Poprzedni temat «» Następny temat
Seattle, 23.06.2008r.
Autor Wiadomość
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-03-05, 21:06   Seattle, 23.06.2008r.
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Był wyjątkowo ciepły czerwcowy wieczór. Co prawda już jakiś czas temu zrobiło się ciemno, ale nie było jeszcze zbyt późno. Wiele osób kręciło się po Seattle, między innymi Dale wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką. W sumie... Jedyną przyjaciółką.
Jak to na nich przystało szli sobie zataczając się delikatnie, roześmiani, jedno i drugie miało w ręku siatkę pełną prowiantu na dalszą część wieczora. Jak pewnie każdy może się domyśleć - w tych reklamówkach znajdował się alkohol. Parę butelek piwa, nie zabrakło również czegoś mocniejszego...
Zmęczeni już tym ciągłym spacerowaniem postanowili wreszcie zatrzymać się gdzieś, by móc podelektować się tymi wspaniałymi napojami, które mieli ze sobą.
Idealnym miejscem wydawał się być park, który znajdował się nieopodal. Park, w którym zawsze po zmierzchu zbierało się wiele ludzi - właśnie po to, by się napić. Co prawda mieścił się on w jednej z nie najlepszych okolic, ale kogo by to obchodziło? Na pewno nie Dale'a i Sam. Przecież byli... Młodzi i piękni najebani.
W końcu zajęli miejsce na jednej z ławek.
Fowler wyciągnął z jednej z siatek dwa piwa i otworzył jedno po drugim za pomocą zapalniczki, którą wyjął z kieszeni.
Podał jej z uśmiechem i wyciągnął również papierosy. Kurwa, taki młody chłopak, a już pali! No cóż... Niestety zaczął dość wcześnie - wtedy jeszcze nie wiedział, że będzie się za nim to ciągnąć przez całe życie.
Ponownie pogrążyli się w rozmowie, akurat wspominali jedną ze starych akcji, gdy z tej jakże szaleniej konwersacji wyrwała ich niewielka grupa - trzy osoby w czym jedna kobieta, mniej więcej w ich wieku. Dziewczyna - typowy plastik, a jej koledzy... No dobra, nie byli najmniejsi - ale też bez przesady.
- Nie macie gdzie pić!? To nasza ławka, brudasy! - krzyknęła wyżej wspomniana dziewczyna. Eh... Tak to zwykle bywa, że kobiety zaczynają!
Dale uśmiechnął się delikatnie pod nosem, zamierzał to olać i myślał, że Sam postąpi tak jak on... Ta, myślał tak, dopóki nie przeniósł wzroku na swoją przyjaciółkę.
- Sam, nie... - powiedział łapiąc ją delikatnie za ramię.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-03-05, 22:03   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Dzień, jak co dzień. Przynajmniej dla nas. Znaliśmy się już od lat, już nie jedno wspólnie odwaliliśmy i mimo wciąż zbyt młodego wieku... Nie mieliśmy problemu, by kupić sobie zapas alkoholu. Wiedzieliśmy już, gdzie nie będą nas pytać o ID, wiedzieliśmy, gdzie były najlepsze miejscówki na złojenie naszych zdobyczy.
Co jednak było ważne - na moje wypady z Dale'm lubiłam się odpowiednio ubrać. Odpowiednio - czyli nie kobieco. Co tu dużo mówić - zza zdecydowanie zbyt szerokich jeansów, szerokiej, męskiej koszulki, bluzy dresowej i czapki z daszkiem, wyglądałam jak przeciętny chłopak w naszym wieku. Nic więc dziwnego, że już nie raz brano nas po prostu za kumpli. Mimo wszystko jednak - ten wizerunek często ratował nam tyłek. No dobra... Mi.
Standardowo, gdy znaleźliśmy sobie idealną miejscówkę na delektowanie się złotym napojem bogów, przysiadłam na oparciu ławki, opierając swoje stopy o siedzisko. Zgrabnym ruchem przejęłam od chłopaka jedną z butelek, a po chwili również papierosa, z którym nachyliłam się do blondyna, by go odpalił.
Pewne było, że wzajemnie ciągniemy się do tych nałogów. Ale każde z nas miało swoje powody. Wzięłam większego bucha, wypuszczając dym nosem i oparłam swoje łokcie o kolana. Wiecie, taki tru gansgta look.
Zapowiadał się taki miły wieczór, z gadaniem o głupotach, gdy rzeczywiście przeszkodziła nam ta grupka. Dale z pewnością zauważył moją reakcję na słowo "brudasy". Działało ono na mnie niczym płachta na byka, zważając na naszą wspólną historię. No... Prawdopodobnie promile które już krążyły w mojej krwi też dodały mi nieco odwagi.
Momentalnie moje usta zacisnęły się, tworząc cienką linię na mej twarzy. Piwo, które do tej pory trzymałam w dłoni, odstawiłam na siedzisko, a sama dość szybko zeskoczyłam z ławki. Nie będzie mnie żadna wytapetowana dziunia nazywać brudem, kurde bele!
- Oh, wybaczcie mości państwo. Już oddajemy. - Rzuciłam luźno, jakby z rozbawieniem w głosie, zbliżając się ku tej bandzie. - Nie zapominajmy jednak o napiwku. - Dodałam po chwili, wymierzając jeden, aczkolwiek dość silny cios w nos karyny. Tego na pewno nie przykryje makijażem...
- Zastanów się szmato, kto jest większym brudem, skoro szpachla aż Ci się z ryja sypie! - Rzuciłam, odchodząc dwa kroki tyłem. Chyba na moje szczęście, jej ziomkowie byli w zbyt wielkim szoku moim ruchem, by móc od razu zareagować. Jeden z nich natychmiast zaczął ją przytulać, drąc tylko na mnie gębę, gdy ona wypłakiwała mu się w nową bluzę Najeczki, podczas gdy drugi był w zdecydowanie bardziej bojowym nastroju. Ja się jednak nie bałam. Byłam pewna swoich możliwości. No a poza tym, miałam swojego najlepszego kompana, Dale'a, który też był w stanie dla mnie zrobić wszystko, jeśli tylko sytuacja tego wymagała...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-03-06, 12:20   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


To fakt, dla nich picie niestety było codziennością. Chociaż... Ja wiem, czy niestety? Na chwilę obecną Dale'owi się to podobało - chyba jak każdemu gnojkowi. Czuł się wtedy taki dorosły, podobnie było z paleniem. Och, przecież spożywanie procentów i palenie to dwie oznaki tego, że jest się już dojrzałą osobą, nie?
No cóż. Tak właśnie często myślą osoby w tym wieku i oni nie odbiegali od tego schematu. Z drugiej strony jednak oboje mieli dość sporo problemów i można też śmiało rzec, że wóda pozwalała o nich zapomnieć.
Jeśli chodzi o ubiór Sam - Pan Fowler już dawno zdążył się przyzwyczaić do jej 'stylu', wiedział, że jego przyjaciółka raczej nie wskakuje w sukienki i tego rodzaju ciuszki - wolała raczej ubiorem przypominać faceta i pewnie dlatego jej płeć pozostawała dla wielu osób postronnych zagadką.
Jeśli chodzi o niego? Ubierał się całkiem podobnie do niej z tym, że jego ubrania przeważnie nie były zbyt czyste z prostego powodu - nie miał ich zbyt wiele. Żył na ulicy i chociaż miał pomoc od swojego trenera to tamten też nie należał do najbogatszych i nie mógł dać mu zbyt wiele.
Mimo wszystko akceptowali siebie nawzajem, właściwie Sammy była dla niego jak rodzina, której nigdy nie miał. Mógł jej powiedzieć wszystko i wiedział, że go nie oceni.
Wracając jednak do obecnej sytuacji... Och, po jaką cholerę on w ogóle próbował ją zatrzymać? Jakby jej nie znał. Zanim zdążył powiedzieć cokolwiek więcej Sam już wyrwała się z jego uścisku i powędrowała w kierunku grupki, która ich zaczepiła.
Fowler również podniósł się z ławki wiedząc, co wydarzy się za chwilę.
Uśmiechnął się delikatnie pod nosem wiedząc, że Sam powie coś błyskotliwego. I nie musiał wcale długo na to czekać. W sumie... Lubił ją obserwować w takich sytuacjach. Miała naprawdę... Niespotykany charakter, była do niego pod tym względem bardzo podobna. Śmiało można stwierdzić, że oboje byli wojownikami.
W każdym razie... Jak można było się spodziewać - Pani plastik bardzo szybko oberwała prosto w ten swój wielki kinol. Jeden z dwóch mężczyzn szybko podbiegł do niej, by się nią zająć, natomiast drugi z nich... Cóż, chyba nie chciał odpuścić Sam. Złapał ją mocno za ramię.
- Taki jesteś odważny wobec kobiet? Spróbuj ze mną! - powiedział do niej oczywiście biorąc ją za faceta. Popełnił tylko jeden błąd - zignorował chłopaka, który stał nieopodal.
Dale szybko przeanalizował sytuację - było ich dwóch. Powinien sobie dać radę z jednym i z drugim, ale pojedynczo. Widząc, jak tamten trzyma Sam za ramię... Cóż, zagotowała się w nim krew. Była dla niego zbyt ważna, by jakiś śmieć mówił do niej w ten sposób.
Paroma krokami zmniejszył dzielący ich dystans i nie zastanawiając się nad tym zbyt długo złapał mężczyznę za ramię i odwrócił go w swoim kierunku, po czym wymierzył mu cios w brzuch, a gdy tamten schylił się z powodu odczuwanego bólu - Fowler poprawił kolanem prosto w jego nos. Rozległ się nieprzyjemny trzask - możliwe, że łamania kości, a mężczyzna padł na ziemię. Raczej szybko się nie podniesie.
- Musiałaś, nie? - rzucił w kierunku Sami chwilowo ignorując drugiego z tej ich śmiesznej ekipki. Być może będzie miał w sobie tyle rozsądku, że odpuści. Jeśli nie... Cóż, Dale nie po to ćwiczył tyle czasu, by dać sobą pomiatać. Z resztą... Sam również miała tutaj coś do powiedzenia i mimo tego, że niektórzy mogliby się śmiać, że polega na dziewczynie - to nie było lepszego partnera do bójki niż ona.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-03-06, 14:16   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Tak, ja nigdy nie zwracałam uwagi na to, jak Fowler się prezentował. Miałam to gdzieś już od dnia, w którym się poznaliśmy. Byliśmy przecież dzieciakami i sama dobrze wiedziałam, jak to jest być odrzuconym przez rówieśników tylko za sam wygląd. A to przecież ten człowiek pod spodem się bardziej liczył, no nie? Tym bardziej gdy chodziło o tego blondyna - bo bardziej równego gościa to można szukać jak igły w stogu siana.
Nie byliśmy grzecznymi, przykładnymi nastolatkami. Ale czy ktoś zwracał na to uwagę? Ani do mnie, ani do niego rodzice się nie przypieprzali z jednego, prostego powodu - żadne z nas już ich nie posiadało. A moja ciotka? Była gotowa wszelkie wybryki ignorować tak długo, jak pomagałam jej w pracowni, a pod drzwi mieszkania nie odprowadzał mnie pan policjant...
Może i byłam trochę zbyt porywcza. Może i nie powinnam reagować od razu agresją na głupie odzywki. No ale halo? Nikt nie będzie obrażał ani mnie, ani mojego kompana. Tym bardziej - w ten sposób.
Odwaga - czy może raczej już brawura - nie opuszczała mnie nawet w momencie, gdy stanął przede mną ten osiłek. Co więcej, uniosłam jeden z kącików moich ust, słysząc jego błyskotliwy komentarz i czując uścisk jego łapy na moim ramieniu:
- A nie boisz się, że koledzy zaczną Cię wytykać palcami, gdy też się poskładasz przez kobietę? - zapytałam zdecydowanie zbyt pewnie, co prawdopodobnie jeszcze bardziej go rozwścieczyło. Nie wiedziałam, czy potraktował moje słowa jako żart, czy po prostu w nie nie uwierzył, bo momentalnie podniósł wolną pięść, próbując mnie uderzyć. Z moimi reakcjami nie było jednak najgorzej, bo zdążyłam samej podnieść rękę, obrywając jedynie w przedramię.
Nie powiem, syknęłam, bo nawet to dość mocno bolało. Wolałam jednak godzić się z siniakiem na kończynie, niż wybitymi zębami.
Nie minęła jednak chwila, gdy Dale wtrącił się do mojej jakże kulturalnej rozmowy, odwracając gościa w swoim kierunku. Nie mogłam powiedzieć, żebym była z tego faktu do końca zadowolona, w końcu przyjaciel mógł mi dać chociaż szansę na wykazanie się! Nie byłam byle damą w opałach, którą trzeba było ratować. Potrafiłam doskonale o siebie zadbać, o!
Dlatego też nie odmówiłam sobie kopnięcia w plecy tego najodważniejszego gbura, tuż po tym, gdy oberwał kolanem w nos. Prawdopodobnie właśnie to pomogło mu w upadku.
Skorzystałam z okazji, by móc plunąć temu ziomkowi w twarz. Nie szanowałam takich śmieci, którzy uważali się za lepszych tylko dlatego, że byli więksi. Tym bardziej, gdy nawet nie reagowali na to, do kogo prują.
Na słowa Dale'a obróciłam się wyraźnie oburzona:
- No musiałam! Nie będzie mi żaden kurwiszon z obstawą mówić, gdzie mogę siedzieć, a gdzie nie! - posłałam nienawistne spojrzenie w kierunku wciąż stojącej dwójki - A tym bardziej, nie będzie nas nazywać brudami. - Dodałam po chwili, wyraźnie podkreślając, za co oberwała zarówno ona, jak i jeden z jej przyjaciół.
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-03-08, 14:31   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Ta dwójka po prostu już za dobrze się znała, by zwracać uwagę na to, jak prezentuje się drugie z nich. Byli do siebie przyzwyczajeni - właściwie spędzali wspólnie każdą wolną chwilę, więc takie rzeczy jak ubiór, czy sposób zachowania... Cóż, to odchodziło gdzieś na drugi plan. Najważniejsze było to, że mogli powiedzieć sobie wszystko i zrobić razem wszystko.
Grzeczni? Przykładni? Dale i Sam? Te słowa z pewnością się nie łączą. Właściwie można by było wrzucić ich zdjęcia do jakiejś książki przy definicji słowa 'głupota'. Robili tak okrutnie głupie rzeczy, że nie jestem pewien czy ktokolwiek miał w głowie tak mało rozsądku. Nie bacząc na konsekwencje pakowali się w bójki, włamywali się na sąsiednie działki, by wykąpać się w basenie pod nieobecność właściciela, pili na umór, mieli również styczność z narkotykami - chociaż o tym ostatnim lepiej nie mówić.
Dale był pewien, że może liczyć na Sam w każdej sytuacji i miał nadzieję, że ona czuła dokładnie to samo.
No, ale dość tych przemyśleń, może skupmy się lepiej na obecnej sytuacji!
Oczywiście Sami - jak to Sami nie mogła się powstrzymać od skopania im dup mimo tego, że właściwie chyba wszystko już sobie wyjaśnili. Co prawda pozostał jeszcze jeden nie znokautowany koleś, oraz ta ich dziunia, ale może lepiej byłoby im odpuścić, wcale nie wyglądali na takich, którzy chcieliby mieć do czynienia z Dale'm czy też z jego przyjaciółką.
- Dobra, Sam, daj już spokój.. - zdążył tylko powiedzieć, ponieważ drugi chłopak w tej chwili postanowił zaatakować go z zaskoczenia - w dodatku pieprzoną butelką, która rozbiła się na jego głowie. Z jego skroni popłynęła krew, a Fowler z wrażenia osunął się na jedno kolano.
Zacisnął mocniej pięści - teraz to on czuł wściekłość. Ci, którzy go znali wiedzieli, że w jego przypadku takie uczucie nie jest najlepsze, ponieważ zwykle kończyło się źle dla osób, które z nim zadzierały. Być może Sam chciała mu pomóc, ale chyba miała w tej chwili poważniejszy problem na głowie, ponieważ okazało się, że Pani Plastikowa posiada w torebce nóż z którego chyba właśnie zamierzała skorzystać, ponieważ szła w kierunku Sam z wyciągniętym przed siebie ostrzem. No dobra... To mogło skończyć się nie najlepiej. No, ale żeby zaraz ze sprzętem?!
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-03-10, 16:25   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Alkohol? Checked.
Papierosy? Checked.
Naginanie prawa? Double Checked.
Robiliśmy rzeczywiście wiele głupot. Ja się jednak mogłam pochwalić tym, że w życiu nie zażyłam żadnego narkotyku. W żaden możliwy sposób - nawet mimo tego, że do tych używek mieliśmy otwartą drogę. Chyba mimo wszystko gdzieś resztki rozsądku czasem się we mnie odzywały, skoro tego syfu nie tknęłam...
Nie to jednak było naszym dzisiejszym zmartwieniem, choć przyznam - zaczynałam żałować, że nie była na haju.
- Dale! - Wyrwało się z mych ust, a może źrenice aż się zwężyły ze strachu. Co jak co, bójka bójką, ale gdy stosuje się chwyty poniżej pasa... Nie podobało mi się to. Już chciałam się rzucić na tego dryblasa z łapami, już chciałam mu wbić tego przeklętego tulipana przez tyłek po samo gardło, gdy zauważyłam, że panna z przetrąconym nosem jednak ma jakąś siłę walki.
- Shit. - Mruknęłam pod nosem stając w miejscu. To nie wróżyło dobrze. Cofnięcie się do ławki, by złapać jakąkolwiek butelkę z naszych zapasów, nie wchodziło w grę - trzeba było grać według kart, które już zostały rzucone.
Nie wiedziałam jeszcze, z jakim wynikiem to spotkanie się skończy. Wiedziałam tylko tyle, że rano na pewno obudzimy się z niemiłosiernym kacem, bo na pewno odPijemy (hehe) to sobie po walce...
Nie mogłam dać po sobie jednak poznać, że zmartwiło mnie to ostrze.
- Umiesz chociaż z tego korzystać, szmato? - Zapytam zdecydowanie zbyt pewnie, patrząc jej prosto w oczy. Moja wypowiedź nie mogła się jej jednak spodobać, bo zaczęła jak powalona machać tym nożykiem przede mną.
Zanim zdążyłam złapać ją za tą cholerną rękę, ta dała radę strącić moją czapkę z głowy, skaleczyć mi policzek i rozerwać mi bluzę. O ty kurwo... Tak się ze mną nie pogrywa! I tak, jak wcześniej byłam zła, teraz rozpierała mnie wściekłość!
Jeden chwyt. Tyle było potrzeba. Lalunia miała jednak więcej siły w ręce, niż mogłam się spodziewać, bo tym swoim nożykiem dała radę jeszcze zranić mnie w brzuch, nim obróciłam ją zgrabnym ruchem wyginając jej rękę. Syknęłam z bólu, gdy używałam siły, by ta się położyła na ziemi, a po chwili już dociskałam kolanem jej plecy do podłoża.
W tym momencie nie miałam już oporów, by nawet spróbować złamać jej tą łapę, gdyby dalej chciała się ze mną siłować. Każda kropla krwi, która spływała po mej twarzy i coraz bardziej brudziła moją bluzę budziła we mnie coraz to nowsze pokłady złości.
- Tego chcesz, kurwo?! Dalej taka odważna?! - Niemal krzyczałam jej do ucha, gdy ta już zaczynała zanosić się płaczem, przytulając swoją wytapetowaną gębą brudnej ziemi...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-03-13, 13:26   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


W tamtych czasach młody Pan Fowler jeszcze nie wiedział tak dobrze czym jest ból. Pewnie, miał o tym już jakieś tam pojęcie, ale... Nie do tego stopnia co w późniejszych latach, nie był do niego tak przyzwyczajony. Gdy osunął się na kolana zaczęło mu się mocno kręcić w głowie, a ból spowodowany uderzeniem butelką był bardzo silny. Słyszał wokół siebie jakieś krzyki, ale do niego nie docierały, musiało minąć parę chwil zanim doszedł do siebie. Na całe szczęście ten mądry człowiek, który postanowił rozbić mu na głowie kawał szkła chyba nie miał na tyle odwagi, by dokończyć robotę. Wreszcie się podniósł, zachwiał lekko i przeniósł na niego wzrok.
W tej chwili już nie było Sam, nie było tej drugiej dziewczyny, właściwie nie było niczego poza jego przeciwnikiem. Zbliżył się do niego powoli nie odrywając spojrzenia od ostrego narzędzia, które tamten dzierżył w dłoni.
Nie wiem, czy Sam widziała go kiedyś tak wściekłego i czy w ogóle miała pojęcie co potrafi zrobić w takim stanie, ale jeśli nie... Na pewno czeka ją ciekawe widowisko.
Na całe szczęście już wtedy Dale potrafił jako - tako korzystać ze swojej mocy - być może nie był to jakiś zjawiskowy poziom, ale w połączeniu z treningami pod okiem byłego wojaka na pewno te umiejętności mogły mu w tej chwili sporo pomóc.
Odetchnął głębiej i ruszył do ataku, tamten zamachnął się butelką, ale Dale był znacznie szybszy - właśnie dzięki swojej mocy - bez problemu zablokował uderzenie i wymierzył cios prosto w gardło otwartą dłonią. Gdy tamten zaczął się krztusić podciął go, po czym bardzo szybko usiadł mu na klatce piersiowej. Złapał za jego nadgarstek i uderzył jego dłonią kilka razy mocno o podłoże powodując upuszczenie przez niego rozbitej butelki, a potem... A potem zaczął go uderzać. Raz, za razem, jego twarz powoli zmieniała się w krwawą miazgę, pięści Dale'a były całe we krwi, ale nie zamierzał przestać. Chciał go bić, aż tamten przestanie oddychać, a potem bić dalej.
Jego przeciwnik przestał się bronić - prawdopodobnie już stracił przytomność, ale to nie przeszkadzało mu w dalszym masakrowaniu jego gęby. Nie wiedzieli jak ten wieczór się skończy? Jeśli Sam nie znajdzie chwili by go odciągnąć, to prawdopodobnie morderstwem.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-03-14, 14:10   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Byłam zła, rozgoryczona, a procenty z mojego organizmu po prostu wyparowywały z każdą kolejną chwilą, którą musiałam poświęcać na tą niewydarzoną grupkę. No, nie mieli kiedy nas zaczepić. Musieli jeszcze zgrywać wielce odważnych. I serio sądzili, że mają z nami jakieś szanse...
Znaczy, jasne. Wyglądaliśmy dość niepozornie. Ale spędzanie zdecydowanie zbyt dużego czasu na ulicy... Robiło swoje.
Nie do wiary, jak szybko moja nienawiść i złość na tą Karynkę przeminęła, gdy tylko zauważyłam twarz mego przyjaciela. Tak bezwzględną, przepełnioną negatywnymi emocjami... Nawet mimo tego, że go znałam, przestraszyłam się nie na żarty. Dopilnowałam tylko, żeby ta szmata pod moim kolanem upuściła swój nożyk, co by jej znowu jakieś głupie pomysły nie wpadły do głowy, po czym natychmiast się podniosłam i schowałam ostrze do kieszeni swojej bluzy.
- Dale! - Krzyknęłam, nim zdążyłam się jeszcze zbliżyć do blondyna. Miałam szeroko otwarte oczy i byłam pewna, że zrobiło mi się gorąco. Jeszcze nigdy nie widziałam Fowlera w takim stanie. - Dale! Stary! Przestań! - Wyrzuciłam z siebie, z wyczuwalnym przerażeniem w głosie, spowodowanym widokiem tego faceta leżącego już bez ruchu. On nawet nie próbował się bronić. A jego krew bryzgała po ziemi... Niedobrze... Bardzo niedobrze...
Nie był też pocieszający fakt, że w sumie dalej trwał dzień. W każdej chwili ktoś mógł tu podejść, wezwać policję. A ja nie miałam zamiaru pozwolić memu kompanowi wylądować za kratkami - tym bardziej, gdy prawdopodobnie trafiłabym tam razem z nim.
Próbowałam złapać rękę chłopaka, nim zdołał kolejny raz skierować cios pięścią na tego biedaka pod nim. Nie wiedziałam jeszcze, czy to cokolwiek da. Ale tak bardzo chciałam w to wierzyć...
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-03-30, 18:15   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Mężczyzna stracił jakąkolwiek orientacje. Nie widział niczego poza swoimi pięściami, oraz twarzą powalonego chwilę wcześniej napastnika. W tej chwili myślał tylko o tym, by zrobić mu jak największą krzywdę, chciał zabić go gołymi rękami. I jak tak dalej pójdzie - prawdopodobnie dokładnie tak to się skończy.
Na początku nie słyszał krzyków Sam, nie dopuszczał ich do siebie. Ten człowiek i jego pieprzona ekipa zamierzali go skrzywdzić, a poza tym - zamierzali skrzywdzić również Sam. W chwili, gdy dostał butelką puściły mu wszystkie hamulce - krople krwi tryskały na jego ubranie, na jego twarz, ale on nie przestawał. Nie przestał nawet, gdy tamten stracił przytomność, możliwe, że w ogóle tego nie zauważył.
Zaślepiony całą tą sytuacją nie usłyszał nawet, że ktoś się do niego zbliża, dopiero, gdy poczuł jak ktoś łapie go za rękę postanowił zareagować. Machinalnie mocno odepchnął od siebie potencjalnego wroga - bo przecież ten gniew nie pozwolił mu ocenić kim jest ta osoba. Z racji tego, że włożył w to odrobinę swojej mocy - dziewczyna upadła na podłoże spory kawałek od niego, a on dopiero wtedy zdał sobie sprawę z tego, że tą dziewczyną była Sam.
I to był impuls dzięki któremu wreszcie przestał okładać tego nieprzytomnego chłopaka. Podniósł się z niego i zachwiał delikatnie - nie z powodu alkoholu, raczej emocje zadziałały w taki sposób. Spojrzał przerażony najpierw na Sam, a po chwili również na twarz pobitego przez niego chłopaka. Chociaż... Twarz to chyba kiepskie słowo, w tej chwili przypominało to jakąś krwawą miazgę.
Potrząsnął delikatnie głową próbując choć trochę się otrząsnąć i podszedł powoli do Bartowskiej. Opadł przy niej na jedno kolano mając nadzieję, że nie uderzyła zbyt mocno głową, lub coś w tym rodzaju.
- Prze... Przepraszam. Nie wiem co mi się stało... - wyszeptał cicho, a na jego twarzy cały czas wymalowany był strach. Na całe szczęście dziewczyna, która wcześniej wymachiwała nożem, oraz ten trzeci chłopaczek byli chyba równie przerażeni co on, bo postanowili zabrać stąd nieprzytomnego kolegę i oddalić się szybko. Fowler wcale nie zamierzał za nimi biec.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Samantha Bartowski



The bottom of the bottle is my only friend.

Alkokineza

3%

Były mieszkaniec DOMu / bezdomna





name:

Samantha Yasmine Bartowski

alias:
Sam, Kowalski

age:
29

height / weight:
170/47

Wysłany: 2018-04-03, 14:55   
   Multikonta: Caroline, Joe
  

   #FPTP

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Tego... Tego się nie spodziewałam.
Znaczy, jasne. Przecież Dale na moich oczach rósł, przybierał na wadze i stawał się silniejszy. Ale nigdy do tej pory nie dał mi tego po sobie poznać. Ba, do tej pory jak się siłowaliśmy, mimo, że przecież już dawno stał się silniejszy ode mnie, wciąż dawał mi wygrywać. Nigdy, ale to nigdy, nie pokazał mi swojej prawdziwej siły...
A teraz... Teraz ją poczułam.
Poczułam jego dłoń, która w szybkim ruchu mnie odepchnęła. I na moje nieszczęście - poczułam ją dość boleśnie na mostku. Nie wiem jakim cudem zostałam tak mocno odepchnięta. I nie wiem, dlaczego to tak kurewsko bolało. Potrzebowałam chwili, by móc uspokoić oddech, bo co jak co... Miałam nawet problem z wzięciem wdechu - prawdopodobnie spowodowane bardziej szokiem, niż rzeczywistym uszkodzeniem organów, no ale jednak - stresu mi to napędziło.
Mimowolnie złapałam się za klatkę piersiową jedną z dłoni, gdy drugą wciąż się podpierałam za plecami, by całkowicie się nie wyłożyć na tej nieszczęsnej, parkowej dróżce. Nie wiedziałam, czym byłam teraz bardziej przerażona - postawą Fowlera? Faktem ze i ja od niego dostałam? Czy stanem, w jakim znalazła się tamta trójka?
To wszystko nie mogło przynieść nic dobrego.
Wzdrygnęłam się widząc, że blondyn swoje zachwiane kroki kieruje właśnie do mnie. Ulżyło mi jednak, gdy w jego głosie byłam w stanie dostrzec mojego przyjaciela, a nie tą krwawą bestię, którą przed chwilą był. Mimo więc szoku i strachu, który jednak już zasiał swoje ziarno, tam, gdzieś w środeczku, wyciągnęłam do Dale'a jedną ze swych dłoni, w prostym geście oczekiwania pomocy przy wstaniu.
Najgorzej, że chyba nie przewidziałam, jak źle mogę zareagować na czucie tej kleistej mazi na dłoniach chłopaka. Przymknęłam na chwilę oczy, próbując nie myśleć o krwi tego biedaka, by po chwili wstać na w miarę równe nogi.
- Spierdalamy stąd. - Mruknęłam tylko widząc tych ciołków, którzy już się zmyli za rogiem. Nawet nie miałam siły rozmawiać z moich przyjacielem. Nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć. Nie wiedziałam nic.
Emocje musiały z nas ujść... Na rozmowę przyjdzie czas potem.
Dlatego zwinęłam jeszcze tylko nasze wesołe siateczki, nim razem, chwiejnym krokiem, i to bynajmniej od alkoholu, odeszliśmy w odwrotnym kierunku od naszych nowych przyjaciół...

[z/t x2]
_________________

The sweet escape...
...Is always laced with a familiar taste of poison...
[Profil]
    [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5