Poprzedni temat «» Następny temat
YOLO - lipiec 2013
Autor Wiadomość
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-04-09, 18:03   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Roześmiałam się widząc jej niezadowoloną minę. Oj tam, że trochę zmokła. Jeszcze przed chwilą cała nurkowała w tym jeziorze i jakoś było dobrze, nie? A teraz nagle, oj, tyle wody mi przeszkadza?
- Nikt Ci nie kazał się podnosić. - Stwierdziłam, jak gdyby nigdy nic, no bo w sumie to nawet prawda była. Nie padło nawet jedno słowo na temat tego, że miałaby wstawać! Sama o tym zadecydowała. I jeszcze, menda, nawet nie dała oczu nacieszyć swoimi wdziękami, tylko hop-siup i już do stanika wszystko chowała. A phi. A phi. Będzie coś kiedyś chciała!
Co by jednak nie przedłużać, zajęłam w końcu miejsce tuż przy brunetce, na kocyku. Cupnęłam sobie tym mokrym zadkiem, bo w sumie czemu by nie? Mój kocyk, moja własność, o! Nie minęła jednak chwila, gdy położyłam się a biodra uniosłam do góry, bo w sumie mokre jeansy to nic miłego, więc oczywiście - miałam zamiar je z siebie - może i mało zgrabnie - ale jednak zsunąć.
- Co? W planach? - Zapytałam, gdy tak na tych pleckach się jeszcze wylegiwałam i walczyłam z przemoczonym materiałem, który - mogłabym przyrzec! - przykleił się do mojej skóry. - Yh, no chciałam Cię zabrać do mniejszej mieściny. Jeszcze jakieś... Może z 50 kilometrów stąd? Mają tam uroczy parczek i jakiś festyn dziś miał być. A po wszystkim, ugh, piknik. Znaczy. Pseudo piknik. Ale to możemy zrobić teraz! - Dokończyłam swoje tłumaczenia, jednocześnie wygrywając tę nierówną walkę z jeansowym materiałem, który w końcu odpuścił - więc po chwili mogłam i spodnie całkowicie z siebie zdjąć. Muszę chyba zapamiętać, by w przyszłości kupować tylko portki z elastanem...
Wyprostowałam się i złapałam za wcześniej pozostawioną przeze mnie butelkę.
- To co? Chluśniem, bo uśniem? - Rzuciłam lekko, po czym zaczęłam mocować się z korkiem.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Ricky Roseberry



Gdy przerasta nas życie, chowamy się w jego cieniu.

bariera ochronna - fizyczna

86%

wolna mścicielka





name:

Ricky Roseberry

alias:
Sofia

age:
24

height / weight:
156/50

Wysłany: 2018-04-10, 20:47   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Może i miała trochę racji z tym, że nikt nie kazał mi tego zrobić, ale to był mój pierwszy odruch tak samo jak zasłonięcie się i ubranie, chociaż dobrze wiedziałam że nie mam czego się wstydzić. Spojrzałam na nią uśmiechając się gdy wyznała mi gdzie zamierzała mnie zabrać.
- Wydaje mi się że ta opcja którą mam przed sobą bardziej mi odpowiada. - powiedziałam zadowolona, że w końcu się rozebrała. Zmierzyłam ją wzrokiem, a moje oczy na pewno się zabłyszczały. Uwielbiałam ją i jej ciało, a teraz mogłam sobie przynajmniej pooglądać. Wiem to głupie, ale pragnęłam jej bliskości z każdą minutą, nawet wtedy gdy po prostu grzecznie rozmawiałyśmy lub szłyśmy przez miasto trzymając się za dłonie. To była dla mnie magia, a moi znajomi nabijają się że znalazłam moją drugą połówkę i księcia z bajki tylko konia mu brak.
Jakoś nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia i wydawało mi się że zakochanie mija i zostaje już tylko przywiązanie do drugiej osoby dlatego się z nią jest, a to co przeżywałam w tym momencie przy Sami było czymś czego nie rozumiałam i chyba nigdy nie zrozumiem.
Faktycznie na początku nie potrafiłam myśleć logicznie, ale teraz już to potrafię (chociaż nie było tego widać przy stopie). Myślę o Sami prawie cały czas, ale nie zasłania mi ona poglądu lub studiów, czego najbardziej się obawiałam, ale wróćmy do żywych co nie? Spojrzałam jak brunetka siłuje się z korkiem od butelki i prychnęłam. Zanim ona ją otworzy to zdążę się zdrzemnąć. Zaśmiałam się w myślach i poprawiłam się na kocu tak by leżeć na boku, przodem do mojej towarzyszki.
- To mówisz że mnie upijesz? - zaśmiałam się. - tylko wiesz wolałabym pamiętać gwałt w krzakach. - dodałam w komentarzu i zaśmiałam się cicho drocząc się z nią i przypominając co mi proponowała.
Po chwili usiadłam i odpięłam stanik wracając do mojej pozycji w której chciałam się poopalać. Nie żebym zrobiła to dość wyzywająco odsłaniając na kilka sekund swój biust by ją rozproszyć. Położyłam się i zebrałam włosy na bok a głowę odwróciłam w stronę mojej dziewczyny. Uśmiechnęłam się leciutko i zamknęłam oczy delektując się ciepłymi promieniami słońca. Było tak sympatycznie. Nie chciałam by to się skończyło, nawet gdybym miała za to zapłacić własną duszą.
- Sami. Zawsze mnie ciekawiła jedna rzecz. - powiedziałam po kilku chwilach. - Dlaczego ode mnie nie uciekłaś, wtedy na tej imprezie. Gdy nic mi nie odpowiadałaś myślałam, że nie chcesz już utrzymywać ze mną kontaktu. - mówiłam poważnie, ale nie na tyle żeby trzeba było siedzieć jak na szpilkach. Byłam po prostu ciekawa jej zachowania.
_________________

Ricky Roseberry


[Profil]
  [A-]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-04-11, 20:42   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Takie chwile jak te, doceniałam najbardziej. Chwile beztroski, chwile bycia sobą, chwile nie zatrzymywania się przed niczym. Chwile, w których czułyśmy się jak królowe świata i nie miałyśmy przed sobą żadnych granic. Chwile, które mogłyśmy poświęcić tylko i wyłącznie sobie, nie patrząc na innych...
Tak, czułam się dobrze. Ten dzień mogłabym wpisać do swojego pamiętnika, jako jeden z najbardziej udanych, mimo, że przecież wiele rzeczy poszło nie po mojej myśli. Ta wątpliwej jakości podwózka, próby zdenerwowania mnie, przez podrywanie jakiegoś ciołka, niedojechanie do miejsca docelowego, ta przeciążona kostka... Tak, wiele nam dziś nie wyszło. Ale pewnie zapamiętamy ten dzień na długo.
- Dlaczego? - zapytałam, chyba bardziej retorycznie, a może samej siebie? Wyrwała mnie z rozmyślań i w sumie... Przywołanie teraz wspomnienia tej imprezy sprzed kilku miesięcy... Było całkiem miłe. Uśmiechnęłam się pod nosem, zerkając przed siebie, w piasek.
- Na początku to się bałam. - Wydusiłam w końcu z siebie, po czym prychnęłam na własną odpowiedź - Wiesz, nigdy specjalnie nie chciałam się przyznać, że ciągnie mnie do kobiet. Chwilę walczyłam wtedy ze sobą, żeby to przyznać. No i... Bałam się, że chcesz mnie w coś wrobić, albo się o coś założyłaś. - Dodałam, przerzucając swój wzrok na tą leżącą ślicznotkę i w tym też momencie korek od tego nieszczęsnego wina w końcu puścił. Pociągnęłam więc łyka, tak prosto z butelki, bo o żadnych kieliszkach czy szklankach niestety nie pomyślałam - ale przecież wymieniałyśmy ślinę dużo częściej, niż teraz to zrobimy przy tej butelce. Wtedy też przekazałam trunek mej towarzyszce.
- Ale... Chyba chciałam zaryzykować. - Stwierdziłam w końcu, a uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Żeby było jeszcze bardziej cliche, nachyliłam się nad moją kochaną Ricky, i skradłam z jej ust krótkiego, acz wymownego całusa. Następnie się wyprostowałam i zmieniłam nieco pozycję - przez co siedziałam sobie teraz radośnie po turecku na kocyku, podpierając się jedną ręką za plecami. Drugą, delikatnie gładziłam udo mej wybranki, mrucząc pod nosem - Kocham Cię, Ricks...

Tak. Ten dzień był piękny. Nad tym niepozornym jeziorkiem spędziłyśmy jeszcze kilka godzin, korzystając ze spokoju, natury i ciepłego słoneczka, popijając wino i dając się ponieść emocjom. Nie musiałyśmy się tu przed nikim kryć. Nie musiałyśmy udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Byłyśmy tylko dla siebie i korzystałyśmy z tej sposobności.
Jak wróciłyśmy do domu? Chyba sama już nie pamiętam. Ale to na pewno musiało być wesołe przeżycie, skoro w Seattle zjawiłyśmy się dopiero kolejnego ranka...

[z/t x2]
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6