Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.
Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.
name:
Caroline McCoy
alias:
Julie Kane
age:
28
height / weight:
159/53
Wysłany: 2019-04-24, 17:47
Multikonta: Sam
2 lata Giftedów!
Coraz bardziej wątpiłam w słuszność mojego przebywania tutaj. Coraz mniej też podobało mi się to miejsce. I nawet mimo faktu, że brunet się opanował gdy tylko zauważył moją reakcję, ja... Ja nie potrafiłam się uspokoić.
To zdecydowanie nie było dla mnie normalne.
Nie wiedziałam, czy to wina alkoholu, nerwów, a może zwykłego przemęczania po pracy, ale... Źle się czułam. Musiałam odetchnąć. Musiałam opanować swoje nerwy.
Pociągnęłam nerwowo nosem, wciąż stojąc przed tym barem, i zaciskając swoje dłonie w piąstki. Nie mogłam oderwać swojego wzroku od Scotta, o którym... Już nie wiedziałam co myśleć.
Z jednej strony chciał dobrze, prawda? Sama przecież w żaden wyraźny sposób nie zareagowałam.
Ale czy to była adekwatna reakcja? Jeszcze ledwie kilka minut temu wydawał się być tak delikatnym facetem, wydawał się być... Inny. Wydawał się być taki, że... Nie bałam się rozmowy z nim, a wręcz... Mogłam mu zaufać?
Teraz jednak nie wiedziałam nic, i nawet moje spojrzenie przekazywało tę wątpliwość.
Czemu byłam taka zła, skoro nawet go nie znałam?
Gdy tylko miałam pewność, że ten zakrwawiony oblech już nie wróci, sama dość nerwowo skierowałam swoje kroki w kierunku miejsca, które wydawało mi się być toaletą, nawet nie zwracając uwagi na słowa, które wyduszał z siebie mężczyzna.
Ruszyłam tam nie oglądając się już za nikim i niczym. Wparowując do zaciemnionej toalety, pierwsze kroki skierowałam ku umywalce, rozkręcając zimną wodę.
Opanuj się Caroline. Opanuj. Po co w ogóle tu jeszcze siedzisz. Zapłać i spieprzaj...
Tylko... Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu, wcale nie chciałam. Wzięłam głębszy wdech ustami, nim oblałam własną twarz lejącym się strumieniem lodowatej wody. To teraz jeszcze policz do dziesięciu...
"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"
Zamiana w cień.
78
Barman.
name:
Scott D'Amico
alias:
Blake Carter || Ghost
age:
31
height / weight:
185/90
Wysłany: 2019-04-24, 18:01
Multikonta: Dale/James
Hej, miejsce jak każde inne! Miało swoje wady i zalety! Ekhm... No dobrze, może troszkę więcej wad niż tych pozytywnych stron.
Tak, czy inaczej - jak już mówiłem - nie powinien zachowywać się przy niej w taki sposób. Co ona w ogóle sobie o nim pomyślała? Chwilę wcześniej pieprzył o utraconej miłości, pokazał się z tej wrażliwej strony, a ledwie parę minut później zmasakrował twarz jakiemuś gościowi. No dobra, trochę go poniosło.
Czuł na sobie jej spojrzenie. Wiedział co to oznacza, po prostu zjebał - nie pierwszy i nie ostatni raz. Chciał... Chciał dobrze, ale chyba nie potrafił inaczej rozwiązywać spraw. Życie nauczyło go postępować w taki sposób, od zawsze walczył o wszystko. Jedyne prawo jakie znał to prawo pięści.
- Hej, poczekaj proszę... - zdążył jeszcze wybełkotać zanim dziewczyna odeszła w kierunku toalety. Na początku chciał iść za nią - taki pierwszy odruch, ale... Cholera, bez przesady. Zatrzymał się w pół kroku i ukrył twarz w dłoniach. Przecież był dla niej nikim - podobnie jak ona dla niego. Dlaczego ta głupia rozmowa o koniaku zmieniła się w to... W to coś?
Dlaczego czuł się jakby znał ją całe swoje życie, jakby odnalazł jakiś element układanki?
Tak, czy inaczej... Nigdy nie spotkało go nic podobnego. To znaczy... Nigdy po Julie.
Chciał sprawdzić w jakim kierunku to wszystko pójdzie, jeśli oczywiście będzie miał taką możliwość.
- Ehh. Pieprzyć to. - mruknął sam do siebie i ruszył w kierunku łazienki. Raczej nie musiał się martwić o lokal - po tym co przed chwilą zaprezentował nikt raczej nie będzie rozrabiał. No, a przynajmniej Scott miał taką nadzieję.
Zatrzymał się pod drzwiami od toalety i zapukał do drzwi. Oparł się plecami o ścianę obok nich.
- Caroline... Wszystko w porządku?
Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.
Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.
name:
Caroline McCoy
alias:
Julie Kane
age:
28
height / weight:
159/53
Wysłany: 2019-04-24, 18:36
Multikonta: Sam
2 lata Giftedów!
Wzdrygnęłam się, słysząc pukanie do drzwi, a po chwili - towarzyszący mu, już dziwnie znajomy głos. Spojrzałam w lustro, które zapewne od dłuższego czasu potrzebowało już przetarcia, samej wierzchem dłoni ocierając swoje powieki. Nie mogłam powiedzieć, bym była uspokojona. Zapewne teraz zamiast koniaku lepiej zrobiłaby mi melisa...
Mimo wszystko jednak - kolejny raz wzięłam głębszy oddech, tym razem rozglądając się za ręcznikami jednorazowymi. Czy zaskoczeniem jednak było, że zapewne te już dawno wyszły?
Sięgnęłam do swojej torebki, którą wciąż miałam przerzuconą przez ramię, wyciągając z niej jedną chusteczkę, ocierając się z wody.
Wszystko... Wszystko było takie dziwne...
Uchyliłam drzwi od toalety, po chwili z niej wychodząc a wzrok spuszczając na podłogę. Dopiero teraz mogłam zwrócić uwagę, czy i jego buty ni noszą na sobie śladów krwi.
- Dlaczego... Dlaczego to zrobiłeś? - Zapytałam, raczej słabo, oczywiście odnosząc się do sytuacji sprzed chwili - z jego utratą opanowania. Czy reagował tak na każdego oblecha w tym przybytku, a może chodziło właśnie... O mnie? - Nic nie jest w porządku. Ten człowiek... Nie powinien tak skończyć. Nie za to. - Dodałam po chwili, naprostowując swoje myśli. Co prawda dalej miałam wrażenie, jakby jego paskudne łapsko paliło mnie w bok, jednak... Zdawałam sobie sprawę, że to jeszcze nie było przekroczenie granic - tym bardziej, gdy zwróciło się uwagę choćby na panie, które spotkałam tu tuż po wejściu. To ja nie potrafiłam asertywnie zareagować na zaczepki tego pijaka, a on za to odpowiadał.
- Powinnam... Powinnam chyba iść. - Wydukałam po chwili, zaledwie na sekundę podnosząc swój wzrok na bruneta. Dziwne. Gdy stał za ladą, nie zwróciłam uwagi na to, jak jest wysoki. W sumie nic dziwnego, że krył w sobie taką siłę.
Szybko jednak się otrząsnęłam, zaczynając grzebać w swojej torebce - oczywiście w poszukiwaniu portfela. Co jak co... Na obsługę marudzić nie mogłam do czasu tego incydentu, a w głowie zaczynało mi trochę szumieć. Wtedy jednak pod moimi rękoma nawinął się mój telefon, który niemal w idealnym momencie po raz ostatni dał znać o niskim poziomie swojej baterii, nim padł całkowicie.
- Kurwa... - Mruknęłam bardziej do siebie - co z resztą i tak było do mnie niepodobne - nim ponownie podniosłam swój wzrok na mężczyznę. - Mógłbyś jeszcze tylko... Mógłbyś... Zamówić mi ubera? - Zapytałam dość niepewnie, wciąż obawiając się wyjścia w mrok nocy. Tym bardziej teraz, gdy ten poobijany pijaczek mógłby chcieć i tak wziąć co jego, tym bardziej, gdy u mojego boku mogłoby zabraknąć bohatera...
"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"
Zamiana w cień.
78
Barman.
name:
Scott D'Amico
alias:
Blake Carter || Ghost
age:
31
height / weight:
185/90
Wysłany: 2019-04-24, 18:55
Multikonta: Dale/James
Mimo tego, że minęło ledwie parę chwil zanim dziewczyna wyszła z toalety dla niego te sekundy ciągnęły się w nieskończoność. Miał w głowie mętlik, czuł się winny i nie wiedział dlaczego. W normalnym wypadku skrzywdził by tego gościa jeszcze mocniej i wcale nie zastanawiałby się nad tym co ma do powiedzenia na ten temat jakaś randomowa dziewczyna. Dziwna sprawa. Wszystko przestało być normalne w chwili, gdy Caroline weszła do baru.
Zadała mu pytanie, a on wreszcie odważył się podnieść na nią wzrok. Spróbował złapać kontakt wzrokowy, jej spojrzenie wydawało mu się tak cholernie znajome i... Kojarzyło mu się z czymś dobrym.
- Dlaczego? Nie wiem dlaczego. Ponieważ... Mogłem. Ten człowiek... Nie powinien się tak odzywać, nie do Ciebie, ja... Straciłem nad sobą panowanie. Nie powinnaś tego oglądać, nie powinnaś widzieć mnie takiego. - wybełkotał opuszczając ponownie wzrok na podłogę. Oczywiście, że powinien tak skończyć - w mniemaniu Scotta zasłużył na to i jeszcze więcej. Z jednej strony wiedział, że to co zrobił było złe, ale... Cholera, tak załatwiał sprawy. Od tylu lat nie znał niczego innego.
Nie chciał, żeby stąd wychodziła. Chciał ją poznać bliżej, chciał dowiedzieć się kim jest ta kobieta i dlaczego działa na niego w taki sposób. Dlaczego przy niej czuł się tak... Dobrze. Nie mógł jej jednak zatrzymać, zwyczajnie nie miał do tego prawa.
- Tak, chyba tak... Późno już. - powiedział. Ciężko mu było ukryć fakt, że jest zawiedziony jej chęcią wyjścia stąd, ale czy mógł się dziwić? Zwłaszcza, że spojrzała na niego, przeszyła go wzrokiem, a jemu na moment zmiękły nogi. Ona... Patrzyła na niego jak...
~ Nie, to... To niemożliwe. - rzucił w myślach zupełnie tak, jakby sam siebie do tego przekonała. Patrzyła na niego w taki sam sposób jak kiedyś Julie.
Potrząsnął głową jakby chciał w ten sposób przegonić te durne myśli i sięgnął do kieszeni po komórkę.
- Nie ma problemu. - po tych słowach zabrał się za zamówienie jej taryfy. Cholera, dlaczego to wszystko potoczyło się w tym kierunku, w którym momencie wszystko się tak kolosalnie spierdoliło?
Uporał się z zamówieniem samochodu i schował telefon do kieszeni. Zerknął na nią i podrapał się nieco zakłopotany po potylicy. Nie był zbyt dobry w takich... W takich rozmowach. W ogóle nie był zbyt dobrym mówcą.
- Ja... Może nie powinienem, ale... Zobaczę Cię jeszcze?
Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.
Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.
name:
Caroline McCoy
alias:
Julie Kane
age:
28
height / weight:
159/53
Wysłany: 2019-04-24, 19:47
Multikonta: Sam
2 lata Giftedów!
Jego nerwowa odpowiedź była... Dziwna. Nie wyglądał na kogoś, kto mógłby w siebie i swoje poczynania tak wątpić. Zresztą najlepiej to było widać bezpośrednio po jego poczynaniach - gdy zwątpił w nie dopiero na dźwięk mojego głosu.
- Ale widziałam. - Odparłam, niemal szeptem, ponownie pociągając nosem. Nie wiedziałam, co mam o nim myśleć, ani jak do tego podejść. Coś mnie do niego ciągnęło, gdy jednocześnie coś innego kazało mi się trzymać od niego z daleka. Na boga! Już na pierwszy rzut oka było widać, jak z kompletnie odmiennych światów pochodzimy.
Mojej uwadze nie umknęła też jego reakcja, ta wyczuwalna niechęć, ten spadek emocji. To było... Dziwne uczucie, przez który ścisk w żołądku zmienił się... W coś nieadekwatnie przyjemnego? Sama nie wiedziałam, jak powinnam to odebrać. Jakby kamień spadł mi z serca, jakbym miała wrażenie, że mogę być... Mogę być dla kogoś ważna?
Odchrząknęłam, zasłaniając swoje usta zwiniętą w piąstkę dłonią, jednak nie zdołałam powstrzymać wkradającego się na moje policzki rumieńca.
Już po chwili jednak Scott jakby zbladł. Zupełnie, jakby coś trafiło go nieoczekiwaie, jakby właśnie zaliczył długi zjazd na kolejce górskiej. Mimowolnie podniosłam jedną ze swoich dłoni do jego ramienia, w zwyczajnym geście troski.
- Hej, wszystko okej? - Zapytałam, z wyczuwalną nutką przejęcia w głosie, gdy się zorientowałam, co najlepszego robię, nerwowo zabierając swoją dłoń. Jeśli myślałam, że wcześniej przyozdobiona byłam kolorem czerwieni na twarzy, to wolałam nie wiedzieć, jak intensywnie teraz musiałam się świecić.
Już po chwili jednak brunet spełnił moją prośbę. Najgorsze w tym jednak było, że w rzeczywistości... Sama chyba nie chciałam się żegnać, ale też nie chciałam spędzić w tej spelunie ani minuty dłużej. Chyba właśnie dlatego, sięgając do swojego portfela po zapłatę za alkohol - prócz dodatkowych dolarów napiwku - wcisnęłam mu w dłoń też swoją wizytówkę, z widocznym numerem telefonu.
- Ale tylko przez zmrokiem, w bardziej przyjaznych miejscach. - Odparłam z lekkim uśmiechem, na nowo zawieszając na nim swoje spojrzenie. Nie rozumiałam, czym on się różnił od pozostałych osób, które miałam szansę spotkać na swojej drodze. Próbowałam skojarzyć tę twarz, jego głos, jego zachowanie z kimkolwiek ze swojej przeszłości, jednak.... Wszystko na marne.
"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"
Zamiana w cień.
78
Barman.
name:
Scott D'Amico
alias:
Blake Carter || Ghost
age:
31
height / weight:
185/90
Wysłany: 2019-04-24, 20:00
Multikonta: Dale/James
Tak jak już mówiłem - wszystko zrobiło się nagle strasznie dziwne. Nie do końca mu to odpowiadało, nie lubił nie wiedzieć na czym stoi, a w tej chwili tak właśnie się czuł. Tracił grunt pod nogami w jej towarzystwie, chociaż spędził z nią tak naprawdę niewiele czasu...
- To był błąd na który więcej sobie nie pozwolę. - nie zdążył ugryźć się w język. Skąd miał pewność, że będzie jakikolwiek następny raz?
Nie umiem tego wytłumaczyć, ale... Miał. Wiedział gdzieś w środku, że ta historia nie skończy się na tym. Coś mu podpowiadało, że ta kobieta jeszcze namiesza w jego życiu... Albo on w jej. Tak czy siak ich losy zostały w jakiś sposób połączone.
Właśnie - czy powinna się trzymać od niego z daleka? Pewnie tak. Nie był zbyt dobrym towarzyszem, zdarzało mu się wpadać w poważne kłopoty, poza tym ciągnęła się za nim cały czas ta okropna przeszłość. Mimo wszystko... Nie chciał żeby odchodziła. Już teraz wiedział, że nie będzie jej w stanie wyrzucić ze swojej głowy dłuugo po jej wyjściu.
Zerknął na nią, gdy spytała się go czy wszystko w porządku. Oczywiście pierwszą rzeczą, którą zauważył były te ogromne rumieńce, które pojawiły się na jej bladych policzkach. Uniósł brew i nie powstrzymał się od drobnego uśmiechu. Rozbawiło go to trochę, to, że była taka... Huh, nieśmiała? To chyba dobre słowo.
- Tak, myślę, że tak... - rzucił tylko krótko. Właściwie nic nie było okej, ale nie zamierzał jej o tym mówić. Dzisiaj i tak już przeżyła zbyt wiele... Co za dużo to niezdrowo nie?
Odebrał od niej pieniądze z głośnym protestującym westchnięciem. Wcale ich od niej nie chciał, ale coś mu podpowiadało, że kłócenie się z nią o to nie ma najmniejszego sensu. I tak pewnie postawi na swoim.
Uśmiechnął się nieco szerzej, gdy ujrzał wizytówkę z jej numerem. Obejrzał ją dokładnie po czym schował do kieszeni.
- Zgoda. Nie będzie żadnych ekscesów, słowo. - powiedział cicho i puścił jej 'oczko'. Cholera, aby nie okazało się to obietnicą, której nie będzie mógł dotrzymać.
Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.
Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.
name:
Caroline McCoy
alias:
Julie Kane
age:
28
height / weight:
159/53
Wysłany: 2019-04-24, 20:43
Multikonta: Sam
2 lata Giftedów!
Czy czas nie był pojęciem względnym?
Czy rzeczywiście spędziliśmy ze sobą tak niewiele czasu, a może po postu - w dobrym towarzystwie mijał on zdecydowanie za szybko?
Ciężko było mi to określić. Wiedziałam jednak... Że chciałabym, by jego słowa się sprawdziły. By ten następny raz miał nadejść. I bym więcej nie musiała być świadkiem, jak emocje biorą nad nim górę...
Jaka szkoda, że tego dnia jeszcze nie wiedziałam, jak paskudna przyszłość mnie czeka. Może wtedy odważyłabym się od razu, na umówienie kolejnego spotkania?
- Obiecujesz? - Zapytałam, z wyczuwalną nutką optymizmu w głosie, unosząc swoją dłoń zaciśniętą w piątkę, z jedynie wyprostowanym małym palcem. Mogło się to wydawać głupie? Może i nieco dziecinne? Ale wydawało się... Tak bardzo w porządku i na miejscu. Tak bardzo pasujące do sytuacji.
No i... Tak. Byłam nieśmiała. Niepewna. Nieasertywna. Ogólnie, przy bardzo wielu cechach byłam bardzo na "nie". Ale może to dlatego, że w wielu przypadkach nie dawano mi okazji, by wyciągnąć ze mnie i te bardziej pozytywne, pewniejsze cechy?
Nie panowałam nad własnym ciałem, nad reakcjami mojego organizmu. Całe życie byłam chroniona - najpierw, przez rodzinę, potem - przez własną paranoję. Wiele pierwszych przeżyć umknęło gdzieś, nigdy nie odkryte, nigdy nie dostrzeżone.
Czy w sumie... Czy tak się czuje nastolatka, której serce po raz pierwszy bije mocniej na spotkanie z jej księciem z bajki?
Tylko dlaczego ten mój książę wyglądałby lepiej w czerni?
Ocknęłam się z tej nieprzytomnej myśli, widząc rozbawienie na jego twarzy. No tak, znowu robiłam z siebie idiotkę. I co najgorsze - nie miałam gdzie się z tym ukryć.
- Uhm. To wina alkoholu. - Wytłumaczyłam się pospiesznie. W końcu przy wrastających procentach pojawiały się wypieki na twarzy, prawda?
Nim jednak sama zdążyłam się do tego przekonać, ten musiał to zrobić. Musiał pokazać ten jeden, niby nic nie znaczący gest, który na nowo przywdziewał mnie w ciepłe kolory.
Ale mimo wszystko... To wciąż było miłe.
"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"
Zamiana w cień.
78
Barman.
name:
Scott D'Amico
alias:
Blake Carter || Ghost
age:
31
height / weight:
185/90
Wysłany: 2019-04-24, 20:55
Multikonta: Dale/James
Nie mam pojęcia jak na to odpowiedzieć. Wiem na pewno, że nawet ten krótki czas, który dziś spędzili wspólnie był dla niego czymś absolutnie fantastycznym. Prosta rozmowa, bez żadnych spięć, to coś... Coś czego naprawdę mu brakowało. No, może poza tym jednym niepotrzebnym incydentem. W dodatku jej uśmiech, sposób w jaki się rumieniła, czy patrzyła na niego... Nie mógł sobie odpuścić, musiał zobaczyć ją jeszcze raz.
Dziewczyna wyciągnęła w jego kierunku mały palec, a Scott ledwo dał radę utrzymać równowagę, gdy to zrobiła. Z miejsca zrobiło mu się słabo. Kolejna rzecz, która przypominała mu Julie. Dokładnie tak robili za dzieciaka, wiecznie wymuszała na nim te głupie obietnice na paluszek, a on zawsze dawał się na to namówić. Teraz... To spowodowało ból, którego jednak nie pokazał. Tym razem udało mu się ukryć to w sobie.
- Obiecuję. - odparł i też wyciągnął dłoń w jej stronę. Zacisnął mocno palec na jej palcu i uśmiechnął się lekko. Swoją drogą... Przyjemnie było ją dotknąć. Nawet jeśli tylko jednym palcem.
Stali tak - jak kompletni idioci - przez dobrych kilka chwil, aż Scott postanowił się odsunąć. Nie chciał wyjść na jakiegoś palcowego zboczeńca (geez, jak to strasznie brzmi) czy coś w tym rodzaju.
Cholernie podobała mu się ta jej cała nieśmiałość, niepewność. Była w tym wszystkim taka... Prawdziwa. Nie udawała kogoś kim nie jest - w odróżnieniu od niego. On dość często nakładał na twarz maskę - musiał to robić. Musiał grać dupka bez uczuć, musiał być twardy, bo inaczej by nie przetrwał. Ale już teraz miał wrażenie, że właśnie stoi przed nim osoba przed którą mógłby odkryć swoje drugie ja - o ile już częściowo nie odkrył.
Zaśmiał się cicho słysząc jej stwierdzenie.
- Z pewnością. Tylko alkoholu. - odparł dalej rozbawiony, ale i nieco zakłopotany. Chyba pierwszy raz rozmawiał z kobietą w taki sposób. No... Dobra, może i zdarzały mu się jakieś flirty, ale wtedy chodziło tylko o seks. W tej chwili, no... To wyglądało trochę inaczej.
- Nie przejmuj się. Pięknie wyglądasz z tymi rumieńcami. - dodał po chwili i odwrócił wzrok. Huh.. Chyba nie powinien tak od razu z tym wyskakiwać.
Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.
Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.
name:
Caroline McCoy
alias:
Julie Kane
age:
28
height / weight:
159/53
Wysłany: 2019-04-24, 21:15
Multikonta: Sam
2 lata Giftedów!
Nie byłam świadoma tego, jakie skojarzenia w nim budzę. Nie wiedziałam, że moje słowa, gesty, czy nawet mowa ciała mogły mu przywodzić na myśl kogoś innego. Nie wiedziałam też, że te wspomnienia nie zawsze muszą być różowe...
Być może jednak kiedyś dane nam będzie się bardziej przed sobą otworzyć? Może on się kiedyś dowie, dlaczego jestem inna? Może kiedyś pozna mój brak przeszłości? Może kiedyś u jego boku przyjdzie mi wracać z pracy - jeśli tylko ją zaakceptuje?
A ja być może kiedyś poznam tajemnicę jego dawnej miłości? Być może wspomogę go w panowaniu nad własną złością i razem ze mną wyjdzie z tej ciemnej nory, gdzie kryły się jedynie typki spod ciemnej gwiazdy?
Być może...
Dziś jednak posłałam mu tylko radosny uśmiech, gdy odwzajemnił ten lekki uścisk palca. Tak niewiele trzeba było, by znów móc się poczuć beztrosko. By poczuć się lekko. By zapomnieć, o tym co złe.
Czemu tak szybko zapomniałam, że przed chwilą prawie przerobił innego faceta na marmoladę, samej wyciągając do niego rękę?
Jezu, Caroline. Co się z Tobą dzieje.
Nie trzeba było jednak wiele czasu, by mnie rozszyfrował. Choć czy można tu było mówić o jakimkolwiek szyfrowaniu? Wypiłam niecałe dwie porcje koniaku, a szum dopiero zaczynał mi wchodzić do głowy - i to zanim oblałam się zimną wodą.
- Tylko. - Potwierdziłam jego słowa, chyba kompletnie zapominając o tym zamówionym uberze. Już po chwili jednak Scott sprawił, że miałam ochotę jak najszybciej zjawić się w aucie - w końcu dalej nie czułam się pewnie sama ze sobą. Dalej nie potrafiłam przyjąć komplementu. I dalej... Byłam tym zamkniętym w sobie, z brakiem pewności siebie tchórzem.
Równie szybko jak on - i ja odwróciłam swój wzrok, zaciskając własne wargi w cienką kreseczkę.
- Chyba... Chyba słyszałam klakson, to na pewno moja podwózka. - Wydusiłam z siebie, już nie odważając się na uśmiech. Zamiast tego, ostatni raz spojrzałam w kierunku bruneta, spojrzeniem przekazując mu krótkie przepraszam.
- Trzymaj się. - Dodałam po chwili, przyspieszając swojego kroku i zgarniając sprzed baru swój płaszcz. Nie zwróciłam jednak uwagi, jak moja kolorowa apaszka zsuwa się zza jego kołnierza, pozostając gdzieś na ziemi, gdy sama kierowałam swoje kroki ku wyjściu - prosto w ciemność nocy...
"Jeżeli zbyt długo wpatrujesz się w ciemność, to ona zaczyna wpatrywać się w Ciebie"
Zamiana w cień.
78
Barman.
name:
Scott D'Amico
alias:
Blake Carter || Ghost
age:
31
height / weight:
185/90
Wysłany: 2019-04-24, 21:28
Multikonta: Dale/James
Oczywiście, że nie była świadoma tego kogo mu przypomina. I może tak jest lepiej? Generalnie jeśli chciał pakować się w jakąkolwiek głębszą znajomość prędzej czy później i tak będzie musiał jej o tym powiedzieć, ale... Cóż, chyba lepiej później. Nie był na to teraz gotowy, nie potrafił tak po prostu rozmawiać o tym, co utracił. Uważał to za swoją życiową porażkę, to co wydarzyło się tamtego dnia... Być może kiedyś to wszystko się zmieni.
Gdybanie jest piękne. Przecież nie mogli wiedzieć jak dalej potoczy się ich życie, a jednak podobne myśli pojawiły się w ich głowach. Oboje w pewnym momencie puścili wodze fantazji i pozwolili sobie na parę marzeń. Na marzenia o normalnym życiu, o miłości, o czymś... Czymś innym niż teraz. Szkoda, że na razie to wszystko pozostaje w sferze marzeń.
Cholera, pewnie, że nie powinien tego mówić. Tym swoim debilnym komplementem tylko ją spłoszył, widział doskonale, że się zmieszała. Jakim trzeba być kretynem, żeby tak wszystko spieprzyć...
Zmieszany tylko kiwnął głową, gdy oznajmiła, że na pewno czeka już na nią taksówka. Pozwolił jej przemknąć obok siebie i odprowadził ją spojrzeniem do drzwi, gdy już zabrała swój płaszcz.
- Tak... Ty też się trzymaj. - mruknął, ale już raczej sam do siebie, ponieważ Caroline opuściła pomieszczenie. Zaplótł ręce na klatce piersiowej i zamknął na moment oczy. Wiedział doskonale, że długo nie będzie potrafił pozbyć jej się ze swojej głowy, teraz, gdy przymknął powieki od razu zobaczył jej uśmiech. I zdał sobie sprawę z tego, że chciałby go oglądać częściej, najlepiej codziennie.
Uśmiechnął się do własnych myśli i ruszył w kierunku baru - w końcu zostało mu jeszcze parę godzin pracy.
Jego uwagę zwróciła leżąca na ziemi apaszka. Podniósł ją i ruszył szybkim krokiem w kierunku drzwi mając nadzieję na to, że jeszcze ją złapie, ale... Spóźnił się. Już jej nie było.
Zacisnął palce na materiale i uśmiechnął się. No, teraz będzie miał pretekst, żeby się z nią zobaczyć. Może jeszcze nie wszystko stracone.
Ta myśl wprowadziła go w dość dobry nastrój, więc pogwizdując cicho pod nosem wrócił do pracy.
z/t
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum