Poprzedni temat «» Następny temat
Ścieżka w lesie
Autor Wiadomość
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-06-12, 12:37   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Rozbawiony Chris uśmiechnął się ciepło, kiedy Chloe zaczęła go wręcz przesadnie przepraszać za swą wścibską naturę. To nie tak, że zraniła mutanta swymi słowami! Rozumiał, że kierowała nią czysta ciekawość - przecież Chrisa również ona go tutaj przywiodła. Przyklejanie ogona było jednak bardzo obrazowym opisem i w głowie mężczyzny już ukazała się wizja przyklejania go na swe prawowite miejsce za pomocą taśmy. To byłoby całkiem wygodne działanie na skróty, ale...
- Może nie da się przykleić ogona na miejsce, ale potrafię go zregenerować. Zajmuje to jednak parę tygodni.
Odpowiedział dziewczynie, mając nadzieję, że w ten sposób zaspokoi jej ciekawość przynajmniej w tej kwestii. Chris był bardziej jaszczurkowy niż się zdawało. Nie tylko gubił ogon, ale i miał zdolność przywracania go do pierwornego stanu. Niezwykłe, mając na względzie to, że podczas takiej regeneracji odtwarzane były nie tylko mięśnie, ale i całe kości.
Rozmowa z Chloe niewątpliwie wciągała. Niby czas wokół nich upływał, jednak dla Christophera jakby zatrzymał się on w miejscu. Nie czuł jak mija każda kolejna minuta rozmowy. Jak słońce nad ich głowami wciąż przemieszcza się po niebie, a on przestał myśleć o tym, co będzie jutro. Dziwne zjawisko, którego on sam nie dostrzegał, a którego właśnie doświadczał. Może taki urok rozmów, które czasem wręcz zasysały świadomość bez opamiętania?
Jednak... po założeniu przez Chrisa maski cała ta atmosfera jakby prysnęła. Coś dziwnego zawisło w powietrzu. Jakby zrobiło się ono bardziej gęste, przygnębiające. Mężczyzna wyczuł pewną zmianę w zachowaniu dziewczyny, a jej dziwny, przykry ton głosu wydawał się do niej wręcz niepodobny. Nie zrozumiał od razu, co chciała zrobić, ale gdy do niego podeszła i uniosła ręce ku górze, Chris zorientował się, co zamierzała. Ściągnąć mu maskę...
Mutant jakby zamarł w bezruchu, nagle wydawał się dziwnie spięty, a jego wzrok z twarzyczki Chloe przeniósł się na jej ręce zbliżające się ku jego twarzy. Nie... Nie, nie nie! To było zakazane, zaraz jej się coś stanie! Nie może! Była praktycznie obcą osobą, na pewno jego druga natura jej nie ufała! To się może skończyć tragicznie!
Chris umieścił obie dłonie na nadgarstkach Chloe, początkowo powstrzymując ją przed zbliżeniem dłoni bliżej i ściągnięciem maski. Był jednak przy tym bardzo delikatny i Chloe nie powinna czuć się zagrożona, ale kto wie... Mężczyzna przez chwilę milczał, nim w końcu się odezwał.
- Chloe, nie... Nie możesz tak robić. Mogę Cię zranić...
Wyjaśnił mało dokładnie. Jego głos drżał, ale nie z obawy o siebie. Zbliżanie rąk do jego twarzy to jedna z najniebezpieczniejszych rzeczy jakie można było zrobić. Instynktownie mógłby ugryźć swoją nową znajomą. Zranić do krwi i nie chcieć za nic puścić. To by definitywnie wszystko zaprzepaściło. Jeśli Chloe mimo to nie dała się przekonać i postanowiła ściągnąć tę maskę tak czy siak... nic się nie wydarzyło. Mimo wielkich obaw Christophera, nie doszłoby do niczego złego. Sam byłby zaskoczony i nieco spięty takim niespodziewanym obrotem spraw. To wręcz wyglądałoby tak, jakby przesadzał... i nie zrozumiałby, dlaczego w przypadku Chloe się to udało. Nie skomentowałby tego w żaden sposób, po prostu spuściłby wzrok.
Kiedy dziewczyna usiadła pod drzewem, Chris dokładnie przeanalizował jej słowa o wewnętrznej równowadze (jeśli ostatecznie zostały one wypowiedziane). Dały mu one do myślenia, ale z drugiej strony... maska do tej pory wydawała się być jedynym słusznym rozwiązaniem. Jakkolwiek by się nie starał, zwykle prędzej czy później źle się to kończyło. Choć Chris sprawiał przy innych wrażenie niepoprawnego optymisty, tak w środku często się krytykował, obwiniał za wszystkie niepowodzenia. Wmawiał sobie, że przynosił innym jedynie pecha. Gdzie by się nie pojawił, tam często zjawiały się kłopoty. Często z nim w roli głównej.
Słysząc jej opowieść uśmiechnął się z odrobiną widzialnego smutku.Przyszłość Chloe jeszcze kilka lat temu malowała się w jasnych barwach i w możliwie wielkiej karierze, a teraz...
- Chyba wiem, przez co przechodziłaś... Większość mutantów spotkał podobny los wraz z rozpoczęciem łapanek w 2014 roku. Nie zrobili nic złego, a stracili pracę, domy i wylądowali na ulicy, jeśli ktoś ich wydał. Albo w tej pokrytej złą sławą Dzielnicy Mutantów, ale tam przynajmniej nie trzeba było grzebać w śmietnikach tylko miało się te specjalne karteczki.
Rzucił żartem, nie wchodząc w zbędne szczegóły swojego pobytu w tamtym miejscu. Chris sam stracił pracę z powodu swojej postępującej mutacji. Jeździł po kraju z nadzieją na godne życie. Do pewnego czasu dało się wmawiać ludziom, że jego wygląd to efekt szalonych operacji plastycznych i było się wariatem próbującym upodobnić się do swojego gekona w terrarium, ale odkąd pojawił się ogon... no sprawy lekko się pokomplikowały. Przestano mu wierzyć.
Mając do wyboru medytację oraz sparing, mężczyzna wracając myślami do swej maski podjął najbardziej słuszną decyzję. Sparingi pójdą na bok. Trochę się obawiał, że poruszając się jak słoń w składzie porcelany mógłby na ten moment nieźle narozrabiać no i niepotrzebnie się upokorzyć.
- Medytacja wydaje się być najlepszym wyjściem. To chyba jest to, czego tyle lat szukałem... O ile to faktycznie zadziała. Wspominałaś, że to polega na czyszczeniu ducha. Potrzebna jest woda? Nie wziąłem ze sobą butelki.
Przez moment trudno było stwierdzić czy żartował czy pytał na serio, ale sądząc po tym, że po swojej wypowiedzi sprawdził czy ma ze sobą jakiś plecak raczej pytał poważnie.
- Niby to brzmi świetnie, ale też tak trochę obco, nienaturalnie. To bezpieczne, tak?
Zapytał, siadając naprzeciwko niej i przechylając głowę. Rozpoczął swoją baczną obserwacjo-naukę. Chciał uczyć się na podstawie tego, co prezentowała Chloe. Jeśli ona by się podrapała, on też. Jeżeli by ziewnęła, on także. Dlatego najłatwiej byłoby tłumaczyć mu to słowami...
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

22%

Lider Łowców





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-06-13, 23:10   
  

   2 Lata Giftedów!


No co wy chcecie!? regenerowanie kończyn, w tym ogonów było fascynującym tematem! Niesamowita sprawa! Tak odrosnąć sobie rękę na przykład! Kto by nie chciał! No naprawdę niesamowite! Chloe łapała się na tym, że podchodziła do mocy innych z takim entuzjazmem i zachwytem, brała wszystko jako niesamowitość, jakby zapominała, że sama odradza się z popiołów po śmierci! To trzeba mieć łeb!
Co do rozmowy, to w istocie oboje czuli się swobodnie, luźno, czas się nie liczył, tylko wypowiadane zdanie i towarzystwo. Nie często spotyka się takie osoby. Dobrali się. Nie znali się, wcześniej nie widzieli nigdy, a tu pach i rozmawiają jakby od lat najlepszymi przyjaciółmi byli, bez skrępowania czy obaw.
Coś jest na rzeczy!
Nawet przy zmianie tonu i charakteru atmosfery przez ten kaganiec, Chloe nie poczuła jakiegoś dystansu czy obaw. Nawet, gdy mężczyzna złapał ją za nadgarstki by powstrzymać jej gest. Nie szarpał jej, był nawet delikatny.
Zranić? Uniosła lekko brew. Powątpiewająco, ale wciąż z wyrazem jakiejś troski na twarzy. Ten kaganiec naprawdę BARDZO jej się nie podobał. Spojrzała Chrisowi w oczy i nie cofnęła rąk. Sięgnęła na nowo i zdjęła maskę. Nie bała się nawet przez sekundę. Z nim było jak ze zwierzem... nikogo nie obrażając, chodzi o instynkt. On świadomie jej nie skrzywdzi, ale jego zwierzak w środku, ta zwierzęca natura już mogła. Mogła zareagować gwałtownie na wyciągnięte ręce obcej dziewczyny. Nic się jednak nie stało. Chloe musiała mieć rękę do zwierząt, skoro nawet jego instynkt siedział cicho... albo robiła tak doskonałe pozory niegroźnej dziewuszki.
W każdym razie siedząc już pod drzewem przytaknęła i westchnęła na komentarz o mutantach. Niezły syf. Czyja to w ogóle wina!? Są winni? W sensie, że ktoś osobiście, albo tylko któraś strona? Nie, ten świat nie był tylko biały, albo czarny. Niestety.

-Nie potrzeba wody i jest bezpieczne oraz całkowicie naturalne. - Zaśmiała się szczerze. facet siedział już naprzeciw i wyglądał jakby zamierzał papugować jej gesty, co potwierdził przeczesując włosy, gdy ona to zrobiła. Zaśmiała się jeszcze raz po czym odetchnęła by się uspokoić i odzyskać równowagę i spokój. Miała ucznia. No nieźle!
-Może wydawać się, że to obce i nienaturalne, ale medytacja jest... czymś naturalnym i może przybierać różne formy. - Zaczęła mówić spokojnie, łagodnym, ale zaangażowanym głosem. Siedziała po turecku, z wyprostowanymi plecami i dłońmi spoczywającymi na kolanach. -Medytacja jest forma "uspokajacza", dla każdego na co dzień może wyglądać inaczej. Papierosek. Czekolada na zajedzenie stresu. Spacer, rower, pływanie, czasem po prostu leżenie bezczynnie. Oczywiście tak w uproszczeniu. Prawdziwa medytacja pozwoli na oczyszczenie się ze złych emocji. Odzyskanie spokoju i równowagi. Panowania nad sobą. Pomaga budować pewność siebie i pozwala na spokojnie dokonać przemyślenia na dręczące nas tematy. - Wyjaśniła. Starała się uprościć wszystko by obrazowo mógł zrozumieć co chce przekazać. Przecież wykład był tu zbędny prawda?
-Zamknij oczy. Weź jeden głęboki, powolny oddech, a potem wyrównaj oddychanie. Spokojnie. - Przeszła do konkretów i sama wykonywała również własne instrukcje.
-Zacznij myśleć o czymś przyjemnym. Nie ważne o czym. Może być przyjaciel, fajne miejsce, czy dobre wspomnienie. Niech Cię to otoczy, ukoi. Potem postaraj cichnąć, nie myśleć o niczym, tylko o tym tu i teraz. Wiatr. Szum drzew. Zapachy, które czujesz. Chłoń to... - Dodała łagodnie, robiąc wdech. Potem już oddychała spokojnie przez nos, równo, powoli i spokojnie. Ona robiła to od lat, jemu będzie pewnie trudniej, ale starała się go jakoś kierunkować. Skoro lubił las, zacisze między drzewami, to chyba nie mogli sobie wybrać lepszego miejsca na pierwsze próby medytacji.
[Profil]
  [B-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-06-14, 20:38   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Pojęcie medytacji wydawało się brzmieć tak potężnie oraz magicznie, że niejedna osoba mogłaby zwątpić w istnienie takiej wewnętrznej mocy. Chris sprawiał wrażenie nieco sceptycznego, ale nie zniechęconego, a to spora różnica! No bo skąd mógłby wiedzieć, że coś nie działa, skoro jeszcze nie spróbował? Nie był jaszczurką tego pokroju, aby od razu odpuszczać i widać po nim było, że kierowała nim silna ciekawość i chęć odkrycia czegoś nowego. No i nie zaprzeczał przed samym sobą - w ten sposób mógł także spędzić trochę więcej czasu z Chloe i poznać jej zainteresowania, poprzez bezpośrednie praktykowanie ich! Czy to nie fajne? Zapowiadało się na niezłą zabawę.
Ale kiedy Chloe zaczęła wszyściutko tłumaczyć, zapowiadało się jednak na coś innego niż mutant początkowo myślał. Nie będzie skakania po drzewach i wycia do księżyca, ale wbrew wszystkiemu to wciąż brzmiało niemniej interesująco! Bardzo obrazowe przykłady szybko zostały przeanalizowane i wchłonięte przez Chrisa.
- O, czyli to coś takiego jak wygrzewanie się na słońcu? Lubię wygrzewanie się na słońcu. Słońce jest fajne.
Wtrącił się w jej słowa, kiedy dziewczyna zaczęła wymieniać swoje przykłady na wyciszenie się. Zaraz jednak zacisnął usta i z lekkim zawstydzeniem na twarzy pozwolił jej kontynuować. Jego natura ekstrawertyka dawała o sobie znać. Ledwo dawał radę z trzymaniem języka za zębami w czyimś towarzystwie. Osiągnięcie stanu medytacji będzie w jego przypadku sporym wyzwaniem.
Ale spróbował! Posłuchał pierwszych wskazówek Chloe i zamknął oczy.
- Myśleć o czymś przyjemnym... nie wiem o czym. Wiele rzeczy jest przyjemnych...
Powiedział z niepewnością, ale wraz z pierwszym powiewem wiatru, który poruszył liście w koronach drzew, Chris zaczął nasłuchiwać. Postarał się na moment zamknąć i wsłuchać się w otoczenie. Słyszał pojedyncze ptaki. Swymi zmysłami mógł stwierdzić, skąd dochodził ich śpiew i jak daleko od nich się znajdowały. Z czasem różne zapachy zdawały się być intensywniejsze. Zapach wilgotnej ziemi, liści. Natura, las, czyste powietrze... Christopher przestał czuć potrzebę mówienia. Dał się pochłonąć w świat zmysłów i wewnętrznego spokoju. Zupełnie tak, jakby jego świadomość gdzieś odeszła, zostawiając po sobie jedynie puste naczynie.
Ale w pewnym momencie dotychczas siedzący po turecku mężczyzna upadł na swoje plecy wprost na miękką trawę pod sobą i w żaden sposób na to nie zareagował. Coś mu się stało? Nie, oddychał tak samo spokojnie, a wyraz twarzy okazywał ukojenie jakby od wielu godzin nie zmrużył oka i w końcu mu się to udało.
Tak więc zasnął...? Nie minęło kilkanaście minut odkąd tryskała od niego energia, a teraz spał w lesie jak niemowlę. Że się nie bał, że ktoś go ukradnie. Czy wina w takim zachowaniu leżała w jego naturze mocy? Bardzo prawdopodobne, bo to nie było do końca normalne. Chris miał to do siebie, że gdy czuł się dobrze i bezpiecznie to potrafił zasypiać w rozmaitych miejscach w różnym czasie, ale o tym wiedziały tylko te osoby, które go znały. W jego przypadku medytacja weszła chyba odrobinę za mocno i za bardzo się wczuł. Kto by pomyślał, że z nim tak się da, bez środków nasennych... Nicholas byłby zachwycony tą wiedzą.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

22%

Lider Łowców





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-07-02, 19:44   
  

   2 Lata Giftedów!


Chloe też była typem gaduły, a już całkiem kiedy miała z kim pogadać! Nie była jednak z tych co to tylko ględzą i ględzą i nikomu innemu do słowa nie dają dojść. Rozmowa polega na zabieraniu głosu przez wszystkich uczestników... w innym przypadku robi się monolog. A to głupie. Dlatego więc kiedy Chris chciał coś dodać, zapytać o coś, coś skwitować, czy zwyczajnie westchnąć, pozwalała mu na to. ROZMOWA. Potem znowu mówiła ona. Pełen ład.
Na jego wzmiankę o wygrzewaniu się na słońcu przytaknęła. Myślał w dobrym kierunku, choć oboje robili znaczne uproszczenia. Łatwiej tak było, a chodziło przecież o to by Jaszczurek załapał o co chodziło i znalazł własny sposób na budowanie harmonii i synchronizacji z samym sobą.

Sama Chloe usadowiła się też wygodnie, skrzyżowała nogi, wyprostowała plecy, dłonie oparła na szczycie kolan ich spodem do góry jakby chciała łapać krople deszczu. Zamknęła oczy. Oddychała przez nos. Jej zmysły też pracowały hardo. Węch słuch, dotyk. Czuła powiew wiatru, muskanie trawy, śpiew ptaków, szelesty lasu, oddech mężczyzny. Była czujna. Nikt nie miałby szans gdyby chciał się do nich podkraść, oboje mięli tak otwarte zmysły, że możliwe że któreś usłyszałoby nawet bicie serca potencjalnego napastnika!
dlatego też, kiedy Chris klapnął na plecy, to nagłe pacnięcie wyrwało ją z medytacji. Nie drgnęła co prawda, ale otworzyła natychmiast oczy, a mięśnie miała napięte jak sprężyny gotowa poderwać się na nogi, zaatakować, lub się bronić. A tu patrz! Ten sobie spał w najlepsze! Wywalił się na plecy i spał!!
Zdziwienie wymalowało się na twarzy rudej, ale jego miejsce zajął uśmiech. Jak dziecko, doprawdy jak dziecko. Był uroczy.
Matko no!! Jak można myśleć o facecie, że jest uroczy! On był wielki jak dąb, miał ogon, paski na ryju i tyle siły, że ją na czubek drzewa by rzucił! Uroczy... no był był...
Westchnęła, po czym zamknęła oczy i wróciła do medytacji, ale z jakiegoś powodu jej zmysły nakierowały się na Chrisa. Na jego oddech, równe bicie serca, zapach... jego obecność.
Co to za dziwne rzeczy się tu dzieją!?
[Profil]
  [B-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-07-24, 21:58   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Sam chciałby wiedzieć jak to się stało. Racja, miewał w zwyczaju ucinać sobie drzemki w dziwnych momentach, ale raczej robił to w gronie osób, które znał i przy których czuł się... no po prostu bezpiecznie.
Pierwszą myślą oczywiście mogło być to, że mężczyzna udawał i była to jakaś dziwna prowokacja bądź próba zażartowania z tego, jaka ta cała medytacja jest nudna. Zrelaksowany, spokojny oddech Christophera mówił jednak zupełnie coś innego - zasnął jak dziecko. Wyciszył swój umysł, wsłuchał się w otoczenie, a dźwięki wszechobecnej natury dookoła zadziałały niczym kołysanka dla tego egzotycznego zwierzoludzia, który u boku nowej znajomej znalazł schronienie przed całym złem tego świata. Na moment po prostu zapomniał kim był i że praktycznie celem jego życia było ukrywanie się. A teraz znalazł sobie taką małą, ciepłą przystań, gdzie mógł w końcu odetchnąć. I jak widać wcale nie potrzebował do tego dachu nad głową, a... najzwyczajniejszego towarzystwa drugiej osoby.
Chloe jednak nie pozostała "sama" na długo. Ze względu na jej niezwykłe umiejętności, czasu mogło upłynąć sporo, lecz ona dzięki medytacji tego nie odczuła. Na jej kolanie jakby znikąd pojawiła się mała, zielona jaszczurka, która potraktowała jej nogi niczym nagrzaną skałkę z idealnym dostępem do promieni słońca. Zapewne najdrobniejszy ruch od razu by ją spłoszył, ale skoro Chloe siedziała nieruchomo, mały gad czuł się bardzo swobodnie w ich towarzystwie. Zaraz jednak pojawiła się następna jaszczurka - tym razem blisko głowy leżącego Chrisa. Nie minęła chwila, a ta śmiało wdrapała mu się na twarz, co mutant niewątpliwie odczuł.
Zerwał się z ziemi jak poparzony, myśląc, że to jakiś robal z minimum ośmioma nogami. Jaszczurka zaliczyła ładny lot na miękką trawę i szybko ukryła się w zaroślach. W tym samym momencie mutant poczuł coś pod swoją koszulką. Z siadu zmienił pozycję na stojącą i zaczął dziwacznie tańcować, próbując to wyciągnąć. Czując drobne pazurki od razu się domyślił, kto tam był - kolejny gad.
- No nie, znowu to samo. Sio! Nie jestem Wami zainteresowany! Złaź!
Jaszczurki widocznie lgnęły do swego, a w ich sezonie lęgowym, który przypadał od końca kwietnia do lipca były bardziej uporczywe niż komary. Raczej nie widziały w nim potencjalnego partnera, ale możliwe, że mutant w tym okresie wydzielał wyczuwalne tylko dla nich feromony, przez które go di nie bały.
A mały koleżka, który tak ładnie umościł się na kolanie Chole pozostawał na swoim miejscu i tylko się wszystkiemu przyglądał. Z reguły takie jaszczurki od razu by uciekły na widok najdrobniejszego ruchu, ale kto wie, może nie tylko Chris miał ten dziwny dar zaklinania małych żyjątek?
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

22%

Lider Łowców





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-07-25, 22:05   
  

   2 Lata Giftedów!


Oj tak. Czas śmignął jak głupi. Chloe weszła gładko w medytacje, słyszała miarowy oddech mężczyzny i wszystkie szumy natury. Dawno nie było tak przyjemnie i dawno nie udało jej się tak gładko osiągnąć taki poziom medytacji.
Nawet dreptanie maleńkich nóżek na nodze nie zmąciło nic. Dopiero kiedy Chris się zerwał, Chloe drgnęła i otworzyła oczy. Miała jednak umysł czysty i bystry jak żyleta, szybko ogarnęła, że to nie żaden atak, że nic poważnego się nie dzieje, a Wielkolud tańczy bo pod koszulkę coś mu wlazło. Uniósł lekko brew i kącik ust w uśmieszku. Nie ruszyła się, nie zmieniła pozycji. Kątem oka dostrzegł jaszczurkę na swoim kolanie.
Gdy Chris pozbył się niechcianego gościa i jękną, jej brew poszła jeszcze wyżej.
-O co chodzi? - Zapytała. Niby była zaciekawiona, ale bała się, że to może być jakiś ciężki temat. Nie chciała go urazić ani znowu zakłopotać jak z tym ogonem...
Nie zważając na "swoją" jaszczurkę wstała spokojnie. Otrzepała kimono i spojrzała na Chrisa.
-Zawsze masz tylu "gości"? - Zapytała lekko. Nie do końca pojmowała dlaczego tak mocno zareagował na jaszczurkę pod koszulką. Miał łaskotki? I co właściwie znaczyły jego słowa?
-O ja pikole... ale czas poleciał. Dawno tak głęboko w medytację nie weszłam. Wow... nieźle. Jak się spało? - Zaśmiała się.
[Profil]
  [B-]
 
Christopher Varcer



There are no heroes...in life, the monsters win.

Gadzie atrybuty

84%

Gekon zaczepno-obronny





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: 2020-07-29, 12:44   
   Multikonta: Simon M.
  

   2 Lata Giftedów!


Zmachany zaciekłą walką z jaszczurką Chris na jej pytanie podrapał się po karku i wzruszył ramionami.
- Żebym to ja wiedział... Sam nie do końca to rozumiem. Gady to jedyne zwierzaki jakie mnie w ogóle lubią.
Wyznał z uśmiechem, choć w tych słowach dało się usłyszeć także nutkę smutku. Nie tylko ludzie okazywali niechęć przed Christopherem, ale także zwierzęta, które instynktownie wyczuwały w nim coś obcego i groźnego. Czasem nie kończyło się to ich ucieczką, a bezpośrednim atakiem wymierzonym w mutanta. Mężczyzna nie był w stanie zliczyć ile razy był przepędzany przez miejskie psy oraz koty. Niby powinien się cieszyć, że ma przynajmniej swoich małych znajomych, ale jaszczurki raczej nie należały do zbyt rozmownych. No i to włażenie pod koszulkę było mało kulturalne.
- Mam łaskotki, a one to podle wykorzystują. Zawsze boję się, że przypadkiem zrobię jednej z nich krzywdę.
Mruknął nieco podirytowany, upewniając się, że już nic po nim nie łazi. Zaraz przeniósł wzrok ponownie na Chloe.
- ... Jak się spało? Ja nie spałem...
Albo nie chciał się przyznać, albo faktycznie jakoś mu to umknęło. A ile czasu im minęło? Chris zerknął w górę, chcąc określić miejsce, w którym znajdowało się słońce. No... patrząc na jego położenie to dość sporo.
- ... Ale czuję się znacznie lepiej. Nagle takie "puff" i nic mnie nie boli, nic nie trapi! Huh... pewnie moja współlokatorka się o mnie martwi... Odkąd wyszedłem to się z nią nie skontaktowałem, ale ona to taka wieczna panikara i nie chciałem jej martwić, że siedzę tutaj sam w lesie. No i pewnie pytałaby skąd mam tę ranę.
Zaśmiał się lekko, zawstydzony pocierając się po ramieniu. Tę ranę? Pewnie chodziło o to drapnięcie na twarzy w okolicach oka. Nie wyglądała na poważną. Mężczyzna zadał ją sobie sam dzień wcześniej, aby zmylić oddział DOGS i uciec wraz z Amber przed łapanką zorganizowaną w restauracji. Chciał zrobić z nich ofiary ataku mutantów i wykorzystać masową panikę. Podejrzana kobieta podająca się za byłą Chrisa i mierząca do nich z broni, uzbrojony po zęby oddział kundli... Mężczyzna odkąd opuścił DOM był ścigany, ale wierzył, że mutazyna i wygląd człowieka zmyli pościg i będzie mógł spędzić choć jeden normalny wieczór wśród zwykłych ludzi... jak bardzo się pomylił. Teraz siedział w lesie i bał się go opuścić. Amber była bezpieczna, bo to nie ją ścigano. Chris dla jej dobra nie chciał, aby ukrywała się razem z nim.
Ale gdyby Chloe zaczynała o to wypytywać, Chris oczywiście znalazłby kreatywną wymówkę pod postacią "kot mnie podrapał", "wyszedłem do lasu zbierać jagódki" albo coś w tym stylu. On już taki był. Nie lubił, gdy ludzie się nad nim użalali. Czuł się wtedy nieswojo. Poza tym miał już tak, że gdy wymyślił jakieś kłamstwo, sam zaczynał w nie wierzyć. Już zapominał, dlaczego tutaj w ogóle był... Wiedział tylko, że bał się stąd wyjść.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/jxPxxrh.gif" style="opacity: 0.92; border-radius: 22px 4px 22px 4px; -moz-border-radius: 22px 4px 22px 4px; -webkit-border-radius: 22px 4px 22px 4px; border: 2px solid;-webkit-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
-moz-box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75);
box-shadow: 9px 9px 5px -9px rgba(0,0,0,0.75); border: solid 2px #212121;">
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; text-decoration: overline; text-decoration-style: double; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">You will always be a monster, there is no turning back from it.</text>
<text style="font-family:Palatino; font-size: 10px; font-variant: small-caps; text-shadow: 2px 1px 2px rgba(0, 0, 0, 0.35);">But what type of monster you become is entirely up to you.</text>
[Profil]
  [0+]
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

22%

Lider Łowców





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-07-29, 17:39   
  

   2 Lata Giftedów!


Chloe lubiła zwierzęta... ale raczej w gatunku psów. Nie znała się na innych gatunkach, nie miała nigdy żółwia, kota czy jaszczurki. Nie potrafiła więc pomóc Chrisowi z tą sprawą. Może czują jakąś więź gatunkową czy co... z jednaj stroni całkiem logiczne, ale z drugiej jakieś takie... niepokojące?
Chris był przecież człowiekiem... z mutacją... ale człowiekiem... nie?
-To prawda. Czas poleciał... mi też zaskakująco dobrze weszło się w medytację. Błogi spokój. Było naprawdę super. - Westchnęła zadowolona i wysłuchała reszty słów towarzysza.
Ona też powinna w sumie zbierać manatki. Musi jeszcze wrócić do Bractwa, a licząc wszystkie środki ostrożności i okrężne ścieżki, to też trochę zajmie.
Wróciła do swoich rzeczy pod drzewem, pogrzebała w torbie i wróciła do mężczyzny.
-Jakbyś była... no wiesz zainteresowany kolejnymi lekcjami z medytacji... to jest mój numer. - Podała mu karteczkę z numerem telefonu. Nie wiedziała czy facet ma swój aparat, ale zapewne wiedział co to komórka. No kto nie wie, nawet ktoś taki jak Chris musiał tą część technologii na pewno poznać.
-Dzwoń kiedy chcesz i po co chcesz. Jestem do dyspozycji. - Dodała uśmiechnęła się zakłopotana. Miała nadzieję, że to nie zabrzmiało jakoś źle, dwuznacznie albo coś. Chyba nie narzucała się co?
W formie ucieczki od tej niezręczności znowu dopadła do swoich rzeczy, przeszła na drugą stronę grubego drzewa i przebrała się w coś normalniejszego niż kimono. To spakowała do torby.
-Ja też się zbieram. Było naprawdę świetnie i fajnie było Cię poznać Chris. Czas wracać, niedługo zaczną wydzwaniać za mną, gdzie się podziewam. - Zaśmiała się znowu podchodząc bliżej, tym razem z torbą na ramieniu.
-Em... no, mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. Pogadamy, a nie tylko przesiedzimy pod drzewem pół dnia. - Dodała i znowu lekko krzywo się uśmiechnęła. Nie potrafiła gadać z facetami... którzy nie byli dla niej jak bracia. Czuła się prawie jak na pierwszej radce... głupia speszona małolata... rany!!
-Nie pakuj się w kłopoty. - Wolała zobaczyć go żywego następnym razem, a nie na jakiejś rządowej ekspozycji... wypchanego jak trofeum. Nie pytała i nie drążyła tego co Chris skrywał, ale nie była ani ślepia ani całkiem głupia. Chował się w lesie, miał gadzie cechy, był nieco infantylny, albo zwyczajnie niewinny i niezorientowany jak dziecko, podrapany to tu to tam... nie miał lekko. Nikt z nich nie miał. Dzisiaj jednak nie był dniem na ciężkie tematy... wystarczy że Chloe wylała sporo swoich przejść... Chris też kiedyś może się odważy.

//2 x zt//
[Profil]
  [B-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5