Poprzedni temat «» Następny temat
Plac główny
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-24, 15:21   Plac główny



[Profil]
 
 
Savana Johnson



Jesteś tym, co robisz, nie tym, co mówisz, że robisz;

Aportacja

10%

...





name:

Savana Johnson

alias:
Sav

age:
22

height / weight:
157 / 52

Wysłany: 2020-05-14, 18:38   
   Multikonta: brak


Właśnie wracałam z pracy do naszego kampera w dłoni miałam siatkę z zakupami. Nie wiedziałam jeszcze co zrobić dzisiaj na kolacje. Jednak wypadało zrobić jakieś zakupy. Quentina nie było już kilka miesięcy odkąd został aresztowany. Jakiś czas temu przeczytałam w gazecie o ataku na DOM. Miała tylko nadzieję, że mojemu bratu nic nie było i był cały... o raz, że i jemu udało się uciec. Na razie jeszcze nie miałam żadnych wieść o nim ani dobrych, ani złych. Szłam wracając do domu nucąc sobie swoją ulubioną piosenkę Ariana Grande - Break Free. Pierwszej chwili sądziłam, że mi się przewidziało, ale spojrzałam jeszcze raz. Dostrzegłam znajomą dobrze mi sylwetkę z czarnymi jak noc włosami. Nie wytrzymałam rzuciła siatkę z zakupami i pobiegłam w stronę brata. Rzucając mu się na szyję.
- Ty żyjesz - wyszeptałam mu do ucha tuląc się do niego. Cieszyłam się, że był tutaj cały i zdrowy i nic mu nie dolegało. - Co tutaj robisz? - zadałam mu pytanie odsuwając się od niego, bo przecież każdy chwili może znowu zostać złapany. A tego przecież nie chciałam... Chciałam by wrócił ze mną do Kampera i razem byśmy poszukali Bractwa i do niego dołączyli. Bez mafii i tych jej spraw...
[Profil]
  [0+]
 
Quentin Johnson



Czemu nie...

Człowiek Tygrys

75%

barman/ diler / tatuażysta





name:

Quentin Johnson

alias:
Tagiér

age:
25

height / weight:
193 / 85

Wysłany: 2020-05-14, 19:06   
   Multikonta: brak


Szedłem spokojnie ulicą kiedy poczułem nagły uścisk, jak ktoś się na mnie rzuca. Co jest? Pomyślałem i już włączałem tryb gotowości, ale potem usłyszałem jej głos... Tak ten głos, który tak dobrze znałem i tak mi brakowało przez ostatnie miesiące i dni... Odwróciłem się i uśmiechnąłem.
-Oczywiście że żyje a co myślałaś...- powiedziałem do nie, po czym wziąłem ją w ramiona i zakręciłem się jak wairat. Miałem to gdzieś, że ludzie mogli zwrócić nas uwagę. Tej chwili nie liczyło się nic prócz tego, ze w końcu Savana- moja mała siostrzyczka jest w mych ramionach. Tak się cieszyłem że w końcu jesteśmy razem i teraz nikt nas już nie rozdzieli... W końcu jesteśmy razem po tylu miesiącach.
- Nigdy bym cię nie zostawił - powiedziałem przestając się kręcić i patrząc na nią. Jakbym sam siebie chciał przekonać, że ona tutaj jest... Byłem taki szczęśliwy... Nie mogłem tego opisać słowami. Mam nadzieję że sobie jakoś poradziła przez te miesiące.
- Jak żyjesz? Co robisz tyle czasu cię już nie widziałem...-
Byłem ciekawy wszystkiego dosłownie wszystkiego. Póki co moim zmartwieniem jest by była bezpieczna i nas nie złapali... Nie wybaczyłbym sobie gdyby nas złapali.
[Profil]
  [A+]
 
Savana Johnson



Jesteś tym, co robisz, nie tym, co mówisz, że robisz;

Aportacja

10%

...





name:

Savana Johnson

alias:
Sav

age:
22

height / weight:
157 / 52

Wysłany: 2020-05-18, 18:26   
   Multikonta: brak


To naprawdę on... Nie mogłam uwierzyć, że on właśnie tutaj stoi przed de mną. Mogę go przytulić, powiedzieć mu tak wiele. Ale czy naprawdę chciałam mu od razu tak wszystko mówić? Chyba nie byłam jeszcze na to gotowa. Nie mogła mu powiedzieć, ze zabiłam człowieka, który próbował mnie zgwałcił. Już oczami wyobraźni widziałam jak on na to reaguje.
- No wiesz tyle złych wiadomość było o ludziach z tego miejsca- powiedziałam starając się mówć szyframi nie chciałam by znowu go aresztowano albo co gorsza mnie. Nie zniosłabym życia zamknięciu... Lubiłam wolność i za krat nie mogłabym pomagać przyrodzie i ludziom. Dlatego też chciałam dołączyć do Bractwa.
- O to bym cię nie posądzała - odpowiedziałam do niego, bo wiedziała co by się nie działo to on mnie nie zostawi. Tak samo ja jego... Byliśmy rodzeństwem więc musieliśmy się wspierać.
-Bardzo za tobą tęskniłam. Oj dużo się działo jak ciebie nie było mam prace oraz stałam się podobna do ciebie. Nie musisz się, bać, że straciłam dom, bo zaopiekowałam się nim. Poza tym zajęłam się szukam członka bractwa, by do nich dołączyć. Myślałam ze już nigdy ciebie nie zobaczę że ciebie już nie znajdę - powiedziałam do niego skrócie by wiedział co u mnie.
[Profil]
  [0+]
 
Quentin Johnson



Czemu nie...

Człowiek Tygrys

75%

barman/ diler / tatuażysta





name:

Quentin Johnson

alias:
Tagiér

age:
25

height / weight:
193 / 85

Wysłany: 2020-05-20, 18:19   
   Multikonta: brak


- Cieszy mnie to że jesteś taka jak my wszyscy... Chociaż niektórym się to na pewno nie spodoba i nie podoba się od kilku lat to że jesteśmy inni... - miałem dość już krytyki i wytykania palców od innych ludzi i tej nienawiści do nas mutantów... Tak naprawdę jesteśmy tacy sami jak oni. Tylko z taką różnicą, że my mamy aktywny gen X i moce, a oni NIE ... Tej chwili najbardziej jednak cieszyłem się, że moja siostra jest ze mną. O niczym teraz nie marzyłem jak wrócić z nią do naszego gniazdka, a jak to mówi Savana Wehikum Tajemnic... Zjeść coś i rozłożyć kanapę i pogadać z Sav.
- Chodźmy stąd... Ulice o tej porze są niebezpieczne prowadź do Kampera - powiedziałem do niej złapałem ją pod pachę... - Prowadź o lady - zażartowałem by poprawić trochę humor... Sobie i jej... Wziąłem od niej torbę i pomogłem jej pozbierać rzeczy które się rozsypały. Poszedłem za Savaną i teraz po tej całej drodze mogę stwierdzić, że wcale tak daleko nie był zaprawkowany. Wróciliśmy do kampera.
- Mówisz że chcesz należeć do Bractwa? Ale po co? Po co chcesz do nich dołączyć do nich i pozwolić dalej ludziom gnębić takich jak my. Trzeba walczyć.. A nie stać jak dwa posągi i czekać aż sytuacja się rozwinie? - wnerwiłem się i uderzyłem pięścią o stół... Taka była prawda siostra chciała pomagać ludziom. Nie rozumiałem jej toku myślenia.
[Profil]
  [A+]
 
Savana Johnson



Jesteś tym, co robisz, nie tym, co mówisz, że robisz;

Aportacja

10%

...





name:

Savana Johnson

alias:
Sav

age:
22

height / weight:
157 / 52

Wysłany: 2020-06-03, 19:43   
   Multikonta: brak


- Wiem że to się niektórym ludziom nie spodoba ale mam już dosyć tych walk pomiędzy nami ... - to właśnie przez nie nie widziałam długo brata... Pracowałam jako kelnerka w pobliskim barze w końcu musiałam jakoś zarobić na utrzymanie kampera i siebie oczywście... w tym samym czasie próbowałam go znaleźć ale przez ten napięty grafik nie miałam czasu nic z tym robić dlatego bardzo sie ucieszyłam kiedy go zobaczyłam. Pamiętam jak go zabierali chciałam mu jakos pomóc ale strach przezwyciężył i zostałam w ukryciu widziałam jego wzrok który kazał mi tam zostać i sie nie wychylać w końcu mnie też mogli zabrać... Kiedy go wpakowali do ciężarówki nie wytrzymalam i zaczełam płakać nie mogłam zostac tam zbyt długo dlatego uciekłam...Ale najważniejsze jest to że jest już tutaj przy mnie.
-Wiem że o tej porze jest niebezpiecznie, zresztą teraz o każdej jest... Dobrze chodźmy stąd - wziełam go za ręke i poszliśmy do kampera ja zajeałm sie przygotowaniem posiłku wtedy brat mnie sie spytał o bractwo.
- Mowiłam już ci mam dosyć walk i traktowania nas jak dziwadła które można zabijać i zamykać w obozach... - podskoczyłam troche kiedy uderzył w stół... Wcale mnie nie wspierał w moim wyborze. Ja naprawde chciałam do nich dołączyć ale widac że on nie podziela mojego zdania. Wcale nie musiał sie tak unośić rozumiem go ze jest taki ponieważ to DOGS go zamknęło, a ludzie nas się boją. Ja chciałam również akceptacji, ale nie przez krew i przemoc... Bardziej pokojowo to co może Bractwo mi dać.
[Profil]
  [0+]
 
Quentin Johnson



Czemu nie...

Człowiek Tygrys

75%

barman/ diler / tatuażysta





name:

Quentin Johnson

alias:
Tagiér

age:
25

height / weight:
193 / 85

Wysłany: 2020-06-12, 20:18   
   Multikonta: brak


- czy ty siebie słyszysz? Chcesz dołączyć tylko dlatego że szukasz pokoju dla nas? Oni nigdy nie zakceptuja nas NIGDY... Myślałem że jesteś mądrzejsza... Najwidoczniej się myliłem - zdenerwowany usiadłem spowrotem na kanapę i patrzyłem pusto w podłogę.
- nigdy nie zakceptuja nas będą zawsze myśleć że robimy im krzywdę i jesteśmy mutantami... Gdyby chcieli mogliby cię zamknąć bez żadnego powodu tylko dlatego że jesteś inna od nich nie musiałabyś nic złego zrobić - nie chciałem się więcej kłócić więc wyszedłem z kampera żeby zapalić papierosa i opanować nerwy. Nigdy nie rozumiałem ich toku myślenia tego całego Bractwa... Próbują znaleźć pokojowe rozwiązanie na próżno....
Rozmyślając tak nawet nie zauważyłem że palę już 2 papierosa... Wyrzucając peta wróciłem w ciszy do kampera siadając. Czekałem tylko żeby zjeść a spokoju i pójść spać
[Profil]
  [A+]
 
Savana Johnson



Jesteś tym, co robisz, nie tym, co mówisz, że robisz;

Aportacja

10%

...





name:

Savana Johnson

alias:
Sav

age:
22

height / weight:
157 / 52

Wysłany: 2020-07-04, 08:00   
   Multikonta: brak


- Należy skończyć z tą nienawiścią... Bo jestem mądrzejsza mam dosyć już tych wal pomiędzy nami..- zdennerwowana wróciłam do robienia posiłku wolałam się już nie odzywać bo on i tak będzie przeciwko tem co mówię. W sumie miał racje to do niczego nie zmieni. Ja nie zamierzam zmienić swojego zdania. Chce być jak ta dziewczyna, która wykorzystuje swoją moc, by pomogać ludziom i mutantom. Mam dość już tej nienawiści miedzy rasowej. Było podobnie jak czarnoskóre osoby przeprowadziły się do Stanów. STOP NIENAWIŚĆ... Czas załatawić to w pokojowy sposób. Jak Quentin wyszedł zapewnie zapalić i jeszcze bardziej się truć. Ja przygotowywałam posiłek oraz myślałam o tym wszystkim. Każdy z nas miał inny sposób na radzenie sobie z problemami i emocjami. Nie wychodziłam, nie wowałałam go po prostu poczekałam aż wejdzie. Chciałam dać mu czas do odpoczynku oraz opanowania się swoich emocji.
- Nie mogę dojść do tego czemu nie chcesz mnie zrozumieć. Ja przez te wszystkie lata stałam za tobą... Zawsze cię wspierałam, a ty teraz nie potrafisz tego samego zrobić dla mnie. Jeśli nie akceptujesz mojej decyzji to przy najmniej ją uszanuj. Jasne każde z nas może pójść swoją stronę. Ja znajedę Bractwo, a ty swoją Rebele. Nie znaczy to, że musimy ponownie się rozdzielać. Możemy nadal mieszkać w kamperze i rozmawiać - powiedziałam do niego, kiedy wrócił do kampera. Nie chciałam się kłócić dla tego zaproponowałam kompromis.
[Profil]
  [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5