Poprzedni temat «» Następny temat
Vera Neumann
Autor Wiadomość
Vera Neumann



Władzy namiestnicy....

Wierz lub nie...

Polityk, wiceprezes GC





name:

Vera Neumann

alias:
Żelazna Dama

age:
38 lat

height / weight:
163/52

Wysłany: 2018-02-03, 16:59   Vera Neumann
   Multikonta: Sami, 3Ch0


Vera Neumann
Urodzona w Seattle, 4 lipca 1980 roku, mieszka tam od urodzenia, przynależy do Genetically Clean, piastuje stanowisko ambasadora organizacji (człon cywilny), wizerunku użycza Megan Fox.
historia
    Witajcie, w moim małym, popierdolonym świecie...

Każda inna osoba na moim miejscu uznałaby, że jej życie było szczęśliwe. Nigdy niczego mi nie brakowało, byłam ładna, dobrze się uczyłam... Byłam istnym ideałem. Ta piękna skorupa, którą stworzyłam, była idealna. Moje życie było idealne. Byłam prawdziwą księżniczką.
No, prawie...

Urodziłam się jako córka lekarki i komendanta policji. Zapewnili mi wszystko, czego potrzebowałam. Ze względu na ich tryb życia, szybko też nauczyłam się manipulowania innymi – przy tylu niańkach, które się mną zajmowały, to wcale nie było takie trudne. Tym bardziej – kiedy większość z nich była nielegalnymi imigrantkami. Jedno słowo, a spełniały każdą moją zachciankę. Gdy tylko zaczynały mi się stawiać – wystarczyło kilka łez na oczach tatusia o „złej cioci” i natychmiast znajdywał mi następną – jak to mogę dziś nazwać – służącą.
Ale co jak co – mogę chyba uznać, że miałam szczęście. W końcu jestem w tym momencie dojrzałą kobietą sukcesu – nawet mimo mojej przeklętej choroby. Nie czuję bólu. Nigdy nie czułam. Podobni mnie zwykle nie dożywają wieku dorosłego, gdyż nawet nie wiedzą, gdy coś złego dzieje się w ich organizmie. Moja matka jednak... Miała wtyki. To dlatego od dziecka minimum raz w tygodniu jestem na badaniach. Od 38 lat, tydzień w tydzień widzę kolejnych lekarzy zmagających się z mym zdrowiem. Co jednak ciekawe... Mimo tak częstych wizyt wciąż nikt nie zwrócił uwagi, że nie tylko moja fizyczność jest zagrożona.

Nie kocham, bo nie potrafię. Kolejni ludzie na mej drodze są tylko celami, które czasem potrafią zapewnić mi chwilowe szczęście. Czy jednak dobrze je pojmuję? Czy właśnie tak inni widzą szczęście?
Nie potrzebuję przyziemnych rozrywek. Telewizja mnie nie bawi, alkohol nie daje ukojenia... Spotkania z przyjaciółmi? Ha! Dopóki ci „przyjaciele” nie przynoszą żadnych profitów – nie są mi potrzebni. Przyjaciele tylko sprowadzają na dno – ja potrzebuję wiernych sług gotowych na wypełnienie każdej mej woli.

Chyba właśnie dlatego aspirowałam na pójście w ślady mojego ojca. Był u władzy. A przynajmniej uważałam tak w dzieciństwie i wczesnym wieku nastoletnim. To właśnie z ojcem uczyłam się samoobrony i korzystania z różnego rodzaju broni. To on pozwolił mi zobaczyć, jak wygląda praca w policji. Szybko jednak przekonałam się, że nawet on ma kogoś nad sobą... Wciąż jednak chodziłam na nasze wspólne lekcje – dawały mi ukojenie, pozwalały na osiągnięcie wewnętrznej nirwany. Z każdym kolejnym strzałem na strzelnicy chciałam zrobić ich jeszcze więcej... Jak to mówił tato - „I'm a natural”. Strzelanie i bijatyka wychodziły spod mojej ręki gładko.

W szkole średniej zaczęłam interesować się polityką. Już w pierwszej klasie zostałam przewodniczącą rady uczniowskiej. Z resztą... Jak się można temu dziwić? Najpiękniejsza dziewczyna z najlepszą średnią, zatopiona w książkach, znająca wszelkie taktyki pozwalające na wygraną. Mów, co chcą usłyszeć, rób, co najlepsze dla Ciebie... Oczywiście, dla umocnienia swojej pozycji, spotykałam się w tamtym okresie z Brunem – to ten typowy przykład najlepszego futbolisty. Chyba nawet nie muszę wspominać o tym, że zostaliśmy królewską parą na naszym balu, prawda?

Nie jest też tajemnicą, że wybrałam studia związane z politologią. Właśnie to było moim biletem do sukcesu... W trakcie studiów poznałam też mojego przyszłego męża – jednego z wykładowców – Kristophera Neumanna. Był znany i szanowany a mi wcale nie zajęło dużo czasu owinięcie go sobie wokół palca... Dlatego też tuż po otrzymaniu dyplomu, zaręczyliśmy się a po niedługim czasie wzięliśmy też ślub.
Niczego mi nie brakowało. Miałam pieniądze, urodę, dobrą pozycję pięknej żonki znanego prawnika... Powoli też zaczynałam działać „społecznie”, by tylko zdobyć wiernych i lojalnych wyborców w przyszłości.

W 2008 roku wszystko jednak się zmieniło. Mój „kochany” mężulek zaczął się ode mnie odwracać. Nie wiedziałam jeszcze czemu. W końcu jedyne co zrobiłam, to dołączenie i wspieranie nowo powstałej organizacji pozarządowej znanej jako Genetically Clean. Nie wszyscy traktowali ich wtedy poważnie. Obstawiałam, że to może być powód, dla którego mój ukochany już nie patrzy na mnie jak dawniej. Jak bardzo się myliłam...

Wciąż zgrywaliśmy idealną parę na przyjęciach, jednak w domu – już się nie znaliśmy. Nasz rozwód przyniósłby jednak więcej złego, niż można było sobie wyobrazić. Co prawda... Nie mieliśmy dzieci. Jednak sama nasza pozycja, nasz wizerunek, wszystko co budowaliśmy przez lata... Po prostu by zginęło. A na to nie mogliśmy pozwolić. Dlatego żyliśmy w tym słodkim kłamstwie. Do czasu...

Rok 2014 był dla mnie kluczowy. To on zapewnił mi pozycję jednego z najbardziej znanych polityków – zapewne nawet na świecie. Ten jeden nieszczęsny dzień w lipcu dał mi szansę na rozwinięcie mych skrzydeł.
Akurat oglądaliśmy telewizję. To była jedna z tych niewielu rzeczy, które jeszcze robiliśmy dalej. To była chwila, gdy prezenter wspomniał o ataku terrorystycznym spowodowanym przez mutantów. Już wcześniej nie żywiłam do nich pozytywnych uczuć, teraz jednak... Cieszyłam się. Cieszyłam się, bo tym jednym czynem mogli napędzić moją karierę. W tamtym momencie nawet nie spodziewałam się, jak bardzo.
Kris jednak się wściekł. Nie rozumiał mojego zachwytu. Jeny, zginęli ludzie, wielki mi problem. Mamy siedem miliardów innych na tym świecie. Jednak jemu nie o to chodziło. Widząc mój zachwyt, jak już planuję kolejne kampanie oparte na walce z mutantami... Wydał się. Że sam jest jednym z nich. Że nie mogę zaprzepaścić naszej „miłości”, nawet, mimo trudów które nas spotkały. To był ten zapalnik, który otworzył mi oczy...

Krew. Tylko krew. I zimny nóż w mej dłoni. Bronił się. Lecz to nie wystarczyło. To JA byłam ALFĄ. Złapałam za jego telefon i wymusiłam płacz. Zadzwoniłam na prędce po policję. „Oh, mój ukochany, jak mógł, to była chwila, chciał mnie zabić, musiałam się bronić...” Zgranie w czasie było zbyt doskonałe i moją sprawę umorzono. Co więcej – wśród przeciwników mutantów zostałam okrzyknięta bohaterką, która nie dała się byle dziadowi-mutantowi. Oczywiście odziedziczyłam cały majątek po nim. Zdecydowałam się również na zostanie przy jego nazwisku, jako, że było bardziej reprezentatywne od mego rodowego, a co więcej – miałam już na nim zbudowaną swoją markę.

Odkąd tylko mnie uniewinniono, jestem twarzą Genetically Clean. Ale nie tylko. To oni jako jedyny wiedzą, do czego jestem zdolna. Tylko oni znają moją historię. I tylko oni potrafią to wszystko wykorzystać w dobrej wierze, w misji, którą otrzymałam od samego Boga... To oni zapewniają mi też bezpieczeństwo, dzięki sparowaniu mnie z jednym z najbardziej brutalnych członków Czarnych Helis - Howardem. Przez te ostatnie kilka lat już chyba przywykłam do jego towarzystwa. Wszystko dzięki temu, że jest lojalny i się nie stawia. Jest idealnym sługą, na którego czekałam całe swoje życie. No i oczywiście przyjmie za mnie każdą kulkę...

Tylko zaraz... Teraz Ty też znasz moją historię. A to oznacza, że musisz...

ZGINĄĆ.
charakter
Chłodna? Zimna suka?
Tak, na pewno tak o mnie mówią. Arogancka? Zapewne też. Ambitna? No, tego nikt mi nie odmówi. Moje ambicje przerastają każdego, zwykłego człowieczka. To ja jestem Alfą.
To ja jestem Omegą. To ja jestem wysłannikiem Boga, który ma oczyścić ziemię z tej wciąż rosnącej plagi. Jestem wszechpotężna, mimo wszelkich moich braków.
Nie czuję emocji, nie zwracam uwagi na innych. Nie liczą się dla mnie ludzie. Potrafię jednak zrobić dobrą minę do złej gry - w końcu jestem nie tylko socjopatką ale i politykiem. Muszę umieć się odnaleźć - inaczej moja kariera będzie skończona. A tego nie chcę. Nie lubię przegrywać. Nie lubię przegrywać z niczym i nikim. Lepiej jednak nie zachodź mi za skórę. Nawet jeśli odpuszczę Ci bezpośrednio, w jednej rozmowie - dorwę Cię we śnie. Nie patyczkuję się. Pójście do piekła po spotkaniu ze mną, wyda Ci się rajem. A to wciąż nie wszystko, co należałoby o mnie wiedzieć...
ciekawostki
× Cierpię z powodu wyjątkowo rzadkiej choroby - Analgezji wrodzonej, przez którą nie jestem w stanie odczuwać bólu.
× Po śmierci męża pozostałam przy jego nazwisku;
× Jestem politykiem, jednak z całego serca wspieram Genetically Clean, pozostając jednocześnie twarzą organizacji i ich przedstawicielem w trakcie promowania wszelkich postulatów;
× Jestem aseksualna, wszelkie związki i zbliżenia wykorzystuję jedynie dla osiągnięcia swoich celów;
× Jestem też sadystką i socjopatką, jednak w codziennym życiu jestem w stanie to bez problemu ukryć;
× Manipulację ludźmi mam w małym paluszku;
× Za zamkniętą bramą siedziby GC zajmuję się również brudną robotą – jestem istnym katem i oprawcą, w czym bardzo pomagają moje przypadłości;
× Jestem pod stałą opieką lekarza, dzięki której jestem w stanie normalnie funkcjonować i żyć;
× Często u mojego boku można spotkać mojego prywatnego ochroniarza, będącego jednocześnie jednym z członków Czarnych Helis – Howarda. Nie grzeszy on inteligencją, jest jednak lojalnym współpracownikiem;
× W trakcie przesłuchań lubię sobie dodatkowo umilać czas śpiewem – modulacji głosu nauczyłam się w chórze kościelnym;
× Wierzę, że jestem wysłanniczką Boga, mającą oczyścić ten świat z plagi, jaką są mutanci.


[Profil]
  [0+]
 
Alba Delgado



Mieć kogoś, kto weźmie na siebie te wszystkie kawałki szaleństwa, jakie nosimy w sobie.

kontrolowanie emocji

65%

-





name:

Alba Delgado

alias:
Rubia

age:
22 lata

height / weight:
158/50

Wysłany: 2018-02-06, 16:31   
   Multikonta: Lidia Foney


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to:
Vero, choć ból Ci niestraszny, to jednak radziłabym uważać! Mutanci są nieprzewidywalni. Pomieszają Ci w głowie, sparaliżują zmysły, a może i ktoś ja pożongluje Twoimi emocjami! Jednak walcz dzielnie, trzymaj się GC i nie miej litości!
Witaj w grze, Vero!
_________________
We can’t go together for this kind of life. Yes, I know, but I’m too mesmerized to stop.
[mru]
[Profil]
    [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5