Poprzedni temat «» Następny temat
If you're going to San Francisco
Autor Wiadomość
Sahir Allison



Beware of the dog

Manipulacja czarnym glutem

83%

Mortem





name:

Mały Książę

alias:
Cztery

age:
26

Wysłany: 2018-03-03, 16:03   

Czekał. Szedł grzecznie do przodu, niezbyt szybko, niezbyt wolno - swoim zadziwiająco lekkim krokiem jak na kogoś, kto sporo ważył. Cisza. Cisza wokół nie panowała, bo słychać było samochody, przechodziły obok pojedyncze osoby, nikt się jakoś do spacerków nie kwapił w taki mróz. Minęła go jakaś grupka podejrzanie rozweselonych młodzieniaszków i na przystanku obok zatrzymał się autobus. Zwracał na to powierzchowną uwagę, najbardziej był skupiony na rozmowie, ale nie oznaczało to, że nagle stał się ślepy przez to na wszystko, co działo się wokół.
- Halo? - Odsunął w końcu nieco telefon od ucha, żeby sprawdzić, czy nadal jest połączenie, czy może ich przez przypadek rozłączyło. Czasami się wciśnie przypadkowo jakiś czerwony przycisk, albo coś po prostu rozłączy… zdarza się. Połączenie jednak nie zostało zerwane, więc znów przyłożył słuchawkę do ucha i wtedy usłyszał gwałtowne wciągnięcie powietrza do płuc. I potem nastąpiło stwierdzenie, że wszystko pamięta, tylko nie samego powrotu. Tym razem to on zamilkł, nie bardzo wiedząc, jak to przemielić, co na to odpowiedzieć, a chyba coś powinien? Na pewno powinien. Tylko co?
- To… chyba dobrze. Sporo pamiętasz. - Akurat sam powrót do domu nie był najważniejszy, przynajmniej dla niego. Jej zmiana głosu była bardzo mocno wyczuwalna, tylko co z tym zrobić? Nie wpadł na to, że ona właśnie panikowała, że popełniła błąd życia pod tytułem “przespanie się z nieznajomym po pijaku”, więc i nie zabrał się za zaprzeczanie i uspokajanie jej.
_________________

<div style="width: 430px;">
<img src="https://data.whicdn.com/images/260195603/original.gif" height="120"; style="width:204px;border:1px solid #000000;">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px; line-height: 9px; font-size: 9px;font-weight:bold;color:#707070 ; text-align:center; margin-bottom:1px; margin-top: -10px">
~To take, one must first give.~


[Profil]
   
 
Victoria Johnson



Fairy tales are more than true: not because they tell us that dragons exist, but because they tell us that dragons can be beaten.

blokada mocy

57%

księgowa w korpo





name:

Victoria Johnson

alias:
Tori

age:
28

Wysłany: 2018-03-03, 16:12   

To plus zastanawiała się, czy przypadkiem nie powiedziała za dużo o czymś, czego nikomu właściwie do tej pory nie mówiła. Dobra, Sahir nie wydawał się skory do mówienia samemu, więc jednak trzeba tutaj zaryzykować, jeśli chciało się odzyskać jakiś spokój albo wiedzieć na czym się stało. Co zaś się tyczyło przespania, to brała pod uwagę taką opcję, ale była gdzieś na szarym końcu, mając w pamięci to, że była całkiem nieźle ubrana, gdy się obudziła.
- Słuchaj, czy jaa... mówiłam coś dziwnego? Albo robiłam? Jak bardzo się zbłaźniłam?
Powie jej albo nie powie. Spławi ją, albo nie spławi. Ale przynajmniej spróbuje... Jeśli dzięki temu odkryje te zagubione części układanki i ukończy puzzle, to będzie cudownie.
[Profil]
 
 
Sahir Allison



Beware of the dog

Manipulacja czarnym glutem

83%

Mortem





name:

Mały Książę

alias:
Cztery

age:
26

Wysłany: 2018-03-03, 16:31   

Tak samo jak przy barze, tak i dzisiaj rozmowa toczyła się bardzo powoli, choć nie AŻ TAK wolno, jak w tamtych chmurach, w klimacie mellow popu i słodkich zapachów soków, które barman mieszał z wódką. Jej smród gdzieś ginął w tym wszystkim. Tak samo jak zapach perfum, których kobieta używała, zaginęła w tej chmurce zapachu człowieka pijanego, kiedy niósł ją po schodach i kładł w łóżku. Mimo napięcia kobieta jakoś nieszczególnie się śpieszyła i nie wylewała z siebie kolejnych słów z prędkością karabinu maszynowego, jak to większość ludzi w takich przypadkach (szczególnie) wypluwać potrafiła. Dlatego on też jakoś nieszczególnie się śpieszył. Zresztą zazwyczaj to działało na odwrót - im bardziej ktoś pędził, tym bardziej on zwalniał.
- Nie zbłaźniłaś się. I nie mówiłaś niczego dziwnego. - Co to w sumie znaczyło “coś dziwnego”? Kiedy sięgał teraz pamięcią do wczorajszej nocy, a wszystko ciągle miał jak żywe przed oczami, to niczego takiego nie kojarzył. - Nie mogłaś iść, pomogłem. Nic już nie mówiłaś. I wniosłem cię po schodach. Potem nie chciałaś zamknąć drzwi i upadłaś w korytarzu. Zaniosłem cię do łóżka. - To nawet nie było “long story short”. To było po prostu “short story”, nawet jeśli wczoraj wydawało się naprawdę długie.
_________________

<div style="width: 430px;">
<img src="https://data.whicdn.com/images/260195603/original.gif" height="120"; style="width:204px;border:1px solid #000000;">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px; line-height: 9px; font-size: 9px;font-weight:bold;color:#707070 ; text-align:center; margin-bottom:1px; margin-top: -10px">
~To take, one must first give.~


[Profil]
   
 
Victoria Johnson



Fairy tales are more than true: not because they tell us that dragons exist, but because they tell us that dragons can be beaten.

blokada mocy

57%

księgowa w korpo





name:

Victoria Johnson

alias:
Tori

age:
28

Wysłany: 2018-03-03, 17:24   

Victoria wolała ważyć słowa, wolała zastanowić się chwilę, nim coś chlapnie przy kimś, kogo nie znała. Musiała kogoś znać już długo i dobrze, by czuć się swobodnie i ewentualnie gadać rzeczy, które nie mają żadnego pokrycia. Natomiast najwyraźniej rozmowa z Sahirem opierała się na kluczu zadawania odpowiednich pytań. Bo teraz mężczyzna wyrzucił z siebie potok słów, a przynajmniej potok w jego wydaniu. Jakieś dłuższe zdania, które zresztą uspokoiły dziewczynę i dały jasny pogląd na sytuację. Rozluźniła się i pewnie było to wyczuwalne w jej głosie.
- Czyli musiałeś mnie ciągnąć do domu? - zaśmiała się, i był to taki trochę nerwowy śmiech, który przerodził się w śmiech ulgi. - W takim razie dziękuję za pomoc, mam tylko nadzieję, że za bardzo nie przeszkadzałam na tych schodach - zrozumiała to tak, że pomagał jej wejść po schodach i prawie ją wniósł, nie sądziła, że mówił dosłownie na serio-serio. - Dziękuję, naprawdę. I przepraszam za kłopot.
Dziewczyno, bierz byka za rogi, gdzie ci się trafi drugi taki facet, który pomoże nieprzytomnej, spitej kobiecie w dostaniu się do domu i nie wykorzysta okazji? Mógł jej coś zrobić, mógł ją okraść, a jedyne co chciał, to żeby zadzwoniła. No w tej chwili było jej naprawdę bardzo, bardzo miło. I co zrobisz, Victorio?
[Profil]
 
 
Sahir Allison



Beware of the dog

Manipulacja czarnym glutem

83%

Mortem





name:

Mały Książę

alias:
Cztery

age:
26

Wysłany: 2018-03-03, 17:44   

Z Sahirem było nieco inaczej - średnio się zastanawiał nad poprawnością polityczną w tym, co powie. Jasne, ani on ani ona nie chcieli czegoś chlapnąć, tylko chyba brali pod uwagę dwa inne chlapania? Ciężko stwierdzić. Allison znał siebie na tyle, żeby wiedzieć, że niektóre słowa wychodzące z jego ust brzmią za szorstko jak na to, co chciał przekazać. Diabelnie szorstko. Te pojedyncze, szorstkie zdania potem budowały zdania - i było jeszcze gorzej. Wychodziło jednak na to, że w przypadku Johnson nie musiał aż tak uważać, bo jak dotąd ani razu nie odebrała jego słów jako obraźliwe albo niemiłe, chociaż niektóre mu nawet na takie zachodziły. Nie że chciał na takie zachodzić! Tylko tak mu się jakoś… pomyślało. Ciężko wytłumaczyć. Ale fakt, rozmowa z nim to było głównie posługiwanie się słowami-kluczami albo odpowiednimi zwrotami, żeby uzyskać odpowiednie informacje. Konkretnie - to było najważniejsze! Bo byk był wyjątkowo niedomyślny, nawet jak na przedstawiciela płci brzydszej.
- Tak. - Był dzielną podpórką na pół etatu, bo dość szybko został zwolniony - ale to akurat dobrze. Ufał jej, że to naprawdę taki jeden raz. Chciał jej ufać. - Nie ruszałaś się. - Jak ktoś zajmuje się profesjonalnie nie przeszkadzaniem to jakoś tak jest, że - nie przeszkadza. - Więc nie przeszkadzałaś. - Uspokoił ją, gdyby miała jeszcze co do tego jakiekolwiek wątpliwości. - I nie jesteś ciężka. - Kurcze, no właśnie, bo jeszcze pomyśli, że jest gruba? Czy dziewczyny tak zazwyczaj nie myślały? Albo pytały o to, czy są grube. Sahir nie lubił tych pytań, nie dlatego, że nie rozróżniał grubej dziewczyny od smukłej, tylko dlatego, że nigdy nie wiedział, co odpowiedzieć, żeby były zadowolone - bo nigdy nie były. - Proszę. Nie byłaś kłopotem. - Kurcze, no i czemu mówiła o kłopocie. No niee! Jak znowu kłopot? Okej, ten pijacki powrót nie był najfajniejszą rzeczą na słońcem, ale nic złego się nie wydarzyło. Bo oczywiście źle to zinterpretował - zamiast, że sytuacja była kłopotliwa, to że ona stała się kłopotem przez swoje upicie się. Bywa.
_________________

<div style="width: 430px;">
<img src="https://data.whicdn.com/images/260195603/original.gif" height="120"; style="width:204px;border:1px solid #000000;">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px; line-height: 9px; font-size: 9px;font-weight:bold;color:#707070 ; text-align:center; margin-bottom:1px; margin-top: -10px">
~To take, one must first give.~


[Profil]
   
 
Victoria Johnson



Fairy tales are more than true: not because they tell us that dragons exist, but because they tell us that dragons can be beaten.

blokada mocy

57%

księgowa w korpo





name:

Victoria Johnson

alias:
Tori

age:
28

Wysłany: 2018-03-03, 22:15   

Owszem, to co mówił i jak mówił było szorstkie, ale jakoś na to Victoria była przygotowana. Sama była gotowa wylać na siebie wiadro pomyj, a co dopiero ktoś, kto się musiał (a nie, przepraszam, kto chciał) się z nią użerać wczorajszego wieczoru. Albo Sahir nie miał totalne nic lepszego do roboty, albo miał jakieś nudnawe rycerskie zapędy.
- Nie ru... Och - czyli już wtedy zaliczyła totalnie odcięcie i musiał ją dosłownie wnieść po schodach... No teraz to sobie chyba już odpowiednio wyobraziła i westchnęła zrezygnowana. Czyli było jednak gorzej niż w pierwszej wersji wydarzeń, które układały jej się w głowie. No ale później stwierdził, że nie przeszkadzała (no jak zaliczyła zgona to rzeczywiście trudno przeszkadzać, skoro się jest kłodą) i że nie jest ciężka...? Faktycznie - nie była. - Na pewno? Proszę, nie staraj się być na siłę miły. Na prawdę nie chciałam sprawiać kłopotów... Trafiłeś potem bez problemu z powrotem? - właściwie to była ciekawa co się z nim później stało. Jasne, droga powrotna nie była wcale trudna, ani daleka, ale Tori nie była pewna, czy pijana poprowadziła go dobrze. No chyba, że dała mu adres a on prowadził... Nie wiedziała, nie była pewna. Taksówkę wykasowała z zagadki od razu, bo pamiętała początek tej całej wędrówki. No i zdjęcie w jej telefonie nie wzięło się z powietrza.
- Mogę Ci się jakoś za to wszystko odwdzięczyć?
Czuła, że ma pewnego rodzaju dług. A Johnson nie lubiła mieć długów.
[Profil]
 
 
Sahir Allison



Beware of the dog

Manipulacja czarnym glutem

83%

Mortem





name:

Mały Książę

alias:
Cztery

age:
26

Wysłany: 2018-03-03, 22:36   

W sumie racja, nikt normalny nie byłby zadowolony z tego, że ładna laska mu omdlała i zaraz mogła rzygać (w odwrotnej kolejności), a jak się okazało, że rzygać nie będzie to zaliczała zgona i wtedy zaliczenie takiej mogło napawać chęciami tylko fetyszystów jakiejś nekrofili albo coś w ten deseń. Nieprzyjemne zwłaszcza, kiedy samemu było się trzeźwym i nie było szans na to, żeby złapać chociaż podobny stan do pijanej. Nie miał co robić. Tamtego wieczoru mógł siedzieć w barze, przyglądać się wszystkiemu… ale to też nie tak, że miał rycerskie zapędy, bez przesad - Sahir raczej miał gdzieś ludzi, przechodził obok nich obojętnie, tak jak oni mijali obojętnie jego samego - ten system się sprawdzał, przynajmniej dla niego. I dla niego samego był wygodny. Więc… wychodziło na to, że po prostu zrobił to, bo polubił tą kobietę. Tak po prostu.
- Jestem na siłę miły? - Powtórzył za nią trochę automatycznie, trochę zdziwiony, zastanawiając się, czy tak właśnie jest. Ale tak nie było nie ma takiej opcji. -Czemu miałbym być nieszczery? - Fałsz, obłuda, udawanie - nie no, bez przesady. Sahir był okropnym kłamcą - wbrew pozorom, bo przecież z tym poker facem powinno mu iść idealnie, gładko i bezproblemowo. Nie wychodziło, bo miał przed tym zbyt duże opory. - Google maps są bezcenne. - Potrafiły zaprowadzić wszędzie, czasami tylko należało uważać, żeby nie wejść do jeziora, bo coś się nawigacji pokićkało, albo żeby nie dojechać do miejscowości na drugim końcu kraju, bo przecież nazywała się tak samo, ale to już nie wina biednej nawigacji, tylko tępota ludzka, że brali ją za nieomylną. Na szczęście czarnowłosy aż tak tępy nie był.
- Jasne. Jutro rano wracam do Seattle. Ale masz mój numer, a ja mam twój. Kiedyś się uda. - Nie zostało za wiele tego czasu na jakiekolwiek odwdzięczanie się, a poprzez to Sahir miał na myśli raczej niewinne wyjście na herbatkę albo coś w tym stylu.
_________________

<div style="width: 430px;">
<img src="https://data.whicdn.com/images/260195603/original.gif" height="120"; style="width:204px;border:1px solid #000000;">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px; line-height: 9px; font-size: 9px;font-weight:bold;color:#707070 ; text-align:center; margin-bottom:1px; margin-top: -10px">
~To take, one must first give.~


[Profil]
   
 
Victoria Johnson



Fairy tales are more than true: not because they tell us that dragons exist, but because they tell us that dragons can be beaten.

blokada mocy

57%

księgowa w korpo





name:

Victoria Johnson

alias:
Tori

age:
28

Wysłany: 2018-03-03, 22:54   

- Po prostu się upewniałam - nie miała nic złego na myśli. Zresztą wiele ludzi mydliło oczy twierdząc, że no niee, żaden problem, nic się nie stało, a w głębi serca myśleli sobie "borze, co za głupia krowa". Vic nie potrafiła wyczuć Allisona, miała wrażenie, ze wymyka jej się ze zwykłego ludzkiego rozumowania i zachowań. Mówił jedną rzecz, robił tę samą rzecz, o której mówił, jednak jego język ciała czy ton głosu naprowadzał na zupełną odwrotność. Dziwne, bardzo dziwne, dlatego kobieta nie potrafiła go nijak sklasyfikować, ani przewidzieć co zrobi, co powie ani o co mu może dokładnie chodzić. Musiała mu więc uwierzyć na słowo. A Victoria nie lubiła wierzyć na słowo, Victoria lubiła mieć dowód, albo samej go sobie zrobić. - Ale skoro nie byłam aż tak problematyczna, to się cieszę. I jeszcze raz dziękuję... Nie wiem jak bez twojej pomocy dostałabym się do domu - w miarę upływu rozmowy jej głosy był coraz mniej zachrypnięty. No i mówiła zdecydowanie szybciej niż wczoraj, przerwy, które miały wtedy miejsce w zasadzie nie istniały. A to, że on jakoś nie odpowiadał tak od razu? Tłumaczyła to sobie tym, że to przez to, że musi się skupić na drodze - bo słyszała, że nie jest w żadnym mieszkaniu czy pomieszczeniu; szum ulicy był zdecydowanie słyszalny, tak jak nieco zniekształcony głos przez drobne zawirowania powietrza.
- Mieszkasz w Seattle? - kobieto, a co cię to obchodzi? I tak się już pewnie nie zobaczycie, chociaż jej nie da spokoju ten dług i gdy będzie okazja, to będzie chciała go mimo wszystko spłacić. Ale Seattle? Nie było jej po drodze i nawet trochę się zasępiła. To właśnie jej szczęście - fajny, normalny facet, który nie wykorzystał sytuacji w żaden sposób. I do tego tak wyglądał! Brązowooka mogła tylko się domyślać, że już i tak jest zajęty, tacy nie byli wolni.
"Kiedyś się uda".
- Mam taką nadzieję - że się uda, rzecz jasna. Mimo wszystko fajnie by się było jeszcze zobaczyć.
[Profil]
 
 
Sahir Allison



Beware of the dog

Manipulacja czarnym glutem

83%

Mortem





name:

Mały Książę

alias:
Cztery

age:
26

Wysłany: 2018-03-03, 23:34   

Racja, czasem zresztą lepiej się upewnić, niż zostawić wszystko kwestiom domyślania się i własnych założeń - wtedy za łatwo się sparzyć. Zupełnie tak jak z tym brakiem dowodów i dysonansem poznawczym. Sahir miał za to odczucie, że Victoria nie jest mglista. Że jej klarowna osobowość, szczere słowa, proste gesty i jeszcze prostsze wymagania, które potrafiła postawić, co udowodniła chociażby tym, kiedy zechciała, żeby jej coś napisał. Nie do końca mówił poważnie, bo pewnie nie sądziła, że to zrobi, pewnie żartowała sobie nawet z tym zapamiętaniem, jak to osoba pod wpływem, ale dla niego to wszystko było bardzo na serio - nawet jeśli brał tą przykrą poprawkę na alkohol, który zawsze otępiał i ogłupiał. Dla niego ta przyszłość musiała być przyszłością. To, że się spotkają i że to się na pewno uda, że jeszcze kiedyś razem pogadają i że nie będzie to pogawędka tylko i wyłącznie przez telefon. Zresztą jakoś nie przepadał za rozmowami przez telefon. Nagrzewało mu się ucho i dziwnie drętwiała ręka, o. No i im dłużej gadałeś tym bardziej bolała cię głowa.
- Tyle podziękowań… to trochę niezręczne. Ale cieszę się. - Niezręczne chyba nie było tutaj najlepszym słowem, ale mniej więcej oddawało to, co miał na myśli.
- Tak. - Wspominał… ach nie, rzeczywiście chyba nie wspominał o tym apropo ich pogadanki w knajpce. Było tylko o tym, że nie przyszedł tutaj sam - i że nie chce spędzać czasu z tymi osobami, z którymi tam poszedł. - Na pewno. - Nadzieja była całkiem przydatna pod warunkiem, że nie było czynników, które groziły jej brutalnym złamaniem. Należało jej po prostu pozwolić umrzeć naturalnie, za sprawą czasu, dać się zagrzebać pod życiem doczesnym, żeby przestać na niej polegać i o niej myśleć. Nie żeby Sahir miał nadzieję, że tak się stanie z nadzieją Tori, w żadnym wypadku. On był pewien, że w końcu się uda, bo co ma się nie udać jeśli dwójka ludzi czegoś chce? - Mogę przyjechać jeszcze do San Francisco. Oprowadzisz mnie wtedy trochę? - Było jeszcze tyle miejsc do zobaczenia w tym wielkim mieście..! A on dopiero zobaczył ze dwie, trzy i to nawet ciężko powiedzieć, żeby się nazwiedzał za wsze czasy.
_________________

<div style="width: 430px;">
<img src="https://data.whicdn.com/images/260195603/original.gif" height="120"; style="width:204px;border:1px solid #000000;">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px; line-height: 9px; font-size: 9px;font-weight:bold;color:#707070 ; text-align:center; margin-bottom:1px; margin-top: -10px">
~To take, one must first give.~


[Profil]
   
 
Victoria Johnson



Fairy tales are more than true: not because they tell us that dragons exist, but because they tell us that dragons can be beaten.

blokada mocy

57%

księgowa w korpo





name:

Victoria Johnson

alias:
Tori

age:
28

Wysłany: 2018-03-04, 00:11   

- Niezręczne? - Victorii naprawdę musiał spaść jakiś kamień z serca, bo zaśmiała się lekko, a w jej głosie brakowało tych nerwowych nut, które można było usłyszeć na początku rozmowy. O ile Sahir w ogóle to wyłapał i nie zwalił tego na karb zachrypniętego głosu. - To mi jest niezręcznie! Co za wstyd się tak spić i nie być w stanie o własnych siłach przyjść do domu. Gdyby nie ty to nie wiem jak by się to skończyło.
Taka była prawda. Co ona by bez niego zrobiła? Albo by zasnęła w barze jak pijak numer jeden, wstyd. Albo musiałaby bawić się w taksówki i modlić się, że nie odetnie jej się kontakt z rzeczywistością zanim ta się pojawi, ani nigdzie w samochodzie, też wstyd. Albo w ogóle zaległaby gdzieś po drodze na zimnie, pochorowała się i nie wiadomo, czy ktoś by jej nie okradł, cóż, podałaby się jak na talerzu. Jeszcze większy wstyd. A tak zajął się nią czarnowłosy rycerz bez zbroi. Ech, nie powtarzajmy się znowu.
- Oczywiście, jeśli tylko będziesz chciał -a promise is a promise. I o ile chciała z nim jeszcze pogadać, właściwie sama nie wiedziała po co, to wiedziała też, że najwyższy czas już kończyć. - Muszę kończyć, bo mi sklepy pozamykają - nie wcale nie, przecież była środa, ale Vica poczuła okrutny głód i miała ochotę posiedzieć we własnym towarzystwie w kuchni, chociaż nie była jakąś wybitną kucharką. - Do zobaczenia więc, albo usłyszenia. Czy coś... - czy coś, tak. Poczekała na jego reakcję by się pożegnać. I pójść do tego sklepu.

[z/t x2]
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5