kumplowi z wojska by pozwolił sobie i ich przyjaciółce umrzeć. Nie bez powodu tutaj pozostał, by oni byli wolni. Życie za życie.
Po chwili wrócił do przeglądania dalej akt. Dotarł to tego co myślał wcześniej, że byli tacy co uniknęli wyroku, przyznali się i nawet wrócili do służby. Czy on tego chciał? Czy chciał wrócić i dalej walczyć o bezpieczeństwo ludzi i kraju, uwalniając ich od obdarzonych, stwarzających zagrożenie dla innych? Miał wątpliwości. Jeżeli się podda, może w przyszłości stać się najgorsze... Być może tak ma być.
Rezygnacja z kontroli? Pozbycie się chipa? W swoim przypadku wątpił by do tego doszło. Po tym wszystkim? To nie jest możliwe. Nie wiedzieć czemu, ale czuł wewnętrznie że to wszystko nie jest prawdą. Że to wszystko to jedynie przekupstwo. Miał jednak wybór. Kłamać, żyć i odzyskać wolność. Bądź mówić prawdę, stracić życie a na pewno wolność.
Dni mijały, o procesie nie było żadnych informacji. Dostawał regularnie posiłki o wyznaczonych porach i nic więcej. Zarost zdążył się pojawić, nie mając możliwości się ogolić. Czas zbijał medytacją i ćwiczeniami. A także rozmyśleniami. Zapewne nikt do niego już nie zaglądał. Nie miał nawet pojęcia, czy jakiś proces w jego sprawie się już odbył. Pamiętał jak prawniczka mówiła, że część z tych procesów będzie odbywać się bez jego udziału. Czas uciekał, a Brian nie podjął ostatecznej decyzji w swojej sprawie. Lecz coraz bardziej myślał, żeby nie przyznawać się do winy. By nie ulec innym, by nie grać tak jak mu zagrają. Mają go za przestępcę. Może i nawet z tych najgorszych? Widział po kobiecie jak się obawiała jego osoby. Reputację miał już pewnie zniszczoną.


/ KONIEC /
[Profil]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5