Poprzedni temat «» Następny temat
There's an endless road to rediscover
Autor Wiadomość
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-09, 00:29   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Jak mi nie powiesz, że czujesz się lepiej to znaczy, że przyjęłam to na siebie na darmo - burknęła, ale ciężko się dziwić temu, że w takim stanie uzywala podbnego tonu. Dziwne, ze on tego nie robił - Znośnie - dodała.
A czy mogl wiedzeic jak to sie skonczy? Nie. Nie znal jej mocy w koncu, ie na tyle by moc przewidywac co zrobi i jak jej uzyje.
Podniosla się powoli, zapijajac tabletki letnią już herbatą.
Przesunela jego kubek po balcie w jego stronę, czego od razu pożałowała. Skrzywiła się, kładąc się znów.
- To teraz.. co było w sejfie? - zaczęła, starajac się brzmieć jakby nigdy nic, choć było to dla niej nieosiągalne prawie, w obecnym stanie. NA dzialanie tabletek troche tzeba poczekać.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-09, 11:47   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Och, jeśli myślała, że zwykle na wszystkich nie burczał i nie był trudny do wytrzymania, to te jedenaście lat jednak sporo zrobiło. To był jego normalny stan, to tutaj, przychodząc do niej, cholernie starał się zrobić na niej jak najlepsze wrażenie. Zależało mu, żeby wszystko było tak jak dawniej i - jakimś cudem - tak było. Pytanie brzmiało: ile czasu minie, zanim Mercy będzie miała go dość? I czy ten ból nie był po prostu wymówką dla jego dupkowatej osobowości?
- Tak, przyjęłaś to na darmo. Radzę sobie z tym, ty - nie - odpowiedział jej, zupełnie nie zwracając uwagi na ten jej ton. Nie powinna była tego robić, brać na siebie jego ból. Nie musiała cierpieć za niego. Przyzwyczaił się, jakoś z tym żył. Nie powinna się bawić w mesjasza, który musi wszystkich zbawić.
Hopper zerknął na zegarek, kiedy Mercy wzięła te tabletki. Kodeina działała dość szybko, może nie tak szybko jak fentanyl, ale to nie był lek pokroju metadonu. Za piętnaście minut powinno już być znośnie. Cholera, nie powinien był tyle czekać z lekami, wiedział że prędzej czy później nie będzie miał Wallace pod ręką. Wziął swój kubek i wypił łyk swojej letniej herbaty, niespecjalnie zwracając uwagę na jej smak i starając się nie zawracać sobie głowy tym, jak swobodnie mu się myślało i jak bardzo winny czuł się z tego powodu.
I wtedy Mercy wyskoczyła z tą swoją petardą. Nie mogła tego zostawić w spokoju, co? Nie mogła po prostu odpuścić.
- Wspomnienia - odpowiedział jej, zanim wypił kolejny łyk herbaty.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-09, 14:39   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Skrzywiła się wyraźnie na jego słowa. Ani pół gram wdzięczności, tak? Trudno. Nie zawsze się ją dostawało.
A zbawienie wszystkich.. Tak, to był poniekąd jej problem. Chcialaby pomóc wszystkim, nawet jesli wiedziala, ze to niemożliwe.
- Wspomnienia - fuknęła, co pogorszyło bol na chwilę. Zasłoniła ręką oczy, zerkając na niego tylko - No nie spodziewała bym się. Czemu nagle jestes zły? - empatię miała dość dobrze rozwiniętą, cociażw obecnej chwili to mogła się mylić nawet jakby ktoś wrzeszczał jej w twarz. Oby nie, tego by nie zniosła.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-09, 16:44   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Och, mogła się krzywić ile chciała, niewiele go to obchodziło. Nie miał zamiaru owijać w bawełnę czy rzucać białymi kłamstwami, żeby znalazła wymówkę dla tego swojego męczeństwa. Mogła się tego nie spodziewać, ale sama sobie to ściągnęła na głowę, a jakby tego było mało - nie zamierzała tego oddawać. Cudownie. Czy wszyscy w tej rodzinie musieli być tacy uparci?
Czy on był zły? Może. Może nie. Nawet jeśli, to miał do tego prawo. Miała zostawić ten temat, nie naciskać go. Tak się umawiali. Cholera jasna, chciała wejść mu do głowy, więc jej pozwolił. Czy ona tego nie widziała? Nie dało się komuś bardziej zaufać.
Nie wypytywał jej o nic, nie drążył, nie próbował dogrzebać się do jej najgorszych wspomnień. Czy ona nie mogła zrobić dokładnie tego samego? Zostawić w spokoju to, czego nie należało ruszać? Pokazał już jej cholernie dużo. Widziała jakie życie prowadził przez te ostatnie jedenaście lat... widziała Elvirę. Widziała Wallace. Nie chciał jej tego pokazywać, ale to zrobił, bo go poprosiła. A teraz, zamiast odpuścić jak każdy normalny, cywilizowany człowiek, musiała to wszystko rozgrzebywać.
- A czemu ty nagle wypytujesz się o rzeczy, które miałaś zostawić w spokoju? - odbił piłeczkę.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-09, 16:59   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Bo sejf był całkiem duży, ja jestem ciekawska, a ty jesteś moim bratem. I boli mnie głowa, więc robienie podchodów uważam za niepotrzebne, w obecnym stanie - przyznała się wprost i bez zawahania. Zawsze lubiła dowiadywać się jak najwięcej. Zawsze go to wkurzało.
- No dobrze. To to, co mi pokazałeś. Ta kobieta na koniec? - zmieniła temat na bardziej przystepny, ale nie mogła wiedzieć, że właściwie to też chciał przed nią ukryć. Chyba za bardzo siedziało mu to w głowie.
- Od jak dawna tak cię boli? To był mocny ból czy zwyczajny dla ciebie? - dodała kolejne pytanie do puli, układając się trochę wygodniej na kanapie - Czemu przyszedłeś akurat dzisiaj i dlaczego nie zamierzałeś się przyznać, że ty to ty, jeśli bym cię nie rozpoznała?
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-09, 17:30   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Hopper poirytowany westchnął, kiedy usłyszał jej słowa. Och, bo to była taka świetna wymówka... ale w zasadzie, to chyba było najlepsze, co mogła mu w tamtym momencie powiedzieć. Właściwie, to nawet ją rozumiał. Ale cholera... nie musiała przecież tak bardzo wchodzić z butami w jego prywatne sprawy.
I kiedy Will miał już nieco odpuścić z tej swojej wojowniczej postawy, Mercy zadała kolejne pytanie. Czy ona miała jakiś radar? A może jakimś cudem wyłapała to, kiedy była w jego głowie i teraz specjalnie o to wszystko go wypytywała?
- To nieistotne - odpowiedział chłodno, ale chyba jednak po jego tonie można było odczytać, że to było już nieistotne. Cholera, to nigdy nie było istotne. Po prostu robił sobie nadzieję, kiedy... Robił sobie nadzieję? Nie, to nigdy nie miało być czymkolwiek i Hopper od początku zdawał sobie z tego sprawę. Oni nawet się nie lubili.
Chyba odetchnął z ulgą, kiedy Mercy poruszyła kolejny temat. Nie żeby był jakiś cudowny, po prostu był nieco mniej tragiczny niż wszystko to, o co go wcześniej pytała. Jak niewiele było trzeba, żeby obniżyć jego oczekiwania.
- Raczej normalny - zrobił pauzę, żeby nawiązać kontakt wzrokowy z siostrą. - Przyzwyczaiłem się do tego, Mercy - dodał. Chciał, żeby to wybrzmiało, żeby przyjęła to do wiadomości. Nie potrzebował, żeby przejmowała na siebie jego migreny, teraz nie robiło mu to już szczególnie wielkiej różnicy, potrafił żyć. To nawet nie był ten niesamowity efekt, jak wtedy kiedy Wallace pierwszy raz, po kilku miesiącach nieustannego bólu, zabrała go. Chyba już za bardzo przyzwyczaił się do takich wygód.
Chryste, co Mercy miała z tymi pytaniami? Nie mogła, nie wiem, spytać go o jego ulubione danie, języki w których nauczył się mówić czy coś takiego?
- Nie chcę ci rozwalać życia - odpowiedział w końcu. Nawet pomijając to, że umierał... nie było go w domu jedenaście lat. Nie był już tamtym dzieciakiem, miał ten swój tragiczny charakter... a wszyscy już ruszyli dalej. Nie musieli do tego wracać.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-09, 18:54   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Aha. Wiesz. Moja moc w dużej mierze bazuje na emocjach, ich odczytywaniu, interpretacji i tak dalej, więc kłamanie mnie w tej kwestii zwykle jest.. ciężkie. Chyba, że to wyparcie - zastanowiła się przez chwilę, milknąc i chyba rozmyślając nad tym co się działo, a szło jej to obecnie wyjątkowo ciężko.
- Tak, właściwie stawiam, że to wyparcie - zdiagnozowała w końcu, chyba nawet z siebie zadowolona. Może to był strzał na ślepo, pewnie był, w końcu znała ludzi, a nie jego.. Więc być może nie trafiła ze swoją światłą diagnozą.
- I teraz będziesz mi mówił, że się przyzwyczaiłeś i to nic takiego, nie czujesz się lepiej, w ogole to lepiej się czułeś wcześniej. Dobrze, przyjęłam do wiadomości, nie musisz się martwić - mruknęła, chyba łatwiej ją było zirytować teraz, czemu ciężko się dziwić. A może przejęła też trochę emocji Hoppera? To była druga z możliwości.
- Hm. To ciekawy pomysł. Jak miałbyś mi rozwalić życie? - ne, rozpad rodziny nie rozwalił jej zycia w kawałeczki, wcale, ani trochę.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-09, 22:31   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Hopper wywrócił oczami, kiedy usłyszał słowa siostry. Jakim cudem można było być aż tak aroganckim i przekonanym o swojej racji? Nie miała pojęcia kim się stał, co myślał ani tym bardziej jak wyglądała sytuacja między nimi - a raczej jak nie wyglądała, bo nie istniała. I to nie było żadne wyparcie, zwyczajnie nic ich tak naprawdę nie łączyło. To był po prostu jednorazowy, przypadkowy seks.
- Racja, zapomniałem że byłaś na psychologii, więc doskonale wiesz, co siedzi w głowach innych ludzi - odpowiedział tonem, który jasno dawał do zrozumienia, jak bardzo w to wierzył. Że też wybrała sobie taki kierunek studiów... Nie mogła zabrać się za coś normalniejszego? Coś, co faktycznie było nauką, a nie wmawianiem ludziom, że znasz ich lepiej niż oni sami siebie.
Wzniósł oczy ku niebiosom i westchnął ciężko, kiedy usłyszał słowa Mercy. Co on takiego zrobił, że musiał teraz tutaj siedzieć, ze swoją przemądrzałą siostrą? Nawet nie miał zamiaru jej nic na to odpowiadać, to nie miało najmniejszego sensu. Jak rzucanie grochem o ścianę. Czemu ona musiała być taka sarkastyczna? Grzecznie jej próbował wyjaśnić, że dobrze sobie radził, a zamiast tego działo się to. Mogłaby chociaż rozważyć przyjęcie do wiadomości czegokolwiek, co do niej mówił. Nawet nie musiała go słuchać, byle tylko to przetworzyła. Ale nie, oczywiście. Musiała odbijać każdy jego sensowny argument, chociaż nie miała w zamian ani pół wartościowego kontrargumentu.
I naprawdę, kiedy usłyszał ten jej powątpiewający ton, poczuł jak go krew zalewa. On tu próbował z nią porozmawiać, podzielić swoimi wątpliwościami, jakoś się otworzyć, a ona uznawała to za coś zupełnie bez znaczenia. Świetnie. Wręcz cudownie. Cóż, trudno, Hopper nie miał zamiaru dać się ponieść emocjom - i szczerze mówiąc, kiedy głowa mu nie pękała, to było znacznie prostsze niż zazwyczaj.
- Zapomniałem, że poszukiwani przez policję, od jedenastu lat zaginieni bracia-mutanci co tydzień wpadają ci do sklepu, przepłaszają wszystkich klientów i burzą twoję poukładane życie średnio raz na dwa tygodnie. Przepraszam, mój błąd - odpowiedział sarkastycznie.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-09, 22:57   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


- Właśnie nie wiem. Nigdy nie mam do końca pewności, to niesamowite, tak właściwie. Nigdy nie przestaje mnie zadziwiać - odpowiedziała, jakby wcale nie słysząc tego jego złośliwego tonu, którym właśnie starał się jej najwyraźniej dopiec. I właściwie, gdyby William chwilę się zastanowił - ich rozmowy często tak wyglądały te kilkanaście lat temu. On sie mądrzył, ona też, wkurzali się na siebie niemożliwie. Piaskiem w oczy Hopper też nie raz dostał (i vice versa), ale jak ktoś próbował Mercy zrobić krzywdę to starszy brat zaraz stawał w jej obronie.
Przewracał oczami i wzdychał teatralnie, a gdyby nie migrena to wybuchnęła by śmiechem, widząc to wszystko.
Uśmiechnęła się szeroko, bo to jeszcze była w stanie zrobić
- Cieszę się, że wróciłeś - dpowiedziała, pozornie bez związku.
On jak widać rozwinął swoje umiejętności kłócenia się, kombinowania, wykręcania winy na lewo, a ona pracowała nad empatią, emocjami, uczuciami, ich opanowywniem i nazywaniem, by lepiej je zrozumieć. To nie znaczyło, że czasem nie wdawała się w bezsensowne kłótnie albo nie wybuchała w złości albo że przestała być uparta.. Po prostu, czasem była w stanie dość szybko przetrawić całe zdarzenie i odnieść się do tego jeszcze w tej samej rozmowie. Czasem.
Tutaj po prostu lawinowo wróciły do niej wspomnienia z dzieciństwa.
Pociągnęła nosem.
Cholera.
Starała się rękawem zasłaniającym jej trochę twarz wytrzeć te zadziwiająco mokre kąciki oczu. Miała ochotę go uściskać jeszcze raz i nie puszczać, w obawie że zniknie.
Tęskniła.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-09, 23:33   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Will posłał jej spojrzenie, które doskonale mówiło, co myślał, o tych jej marnych ripostach. Naprawdę, mogłaby się chociaż postarać znaleźć coś odrobinę lepszego i celnego. Chociaż udawać, że jest w stanie wygrać tę kłótnię, naprawdę, to nie było takie trudne. I niech nie próbuje tego zwalać na swoją migrenę - Hopper wygrywał bardziej zacięte kłótnie przy gorszych bólach głowy. Gdzie się podział ich rodzinny hart ducha, ten upór, który nie pozwalał im odpuścić, chociaż dawno już powinni? Zamiast tego czekały go tak marne komentarze, że nawet nie warto było na nie odpowiadać. Nie postarała się.
Szukał sobie w głowie już kolejnych ripost i złośliwych komentarzy, kiedy nagle na twarzy Mercy pojawił się uśmiech. Jakby to już nie było wystarczająco konfundujące, to jeszcze ta nagła zmiana jej tonu i to co właściwie powiedziała. I ,wtedy do niego dotarło, że on też cieszył się, że wrócił, a przede wszystkim - że wrócił. Nie, nie był już tamtym dzieciakiem, nie był nawet kimś, kim tamten dzieciak mógłby się stać, gdyby wszystko nie zaczęło się sypać. Nie było dla niego drogi powrotu... a mimo wszystko, w jakiś pokrętny sposób wrócił. Siedział tutaj, ze swoją głupią, irytującą, młodszą siostrą i zachowywali się, jakby te jedenaście lat nigdy się nie miało miejsca. Zachowywali się normalnie, jak zwykli ludzie i to było cholernie dobre uczucie. Coś jeszcze w jego życiu nie było kompletnie popsute, jakimś cudem. Nie sądził, że to było jeszcze możliwe, nie po tym tak bardzo pełnym napięcia spotkaniu z Claire, po tym jak bardzo pomylił się względem Wallace, po tym marszu pokojowym i po tym, jak bardzo umierał.
I jak on niby miał jej o tym wszystkim powiedzieć? O tym, że umierał i z pewnością nie dożyje końca tego roku, nie mówiąc już o tym, że miał zamiar to wszystko skończyć, zanim zacznie się robić naprawdę źle. Dlaczego to wszystko musiało być tak bardzo pojebane? I dlaczego wcześniej ich nie znalazł? Żałował tego całego czasu, który tak beztrosko zmarnował, zakładając, że przecież miał go jeszcze całą masę.
- Dobrze cię zobaczyć, siostro - powiedział cicho, zanim ją objął. I tak, w tym zdaniu nie chodziło po prostu o to, że dobrze było się z nią spotkać. Dobrze było się z nią spotkać przed śmiercią.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-09, 23:45   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Być może kompletna głupota, ale nie dla nich. Ona nie znała całej prawdy o Willu, nie mogła znać, widziała tylko ten ból, urywki z jego życia.. Nie spodziewała się tego, ale miała wrażenie, że z jej serca spadł jakiś wielki cieżar. Wydawało jej się, że nigdy go nie zobaczy, że to już koniec. I wydawło jej się, że się z tym pogodziła. Tak jednak nie było, odsuwała to zwyczajnie od siebie, udawała, że jest w porządku.
Wtuliła się w brata, mocząc mu łzami koszulkę. Pociągnęła nosem, ale uśmiechała się mimo wszystko, kurczowo zaciskając dłonie na materiale jego t-shirtu.
Nie miała pojęcia ile emocji chowa się za tym wmawianiem sobie, że "ruszyła dalej", bo teraz wszystko do niej wracało i miała wrażenie, że nie ruszyła nigdzie.
- Cały czas tak samo beznadziejnie dobierasz perfum - odezwała się po chwili, chyba nie mogąc znieść ciężaru tej sytuacji, tego co przewijało jej się przez głowę, wszystkich myśli, wspomnień, nieprzespanych, przepłakanych nocy. Inaczej poryczała by się w głos. Teraz tylko podejrzanym strumyczkiem zmoczyły jej się policzki.
Cofnęła się od niego, wbijając zakłopotane spojrzenie w podłogę. Rzadko pozwalała sobie na takie wybuchy emocji, jeśli nie były one związane z grzebaniem w głowie jakiegoś mutanta, rzadko to były jej emocje, jak teraz.
Pociągnęła nosem i podniosła na niego mokre oczy.
Głowa powoli zaczynała mniej boleć.
- Co mówiłeś o tym Bractwie? I moim... dołączeniu tam?
- zaczełą po dluzszej chwili ciszy.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-10, 13:30   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Kiedy Hopper tak siedział, przytulając swoją płaczącą, młodszą siostrę, czuł się naprawdę w porządku, a równocześnie... to było tak cholernie smutne. To w takich momentach docierało do niego ile lat tak naprawdę stracił, ile mostów za sobą spalił. Już nigdy nie miał mieć szansy do tego wrócić. Nie mógł nawet spróbować nadrobić tego czasu. On już nie miał czasu. I to chyba świadomość tej jego zbliżającej się, nieuchronnej śmierci była najbardziej przytłaczająca. O ile nie wyczaruje skądś zapasu krystalicznie czystej mutazyny, nie miał szans dożyć końca tego roku, z mocą Wallace czy też bez niej. Z resztą, ona go tak naprawdę nie leczyła, po prostu pozbywała się tych uciążliwych skutków ubocznych. Nie było sensu dłużej zmuszać jej do pomocy, nie było sensu ciągnąć tego w nieskończoność, skoro finał tej historii był już dobrze znany.
I to pewnie dlatego to spotkanie po latach nie było jak długo wyczekiwane powitanie, nie. To był początek pożegnania, chociaż Mercy nie mogła jeszcze o tym wiedzieć. Przynajmniej tym dane im będzie się pożegnać, nie zniknie bez słowa. Zamknie za sobą wszystkie swoje sprawy.
Z tych ponurych rozmyślach wyrwał go nagle głupawy komentarz Mercy. Hopper parsknął, kręcąc głową. Dobrze było usłyszeć z jej ust, jaki był tragiczny. I chyba dobrze, że jednak nie wszystko się zmieniło.
I kiedy w końcu siostra podniosła na niego wzrok, posłał jej uśmiech, chociaż chyba wyszedł smutniejszy niż powinien. Cokolwiek właściwie siedziało w jej głowie - nie chciał żeby się tym zadręczała. To była jego specjalność, nie jej.
- Ciągle mogłabyś pomagać mutantom, jeśli tego właśnie chcesz - odpowiedział jej. - I trudniej byłoby cię znaleźć. Byłabyś bezpieczniejsza.
Naprawdę ucieszyły go jej słowa, to że sama poruszyła ten temat. Skoro nie chciała wrócić do Kanady ani przestać być tak oczywistym celem, to tam przynajmniej byłaby bezpieczniejsza.
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-10, 15:03   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Gdyby tylko wiedziała o tym jednym kawałku, który przed nią ukrył.. Zapewne starała by się jakoś mu pomóc. Ba, nawet potrafiła to zrobić. Nie miałą jednak pojęcia co dzieje się z Williamem, więc cieszyła się jedynie z tego powrotu po latach i powitania, nawet jeśli umierała z bólu na własne życzenie. I tak zrobiła by to jeszcze raz, gdyby mogła.
- I musiala bym tam siedzieć? Nie są w stanie zapewnić mi bezpieczeństwa tu, gdzie jestem? Lubię to miejsce - pytała, chcąc wiedzieć jak najwięcej. Jakby nie było, lubiła życie, swoje zycie, więc niechętnie by z niego rezygnowala - czy to na rzecz DOGS czy Bractwa. Ale przy dogsach pożegnanie z zyciem byloby dość.. definitywne.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-10, 20:26   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Cóż, Hopper o tym nie wiedział - i tak długo jak nie miał zamiaru mówić swojej siostrze, że umiera, miał umierać. Czy to nie była pewna ironia losu, że rozwiązanie problemu, którym zadręczał się od roku było na wyciągnięcie ręki, a on nie był w stanie tego zauważyć? Cały ten czas wystarczyło znaleźć własną siostrę... a on dopiero w styczniu wrócił do Seattle, żeby na poważnie się tym zająć. Kiedy już stracił nadzieję, na znalezienie jakiegokolwiek rozwiązania na swoją przypadłość - a przynajmniej jakiegokolwiek innego niż oddać się w ręce DOGS, czego nie miał najmniejszego zamiaru robić. Nie po jedenastu latach pełnych wyrzeczeń, tragicznych decyzji, tych wszystkich rzeczy, które musiał zrobić, żeby przetrwać.
- Mercy, im więcej mutantów wie, że tu jesteś i kim jesteś, tym większe szanse, że DOGS się o tobie dowie. Na ten moment nie muszą cię nawet szukać, wystarczy że wejdą do Króliczej Nory, tak jak ja to dzisiaj zrobiłem - wyjaśnił jej. - Nie mają pojęcia gdzie jest Bractwo, a nawet jeśli jakimś cudem by je znaleźli - muszą się najpierw przebić przez mutantów, którzy potrafią walczyć. To najlepsza możliwa opcja.
A przynajmniej wtedy Hopper ciągle w to wierzył.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

60%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
26

height / weight:
173/48

Wysłany: 2018-06-10, 21:00   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Rozwiązanie było proste i na wyciągnięcie ręki. Ona nie wiedziała, że tego potrzebuje, on nie wiedział, że Imari potrafi mu pomóc.. Ciekawe w jak dużym procencie? Tego nie sprawdzą jednak teraz, na pewno nie już.. Bo WIlliam zamierzał byc nie tylko dupkiem, ale do tego skrytym dupkiem. Ciekawe kiedy zamerzał jej powiedzieć, że umiera? W liście pozegnalnym? Nie, pewnie w mailu. ALbo wyśle jej zaplanowanego wcześniej smsa. To bardzo prawdopodobne, o ile w ogole postanowi ją poinformować.
- Tylko tak mogę im pomagać, bo jak inaczej? Ile osob w Bractwie by mnie potrzebowało? Skoro raczej wszyscy mają tam rozwiniętą i opanowaną moc.. Mam wrażenie, że tutaj bardziej się przydaję - wyrazila swoje wątpliwości.
- Poza tym nie chciala bym się tam przenosic, bo brzmisz jakby to tak mialo wygladac...
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5