Poprzedni temat «» Następny temat
Viggo Hetfield
Autor Wiadomość
Viggo Hetfield



Hello darkness my old friend

Zadawanie bólu i obrażeń.

84%

Barman





name:

Viggo Hetfield

alias:
Pain Muffin

age:
33

height / weight:
195/90

Wysłany: 2018-05-10, 18:37   Viggo Hetfield
   Multikonta: Richard, Evie
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Podróżnik w czasie


Viggo Hetfield
urodzony w Bergen 20 maja 1985 roku, mieszka Seattle od 8 lat, przynależy do bezfrakcyjnych, wizerunku użycza Ricki Hall
historia
Viggo Hetfield. Tak, to z pewnością postać warta swojej własnej opowieści. Urodzony w środku maja, pewnego pięknego poranka jako syn Rosjanina i Norweżki. Pierwsze dziesięć jego lat mógłby porównać do mieszkania w raju. Wychowywany w niewielkim miasteczku spędzał czas na zabawie i bieganiu po lesie. Pewnego dnia jednak, jego rodzice podjęli decyzje o przeprowadzce do Rosji. Z początku wszystko przebiegało spokojnie. Dekorowanie mieszkania, aklimatyzacja, nowa szkoła i nowi ludzie. Niestety do czasu. Pewnego zimowego popołudnia, gdy Viggo właśnie wracał ze szkoły jakaś furgonetka o mało go nie potrąciła. Uskoczył w bok sądząc, iż nieuważny kierowca najzwyczajniej wpadł w poślizg. Gdy próbował podnieść się z zimnej ziemi, zrozumiał jednak iż był w błędzie. Czyjeś silne ramiona złapały go za karby i pociągnęły w górę. Już miał ochotę krzyknąć gdy poczuł jak jedna z dłoni łapie go wokół pasa a druga, bardzo szybko zakrywa mu usta. Nieznajomy wrzucił go niczym psa na tył furgonetki.
Ciemność. Viggo nie widział nic w mrocznej, niemal wibrującej złem ciemności. Jedyne co słyszał to dźwięk starego silnika, czasem jego ciało podskoczyło na wyboistej drodze. Nie miał pojęcia ile czasu spędził w tej ciemności, może kilkanaście minut a może kilka godzin. Próbował przyjąć do wiadomości co właśnie mu się przytrafiło i mimo iż z całej siły próbował wyprzeć prawdę, doskonale wiedział co się stało. Został porwany. Tylko jak? Zawsze był święcie przekonany iż porwania dzieci to tylko plotki, bajki które nigdy mu się nie przytrafią gdzieś między wróżką zębową a potworami w szafie. Uświadomienie sobie prawdy wywołało u 12 letniego chłopca lawinę myśli. Dlaczego? Co chcą mu zrobić? Czy są źli czy dobrzy? Nie wiedział. Minął długi czas nim pojazd zatrzymał się. Te same silne ręce wyciągnęły go z furgonetki. Nikt nie silił się na zakrywanie mu oczu, wcale go to nawet nie zdziwiło. Jedyne co mógł powiedzieć o otoczeniu to las. Całe połacie lasu przykrytego pierzyną śniegu. Skoro nikt nie silił się na zakrycie mu oczu to może nie są tacy źli? Przecież w filmach ofiary zawsze miały zakrywane oczy! Odchrząknął po czym odezwał się po rosyjsku.
-Przepraszam, kim Pan jest? Dlaczego mnie tu Pan zabrał? - Nie usłyszał odpowiedzi. Mężczyzna zatrzymał się, spojrzał na trzymanego chłopca po czym uderzył go pięścią w twarz.

Lodowata woda przywróciła chłopakowi świadomość. Czuł pulsujący ból pośrodku twarzy. Nos, prawdopodobnie rozbity. Odruchowo chłopak chciał podnieść rękę do nosa, sprawdzić czy wszystko jest w porządku lecz poczuł że coś krępuje mu ręce. Zaczął się szarpać i wiercić. Nic z tego. Zarówno ręce jak i nogi przywiązane miał do krzesła, zrobionego z zimnej stali. Kolejne uderzenie, tym razem w policzek. Chłopak spojrzał zdziwionymi, zaszklonymi oczami na wysokiego, umięśnionego mężczyznę.
-Spokojnie mały. Bądź grzeczny to może przeżyjesz. Nazywasz się Viggo Hetmieniejev tak? - Chłopak przytaknął – Dobrze. To teraz powiesz mi grzecznie gdzie znajdziemy twojego tatusia a może wyjdziesz z tego cało- Mężczyzna założył ręce na piersi, przeszywając chłopca lodowatym spojrzeniem.
- Co Pan chce od mojego taty? Ja wiem że on robi ładne meble, ale mógł Pan po prostu do niego zadzwonić – Powiedział niewinnie. Nie, nie rozumiał iż to nie jest przyszły klient. Nigdy wcześniej nie miał styczności ze złymi ludźmi, przecież oni istnieli tylko w filmach! Mężczyzna roześmiał się.
- Och mały, nie chcę od niego mebli lecz informacji. To jak? Gdzie go znajdę? - Spytał. Chopiec wzruszył ramionami. Podskórnie przeczuwał iż mówiąc, gdzie mieszka sprowadzić na rodziców problemy. Wahał się. Rozważał wszystkie za i przeciw, przynajmniej na tyle na ile dawał radę dwunastolatek. Przecież scenariusz w którym ratuje go postać z komiksu wydawał się całkiem racjonalny, prawda? - Szefie! - krzyk wyrwał go z zamyślenia. Mężczyzna odwrócił się i podszedł do innego mężczyzny, na pierwszy rzut oka identycznego do tego, którego nazwał szefem. Mężczyźni przez chwilę rozmawiali ściszonym głosem, po czym jeden z nich zniknął w ciemności.
- No mały, dobrze że nosisz ze sobą legitymację, brawo. Niedługo pewnie spotkasz się ze swoim ojczulkiem, nie mniej musimy Cię do niego przygotować – powiedział i zagwizdał na palcach a głuche uderzenie znów odebrało Viggo świadomość.

Ostre światło lampy raziło chłopca w oczy a metaliczny dźwięk drażnił uszy. Dopiero po chwili przypomniał sobie wydarzenia z kilku bądź kilkunastu wcześniejszych godzin. Czuł coś twardego pod swoimi plecami i był niemal pewien że został na czymś położony. Spróbował się poruszyć. Tak, znów go przywiązano. Złowrogi śmiech zabrzmiał w jego uszach.
- Spokojnie mały, zaraz się rozerwiemy – Głos pełen był rozbawienia, jednak był to nowy głos. Viggo przekręcił głowę i postarał się skupić wzrok na źródle dźwięku. Gdy ujrzał tę twarz, doskonale wiedział iż nigdy jej już nie zapomni. Ogolona czaszka poznaczona była bliznami. Świńskie oczka wypełnione były czymś podobnym do szaleństwa a przez mięsiste usta przebiegała głęboka blizna, rozdzielająca górną wargę na dwie części. Dopiero po chwili chłopiec zauważył dwa rzeźnicze noże w rękach mężczyzny. Przełknął ślinę. Coś w głębi duszy podpowiadało mu, iż wcale nie chodzi o wspólne lekcje gotowania. Rzeźnik, jak go w myślach nazwał Viggo uśmiechnął się szeroko na widok przerażonej miny chłopca.
- Hej dalej naostrzecie nóż, nowe ciało pod niego idzie już. Dalej mój kacie tnij, porcjuj i dźgaj, okaż mu swych zdolności czar. Wyrwij paznokcie, nabij na pal, wbij w niego rozgrzaną stal… - Mężczyzna nucił tę dziwną piosenkę pod nosem. Chłopcem targnął wstrząs strachu słysząc słowa piosenki. I wtedy się zaczęło. Powoli zaczynając od stóp mężczyzna zaczął prezentować chłopcu swój przerażający fach. Rzeźnik wziął do rąk obcęgi i zaczął wyrywać paznokcie chłopaka. Zaczynając od małego palca u lewej nogi i kończąc również na małym palcu u prawej nogi. Ciało Vigga rozrywał nie znośny do wytrzymania ból. Łzy płynęły mu ciurkiem po policzkach a wypowiadający błagalne prośby głos załamywał się co chwila. Jedyne co zobaczył to zadowolony uśmiech mężczyzny.
- No mały, myślałem że jesteś ulepiony z lepszej gliny. Twój ojciec zaczął płakać dopiero gdy doszedłem do mostka...- Słowa mężczyzny nie docierały do chłopca. Pogrążony był w swoim cierpieniu, a gdy zobaczył rozgrzany pręt w ręku mężczyzny ogarnęło go przerażenie. Zwierzęcy ryk wydarł się z jego gardła a sam zaczął się rzucać niczym złapana w sieć ryba. Rzeźnik wydał pomruk nie zadowolenia po czym zapiął kolejne pasy mocując chłopca porządnie do stołu. Smród palonego ciała sprawił że chłopcem targnęły torsje. Jego żołądek zwijał się, podchodził do gardła chcąc uwolnić resztki ostatniego posiłku. Mężczyzna jednak zdawał się nie zwracać na to uwagi. Dopiero gdy skończył przebijać pięty chłopaka, tuż pod ścięgnem rozgrzanymi prętami odpiął mu pas na głowie i siłą przekręcił ją na bok. Chłopak zwymiotował.
- Nie możesz mi się tu udusić mały. Mamy dużo roboty- Wymruczał Rzeźnik.

Nie wiedział ile to trwało. Kilkanaście minut, godzin, może kilka dni. Jedyne co pamiętał to rozdzierający ból przeszywający najróżniejsze części jego ciała. Dopiero jakieś pół godziny temu Rzeźnik wyszedł z pokoju. Chłopiec uniósł głowę a to, co zauważył sprawiło że wrzasnął. Palce jego stóp krwawiły, z pięt wystawały mu dwa metalowe pręty. Jedno z kolan wygięte miał w drugą stronę a na łydce sąsiedniej nogi brakowało dużego płatu skóry. Kolejny dzień przebiegł niemal w ten sam sposób, jedynym wyjątkiem była zimna papka którą wmusił w jego usta Rzeźnik. Pod koniec dnia jednak stało się coś mało spodziewanego. Do sali wprowadzono wielki, trójkątny blok drewna, dokładnie wyszlifowany na gładko. Poczuł jak więzy na rękach stracą na sile, tylko po to by zastąpić pasy skóry szorstką liną okręconą wokół nadgarstków. Następnie podwieszono go nad drewnianym stożkiem.
- Wiesz mały, historia jest w stanie nauczyć nas naprawdę bardzo wiele. Jak uzyskać pożyteczne informacje, jak manipulować ludźmi, jak zadać im ból.. - Powiedział Rzeźnik wyciągając stalowe pręty z jego pięt, Zdzierając przyklejoną do nich, nadtopioną skórę. Wrzask.
- Szkoda że pewnie stąd nie wyjdziesz, nie zrozum mnie źle ja to bym Cię nawet puścił, ale sam rozumiesz szef chce jak najszybciej dostać twojego ojca no i mu nie przetłumaczysz- Czyżby oprawca chciał aby jego ofiara zaczęła odczuwać do niego sympatię? Cóż, jeśli tak musi się bardziej postarać. Mężczyzna zaczepił stalowe odważniki o dziury powstałe w wyniku wyjęcia prętów. Paniczny krzyk wyrwał się z piersi chłopca gdy czubek drewnianego trójkąta wdarł się boleśnie w niego, jednocześnie rozrywając mu odbyt. Atak histerii jaka targnęła chłopakiem sprawił tylko, iż drewniany stożek wbił się jeszcze głębiej. Kilka jasnych rozbłysków i mężczyzna odkładający jakieś małe pudełko na stół był ostatnią rzeczą, jaką chłopiec zapamiętał.

Kolejne dni mijały niemal tak samo. Po chyba trzech zdjęto go z drewnianego słupa tłumacząc mu, iż nikt nie chce jego śmierci. Jeszcze wtedy, gdy jego ręce były zawieszone a krew z otarć spływała niemal do jego głowy, gdy drewniany kloc rozdzierał jego odbyt, a ścięgna niemal rozerwały się pod ciężarem obciążników jego umysł przesiąknęła tylko jedna myśl napędzana cierpieniem i gniewiem. Chcę aby Rzeźnik poczuł to co ja. Chcę aby cierpiał. Chcę aby jego ciało rozrywało się i krwawiło. Chcę aby jego mięśnie rozpadły się w strzępy. Następne dni pomogły mu ujrzeć w wyobraźni wszystkie te pragnienia. Mężczyzna uznał że chłopiec całkiem nieźle znosi cierpnie, tak więc może popróbować z nim innych rzeczy. I tak sadzał go w pozycji pół siedzącej o powoli rozcinał najróżniejsze części jego ciała prezentując mu jak wyglądają mięśnie w jego ciele, jaki odcień mają jego kości, ile jelit znajduje się w ludzkim ciele, pokazywał żyły i tetnice tłumacząc czemu te drugie są takie ważne i nie można ich przebić. Oczywiście po takiej sesji starannie go zszywał, smarował maśćmi pomagającymi leczenie i aplikował kroplówki gdyż chłopiec nie chciał przyjmować żadnych pokarmów. Oczywiście nie oznaczało to przerwy w torturach. Rzeźnik zawsze znalazł coś, co mógł rozciąć, przypalić, złamać, a gdy chłopak poczuł się lepiej próbował rozciągać jego kończyny i łamać kołem. Viggo zdawał się porzucić swoje ciało i gdzieś odpłynąć. Jego wzrok był nieobecny, krzyki przypominały raczej zwierzę niż człowieka a jedyna rzecz która pojawiała się w jego głowie to chęć rozrywania wszystkich narządów które pokazał mu Rzeźnik w jego ciele, chęci zadania mu swojego cierpienia, odpłacenia za brutalne wyrwanie z ramion dzieciństwa. Bo on nie czuł już się dzieckiem. Powoli przestawał nawet czuć się człowiekiem.
Pewnego dnia Rzeźnik wszedł do pomieszczenia zadowolony, trzymając w ręce cieniutki nóż.
- No mały, wiesz że spędziłeś już z nami całe trzy tygodnie? Twój ojciec jakoś się nie śpieszy do nas a szef ciągle nie pozwala Cię zabić – Powiedział po czym zaczął rozcinać mu skórę pomiędzy żebrami. I wtedy to się stało. Chłopiec tak mocno skupił się na chęci odwzajemnienia cierpienia, wizualizacji wszystkich tkanek ulegających naruszeniu, naczyń krwionośnych ulegających pęknięciu i nerwów reagujących bólem że w pierwszej chwili nawet tego nie zauważył. Dopiero gdy Rzeźnik zrobił dwa kroki w tył zauważył krwawą plamę na jego piersi, w tym samym miejscu w którym mężczyzna wcześniej naciął jego skórę. Nie rozumiał co się stało, zresztą Rzeźnik również nie miał pojęcia co się dzieje. Od tamtej pory dzień w dzień skupiał się na jakiejś części ciała Rzeźnika, wizualizując wszystkie tkanki, naczynia krwionośne i nerwy i ucząc się jak odwzajemniać swoje cierpienia. Pewnego razu, gdy był na skraju świadomości usłyszał urywek słów Rzeźnika.
- Naprawdę szefie ten dzieciak nie jest normalny, diabeł go nawiedził czy coś…

Ratunek przybył po czterech miesiącach. Nikt nie miał wątpliwości iż zarówno chłopak, jak i jego ojciec są martwi. Uznawano ten wypadek za jeden z gorszych w historii walk z rosyjską mafią. Wielkim zdziwieniem był fakt iż chłopiec jeszcze żyje. Jego ojca znaleziono w przylegającym pomieszczeniu gdzie słyszał krzyki swojego syna a weneckie szkło sprawiało iż musiał codziennie je oglądać. Diagnoza? Pękło mu serce. Chłopiec został przewieziony do szpitala. Wychudły,ze skórą składającą z blizn, ran i poparzeń, zdawał się totalne stracić rozum a każda próba kontaktu kończyła się atakiem histerii i dziwnymi obrażeniami personelu. Jego matka nie pojawiła się w szpitalu przez pierwszy miesiąc, nie mogąc patrzeć na skatowanego syna. Pierwszym etapem leczenia było zagojenie ciała pacjenta i przywrócenie go do stanu bazowego, w jakim powinien znajdować się zdrowy chłopiec w jego wieku. Zajęło im to trochę ponad pół roku. Etap drugi składał się z poskładania psychiki chłopca, a gdy już przestał wpadać w panikę na widok personelu (szczególnie jednego, łysek lekarza z nadwagą) rozpoczęto sekretny etap trzeci, potwierdzając uruchomienie nieznanego genu. Lata 90 nie słynęły z super zaawansowanej technologii medycznej, nie mniej jednak naukowcy z organizacji o których nikt nie miał prawa wiedzieć wiedzieli co to może oznaczać. Chłopiec wraz ze swoją matką został przeniesiony do Stanów, gdzie życzliwy lekarz sądził iż wyjątkowy malec będzie bezpieczny, uzasadniając to zmianą otoczenia na lepsze , po czym dyskretnie spalił dokumenty przypłacając to życiem. Matka, na prośbę swojego syna zmieniła im obu nazwisko, gdyż oboje nie chcieli pamiętać o przystojnym rosjaninie. Viggo Hetfield potrzebował 3 lat by powrócić do jako takiej sprawności psychicznej. Szybko zaklimatyzował się w małym miasteczku s tanie Idaho, równie szybko nadrobił zaległości w szkole nagle okazując bardzo duże zainteresowanie w ludzkiej anatomii. Jego psychika nadal była skrzywiona, zwykle pogodny i przyjazny chłopiec stał się wycofany, patrzący na wszystkich z nieufnością. Co noc budziły go koszmary aż jednej z nocy, poprzysiągł sobie iż ostatni raz był ofiarą. Jego życie wyglądało niemal normalnie do dnia gdy skończył 25 lat. Wtedy to, dokładnie miesiąc po jego urodzinach matka chłopaka zmarła na przeklętego raka. Wtedy też Viggo sprzedał wszystko co miał i przeprowadził się do Seattle. Niestety nie jest najlepiej funkcjonującą jednostką społeczną. Nie raz wplątywał się w problemy, jego ukryta zdolność pozwalała mu jednak nie raz wychodzić z opałów gdy znajdował się z przeciwnikiem sam na sam. Mimo iż sprawiał nie raz kłopoty i znał wiele osób nikt nie wiedział o jego zdolnościach, nigdy też nie opowiadał się po którejś ze stron konfliktu. Dileży wypytywali go o detektywów, detektowi o dilerów, on jednak posługiwął się kłamstwami wybierając korzystniejszą dla niego opcję. Doskonale jednak wie iż któregoś dnia zarówno rządowi jak i mutanci dowiedzą się o jego cennych zdolnościach. Nie jest jednak łatwo go znaleźć.
charakter
Viggo jest z natury podejrzliwy i nieufny. Jeżeli cokolwiek od niego chcesz musisz naprawdę się postarać by chociażby raczył Ci odpowiedzieć na pytanie. Niestety, możesz nie dowiedzieć się tego, czego chcesz gdyż mężczyzna jest profesjonalnym kłamcą. Dwulicowość sprawia iż również nie można mu ufać, bo gdy tylko zauważy że wydanie cię wrogowi jest korzystne, zrobi to bez mrugnięcia okiem. Nie należy również co cierpliwych osób. Na tym świecie wszystko co kochał zostało mu zabrane przez co uważa się za osobę pozbawioną słabości, z pewnością nigdy jej nie okaże. To samo tyczy się z okazywaniem uczuć. Potrafi być wredny gdy ktoś nadepnie mu na odcisk a ludzie szybko go nudzą. Brzmi jak czarny charakter co? Owszem, nie mniej potrafi być oddany sprawie gdy widzi w niej korzyści i sens, gdy chce potrafi być też przyjazny, problem w tym że zwykle tego nie chce. Mimo iż nie ogranicza kontaktów z ludźmi zwykle kłamie jak z nut przedstawiajac się jak różne osoby, nie raz używa fałszywych imion i nazwisk.
opis mocy
Viggo zadaje ból siłą woli, potrafi również przenosić rany których doświadczył na ciała innych osób.
Ważne! Viggo MUSI widzieć osobę na której chce użyć swojej mocy.

Poziom I [0%-22%]
Wywoływanie niewielkiego bólu 1-4 w skali NRS
przenoszenie drobnych zadrapań i siniaków ze swojego ciała na ciało innej osoby pod warunkiem że są świeże.
Skutki uboczne : krwawienie z nosa i drgawki kloniczne
2 posty użycia mocy - 1 post odpoczynku

Poziom II [23%-44%]
Wywoływanie niewielkiego bólu 1-4 w skali NRS u dwóch osób jednocześnie
wywoływanie umiarkowanego bólu 4-6 w skali NRS u jednej osoby
przenoszenie skaleczeń, zadrapań i siniaków ze swojego ciała na ciało dwóch osób pod warunkiem że są świeże.
przenoszenie ran ciętych ze swojego ciała na ciało innej osoby pod warunkiem że są świeże.
Skutki uboczne: krwawienie z nosa, pogorszone gojenie własnych ran i drgawki kloniczne
3 posty użycia mocy - 2 posty odpoczynku

Poziom III [45%- 64%]
Wywoływanie niewielkiego bólu 1-4 w skali NRS u trzech osób jednocześnie
wywoływanie umiarkowanego bólu 4-6 w skali NRS u dwóch osób jednocześnie
przenoszenie skaleczeń, zadrapań i siniaków ze swojego ciała na ciało trzech osób pod warunkiem że są świeże bądź w trakcie gojenia.
przenoszenie ran ciętych ze swojego ciała na ciało dwóch osób pod warunkiem że są świeże bądź w trakcie gojenia.
przenoszenie ran tłuczonych, szarpanych i rąbanych ze swojego ciała na ciało innej osoby pod warunkiem że są świeże bądź w trakcie gojenia.
Skutki uboczne: pogorszone gojenie własnych ran, moc wymyka się spod kontroli i może spowodować pogłębienie własnych ran,silne uczucie głodu, drażliwość i drgawki kloniczne
4 posty użycia mocy - 3 posty odpoczynku

Poziom IV [65%-84%]
Wywoływanie niewielkiego bólu 1-4 w skali NRS u czterech osób jednocześnie
Wywoływanie umiarkowanego bólu 4-6 w skali NRS u trzech osób jednocześnie
wywoływanie silnego bólu 6-9 w skali NRS u jednej osoby
przenoszenie skaleczeń, zadrapań i siniaków ze swojego ciała na ciało czterech osób pod warunkiem że są świeże bądź w trakcie gojenia.
przenoszenie ran ciętych ze swojego ciała na ciało trzech osób pod warunkiem że są świeże bądź w trakcie gojenia.
przenoszenie ran tłuczonych, szarpanych i rąbanych na ciało dwóch osób pod warunkiem że są świeże bądź w trakcie gojenia.
przenoszenie ran miażdżonych i kłutych ze swojego ciała na ciało innej osoby pod warunkiem że są świeże bądź w trakcie gojenia.
Skutki uboczne: pogorszone gojenie własnych ran, moc wymyka się spod kontroli i może spowodować pogłębienie się ran,silne uczucie głodu, drażliwość, lekoodporność, drgawki kloniczne
5 postów użycia mocy - 4 posty odpoczynku

Poziom V [85% -94%]
Wywoływanie niewielkiego bólu 1-4 w skali NRS u pięciu osób jednocześnie
wywoływanie umiarkowanego bólu 4-6 w skali NRS u czterech osób jednocześnie
wywoływanie silnego bólu 6-9 w skali NRS u dwóch osób jednocześnie
wywoływanie najsilniejszego wyobrażalnego bólu 10 w skali NRS u jednej osoby
przenoszenie skaleczeń, zadrapań i siniaków na ciało pięciu osób pod warunkiem że są świeże bądź w trakcie gojenia.
przenoszenie ran ciętych na ciało czterech osób pod warunkiem że są świeże bądź w trakcie gojenia.
przenoszenie ran tłuczonych, szarpanych i rąbanych na ciało trzech osób pod warunkiem że są świeże bądź w trakcie gojenia
przenoszenie ran miażdżonych i kłutych na ciało dwóch osób pod warunkiem że są świeże bądź w trakcie gojenia.
przenoszenie ran kąsanych na ciało innej osoby pod warunkiem że są świeże bądź w trakcie leczenia.
Skutki uboczne: pogorszone gojenie własnych ran, moc wymyka się spod kontroli i może spowodować pogłębienie się ran,silne uczucie głodu, drażliwość,lekoodporność, drgawki kloniczne
5 postów użycia mocy - 4 posty odpoczynku

Poziom VI[95%-100%]
Wywoływanie niewielkiego bólu 1-4 w skali NRS u sześciu osób jednocześnie
wywoływanie umiarkowanego bólu 4-6 w skali NRS u pięciu osób jednocześnie
wywoływanie silnego bólu 6-9 w skali NRS u trzech osób jednocześnie
wywoływanie najsilniejszego wyobrażalnego bólu 10 w skali NRS u jednej osoby
przenoszenie ran doświadczonych przez całe życie mężczyzny na ciało innej osoby
skaleczenia, zadrapania i siniaki mogą zostać przeniesione na ciało sześciu osób
rany cięte mogą zostać przeniesione na ciało pięciu osób
rany tłuczone, szarpane i rąbane mogą zostać przeniesione na ciało czterech osób
rany miażdżone i kłute mogą zostać przeniesione na ciało trzech osób
rany kąsane mogą zostać przeniesione na ciało innej osoby
przenoszenie ran postrzałowych na ciało innej osoby pod warunkiem że są świeże bądź w trakcie gojenia
przenoszenie ran narządów wewnętrznych na ciało innej osoby pod warunkiem że są świeże.
Skutki uboczne: pogorszone gojenie własnych ran, moc wymyka się spod kontroli i może spowodować pogłębienie się ran,drażliwość,lekoodporność, drgawki kloniczne. Nadużycie mocy powoduje że mężczyzna wpada szał bojowy niczym mityczni berserkowie, atakuje wtedy każdego, kto nawinie mu się pod ręce nie tylko mocą ale i wszystkim co znajdzie pod ręką. Mężczyzna traci zupełnie świadomość nigdy nie mając pojęcia co wydarzyło się podczas napadu szału.
5 postów użycia mocy - 4 posty odpoczynku


ciekawostki
-Skończył studia biologiczne
- Uwielbia papierosy i mocny alkohol
- Nadal nawiedzają go koszmary
- Pokrył swoje ciało tatuażami, by choć częściowo zakryć blizny
- Nadal posiada dziury w piętach po prętach
- Mówi płynnie po angielsku, norwesku i rosyjsku.
-Szczerze nienawidzi wszystkiego co rosyjskie, nawet alkoholu.


[Profil] [WWW]
  [0+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-05-11, 19:50   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 84%
Oh, biedny ten Viggo! Przeszedł istne piekło, tu na ziemi! A jednak zdołał ruszyć do przodu, i wciąż prze - w poszukiwaniu lepszego jutra. Miejmy tylko nadzieję, że nigdy nie spotka się z Verką - nikt nie chce powrotu swoich demonów z przeszłości...
Życzę Ci miłej gry, i oby nasz mutek nie doświadczył już nigdy więcej tak wielkiego zła!
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5