Poprzedni temat «» Następny temat
Domowe przedszkole - co tutaj się wyrabia
Autor Wiadomość
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2020-03-21, 21:39   Domowe przedszkole - co tutaj się wyrabia
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Wstając ranno była bardziej nie wyspana niż wtedy jak się kładła spać. Spodziewała się, że nie długo wrócą Chris i Nick z fabryki. Tak samo jak to, że Robert zdążył już poinformować szefa. Jak tamten co ją wydał, że chce wracać sama do domu... Mężczyźni z Rebelii byli większymi plotkarzami niż nie jedna kobieta. Siedziała na łóżku obserwując jak dziewczynki śpią. Trochę im tego zazdrościła... Sama chciała, chociaż na chwilę zamknąć oczy. Jednak wtedy na nowo widziała scenę śmierci chłopaka jak jego ciało upada. Wstała ostrożnie by nie budzić dziewczyn. Na razie jej pokój był posty pod szafą leżały torby z rzeczami obok nich spał Yogi, a Zefir siedział na szefie i ją obserwował. Miała ochotę mu powiedzieć, by się nie gapił tak. Jeszcze żyje... Ale czy na pewno... Sama tego nie była pewna. Jak miała przejść po tym do swojego życia. Czuła się jak tamtego dnia, kiedy An zmarła czy Nick powiedział jej o śmierci Conora. Jednak nie chciała brać leków... Chciała mieć przytomny umysł... Nawet jeśli to by jakoś pomogło. To nie chciała tego. Musiała być twarda... Dla nich... Jak to powiedziała ta dziewczyna... Teraz to ona była za nie odpowiedzialna. Nawet nie wiedziała co to słowo znaczy. Nigdy nie była odpowiedzialna nawet za siebie, a co dopiero za drugiego człowieka. Jednak teraz postąpiła bardziej dojrzale oraz odpowiedzialnie. Nie myślała o sobie tylko o nich... Bo gdyby tutaj o nich nie chodziło została by w domu. Pewnie zażyłaby leki i zakopała się w łóżku. Zamiast przywozić je tutaj i nie brać leków.
- Co ja teraz zrobie - powiedziała szeptem do siebie, bo nie miała pojęcia co będzie teraz. Spojrzała w lustro na swoje odbicie. Wyglądała jak siedem nieszczęść. Gdzieniegdzie były ślady krwi... prócz tego miała kilka zadrapań oraz ogólnie była pobijana.
Słyszała na dole jakieś głosy... Jednak stwierdziła, że pewnie szykują bar na wieczór. Nie długo powinien pojawić się jej bracia. Co ona im powie...
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Emma Williams



Życie bywa okrutne, ale czasami nie pozostaje nam nic innego,jak się z tym pogodzić.

Chlorokineza

8%

słodka dziewczynka





name:

Emma Layla Williams

alias:
Em; Emka; Lay

age:
9

Wysłany: 2020-03-22, 10:16   
   Multikonta: Penny


Wczorajszy dzień był przerażający, ale nie tak jak w tedy kiedy zginął tata i Layla moja siostra. Dzisiaj są moim aniołami... Bóg dał im skrzydła by mogli mnie strzec z góry. Niestety zabrał też do siebie Michaela.... Zostawiając mnie samą na tym świecie. Wiedziałam, że muszę być silna. Doskonale pamiętałam słowa taty, że jeśli Bóg daję ci cyntryny to nie dla tego, że cię nie kocha. Lecz chce cię sprawdzić. Co z nimi zrobisz...? Zrobię lemoniadę. Odpowiadałam tak samo jak teraz... Przertwam to i zaopiekuje się Anią. Pokaże Corneli i cioci Jednnifer, że nie jestem dzieckiem. Nawet jeśli mam ochotę płakać, krzyczeć to muszę być odważna. Nie po to oni wszyscy zginęli, bym ja się podawała. Muszę żyć dla nich i dla siebie... Tak powiedzieli by rodzice. Nie zamierzałam ich zawieść.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam w łóżku... Nie wiem jak dojechaliśmy na miejsce i nawet nie przeszkadzało mi to, że spałyśmy we trzy na dwuosobowym łóżku. To wszystko było bezznaczenia, bo ważne było to, że byliśmy tutaj... Gdziekolwiek to tutaj jest.
Obudziła się.... Ale nie miałam siły otworzyć oczy. Objęłam tylko ramieniem An i leżałam tak przez chwilę...
[Profil]
  [A+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2020-03-22, 17:28   
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie spała prawie całej nocy, nie mogła zasnąć to wszystko co się działo dookoła spędzało jej sen z powiek, nie mogła spać, nie mogła się na niczym skupić. Udawała, że śpi by nie rozbudzić dziewczynek obok siebie. Dopiero gdy usłyszała ciocię wymknęła się ciuchutko z łóżka by nie rozbudzić ich i podeszła do Esther wtulając się w nią. Po prostu wtuliła się w ciotkę bez słowa. Potrzebowała poczuć się bezpiecznie chociaż na chwilę. Od kiedy to wszystko się działo jej moce tylko szalały i nie pozwalały jej skupić się na niczym innym.
- Zrobimy śniadanie zanim się obudzą?
Zapytała cicho a jej twarzyczka nadal była zaspana.
- Wrócił już tata?
Zapytała ale domyśliła się, że raczej nie bo gdyby był, pojawiłby się tutaj obok niej. By jak zawsze objąć ją i ucałować na powitanie kolejnego dnia.
- Nie smuć się ciociu.
Poprosiła cały czas szepcząc do niej by nie zbudzić śpiących dziewczyn. Chociaż ona sama była niespokojna i aż ją korciło by wyjść z baru i zacząć szukać taty. Ale obiecała mu, że zostanie i pomoże Esther, że będzie pilnowała baru i pomagała w nim. Spojrzała na twarz cioci i dostrzegła, że jest cała od krwi.
- Ciociu...
Odezwała się zaniepokojona i dotknęła miejsc gdzie była brudna w oczach Van pojawiły się łzy przerażenia, że mogło się jej coś stać, a może...nie, nawet nie chciała myślęc.
[Profil]
  [AB+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

87%

Kierownik Baru / Barman / Przywódca Rebelii





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Oliver Mayes / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2020-03-26, 01:22   
   Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


W Lagunie nie było ich ponad tydzień. Mieli ważną misję do wykonania, którą także musiał wyjaśnić Vanessie. Nicholas chciał, aby ona i siostra Vincenta, zostały tutaj. Początkowo myślał, czy nie zabrać je do ich nowej kryjówki jaką była fabryka, ale ze względu na otwarcie baru uznał, że będą bardziej potrzebne do pomocy tutaj niż tam. Tamtejszy widok nie poprawi im nastroju i nie mylił się, samemu widząc rannych dookoła. Zmarnowanych mutantów, osłabionych i wystraszonych. Ale też i uradowanych, że nie są już w zamknięciu i mogą na nowo zacząć żyć. Nie był co prawda pewny tego jak jego córka by zareagowała na ten widok, ale chciał darować jej wrażeń.
Tak czy inaczej zgodnie z planem, wrócili ostatnim pojazdem z Chrisem i związaną Rebeccą do Laguny bardzo wczesnym rankiem, gdzie ruchu na ulicach sporego nie było. Będąc w kontakcie z miejscowymi rebeliantami, otworzyli im bramę i wjechali na teren wysiadając po chwili. Samochód transportowy wyjechał po tym, jak wszyscy wysiedli. Weszli do środka i zamknęli za sobą drzwi.
- Co z nią?
Zapytał jeden z rebeliantów, który z kolegą trzymał związaną Rebeccę, z zawiązanymi oczami czarna przepaską.
- Do celi więziennej. Później do niej zajrzę.
Odpowiedział Nicholas, a koledzy uczynili jego polecenie, zabierając kobietę do piwnic. Nicholas westchnął i spojrzał na Chrisa.
- Jak już widzisz, tutaj mieszkamy a od początku miesiąca rozkręciliśmy biznes.
Rzekł do brata, wchodząc głębiej korytarzem, kierując się wstępnie do kuchni. Rozmowami na parterze mogli zwracać na siebie uwagę.
Nicholas na sobie miał ciemne spodnie, ale zamiast koszuli i kurtki, ciepły sweter. Co jeszcze go charakteryzowało, to prawa ręka w temblaku i mały opatrunek na lewej skroni. Na lewym barku miał przewieszony swój plecak, jaki zabrał ze sobą na misję. Ruszył korytarzem, kierując się w stronę schodów na górę.
[Profil]
  [AB+]
 
Christian Wilson



Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.

Kriokineza

68%

D.O.G.S członek OT





name:

Christian Wilson (Spivey)

alias:
Frost; Fubuki; Kazahana; Christian Spivey

age:
25 lat

height / weight:
185 / 78

Wysłany: 2020-03-28, 19:55   
   Multikonta: Ruth
  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Tydzień... Jeden cały tydzień, jak byłem wolny. Jak odzyskałem to co wydawało mi się nie możliwe. Hmm... Najlepiej stwierdzi minął tydzień, jak zerwałem się ze smyczy DOGS. Chociaż raczej prawidłowe stwierdzenie byłoby jak przecięto tą smycz. Teraz mogłem w końcu poczuć się, że naprawdę żyję. Moje rodzeństwo było ze mną oraz byliśmy bezpieczni. Mogliśmy odbudować to co czas zamazał oraz utraciliśmy kiedyś. Naszą rodzinę... Co prawda nic nam nie zwróci rodziców. Jednak mieliśmy siebie.
Przyjechałem wraz Nicholasem i Penelope do nowego miejsca. Odróżnieniu od kobiety nie miałem zakrytych oczów. Więc spokojnie mogłem patrzeć i w końcu odetchnąć pełną piersią. Ciężko było opisać lub też powiedzieć to co tej chwili czułem. Co od tygodnia czułem...
Miejsce do którego dojechaliśmy niczym nie różnił się od zwykłego baru. Pewnie nie jednokrotnie przechodziłem koło niego czasie patrolu. Nigdy bym nie domyślił się, że to właśnie tutaj ukrywa się rebelia. Nawet tego, że sam będę się tutaj ukrywać. Teraz jak byłem wolny trzeba było rozplanować następne poczynienia. Takie jak co dalej... Wiedziałem, że DOGS mnie szuka tak samo jak wszystkich innych uciekinierów z DOMU i Penelepy, czy raczej Rebeccę. Ciężko było mi się zdecydować jak mówić na kobietę. Dla mnie było Reb, a ona uważała się za Penelope.
Słysząc stwierdzenie, że do celi więziennej spojrzałem na brata. Nawet nie mogłem sobie wyobrazić to co teraz czuje. Wiedziałem, że ją kocha i to też była matka jego dziecka. Jednak tej chwili było też DOGSem z krwi i kość. Przy pierwszej lepszej okazji wydała by nas i nasze położenie.
- Widzę, ale nie musisz przed de mną niczego ukrywać. To tylko chwilowe - powiedziałem do niego. Były dwie możliwość albo Rebbeca odzyska wspomnienia albo też ponownie jako Penelope zakocha się w Nicholasie i to wszystko będzie zbędne.
_________________
[Profil]
  [A+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

72%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
23

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2020-03-29, 16:34   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 lata Giftedów!


Miała ochotę przeklinając wyzywać cały świat od najgorszych. Na język pchały się miliony słów... Wszystkie łączyło jedno nie były przeznaczone do uszów dziecieć. Dlatego stała tak przy lustrze obserwując swoje oblicze oraz patrząc na dziewczynki. Nie miała pojęcia co będzie jutro, albo pojutrze. Jednak one sobie poradzą z tym co wiedziały. Ona była przyzwyczajona do śmierci... Czemu to właśnie musiało spotkać je.. Czemu musiały być tego świadkiem? Nawet nie miała pretensji do małej An, że większość jej ran to właśnie ona jej zadała. Była dzieckiem, które widziało śmierć kogoś bliskiego. Sama pamięta jak była wtedy kiedy znalazła ciała rodziców. Poczuła na dłoni przyjemne ciepło widziała. Jak spojrzała na nią zobaczyła światło i iskry uciekające od niego. Zacisnęła dłoń, aby zniknęło. Nie chciała by obudziło dziewczynki. Wtedy też usłyszała szept Vanessy. Spojrzała na nią i uśmiechnęła się...
- Wszystko jest dobrze - powiedziała do niej z lekkim uśmiechem, bo przecież nie będzie rzucać wszystkiego na barki dziecka. Sama do końca nie widziała co zrobi. Słysząc zanipokojony głos oraz widząc łzy w oczach małej.
- To nic... Przypilnuj Emmy i Ani. Okej? Ja wezmę prysznic. Lepiej będzie jak twój tata nie zastanie mnie w takim stanie. Zaraz wracam i później zrobimy razem wszystkie śniadanie - powiedziała do Vanessy. Nie wiedziała jakby zareagowali jej bracia, jak by ją teraz zobaczyli. Może, żeby lepiej gdyby jej nie widzieli?
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Emma Williams



Życie bywa okrutne, ale czasami nie pozostaje nam nic innego,jak się z tym pogodzić.

Chlorokineza

8%

słodka dziewczynka





name:

Emma Layla Williams

alias:
Em; Emka; Lay

age:
9

Wysłany: 2020-04-04, 19:21   
   Multikonta: Penny


Nie miałam siły by otworzyć oczy, a tym bardziej płakać. Wczorajszy dzień należał do jednych z najgorszych. Na pierwszym miejscu był dzień, kiedy zostali zabici tata i Layala, a po tem jak mama umarła i oczywiście ten... Nie wiedziałam ile już łez przepłakałam po tym wszystkim. Najgorsze w tym wszystkim było, że nawet nie miałam jak powiadomić Corneli i cioci o tym, że Mick nie żyję, że również został zamordowany. To wszystko działo się tak szybko... Nie mogłam w nocy zmróżyć oka, a teraz nawet nie miałam sił ich otworzyć. Jedynie przytuliłam do siebie An... Cornelia kazała mi przy niej zostać. Chociaż nie mogłam pomóc mojemu kuzynowi to jej nie zamierzałam zawieść. Zbyt wielu bliskich straciłam... Ciocia i Cornelia były nie wiadomo gdzie, a tak prócz nich i An nie miałam nikogo.
Słyszałam rozmowę między panią Esther i Vanessą... Co było dziwne, pamiętałam ją. Jeszcze za czasów bractwa. Jak razem się bawiliśmy, jak tylko nam pozwalano. Fajnie, że była tutaj... Chociaż gdzie właściciwie to tutaj jest. Nie otwierałam nadal oczu. Nie zamierzałam do czasu, aż An śpi.
[Profil]
  [A+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

12%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
10 lat

height / weight:
145/31

Wysłany: 2020-04-22, 20:21   
  

   1 Rok na Giftedach!


Uważnie przyjrzała się cioci Esther i nieco nie do końca pewnie ale skinęła głową. W końcu ona była dorosła a nie Van, mimo to i tak powie tacie, że ciocia miała na sobie krew. Może on będzie wiedział? Byle tylko szybko wrócił. Gdy tylko wyszła się ogarnąć, Vania podeszła do śpiących dziewczynek i cicho westchnęła. Usiadła nieopodal nich i zerknęła na śpiące "księżniczki". Uśmiechnęła się smutno zastanawiając się kiedy tata wróci. Ostrożnie jeszcze postanowiła podejść i okryć je bardziej by nie czuły zimna i mogły spać spokojniej. Sama po cichutku wsunęła się na swoje łóżko i siedząc po turecku czekała w zadumie i milczeniu.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5