Poprzedni temat «» Następny temat
Artemis & Dale
Autor Wiadomość
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-15, 16:50   Artemis & Dale
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Przedmieścia Olympii, 11.12.17r.
Dale wyszedł z przydrożnego zajazdu delikatnie zataczając się - jak to przystało na zawodowego alkoholika. Przesunął delikatnie palcami po swoim łuku brwiowym i skrzywił się lekko, gdy poczuł przy tym ból - praca najemnika nie zawsze była kolorowa, podczas ostatniego zlecenia jego cel zdążył zadać mu kilka ciosów - efektem tego był właśnie rozcięty łuk brwiowy, pęknięta warga, oraz kilka siniaków. Cóż... On wyglądał gorzej.
Ubrany był w zwykłe sportowe buty, jeansy, białą koszulkę na ramiączka, oraz skórzaną kurtkę. Dzisiejszy dzień należał do tych cieplejszych, -1, może -2 stopnie - jak na zimę to całkiem nieźle.
Rzucił na ziemię torbę podróżną, po czym wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów, a z niej jedną fajkę, którą już po chwili ulokował między wargami i zapalił za pomocą benzynowej zapalniczki. Zaciągnął się, po czym zerknął na zegarek. Zbliżał się wieczór... Doskonała pora, żeby ruszyć dalej - przecież nie mógł zatrzymywać się nigdzie na dłużej. Wiedział dobrze, czym to się może skończyć - w końcu go szukali. Były żołnierz jednostek specjalnych, który posiadał kilka ciekawych informacji, świetnie przeszkolony i do tego mutant... Być może faktycznie mieli powody, by go dopaść.
Mimo wszystko Fowler przywykł do takiego życia, ukrywał się już od ponad dwóch lat, a że był w tym całkiem dobry, to poza kilkoma drobnymi incydentami wszystko szło naprawdę dobrze.
Zaciągnął się jeszcze kilka razy, po czym uśmiechnął się delikatnie pod nosem - w ten typowy dla siebie cwaniacki sposób. Jego prawa dłoń odruchowo powędrowała do broni schowanej między spodniami, a bokserkami. Sprawdzał, czy dalej tam jest - takie głupie przyzwyczajenie. Podniósł torbę i ruszył w kierunku... Kurwa, właściwie sam nie wiedział dokąd. Niech będzie Olympia, może po drodze znajdzie się jakieś dobre miejsce na nocleg... Na pewno się znajdzie - zawsze się znajdowało.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Artemis Danvers



With great power comes great mental illness.

Perswazja

75%

Informatorka





name:

Artemis Danvers

age:
31

Wysłany: 2018-02-17, 09:46   

- Próbowałeś chociaż raz w życiu wyglądać przyzwoicie?
Z naciągniętym na głowę kapturem, który zasłaniał połowę twarzy i swoją dość postawną budową ciała, Artemis wyglądała bardziej jak typek, który chce wyciągnąć od ciebie kasę, niż... cóż, biorąc pod uwagę co robiła tego poranka, laska, która chce wyciągnąć od ciebie kasę. Opierała się pośladkami o cokół jakiejś rzeźby znajdującej się przed urzędem miasta, czy inną pocztą- pewnie największym ośrodkiem w okolicy, biorąc pod uwagę, że stał przy głównej ulicy - i w jednej ręce trzymała fajkę, w drugiej telefon, za pomocą GPSu starając się ustalić, gdzie chce dalej ruszyć. Jeszcze parę chwil wcześniej próbowała poczynić podobne postanowienia w kawiarni znajdującej się po przeciwnej stronie ulicy, ale najwyraźniej nawet w takich małych miastach palenie w podobnych miejscach było zabronione i w takim wypadku Artemis kompletnie nie rozumiała ludzi mieszkających w tak żałośnie małych miejscach, skoro nawet, żeby zapalić, musieli wychodzić na zewnątrz.
Dale mógł nie rozpoznać jej głosu, ani nie dostrzec twarzy, ale spod skórzanej kurtki wystawał charakterystyczny, granatowy szalik pewnie dał mu pojęcie kto go zaczepia. Kobieta zresztą zaraz schowała telefon do kieszeni, zaciągnęła się ostatni raz przed rzuceniem niedopałka na ziemię i lekko pociągnęła kaptur do tyłu, bo bądź co bądź, ten zawsze ograniczał widoczność. Zarzucona na ramię torba i fakt, że oddalał się od centrum zdradzały, że mężczyzna raczej opuszcza miasto, niżplanuje się w nim rozbić. A to się świetnie składało.
- Gdzie cię niesie?
Można by zapytać, kto go tak urządził. Komu podpadł i czy może nie potrzebuje pomocy. Ale stał jeszcze na nogach, nie wyglądał gorzej, niż kiedy widziała go po raz ostatni i nie sprawiał wrażenia pokonanego samca alfa, więc Artemis dała sobie spokój. Może potem się dowie, może wcale. Ostatecznie ledwo się znali, wiedziała już, że ani on nie garnął się do dzielenia swoim życiem, ani ona sama nie była przesadnie zainteresowana.
_________________
We find ourselves in the same old mess singin' drunken lullabies.
[Profil]
 
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-02-18, 21:19   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


- Kiedyś próbowałem.. Kiepsko wyszło. - rzucił w typowy dla siebie arogancki sposób i zaśmiał się cicho. Następnie przeniósł wzrok na osobę, która przed sekundą zadała mu pytanie. Co prawda głos był jakiś taki znajomy, ale nie do końca jeszcze wiedział kto przed nim stoi. Faktycznie - Artemis można było pomylić z jakimś facetem - może nie karkiem, ale na pewno nieźle zbudowanym, mimo wszystko - tak jak mówiłem - wydała mu się znajoma, jakby już gdzieś ją kiedyś spotkał.
Po raz kolejny podniósł papierosa do ust i zaciągnął się, po czym zrobił kilka kroków w jej stronę. Cały czas jej się przyglądał, aż w końcu dojrzał tak bardzo znajomy szalik koloru granatowego. Gdy tylko go zauważył zdał sobie sprawę z tego, z kim ma do czynienia i mimo, że gdzieś tam w środku ucieszył się na widok znajomej twarzy, to oczywiście - jak to na niego przystało - za cholerę tego nie okazywał. Jeśli było coś w czym był dobry, to na pewno było to ukrywanie wszelkich emocji. No dobra, może jeszcze był niezły w zabijaniu. No, i obijaniu mord.
Gdy znalazł się dość blisko zlustrował kobietę wzrokiem - od góry do dołu i uśmiechnął się delikatnie. Po raz ostatni podniósł fajkę do ust, by zaciągnąć się jeszcze raz, po czym wyrzucić ją na ziemię i przydeptać butem tym samym kończąc jej dość krótki żywot.
- Sam jeszcze nie wiem. Przed siebie. - wzruszył ramionami nie odrywając od niej wzroku. Kurwa, kiedy oni ostatni raz się widzieli? Na pewno było to jakiś czas temu i z tego co pamiętał, to ich pierwsze spotkanie nie przebiegło najlepiej. Mimo, że poczuł do niej wtedy jakąś sympatię... Była chamska. Cyniczna. Z drugiej jednak strony... On przecież nie był lepszy. Możliwe nawet, że znalazłoby się między nimi kilka podobieństw.
- Przyłączysz się? - a po tych słowach po prostu odwrócił się i zwyczajnie ruszył w kierunku Olympii. Nie odwracając się do niej rzucił:
- Mam w torbie butelkę dobrej whisky! - a po tych słowach zaśmiał się wiedząc doskonale, że podobnie jak na niego - tak i na Artemis ten argument powinien zadziałać.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Artemis Danvers



With great power comes great mental illness.

Perswazja

75%

Informatorka





name:

Artemis Danvers

age:
31

Wysłany: 2018-03-12, 19:07   

- Poetycko - parsknęła ironicznie, bo z jakiegośpowodu jego słowa skojarzyły jej się z wizjąjakiejś zagubionej duszy, która rusza przed siebie w świat, w bliżej nieokreślonym kierunku, szukając sensu życia, czy innych bredni w podobnym stylu, które dla Artemis zawsze było jedynie pierdoleniem.
Propozycja zwisła w powietrzu, kiedy kobieta rozważała różne opcje, bo z jednej strony preferowała szlajanie się po świecie w samotności, ale z drugiej podróż w dwie osoby zawsze była łatwiejsza i bądź co bądź, jak nie podróżowało się z kompletnym wrzodem na dupie, to zdarzało się, że była również przyjemniejsza. A Fowler zdążył jej udowodnić podczas ostatniego spotkania, że może i był chujem, ale jednym z tych, których towarzystwo plasowało się gdzieś w okolicy określenia "przyjemne".
Najwyraźniej ciągnął swój do swego.
I Artemis nie potrafiła powiedzieć"nie" dobrej tequili.
Odbiła się biodrami od cokołu, o który się opierała i leniwym krokiem ruszyła za mężczyzną, gdzieś w tak zwanym międzyczasie unosząc torbę z ziemi i przerzucając ją sobie przez ramię.
- Oy, nie będę za tobą biec. - Wywróciła oczami, żeby trochę zwolnił krok, bo jednak szanujmy się, Artemis za facetem z butelką whisky biega dopiero po którejś z rzędu kolejce.
Długo milczeli idąc po prostu ramię w ramię w ciszy, jak sięw końcu zrównali. Do zmroku zostało już niewiele czasu, ale według tego, co wcześniej widziała na mapie, do najbliższego miasta w tym kierunku nie było daleko. I chociaż Artemis miała zbyt wywalone (i za dużo doświadczenia obecnie), żeby się obawiać szlajania po nocy - podejrzewała, że jej i Dale'owi w gruncie rzeczy mało co mogłoby poważnie zagrozić - to jednak bezpieczniej dla jej godności było, kiedy doskonale widziała, co ma pod nogami. Irytująco często potykała się o rzeczy na własnej drodze, a ta, którą zmierzali obecnie była dość wyboista. Ostatnie czego chciała, to wywalić się na mordę przy Fowlerze.
- Kto cię tak udekorował, piękny chłopczyku?
Zdążyła go tak już nazwać parę razy, bo z początku trochę nabijała się z tej jego idealnej twarzy pierdolonego Adonisa, która bardziej pasowała do miłego chłopca, a nie jego promiennej osobowości dupka. I bez względu, czy przy pierwszym razie zareagował na to określenie wywróceniem oczu, czy podirytowaniem, wystarczyło, by Artemis się spodobało i zdecydowała się na używanie tego częściej.
_________________
We find ourselves in the same old mess singin' drunken lullabies.
[Profil]
 
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-03-13, 21:07   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Czy Dale był taką zagubioną duszą? Cóż, jakkolwiek poetycko to zabrzmi - chyba tak. Z pewnością od dłuższego czasu nie miał pojęcia kim właściwie jest, kim się stał przez to wszystko co przeżył. Patrzył w lustro i widział kogoś obcego, kogoś kim nigdy nie chciał się stać - a jednak życie popchnęło go w tym kierunku, a on po prostu - jak zwykle - grał takimi kartami jakie akurat miał w ręku. Kiedyś można było go nazwać bohaterem, był żołnierzem, walczył o swój kraj. A teraz? Poszukiwany listem gończym najemnik, który krzywdzi ludzi za pieniądze. Niesamowite jak wszystko potrafi się zmienić w przeciągu kilku chwil...
No, ale mniejsza z tym. Wróćmy może do naszych bohaterów.
Zwolnił trochę, gdy kobieta powiedziała, że nie będzie za nim biec. Tyle przecież mógł dla niej zrobić, prawda? Dorównał do jej tempa i przeniósł na nią wzrok uśmiechając się w ten tak cholernie typowy dla niego sposób, arogancki, cyniczny.
Kurwa, no lubił jej towarzystwo. Nie wiem ile czasu minie zanim to przyzna sam przed sobą, ale taka była prawda. Nie zadawała zbędnych pytań, rozmowa z nią była prosta - rzeczowa.
Przesunął palcami po swojej twarzy, gdy spytała kto go tak urządził. Parsknął cicho śmiechem i ponownie na nią spojrzał.
- Żebyś widziała tego drugiego... No cóż, zawsze znajdzie się jakiś odważny. Szkoda, że potem to się dla nich kiepsko kończy. - odparł wzruszając ramionami.
Sięgnął do kieszeni po paczkę papierosów, wyciągnął z niej jednego i ulokował go między wargami, po czym wyciągnął szlugi w jej stronę z zamiarem poczęstowania jej. Nie miał pojęcia czy pali, a jeśli częstował ją przy ich ostatnim spotkaniu to zwyczajnie tego nie pamiętał. Nie zależnie od tego czy chciała, czy nie - on rozpalił swojego za pomocą benzynowej zapalniczki i zaciągnął się kilka razy głęboko.
Zerknął na zegarek i pokręcił głową nieco zły.
- Robi się późno. Będziemy musieli niedługo się gdzieś zatrzymać, te pierdolone psy lubią się kręcić nocami po przedmieściach... - rzucił, po czym prychnął. Chodziło mu oczywiście o organizacje, które ich poszukiwały. Miał z nimi kilka razy styczność - na szczęście były to pionki, które nie miały z nim szans, ale zawsze mogą się trafić jakieś grubsze ryby - lepiej nie kusić losu.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Artemis Danvers



With great power comes great mental illness.

Perswazja

75%

Informatorka





name:

Artemis Danvers

age:
31

Wysłany: 2018-03-16, 18:08   

Spojrzała na niego z ukosa, ale uwagę o tym, że zawsze się tak gada, a potem się okazuje, że ten drugi wyszedł bez szwanku, zostawiła dla siebie. Ostatecznie nie wątpiła, że Fowler, gdyby musiał, to mógłby i czterech drabów na raz położyć i jeszcze wyjść z tego bez potrzeby odwiedzenia ostrego dyżuru; jakby nie patrzeć przy ich ostatnim spotkaniu miała okazję zobaczyć go w akcji. Skutecznie udowodnił jej wtedy, że lepiej mieć go po swojej stronie, kiedy dochodzi do fizycznego starcia. A zbędnych, złośliwych komentarzy teraz żadne z nich nie potrzebowało, zwłaszcza, że do dyskusji (... ok, do wymiany dwóch zdań) nic by to nie wniosło i byłoby niezwykle szczeniackie. Zresztą zwykle ta strona wychodziła z Artemis dopiero po czwartym piwie albo przy wyjątkowo paskudnym humorze, tymczasem w tamtej chwili była trzeźwa i w całkiem niezłym nastroju, który częściowo brał się z przyjemnego rozbudzenia pojawiającego się zawsze przy rześkim powietrzu, a częściowo z towarzystwa Dale'a, którego zdążyła polubić. Dupek, ale swój. Nie obrażał się też za byle warknięcie i nie wymagał od niej nadmiaru uwagi.
No i ta whisky.
Miała jakiś czas temu myśl, że powinna rzucić palenie, ale zaraz potem doszła do wniosku, że z tymi wszystkimi psami plączącymi się na każdym kroku oraz sytuacjami, w które sama się nie raz pakowała i tak nie pożyje wystarczająco długo, by dożyć negatywnych skutków swojego postępowania, więc pierdolić. Zeszła do trzech fajek dziennie, przede wszystkim ze względów ekonomicznych. I dzisiaj co prawda już ten przydział wypaliła na chwilę przed spotkaniem z mężczyzną, ale nie była też osobą, która darowanej fajce powie "nie", dlatego z cichym pomrukiem wdzięczności wyciągnęła jedną z opakowania i zaraz potem przejęła też od Dale'a zapalniczkę.
Jak na zawołanie, niedaleko z zakrętem, na którym właśnie byli, pojawił się znak informujący, że do najbliższego miasta zostały dwa kilometry.
- To wygląda obiecująco. Myślę, że znajdziemy jakiś wolny pokój - rzuciła, powoli wypuszczając dym.
Cóż, z jej mocą zawsze był jakiś wolny pokój, bez względu na to, czy była w centrum miasta, czy przy jedynej chatce w promieniu trzydziestu kilometrów. Miała to szczęście, że perswazja była na tyle subtelna, że ludzie rzadko kiedy orientowali się, że nie działają konkretnie ze swojej woli. Zakładając oczywiście, że Artemis nie powiedziała im czegoś w stylu "oddaj mi swojego pierworodnego", czy innego "dawaj motor, tępaku". Razem z tym zaś mogła trochę spuścić z paranoi, że ktoś z DOGsów usłyszy o tym, że ktoś w okolicy używał swojej mocy, help.
[Profil]
 
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-03-30, 18:26   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Taa. Możliwe, że zawsze się tak gada, ale akurat Fowler nie należał do ludzi, którzy przechwalaliby się jakimiś wyczynami, których wcale nie dokonali. On doskonale wiedział co potrafi, a i faktycznie - Artemis również powinna to wiedzieć.
Tak, czy inaczej - taka była właśnie prawda - tamten drugi wyglądał znacznie gorzej.
Jak widać jednak temat się urwał i nasi bohaterowie dalej kroczyli sobie wesoło w nieznanym kierunku. Dale nie miał jeszcze pojęcia gdzie się dzisiaj podzieją, ale w głębi duszy trochę się ucieszył z towarzystwa - choć oczywiście nigdy tego nie przyzna. Mimo wszystko jednak lepiej umoczyć mordę w towarzystwie pięknej kobiety, niż po raz kolejny nachlać się samotnie i usnąć gdzieś pod drzewem.
Szli tak przez jakiś czas, aż wreszcie natrafili na znak informujący o tym, że znaleźli się już całkiem blisko miasta. Dwa kilometry? To raptem parę chwil marszu. W takim razie dobrze ocenił swoją pozycję. Pokiwał twierdząco głową słysząc jej słowa.
- Taa, przydrożne motele zawsze w cenie. - powiedział podnosząc po raz kolejny papierosa do ust. Zaciągnął się i przeniósł na nią wzrok.
Uśmiechnął się lekko i przyglądał się jej tak przez parę chwil, aż wreszcie się odezwał:
- Dawno się nie widzieliśmy. Wydarzyło się u Ciebie coś ciekawego przez ten czas? - spytał, choć tak naprawdę nie był do końca pewien, czy kobieta mu na to odpowie. Właściwie nie musiała, to przecież jej prywatne sprawy, ale czasem chyba warto przełamać jakieś tam lody i normalnie porozmawiać. Nawet, jeśli oboje byli bucami nie do końca chętnymi do dzielenia się swoimi odczuciami, czy też poglądami na pewne sprawy.
//sorki, że tak krótko i w ogóle jakoś kiepsko, ale chyba z wprawy wyszedłem przez ten czas! No i przepraszam, że tak długo musiałaś czekać, ale życie mnie trochę zabrało :c
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Artemis Danvers



With great power comes great mental illness.

Perswazja

75%

Informatorka





name:

Artemis Danvers

age:
31

Wysłany: 2018-04-06, 17:11   

Zerknęła na niego, kiedy usłyszała pytanie i wzruszyła ramionami, nie spiesząc się do przerwania ciszy. Starała się określić ile konkretnie wynosiło to „dawno” - na bank nie więcej, niż rok, nie mniej niż sześć miesięcy. Była niemal pewna, że rozstała się z nim na krótko przed spędzeniem paru tygodni w Teksasie, więc to byłoby jakieśosiem miesięcy.
- Siedziałam na farmie jakiś czas. Przesiąknęłam smrodem końskiego gówna tak bardzo, że do dzisiaj czasem do mnie wraca. - Skrzywiła się na samo wspomnienie, chociaż to nie tak, że źle się tam bawiła. Gospodarze mieli już pod sześćdziesiątkęi bez pytań ją przygarnęli pod dach w zamian za pomoc przy koniach. Przy niezwykle dobrze zaopatrzonej piwniczce, równie miłym jedzeniu i świętym spokoju, nie kręciła nosem na warunki, o czym zresztą opowiedziała Dale’owi, bo w sumie pierdolenie dobre, jak każde inne na to, by przerwać trochę ciszę.
Mówiła więc o tym, że w ciągu tych paru tygodni nauczyła się obsługi konia z każdej strony, zaczynając od ujeżdżania, idąc przez siodłanie, a na zabijaniu jakiegoś ze złamanąnogą kończąc. Wspomniała historię o tym, jak boleśnie przekonała się, że jej moc nie działa na zwierzęta, bo nie udało jej się uspokoić wściekłego psa, który ją ugryzł i dźgnęła Dale’a łokciem pod żebra, kiedy zażartował z tego, że już widzi, jak Artemis sama coś podkurwia, żeby zobaczyć, co się stanie.
- Trochę teżdo puszek strzelałam, ale to była jakaś stara broń, a ja się na tym prawie nie znam, więc dużo z tego nie wyszło - skończyła mówić akurat w momencie, kiedy przechodziła przez próg hotelu.
W hallu było cicho i dopiero po wielokrotnym naciśnięciu stojącego na ladzie recepcji dzwoneczka, z sąsiedniego pomieszczenia wyłonił sięwyraźnie niezadowolony cieć i nie siląc się na uprzejmość zapytał, czego chcą. Był już późny wieczór i pewnie oderwali go od oglądania meczu, więc Artemis nawet nie mrugnęła okiem na jakikolwiek brak szacunku i tylko zapytała o dwa pokoje.
Jeden jest, usłyszeli. Małżeński.
Leżący obok cennik informował, że małżeński jest dziesięć dolców droższy od zwykłego dwuosobowego, facet więc wyraźnie chciał z nich zedrzeć, ale Artemis nie miała siły na użeranie się z facetem, moc też lubiła oszczędzać. Jedynie przelotnie spojrzała na Dale’a i zaraz wróciła wzrokiem do ciecia, nie czekając na to, co o wszystkim myśli jej towarzysz.
- Weźmiemy. - I tu jeszcze była spokojna, ale kiedy usłyszała, że jest płatne z góry i pięć dolców więcej za meldowanie się w „środku nocy” to szlag ją trafił i tylko wycedziła, że przyjmie od nich zapłatę jutro. Bez słowa więcej dał im klucz i na nowo zniknął u siebie.
Poprawiła torbęna ramieniu i pierwsza ruszyła po schodach, szybko ustalając, że pokój mają na pierwszym z dwóch pięter.
- Szczęśliwe małżeństwa, które tu trafiają - mruknęła pod nosem, kiedy stanęli w drzwiach i zapaliła światło. Pomieszczenie było niewielkie, a brudnobiałe ściany niezwykle przygnębiające. Spojrzała przez ramię na Dale’a. - Co to mówiłeś o tej whisky?
_________________
We find ourselves in the same old mess singin' drunken lullabies.
[Profil]
 
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-04-06, 19:41   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Właściwie Dale sam nie był do końca pewien ile czasu minęło od ich ostatniego spotkania. Prowadził taki, a nie inny tryb życia - można śmiało powiedzieć, że dość szybki tryb. Ludzie pojawiali się i znikali, a on rzadko zerkał na zegarek, czy na kalendarz. Czas nie był ważny - liczyło się tylko i wyłącznie przetrwanie, a to akurat wychodziło mu naprawdę całkiem nieźle.
Przeniósł na nią wzrok, gdy zaczęła opowiadać. Słuchał nie przerywając jej, czasami tylko przytaknął, lub pokiwał głową na znak, że rozumie. Zaśmiał się cicho, gdy po jego jak zwykle beznadziejnym żarcie dźgnęła go łokciem pod żebra. Właściwie... Oni zachowywali się jak jacyś dobrzy koledzy mimo, że praktycznie się nie widywali. Tak, czy inaczej naprawdę był zadowolony z jej towarzystwa, była całkiem niezłym kompanem. Nie gadała za dużo, a jak już zaczynała mówić - to nawet z sensem, konkretnie, bez zbędnego pierdolenia. Cenił takich ludzi, jako żołnierz był całkiem podobny - w wojsku nauczyli go, że czcza gadanina nie ma najmniejszego sensu.
- No proszę... Kto by pomyślał, że taka z Ciebie wiejska dziewucha... - rzucił cicho i pokręcił głową z niedowierzaniem. Szczerze mówiąc ciężko było mu wyobrazić sobie Artemis orającą pole czy coś w tym rodzaju, o ile jeszcze z opieką nad końmi nie było tego problemu - to tego pierwszego nie mógł zobaczyć oczyma wyobraźni.
Zainteresował się nieco bardziej jej opowieścią, gdy wspomniała o broni. No, co jak co, ale akurat na broni znał się bardzo dobrze - z zamkniętymi oczami mógłby rozłożyć wiele modeli na części pierwsze i w krótkim czasie przywrócić je do pierwotnego stanu. Taaak, przy drodze którą sobie obrał przeszkolenie w dziedzinie używania broni palnej było bardzo przydatne. Poza tym takie rozkładanie i składanie broni było niezłym zajęciem na nudne, samotne wieczory.
- Wiesz... Jak będziesz grzeczna mogę Cię kiedyś nauczyć porządnie strzelać. - powiedział wzruszając ramionami i puścił jej 'oczko'. Oczywiście do grzecznej było jej daleko i doskonale o tym wiedział, ale to był kolejny ze słynnych żartów Dale'a Fowlera. Niech ktoś zatrzyma tą karuzelę śmiechu...
Wreszcie weszli do hotelu, a żołnierz pozostawił kwestię załatwienia pokoju na jej barkach. Doskonale wiedział, że nie jest jej potrzebna jego pomoc, dlatego stanął tylko z boku i się przysłuchiwał.
Uniósł brwi do góry, gdy usłyszał, że dostępny jest tylko pokój małżeński. Parsknął cicho śmiechem, ale uspokoił się, gdy napotkał spojrzenie właściciela. No cóż... Tego to jeszcze nie grali. On i Artemis w pokoju przeznaczonym dla par... No, nieźle.
Ruszył za nią po schodach na górę, a po chwili wszedł do pomieszczenia - również za nią.
Rozejrzał się po pokoju i przeniósł wzrok na nią, gdy zadała mu pytanie.
Rzucił torbę na łóżko i rozsunął jednym ruchem suwak, po czym przejrzał szybko jej wnętrze. Wyciągnął ze swojego bagażu butelkę całkiem niezłej whisky i postawił ją na stół.
- Częstuj się.. - mruknął unosząc delikatnie kąciki ust do góry. Zdjął z siebie kurtkę tym samym został w samej koszulce na ramiączka. Jej oczom mógł ukazać się ogrom blizn zdobiących jego ciało, a także kilka tatuaży. Zawiesił nakrycie na wieszaku i usiadł na łóżku przecierając twarz dłońmi.
- W końcu jakieś sensowne miejsce... Będzie można się normalnie wykąpać i w miarę wyspać... - mruknął pod nosem.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Artemis Danvers



With great power comes great mental illness.

Perswazja

75%

Informatorka





name:

Artemis Danvers

age:
31

Wysłany: 2018-04-07, 10:44   

Uznałam, że to przyjemniejsze, niż ciągle dostawanie wpierdolu - spojrzała na niego sugestywnie przez ramię, bo chociaż na farmie wylądowała przez przypadek, to zdecydowała się tam zostać krótko po ich pierwszym spotkaniu, które przecież nie było wtedy takie dalekie od bycia również tym ostatnim. Potrzebowała po wszystkim trochę spokoju i odpoczynku, miejsca, gdzie może się schować i nie martwić, że ktoś ją znajdzie.
Niby mogła poszukać tego w Bractwie, ale w tamtej chwili było stanowczo za daleko, by tłuc się do Olympii. Zresztą, nie tak dawno zostawiła w mieście laskę ze złamanym sercem i na wszelki wypadek wolała nie wchodzić jej w drogę, bo Olympia może i była duża, ale nigdy nie wiesz gdzie i na kogo trafisz.
Grzeczna? Nie wiedziałam, że to twój typ, Fowler - parsknęła, ale musiała przyznać, że oferta brzmiała naprawdę kusząco. Już ze dwa razy władowała się w sytuację, kiedy podobna umiejętność naprawdę by jej się przydała i chociaż naprawdę starała się unikać takich zdarzeń, to nie zawsze jej się udawało.
No i nie unikała ich też jakoś przesadnie, strzały adrenaliny i jej autodestrukcyjne zapędy robiły swoje.
Jej torba wylądowała na fotelu stojącym obok drzwi, zaraz za nią skórzana kurtka, jednak Artemis - w przeciwieństwie do Dale’a - miała na sobie jeszcze ciepłą, zapiętą pod szyję bluzę oraz szalik, który teraz rozwiązany zwisał na jej szyi, dodając trochę koloru do ubranej na czarno sylwetki. Dobrze, że przynajmniej top pod bluzą miała jasny, to nie była znowu aż tak depresyjna. Zamiast się rozsiąść, rzuciła jeszcze okiem na łazienkę, a potem podeszła do okna, żeby ogarnąć wzrokiem okolicę (zwykła, cicha i wąska uliczka) i zaciągnąć żaluzje - ostatecznie było już dawno po zmroku, a Artemis nie lubiła wrażenia, że jest doskonale widoczna, bez względu na to, czy to były tylko dwie prostytutki znajdujące się w mieszkaniu naprzeciwko, znudzony siedemnastolatek, czy ktoś, kto mógłby chcieć ją skrzywdzić (czego teraz się nie spodziewała, ale niechęć do bycia na widoku, pozostawała niechęcią do bycia na widoku).
Roztarła dłonie, które w trakcie drogi zdążyły jej skostnieć z zimna (notatka w myślach, żeby kupić jakiś rękawiczki możliwie szybko. Nie miała nawet pojęcia, gdzie zgubiła ostatnie) i podeszła do stołu, żeby zgarnąć z niego butelkę. Ach, idealnie. Nie znała lepszego sposobu na rozgrzanie się. Zrzuciła buty i usiadła po tej samej stronie łóżka, opierając się plecami o wezgłowie i wyciągając przed siebie jedną nogę, którą ulokowała kilkanaście centymetrów za plecami Dale’a. Drugą trzymała zgiętą przed sobą, dzięki czemu na kolanie mogła swobodnie oprzeć rękę.
Sensowne? Co ty robiłeś od naszego ostatniego spotkania? - Uniosła brew, upijając solidny łyk z butelki, którą zaraz wyciągnęła w jego stronę.
[Profil]
 
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2018-04-10, 08:10   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


- W sumie masz rację. Dostawanie wpierdolu raczej nie jest przyjemne... Chociaż z drugiej strony po paru szybkich od razu czujesz, że żyjesz. - odparł wzruszając ramionami. Co więcej mógł powiedzieć? Takim był człowiekiem od zawsze. Całe swoje życie walczył, był żołnierzem, wojownikiem. Jeśli było coś co potrafił robić dobrze to była to właśnie walka. Od wielu lat nie liczyło się nic innego poza nią i mimo tego w jaki sposób prowadził swoje życie... Czasem był gotów przyznać, że nawet je lubi. Te ciągłe zastrzyki adrenaliny, niepewność... Chyba był trochę od tego uzależniony.
- Widzisz jak mało o mnie wiesz? - odparł i zaśmiał się cicho. No dobra, może faktycznie grzeczne kobiety niespecjalnie do niego pasowały, właściwie nigdy na taką chyba nie trafił. Przeważnie trafiały mu się dziewczyny, które były kompletnym przeciwieństwem słowa 'grzeczna'. No, ale do tego również się przyzwyczaił. Poza tym... Czy mógł na to narzekać? Raczej nie.
Jeśli chodzi o strzelanie to faktycznie mógł ją sporo nauczyć. Chcąc nie chcąc - jego pseudonim nie wziął się znikąd. Był strzelcem wyborowym, nie pudłował. Wiedział o broni naprawdę cholernie dużo. Wiedział jak należy jej używać, jak o nią dbać. Do tej pory pamiętał słowa swojego przełożonego w wojsku. O broń należy dbać jak o własną kobietę... I tak też czynił.
Znaleźli się wreszcie w hotelu. Kobieta zaciągnęła żaluzję, a Fowler pokiwał głową z aprobatą. I właśnie dlatego ją cenił. Potrafiła sobie poradzić podobnie jak on, pewne rzeczy robiła machinalnie, ale doskonale wiedziała na co nie mogą sobie pozwolić. Och tak, Artemis była dobrym kompanem. Jeśli potrafiłby z kimś współpracować przez dłuższy okres czasu niż kilka dni, to prawdopodobnie na swojego partnera wybrałby właśnie ją.
Odwrócił głowę przez ramię i odebrał od niej butelke, po czym podobnie jak ona upił solidnego łyka. Przetarł zewnętrzną stroną dłoni zwilżone usta i zastanowił się kilka chwil nad odpowiedzią.
- To co zwykle, Artemis. Starałem się przetrwać. Zarobiłem kilka nowych blizn, zwiedziłem kilka nowych miejsc, wypiłem kilka butelek alkoholu... Nic szczególnego. Jeśli miałbym opowiadać Ci o wszystkim, to nie starczyłoby nam whisky. Co prawda mam drugą butelkę, ale to i tak za mało. Poza tym zanudziłbym Cię na śmierć. Oboje wiemy jak nudne życie prowadzę. - odparł, po czym zaśmiał się cicho. No dobra, może nie było aż takie nudne, może i znalazłoby się kilka historii do opowiedzenia, ale żadna konkretna nie przychodziła mu do głowy. Po prostu... Żył z dnia na dzień. Upił jeszcze jednego łyka, po czym oddał jej butelkę i usiadł bokiem do niej tak, by móc z nią swobodnie rozmawiać i utrzymywać kontakt wzrokowy.
- Poza tym chyba będziesz musiała spać na kanapie, ponieważ ja nie zamierzam rezygnować z tego zajebiście wygodnego łóżka. - powiedział, po czym puścił jej oczko i roześmiał się. Cesarz humoru i absolwent wyższej szkoły dowcipów znowu w akcji!
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5