Poprzedni temat «» Następny temat
Ashley Meyers
Autor Wiadomość
Ashley Meyers



Hail Satan and have a good afternoon

Skrzydła

89%

Vodka





name:

Ashley Meyers

alias:
Fallen Angel

age:
30

Wysłany: 2017-12-08, 23:33   Ashley Meyers

Ashley Lesley Meyers
urodzona w Redmond 12.maja.1988 roku, mieszka w Olimpii od 3 lat, przynależy do Bractwa Mutantów, piastuje stanowisko trenera, wizerunku użycza Lesley-Ann Brant
historia
Ludzie od wieków wybiegali w przyszłość próbując ją przewidzieć, wyobrazić, zwizualizować. Ashley miała podobnie. Marzyła o świecie bez wojen, pełnego tolerancji, o możliwości pomagania innych, dostała jednak zupełnie inną przyszłość, zupełnie inną niż ta z jej wyobrażeń.

Nie miała matki. Ojciec nie chciał nigdy o niej mówić, po prostu ktoś taki jak ona kiedyś istniał, a teraz jej nie było. Była jednak mutantką, podobnie jak ojciec Ash, tak więc można powiedzieć, iż jest to ich rodzinne skrzywienie.
Nie było dane jej mieć normalnego dzieciństwa. Jeszcze przed falą wielkiej nietolerancji wobec mutantów ojciec Ash wiedział, że dzień zero kiedyś nadejdzie, a cały świat z zazdrości, bądź lęku przed nieznanym odwróci się od osób obdarzonych genem X. Zadbał on więc o bezpieczeństwo swoje i córki, która jak się okazało również go posiadała.
Ash miała zaledwie sześć lat, gdy jej moc dała o sobie znać, jej ojciec więc nie czekał długo i od razu zadbał o rozwój umiejętności dziewczynki. Przemiana nie była łatwa. Kosztowała od Ash wiele wysiłku i jeszcze więcej zdrowia. Początkowo, gdy udawało jej już wyciągnąć skrzydła była wykończona na tyle, że nie była w stanie ruszyć choćby palcem. Chowanie ich było problematyczne, gdyż skrzydła żyły jakby własnym życiem i same decydowały kiedy nagle wyjdą z jej pleców i kiedy łaskawie się w nich schowają. Z biegiem lat umiejętności dziewczyny jednak wzrastały, skrzydła stawały się jej posłuszne, a i nawet mogła już wznosić się w powietrze. Odebrały jej one jednak jedną ważną rzecz: normalne życie.

Ash ze względu na swoją moc i na ojca, który nie chciał, aby ktokolwiek wiedział, iż są mutantami nie mógł pozwolić córce na choćby chodzenie do szkoły, dlatego też uczyła się ona w domu, co oczywiście pod względem jakościowym nie było gorsze, ale izolowanie się od ludzi nie miało dobrego wpływu na dziewczynę. Gdy się nie uczyła trenowała i to nie tylko swoją umiejętność, ale również walkę, czy posługiwanie się bronią. Wszystko oczywiście do obrony. Wtedy Ash patrzyła na ojca jak na paranoika. Chciał ją chronić i doceniała to, ale sposób w jaki to robił wydawał jej się chorobliwie skrajny, bo przecież nikt nie chciałby jej skrzywdzić, prawda?

Gdy tylko osiągnęła pełnoletność wyprowadziła się od ojca do Seattle. Miała dość jego zachowania, odebrania jej przez niego tak wielu szans na normalne życie. Nie mogła pójść na studia, z trudem znalazła pracę, nie miała przyjaciół, ani nawet znajomych, nie miała nic, prócz cholernych skrzydeł. Wtedy jeszcze nie rozumiała jak wiele ojciec jej dał.
Dość szybko zaaklimatyzowała się wśród innych. Zdecydowanie też umiała wtopić się w tłum. W końcu mogła żyć, a nie tylko egzystować. Oczywiście nie zaprzestała treningów.
Może i nienawidziła swoich skrzydełek, ale gdzieś z tyłu głowy czuła, że może jej to się jeszcze przydać. Nie utrzymywała kontaktu z ojcem. Całkowicie się od niego odcięła skupiając się wyłącznie na sobie. Jednak nie długo było jej dane być samej. Poznała kogoś. Początkowo była nieufna względem jego, jednak dość szybko znaleźli wspólny język i zostali przyjaciółki, a następnie kimś o wiele więcej. Na pytania o blizny zasłaniała się trudnym dzieciństwem, bo i trochę racji w tym było. Nie chciała, by wiedział o tym, że jest mutantką. Bała się jego reakcji. I właśnie wtedy wszystko zaczęło się sypać.

Nie dość, że już wtedy sytuacja była napięta, to zwieńczeniem wszystkiego miał być atak terrorystyczny, który jak się okazało był dopiero początkiem. Wszyscy dowiedzieli się o mutantach, wybuchła panika, a rząd nie miał zamiaru stać z założonymi rękoma. Zaniepokojona pojechała do swego rodzinnego domu, aby ostrzec ojca o tym, że może być schwytany jednakże spóźniła się. Jedyne co zastała to zdemolowany, otwarty dom. Nie wiedziała skąd dowiedzieli się o tym, że ojciec był mutantem, przecież zawsze był taki ostrożny, ale wiedziała, że skoro znaleźli jego, znajdą i ją. Nie pożegnała się, nie zostawiła choćby liściku, po prostu zniknęła zapadając się jak kamień w wodę. Starała się znaleźć ojca, ale z marnym skutkiem, wtedy właśnie natrafiła na Bractwo, a raczej oni natrafili na nią. Znaleźli ją i złożyli propozycje. Nie miała za wiele do stracenia, a poza tym naprawdę chciała pomóc. Nie rozumiała skąd w ludziach tyle nienawiści. Jedna i druga strona popełniała błędy, ale to co się działo... i właśnie wtedy przestała się zastanawiać, zaakceptowała to kim jest i stanęła po stronie Bractwa, aby móc pomagać takim jak ona. Z racji tego, iż jej poziom opanowania mocy był na dość wysokim poziomie, poza tym należała do raczej cierpliwych osób zaproponowano jej zostanie trenerem, na co, po dość długim namyśle, w końcu przystała. Była i jest dość trudną osobą. Nie jest raczej sympatyczna, prędzej ci przyleje, aniżeli wypije z tobą herbatkę, a miałaby nauczać? Choć jest oschłym i wymagającym trenerem okazuje się robić to całkiem dobrze. Poza tym, gdyby przyszło co do czego, rzuciłaby się za tymi wszystkimi ludzki w ogień. Nie taki diabeł straszny...
charakter
Wytrwała - Kokieterna - Lojalna - Arogancka - Bezczelna
Bezinteresowna - Cierpliwa - Sprawiedliwa - Uparta - Odważna - Śmiała
Podejrzliwa - Ambitna - Sprytna
opis mocy
Skrzydła
Dar od Boga, czy może wręcz przeciwnie? Ash nigdy szczególnie nie przepadała za swoją mocą, dopiero w trakcie treningów, gdy zaczęła ją szczerze doceniać w pełni ją zaakceptowała, czyniąc ją nieodzowną częścią jej samej. Pierwszy raz był niezwykle krwawy i bolesny. Jej plecy zostały wręcz rozszarpane z powodu kruczoczarnych, jeszcze wtedy nie tak dużych skrzydeł. Z biegiem czasu chowanie i wyciąganie ich stało się mniej bolesne i drastyczne w skutkach. Blizny jednak zostały, co więcej, pogłębiają się one przypominając jej o noszonym brzemieniu.
Ash obecnie jest w stanie kontrolować moment, gdy jej skrzydła mają wyjść z jej ciała. Są one niezwykle duże i masywne, dlatego też są tak skuteczne w walce i potrafią również wzbić ciało Ash w powietrze. Kobieta nie może jednak pokonywać zbyt długich dystansów. Już po kilku kilometrach jest na tyle zmęczona, że musi powrócić na ziemię.
Każde pióro w moment potrafi z delikatnego zmienić się w niezwykle ostrą broń. Ash wzbijając się lekko w ziemię i poruszając mocno skrzydłami może wprawić powietrze w ruch na tyle mocno, iż jest w stanie odpychać od siebie przedmioty, bądź nawet i osoby.
W życiu codziennym kobieta ma poważne problemy z bólem pleców, po schowaniu skrzydeł wymaga również opatrzenia, gdyż te pozostawiają po sobie dość pokaźne rany na plecach. Po dłuższej i bardziej wymagającej walce Ash musi dość długo odpoczywać,
aby dojść do siebie.
ciekawostki

- Niegdyś nienawidziła swoich skrzydeł, teraz nosi je z dumą,
- Wspaniała manipulatorka,
- Łasuch,
- Choć na taką nie wygląda, uwielbia dzieci. W głównej mierze z powodu ich szczerości,
- Wciąż szuka ojca,
- Po nagłym zerwaniu kontaktów ze swoim byłym zupełnie się zmieniła,
- W każdym swoim ubraniu musi mieć dość pokaźne dziury na plecach, aby w razie potrzeby jej wydłużony kręgosłup z piórkami mógł bez większych problemów i szkód wydostać się spod jej ubrania,
- Uwielbia bilard,
- Jest dość... agresywna jeśli przyjdzie co do czego,
- Potrafi posługiwać się bronią, preferuje jednak walkę wręcz oraz tą przy użyciu skrzydeł,
- Nie cierpi ksywki jaką jej wymyślono i się do niej jak na złość przylepiła.

[Profil]
 
 
Nancy Flanagan



Vis pacem para bellum

zmiana w cień

85%

kpt. zastępca dowódcy





name:

Nancy Flanagan

alias:
Shadow

age:
29 lat

height / weight:
165 | 53

Wysłany: 2017-12-10, 16:56   
   Multikonta: Kira Kovacs, Arielle Duncan


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 89%
Bardzo ładna karta postaci i Bractwo powinno być dumne, że ktoś taki chce ich trenować. Ashley miała szczęście posiadając tak troskliwego ojca, który nie wyparł się córki mutantki,
ale jeszcze zrobił wszystko, żeby ją chronić. Uważaj, żeby nie wzbić się zbyt wysoko, bo na niedobór tlenu Ashley nie jest odporna.
[Profil] [WWW]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5