Poprzedni temat «» Następny temat
Levi "Paw" Griffin.
Autor Wiadomość
Levi Griffin



Demonom będę grał kołysankę.

wierności i przebaczenia ucz się od psa

70%

samotny





name:

Levi Griffin

alias:
Paw

age:
22

Wysłany: 2017-12-17, 14:45   Levi "Paw" Griffin.
   Multikonta: Cheolmin


Levi "Paw" Griffin
urodzony w Olympii 18 listopada 1995 roku (urodziny obchodzi 23 grudnia), mieszka Olympii od zawsze, przynależy do Bractwa Mutantów, piastuje stanowisko sanitariusza, wizerunku użycza Asa Butterfield
historia

…Twoje życie?...

Zupełnie inaczej jest, jeżeli masz kogoś, kto cię kocha. To ci daje setkę powodów, aby żyć. Ja ich nie mam. Chyba… Oceń sam, co? Wtedy mi powiesz czy jest sens robić pętlę ze sznura i wieszać się na pierwszym lepszym drzewie, upuszczając gitarę przy ostatnim wdechu…


Jesień. Nie każdy lubi tą porę roku, bo jest taka deszczowa i ogólnie wszystkim uśmiechy z twarzy znikają, gdy tylko szykują kurtki i próbują wyjść na tą cholerną chlapę, by dotrzeć choć na chwilę do sklepu i kupić jakiś głupi chleb. A co było z bezdomnymi? Oni musieli chować się po kątach najciemniejszych uliczek i zakrywać się kartonami, by przeżyć każdą noc, niosącą jakieś nowe wydarzenie, z reguły mocno negatywne… Tak też było z jedną, młodą dziewczyną. Gnała przez kałuże, by dostać się do najbliższego szpitala i tam w spokoju oddać się lekarzom. Chciała uratować swoje dzieciątko za wszelką cenę. Ona mogła umrzeć, ale on? Nie. Za wcześnie, by latał tam na górze z białymi skrzydełkami i patrzył się na życie śmiertelników, co chwila wzdychając głośno i zazdroszcząc im miłości, której nigdy nie zaznał…
Przeskakiwała kolejne kałuże, trzymając się kurczowo brzucha i spoglądając na twarze nieznajomych, którzy udawali, że nie widzą co się z nią dzieje. Nie zdążyła… Wywróciła się na chodnik, wcześniej opierając się o ścianę jakiegoś starego, opuszczonego teatru i urodziła dziecko.
Przestraszyła się wielkiej kałuży krwi na ziemi i czym prędzej uciekła z miejsca wydarzenia, zawijając berbecia w ubrania. Chłopczyk, nazwany wtedy Remy'm, wychowywała nastolatka, błąkając się po opuszczonych domostwach, kradnąc dla niego jedzenie i tak przez kolejne 3 lata.
Nastała sroga zima, a kobieta nie przeżyła niskiej temperatury. Dziecko zostało samo, na mrozie, krzycząc na cały głos.

Czy ktoś go znalazł?

Julia Griffin, pracownica pobliskiego domu dziecka, właśnie wracała z nocnej zmiany. Słońce delikatnie przeciskało się przez ciemne chmury, śnieg ustąpił i łatwiej było usłyszeć... Skomlenie psa.
Kobieta automatycznie weszła w ciemny zakamarek, skąd dobiegał przeraźliwy płacz. Jej oczom ukazał się malutki, biały szczeniak. Był cały mokry, rozdygotany i patrzył się na nią błękitnymi ślepiami.
Nie zastanawiając się zbyt długo, chwyciła go ostrożnie w dłonie, zawinęła w chustę, którą miała na szyi i zabrała do domu. Tam delikatnie przemyła i zadbała o to, by doprowadzić go do najlepszego stanu.

Julia wiedziała, że teraz będzie miała dwa razy więcej na głowie. Była samotną matką. Jej mąż zginął w wypadku samochodowym, zostawiając i ukochaną, i swojego syna, Charles'a. Zaraz po tragedii Julia wyprowadziła się z domu męża, by ponownie zamieszkać ze swoją matką- ta obiecała, że będzie zajmowała się Charles'em w dni, kiedy córka będzie musiała chodzić do pracy. Jakie było zdziwienie starej Griffin, gdy Julia przyniosła do domu białego pieska! Choć kręciła z niedowierzaniem głową, nie powiedziała ani słowa. Nawet nie zaproponowała, by oddać go do schroniska. Był taki mały i bezbronny... Julia postanowiła go nazwać Paw, bo choć szczeniak wyglądał niczym śnieżnobiała kulka, na jednej łapie miał czarną skarpetkę.

Na drugi dzień po znalezieniu psiaka, Julia zamiast odsypiać nockę, opatuliła Pawa w grube koce i wybrała się do weterynarza, aby od niego wziąć jakieś wskazówki, jak opiekować się szczenięciem.
Paw przez całą drogę smacznie spał, mrucząc sobie coś pod nosem, ewentualnie wydając jakieś pojedyncze piski.
Julia z uśmiechem weszła do gabinetu weterynaryjnego, już miała odsłaniać słodkie szczenię z ciepłego koca, gdy nagle... Cała lecznica usłyszała wrzask. Wrzask dzieciaka, który wydobywał się z grubej tkaniny. Julia podskoczyła, weterynarz podobnie. Drżącymi dłońmi odsunęła kocyk i ujrzała różową, rozwrzeszczaną twarz ciemnowłosego dzieciaka. Nie za bardzo wiedząc co ma robić, odwróciła się na pięcie, zostawiając zdziwionego lekarza na środku gabinetu.
Zaczęła biec przez kolejne uliczki, byle szybciej do domu, byle szybciej do matki... Przytulając dziecko, drące się na cały głos, jakby miało w sobie siłę co najmniej kilkudziesięciu srajmajtków.

Tak więc dzień po znalezieniu Pawa, dokładnie 23 grudnia, owy Paw stał się Levim Griffinem, jedynym mutantem w rodzinie Griffin.

Levi "Paw" rósł jak na drożdżach, wychowując się wraz z Charles'em. Od samego początku opowiadana była jego dość dziwaczna historia. Julia twierdziła, żeby wychowywał się w świadomości o swojej mocy, dzięki której w przyszłości będzie mógł lepiej nad nią panować. Mówiła mu, że ma inną mamę (i tak naprawdę nie wiedziała do końca, czy to był człowiek, czy może pies), ale nigdy nie dała mu poczucia, że jest w rodzinie piątym kołem u wozu. Był otaczany miłością i ciepłem. Babcia i Julia traktowały go na równi z Charles'em.
Moc Levie'go sprawiała dużo kłopotów, zwłaszcza w stresujących sytuacjach. Chłopczyk zamieniał się w psa zawsze wtedy, kiedy czuł się zagrożony. Bywało tak, że kiedy jednej nocy Julia kładła spać Levie'go do kołyski, rano widziała w niej białą kulkę. Ewentualnie na odwrót- w legowisku czasami leżał bobas z pełną pieluchą.
Chyba nie trzeba wspominać również o tym, że śpioszki i pieluchy darły się zaraz po tym, gdy nadchodziła przemiana?

Strach było brać go do lekarza, bądź weterynarza. Julia nauczyła się, że gdy chłopiec będzie czuł jakiekolwiek negatywne emocje, od razu zamieni się w swoją drugą postać. Griffin zaczęła więc praktykować naturalną medycynę, przynajmniej jeżeli chodziło o Levie'go.

u Charles'a w wieku 5 lat zdiagnozowano autyzm. Dziecko zwyczajnie przestało się bawić, reagować na jakiekolwiek słowa. Z początku lekarz myślał, że Charles po prostu wolniej się rozwija, jednakże z biegiem czasu wydano na niego wyrok.
Jedyną deską ratunku dla Charles'a okazał się jego młodszy "brat". A w zasadzie... Jego druga forma, którą Charles uwielbiał nad życie.

Kiedy Levi skończył 7 lat i już trochę więcej rozumiał, zawsze gdy Charles miał gorszy dzień, starał się zamieniać w Pawa i bawić z nim tak długo, jak tylko mógł. Początkowo wychodziło kiepsko- zamiana w psa odbywała się albo tylko częściowo, albo kończyła się klapą. Im więcej Levi skupiał się na swojej drugiej postaci, tym częściej przyjmował ją w nieodpowiednich miejscach. Kiedy jeszcze nie uczęszczał do szkoły, nie było większego problemu, gdyż Julia zawsze trzymała rękę na pulsie. Problemy zaczęły się wtedy, kiedy Levi został ubrany w malutki garnitur i musiał pójść na rozpoczęcie roku.

Dobrze, że Julia w porę zareagowała. Tuż przed wejściem do szkoły Levi zmienił się w Pawa, który zaczął biegać niczym oszalały po terenie całej placówki. Oczywiście Griffin nie mogła go złapać, bo szczeniak sądził, że ta ganiając go, chce się z nim bawić.
Levie'go i Charles'a zaczęła uczyć przyjaciółka Julii, wiekowa nauczycielka, która przychodziła do nich do domu.

W 2014 roku zaczęło się piekło. Świat oszalał. Julia dowiedziała się, że mutantów na Ziemi jest więcej. Że nie tylko Levi ma taki dziwaczny dar. Nie zastanawiała się którą stronę w walce ma wybrać- od razu zapisała się do organizacji From People To People, a później w panice szukała miejsca, gdzie mogłaby ukryć swe dziecko i być pewną, że będzie bezpieczne.

W 2014 roku Levi ostatni raz widział Julię, babcię i Charles'a. Dołączył do Bractwa Mutantów, gdzie mieszka aż po dziś dzień. Tęskni za rodziną i ma nadzieję, że jest bezpieczna. Niestety, od paru lat nie miał z nią kontaktu i nie wie co się dzieje z mamą i bratem.
Aktualnie w Bractwie zajmuje stanowisko sanitariusza, ze względu na swoją niezwykłą mobilność w terenie, zwinność w okradaniu pobliskich aptek i... Delikatnej substancji w ślinie, która przyspiesza leczenie drobniejszych ran.

charakter
Kim jesteś?...

Podobno człowiekiem, ale innym niż wszyscy. W końcu każdy jest jedyny w swoim rodzaju, prawda? Ja nie próbuję wtapiać się w otoczenie, a przynajmniej bardzo się staram tego nie robić…


Zwyczajny? Chyba nie. Wspaniały? Nie ma przecież takich ludzi na świecie. A Ci, którzy uważają się za ideały są zwyczajnymi idiotami. Prawda niegdyś boli, ale jest najlepszym lekarstwem na wszystko…
Więc jaki naprawdę może być Harry? Trochę zabawny, albo nawet bardzo, bo przez przyjaciół jest nazywany „pieszczotliwie” błaznem…Chadza prosto przed siebie i próbuje wszystko w swoim życiu poukładać uśmiechem. Da się tak? On odpowiada, że daje radę, choć jest ciężko i niekoniecznie do wszystkiego da się uśmiechnąć. Czy gdy założysz czarne ubranie na pogrzeb, możesz powiedzieć, że pokazywałeś wszystkim naokoło białe zęby? Prędzej srebrzyste łzy i ten krzywy wyraz twarzy, który pokazuje tęsknotę za daną osobą… Harry do dzisiaj zastanawia się nad tym gdzie te wszystkie osoby, które odeszły mogą się teraz znajdować… Bo według niego zmarły zostawia włókno ze swojego serca tutaj, na ziemi, by to połączyło się z jeszcze żyjącymi osobami, gorzko tęskniącymi.
Ukazując swoje uczucia obnażamy duszę, prawda? Czy to właśnie znaczy, że chłopak nie ma żadnych sekretów i chce pokazać całe swoje wnętrze? Wypluj to natychmiast, by tylko ziemia zapamiętała tą bezsensowną ślinę, splamioną głupawymi słowami.
Mimo tego, że on jest taki otwarty i próbuje ze wszystkimi żyć w zgodzie, by nie obrazić nikogo choćby westchnięciem czy krzywym spojrzeniem, to ma swój sekret. A w zasadzie sekrety, o których wiedział tylko on. No i jego brat.
Nie, nie ma go już przy nim, chłopak rozmawia z nim co noc i opowiada dokładnie całe swoje dni. Przysięga, że gdy woła jego imię, czuje na ręce dotyk jego palców, a przed oczami widzi chwile, podczas których wywoływał uśmiech na jego twarzy. Nieskończona radość z powodu pamięci... Długotrwałej pamięci, nienaruszonej i takiej wrażliwej… Wszyscy mówią, że głowa jest potrzebna do nauki. Do matematyki, która pokazuje liczby, do angielskiego, grożącego słówkami no i fizyki, „zachęcającej” wzorami. On świetnie ją wykorzystuje do ludzi. Do wydarzeń. Nie zapomina nawet bezinteresownej kawy, wypitej ze zwykłym kolegą czy może koleżanką, która miała takie piękne, niebieskie oczy… Prawie jak morze. Widzisz, czujesz i słyszysz ten szum…Aż by się chciało napisać o tym wiersz, albo piosenkę, ale czasami brakuje słów. A muzyka? Potrafi pokazać wszystko, dlatego także tylko nią można opowiedzieć historię swojego życia i tylko nią odczytać szyfr, napisany każdym oddechem, albo nawet jego brakiem. Każdym śmiechem, albo płaczem. Każdym szczęściem, a także smutkiem… Ale po co nam to wiedzieć? Zadaj jedno pytanie. On ci na nie na pewno odpowie.
opis mocy
Łapy, łapy, cztery łapy, a na łapach pies kudłaty. Kto dogoni psa? Kto dogoni psa? Może ty, może ty, może jednak ja!

Dar ujawnił się u Levie'go w 3 roku życia. Po traumatycznym przejściu, kiedy maluch został na mrozie, bez żadnego okrycia, dachu nad głową, automatycznie zamienił się w psa, by podnieść swoją temperaturę ciała. Wtedy jeszcze był śnieżnobiałą, małą kulką, z charakterystyczną czarną skarpetką u prawej, przedniej łapy.
Aktualnie mutanci twierdzą, że przypomina skundlonego owczarka szwajcarskiego. Jest nieco wyższy niż przedstawiciele tejże rasy, a ponadto o wiele szczuplejszy.
Levi, zaznajomiony z mocą od maleńkiego, radzi sobie z nią już całkiem dobrze, jednakże bardzo silne emocje nadal potrafią wpływać na chłopaka w ten sposób, że zamienia się w psa w najmniej oczekiwanym momencie. Na szczęście w aktualnym wieku już nie rozrywa swoich ubrań na szczątki, tylko zostawia je gdzieś w tym miejscu, w którym właśnie się przemienił.

• Dzięki swojej mocy ma wyostrzone zmysły- szczególnie węchu i słuchu. Pamięta zapach każdego człowieka, ponadto potrafi powiedzieć skąd owa woń pochodzi. Ot, prawdziwy z niego tropiciel.
• Niestety... Słaby z niego wzrokowiec. Musi nosić okulary, a ponadto nie rozróżnia większości barw. Przykładowo, kolory tęczy rozpozna następująco: ciemnoniebieski, jasnoniebieski, szary, jasnożółty, ciemnożółty (wpadający w brąz) i bardzo ciemny szary.
• W ciele psa nadal rozumie bardziej język ludzi, choć ginie mu zdolność do mówienia. Mimo tego, że kiedy spotka prawdziwego psa, jest w stanie "dogadać" się z nim szczątkowo, to jednak w ciele czworonoga nadal brakuje mu typowych zachowań dla prawdziwego zwierzęcia.
• Jego łagodny charakter ma odzwierciedlenie w drugim wcieleniu. Nigdy nikogo nie pogryzł, trochę wieczny z niego dzieciak, ponadto jest wspaniałym antydepresantem, no bo kto by nie chciał przytulić się do wielkiego, puszystego psiaka!
• Choć naukowcy twierdzą, że ślina psów zawiera wiele zarazków i nie powinno się dawać lizać psu twarzy, rąk, a co dopiero ran, to... Ślina Levie'go ma niesamowite działanie. Pies, jak wiadomo, liże swoje własne rany, żeby przyspieszyć ich gojenie. W tym wypadku może pomóc z drobnymi skaleczeniami jak i głębszymi ranami ludzi, których koi ból i delikatnie przyspiesza proces leczenia.
• Niestety, podczas przemiany, jego kość ogonowa ciągle narusza skórę, więc chłopak ma wiele problemów, jeżeli chodzi o rany tam... Na dole pleców.
• Ponadto podczas dłuższych sesji w ciele psa, później kiedy przyjmie ludzką postać, miewa silne bóle głowy, niekiedy nawet paraliże połowy ciała, mrowienie w rękach i nogach.
• Wiecznie cierpi na bolący kręgosłup.

ciekawostki

• Jest rannym ptaszkiem.
• Uwielbia słodycze, aczkolwiek straszliwie mu szkodzą. Zwłaszcza czekolada.
• Dlatego najbliżsi kupują mu przekąski... W sklepie zoologicznym.
• Ogólnie Levi ma ścisłą dietę, która składa się głównie z mięsa. Oczywiście witaminy również przyjmuje, bo na samym białku by nie pociągnął...
• Nigdy jeszcze nie miał dziewczyny.
• Jest wysoki i bardzo chudy. Mierzy 183 centrymetry.
• Niezwykle zwinny i wysportowany. Jego ulubionym sportem jest... Piłka. Bieganie za piłką. Frisbee. No wszystko, za czym da radę zapieprzać w długą!
• Czasami w ludzkiej postaci miewa psie odruchy. Bractwo się już przyzwyczaiło,
jednak zawieranie znajomości z nieznajomymi bywa ciężkie.
• Większość nazywa go "Paw", on sam też twierdzi, że to jego prawdziwe imię,
gdyż zostało nadane wcześniej niż "Levi".
• Uwielbia naturalną medycynę i czyta o niej całkiem dużo. Julia leczyła go tylko i wyłącznie w taki sposób, gdyż bała się go zabierać do lekarza.
• Nienawidzi listonoszy.
• Koty od niego uciekają gdzie pieprz rośnie. Nawet gdy jest w ludzkiej postaci.
• Wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia!
• Nie potrafi śpiewać. Zawsze, gdy próbuje... Wychodzi mu z tego jakieś wycie.
• ...Ale za to gra na gitarze!
• Uwielbia patrzeć w niebo, gdy jest pełnia.


[Profil]
 
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2017-12-18, 16:47   
  

   2 Lata Giftedów!


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 70%
Karta jest przepiękna! Kocham już Leviego całym sercem swoim *.* chcę już grać z Tobą
i nigdy nie przestawać!
Tymczasem już więcej nie słodzę, tylko przechodzę do ograniczeń! Levi może być w psim ciele przez 5 postów, kolejne 2 musi odpocząć, by znów móc korzystać ze swojej mutacji.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5