W sumie to ciekawych rzeczy się tu dowiadywała. Bo nie miała pojęcia, że Ronnie i tak planował odejść z bractwa i jakoś tak ta informacja trochę ją... zaskoczyła? Nawet nie wiedziała czemu, bo ani nigdy nie poruszali tego tematu, ani jeszcze wtedy nie znali się na tyle, żeby jedno drugiemu miało się z czegokolwiek spowiadać. Po prostu, nie wiedziała, że nie uznawał Colleen na tyle, żeby odejść.
Teraz i tak nie miało większego znaczenia.
- Zabierając przy okazji nasz wóz - dodała do słów Ronniego, wzruszając lekko ramionami. W sumie to gdyby się nad tym bardziej zastanowić, dziewczyna uciekła, podpierdzielając im jedyną, za pomocą której mogli się bezpiecznie oddalić od kwatery dogs. Taaak, wychodzi na to, że to wina Shiv, że ich przymknęli.
Co się jednak tyczy relacji brat-siostra, to cóż... na nieszczęście Mike'a, Fay podchodziła do tego z bardzo dużym dystansem. Siostrę raz miała, straciła, bolało. I nikt, ale to nikt nie był i nie będzie w stanie zastąpić jej osoby, z którą spędzała każdy dzień przez kilkanaście lat, z którą się bawiła, z którą wpadała w tarapaty i z którą uczyła się absolutnych podstaw życia. Szczególnie po ilu? Roku znajomości? Dwóch lat? Mike mógł być jej przyjacielem, mógł dość sporo o niej wiedzieć, ale na miano "brata" było to chyba trochę za mało. Chociaż chyba nie miała serca mu o tym powiedzieć ilekroć nazywał ją siostrzyczką.
- Nie mam więcej pytań - rzuciła na słowa Mike'a. Okej, może i dość sporo się wydarzyło przez ten tydzień, ale widzieli się już z Cass, Fay widziała się z Tildą i od każdej osoby czegoś tam się dowiadywali, więc Ryan też nie musiał mówić im wszystkiego od początku, jedynie dopowiedzieć pewne rzeczy.
Zgodziła się co do pójścia do samochodu, przełożenia rzeczy Penny i powolnym skłanianiu się do tego, żeby się rozstać. To, co trzeba, zostało już powiedziane, a jeśli o czymś zapomnieli, to najwyżej dopowiedzą to później, bo oczywiście wymienili się numerami, pod którymi obecnie można było ich złapać.
Gdy reszta poszła do auta, Fay zajęła się rachunkiem, chociaż postawienie śniadania to i tak było małe podziękowanie w zamian za tygodniową opiekę dziecka, ale cóż, chwilowo na więcej nie było ich stać. Potem dołączyła do reszty na parkingu i cóż, nie pozostawało nic innego jak pożegnać się i pojechać każde w swoją stroną. I o ile wcześniej Fay może mogła być nieco niemiła, tak możliwe, że wynagrodziła to Mike'owi chociaż trochę mocnym uściskiem na do widzenia.
// zt x3
_________________
I wish I could see this world again through those eyes...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum