Poprzedni temat «» Następny temat
Let's the game begin
Autor Wiadomość
Cassandra Gardner



They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.

manipulacja snami

58%

Rebel





name:

Cassandra Eloise Gardner

alias:
Cassie

age:
33 lata

height / weight:
166 / 50

Wysłany: 2018-02-25, 15:19   
   Multikonta: Sophie
  

   #Mrs. Sandman


- Och! Przymknij się już. - Sarknęła cicho, powstrzymując się przed wywróceniem oczami, bo podejście mężczyzny do całej tej sprawy tylko coraz bardziej ją irytowało. Bądź co bądź, to nie była jej wina, że sytuacja obróciła się w taki sposób, nie? Ona nie popisywała się swoimi ukrytymi zdolnościami ani nie była na tyle leniwa, by nie móc samodzielnie otworzyć okna.
- Trzeba było pomyśleć, zanim ciężko ci było ruszyć dupę, żeby otworzyć okno. - Ignorując uciszanie, szepnęła jeszcze z dosyć sporą porcją przygany wyczuwalnej w tonie głosu, ponieważ - co jak co - zdecydowanie nie zamierzała dać się traktować w ten sposób. Zwłaszcza komuś, kto był źródłem wszelkich aktualnych problemów i najwyraźniej jakoś pomijał ten fakt w swoim niezmiernie ograniczonym myśleniu.
- Jakąś. - Potwierdziła z przekąsem, doskonale pamiętając, co przy sobie miała i co nosiły zazwyczaj sługusy agencji - czy to rządowych, czy to rzekomo pozarządowych. I jeśli miała to jakkolwiek ze sobą porównać... Cóż, mieli naprawdę zdrowo przesrane. Niezależnie od tego, jak dobrze wykorzystywaliby posiadane zasoby.
W tym momencie naprawdę żałowała już nie tylko tego, że w ogóle wkopała się w całą tę sprawę, ale także, że nie miała aktualnie dostępu do czegoś mocniejszego od śmiesznego, malutkiego - choć niewątpliwie łatwego do ukrycia - pistoleciku wsuniętego w pasek pod płaszczem i swetrem. Szczerze mówiąc, nadal nie do końca umiała odnaleźć się w aktualnych realiach, zwłaszcza że przez wiele lat miała okazję nosić znacznie poważniejszą broń, częstokroć wcale nie musząc się z tym kryć. Ba, w ogóle nie musząc się kryć - w jakimkolwiek sensie - bo to ona stała wtedy po stronie prawa.
A teraz? Najwyraźniej była zaszczutą zwierzyną, zmuszoną do krycia się po kątach. Niby nie było to nic, co powinno wytrącić ją z równowagi. Przez lata brała przecież udział w różnych symulacjach z najróżniejszymi potencjalnymi okolicznościami, jednak znalezienie się w takiej sytuacji w prawdziwym życiu było zgoła inne od treningów. A Cassandra, choć nie miała wiele do stracenia, zdecydowanie wolała nie szarżować. Nigdy nie była wielką rebeliantką ani nie miała szans zostać bohaterką mutantów, obecnie nie miało się to raczej zmienić.
Słysząc coraz wyraźniejsze szmery dochodzące zza zamkniętych drzwi na zaplecze, wolała jak najszybciej znaleźć się gdzieś pomiędzy kontuarem z kuchenką mikrofalową i malutką wersją piecyka gazowego, niżeli wystawiać się na ewentualne strzały. Nie planowała nic więcej. I tak wszystko miało potoczyć się swoim własnym torem... Jak zwykle.
[Profil] [WWW]
    [B-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-02-25, 21:34   
   Multikonta: Nie


QAAKFDJFJGRFJKGKFDKDKDKDK! Właśnie to Leo miał w głowie na odpowiedź na jej słowa. Wpierw sama trajkotała jak najęta, a teraz go uciszała! Niedoczekanie! Rzucił jej wściekłe spojrzenie, mając powyżej uszu jej reprymend i kazań. Wiedział, że spieprzył, tak? Nie potrzebował jeszcze jakichś skarg od jakiejś nawiedzonej sanitariuszki! O ile w ogóle nią była... Ale to teraz nie było jego zmartwieniem. TERAZ musiał myśleć o tym, jak się wykaraskać z tego bagna, w które sam się wpakował.
Czuł, jakby serce obijało mu się o żebra, kiedy z każdą sekundą wszystko zbliżało się do hmmm... kulminacji? Nie zwracał już uwagi na dziewczynę, skoro tu została, nieumyślnie narażając się na niebezpieczeństwo, to nie był jego interes. Każdy walczył o przetrwanie, patrzenie na kogoś innego, nie było zbyt mądre ani bezpieczne w tych czasach.
Po chwili skrzypnęły drzwi i dało się słyszeć czyjeś kroki. Ktoś poruszał się powoli o ostrożnie, potem kolejne i kolejne. Było ich trzech? Na razie... Jeden z funkcjonariuszy powoli zaczął okrążać ladę, ale zanim znalazł się po tej stronie, gdzie ukrywał się Leon, chłopak skupił się mocno, biorąc głęboki wdech i masa powietrza uniosła mężczyznę wysoko w górę i popchnęła z impetem na stoliki.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Cassandra Gardner



They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.

manipulacja snami

58%

Rebel





name:

Cassandra Eloise Gardner

alias:
Cassie

age:
33 lata

height / weight:
166 / 50

Wysłany: 2018-02-26, 14:53   
   Multikonta: Sophie
  

   #Mrs. Sandman


Nie szukaj problemów - one same zdecydowanie cię znajdą. Być może te słowa, zasłyszane kiedyś od jednego ze znajomych ojca, faktycznie powinny stać się czymś na kształt życiowego motto Cassandry, bo im bardziej ta starała się unikać kłopotów, tym bardziej się w nie ładowała. Zupełnie tak, jakby podążały za nią krok w krok, gotowe zaatakować w najmniej oczekiwanym momencie. Na przykład podczas robienia kolacji w obozowej dziurze czy picia kawy wczesnym rankiem w praktycznie pustej kawiarni.
Nic dziwnego, że nie była zadowolona, spokojna, uprzejma czy miła. Była za to - jak w większości mocno stresujących sytuacji - na przemian niezwykle gadatliwie-nieuprzejma, jak i wyjątkowo burkliwie-milcząca. Cóż, przyznajmy szczerze, od jakiegoś czasu po prostu nie nadawała się do socjalizacji z innymi ludźmi, a o ile okoliczności przez znaczną większość czasu nie miały na to jakiegoś specjalnego wpływu, o tyle teraz zwyczajnie wszystko pogarszały.
Miała szczerą ochotę ukręcić mężczyźnie łeb, jednak nie zamierzała poddać się tej chęci. Przynajmniej nie teraz, gdy - nad wyraz otwarcie mówiąc - mógł być jej tarczą... Kimś, kto nie tylko nieświadomie przyjąłby na siebie atak, lecz jednocześnie odwrócił uwagę agresorów. Na tyle, by mogła spróbować uciec. Brzmiało jak... Plan, nie? Szkoda tylko, że wyjątkowo koślawy i pełen luk, przy których dosłownie wszystko mogło pójść nie tak.
Od samego początku zdawała sobie z tego sprawę i najwyraźniej aż tak mocno się przy tym nie myliła. Z chwilą, w której pierwszy z napastników pojawił się w pomieszczeniu, nowo poznany mutant faktycznie ściągnął na siebie jego uwagę, posyłając żołnierza w górę w taki sposób, że aż chciało mu się przyznać jedną dziesiątkę za lot, jedną dziesiątkę za technikę i minus jeden za lądowanie.
Cass nie miała jednak czasu obserwować tego, jakże popisowego!, starcia. Usiłując wymknąć się ze swojej kryjówki, nachyliła się jeszcze nad piecykiem, wyrywając przewód na tyle, by w pomieszczeniu zaczął ulatniać się gaz - opary, strzały, iskry... i wszystko jasne, nie? no, przynajmniej czysto teoretycznie - co momentalnie okazało się być błędnym posunięciem. Z chwilą, gdy tylko obróciła się na pięcie, usłyszała dosyć charakterystyczny odgłos, spotykając się z wymierzoną w nią bronią...
_________________
The more I think about it now
The less I know
All I know is that you drove us

off the road



Postać aktualnie jest blondynką.
[Profil] [WWW]
    [B-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-02-26, 17:58   
   Multikonta: Nie


Jak widać, ćwiczenie siły swojego umysłu, nie poszło na marne. Kiedy pierwszy raz odkrył, jak manipulować powietrzem i uczył się wznosić niewielkie przedmioty, typu widelec, łyżka, gałązka czy kontrolować liście na wietrze, nie sądził, że kiedykolwiek będzie zmuszony do używania swoich mocy, by się ochronić, zaatakować człowieka. Czuł się trochę jak czarodziej, iluzjonista, których często można było zobaczyć w telewizji. Wtedy wydawało mu się to takie cool. Dodatkowo podobało mu się to, że upodobniało go to do tych wszystkich superbohaterów, starających się uratować świat, ale muszących utrzymywać swoją tożsamość w ukryciu. Jak każdy mały chłopiec, chciał być jak superman. I podobnie, jak dla całej reszty, czekał go ciężki zawód, kiedy spotkał się z brutalną rzeczywistością. Ludzie tutaj wcale nie chcieli mieć pod ręką takich jak on, a świat był o wiele bardziej skomplikowany niż w filmach.
W trakcie lotu, kiedy facet wyleciał w powietrze, z ręki wypadła mu broń, którą Leo szybko przemycił i bez zastanowienia wystrzelił kulkę w stronę kolejnego typka, który się pojawił. Nie wiedział czy go faktycznie zastrzelił czy oszołomił, bo wokół zaczął ulatniać się gaz, ale mężczyzna runął na ziemię. Wcześniejsze użycie przez Leona swoich mocy, oznaczało, że teraz musi polegać na swoich ,,zwykłych umiejętnościach". Czuł, jak głowa zaczyna go lekko pulsować, to oznaczało, że musiał nieco przesadzić z energią... Wyciągnął z kieszeni sztylet i trooochę korzystając z mocy, podbiegł w stronę żołnierza celującego do Cass i poderżnął mu gardło.
- Musimy zniszczyć wszystkie kamery. - powiedział do dziewczyny. Jeśli tamci zobaczą, co tu zaszło i będą mieli ich zdjęcia, sytuacja będzie miała się o wiele, wieeele gorzej.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Cassandra Gardner



They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.

manipulacja snami

58%

Rebel





name:

Cassandra Eloise Gardner

alias:
Cassie

age:
33 lata

height / weight:
166 / 50

Wysłany: 2018-02-26, 22:03   
   Multikonta: Sophie
  

   #Mrs. Sandman


Prawdę mówiąc - w sytuacjach takich jak ta, cóż, momentami odrobinę zazdrościła mutantom z prawdziwymi mocami. Skoro już była traktowana zupełnie tak jak oni, skoro już chciano ją załatwić, pozbyć się jej, zabić czy coś w tym stylu... Nic by nie zaszkodziło, gdyby umiała się przed tym jakoś lepiej bronić. Wytwarzać ściany ognia, napełniać pomieszczenia wodą, rzucać olbrzymimi kamieniami wyrwanymi wprost z samego wnętrza ziemi czy choćby uderzać ludźmi o sufit przy pomocy zaledwie silniejszego dmuchnięcia wiatru.
Tak, zdecydowanie była w tym jeszcze większą hipokrytką niż w większości innych rzeczy, ponieważ jednocześnie naprawdę chętnie cofnęłaby wszystko, co się z nią stało. Gdyby tylko mogła odbyć jedną jedyną podróż w czasie, bez najdrobniejszego zawahania skorzystałaby z tej możliwości, by powrócić do okresu, w którym aktywowały się jej niezmiernie przydatne zdolności. Zrobiłaby wtedy dosłownie cokolwiek, byleby tylko tego uniknąć. Jej zdolności przynosiły tylko chaos, paprały w życiu, tak naprawdę do mało czego się przydając. Dokładnie tak jak w tej chwili.
Stojąc twarzą w twarz z nieznanym sobie, naprawdę brutalnie wyglądającym żołnierzem o wyrazie twarzy wyrażającym najczystszą nienawiść, wręcz czuła chłód trzymanej przez niego broni na swojej klatce piersiowej. I choć stali co najmniej dwa metry od siebie... Nie wykonała żadnego ruchu, by mu uciec. Dosłownie wmurowało ją w ziemię i dopiero nagły ruch za jego plecami sprawił, iż Cassandra wyrwała się z tego chwilowego transu, wlepiając spojrzenie w coraz bardziej krwawiące, opadające na podłogę ciało jej niedoszłego oprawcy. Choć takie widoki jej nie wzruszały, potrzebowała kilku sekund na zupełne ogarnięcie się.
- Nagrania. - Poprawiła go odruchowo, moment później dodając. - Musimy pozbyć się nagrań. I tych przeklętych kubków... DNA.
_________________
The more I think about it now
The less I know
All I know is that you drove us

off the road



Postać aktualnie jest blondynką.
[Profil] [WWW]
    [B-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-02-27, 14:13   
   Multikonta: Nie


I tak o to, tym sposobem, po tylu latach zniszczył to, co dawało mu namiastkę radości. Może to było nierozsądne, głupie i naiwne, ale przychodzenie do tej kawiarni miało dla niego ogromne znaczenie. Beatrice, jego matka lubiła tu przychodzić, a on siedząc tu czuł namiastkę przeszłości, czegoś dobrego, co już, niestety, nie wróci. Może był sentymentalnie żałosny, ale każdy, mimo tego, co się działo wokół, próbował szukać czegoś dobrego w życiu. Choćby łącznika, co tego, co było dobre.
- To bierz się do roboty, zaraz może ich tu być więcej. - burknął, po czym rozejrzał się i po zlokalizowaniu jednej z kamer, skumulował masę powietrza, by po chwili jedna z kamer na końcu lokaju spadła na ziemię, roztrzaskując się. Zrobił tak też z drugą.
Potem kolejno zniszczył kamerę przy wejściu. Gdzie mogli trzymać jeszcze nagrania? Leon wziął głęboki wdech, czując się, jakby zaraz serce miało wyskoczyć mu z piersi Jego wzrok zatrzymał się na chwilę na żołnierzu, któremu poderżnął gardło, ale odepchnął od siebie wyrzuty sumienia. On pewnie bez zastanowienia zrobiłby mu to samo... Poza tym, musieli się jeszcze jakąś stąd wydostać! Znajomy ból dał o sobie znać, pulsując mu w skroniach.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Cassandra Gardner



They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.

manipulacja snami

58%

Rebel





name:

Cassandra Eloise Gardner

alias:
Cassie

age:
33 lata

height / weight:
166 / 50

Wysłany: 2018-02-28, 21:26   
   Multikonta: Sophie
  

   #Mrs. Sandman


Być może przez większość życia była względnie ugodowa, żeby nie powiedzieć posłuszna, częstokroć odpuszczając upieranie się przy czymś albo zwyczajnie robiąc pewne rzeczy, byleby tylko się od niej odczepiono, jednak nie ostatnio. Po wszystkich wydarzeniach dosyć jasno pokazujących jej, że bycie do tego stopnia ustępliwą zwyczajnie skłaniało innych do włażenia jej na głowę - albo prawie dosłownie do głowy, jak zrobił to najbardziej zdradziecki człowiek, jakiego kiedykolwiek miała okazję poznać - dyrygowania nią i bawienia się w mistrzów marionetek... Zwyczajnie już na to nie pozwalała. Nie zamierzała wykonywać rozkazów bez żadnego, nawet najmniejszego komentarza. Czy to w momentach podobnych do tego, czy jakichkolwiek innych.
- Czy ja ci wyglądam na posłuszną harcereczkę? - Dlatego też posłała mężczyźnie dosyć chłodne spojrzenie, parskając cicho pod nosem, ale ostatecznie zabierając się wpierw za przekręcenie zasuwki w głównych drzwiach prowadzących do pomieszczenia, w którym się znajdowali, a następnie także za pootwieranie wszelkich możliwych szafek...
Najwyraźniej tylko po to, by zorientować się, że wewnątrz zdecydowanie nie było jakichkolwiek silniejszych detergentów, które mogłaby wylać na stoliki i miejsca wcześniej zajmowane przez nią samą, jak i również bezimiennego mężczyznę. Nawet jeśli zabrałaby kubki po kawie, tłukąc je albo wciskając do torebki, by wyrzucić dowody z dala od kawiarni, pozostawałaby sprawa innych śladów i ciał o obrażeniach nie pozostawiających żadnych wątpliwości, że w sytuację nie byli zaangażowani ludzie. Dobre sobie, jednym z tych żołnierzy rzucono przecież o ścianę!
- Rzuć mi jakieś puszki. - Tak, rozglądając się po pomieszczeniu i zaciskając przy tym mocno wargi, tym razem to ona postanowiła rozkazywać wietrznemu chłopcu. - Aluminiowe. Mogą być jakieś na zapleczu. - Sama nie zamierzała tam iść, przynajmniej jeszcze nie teraz. To był jego chaos, to byli jego żołnierze i jego kelnerka, która nadal mogła się tam kryć. Cassandra zamierzała zająć się wyłącznie częścią tego burdelu. Nie ze względu na dobro towarzysza, a na to, iż teoretycznie nie powinno jej tu być. Nie miała zamiaru dać się władować w jeszcze większe bagno.
- Już, już! - Syknęła na mężczyznę, poganiając go ruchem dłoni.
_________________
The more I think about it now
The less I know
All I know is that you drove us

off the road



Postać aktualnie jest blondynką.
[Profil] [WWW]
    [B-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-02-28, 22:46   
   Multikonta: Nie


No to trafiła kosa na kamień, że tak powiem. Leon też nie był potulną, milutką owieczką tylko czekającą na rozkazy. Pracował dla Bractwa, to prawda, ale większość ,,misji", w jakich uczestniczył, planował i wykonywał sam. Praca w grupie go męczyła, był typowym indywidualistą i po prostu nie znosił, kiedy mówiono mu co ma robić, a czego nie. Dodatkowo był nieźle uparty, więc to tylko wszystko nakręcało.
Rzucił w stronę dziewczyny przeciągłe, oceniające spojrzenie na jej pytanie retoryczne, jakby pytała go na serio, po czym uśmiechnął się kwaśno. - Wiesz, bardziej by tu pasowało raczej służbistka, jesteś za duża na chodzenie z ciastkami. - powiedział ironicznie, po czym odwrócił się na pięcie i już jej nawet nie słuchając, podszedł cichaczem pod drzwi zaplecza z pistoletem w ręku. Jeśli NAPRAWD? czaiło się ich tam więcej... będzie musiał improwizować. Bardzo powoli wychylił się, żeby wyjrzeć przez uchylone drzwi. Nie zobaczył nic więcej prócz gumowego szarego linoleum i skrawka mebli. Kompletna cisza. Odważył się zajrzeć całkiem do środka, ale nikogo tam nie było. Ani kelnerki, ani reszty D.O.G.S. Chłopak zgarnął te puszki, które udało mu się znaleźć i zawlókł w worku z powrotem do sali.
- Chyba ją zabrali. To znaczy na pewno. - zakomunikował swojej towarzyszce. - Co oznacza a) jesteśmy w czarnej dupie, b) och, poprawka, ja jestem. Dlatego, jakąkolwiek imprezę chcesz urządzić z tym tutaj... - machnął ręką w stronę worka. - ... ja pasuję i się zwijam. - powiedział, wskazując kciukiem za siebie w stronę drzwi. Jeśli dorwali tą kelnerkę, co by nie zrobili z tym miejscem i tak tamci będą mieć informacje...
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Cassandra Gardner



They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.

manipulacja snami

58%

Rebel





name:

Cassandra Eloise Gardner

alias:
Cassie

age:
33 lata

height / weight:
166 / 50

Wysłany: 2018-02-28, 23:20   
   Multikonta: Sophie
  

   #Mrs. Sandman


- Gdybym była służbistką, już dawno miałbyś przerypane. - Parsknęła w kierunku jego pleców, nie czekając nawet na kolejną cudowną i potrzebną odpowiedź ze strony mężczyzny, tylko kierując się w stronę uszkodzonego wcześniej przewodu z gazem, by do końca wyrwać go ze ściany. Reszta zależała już od jej towarzysza i puszek, po które się udał... No, przynajmniej teoretycznie, bo zawsze mógł przecież zwiać. Nie zdziwiłaby się, gdyby to zrobił, jednak najwyraźniej nie był aż tak zrypany... A może jednak był? W końcu wracał na miejsce zbrodni, zyskując tym jednak cząstkowe uznanie Cass, o którym ta nijak nie zamierzała go poinformować. Wręcz przeciwnie, na jego kolejne komunikaty tylko wywróciła oczami.
- Nie jesteś jedynym pieprzonym mutantem, ćwoku. - Cóż, jeśli to była ustawka mająca na celu dorwanie jej... A niech ją!, ci z rządu naprawdę mocno się natrudzili. Jeśli jednak było tak jak niechybnie było i facet po prostu zachowywał się niesamowicie nieodpowiedzialnie, pokazując wszem i wobec swoje zdolności... Nie tylko był w czarnej dupie, ale wciągał w to także innych. Innych, którzy sami w sobie byli wystarczająco mocno na cenzurowanym.
- I nie zostawisz mnie tu, póki nie zrobię z tego miejsca bombowej kuli dyskotekowej. - To mówiąc, chwyciła brzeg przyniesionego worka, wysypując większość puszek niedaleko stóp i posyłając mężczyźnie spojrzenie, które samo w sobie wystarczająco - przynajmniej dla Cassandry - świadczyło o tym, jak poważnie to wszystko mówiła. - Chyba nie muszę ci mówić, dlaczego? - Skoro ją wkopał, a ona załatwiała teraz jego sprawy... Nie zamierzała dać mu tak po prostu wyjść. Nie przy świadomości, że mógł być jej przepustką do późniejszego bezpiecznego wycofania się stąd.
_________________
The more I think about it now
The less I know
All I know is that you drove us

off the road



Postać aktualnie jest blondynką.
[Profil] [WWW]
    [B-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-03-01, 20:36   
   Multikonta: Nie


Parsknął krótkim, trochę szyderczym śmiechem i posłał jej spojrzenie typu: No, chyba na głowę upadłaś!, a potem lekko pokręcił głową. Ehhh! Miał się z nią teraz przerzucać słowami? Jeszcze czego! Musiał wymyślić, jak powinien się stąd zwinąć i którędy uciec, żeby nie łatwo nie zwęszyli za nim tropu.
- Co ty nie powiesz... - wymruczał cicho bardziej do siebie niż do niej, stojąc zawieszony między chęcią wyjścia, a...? Każda sekunda sterczenia tutaj zbliżała go do bycia złapanym przez te przeklęte rządowe służby specjalne! Po tak długim i (BARDZO SKROMNIE!) umiejętnym unikaniu choćby spisania na fałszywym dowodzie czy przesłuchania, nie mógł sobie pozwolić na takie fiasko. Dlatego wewnętrznie był na siebie bardzobardzobaaaardzo wściekły, że ktoś go zauważył. A przychodził tu od lat!
- Uważaj sobie na słowa. - warknął do niej, cedząc słowa i kopniakiem przesunął w jej stronę worek. Bardziej, hm, chyba ze złości i irytacji, które próbowały znaleźć swoje ujście. - Chcesz powiedzieć, że do tej pory, to jest do momentu, w którym rozwaliłem Wielką Trójkę... - w tym momencie wskazał ręką w stronę jednego z żołnierzy. - ...ukrywałaś swoje jakieś super-wypasione umiejętności i czekasz aż magicznie rozkwitną czy jak? Masz zamiar zrobić jakieś śmiercionośne figurki z tych puszek, nie wiem? - wyrzucał z siebie słowa, sztyletując dziewczynę wzrokiem. - Bo jak tak, to ja chętnie popatrzę. - powiedział, ostatecznie patrząc na nią wyczekująco i założył ręce na piersi.
- Masz zamiar wysadzić to miejsce, pojebało cię?! - popatrzył na nią, jak na kogoś nie do końca w pełni rozumu. - Nie, jakoś mi nie przychodzi do głowy dlaczego! Nikt cię nie prosił o to, żebyś tu w ogóle zostawała! - sarknął, już porządnie rozjuszony. Oczywiście, bo jak było wiadomo, Leon Hawthrone zawsze radzi sobie sam i nie potrzebuje nikogo, kto by nim dyrygował i rzekomo w czymkolwiek pomagał. Miał już serdecznie ględzenia tej dziewczyny, tym bardziej, że coraz bardziej zaczęła go wnerwiać.
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Cassandra Gardner



They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.

manipulacja snami

58%

Rebel





name:

Cassandra Eloise Gardner

alias:
Cassie

age:
33 lata

height / weight:
166 / 50

Wysłany: 2018-03-01, 21:05   
   Multikonta: Sophie
  

   #Mrs. Sandman


Naprawdę zastanawiało ją, jak niektórzy byli w stanie przeżyć tyle lat i najwyraźniej dalej pozostawać w jednym, względnie nieuszkodzonym kawałku. Po prostu... Z jednej strony naprawdę mocno ją to zastanawiało, z drugiej natomiast wolałaby chyba raczej nie zagłębiać się zbytnio w cudzą głupotę. Wystarczyło, że tonęła w swojej własnej - powodującej choćby takie sytuacje, jak ta obecna. A mogła przecież po prostu wyjść w odpowiednim momencie...
- Jestem mentalistką. - Naprawdę chłodno odpowiadając na kolejne warknięcia ćwoka, tak naprawdę nie poświęcała mu aż tak wiele uwagi, jak to by się mogło zdawać. Prawdę mówiąc, jego agresywna postawa obronna pewnie rozbawiłaby Gardner, gdyby nie okoliczności, w jakich się znaleźli. Obecnie kobieta była jednak zbyt zajęta analizowaniem kolejnych opcji i posunięć, by dać się dalej angażować w jego słowną gierkę.
- A widzisz jakieś lepsze wyjście. - Nie, to nie było pytanie, a słowa, które opuściły usta Cassandry, mogły równie dobrze brzmieć jak oświeć mnie, geniuszu, jakie mamy inne opcje. Owszem, być może faktycznie ją pojebało, ale przynajmniej miała w ten sposób zabezpieczyć swoje własne dupsko... I jego też przy okazji, jeśli mieli być dokładni.
Takie wydarzenia można było potem zwalić na wybuch gazu, który doprowadził kelnerkę do omamów wzrokowych, przez co nie tylko widziała coś, czego nie było, lecz także wezwała i naraziła na śmierć bezbronnych żołnierzy... Albo na coś innego, coś akurat pasującego do okoliczności - Cass nie zamierzała w to zbytnio wnikać. Najważniejsze, że takim oto sposobem mieli się pozbyć wszelkich śladów. Całego pozostawionego w tym miejscu DNA, wszystkich nagrań, trupów z połamanymi karkami i popodcinanymi gardłami... Wszystkiego. Szybko, wręcz błyskawicznie, a ponadto bez kolejnych ofiar. Facet najwyraźniej kompletnie nie siedział w tym temacie, skoro aż tak bardzo poruszało to jego wrażliwe jestestwo.
- I bądź człowieku miłym... - Słysząc kolejne ostre, wręcz niemożliwie zdenerwowane słowa mężczyzny, mruknęła tylko w odpowiedzi, obdarzając go przeciągłym, głębokim spojrzeniem i tylko nieznacznie unosząc przy tym brwi. Ludzie, którzy tak łatwo dawali się ponieść emocjom... Cóż, nigdy niespecjalnie jej pasowali. Wolała współdziałać z osobami, na które mogła polegać, które miały w sobie choć trochę opanowania. Tym razem nie mogła jednak wybierać, więc zamierzała po prostu mieć to wszystko jak najszybciej z głowy.
- Jak szybko jesteś w stanie stąd zniknąć? Nie z budynku, a z najbliższej okolicy? - Skierowała do niego pytanie, jednocześnie wpychając trzy nieco zgniecione puszki do mikrofali i zatrzymując palce na pokrętle do nastawiania czasu. Ona mogła to zrobić dosyć sprawnie. Pytanie, jak on. Być może nie zależało jej na jego życiu czy bezpieczeństwu, ale niekoniecznie chciała mieć tu kolejnego spalonego trupa albo rannego i stanowczo zbyt dużo paplającego mutanta w rękach rządu.
_________________
The more I think about it now
The less I know
All I know is that you drove us

off the road



Postać aktualnie jest blondynką.
[Profil] [WWW]
    [B-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-03-01, 21:41   
   Multikonta: Nie


Leon nie był idiotą. Nie po to przez tyle lat umiejętnie pilnował się tego, żeby przypadkiem nie zdradzić swojej prawdziwej tożsamości, żeby teraz jak na zawołanie wszystko zaprzepaścić. O nie. Po prostu, czasami w życiu nadarzają się takie sploty wydarzeń, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Albo... kiedy jesteśmy czegoś w stu procentach pewni, że nic nie jest w stanie nas przekonać, że mogliśmy popełnić jakiś błąd. Bo przecież robiliśmy tak czy siak milion razi i za każdym wszystko się udawało. No właśnie. Hawthrone być może żył w swojej ignorancji i pewności swego, był przekonany, że ledwo zauważalne używanie mocy jest pikusiem i reszta ludzi nie jest jakoś specjalnie na nie wyczulona. Cóż, niemniej, trzeba liczyć się z tym, że czasami ten drobny odsetek mniejszości procentów prawdopodobieństwa także może mieć swoją ,,chwilę chwały". I właśnie TERAZ przyszedł moment na ten cholerny odsetek!
- O, czyli ogólnie mówiąc... Jesteś stuknięta, tak? - wymruczał uszczypliwym, niewinnym, ironicznym tonem, spoglądając na nią z udawaną konsternacją. Taaaak, mógł się z niej trochę nabijać. - POZA wysadzaniem kawiarni? - zapytał zdawkowo, ważąc słowa,oczywiście wciskając w słowa tyle sarkazmu, ile się dało, po czym wywrócił oczami. Reagował gniewem, bo był zły na siebie i na tą całą sytuację, adrenalina buzowała mu w ciele, a poza tym czuł się jakby chodził już powoli na wyczerpaniu. Nie mógł znowu nadużywać mocy na prawo i lewo bez konsekwencji...
Szczerze wątpił czy jakieś zrobione na szybko miejsce wypadku na coś się zdało, w sytuacji, kiedy kelnerka widziała go i jeśli jeszcze się jej nie pozbyli, to pewnie wszystko im powiedziała? Chciał po prostu stąd zwiać, zatrzeć za sobą ślad.
- Miłym? - powtórzył za nią, nie do końca przekonany o tym, czy dobrze ją usłyszał. Ona NAPRAWD? sądziła, że jest miła wobec niego? Miał ochotę roześmiać się histerycznie, ale w zastępstwie tylko pokręcił lekko głową i odwrócił się do niej plecami. Ciekawa forma bycia miłym w jego odbiorze: Ooo, jesteś totalnym debilem, że dałeś się wykryć, ooo, jestem mentalistką, nie podskoczysz do poziomu mojej inteligencji, nędzny robaku!
- Nawet nie zdążysz mrugnąć. - mruknął w odpowiedzi na jej ostatnie pytanie. Zamierzała jeszcze kwestionować JEGO moce?
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Cassandra Gardner



They've promised that dreams come true... But forgot to mention that nightmares are dreams too.

manipulacja snami

58%

Rebel





name:

Cassandra Eloise Gardner

alias:
Cassie

age:
33 lata

height / weight:
166 / 50

Wysłany: 2018-03-02, 22:13   
   Multikonta: Sophie
  

   #Mrs. Sandman


Gdyby nie realne zagrożenie, w jakim się znajdowali, kto wie, czy Cassandra nie czerpałaby realnej satysfakcji z tej rozmowy. W końcu z pewnością dało się docenić szybkie i momentami dosyć błyskotliwe odpowiedzi jej towarzysza, które równie mocno ją irytowały, co - w jakimś porytym, faktycznie psychicznym sensie - w niewielkim stopniu jej imponowały. Ostatnio zdecydowanie zbyt często miała do czynienia z nijakimi, żeby nie powiedzieć miałkimi, zwyczajnie nudnymi osobami bez odrobiny tej iskry, jaką powinni mieć aktualnie chyba wszyscy mutanci, którzy chcieli przeżyć. I to właśnie tego płomyczka zdecydowanie nie mogła odmówić powietrznemu chłopcu, choć nadal w większej mierze uważała go za nierozsądnego idiotę szarżującego mocami.
- A kto nie jest? - Spytała z uniesionymi brwiami, wykorzystując do tego podobny ton, choć tak naprawdę wcale nie chciała odpowiedzi. Jeśli zamierzał wskazać siebie, jako przykład kogoś normalnego, lepiej byłoby, by zwyczajnie tego nie robił. Każdy, dosłownie każdy miał teraz w sobie coś z szaleńca. Otwarta czy nie, potrzebna czy nie... To była wojna, a na wojnie mało kto pozostawał całkowicie nieskażony. Zwycięzcy czy przegrani - wszyscy mieli równie przerypane, a traumy nie czekały do końca starcia. Pojawiały się już znacznie wcześniej.
- Możemy jeszcze wysadzić twój dom. - Odezwała się, wkładając w to całą powagę, jaką potrafiła teraz przywołać. Oczywiście, nie zamierzała wysadzać... No, nic więcej, prócz kawiarni. Nikt nie powiedział jednak, że nie mogła ponabijać się z mężczyzny, skoro on usiłował to robić. - Wiesz, tak na wszelki wypadek. Pozbyć się całego DNA. - Patrząc na niego, poniekąd cieszyła się z tego, iż zdenerwowanie nie udzielało jej się aż tak łatwo. Owszem, byli w głębokiej, naprawdę czarnej dupie, ale przecież nie raz już się w niej znajdowała. Znała ją znacznie lepiej niż swoje obecne mieszkanie. Czy to nie było ironiczne?
- Usiłowałam być miła. Na początku. - Burcząc z nutą zamyślenia wyczuwalną w głosie, zrezygnowała z obdarzania mężczyzny jakimkolwiek spojrzeniem, zastanawiając się przez dłuższą chwilę nad tym, na jaki czas powinna nastawić mikrofalę. - To lepiej już zacznij spierdzielać. - Ustawiając dokładnie dziewięćdziesiąt sekund na zegarku, prawie błyskawicznie ruszyła w stronę drzwi, wypadając - byleby jednak nie za szybko - na ulicę chwilę po tym, gdy narzuciła kaptur na głowę i wbiła wzrok w chodnik...
_________________
The more I think about it now
The less I know
All I know is that you drove us

off the road



Postać aktualnie jest blondynką.
[Profil] [WWW]
    [B-]
 
Leon Hawthrone



Everybody waiting for the fall of man Everybody praying for the end of times Everybody hoping they could be the one I was born to run, I was born for this

Aerokineza

70%

xxx





name:

Leon Hawthrone

alias:
Leo

age:
25 lat

Wysłany: 2018-03-02, 23:21   
   Multikonta: Nie


Na jej pytanie, pożałował odpowiedzi. Faktycznie... Może mogła mieć nieco w tym racji. W obecnych czasach i w obecnym bagnie, w którym się znajdowali, zdecydowanie większym od tego bajora tutaj, czyli kawiarni, ludzie nie mieli lekko. Każdy czasami świrował od tego, co się działo, musząc radzić sobie z demonami, które dopadały człowieka. Niestety, nie było lekko.
- Tak, a zaraz potem twój, bo w końcu też tu przebywałaś. - prychnął cicho, stojąc już niemal w drzwiach. Skoro to miejsce miało pójść z dymem, to lepiej, gdyby to się odbyło bez niego. Zerknął ostatni raz na ściany kawiarni, co było czymś w rodzaju... pożegnania? Żebyśmy się zrozumieli! Leon nie był żadnym sentymentalnym bubkiem, nie należał do grona ludzi, którzy uwielbiają się nad sobą roztkliwiać. Tylko, po prostu tęsknił za bliską mu osobą,
- Usiłowałaś... Hm, no to chyba coś ci nie pykło. - powiedział jeszcze, kiedy oboje wyszli ze środka,a potem niemal dosłownie rozpłynął się w powietrzu. A wnioskując po tym, że chwilę potem dało się słyszeć huk, Cassandrze chyba jednak coś pykło.

//2z/t
_________________

And now it's time to build from the bottom of the pit, right to the top


Leon Hawthrone


[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5