Poprzedni temat «» Następny temat
Shivali & James
Autor Wiadomość
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-06-02, 12:38   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Mogłaby mu powiedzieć, że nie miał racji. Że nie musi go znać, żeby rozumieć niektóre, szalenie proste rzeczy. Że nie ważne kim był, nie mógł być całkowicie zniszczony, a i tak wszystko, co było zepsute dało się naprawić, mniejszym bądź większym wysiłkiem. Że mu pomoże, nie ważne jak dużo czasu miałoby jej to zająć. Po to tu była, po to tu przyszła, dlatego nie zerwała więzi, kiedy miała okazję. I nie miała pojęcia jak to wszystko się dla niej skończy, ale nie miała najmniejszego zamiaru się teraz cofać. Zaczęła coś, więc doprowadzi to do końca. Pomoże mu, znajdzie jakieś rozwiązanie, przynajmniej do czasu zanim nie trafi do prawdziwego psychologa.
Mogłaby mu to wszystko powiedzieć... ale czuła że nie powinna. Słyszała ten jego podniesiony głos i zwyczajnie nie chciała jeszcze bardziej przeciągać struny, zwłaszcza, że właśnie to robiła od kilku minut. Małe kroczki, tak? Miała całe mnóstwo czasu, nie musiała robić wszystkiego na raz, nie musiała go od razu przekonywać, że to się uda. Na razie wystarczyły małe rzeczy - jak to, że uścisnął jej dłoń.
- Powinniśmy się upewnić, że długo nie będę sama w tym klubie - powiedziała, uśmiechając się ciepło, kiedy mężczyzna trzymał jej dłoń. Chyba trochę za długo. Nawet trochę niezręcznie za długo.
I kiedy w końcu puścił jej rękę i powiedział te przeprosiny, Shivali rozbawiona wypuściła powietrze. To było strasznie dziwne, chyba nie przywykła do takich sytuacji i do bycia przepraszaną za nie. I właściwie, to chyba nie była szczególnie zła. Miała wrażenie, jakby to wydarzyło się w innej rzeczywistości, a nie kilka minut wcześniej. Zaskoczyła go, powinna na przyszłość uważać, żeby tego nie robić.
- Myślę, że między nami jest w porządku - odpowiedziała mu.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
James Reynolds



"Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by."

Ochroniarz Verki!





name:

James Reynolds

age:
32

height / weight:
190/100

Wysłany: 2018-06-02, 20:39   
   Multikonta: Dale Fowler
  

   Pisze dobre wąteczki!


No pewnie, mogłaby mu to wszystko powiedzieć, a on i tak na pewno nie uwierzyłby w żadne jej słowo. James niestety jest cholernie upartym gościem, chociaż... Nie wiem, czy niestety, z drugiej strony, gdyby nie to samozaparcie, które ujawniało się w absolutnie każdej kwestii prawdopodobnie już by nie żył.
Wiele osób próbowało mu pomóc - zaraz po powrocie z frontu rozmawiał z wieloma psychologami, którzy mieli za zadanie pomagać weteranom, ale... Cóż, na nic się to nie zdało. Dla niego była to banda tłumoków, która nawet nie potrafiła określić co tak naprawdę siedzi mu w głowie. Dlatego właśnie wyprowadzenie ich w pole i przekonanie, że wszystko jest z nim w porządku było jak spacerek.
Następnym krokiem było już Genetically Clean, właściwie... Dlaczego tam poszedł?
Coś podpowiadało mu, że w tej organizacji dalej będzie mógł robić to, co potrafił najlepiej - walczyć - i wcale się nie mylił.
Tak więc... Z żołnierza piechoty morskiej stał się zwykłym zbirem krzywdzącym ludzi, którzy właściwie nie byli niczemu winni. Jedyną ich zbrodnią była odmienność.
Dodatkowo osoba, której został ochroniarzem była zwykłym potworem i prawdopodobnie kiedyś ją zamorduje. Nie ma co, świetnie poprowadził swoją karierę zawodową.
Mimo tego, że w pewnym momencie faktycznie podniósł głos... Naprawdę nie był już zły, był w tej chwili spokojny. Właściwie... Sam nie pamiętał już kiedy czuł taki spokój. Z pewnością bardzo dawno temu.
Nie chciał również jej strachu, nie chciał, żeby się go bała. Co prawda... Dalej tu była, więc może faktycznie jest jakiś postęp.
- My...? Nie... Nie ma żadnych my, Shivali. Jestem ja. Sam. Zawsze byłem sam i jest mi z tym dobrze. - odparł dość spokojnie. Nie wyobrażał sobie żadnego 'my', właściwie... Cholera, na pierwszy rzut oka było widać, że są różni jak woda i ogień, a ona zamierzała mu w jakikolwiek sposób pomagać?
No nie. Naprawdę poroniony pomysł.
Odwrócił na moment wzrok zastanawiając się dlaczego tak długo trzymał ją za dłoń i dlaczego było to dla niego w taki dziwny sposób przyjemne, ale po chwili potrząsnął głową, by wyrzucić z niej te głupie myśli. Znów przeniósł spojrzenie na Shiv, a na jej twarzy wymalował się wyraz rozbawienia, widać to było w jej oczach, które wręcz się do niego śmiały. Cóż... Bardzo przyjemny widok, jakiś cichutki głos w jego głowie szepnął, że chciałby częściej ją taką oglądać. I nigdy więcej nie chciał widzieć przerażenia na jej twarzy.
- Cieszy mnie to - mruknął cicho i upił kilka łyków z butelki.
Cholera... Jak tak dalej pójdzie, to może od razu da mu jakiś numer do AA?
_________________
"You hate me now? Just you wait... Just you wait."
[Profil]
  [AB-]
 
Shivali Nyberg



If your heart was full of love, could you give it up? 'Cause what about Angels? They will come, they will go, make us special.

więź telepatyczna

72%

zbieg





name:

Shivali Nyberg

age:
24 lata

height / weight:
177/55

Wysłany: 2018-06-06, 23:39   
   Multikonta: Hopper, Donny
  

   Anioł Stróż w hinduskim wydaniu

  

   Pisze dobre wąteczki!

  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


- Okay - odpowiedziała mu, chociaż szczerze mówiąc nie za bardzo w to wierzyła. Ludzie nie byli stworzeni do samotności. Niektórzy może byli bardzo prywatni i potrzebowali nieco czasu dla samych siebie, ale przecież żaden człowiek nie chciał być sam. Każdy kogoś potrzebował, nie ważne jak bardzo by udawał, że to nie jest prawda.
Przekona go. Prędzej czy później, jakoś przekona go do tego wszystkiego, wystarczyło tylko nie zrazić go do siebie. Małe kroczki. Z resztą, miała nieograniczony czas i nieograniczoną liczbę prób. To ona decydowała czy zerwać więź i nie miała zamiaru tego robić, nie miała zamiaru rezygnować z Jamesa. On potrzebował kogoś, kto z niego nie zrezygnuje, nie ważne co by się działo. Kogoś, kto w razie czego posiedzi z nim w takich momentach. I hej, Shivali nie potrzebowała nawet, żeby do niej dzwonił. Sam jej umysł był gigantycznym alarmem, który głośno krzyczał za każdym razem, kiedy coś zaczynało być nie tak. Jeśli cokolwiek znowu się będzie działo, zorientuje się od razu i będzie w stanie do niego wpaść w ciągu pięciu minut. I może James jeszcze o tym nie wiedział, ale on naprawdę tego potrzebował. Odrobiny troski i towarzystwa.
Shivali trochę niepokoiła ta butelka. Jak źle z nim było? Nie była pewna, czy będzie w stanie pomóc mu z prawdziwymi, poważnymi problemami. Przecież nawet nic mu nie powiedziała... ale miała wrażenie że na razie nie powinna. Małe kroczki, tak? Kiedy już jej bardziej zaufa, spróbuje coś z tym zrobić.
I kto wie jak długo Shiv by tutaj została, gdyby jej moc nie dała o sobie znać, a dziewczynie zaczęło się nieco kręcić w głowie, ale w naprawdę dziwny, dziwny sposób. To się nie działo u Jamesa, to chodziło o jej ciało, już zmęczone połączeniem. Przecież cały ten czas stała robiąc obiad. Czy ona cały czas miała w ręce nóż? Powinna uważać, jeśli nie chciała nic sobie zrobić, w końcu mogła się w każdej chwili przewrócić.
- Myślę, że muszę już iść. Ale wrócę, dobra? - Chciała dostać odpowiedź zanim jeszcze stąd zniknie.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
James Reynolds



"Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by."

Ochroniarz Verki!





name:

James Reynolds

age:
32

height / weight:
190/100

Wysłany: 2018-06-07, 00:12   
   Multikonta: Dale Fowler
  

   Pisze dobre wąteczki!


Kiwnął tylko głową, gdy usłyszał jej odpowiedź. W zasadzie nie za bardzo go interesowało co ona o tym wszytkim myśli - on uważał to za absolutny pewnik. Zdążył się mocno zaprzyjaźnić z samotnością, była właściwie jego najlepszą przyjaciółką. Mimo tego, że miał siostrę, za którą oddałby życie, znaleźliby się jacyś koledzy, być może nawet przyjaciele - z dawnych lat, lub Ci z teraźniejszych... I tak czuł się sam jak palec, kompletnie nie odnajdywał się w tym świecie. Czy chciał tam wrócić? Na front? Pewnie, że tak. Czasami o tym myślał, nawet częściej, niż czasami, ale... Nie mógł i dobrze o tym wiedział. W pewnym momencie za mocno zaczęło mu się podobać, zaczął się zatracać w tym wszystkim, przyjemność, którą zaczął odczuwać, gdy mordował kolejnych wrogów... Nie, z pewnością nie mógł tam wrócić. Nigdy więcej.
Jeśli ta dziewczyna naprawdę chciała mu pomóc, cóż... Nic, tylko życzyć jej powodzenia, ponieważ nie będzie to wcale łatwe. Z drugiej strony... Kto wie, może nawet jej się uda? Chyba była pierwszą tak zdeterminowaną do tego osobą, wszyscy inni po prostu odchodzili. Nie miał im tego za złe, jak mógłby mieć? Nie ma co się oszukiwać - James był... Dość ciężką w obejściu osobą.
Mimo wszystko - dobrze chyba mieć kogoś takiego, nawet jeśli James nie przyzna tego przed sobą, ani przed nikim innym. Chyba... Chyba gdzieś tam głęboko w środku cieszył się z jej wizyty.
Zerknął na nią, gdy stwierdziła, że musi iść.
- Skoro musisz... - mruknął w odpowiedzi i uśmiechnął się krzywo. Oczywiście był to żart - jak przystało na niego dość słaby. No cóż, nie można było go nazwać królem dowcipu.
Wolnym krokiem ruszył w kierunku kanapy i opadł na nią nie wypuszczając flaszki z dłoni. Uniósł butelkę do ust i wypił kilka łyków.
- Ja... - zaczął, chciał jej podziękować za to wszystko co zrobiła - chociaż była tu ledwie przez parę chwil to... Można powiedzieć, że go uratowała. Przed samym sobą. Nie potrafił jednak tego powiedzieć, więc urwał i spuścił wzrok.
_________________
"You hate me now? Just you wait... Just you wait."
[Profil]
  [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5