- Dobra - odparła zrezygnowanym tonem głosu. Co miała powiedzieć? Że nie poczeka? W końcu chciała tej coli. Poza tym.. nigdzie się nie wybierała przecież. Specjalnie wykupiła miejsce w tym motelu na cały tydzień, by nie musieć stąd wychodzić. A przynajmniej nie do czasu aż skończą jej się zapasy. A o to teraz nie musiała się martwić. Ona również przełączyła go na tryb głośnomówiący, tylko po to, by powoli otworzyć zawartość saszetki i wsypać proszek do łyżeczki.
- Woody Hallen z pewnością ma ucho - odparła z cieniem uśmiechu na ustach. Chociaż swoją drogą nie rozumiała co ma piernik do wiatraka, ale najwidoczniej Hopper postanowił przestać być ignorantem. Kto by pomyślał, że kiedyś ona go będzie w czymś pouczać? Czy zaczęła go interesować sztuka?
- Michał Anioł miał problemy z dłońmi. Bolały go, wiesz? I stopy. Był jeszcze Goya, wiesz? Bolała go głowa, tak jak ciebie. Tylko on nie miał jakiegoś problemu z mózgieem, po prostu złapał syfa - westchnęła ciężko.. po co ona mu to w ogóle mówiła?
Trochę mu ulżyło na myśl, że dał radę wymusić na niej, że na niego poczeka. Przynajmniej nie będzie musiał jej szukać po całym Seattle, przynajmniej cały czas będzie siedziała w tym swoim motelu. Nie ważne jak był paskudny, to i tak była lepsza opcja, niż gdyby miała wyjść na ulicę albo przenieść się do jakiejś meliny. O ile faktycznie była w motelu. Skoro nie wiedziała w jakim jest mieście, to mogła nie do końca kontaktować i nie kojarzyć, gdzie właściwie była. Dobrze, że nikt jej jeszcze nie ukradł telefonu, wtedy na pewno by jej nie znalazł zanim...
- Racja - pokiwał głową na jej słowa. Nie miał zamiaru się wtrącać, niech sama mówi. Zawsze to było jakieś zajęcie, przynajmniej zajmował jej głowę czymś nieszkodliwym. Może nawet była tym zbyt zajęta, żeby robić cokolwiek innego. - Fascynujące - skomentował, nawet za bardzo nie przetwarzając jej słów. O tej godzinie nie powinno być korków, więc jeśli skręci w lewo, będzie na miejscu kilka razy szybciej. W pewnym momencie zorientował się, że Wallace nie zamierza kontynuować tematu. - Ten Goya, co on właściwie robił?
W zasadzie Hopper ciągle to pamiętał, w jego głowie ciągle były wyryte nazwiska, których musiał nauczyć się w liceum. Nie bez powodu jego fałszywe nazwisko brzmiało Blake. Mimo wszystko, nie zaszkodzi żeby Wallace wzniosła oczy ku niebu, pomarudziła na ignorancje Hoppera i strzeliła mu jakiś wykład.
– Uważasz posiadanie kiły za fascynujące? – wydęła usta w podkówkę, po raz kolejny wzdychając. Rany, jaki ten Hopper z jej wyobraźni był.. prawdziwy. Wallace ściągnęła brwi, słysząc jego kolejne pytanie, a potem po prostu… miała ochotę uderzyć się otwartą dłonią prosto w czoło. W tym momencie w niczym nie przypominał tego najgenialniejszego człowieka na ziemi. Ale chyba była zbyt skonsternowana, by mu o tym przypomnieć. Wywróciła jedynie oczami, jednocześnie odpalając zapalniczkę, by podgrzać łyżeczkę i w efekcie ugotować heroinę.
– Był przecież malarzem! – jęknęła do słuchawki, wciąż wpatrując się w roztapiający się proszek: – Hiszpański malarz! Malował na dworze króla. W epoce… romantyzmu. Wiesz w ogóle kiedy to było? – ale chyba nie oczekiwała na odpowiedź. Po prostu po raz kolejny westchnęła:
– 18 i 19 wiek… radzę ci to zapamiętać. Nie będziesz musiał w środku nocy dzwonić do ludzi… Kiedyś powiedział.. „kiedy rozum… śpi, budzą się… potwory”. To chyba… o tobie, no nie? Wiesz chociaż…co… no… co namalował? – trochę jakby się ożywiła, bo zaczęła mówić stanowczo więcej, stanowczo spójniej. Mimo to zbyt długie przerwy między wypowiadanymi słowami nie zniknęły.
- W zasadzie, kiła jest całkiem interesującą chorobą... - zaczął, ale nie dokończył myśli. To Wallace powinna się produkować i go uświadamiać, nie na odwrót. - Strasznie dużo artystów na nią umarło, nie?
To ją interesowało, tak? Sztuka. Niech zacznie mu opowiadać jakieś ciekawostki, niech pomarudzi ile to mogliby jeszcze napisać, namalować i wyrzeźbić, gdyby nie ta przeklęte kiła.
Jednym uchem słuchał jej wykładu, który właściwie składał się ze wszystkiego, co już wiedział. To było bez znaczenia tak długo, jak Wallace nie zawracała sobie tym głowy i dzieliła się z nim swoimi mądrościami. I szczerze mówiąc, Hopper w tamtym momencie nie miał czasu zawracać sobie głowy tym co do niego mówiła, czy faktycznie cytat był o nim. Był o ludziach, a kiedy William ostatnio sprawdzał, ciągle należał do tego gatunku.
- Racja, teraz już pamiętam - przytaknął jej. Widzicie jaką była świetną nauczycielką? - Hmm, no nie wiem, Saturn pożerający własne dzieci? - mijał kolejne uliczki, jedną za drugą. Miał wrażenie że samochód toczy się w ślimaczym tempie, chociaż już przekraczał limit prędkości. Jeszcze brakowało, żeby policja go zatrzymała. - Słuchaj, będę u ciebie za parę minut. Nic nie bierz w tym czasie, okay? - dodał jeszcze. Po prostu potrzebował od niej tej jeszcze jednej obietnicy.
– Nie, nie jest – odparła po raz kolejny wzdychając. Z każdą sekundą zaczęła się zastanawiać, czy to ona była nienormalna, czy on. A kiedy usłyszała to pytanie przytaknęła tylko, jednocześnie nie zdając sobie sprawy, że przecież on jej nie widział. Przez telefon przecież nie dało się zobaczyć kiwania głową. Ale to nie kłopotało jej umysłu.
– Dwa wieki wcześniej ten sam obraz namalował Rubens – tym samym, jakby przyznała mu rację, że rzeczywiście coś jednak wiedział. Chyba nie było z nim tak źle, prawda? Wallace za bardzo nie miała jednak opinii na temat wspomnianego obrazu. Wolała zupełnie inny nurt w sztuce. I pewnie zaraz, by powiedziała o tym Williamowi, gdyby nie jego kolejne pytanie. Matilde poczuła jak robi się jej gorąco. Właściwie już w tym momencie miała przygotowaną strzykawkę i pasek, który powoli zaciskała sobie na przedramieniu. Jednak w chwili, w której usłyszała jego głos, zamarła na kilka sekund.
– C-coo? – wydukała z siebie słabym głosem. Skąd on wiedział? Dlaczego o to prosił? Nie interesowała go. Nie powinien prosić ją o takie rzeczy. Przecież..
– Ja… nie rozumiem… – dystansowała się, poczuła się jak w klatce. Nie mógł jej odebrać jedynej rzeczy, która sprawiała, że czuła się wolna. I w tym samym momencie w którym się rozłączyła, wyrzuciła z siebie nie do końca przekonane i stanowczo fałszywe: – yhym.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum