Poprzedni temat «» Następny temat
Salon & Kuchnia
Autor Wiadomość
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-06-03, 22:17   Salon & Kuchnia
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie





[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-06-07, 18:55   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


/mostek

Viggo wszedł pewnie do swojego mieszkania w towarzystwie Adene. Cóż, była jednym z niewielu ludzi, którzy mieli ten zaszczyt odwiedzić jego mieszkanie. Wpuścił dziewczynę przodem po czym zamknął za sobą drzwi. Klucze rzucił na niewielki stoliczek w przedpokoju. Zdjął swoją kurtkę zostając w samej koszulce bez rękawów. Cóż, dziewczyna mogła teraz uważnie zobaczyć wszystkie jego tatuaże i wszystkie blizny. Starał się zapomnieć o fakcie, iż jego ręce, mimo masy tatuaży wyglądały jakby ktoś rozorał je nożem, nie jeden ani nie dwa razy.
- Jeśli Ci to przeszkadza mogę je zasłonić. - Powiedział niezbyt pewnie. Cóż, wiedział iż wiele osób źle reagowało na widok zarówno tatuaży, jak i blizn to też nie sprecyzował o co mu chodzi. Ruchem ręki zaprosił ją do środka, kierując ją w stronę salonu.
- Witam w najlepszymi najbezpieczniejszym barze w mieście! – Powiedział z uśmiechem. Cóż, tu akurat się praktycznie nie mylił a zawartości jego barku nie powstydziłby się żaden,szanujący się bar. No w końcu musiał gdzieś trenowac przyrządzanie drinków, czyż nie ? Zamiast opaść na kanapę oparł się o blat imitujący bar między kuchnią a salonem. Dał dziewczynie chwilę na oswojenie się z obecnym miejscem, jak i sytuacją. Wiedział iż nie spodziewała się pewnie takiego obrotu spraw, nie mniej miał zamiar dotrzymać swojego słowa.
– Masz jakieś alergie na owoce? Którychś nie lubisz? Zapytał po czym wszedł do za barek i schylił się by poszperać w szafce stojącej tuż za nim. Dziewczyna mogła usłyszeć łoskot i siarczyste kurwa w momencie gdy głowa mężczyzny spotkała się boleśnie z górną krawędzią szafki. Wyjął kilkanaście butelek i postawił je na blacie. Przez dłuższą chwilę krzątał się po kuchni szukając wszystkich, potrzebnych mu przyborów by udowodnić Adene, że alkohol wcale nie jest zły i może smakować naprawdę cudownie.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Adene Victoria



Never too late to be a better human. The world could use it.

Naukowiec





name:

Adene Victoria

age:
28

height / weight:
155 / 48

Wysłany: 2018-06-07, 19:39   

Dreptała za Viggo z rękami w kieszeniach. Coraz bardziej traciła pewność siebie ale było już chyba za późno. Gdy Viggo w pewnym momencie się zatrzymał i zaczął włazić do jakiegoś mieszkania, aż ją zmroziło. No super. Dłuższą chwilę stała jak głupek przed otwartymi drzwiami, aż nie wzięła głębszego oddechu i rezolutnie przekroczyła próg. No to teraz już na pewno przekreśliła jakiekolwiek swoje szanse. Wzdrygnęła się lekko słysząc klucze na stoliku. Aaaaaa uspokój się Adene. Powiedział ci już raz, że nie ma złych zamiarów i mu zaufałaś. Więc co teraz odwalasz. Dopiero słysząc pytanie otrząsnęła się lekko i spojrzała na Jamesa. Nie gap się.
- Oh nie ma sprawy. Są ładne - prawie zdążyła się ugryźć w język. Prawie. Podobnie jednak jak mężczyzna nie sprecyzowała o co jej chodzi. Na szczęście każdy normalny człowiek pomyśli o tym, że chodziło jej o tatuaże.
Grzecznie przeszła dalej do salonu rozglądając się z ciekawością wokół. Trochę się już uspokoiła i teraz czuła się tylko zwyczajnie niezręcznie. Nie zwykła przychodzić do mieszkań ludzi w odwiedziny. Nie zwykła też przebywać z dwumetrowym mężczyzną w zamkniętym mieszkaniu. Zamknęła oczy. Jest dobrze. Otworzyła oczy sekundy później nieco podbudowana. Po chwili wahania postanowiła klapnąć w rogu sofy i odłoży torebkę na ziemię obok.
- No nie powiem tego się nie spodziewałam. - Powiedziała lekkim tonem patrząc na zdjęcia na ścianach. Całkiem miał tu ładnie. Była przyzwyczajona do malutkich przestrzeni, białych ścian i surowości wszystkiego. James nie miał też typowego bałaganu jako samotny mężczyzna. Może miał jakąś wybrankę kto to wie? Ktokolwiek to był należy pogratulować wystroju, choć trochę brakowało jej tu kolorów.
- Masz tu całkiem ładnie. Długo tu mieszkasz? - zagaiła przerzucając wzrok na brodacza. Albo raczej w miejsce gdzie był przed chwilą, a teraz słyszała jak grzebie w szafkach. Aergie?
- Owoce wszystkie lubię. Mam uczulenie na mleko natomiast. - Wolała ostrzec zawczasu. Zaczęła stukać palcami o kolano. Chyba tik nerwowy. Usłyszała nagły łoskot i przekleństwo przy czym nie mogła powstrzymać śmiechu. Tego właśnie potrzebowała.
- Za niskie szafeczki?
[Profil]
  [B-]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-06-07, 20:18   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Mężczyzna uśmiechnął się tylko słysząc jej słowa. Cóż, żadne z nich się nie sprecyzowało, nie mniej wiedział przynajmniej iż to jej nie przeszkadza a to już była jakaś otucha dla mężczyzny, gdyż w jego mieszkaniu zawsze było ciepło. Przyglądał się jej gdy klimatyzowała się w jego mieszkaniu, cóż wiedział iż ją zaskoczył ale hej, to dopiero początek niespodzianek !
- Poczekaj aż spróbujesz moich drinków - Powiedział pewny siebie. Nigdy nie uważał się za kiepskiego barmana, w końcu potrafił miksować drinki bez żadnych przepisów, bazując tylko na upodobaniach swoich klientów i szczerze mówiąc, naprawdę lubił swoją pracę. No, nie licząc epizodów z pijanymi ogierami którzy próbowali udowodnić mu, iż nie posiada czegoś takiego jak siła. Co zawsze było ich błędem.
- Dzięki. Jakieś osiem lat, może trochę krócej. W szufladzie pod wieżą są płyty, możesz coś puścić jak chcesz -On sam zajęty był grzebaniem w tej piekielnej szafce. Od wielu lat powtarzał sobie iż ją wymieni i za każdym razem przypominał sobie o tym, gdy jego głowa boleśnie uderzała o rant. Miał cichą nadzieję iż któraś z jego płyt przypadnie dziewczynie do gustu, gdyż nie wyglądała na taką, która słuchałaby podobnej muzyki co on. Adene mogła znaleźć w niej całkiem okazałą kolekcję od rockowych klasyków po naprawdę ostre brzmienia.
- Od kilku lat planuję je wymienić ale wiesz jak to jest -Skomentował jej słowa o szafkach. Niestety wzrost odziedziczył po swoim ojcu, który w jego najlepszych latach był o kilka centymetrów wyższy od Hetfielda. Gdy miał już wszystkie swoje przybory zaczął miksować drinka dla dziewczyny. Viggo wyjął pomarańcze z lodówki, których zawsze miał zapas i wycisnął z nich sok. Wlał alkohol i sok do szklanki barmańskiej, wymieszał je i wlał do wysokiej, zaokrąglonej szklanki. Następnie dolał do niej soku i wrzucił kilka kostek lodu prosto z zamrażalnika. Jedną z nietkniętych pomarańczy pokroił w plasterki po czym przystroił nią szklankę. Następnie wsunął do szklanki słomkę i małą parasolkę po czym podał drinka Adene. Płyn w szklance od dna był czerwony po to by powoli, przechodzić do pomarańczu u góry.
- Nie znam twoich upodobań więc powiedz mi co myślisz, jestem pewny że znam coś co polubisz - Powiedział po czym wrócił za blat i w naprawdę szybkim tempie przygotował dla siebie mohito, dolewając trochę więcej alkoholu niż powinien. No, w końcu nie będzie sobie żałować czyż nie.?
- A Ty? Mieszkasz długo w Seattle - Spytał gdy usiadł na fotelu naprzeciwko dziewczyny, Z zaciekawieniem czekał na reakcję dziewczyny odnośnie drink gdyż wiedział iż zmiksowanie czegoś, co przypadnie jej do gustu będzie wyzwaniem.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Adene Victoria



Never too late to be a better human. The world could use it.

Naukowiec





name:

Adene Victoria

age:
28

height / weight:
155 / 48

Wysłany: 2018-06-14, 21:45   

Och Adene z całą pewnością zaczeka na te drinki. W końcu po to tu przyszła. Na pewno też nie będzie prosto ją zadowolić byle czym. Wstała i podeszła do wieży klękając przed szufladą. Co my tu mamy? Większości płyt nie tylko nie znała ale nawet w najmniejszym stopniu nie kojarzyła. Spędziła trochę czasu sortując kolejne płytki i zatrzymując się przy jakiejkolwiek, która wydała się być znajoma. Umówmy się, że są jednak pewne klasyki, które wszyscy znają. Na przykład taki Deep Purple. Złapała go w palce i delikatnie wyłuskała płytkę z opakowania. Przez parę sekund jeszcze się jej przypatrywała zanim wsunęła ją w urządzenie. Ciekawe czy będzie zadowolony z jej wyboru? Zawsze była nadzwyczajnie nerwowa jeśli chodziło o muzykę. Nie lubiła się nią dzielić a tym bardziej wybierać ją w jakichkolwiek sytuacjach.
- Mam nadzieję, że pasuję - skwitowała swoje przemyślenia na głos wracając na swój brzeżek sofy.
Miała okazję poobserwować mężczyznę w swoim fachu. Chyba był zadowolony z całego obrotu sytuacji. W końcu miał przecież wyzwanie! Ona też uwielbiała trudne zagadki w sekwencjach genetycznych mutantów. Dogs nie było może najlepsze ale fakt faktem pozwalało jej dalej się rozwijać za co była wdzięczna. Ujęła szklankę w dłonie i spojrzała na nią krytycznym wzrokiem. Parasolka rozbawiła ją swoją kiczowatością i uśmiechnęła się lekko. Było to ładne ale to dalej zwykły alkohol z sokiem pomarańczowym.
- Pomarańczami mnie raczej nie zachwycisz, Gdyby coś takiego miało mnie przekonać to z pewnością nie stroniłabym od alkoholu - mówiąc to pociągnęła jednak łyk przez słomkę. Świeże pomarańcze skutecznie maskowały smak alkoholu, więc nawet się nie skrzywiła. Nie porwało jej to jednak. Ot coś co mogła w sumie nawet zrobić sama w domu. Albo w ogóle sam sok pomarańczowy bez alkoholu byłby lepszy. Czemu wszystko psuć procentami?
Rozsiadła się wygodniej gdy James usiadł w fotelu. Ile to lat już minęło? Potarła szczękę w zamyśleniu.
- Będą trzy lata jakoś. Czasem tęskni mi się za Londynem i rodziną ale Seattle to całkiem przyjemne miasteczko.
[Profil]
  [B-]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-06-14, 22:33   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem gdy tylko usłyszał znajome brzmienia. Nie był największym fanem Deep Purple, nie mniej tak płyta, którą puściła dziewczyna zawsze wywoływała uśmiech na jego głowie. W swoim życiu zaliczył już nie jeden koncert i na nie jednym robił jako barman.
- Jasne! – Odpowiedział z entuzjazmem. Podśpiewywał sobie kilka utworów pod nosem. Oczywiście, że był zadowolony! Mężczyzna lubił swoją pracę i wiedział iż dziewczyna będzie dla niego wyzwaniem by ją zachwycić, ub przynajmniej zadowolić. Zmarszczył brwi gdy stwierdziła iż ją to nie zadowoli, cóż szczerze mówiąc sądził iż trafi w jej gusta, w końcu która kobieta nie lubiła sex on the beach? No właśnie, on takiej jeszcze nie poznał.
- Jesteś pierwszą kobietą która nie zachwyca się smakiem tego drinka, nieźle. Wolisz słodkie czy gorzkie smaki? – Spytał przeglądając w głowie katalog znanych mu drinków. Cóż, zawsze mógł zrobić jej pokaz swojej sztuki, co z pewnością wywoła chociaż uśmiech aprobaty na jej twarzy. Jednym duszkiem wypił połowę swojego mohito i przeprosił dziewczynę. Wyszedł z salonu na chwilę, a kobieta mogła usłyszeć odgłosy przewalanych rzeczy i kilka przekleństw, jednak w języku innym niż angielski. Mężczyzna wrócił po kilku chwilach prowadząc za sobą półkę na kółkach, sięgającą mu powyżej pasa i wyglądająca jak te, które używa się w szpitalach przy operacjach.
- No tak, wspominałaś o Londynie. Co skłoniło Cię do przeprowadzki? Mieszkałaś gdzieś jeszcze? – Zapytał w międzyczasie gdy przekładał wszystkie klamoty z kuchennego blatu na stoliczek, butelki jednak zostawił na pseudo barku. No tak będzie mu wygodniej niż co chwila latać wokół szafek.
- Lubisz ogień? – Spytał z cwanym uśmieszkiem.


EDIT.

Viggo wraz z Adene spędzili miły wieczór dzieląc czas między degustację alkoholi jak i rozmowy. Gdy w końcu zrobiło się bardzo późno, mężczyzna grzecznie zamówił dla niej taksówkę po czym sam poszedł spać.

[zt oboje]
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-07-09, 21:40   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


/uliczka między budynkami

Viggo podczas drogi do jego domu nie odzywał się ani słowem do dziewczyny. Widział ciągłe przerażenie w jej oczach, cóż najwyraźniej nieźle ją przestraszył i był niemal pewien, iż gdy tylko zdejmie kurtkę w swoim mieszkaniu . Przez całą drogę milczał, dając jej czas na ogarnięcie się i pozbieranie swoich myśli. Nie miał wtedy zamiaru jej krzywdzić, chciał jednak aby wiedziała, że gdyby tylko chciał mógłby zabić ją w kilku ruchach, ot forma jego rodzaju ostrzeżenia mówiąca iż jeżeli spróbuje odwalić mu jakikolwiek numer, z pewnością będzie za to ukarana. Gdy weszli do klatki schodowej prowadzącej do jego mieszkania mężczyzna uśmiechnął się do niej.
- Daj walizkę. 2 piętro. - Powiedział spokojnie po czym poczekał, aż dziewczyna przekaże mu rączkę walizki i zacznie wchodzić po schodach.
Viggo podniósł walizkę kobiety po czym przeklął głośno. Mimo gabarytu walizki miał jednak nadzieję iż nie będzie bardzo ciężka. No spodziewał się że najlżejsza nie będzie ale to, co przyszło mu wnosić po schodach ważyło jakby dziewczyna miała spakowane tam co najmniej dwa małe słoniątka i jakiegoś hipopotama.
- Co ty tam masz co? Zbierasz płyty pomnikowe? - Spytał po czym wtachał jej tę walizkę. Gdy byli już na drugim piętrze, mężczyzna wskazał jej drzwi po lewej, po czym otworzył drzwi, zapalił światło i wpuścił dziewczynę do środka. Sam wpakował się do mieszkania tuż za nią, w towarzystwie magicznej walizki i zamknął za sobą drzwi.
- Witamy w hotelu Hetfielda! -Powiedział żartem, co by rozluźnić nie co atmosferę jaka między nimi panowała, no może nie bezie siedział w samych gaciach ale i tak miał zamiar się dzisiaj napić, o!
Viggo postawił jej walizkę w przedpokoju, po czym zdjął swoje buty i kurtkę. Został teraz w samej bokserce. Dziewczyna mogła teraz doskonale zobaczyć wszystkie jego tatuaże na rękach i obojczykach czy szyi... Ale i też potężne blizny biegnące pod nimi, jak i w miejscach które nie były nimi przykryte. Cóż, wiedział że ten widok jest dość dramatyczny, był jednak w swoim mieszkaniu i chciał czuć się w nim swobodnie.
- Krótka wycieczka po mieszkaniu, tu - Powiedział otwierając jedne z drzwi - łazienka - Odsunął się lekko od drzwi by mogła zobaczyć pomieszczenie po czym otworzył kolejne drzwi - Tutaj jest moja sypialnia, a w tym pokoju śpisz Ty, pasuje? - Cóż, pytanie na końcu zdania było bardziej retoryczne, gdyż jedynym innym wyborem jaki miała była kanapa w salonie... albo wanna. Nie sądził jednak iż dziewczyna chce leżeć w wannie podczas gdy on będzie brał prysznic. Gestem dłoni Viggo wskazał jej aby przeszła do salonu, połączonego barkiem z kuchnią.
Mężczyzna gdy tylko wszedł do salonu udał się do kuchni i zaczął przyrządzać jego ulubione mohito, no przecież jego plany nie mogły ulec zmianie z powodu jakiejś natrętnej dziewczyny.
- Piwa? Wina? Wódki? Drinka? - Spytał w między czasie krojąc limonkę i zrywając świeże liście mięty z krzaczka. - Jak jesteś głodna za mną jest lodówka, i nie stój tak jak widły w gnoju
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Elisabeth Duncan



Na mordercę zawsze można liczyć, że błyśnie kunsztowną prozą.

Oddział Bezpieczeństwa w organizacji DOGS





name:

Elisabeth Samantha Duncan

alias:
Elise

age:
20

height / weight:
170 / 58

Wysłany: 2018-07-09, 22:38   

W pewnym sensie ucieszyła się w duchu, że nie musiała samodzielnie wnosić ciężkiej walizki na drugie piętro. W jej wnętrzu był cały jej skromny dobytek, z którym przemieszczała się od mieszkania do mieszkania. Wodziła za nim podejrzliwym spojrzeniem, odprowadzała go spojrzeniem na rzeczone piętro, a kiedy przekraczała próg mieszkania zerknęła ostatni raz za swoje ramię, natrafiając na mężczyznę, który nie pozwolił zrobić jej kroku w tył. Zdejmując z ramion płaszcz zauważyła, że mężczyzna miał na sobie więcej tatuaży. Blizny prześwitujące pomiędzy nimi spostrzegła o wiele później, kiedy sumiennie oprowadzał ją po tym przybytku. Ale nie miała odwagi o nie zapytać. Nie teraz. Buty zostawiła przy drzwiach.
- Zdradzisz mi przed zameldowaniem się, ile ten hotel ma gwiazdek? - Nieśmiało o to zapytała, kiedy przechodzili od jednego pomieszczenia do drugiego. Obecność jeszcze jednego pokoju zaskoczyła ją bardzo pozytywnie. Nie spodziewała się, że będzie mogła odetchnąć od wszystkich. Jak każdy, czasami potrzebowała odrobiny samotności. Zadbała o to, żeby walizka znalazła się w pokoju, w którym miała urzędować. Kto wcześniej mógł tu mieszkać? Pokój ewidentnie przywodził na myśl kobietę. Łazienka zaś możliwość długiej kąpieli w wannie z gorącą wodą. Ale to zamierzała zrobić, kiedy Viggo już zaśnie, aby nie sprawiać mu dużego kłopotu. Rozejrzała się po mieszkaniu niczego jednak zbędnie nie dotykając. Myślała, że znajdzie się w obskurnej, śmierdzącej melinie z martwymi szczurami, jednookimi bezzębnymi prostytutkami i dilerami.
- Nie usłyszałam o whisky. Nie mam co na nią liczyć? Pozwolę Ci mnie czymś zaskoczyć. Mogę dać podpowiedź... Drink, ale słodki. - Nieszczególnie znała się na alkoholach, za piwem jednak nie przepadała. Oparła się o jeden z dalszych blatów, nadal jakby instynktownie zachowując dystans. Lodówka znajdująca się za rozmówcą wydawała się być interesująca ale on sam szczególnie teraz, gdy pokazał jej się w prawie całej okazałości przypominał złego strażnika wspomnianej. Próbowała więc go wyminąć, przemknąć gdzieś bokiem, niezauważenie jak ten snujący się za nim cień, aby zerknąć czym na co dzień się żywił. Nie była bardzo głodna. Mogłaby spokojnie poczekać do śniadania. Chciała jednak znaleźć sobie jakieś zajęcie nim zniknie za drzwiami pokoju chowając się, aż po czubek głowy w pościeli.
- Ty nie jesteś głodny? - Zapytała. I miała szczerą nadzieję, że nie usłyszy z jego ust, że przecież posiłek sam przyszedł wprost do jego jaskini.
- Mogłabym coś zrobić, ale sama sobie gotować nie będę. - Zapewniła. Chociaż w normalnych warunkach kiedy była u znajomych, nie zwracała uwagi na to, czy zamierzali jeść razem z nią. Tutaj zasady były inne. Musiała się jakoś odwdzięczyć.
[Profil]
  [A+]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-07-09, 23:08   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Mężczyzna zaśmiał się, słysząc pytanie o ilość gwiazdek tego przybytku. On sam bardzo lubił swoje mieszkanie, zwłaszcza iż zostało urządzone tylko i wyłącznie przez niego, no nie licząc drobnej pomocy przyjaciółki z dawnych lat.
- Z pewnością więcej niż ziemia pod mostem, ile byś mu dała? - Spytał unosząc z zaciekawieniem brew. Mężczyzna doskonale wiedział iż warunki, jakie tutaj zastała były o niebo lepsze niż to na co mogła sobie obecnie pozwolić mając dwadzieścia pięć dolarów w kieszeni. Ba, biorąc pod uwagę nawet jego szemrane interesy i to jak z nią postąpił w uliczce były to też o wiele lepsze warunki niż to, gdzie mogła mieszkać za trzy dni. I naprawdę miło by mu się zrobiło, gdyby dziewczyna byłaby chociaż trochę wdzięczna za to, co dla niej zrobił. W końcu ktoś taki jak on nie przygarnia byle przybłędy pod swój dach.
Viggo zaśmiał się, gdy kobieta sugerowała iż ON nie ma w domu whisky.
- Jest w barku jak chcesz, u mnie uświadczysz każdego alkoholu. - Powiedział po czym odstawił na bok swoje mohito po to, by przyrządzić dziewczynie drinka. Elise mogła zauważyć jak płynnie porusza się po swojej kuchni, mieszając soki i alkohole w najróżniejszy sposób, jak i kilka razy dla zabawy podrzucając finezyjnie butelki. No, w końcu mógł się komuś popisać swoimi zdolnościami a jego męska duma nie pozwalała mu odpuścić. Dopiero gry podał jej owocowego drinka we wszystkich kolorach tęczy, przystrojonego plastrem pomarańczy i parasolką zauważył, jak dziewczyna stara się do niego uciekać. Mężczyzna delikatnie położył jej rękę na ramieniu, był to jednak inny dotyk niż w uliczce, nie był ani nachalny ani brutalny, ot przyjacielskie położenie dłoni na ramieniu.
- Spokojnie nic ci nie zrobię. Musiałem jednak ostrzec cię przed głupstwami skoro masz zostać w moim domu. - Powiedział uspokajająco i posłał jej przyjazny uśmiech, co przy jego posturze z pewnością wyglądało co najmniej dziwnie. Słysząc pytanie o jedzeniu zabrał rękę z jej ramienia i napił się swojego mohito.
- Szczerze mówiąc nie pogardzę dobrym obiadem, o ile nie masz zamiaru mnie otruć. - Odpowiedział siadając na blacie jednej z szafek, tak by mieć dobry widok na kuchnię i dziewczynę i jednocześnie jej nie przeszkadzać.
W lodówce Elise mogła zauważyć mięso, trochę różnych warzyw, pomarańcze, limonki, ananasa i rzeczy kwalifikujące się jako śniadanie/kolacja czyli jakieś wędliny, ser czy jajka.
- To co pani kucharz na późny obiad? W czym Ci pomóc?
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Elisabeth Duncan



Na mordercę zawsze można liczyć, że błyśnie kunsztowną prozą.

Oddział Bezpieczeństwa w organizacji DOGS





name:

Elisabeth Samantha Duncan

alias:
Elise

age:
20

height / weight:
170 / 58

Wysłany: 2018-07-10, 10:44   

Z darowanego drinka nie zdążyła jeszcze nic upić. Lany warstwami sok z odrobiną alkoholu, przystrojony fikuśną parasolką która nie powinna mieć racji bytu w mieszkaniu przeciętnego mężczyzny zastanowił ją. Elisabeth nie bywała w barach, swoisty pokaz umiejętności na pewno wart był większej uwagi – ale jako ignorantka nie potrafiła go zbytnio docenić. Nie obsypała go komplementami, ani nie zaklaskała zachwycając się podrzucaniem składników. Powtarzała sobie, że na pewno każdy, kto był w więzieniu – a Viggo na takiego kryminalistę wyglądał, umiał robić takie rzeczy. I grać na harmonijce. Starała się przemilczeć dotknięcie ramienia. Nie wzdrygnąć się. Najwyraźniej potrzebowała wódki na uspokojenie skołatanych nerwów, ale nie zamierzała powiedzieć tego oficjalnie. Przełknęła nerwowo ślinę. W porównaniu do Viggo nie miała beztroskiego podejścia do wspólnego wieczoru. Czuła się niepewnie, nie na swoim terenie z gruntem uciekającym spod stóp. Obiad w zamian za szybką kolację brzmiał jak wyzwanie, wysoko postawiona poprzeczka którą miała zajmować się wystarczająco długo by mógł przyjrzeć się jej w trakcie pracy.
- Mógłbyś zrobić sałatkę. - Zaproponowała. Czasami Viggo tracił w jej oczach na swojej, najpewniej udawanej męskości, kiedy tak bezmyślnie siedział na blacie sącząc wymyślnego drinka. Czasem przypominał jej Jamiego, o którym mogła powiedzieć sporo niewybrednych słów mimo luźnego kontaktu. Jamie był bardzo... Inny. Uśmiechnęła się pod nosem, żeby nie parsknąć śmiechem, kiedy nachylała się do wnętrza lodówki wyciągając z niej mięso, małe pomidorki koktajlowe czy rukolę.
- Nie masz może gruszek? W takim razie przynieś mi oliwy, octu balsamicznego, miodu, cynamonu i imbiru. - Wymieniła na palcach licząc na to, że o wszystkim będzie pamiętać. Przed zabraniem się za gotowanie, wyciągnęła z kieszeni jeansów czarną gumkę, aby zebrać włosy w niesfornego koka. Wyjęte z lodówki mięso zaczęła wraz z dłońmi obmywać w zimnej wodzie, przy zlewie.
- Masz żonę? Dziewczynę? Pokój, w którym będę... Często przyjmujesz gości? - Zagaiła. W trakcie rozmowy jednak nie często patrzyła mu w oczy, pozwoliła mu patrzeć na siebie bez wzajemności kiedy niespiesznie wybierała dużą patelnię, na nią zgrabnym całkiem ruchem wylewała oliwę. Namyśliła się, nim nie dodała odrobiny masła. W ostatniej chwili powstrzymała się, od dodania czosnku.
- Nóż. - Poinstruowała. Jeszcze nie wiedziała gdzie jakie przedmioty znajdują się w kuchni. Liczyła na to, że Viggo zamiast tylko obserwować na coś się jej przyda.
- Skąd znasz Jamiego? Przyjaźnicie się? - Odwróciła się w jego kierunku, aby pochwycić w szczupłą dłoń nóż. Na desce do krojenia, którą znalazła nieopodal zaczęła kroić mięso na równe, szerokie pasy. Poszło jej to szybko, bo nie było go zbyt dużo. Musiała starannie ułożyć pocięte fragmenty na patelni, te od razu zaczęły głośno skwierczeć na rozgrzanej oliwie. Rozejrzała się za przyprawami i dodatkami, o których wspominała wcześniej.
[Profil]
  [A+]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-07-10, 12:49   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Gdyby tylko Elise raczyła go o to zapytać z pewnością dowiedziałaby się skąd u niego zdolność do robienia takich rzeczy, z pewnością nie z więzienie co to to nie! Viggo był zbyt cudowny by kiedykolwiek dać się złapać, no i tylko idiota wsadziłby go do całego budynku pełnego jemu podobnych. Był pewien, że ze swoją mocą szybko stałby się tym ważnym. Miejmy nadzieję iż nie będzie musiał potwierdzać swojej teorii w rzeczywistości, gdyż był tym który naprawdę dobrze czuł się na wolności.
- Tak jest, sałatka! - Powiedział i zwinnie zszedł z blatu szafki, po to by za chwilę buszować w swojej lodówce, No nie przyzna się jej że nigdy w życiu sałatki nie robił, to też postanowił improwizować. Wyjął pomidorki koktajlowe, rukolę, kilka innych randomowych warzyw i coś, co było serem feta który mężczyzna zwykle jadał na kanapkach. Położył wszystkie produkty na blacie i wyjął dużą szklanką miskę z szafki. Zgarnął nóż z blatu po czym powoli zaczął kroić warzywa.
- Nie mam gruszek. Oliwa i reszta jest w górnej szafce po twojej lewej. Tam masz też wszystkie przyprawy jakie mam. - Odpowiedział spokojnie, zabierając się właśnie za krojenie rukoli na małe, równe paski. Każdy ma jakiś dziwny nawyk żywieniowy, u niego było to jedzenie warzyw tylko w małych, idealnie równych kawałeczkach. Co jakiś czas jednak zerkał na dziewczynę by przyjrzeć się co robi, a wydawało się iż doskonale wie co robi, dużo bardziej niż on kiedy cokolwiek dla siebie gotował.
- Nie mam żony, dziewczyny też nie, gości miewam czasem, rzadko jednak nocują. Czemu pytasz? -Był ciekawy doboru pytań, zwłaszcza iż miał świadomość że wystrój tego pokoju wcale nie wyglądał na wybrany przez mężczyznę, on zawsze traktował tamto pomieszczenie jako swojego rodzaju schowek, w końcu musiał gdzieś ulokować te wszystkie swoje klamoty, co by się o nie nie zabijać.
Viggo podszedł do kobiety po czym wysunął szufladę po jej prawej.
- Tu masz noże, są bardzo ostre. - Powiedział po czym wrócił do krojenia warzyw. Domyślił się że dziewczyna potrzebuje czasu by się z nim oswoić, to też po za niezobowiązującą rozmową zaczął traktować ją, jakby tam nie była. Na pytanie o Jamiego zaśmiał się.
- Pracowaliśmy razem jakiś czas temu, on wywijał na rurze ja obsługiwałem bar. Przyjaźń to za dużo powiedziane, znamy się nic więcej. - Odpowiedział dziewczynie pomijając fakt iż widuje go czasem w towarzystwie kogoś z półświadku, cóż o tym dziewczyna nie musiała wiedzieć.
- Co robisz w Seattle? I jak skończyłaś na ulicy?
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Elisabeth Duncan



Na mordercę zawsze można liczyć, że błyśnie kunsztowną prozą.

Oddział Bezpieczeństwa w organizacji DOGS





name:

Elisabeth Samantha Duncan

alias:
Elise

age:
20

height / weight:
170 / 58

Wysłany: 2018-07-10, 15:27   

Na usta cisnęło się jej pytanie, co jest z nim nie tak skoro przez życie kroczy samotnie mając do dyspozycji okazałe, przynajmniej dwuosobowe mieszkanie na drugim piętrze. Ale wtedy przypomniała sobie o pewnych jego mankamentach, które zdążyła doskonale poznać na własnej skórze.
- Bez powodu. - Skłamała. Mimochodem spojrzała jak idzie mu przygotowywanie sałatki. Nawet nie zauważyła tego, że działał bardzo spontanicznie. Nieszczególnie spodobało się jej to, że wszystkiego miała szukać samodzielnie ale nie skwitowała tego komentarzem, zaczęła otwierać wszystkie szafki które wydawały się jej odpowiednim miejscem na trzymanie potrzebnych przedmiotów. Kiedy już zgromadziła to, czego potrzebowała przewróciła po około czterech minutach mięso na drugą stronę.
- Gdzie trzymasz talerze? - Niecodziennie doprawiając danie cynamonem, imbirem, łyżeczką przejrzystego, lepkiego miodu i kilkoma pociągnięciami cierpkiego octu balsamicznego zostawiła mięso na następne trzy, cztery minuty. Upiła ze swojej szklanki kilka większych łyków, z nadzieją, że wątpliwy alkohol zadziała szybciej niż mogłaby przypuszczać. W międzyczasie odłożyła wyjęte przyprawy na swoje miejsce, zamykając szafki.
- Na rurze? Tylko mi nie mów, że też robisz takie rzeczy. Pracujesz w gejowskim barze? Jamie powinien znaleźć jakąś normalniejszą pracę. -Powiedziała pod nosem kiedy wyłączała palnik, na którym stała patelnia. Łopatką przedzieliła mięso na dwie porcje. Umieściła je na dwóch talerzach, w towarzystwie mokrej od wody, nie pokrojonej rukoli i pomidorków koktajlowych. Przynajmniej ten jeden raz warto było pokusić się, o dobrą prezencję spożywanego jedzenia. Całość przed podaniem, doprawiła pieprzem i solą, aby mięso jeszcze bardziej zmiękło. Podsunęła Viggo talerz, samodzielnie wybierając miejsce przy blacie z wysokim stołkiem. Jednak przed spoczęciem, doniosła jeszcze sztućce i chusteczki do każdego stanowiska. O umieszczenie sałatki czy to obok dania, czy na osobnym, małym talerzu musiał już martwić się Viggo, ponieważ Elisabeth bez zbędnego pytania skradła właśnie taki mały, nabierając niedużą porcję.
- Hm... Powiedzmy, że przeżywam przygody? Ostatnio straciłam pracę, więc sypiam u znajomych. I to się tak ciągnie, z tygodnia na tydzień... Tym razem koleżanka mnie wyrzuciła z domu. Bo przyjechał jej chłopak. - Mruknęła kiedy grzebała widelcem w talerzu, krojąc mięso przed włożeniem do ust na drobne kawałki. Czasami dmuchała na gorący posiłek, innym razem maskowała ciepło posiłku zimną sałatką. - Przecież bym im nie przeszkadzała. - Fuknęła.
[Profil]
  [A+]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-07-10, 16:00   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Pokiwał tylko głową na jej odpowiedź. Cóż, gdyby chciał z pewnością potrafiłby być kochającym mężem i ojcem , a przynajmniej tak mu się wydawało. Był jednak przekonany że po tym co przeszedł nie powinien angażować się w żaden związek, w końcu jak ktoś kto został tak skrzywdzony mógł liczyć na szczęśliwe zakończenie?
- Talerze są w szafce obok tej, gdzie są przyprawy. - Odpowiedział dziewczynie bo czym zabrał się na poważnie za sałatkę. Gdy tylko pokroił rukolę i sałatę w idealne paseczki, zabrał się za krojenie pomidorów i sera feta. Ten ostatni skończył w formie idealnych i niemal identycznych kosteczek. Wrzucił wszystkie składniki do szklanej miski po czym stanął blisko dziewczyny, grzebiąc w szafce z przyprawami. Gdy w końcu znalazł to, czego szukał wrócił do swojego blatu i dosypał do miski trochę soli, pieprzu i nasion słonecznika po czym dodał trochę oliwy. Wymieszał wszystko dokładnie po czym odłożył przyprawy na miejsce.
Viggo zaśmiał się, słysząc sugestię iż on mógłby tańczyć na rurze, no może i był dobrze zbudowany jednak w ogóle tego nie widział.
- Uwierz mi że gdybym ja zdjął koszulkę większość kobiet zaczęłaby uciekać z krzykiem niż rzucać we mnie dolarami. Jestem barmanem. Pracowałem w barze ze striptizem gdzie mieli wieczorki dla pań jak i dla gejów i tak poznałem Jamiego. Nie mi go oceniać, jak mówiłem nie znamy się za dobrze. -Odpowiedział, wzruszając ramionami przy wzmiance o Jamiem. Tak na dobrą sprawę nie interesowały go wybory swojego znajomego, mógł jednak się domyślić iż dziewczyna była w jakiś sposób z nim powiązana, więc pewnie i martwiła się o chłopaka który wobec normalnych ludzi się staczał.
Gdy dziewczyna skończyła gotować mężczyzna również usiadł za barem, zostawiając jednak jedno krzesło przerwy między nim a dziewczyną. Cóż, musiał przyznać iż obiad pachniał naprawdę cudownie.
-Wygląda wspaniale, dziękuję. - No może i był wielki i straszny i obijał ludziom mordki ale z pewnością był wychowany o czym czasem nie zapominał.
- Udało Ci się znaleźć nową pracę? - Spytał uważając to za dużo ciekawszy temat niż to czy przeszkadzałaby jakiejś zakochanej parce czy nie, cóż on doskonale znał odpowiedź i domyślał się czemu jej koleżanka nie pozwoliła jej dłużej u niej mieszkać.
Mężczyzna zajął się swoim posiłkiem dokładnie przeżuwając każdy kawałek mięsa i delektując się jego smakiem. Musiał jej przyznać iż gotowała naprawdę dobrze, a gdyby danie było trochę ostrzejsze byłby już w siódmym niebie.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Elisabeth Duncan



Na mordercę zawsze można liczyć, że błyśnie kunsztowną prozą.

Oddział Bezpieczeństwa w organizacji DOGS





name:

Elisabeth Samantha Duncan

alias:
Elise

age:
20

height / weight:
170 / 58

Wysłany: 2018-07-12, 12:35   

- Naprawdę myślisz, że gdybym miała pracę, siedzielibyśmy razem w Twojej kuchni jedząc kolację? - Uniosła pytająco brew, kiedy na niego patrzyła. Upijając co nieco ze szklanki z drinkiem miała chwilę, na zastanowienie się nad następnymi słowami. W zanadrzu miała wiele pytań. Chociaż z natury nie była bardzo wygadana, lubiła prowadzić niezobowiązujące konwersacje kiedy czymś się denerwowała.
- Szybciej niż posadę, mogłabym znaleźć kogoś na wysokim stanowisk,u kto nie szczędziłby pieniędzy... Albo szefa jakiegoś gangu! Nie musiałabym się z nim często widywać jeśli ciągle siedziałby w więzieniu. - Przyklasnęła na własne słowa bardzo entuzjastycznie, nim nie przybrała poważniejszej miny, stukając się palcem w głowę. Skupiła się przez chwilę na posiłku, w międzyczasie odgarniając włosy za ucho. Siedząc na wysokim stołku coraz częściej machała nogami w powietrzu. Przestrzeń która utworzyła się między nimi za pomocą jednego pustego krzesła pozwoliła jej, na odczucie większej swobody.
- Wszyscy barmani to alkoholicy? - Zapytała. Nagle. Przerywając ciszę, która między nimi zapanowała. Wsparła dłoń na policzku, patrząc na niego wyczekująco. W pewien sposób sugerowała, że mógł mieć taki problem skoro już na wstępie przyrządził dla niej drinka. Wydawało się jej, że bardziej neutralną propozycją byłaby herbata z miodem, na dobry sen lub ciepłe kakao.
[Profil]
  [A+]
 
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-07-12, 13:30   
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Viggo wzruszył ramionami na zadane mu pytanie. Dziewczyna przecież mogła mieć pracę a jednocześnie być bez mieszkania... Bądź mieć jakiś dziwny fetysz na udawanie zagubionej dziewczynki, dostawanie się do domu mężczyzn i gotowanie im obiadu?
- Są ludzie którzy mają pracę a nie mają mieszkania, druga moja teoria była taka że kręci cię gotowanie obiadu nieznajomym, podejrzanym typom. - Specjalnie jej o tym powiedział, ujmując to stwierdzenie jako żart by rozluźnić trochę sytuację. No okej, prawie ją udusił zrobił do jednak dla jej dobra i naprawdę nie miał ochoty psuć sobie teraz humoru, zwłaszcza że był po pracy i naprawdę chciał odpocząć.
Stwierdzenie dotyczące szefa gangu sprawiło że mężczyzna zaśmiał się szczerze po czym spojrzał na nią z zaciekawieniem.
- Większość takich ludzi to skończeni skurwiele, zdziwiłabyś jak wielu z nich wychodzi z więzienia równie szybko jak tam ląduje. No i mało który wziąłby cię ot tak na utrzymanie, musiałabyś mu dawać coś w zamian. - Odpowiedział spokojnie, tak jakby rozmawiali o pogodzie. Znał osobiście nie jeden gang i nie jednego szefa gangu i doskonale wiedział jak podli potrafili być dla swoich kobiet, nie jedna musiała się nieźle nagimnastykować by nie zostać strąconą z piedestału lub utopioną w rzece.
Mężczyzna zauważył że kobieta czuje się trochę swobodniej i prawie odetchnął z ulgą. Nie lubił spać z nożem pod poduszką. Skończył swój posiłek, podziękował jej jeszcze raz po czym zabrał się za zmywanie naczyń po posiłku, nie pośpieszał jednak dziewczyny dając jej możliwość najedzenia się do syta. Mył właśnie patelnię, gdy padło pytanie o alkohol. Czy rzeczywiście był alkoholikiem? Cóż, w jego opinii po prostu degustował to, co później sprzedawał ludziom... Z drugiej jednak strony alkohol pomagał mu zasnąć oddalając na trochę koszmary senne które nawiedzały go każdej nocy.
- Nie. Większość z nich nie pije w ogóle, inni tylko próbują to co będą sprzedawać. Uważasz mnie za alkoholika?- Spytał spoglądając na dziewczynę, nie zrobił jednak przerwy w wykonywanej czynności.
[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6