Wysłany: 2018-10-09, 21:23
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Właśnie dlatego też powinni sprawdzić, w jakim stopniu nad nią panuje. Czy w ogóle panuje. Być może obrana metoda sprawdzenia jego psychiki okazja się zbyt bardzo ryzykownym poziomem. ale nikt tak naprawdę nie wiedział, jak potoczy ta sesja.
Ukazując postać wroga Bradleyowi, dając mu możliwość wyżycia się, nie wróżyła niczego dobrego. Co więcej, Liam nie spodziewał się, że kolega będzie ściągał deski z dachu. Już sama wibracja w pomieszczeniu była niebezpieczna. Co jeśli to ktoś jeszcze w budynku odczuje? Bo w tym momencie nie zachowywali się cicho. A tym bardziej pobudzony do zemsty Bradley.
Brad zaatakował swojego wroga, ale coś musiało pójść nie tak, skoro iluzja się rozpłynęła, co i Liama trochę zaskoczyło. Wizja miała pokazać jak oprawca Greya pada martwy w kałuży krwi, obrywając rzuconym w niego kawałkiem drewna. A tu chłopak nagle odwrócił się i Liam jedyne jak zdążył zareagować, to krzyżując ręce przed sobą, jakby chciał ochronić swoją głowę. Uderzenie było tak silne, że nie miał pojęcia ile kilometrów to miało, że poleciał wprost na ścianę uderzając boleśnie plecami i głową. Od razu zjechał na posadzkę tyłkiem. Iluzje natychmiast się rozmyły. Liam jęknął z bólu, łapiąc się a tył głowy i masując. Spojrzał na Brada i skoncentrował się mocno, by utworzyć za nim znajomą mu postać kobiety która przemówiła spokojnie i łagodnie. On ją słyszał:
"- Bradley spokojnie... Panuj nad emocjami... Odpocznij"
To była Colleen.
Póki co, Liam nie reagował na razie na to co robiła Imari. Jeżeli chciała, pozwolił sprawdzić jej swoją głowę, ale bardziej skupiony był na iluzji. Musieli teraz uspokoić Bradleya.
Cóż, nadzieję mieć mogli, ale jak zobaczyli niewiele się ona przydaje, jeśli mamy taki przypadek jak Brad. Na swoje nieszczęście Liam zaczął od bardzo pobudzającej wizji. Wybrał najgorsze co mógł, dlatego reakcja Bradley'a była gwałtowna.
Oboje mieli okazję się przekonać, że jego moce są związane z emocjami. I o ile był stabilny psychicznie to mógł nad nimi panować, ale teraz każde rozchwianie emocjonalne prowadziło do problemów. Wcześniej był apatyczny, więc i moc nie znajdywała ujścia.
Uspokajające słowa Imari nie pomogły. Brad zrobił parę kroków w stronę Liama i już sam nie wiedział, czy widzi w nim wroga, czy przyjaciela. Skoro pokazał mu coś takiego, jak mógł być po dobrej stronie? Nie był świadomy czy wręcz przeciwnie i chciał go zranić psychicznie? Nie wiadomo tak naprawdę ile jeszcze Brad zniesie bólu i krzywd.
Nie posłuchał Imari, ale pozwolił jej do niego podejść i sprawdzić. Przez chwilę czuł wyrzuty sumienia, ale za chwilę usłyszał tak znajomy głos.
Colleen? Odwrócił się gwałtownie i zaczął biec w jej stronę ze łzami w oczach. Tak tęsknił za przyjaciółką, a nie widział jej odkąd wyruszył na przeklętą misję. Przytulił ją i gdy poczuł jej ciało, zaczął zwyczajnie płakać.
- Przepraszam, C. Tak mi przykro... nigdy nie chciałem, żeby cię porwali. To wszystko moja wina, nie powinienem cię zostawiać - mówił, wyraźnie przejęty. Jakby zapomniał, że Liam wszystkim steruje i że Colleen tak naprawdę nie ma. Miał chwilę, żeby powiedzieć jej wszystko.
- Uciekłaś? - zapytał, ale dopiero po chwili się jej przyjrzał. Wyglądała bardzo dobrze, zupełnie jak ją ostatni raz widział. Niemożliwe, żeby wróciła z DOGS w takim stanie. Westchnął, zdając sobie sprawę, że to nie dzieje się naprawdę. - Uwolnię cię choćbym miał zmiażdżyć wszystkich ludzi na ziemi.
Niepokojące groźby, ale właśnie taki będzie dla rasy ludzkiej. Dokładnie taki jacy oni są dla nich. Imari mogła widzieć w nim zwierzę, bo po tym co przeżył działał instynktownie i jeśli miał okazję to próbował się bronić. A co do Liama to i tak został dość łagodnie potraktowany. Brad w złości mógł mu wyrwać jakąś kończynę albo całkiem go przepołowić i wtedy już nie byłoby co zbierać. Ale pewnie jak wizja opadnie i zda sobie sprawę co zrobił to zaczną się wyrzuty.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-17, 15:50
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Obejrzała się na Brada, na którym skupiał się Liam. Używa swojej mocy dalej, ok. Dobrze, może tak jest lepiej. Będzie trzeba zmienić kilka rzeczy. To go przynajmniej uspokoi, na tyle, ze nic im nie zrobi, zaślepiony zlością. Prawda?
- Spojrz na mnie - poprosiła Liama i jeśli mężczyzna to zrobił, mógł zobaczyć jak jej oczy zmieniają się.. przez moment moglo mu się wydawać, ze wciągnie go do swojej głowy, ale to się nie stało. Poczuł za to przypływ energii swojej mocy, wzmocnienie jej.
Tego mu jeszcze nie pokazywała. Liam byl cały, wiec wstała i odwrócila się do Brada, obserwując go. westchnela lekko.
Przed nimi kupa pracy.. i jeszcze trochę.
--
Liam może uzyc mocy o max 4 posty dlużej.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-17, 19:31
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Liam zauważył dość szybko zmianę w spojrzeniu Bradleya, dlatego postanowił wykorzystać jego drugą słabość i ją urzeczywistnić, by ratować nie tylko siebie ale i Imari. Mieli mu pomóc, a nie doprowadzać do dalszego zrypania jego psychiki. Nie wiedzieli jak on reaguje na ujrzenie wroga i chęć zemsty. Nie wiedzieli też, jak on panuje nad mocą. Lecz przekonali się, kiedy Liam odleciał na ścianę i walnął plecami jak i głową. Na szczęście wstrząsu nie doznał.
Trzeba przyznać, że próba zmiany walki Bradleya z jego lękiem wyszła na dobre. Uspokoił się i zainteresował osobą, która była za nim. Liam dzięki temu widział jak bardzo chłopakowi na niej zależało. Dowiedział się także, jak ją stracił. Ale szybko zorientował się, że to iluzja. Dziewczyna ta nie była wolna. Ale dzięki niej, udało się trochę uspokoić ich kolegę. Liam poczuł ulgę, ale kiedy Imari poprosiła go o to, by na nią spojrzał, zrobił to i w tej chwili pożałował.
- Nie...
Ten zawód kiedy zobaczył kosmos w jej oczach. Tak. Myślał że znów chce go brać w przestrzeń swojej albo jego głowy. Jakże go spotkało zdziwienie, kiedy był wciąż w tym samym miejscu i z jakiegoś powodu poczuł silny przypływ energii. Był w szoku. Spojrzał na Bradleya a postać kobiety była bardzo realistyczna. Jak tylko Liam wyobraził sobie pokój jako las wieczorny, pomieszczenie nagle w oczach całej trójki zalało się tym klimatem. Realistycznym. Co więcej, Imari przez połączenie się z mocą Liama i jej wzmocnienia, również widziała to samo co Liam. Czy Imari znała Colleen?
- Będę na Ciebie czekała..
Odpowiedziała dziewczyna, nawet unosząc dłoń i gładząc Bradleya po policzku.
Liam nie sądził, że przy takim wzmocnieniu swojej mocy, mógłby tyle zdziałać. Wstał nawet na nogi, z małym grymasem bólu od pleców. Przejdzie mu.
- Brad. Jeżeli chcesz ją uratować, musisz pokonać swój lęk. Spróbuj tego dokonać, nie używając mocy.
W tym momencie Liam utworzył znów wizję, ale tym razem dwóch, mężczyzn ubranych w charakterystyczny i znany Bradleyowi strój naukowców, którzy wyłonili się zza drzew, za Colleen. Dookoła leżało sporo gałęzi i konarów. Cokolwiek mógłby Bradley zrobić, pokój nie ucierpi. Bo to wszystko, dzieje się w iluzji. No chyba że znów zechce wyrywać deski z dachu...
Z wszystkich rzeczy jakie mógł zrobić to atak Bradley'a był dość zrównoważony - w końcu rzucenie kogoś o ścianę, a wyrwanie mu kończyny czy oderwanie głowy to różnica, prawda? Także może mimo wszystko nie stracił dawnego siebie i w głębi duszy nie chciał nikomu zrobić krzywdy. Może po prostu nie wiedział jak się bronić i co robić.
Colleen była jedną z najlepszych przyjaciółek Brada, więc to oczywiste, że mu na niej zależało. Czuł się winny, że została pojmana. Gdyby tu był nie doszłoby do tego. Teraz mógł się domyślać najgorszego bazując jedynie na własnych przeżyciach.
Bradley rozejrzał się, bo stał właśnie w lesie, a przed nim stała Colleen. Tak realistyczna jak wtedy, gdy była tu z nimi. Pokręcił głową, starając się nieco otrzeźwieć. Wiedział jak działają moce Liama.
I niestety zdał sobie już w pełni sprawę, że to co widzi to podpucha. Przez moment jego osąd był zachwiany, ale teraz otrzeźwiał i zdał sobie sprawę ze swojego zachowania. Uśmiechnął się jeszcze ze łzami w oczach na tę wizję i jeszcze raz przytulił Colleen jakby w geście pożegnania - przynajmniej na tę chwilę.
- Nieźle - skomentował jakość jego mocy, choć mógł się tylko domyślać, że połączył się z Imari. Usłyszał Liama, choć nie wiedział jak pokonanie lęku uratuje C. I chociaż w pierwszym odruchu chciał użyć mocy, kiedy już uzyskał do niej dostęp, to powstrzymał się i zgodnie z instrukcją Liama, spróbował działać bez mocy. Brad sięgnął po najbliżej leżący konar, który był dość solidny, więc spokojnie powali dorosłego człowieka. Minął Colleen i zaczął biec w kierunku dwóch mężczyzn, którzy pojawili się za drzewami. Jednego od razu zdzielił w głowę, mając nadzieję, że od razu go zabije, a drugiego najpierw uderzył w brzuch. Po trupach do celu? Jakoś tak.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-25, 15:17
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Faktycznie mógł się wystraszyć, myśląc że znów chce go wciagnąć do swojej głowy, ale nie tym razem. Mogla też robić inne rzeczy i zamierzała to teraz wykorzystać, żeby pomóc Liamowi utrzymać moc i iluzję dłuzej. Obserwowała przy tym Brada. Łatwiej by jej było co prawda dotykając Ellenswortha, ale niestety z jego mocą było to niemożliwe i dość niebezpieczne, wolała informować go za każdym razem jeśli miała go dotknać, bo tak zapewne czuł się też bardziej komfortowo.
Imari analizowała cała sytuację, myślała, zastanawiała się.. musi z nim porozmawiać i to zapewne dlugo, ale być może zwykłe wyżycie się pomoże mu w jakimś stopniu ogarnąć swoje emocje, a jeśli cel ma odpowiednią twarz.. Na pewno lepiej, by nie cwiczył obecnie z innymi członkami bractwa, na pewno nie walkę., bo może być to niebezpieczne dla jego sparring partnerów.
Nie interweniowała, bo nie miała po co, skupiała się raczej na tym, by przekazywać Liamowi nadal swoją moc.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-25, 22:04
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Collen była bardzo realistycznie odzwierciedlona, że kiedy Bradley ją przytulił, mógł odnieść wrażenie, że to się dzieje naprawdę. Że ona tutaj jest. Kiedy tak naprawdę jej nie było. Jej obecność dodawała mu siły, odwagi i uspokajała. Dawała tym samym odczucie, że żyje i nie grozi jej nic poważniejszego. Choć nikt szczerze nie wiedział jak było naprawdę. Liam zbierał przypadkowe informacje z obserwacji osoby, której ukazuje lęk, rozmawiającej i reagującej na widok bliskiej osoby. Nie miał problemu z udawaniem kogoś, kogo nawet nie zna, ponieważ jego "ofiara" sama zdradzała najpotrzebniejsze cechy odtworzonej osoby. Tak czy inaczej, wzmocnienie jego mocy dzięki Imari przyniosło solidne rezultaty.
Bradley z kolei zaczął słuchać i zamiast użycia mocy, skorzystał z leżącej kłody drewna, która nawet w dotyku wydawała się być rzeczywista. Greyowi udało się powalić jednego z przeciwników bez problemu, tak samo było z drugim. Po trupach do celu? Tak właśnie było. Ciała martwe padły na ziemie, zakrwawiając podłoże. W rzeczywistości byłaby to podłoga, w fikcji mają trawę. Obecność Collen dużo pomagała. Brad był spokojny, kiedy wiedział że ona tutaj jest. Lecz Liam musiał też skupić się na jego psychice by z tego wyleczyć.
- Spróbuj użyć mniejszej ilości swojej mocy na osobach, które Cię skrzywdziły.
Zaryzykował. Sprawiając, że tym razem z za drzew wyszły trzy osoby, które torturowały, męczyły, eksperymentowały i przesłuchiwały. Greyowi. Każda w swojej specjalizacji. Liam był bardzo skupiony na utrzymaniu tych iluzji, ale czuł już że nie pociągnie dłużej. Oczy i głowa zaczynały go boleć. Miał wrażenie, że obraz zaczyna mu się mazać, na moment widział podwójnie. Można było zauważyć po tym jak mocno zmarszczył brwi w skupieniu. Jeszcze chociaż tę scenę mu utrzyma a potem zrobią przerwę. O ile nic się nie zawali i Brad nie skupi znów swojego gniewu na nim. Postaci Collen, Liam nie mógł już utrzymać. Zniknęła, kiedy Brad zabił wcześniej dwóch wrogów.
Zdecydowanie Brad nie nadawał się do wspólnych ćwiczeń z pozostałymi członkami bractwa. Zresztą nawet tego nie chciał. Nie zamierzał znów wcielać się w szeregi bractwa. Był tutaj jako niezrzeszony członek społeczeństwa, skoro byli tutaj ludzie, którzy chcieli mu jakoś pomóc.
I wbrew pozorom nie chciał nikomu robić krzywdy, po prostu nie potrafił poradzić sobie z nadmiarem emocji i potężną mocą.
Cóż, odnosił wrażenie, że to wszystko dzieje się naprawdę, bo wizje były bardzo realistyczne. Zupełnie jakby stał obok. Natomiast wiedział, że to nie może być prawda, skoro jeszcze przed chwilą stał w magazynie z Liamem i Imari. Mimo wszystko miło było zobaczyć przyjaciółkę, która nie przeszła piekła w siedzibie DOGS. Był świadomy, że prawda może być zgoła inna.
Martwe ciała nie robiły na Bradzie wrażenia. Krew również specjalnie mu nie przeszkadzała, dlatego leciał dalej. Wtedy usłyszał głos Liama, by użył mocy. Nie był pewny czy to dobry pomysł, w końcu nie chciał powtórki. Odwrócił się mimowolnie i nie zobaczył już Colleen. Kiwnął tylko do siebie głową i skupił się na postaciach, które pojawiły się przed nim.
- Przepraszam Liam - powiedział jeszcze, bo naprawdę nie chciał zrobić mu krzywdy. Skoro kontynuował wizje to znaczy, że nic poważnego mu się nie stało. Mimo wszystko Bradowi było głupio, że mężczyzna chce pomóc, a jeszcze został powalony. Choć Brad ostrzegał, że może różnie reagować, prawda?
W każdym razie skupił się teraz na przeciwnikach. Tym razem było ich trzech, więc należało zająć się nimi po kolei.
Jego ręce zaświeciły szarłatem, gdy skupił się na tym, by podnieść kłodę z ziemi i cisnąć nią prosto w pierwszego przeciwnika. Siła uderzenia spokojnie mogła go zabić, zwłaszcza, że celował w głowę.
Głowa zaczęła go boleć, bo biorąc pod uwagę, że dawno nie używał mocy, nawet tak niewielka część użytej mocy była męcząca. Ale zostało jeszcze dwóch.
Widząc twarz mężczyzny, który znęcał się nad nim w GC, nie mógł opanować swojej złości. Wyciągnął ręce przed siebie i wykonał specyficzny gest, który pomógł mu w osiągnięciu celu. W jego zamiarze miało rozerwać człowieka na dwie części. Ta czynność natomiast była na tyle ciężka, że od razu Brad poczuł ciężar, jakby coś go przygniatało do ziemi. Opadł na kolana, z nosa pociekło mu więcej krwi, a umysł zalały negatywne i pesymistyczne myśli. Kolejna depresja się zbliża. Nie miał już siły, by w kończyć trzeciego przeciwnika... chciał, ale nie miał jak. Pokręcił głową i opadł twarzą do ziemi, ciężko oddychając.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-31, 15:47
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Obserwowała całość, bo chyba nie powinna widzieć tego, co widzi mężczyzna. Jeśli tak, to odwracała glowe od efektów specjalnych, bo nie bylo to coś, co ją interesuje i co chciała by ogladać... Brad się starał, naprawdę się starał, a to dobrze. Od tego mogą zacząć robić coś wiecej i dalej, by pomóc mu stanąć na nogi, a przecież taki by ich cel. Nawet jeśli Grey nie chciał rozmawiać, to chciał działać i od tego mogli czynić postępy. Nie zmienią czlowieka, jeśli zawsze był mrukliwy i małomówny, ale równocześnie nie o to chodziło. Miał przestać stwarzać zagrożenie dla siebie i okolicy, to po pierwsze, a po drugie wrócić do względnej normalności, o ile w ogóle dało się osiągnać taki stan po tym, co przeszedł.
I szlo mu calkiem dobrze, ale mógł nie korzystać ytle z mocy... bo to za dużo, jak na jeden raz. Poderwała się z ziemi, gdy tylko widać bylo, że coś się dzieje. Zerknęła na Liama.
- Ściągnij iluzję - rzuciła, ruszając do Brada w momencie, gdy ten upadł na kolana. Wyciągneła z kieszeni chusteczki higieniczne i klęknęła naprzeciwko niego.
- Brad? Spójrz na mnie - poprosiła, wyciągając do niego chusteczkę, by mógł wytrzeć nos, ale zamiast tego musiała go przytrzymać, co ledwo jej się udało. Złapała go za ramiona i przytrzymała, obejrzała się na Liama z nadzieją, że ten jej pomoże. Ona średnio sobie radziła z obiektami cieższymi od niej o prawie 30 kilo.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-31, 19:15
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Również Liam zauważył, że tym razem Brad starał się go słuchać i panował nad sobą. Również przy wznowieniu prób z używaniem przez niego mocy, by spróbował użyć jej jak najmniej, poskutkowało. Ale nie na długo. Liam odczuwał swój limit i nawet gdyby Imari nie powiedziała, by zakończył, sam by to zrobił. Iluzja zniknęła chwilę po słowach Imari. Liam w tym momencie sam w sobie poczuł dziwną ulgę. Cofnął się na ścianę, by podeprzeć plecami. Zamknął oczy i zaczął masować je u nasady nosowej. Wzmocnienie jego mocy miały jednak nieprzyjemny skutek. Głowa jak i oczy go bolały jakby faktycznie przekroczył swój limit. Nie był przyzwyczajony do nagłego używania takiej ilości swojej umiejiętności. Na powrót jednak wszyscy znaleźli się pokoju, prawie nietkniętym. Pomijając może dziurę w suficie i drobne pęknięcia tynku w ścianie, na którą wpadł wcześniej Liam.
Kiedy usłyszał słowa Imari przemawiające do Brada, uniósł na nią wzrok widząc trochę zamazany obraz. Ale skojarzył o co jej chodziło, gdy kiwnęła głową. Odepchnął się od ściany i podszedł do nich, kucnąwszy przy Bradzie z drugiej strony. Pomógł jej go przytrzymać i posadzić tak, by swoim ciężarem ciała miał w nim oparcie. Póki co nie odzywał się, pozwalając działać Imari. To ona tutaj jest teraz psychologiem.
Najgorsze było to, że Brad tak naprawdę wcale nie był mrukiem. Kiedyś wręcz przeciwnie, był duszą towarzystwa - lubił żartować i imprezować. Zarówno Imari jak i Liam nie mieli okazji poznać takiego Brada w wesołej wersji, dlatego jego widok teraz nie był dla nich takim szokiem, jak dla reszty znajomych.
Ale co się zgadzało to to, że Bradley zawsze wolał działać niż mówić. Jeśli coś miało być zrobione to po prostu to robił bez zbędnego gadania. Teraz nie lubił mówić, więc pozostały mu czyny, żeby pokazać, że zależy mu na przywróceniu się do dawnego stanu.
Nie wiedział, że użycie mocy tak szybko go osłabi. Wcześniej dużo lepiej sobie radził, więc sądził, że skoro jakoś tam nad tym panuje to uda mu się już wszystko. Niestety nie dał rady i musieli go podtrzymać, żeby całkiem nie padł na twarz. Czuł tylko nagły dotyk, na który aż się wzdrygnął. Było zbyt wcześnie i nadal kojarzył mu się jedynie z bólem.
Wziął chusteczkę od Imari i wytarł krew z nosa. I faktycznie dziewczyna miała małe problemy z utrzymaniem go, choć po tej całej sytuacji z więzieniem ważył niecałe 70kg. Jak na mężczyznę o tym wzroście to bardzo mało, ale nawet po powrocie ciężko mu było przytyć. Jego żołądek był skurczony i ciężko to naprawić w krótkim czasie. Ale już słyszał o kimś kto w teorii mógłby mu pomóc.
Po chwili poczuł też obok Liama, który ostatecznie pomógł trzymać Brada mimo własnego wycieńczenia. Bradley nie zdawał sobie sprawy, że Liam mocno się się przeciążył.
Ale zgodnie z instrukcją, spojrzał w oczy Imari takim zmęczonym i pełnym bólu wzrokiem.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-11-16, 14:00
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Gdyby wiedziała, to na pewno teraz widziała by tę ogromną zmianę i żałowala, że nie poznała Brada wcześniej. Nie miała jednak takiej okazji i nie była w stanie odpowiedzieć ile się zmieniło i jak bardzo, a to mogło być przydatne. Teraz jednak nie było co tego roztrząsac, bo pracowali z tym, co mieli. Obydwoje byli zmęczeni, a to nic dobrego.. Imari spojrzala Bradowi w oczy, zerknęła szybko na Liama i wróciła spojrzeniem do Greya. Właściwie można by powiedzieć, że jest w swoim żywiole - pomagając komuś.
- Nie wystrasz się proszę i daj sobie zerknąć na moc, nie blokuj mnie - odezwała się do meżczyzny, bo reakcje na jej moc były różne. Miała nadzieję, że Brad da sobie pomóc, a najłatwiej je to zrobić w ten sposób. Może fizycznie zobaczyć moc i co się z nią dzieje.
Nie zamierzała go prosić, by podał jej dłoń - widziala, że sprawia mu to problem, a przecież nie o to jej chodziło.
- Spójrz na mnie i nie odwracaj wzroku - poprosiła Bradleya, a chwilę później jeśli wykonał jej polecenie mógl zobaczyć jak białka i tęczówki jej oczu zmieniają się w dwie galaktyki, ktore pochłonęły go i wszystko naokoło.
Znaleźli się pośrodku.. niczego, właściwie, a przed nimi dryfowała postrzępiona kula mocy Greya.
(wybierz sobie kolor!)
Migotała, jakby ciemniejąc i jasniejąc, zagęszczając się w niektórych miejscach..
- To twoja moc - odezwała się kobieta - Jest.. hm. Widać, że jesteś wykończony. A całosć jest.. poszarpana. Nie możesz się nadwyrężać, myślę że to ją może dalej.. drzeć. Nie ma na to dobrych słów - podeszła do kuli i włożyla w nią dłonie, wygładzajac ją lekko.
- Powinieneś czuć się.. spokojniejszy. Negatywne emocje, które spowodowały wybuch mocy powinny ustąpić - spojrzała na Greya.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-11-16, 20:41
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Byli zmęczeni, ale jeszcze nie był ten moment na odpoczynek. Liam przytrzymywał Brada, siedząc już przy nim. Przy słowach Imari, domyślał się, co zamierzała zrobić. Zatem nie zamierzał wtrącać się. Bo być może dobrze będzie jeżeli porozmawia z nim "wewnątrz". Pomoże mu jakoś panować na mocą albo emocjami. Tymczasem musiał w tym momencie mieć oko nie tylko na Brada ale i Imari. Może tylko on i Grey byli bardziej zmęczeni, to nie wiadomo jak dużo teraz Imari wykorzysta swojej umiejętności.
Zmęczenie trwało, a problem ze wzrokiem nie mijał. Tak samo jak ból oczu i głowy. Leki dopiero weźmie jak skończą na dzisiaj tak zwaną terapię dla Brada. A i tak musiał przyznać, że kolega poczynił duże postępy. Starał się i potrafił momentami nad sobą panować.
Widząc zmianę w oczach Imari, odwrócił na chwilę głowę. Nie wiedząc w sumie, czy jeżeli i on będzie patrzył, nie pochłonie i jego. Wolał nie ryzykować. Zatem nie patrzył jej w oczy, ale chociaż obserwował ją i Brada. W obecnej sytuacji był pierwszy raz świadkiem używania umiejętności Imari, patrząc na to wszystko z boku
Brad nie był w swoim żywiole niestety. Wcześniej sam wolał pomagać niż prosić o pomoc. Ale teraz nie miał wyboru, musiał przyjąć tyle pomocy, ile mu ofiarowano. Nie mógł narzekać, choć zdecydowanie miał już dość wrażeń. Był wykończony swoją mocą, psychicznie również kiepsko stał. Miał tylko nadzieję, że go tu nie wykończą i nie będzie potem z niego wrak człowieka. Chociaż czy można być w gorszym stanie? Jak go wykończą to może przestanie czuć ten nieustający ból?
- Dobra - spojrzał na nią niechętnie, ale ostatecznie współpracował, bo chyba nie miał innego wyjścia.
Spojrzał jej w oczy, tak jak o to prosiła. Nie wiedział czego się spodziewać i starał się być przygotowany na wszystko. Był nieco spłoszony, ale przynajmniej nie zmuszała go do dotyku. Obecnie bardzo źle go kojarzył.
I tak się w te jej oczy patrzył, że całkiem go pochłonęły. Jakby znalazł się w innej galaktyce. Gdy znaleźli się wokół nicości dostrzegł jakąś kulę, która miała kolor ciemno-czerwony, wręcz szkarłatny. Zupełnie jak jego ręce, gdy używał mocy. Wtedy też emanowały takim ciepłym światłem.
Kula była dość osobliwa, bo zmieniała się. Brad nie widział jeszcze czegoś takiego, ale co chwila ciemniała i jaśniała. Zmarszczył nieco brwi i usłyszał głos Imari.
- "Nadwyrężać"? - zapytał co miała dokładnie na myśli. Nie mógł używać mocy? Czy dźwiganie też się tego tyczyło?
- W pewnym momencie może się całkiem "podrzeć"? - kolejne pytanie, bo jednak jego moc była istotną częścią jego samego.
A potem poczuł ogarniający go spokój. Strach i stres odeszły na dalszy plan i zostały przez nią wyciszone. Od dawna się tak nie poczuł jak teraz.
- Możesz zatrzymać to uczucie? - czy mogła sprawić, by stał się spokojniejszy? Miłe uczucie.
Liam obecnie dla niego nie istniał. Co prawda wiedział, że gdzieś tam jest, ale obecnie nadal był pochłonięty przez moc Imari.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-11-24, 15:33
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Wiedziała, że Liam też mógł trochę przesadzic.. I jak to Matka Teresa zastanawiała się jak pomóc im obu, jak i ona pewnie będzie ciut zmęczona i dobrą połowę mniejsza od nich.. No nic. Coś wymyśli. Pytanie czy będzie odczuwała skutki mocy Brada? A raczej jego emocji? Nigdy tego nie lubiła, czasem myślała, że to gorsze niż migrena i takie podobne.. dopóki nie miała migreny.
Na razie jednak miała Brada do ogarniecia i to było jej priorytetem, wiedziała, że Liam powinien sobie poradzić, z grubsza. A jak nie to poprosi Alexa albo kogoś.
Oglądała dokładnie kulę przez chwilę, pulsującą i dośc niestabilną.
- Nadwyrężać czyli używać za dużo mocy, staraj się tego nie robić. Wydaje mi się, że najpierw trzeba ją.. ustabilizować. To znaczy używaj mocy regularnie, ale w małych ilościach. To ma dla ciebie sens? - zapytała go.
Chcial rozmawiać, odzywał się. To dobrze, może takie rozmowy o jego mocy będą mogły go jakoś otworzyć.
- Czy całkiem.. nie sądzę. Ale nadmierne używanie mocy jej nie pomoże. Będzie ci ją trudniej kontrolować, a przynajmniej mówi moje doświadczenie.. Każda moc jest inna co prawda, ale to mi się zwykle sprawdzało. - objaśniła to, co wiedziala, a on wiedzieć nie mógl. Bo skąd?
- Na stałe? Nie - pokręciła głową ze smutkiem, gdyby mogła byłaby pierwsza, żeby tak każdemu potrzebującemu pomóc. Matka (Teresa) Imari z Seattle, pomagająca potrzebującym.
- Ale.. jeśli zdarza się taki wybuch mocy, którego nie kontrolujesz, zwiazany z duzymi emocjami.. jak teraz. To jestem w stanie wyciszyć te emocje. Pozwala to też uspokoić twoją moc.. - spojrzała na kulę.
- Możesz jej dotknąć jeśli chcesz - zachęciła. Ludzie nie wiedzieli co mogą a co nie i ciężko się dziwić, bo skąd by mieli? Nie mieli pojęcia jak to wszystko działa, to ona była od tego by tlumaczyć.
- Masz jeszcze jakieś pytania?
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum