Poprzedni temat «» Następny temat
Can you save my heavy dirty soul?
Autor Wiadomość
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-05-06, 19:01   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Nie miałam nic przeciwko następnym razom. Nawet mimo tego, że mój umysł głośno chciał krzyczeć - nie, nie powinnaś, tak serce przejmowało tu pierwsze skrzypce - każąc się pakować w tę relację coraz bardziej i bardziej.
Nie mogłam mieć pewności, czy rzeczywiście nie traktuje tak każdej spotkanej kobiety. Może tak naprawdę zachowywałam się jak głupia trzpiotka, która dała się oczarować? Może tak naprawdę nie było tu żadnego drugiego dna a jego wizerunek, od którego wręcz emanowała aura "bad boya" tak na mnie działała? Mijało się to jednak z moim dotychczasowym podejściem, więc... Chyba wolałam w to nie wierzyć.
Chcieliśmy wiedzieć o sobie więcej, co do tego nie było żadnych wątpliwości. Ja chciałam wiedzieć co się kryje za tymi cennymi dla niego koralikami, on z całą pewnością chciał wiedzieć, co kryje się za moją młodością. Na wszystko miała nadejść pora, ale ta - na pewno nie trwała teraz, gdy jednak... Znaleźliśmy nieco przyjemniejsze aktywności.
Czułam się taka maleńka i krucha pod jego ramionami, gdy jednocześnie miałam wrażenie, że nic nie zdoła mnie złamać. Jakbym w jego objęciach była bezpieczna i nie do tknięcia. Jakby całe zło tego świata przestawało istnieć. Czy właśnie dlatego pozwoliłam sobie na opuszczenie tej gardy, którą trzymałam w sobie przez tyle lat?
Chciałam być bliżej niego. Dobrze się przy nim czułam. I aż nie chciało mi się wierzyć, że tak prostym gestem jak pocałunkiem można tak wiele zmienić.
Oderwałam się od niego zaledwie na krótką chwilę - gdy próbowałam złapać oddech i na nowo otworzyłam swoje ślepia, wlepiając swój wzrok w jego. Na moich policzkach - a jakże - malowały się olbrzymie rumieńce.
- Co Ty ze mną robisz... - Wyszeptałam niemal bezdźwięcznie, nim tym razem to ja spróbowałam przejąć inicjatywę, wpijając się w jego wargi - niecierpliwie, jakby to wszystko miało za chwilę wyparować. I ja próbowałam go objąć - za kark, głaszcząc jego włosy i wtulając się ciałem w jego ciało. Chciałam korzystać z tej chwili tak długo, jak mój zdrowy rozsądek wciąż tkwił uśpiony - gdzieś pod tymi mililitrami alkoholu, które dziś pochłonęliśmy...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-05-06, 19:14   
   Multikonta: Dale/James


Każdy następny raz Scott odebrał by z ogromną wdzięcznością. Pragnął oglądać ją codziennie i być powodem każdego jej uśmiechu - choć przecież było to zaledwie ich drugie spotkanie. Nie przeszkadzało mu to kompletnie, mógł dać porwać się temu wszystkiemu nawet po tak krótkim czasie. Nigdy nie czuł nic tak mocno, nigdy nie oddał się nikomu w taki sposób. Właśnie dlatego wiedział, że to coś co ma szansę na zawsze odmienić jego życie - oczywiście na lepsze.
Caroline nie mogła być pewna niczego. Nie znała go, ale on nie znał jej. Nie mogli mieć pewności, że nie postanowią od siebie odejść, gdy dowiedzą się o sobie tych najbardziej przerażających faktów... Ale podobnie jak i on Caroline zachowywała się w taki sposób jakby zamierzała sprawdzić co będzie dalej. A jemu to bardzo odpowiadało.
Czy faktycznie Scott był takim złym chłopcem? Chyba tak. Nikt nie powiedział jednak, że przy niej nie może być kimś lepszym.
Nie przestawał przyciskać jej ciała do swojego, jego dłoń delikatnie przesuwała się po jej biodrze, po plecach, druga natomiast pozostawała na jej policzku - dzięki czemu czuł jak cholernie gorące się zrobiły. No tak, przecież nie była by sobą, gdyby nie oblała się rumieńcami. Inna sprawa, że teraz faktycznie miała ku temu spore powody.
Dziewczyna na moment oderwała się od niego, ich spojrzenia po raz kolejny się spotkały. Zauważył w jej oczach błysk, który tylko sprawił, że zapragnął jej jeszcze bardziej. Pożądał jej, ale nie tylko w ten zwykły cielesny sposób. Chciał poznać jej duszę, wkraść się do jej serca. Nawet jeśli było to kompletnie bez sensu... Nie zamierzał go szukać.
- Mógłbym spytać o to samo. - odparł również szeptem i odwzajemnił kolejny pocałunek, również niecierpliwie, jak spragniony, który dorwał się do źródła wody. Jakby więcej nie miał szansy na dotknięcie jej w taki sposób.
Minęło parę chwil, aż wreszcie się oderwali się od siebie. Scott jeszcze przez moment złapał z nią kontakt wzrokowy po czym wstał i podał jej dłoń.
- Chodźmy stąd. - rzucił tylko i drugą dłonią sięgnął po butelkę, którą napoczęli. Zaprowadził ją w kierunku włazu przez który się tutaj przedostali. Nie miał pojęcia gdzie dalej pójdą, ale noc była tylko dla nich. To nie miało znaczenia - byle by pozostać w swoim towarzystwie.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-05-06, 22:26   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Dalej nie rozumiałam, czemu na to wszystko pozwalam. Czemu sama to popycham do przodu. Coś w nim chyba jednak było, co kazało mi łamać wszelkie moje dotychczasowe zasady.
Odnajdywałam szczęście będąc tak blisko tego - powiedzmy to wprost - nieznajomego. Czułam się przy nim dobrze. Nie bałam się jego dotyku i bliskości. A to było.... To było dla mnie takie nowe.
Gdy jednak ten urok minął, chwila się zakończyła, a szum ulicy i chłód powietrza znowu we mnie trafiły - dopiero do mnie doszło, co tak właściwie przed chwilą zrobiłam. Jak sama zainicjowałam to krótkie zbliżenie, które dla niego pewnie nie było niczym nadzwyczajnym, ale dla mnie...
O jejciu. Czy tu się właśnie zrobiło gorąco?
Zalałam się czerwienią i potrzebowałam chwili, by przeanalizować tę sytuację, nim złapałam jego dłoń i również wstałam. Nogi miałam jak z waty, przez co niemal natychmiast potknęłam się o własne stopy znów lądując w jego objęciach.
- O jezu, przepraszam... - Mruknęłam tylko dość nieśmiało, chichocząc nerwowo. Chyba rzeczywiście za dużo wypiłam... Ale to wcale nie znaczyło, że zamierzam przestać. Może tylko wypadałoby wrzucić coś na żołądek, nim pokuszę się o kolejne łyki brunatnego trunku?
Ruszyłam więc za nim - chyba zbyt często wpadając na jego plecy czy wzdrygając się na własnych nogach. Ale... Sama chyba też nie chciałam kończyć tego wieczoru, nawet mimo mojego kiepskiego samopoczucia.
Przez dłuższe minuty po prostu chodziliśmy - rozmawiając o głupotach, które już dawno zdążyłam zapomnieć, zahaczając o Seven Eleven, które zwykle omijałam szerokim łukiem. Ale przy nim... Przy nim chyba w końcu chciałam spróbować też innych nowości w swoim życiu - jak chociażby głupie, ciepłe przekąski z tej sieciówki. Tylko kurcze, czemu w koszyku pojawiły się też kolejne butelki z kolorowym alkoholem?
Niech o moim stanie najlepiej jednak przemówi to, że w pewnym momencie znaleźliśmy się na klatce, prowadzącej do mojego mieszkania. Na boga - nie tylko się znaleźliśmy, ale niemal wciągałam Scotta po kolejnych stopniach, jednocześnie śmiejąc się szczerze i przytykając swój palec wskazujący do swoich ust, jakbym to jemu kazała zostać cicho. No bo przecież - co powiedzą sąsiedzi? Zawsze uchodziłam za tę grzeczną, rozważną i cichą szarą myszkę, a nagle wracałam z jakimś typem spod ciemnej gwiazdy, w środku nocy, kompletnie pijana?
No pięknie Caroline, pięknie.
Nie wiedzieć czemu, zebrało mi się też na głupie flirty, które normalnie nie wpadłyby mi w ogóle do głowy, więc gdy tylko stanęliśmy przed moimi drzwiami, stanęłam do nich tyłem, jakbym chciała własnym ciałem zablokować dostęp do klamki, swój wzrok całkowicie skupiając na twarzy mego towarzysza.
- Magiczne przejście wymaga specjalnego hasła! - Stwierdziłam, chichocząc pod nosem. Ciekawe, czy wpadnie na coś, co mnie złamie?
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-05-06, 22:39   
   Multikonta: Dale/James


Już dawno temu zastanawianie się nad tym wszystkim przestało mieć sens. Jest jak jest. Po prostu - Scott powoli przestał rozmyślać nad tym dlaczego tak się dzieje. Nie twierdzę, że alkohol nie miał na to wpływu. Prawdopodobnie jutro będzie bardzo długo myślał nad tym co właściwie odjebał minionej nocy, ale nie dziś, nie teraz. Teraz - tak jak mówiłem wcześniej - zamierzał dać całkowicie się porwać.
Udało im się wydostać z dachu i po paru chwilach wypełnionych potykaniem się Caroline i od czasu do czasu obiciem się o jedną ze ścian Scotta - dotarli na dół.
Tak jak zwykle chłopak zgasił światło, a wychodząc zamknął za nimi drzwi używając tego samego ustrojstwa, którym wcześniej je otworzył. Tym razem zajęło mu to trochę dłużej niż poprzednio, ale nie miało to większego znaczenia. Ważne, że wreszcie się udało i mogli ruszyć dalej - wspólnie na podbój świata!
Wałęsali się tak bez celu, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Świetnie mu się z nią rozmawiało na każdy temat, śmiali się do łez z beznadziejnie głupich rzeczy, zahaczyli kilka lokali do których normalnie nawet on by nie wszedł.
Tego wieczoru miasto należało do nich, a Scott wciąż nie mógł uwierzyć w to, że znalazł tak wspaniałą towarzyszkę. W ogóle nie potrafił zrozumieć jakim cudem zwróciła na niego uwagę, ale... Stało się. Po raz pierwszy od tak wielu lat przytrafiło mu się coś dobrego. I przyjmował to z wielką wdzięcznością.
Nawet nie przeszło mu przez myśl, że mogą skończyć razem w jednym mieszkaniu, a jednak... Caroline niemalże wciągnęła go jednego z budynków, na klatkę, gdzie jak się domyślił znajdowało się jej mieszkanie.
Stanęli wreszcie przed jej drzwiami, gdy dziewczyna zażądała od niego hasła. No proszę, jeszcze chciała się z nim droczyć?
- Jeśli hasłem nie jest 'czerwona jak cegła' to... - poszperał parę chwil w kieszeni i pomachał jej przed buzią wytrychem z którego już przy niej korzystał i to całkiem niedawno.
- To sam mogę je otworzyć. - dodał i zaśmiał się cicho. Oparł się o ścianę czekając na jej reakcję. Jego spojrzenie mimowolnie zsunęło się na jej usta, ponieważ w tej chwili marzył tylko o tym, by po raz kolejny poczuć ich smak. No dobra... Może nie tylko, ale nie powinien chyba chcieć jeszcze więcej - i tak dała mu już mnóstwo.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-05-06, 22:58   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


- Co, że znowu? - Zapytałam wyraźnie zbita z rytmu, własnymi dłońmi niemal natychmiast dotykając swoich policzków. Znowu to zrobiłam, czy jednak rumieniec już w ogóle mojej twarzy nie opuszczał?
Scott nie dał mi jednak zbyt wiele czasu, by się nad tym zastanawiać, bo już po chwili świecił mi przed oczami swoim wytrychem, na co zareagowałam niemal mimowolnym szturchnięciem go w ręke - jakby to miało go zmusić do schowania tego ustrojstwa.
- Może... Może i jestem pijana, ale nie pozwolę, żebyś w moich nowych drzwiach farbę oskrobał. - Stwierdziłam dość pewnie, choć znając życie - brzmiało to jak kompletny bełkot. Ale co jak co - lubiłam się otaczać ładnymi i schludnymi rzeczami, lubiłam porządek. I ta nieskazitelna farba na drewnie też miała dla mnie znaczenie!
Westchnęłam ciężko, wygrzebując ze swojej torebki klucze z zawieszonym, dość uroczym, pluszowym breloczkiem.
- Nie zwracaj uwagi. Mam go od lat. - Wyrzuciłam z siebie dość niedbale, próbując trafić kluczem w zamek, co wcale nie było takie łatwe, gdy w głowie mi wirowało. W końcu jednak dało się usłyszeć charakterystyczne stuknięcie mechanizmu pod klamką, a już po chwili - oczom mężczyzny mogło się ukazać moje mieszkanie. Weszłam do środka zapalając światło i niemal natychmiast ściągając ze stóp swoje buty.
- Rozgość się. - Padło dość lekko z moich ust, gdy brunet przekraczał próg mojego mieszkania, a ja mogłam zamknąć za nim drzwi. Mijając go, przechwyciłam od niego jakiekolwiek siatki zabraliśmy z wcześniej odwiedzonego sklepu, w przelocie dając mu jedynie lekkiego buziaka w policzek. A co! Niech chociaż tyle ma. Wtedy też zniknęłam za kolejnym przejściem - kierując się prawdopodobnie do kuchni.
I chyba na całe szczęście - dalej w mojej głowie nie pojawiały się jakiekolwiek przejawy zdrowego rozsądku, bo wtedy te drzwi rzeczywiście bym zamknęła - ale gdy mężczyzna był jeszcze na klatce...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-05-06, 23:11   
   Multikonta: Dale/James


Rozśmieszyło go to, że uwierzyła w te słowa u rumieńcach. Czyli jednak potrafił ją zaskoczyć, huh? No, tak czy siak nie poświęcili zbyt wiele czasu na ten temat, bo zaraz dziewczyna skomentowała użycie przez niego wytrycha. Nie miał serca jej tłumaczyć, że to nie do końca tak działa i że w jego rękach nie ma mowie o oskrobaniu jakiejkolwiek farby... No, więc postanowił jej przytaknąć.
- Dobrze, dobrze... - wydusił z siebie tylko tyle i uniósł dłonie do góry na znak, że się poddaje, po czym ukrył narzędzie do wewnętrznej kieszeni kurtki.
Parsknął śmiechem parę chwil później widząc ten breloczek doczepiony do jej kluczy. O matko, ona naprawdę była urocza.
Może, gdyby nie jego stan ten brelok coś by mu przypomniał, przez myśl przeszło mu, że już kiedyś widział podobny, ale... Sam upomniał siebie w głowie. Pewnie zobaczył coś w tym stylu w jakimś sklepie z pierdołami i tyle.
- Jest świetny! - rzucił entuzjastycznie, chociaż... No dobra, można w tym było wyczuć drobną nutkę sarkazmu za którą - miał nadzieję - Caroline go nie skarci. Taki już po prostu był, bywał arogancki, cyniczny... Nic na to nie mógł poradzić.
Brunetka wpuściła go do mieszkania, a on podobnie jak i ona ściągnął z siebie buty. W końcu była tutaj Panią i należało postępować według jej reguł, czyż nie?
Nogi zrobiły mu się jak z waty, gdy tak po prostu pocałowała go w policzek i zniknęła w innym pomieszczeniu. Wziął kilka głębszych wdechów chcąc się ogarnąć, przecież nie mógł tak po prostu wariować przy każdym jej dotyku, prawda? Na kogo właściwie wychodził, niby taki Casanova, a głupi buziak w policzek sprawiał, że nogi mu miękły.
No, dobra. Tylko, że żadna poznana przez niego kobieta nie przypominała Caroline. Miał prawo stracić dla niej głowę.
Tak, czy siak - jak powiedziała tak zrobił. Ruszył w głąb pomieszczenia rozglądając się po nim.
Dla niego było tu zdecydowanie... Zbyt jasno. To mieszkanie w ogóle nie było w jego stylu, on stawiał raczej na prostotę, a na chwilę obecną, cóż... Wystarczyło mu łóżko i lodówka. No i żeby było w miarę ciepło. W końcu... Spędził kawał czasu na ulicy, naprawdę wiedział czym jest nędza, chłód, oraz głód. Wiedział też jak smakuje karcer, dlatego nie był wybredny.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-05-06, 23:34   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Wspominałam już o tym, że lubię urocze rzeczy?
Lubiłam się otaczać kolorem i rzeczami miłymi nie tylko dla oka, ale i innych zmysłów. Miałam tak odkąd pamiętam. To dziecko którym byłam chyba nigdy ze mnie nie wyparowało, do dziś w niektórych sytuacjach dając o sobie znać - jak choćby przez ten znoszony już pluszowy brelok.
Zignorowałam jego śmiech, jedynie przewracając teatralnie oczami. Mógł myśleć co chce - dla mnie jednak ten bibelot był w pewnym sensie ważny i dlatego, po dziś dzień się go nie pozbyłam.
I nie powiem, że umknęła mojej uwadze jego reakcja. Nie wiedzieć czemu cieszyłam się, że nie tylko on tak na mnie działa. A może po prostu był świetnym aktorem i wiedział, jak trafić do serduszka każdej panny? Chyba wolałam się nie zagłębiać w ten scenariusz...
Porozdzielałam na szybko zakupy, chowając do zamrażarki i lodówki wszystko, co wymagało chłodu, a po chwili wyciągając odpowiednie naczynia do kolejnego (a może tego samego?) trunku, który miał trafić do naszych - jak widać wcale nie pełnych - brzuszków. W domu to mogłam się nawet pokusić o dodanie lodu, czy przesypanie chipsów i innych przekąsek na jakieś talerzyki. I w sumie teraz sobie zdałam sprawę, że wcale nie mam ośmiu rąk...
Chwila pomyślunku, i wychyliłam się z kuchni, zostawiając tam swój płaszcz i apaszkę. W dłoniach niosłam jednak szklanki z alkoholem, by po chwili jedną przekazać mężczyźnie. To wydawało się teraz... Chyba najbardziej potrzebne. Upiłam łyk ze swojego naczynia.
- Przygotowałam wszystko w kuchni, ale w sumie w salonie byłoby nam wygodniej. Pomożesz mi? - Zapytałam dość niewinnie, po chwili znów kierując się do kuchni i łapiąc, co pierwsze nawinęło mi się w ręce. Mimo wszystko - po tej nocy też już tylko marzyłam, żeby wyłożyć się na czymś wygodniejszym niż drewniany stołek.
I niestety - nie mogłam przewidzieć, jakiego typu goście mieli do mnie w przyszłości wpadać, gdy urządzałam swoje cztery kąty. Miało być prosto, lekko, jasno. Kolory miały się przebijać od bieli, dając bardziej rodzinną atmosferę - mimo faktu, że mieszkałam tu kompletnie sama. To miało być moje miejsce, gdzie nikt nie narzuca mi zasad, jakimi miałam żyć.
Ciekawe jednak, że i własne zasady zaczęłam łamać, czyż nie?
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-05-06, 23:54   
   Multikonta: Dale/James


W sumie to dało się zauważyć. Caroline od samego początku wydała mu się osobą, która lubi otaczać się takimi mocno przesadzonymi pierdołami. Oczywiście przesadzonymi w jego mniemaniu, ponieważ no... O gustach się nie dyskutuje.
Pluszowy brelok był dowodem na to, że dziewczyna była przywiązana do przeszłości podobnie jak i on, ale nie zamierzał tego teraz komentować. Nie chciał przecież psuć nastroju, nie?
Dla niej ważny był ten przedmiot, a dla niego bransoletka z kolorowymi koralikami, która nijak nie pasowała do jego osobowości. Czyż nie pasowali do siebie idealnie?
No, a co do jego reakcji. Cholera jasna, przecież robił wszystko, by takie chwilowe zachwiania pewności siebie lub kontroli nad swoim ciałem jej umykały, a ona tak po prostu sobie to zauważyła? Szczerze mówiąc Scott raczej wolałby, żeby tego nie widziała, ale co zrobić?
Teoretycznie mógłbym śmiało stwierdzić, że jest dobrym aktorem, ale... No, ale nie przy niej. Przy niej nie potrafił udawać, poza tym nie chciał nawet próbować. Czuł, że nie powinien przed nią grać kogoś kim nie jest. Dlatego od samego początku powtarzał jej, że nie jest kimś dobrym. Zasługiwała na szczerość - a przynajmniej na tym polu, ponieważ... Nie był jeszcze gotów, by wyjawić jej wszystko. Może z czasem będzie.
Przez cały czas rozglądał się po jej mieszkaniu, chociaż nie robił tego w bezczelny sposób - nie zglądał po kątach, zwyczajnie obserwował obrazki na ścianach, jakieś zdjęcia (?) umieszczone na półeczkach, kolory ścian i takie tam.
Wydało mu się tu tak strasznie... Przejrzyście, barwy były ciepłe i w pewien sposób przypominały mu kolory domu z wczesnych lat jego dzieciństwa. Na małym osiedlu na którym mieszkał wnętrza wszystkich domków były malowane w podobny sposób. Zadziwiająco podobny.
Potrząsnął głową nie pozwalając na to, by wspomnienia przeszkodziły mu cieszyć się chwilą.
Nieco zaskoczony odebrał od niej szklankę wypełnioną alkoholem. Pewnie, kupili to wszystko, ale szczerze nie wierzył w to, by Caroline miała siłę jeszcze cokolwiek wypić. No nic... On na pewno miał ochotę.
- Uhm... Tak, pewnie, że pomogę. - mruknął nieco zawstydzony. Chyba powinien sam to zaproponować, ale jak wspominałem - nie do końca potrafił w to... W to wszystko.
Upił sporego łyka ze szklanki i ruszył za nią do kuchni, by podobnie jak ona złapać pierwszą lepszą z przygotowanych rzeczy i zanieść na wyznaczone przez nią miejsce. Gdy wreszcie uporali się z zaniesieniem wszelkich przygotowanych przez nią na pewno jest ich zbyt dużo przekąsek wreszcie zajęli miejsce na kanapie (?) w salonie.
- Masz bardzo ładne mieszkanie. - powiedział wbijając w nią wzrok. I wcale nie kłamał - to, że nie było w jego stylu wcale nie oznaczało, że nie było zrobione w ładny sposób. Najważniejsze, żeby jej się podobało. Poza tym to, że on miał odmienne zdanie... Hej, podobno przeciwieństwa się przyciągają, więc nie ma tego złego.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-05-07, 00:19   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Nawet, jeśli tych przekąsek miałoby być za dużo, to - halo - kupowali je razem! W sklepie trzeba było się obudzić, a nie dopiero, gdy przyszło do noszenia tego poza siatkami!
Nie miałam jednak nic przeciwko jego ciekawości. To było przecież naturalne, prawda? Z całą pewnością na moich ścianach znalazł jednak nie tyle pamiątki rodzinne, co kolejne pstre obrazki. Jakoś... Nie uważałam, żeby moje własne życie było na tyle interesujące, by wystawiać na wierzch całą serię fotografii rodzinnych - no może poza jednym, małym wyjątkiem, w postaci zdjęcia z mojego ukończenia szkoły, gdzie wraz z wujostwem i kuzynostwem uśmiechałam się do kamery - jeszcze w moich znienawidzonych, blond włosach...
Na całe szczęście jednak ramka z tą jedną pamiątką ukryta była gdzieś na półce, za jakimś kwiatkiem i innymi bibelotami. Nie musiałam się więc martwić o to, że mężczyzna przez przypadek mógłby je dostrzec.
Wszystkie przekąski jak i alkohol rozstawiłam na stoliku, tuż przy kanapie, na której po chwili mogliśmy się ulokować. Westchnęłam, gdy w końcu mogłam rozprostować kości zanurzając się w miękkiej gąbce tego mebla.
- Nie ma jak w domu. - Stwierdziłam dość lekko, przeciągając się na siedzisku, by po chwili złapać za swoją szklankę i pociągnąć z niej kolejne łyki trunku. - Serio Ci się podoba? - Zapytałam po chwili, oczarowana tym komplementem. Mimo wszystko... Ten wystrój był czymś, z czego byłam dumna - w przeciwieństwie do mojego własnego wyglądu.
Po chwili wyciągnęłam też swoją rękę po taquito, które już dawno zdążyło wystygnąć. Szczerze - do tej pory nigdy nie skusiłam się na tego typu przekąski - wujostwo mimo wszystko celowało... W bardziej zdrowy tryb życia. Ale raz się żyje, prawda?
- O rany, jakie to dobre! - Stwierdziłam po chwili, gdy tylko wgryzłam się w tego zawijaka, z całą pewnością reagując zbyt żywo na taką głupotę. - Jadłeś to wcześniej? - Zapytałam, jakbym właśnie spotkała się z objawienie najlepszych kuchni, pokazując mu to nadgryzione, zrollowane taco.
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-05-07, 00:33   
   Multikonta: Dale/James


Halo, być może w sklepie był zajęty ważniejszymi rzeczami - jak na przykład wpatrywanie się w nią i gubienie resztek rozsądku?
No, ale to już nie miało znaczenia. Najwyżej schowa sobie to jedzenie na później, czy coś.
Wróćmy na moment do mieszkania Caroline. Faktycznie zdziwił go fakt, że nie widział żadnych zdjęć z jej przeszłości, żadnych zdjęć jej rodziny. Od razu połączył to ze słowami, które powiedziała na dachu. O jakichś 'podejrzanych' rzeczach, które wydarzyły się w jej przeszłości. Nie zamierzał jednak o to pytać - przynajmniej nie teraz. Na to miał przyjść jeszcze czas. Przecież sama przyznała, że będą jeszcze następne razy.
Parę chwil później siedzieli już na kanapie, a mężczyzna nie potrafił oderwać od niej wzroku. Zwyczajnie nie umiał, mimo tego, że miała piękne mieszkanie nie mogło się równać z jej urodą. Był nią absolutnie oczarowany i to nie do końca tak, że alkohol spotęgował to wrażenie. Gdy tylko zobaczył ją w swoim barze wiedział doskonale, że coś go trafiło. Wtedy nie do końca wiedział co, a teraz wiedział na pewno, że przy Caroline serce zaczyna mu mocniej bić.
Ciężko mu było sobie z tym wszystkim poradzić, ponieważ ciągle pozostawało wiele nierozwiązanych kwestii w jego życiu i nie wiedział jak połączyć je z pojawieniem się Caroline. I czy w ogóle będzie miał szansę na to, by w jakikolwiek sposób to połączyć.
Na szczęście dziewczyna odezwała się, jej głos wyrwał go z tych wszystkich pokręconych rozmyślań.
- Tak, naprawdę mi się podoba. Widać, że ktoś spędził mnóstwo czasu nad zaplanowaniem tego wystroju. Podejrzewam, że tym kimś jesteś Ty. - powiedział całkowicie szczerze, a kąciki jego ust mimowolnie powędrowały do góry.
Widział błysk w jej oczach, gdy pochwalił jej cztery kąty - właśnie stąd wiedział, że to na pewno ona włożyła w to wszystko mnóstwo pracy.
Roześmiał się, gdy Caroline zaczęła rozwodzić się nad wspaniałością tej durnej przekąski, którą tyle razy jadł, gdy nie miał pieniędzy na nic innego. Nie oszukujmy się - to nie był najdroższy i najzdrowszy posiłek.
- Tak, kiedyś jadłem. Jeśli chcesz mogę Cię wprowadzić w tajniki kupowania niezbyt drogiego i niezbyt zdrowego żarcia. - odpowiedział jej dalej rozbawiony i sam również sięgnął po swoją szklankę, by wlać w siebie kilka kolejnych łyków alkoholu. Coraz mocniej szumiało mu w głowie, co można było już zauważyć po jego wypowiedziach - zdarzało się, że zaplątał mu się język.
- Czekaj no, coś Ci tu... - mruknął cicho tak jakby bardziej sam do siebie i wyciągnął dłoń w kierunku jej buzi, by wytrzeć jej z brody jakieś pozostałości po tej pyszności, którą przed chwilą konsumowała.
Uśmiechnął się przy tym promiennie i zerknął w jej oczy.
- Mówił Ci już ktoś kiedyś, że jesteś piękna? - wymamrotał i ponownie uniósł szklankę do ust. Cholera jasna, teraz chyba wzięło go na szczerość. Oby następnego dnia nie pożałował tych słów. Wszyscy dobrze wiemy, że po alkoholu można narobić głupot, które potem nie dają nam spać... ekhm, ekhm.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-05-07, 01:04   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Nie lubiłam wracać do przeszłości - nie dlatego, że była zła, ale dlatego, że była niekompletna. Cóż mi więc było z tych wspomnień, które ulokowały się w mojej głowie, gdy wystarczyło jedno zdanie za dużo, bym zdała sobie sprawę, że tam jest... Pustka?
Nie pamiętałam wczesnego dzieciństwa. Nie pamiętałam początków swojej edukacji. Nie pamiętałam nawet własnych rodziców. To... To wcale nie było takie proste, nawet teraz, gdy byłam już dorosłą kobietą. Czy właśnie dlatego tak bałam się tych wszystkich zbliżeń i otwartości? Czy dlatego nie chciałam wchodzić w żadne zażyłe relacje? Bo bałam się ponownego odrzucenia przez tych, którzy powinni być mi najbliżsi? A może... Kryło się za tym coś więcej?
Nie wiedziałam. A co najgorsze - zapowiadało się na to, że nigdy miałam się tego nie dowiedzieć. Wujostwo dokładnie pilnowało, by moje życie sprzed wypadku mnie nie nawiedzało.
Jaka szkoda, że nie mogli jednak dopilnować wszystkiego, no nie?
Na moich ustach również mimowolnie rósł uśmiech. Byłam wdzięczna, że był w stanie dostrzec takie rzeczy, a co więcej - docenić je. Dla wielu była to z pewnością głupota, dla mnie jednak - miało to olbrzymie znaczenie. Wzruszyłam więc ramionami, szczerząc się swoimi białymi ząbkami.
- A powiem Ci, że zgadłeś. Dziękuję. - Odparłam krótko, dalej ciesząc się jak idiotka na te kilka pochlebstw. Normalnie raczej bym tak nie reagowała, ale przecież... I na mnie ten alkohol działał.
Jego propozycja również wydała mi się nad wyraz ciekawa - mimo, że na co dzień starałam się utrzymywać raczej dość lekkostrawną dietę. Ale o tej porze chyba każdy mało rozważny pomysł wydawał się genialny. - O rany, jak wszystko jest takie pyszne, to bierz mnie tam, Panie. - stwierdziłam zdecydowanie zbyt entuzjastycznie, po chwili samej się śmiejąc. Niby z jednej strony rozumiałam, że takie żywienie na dłuższą metę na pewno nie przynosi nic dobrego, ale na litość boską - tak dobrze było spróbować czegoś niezdrowego, co nie było pizzą.
Już po chwili jednak, jakbym skamieniała, gdy jego dłoń się do mnie zbliżyła. Przysięgłabym, że na te kilka sekund zapanowała tu kompletna cisza, dopóki brunet nie starł czegoś z mojej brody. Wzdrygnęłam się na jego dotyk i czułam, jak moje mięśnie nagle się spinają. I chyba nawet byłoby okej, gdyby nie jego kolejne słowa, przez które moja mina zrzedła.
- Przestań... - Odburknęłam dość nieśmiało, próbując przywołać śmiech na swoje usta i odstawiając wcześniej podgryzaną przekąskę na talerzyk. Tym razem jednak to, co powinno brzmieć radośnie, brzmiało zdecydowanie zbyt nerwowo. Starałam się więc dość szybko zmienić temat, mimo, że moje poliki już zdążyły zalać się czerwienią. Ale ja... Ja tak bardzo nie lubiłam, gdy ktoś komentował mój wygląd.
- Uhm, no tego. Ja... - Złapałam w trzęsące się dłonie na nowo swoją szklankę, z której pociągnęłam kilka głębszych łyków - a do tego, zdecydowanie nie byłam przyzwyczajona. Odchrząknęłam, krzywiąc się na uczucie palenia w przełyku i gorzki smak na języku. - O jezu, to cały czas było takie mocne? - Zapytałam, chyba bardziej siebie, lekko zachrypniętym głosem. I tylko się modliłam, by Scott nie powracał do tematu mojej aparycji...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-05-07, 15:12   
   Multikonta: Dale/James


Scott nie miał pojęcia czym jest niepamięć, ale wiedział doskonale jak to działa w drugą stronę. Spędził mnóstwo czasu za kratami i niemalże każdego dnia rozpamiętywał wszystko co zrobił źle. Każdego dnia nienawidził się coraz mocniej za to co robił, oraz za to do czego był zmuszany właśnie tam - w więzieniu - by przeżyć. Nie chciał być jakąś figurą, a jednak do tego doprowadził. W końcu był duchem, nie? Wszyscy powinni się go bać. I tak się stało.
A teraz? Tak spokojnie siedział sobie z dziewczyną poznaną w barze. Zabrał ją na randkę, skończył u niej w mieszkaniu i sprawiał pozory kogoś całkowicie normalnego. Czy był w takim razie kimś fałszywym? Nie chciał taki być, nie wobec niej. Zwyczajnie uważał, że jeszcze nie czas, by poznała całą prawdę. Przecież znali się parę chwil, prawda? Inna sprawa, że oboje czuli się jakby te parę chwil trwało znacznie dłużej. Och, gdyby tylko wiedzieli jak blisko są prawdy..
Oczywiście, że dostrzegał takie rzeczy. Starał się dostrzegać wszystko - również jego zawód z przed lat go tego nauczył. Dobry złodziej zwracał uwagę na najdrobniejsze szczegóły i wykorzystywał je do własnych celów.
No, żebyśmy nie zrozumieli się źle - akurat teraz tego nie wykorzystywał. Zwyczajnie podobało mu się tu.
- Za prawdę się nie dziękuje. - skwitował krótko jej wypowiedź, chociaż bardziej brzmiało to jak jakiś bełkot. Z tym jednak nie było problemu, bo przecież pijany pijanego zrozumie, nie?
Wracając do tematu niezdrowego jedzenia... Och, pewnie! Jemu również pomysł pokazania jej tego wszystkiego wydał się fantastyczny! Właściwie wszystko co związane z nią wydawało mu się teraz fantastyczne, cudowne i w ogóle. Wszędzie płatki róż, kobiety tryskające zapachem dziewczyn z go-go i takie tam. No, jednym słowem - było mu absolutnie fantastyczne.
Może dlatego, że był nachlany jak wór? Niee... Na pewno nie.
Dziewczyna po raz kolejny zarumieniła się po jego słowach, a on westchnął cicho, niby zirytowany i spojrzał w sufit opierając głowę na kanapie.
- Jesteś.. Kameleonem, czy coś? - wymamrotał po chwili jakby go olśniło. No hej, te ciągłe zmiany kolorów, blada, czerwona... Może coś w tym jest? A może jest mutantem?
Dobra, stop. Potrząsnął głową chcąc wyrzucić z niej te myśli. Jeszcze by za dużo powiedział...
Sięgnął po szklankę i wlał w siebie kilka łyków opróżniając ją do cna po czym odstawił na miejsce i wrócił do poprzedniej pozycji.
- Myślę, że nie... Może z czasem sfermentowało, czy coś... Nie wiem, nie znam się na chemii i fizyce... - wybełkotał przymrużając na moment oczy.
- Ale znam się na pięknych kobietach. A Ty taka jesteś. - dodał po chwili szczerząc zęby.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-05-07, 16:45   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Dla mnie to wszystko miało znaczenie chyba trochę z innego powodu. Mimo wszystko - starałam się nie wchodzić w bliskie relacje z nikim, a tutaj... Ledwo go poznałam, a chciałam się przed nim otworzyć. Jego opinia serio się dla mnie liczyła, i to olbrzymie.
Zdawałam sobie sprawę, że cały ten wystrój miejscami jest pewnie nazbyt infantylny, ale skoro on nie zwrócił na to uwagi... To chyba udało mi się utrzymać idealną równowagę, prawda?
Już po chwili jednak cały ten magiczny nastrój przepełniony różyczkami i brokatem po prostu prysnął. Bo w jednej chwili z wprawiającego mnie w zakłopotanie komplementu przeszedł do stwierdzenie, które poniekąd... Chyba mnie zraniło.
- N-nie? - Odpowiedziałam równie markotnie, łapiąc poduszkę pod swoje ramiona i podciągając kolana pod własną brodę - jakbym chciała się skulić i schować gdzieś w oparciu tej sofy. Bo chyba już wspominałam, że jego opinia miała dla mnie znaczenie, prawda?
Pociągnęłam kolejne łyki swojego trunku, chcąc dogonić mężczyznę. Opróżnienie szkła nie szło mi jednak tak sprawnie, bo miałam wrażenie, że zaraz wszystko z dzisiejszego wieczoru po prostu zwrócę. Wychylałam się więc zza poduchy tylko po to, by brać pomniejsze łyki tej taniej whisky, mając nadzieję, że Scott nie zauważy, jak bardzo w tyle za nim zostałam - choć z całą pewnością to ja tutaj już mniej kontaktowałam.
No, do czasu aż znowu schodziło na kwestie mojej aparycji.
- Przestań już! - Stwierdziłam po chwili mrużąc swoje oczy. Nie miałam sił, by stąd odejść, ale nie mogłam słuchać o tej rzekomej piękności. Coś w tym słowie mnie paliło od wewnątrz, nienawidziłam, gdy ludzie zwracali na takie rzeczy uwagę. To przecież dlatego tak drastycznie w pewnym momencie swojego życia zmieniłam swój wygląd. To dlatego moje blond fale odeszły w zapomnienie. To dlatego starałam się ubierać najbardziej neutralnie jak tylko mogłam.
- Przestań tak mówić. - Dodałam po chwili, i prawie na pewno po moich dłoniach było widać, jak całe moje ciało drży. Ze strachu? Z nieracjonalnego stresu? Sama chyba nie wiedziałam - ale za to z chęcią sięgnęłam zza poduszki, żeby dolać więcej alkoholu - zarówno do mojej, jak i bruneta szklanki...
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Scott D'Amico



"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"

Zamiana w cień.

78

Barman.





name:

Scott D'Amico

alias:
Blake Carter || Ghost

age:
31

height / weight:
185/90

Wysłany: 2019-05-07, 17:10   
   Multikonta: Dale/James


Nie mógł przecież wiedzieć jak bardzo liczy się dla niej jego zdanie. Dla niego to wszystko było takie... normalne, zwyczajnie starał się utrzymać całą ich rozmowę w formie żartu. Nie wziął pod uwagę, że dziewczyna może podejść do tego w taki sposób.
- No... Nie. - odpowiedział, chociaż już nie tak pewnym tonem jak wcześniej. Niby właśnie tak uważał - że za prawdę się nie dziękuję, ale to jak Caroline to odebrała... Nie potrafił tego odszyfrować, nie wiedział jak ją zrozumieć. Proszę nie wiń go - doszliśmy przecież już dawno do wniosku, że nie potrafił odnaleźć się w takich sytuacjach. Alkohol w jego krwi również nie pomagał w normalnym zachowaniu, być może gdyby tyle nie pił przemyślał by swoje słowa i zrobiłby wszystko, by nie poczuła się źle w jego towarzystwie.
Przeniósł na nią wzrok, gdy się odezwała, ba - wręcz wykrzyczała, by przestał i poczuł się jakby dostał obuchem w twarz. Z sekundy na sekundę cały magiczny nastrój prysł i to wszystko dlatego, że nie pomyślał .
Chciał się odezwać, ale zabrakło mu języka w gębie, przecież to miał być tylko niewinny żart.
- Hej, posłuchaj, ja... - powiedział to tak łagodnie, jak tylko potrafił. Problem w tym, że nie wiedział co właściwie chce jej przekazać.
Wciągnął głębiej powietrze do płuc i splótł razem dłonie wbijając w nie spojrzenie. Zacisnął zęby i przymknął na moment oczy.
- Nie miałem na myśli nic złego, to... Wybacz, może na zbyt wiele sobie pozwalam. Nie jestem do tego wszystkiego przyzwyczajony, ja... Chyba będzie lepiej, jeśli sobie pójdę. - uśmiechnął się smutno i podniósł z kanapy. W duchu modlił się, by go zatrzymała, ponieważ miał wrażenie, że wszystko mu się właśnie wymyka. Jakby tracił bezpowrotnie coś co tak naprawdę dopiero zyskał.
Och, zaraz. Już przecież znał to uczucie. Deja vu?
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-05-07, 17:36   
   Multikonta: Sam
  

   2 lata Giftedów!


Wiedziałam, ze nie miał nic złego na myśli, ale przecież... To wszystko z czym żyłam przez tyle lat nie mogło tak po prostu odpuścić - tym bardziej teraz, gdy moje reakcje były wzmożone przez alkohol rozchodzący się po moim organizmie. W sumie w Scotcie i tak było coś innego - coś co pozwalało mu się do mnie zbliżyć na tyle, że dziś nawet łączyliśmy się w pocałunku. Jednak teraz... Teraz moje lęki przejmowały nade mną kontrolę.
Czemu zwykłe słowa wprawiały mnie w tak paskudny nastrój? Czemu te słowa bolały i zawstydzały mnie bardziej, niż jakikolwiek akt cielesny?
- Po prostu przestań tak mówić. - Podkreśliłam na nowo swoją prośbę i niemal czułam, jak łzy próbują pakować się pod moje powieki. Podniosłam też wtedy swoją szklankę, z prostym zamiarem napicia się z niej, by po chwili zauważyć, że ta druga dalej stoi na stoli - za to brunet zbiera się do wyjścia.
Nie miałam w sobie tyle samozaparcia, by prosić go o pozostanie. Na boga - nie powinnam tego robić. Nie byliśmy parą, prawda? Nie znaliśmy się. Może tak miało być? Może tak byłoby lepiej? Może ten krok był pierwszym przed popełnieniem największego błędu w moim życiu?
Być może. Mój upity jednak umysł chyba nie do końca się z tym zgadzał.
Zagryzłam swoje wargi w cienką kreseczkę, wewnętrznie walcząc z samą sobą. Czego chciałam? Czego się spodziewałam? Co chciałam osiągnąć? Czy w tej przyszłości - niedalekiej, jak i tej dalszej - widziałam miejsce dla tego barmana? Czy byłam gotowa to wszystko sobie odpuścić nim jeszcze się zaczęło?
Tylko... Co wtedy z tymi następnymi razami?
- Scott, ja... - Wstałam za nim i chyba do końca sama nie wiedziałam, co chcę zrobić. Od nagłej zmiany pozycji w mojej głowie zawirowało, a w żołądku poczułam nieprzyjemne kłucie.
Cóż. Chyba jednak nie byłam w stanie wypić tak dużo, jak chciałam sobie wmówić.
Szkło z mojej ręki niemal natychmiast wyleciało na panele, rozlewając nie tylko jego zawartość, ale i tłucząc się na małe kawałeczki, w które po chwili i ja wpadłam - zarówno kolanami jak i dłońmi. Po prostu nie byłam w stanie już utrzymać równowagi. Całe szczęście jednak - ta sama ilość alkoholu, która wprawiła mnie w ten wypadek, równie dobrze znieczuliła wszelki ból. Widząc więc pojedyncze kropelki krwi zbierające się wokół szkła, zdołałam jedynie wyszeptać ciche:
- Ała..? - Chyba nie do końca rozumiałam, co się właśnie stało. Ale jeśli to nie był dla niego wystarczający argument, by jednak tu zostać i się mną zająć - nie wiem co nim było.
_________________


I have lost my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 7