Poprzedni temat «» Następny temat
Hopper & Maisie
Autor Wiadomość
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-12-05, 18:27   Hopper & Maisie
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Nick dzwoni...
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2018-12-05, 18:51   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Sally
Przeraźliwa, prawie głucha cisza, jaka panowała w mieszkaniu przez ostatnie godziny, wyłącznie na samym początku wyjątkowo mocno dawała się jej we znaki. Im dłużej w niej tkwiła, tym bardziej zdawało się jednak, iż była w stanie się do niej przyzwyczaić.
Czuła się zdecydowanie zbyt zajęta, aby myśleć o tym praktycznym braku normalnych dźwięków, jakimi powinno być wypełnione każde normalne ludzkie siedlisko - zwłaszcza tak duże i zaludnione jak getto. Dla kogoś, kto nie był tutaj po raz pierwszy, było to tym bardziej zauważalne i odczuwalne.
Nie trzeba było być jasnowidzem, by domyślić się, iż to właśnie ta sama grypa, której próbowała przeciwdziałać Maysilee, była powodem tego, że DOM wyglądał - i brzmiał - teraz niczym typowe miasto duchów. To było wystarczające podsumowanie.
Poniekąd adaptując się do obecnych warunków i samej praktycznie się nie odzywając - do kogo zresztą miałaby to robić, skoro postanowiła dać choremu odpocząć? - stanowczo zbyt mocno drgnęła na dźwięk telefonu, którego dzwonek zabrzmiał naprawdę głośno. Macając się po wszystkich możliwych kieszeniach, wyciągnęła telefon po kilkunastu sekundach od przerwania tej ciszy. Rzuciła jeszcze tylko spojrzenie w kierunku materaca, podchodząc do okna i przesuwając palcem po ekranie komórki. Nawet nie spojrzała, kto dzwonił.
- Halo? - Spytała rozkojarzona, opierając się o parapet i spoglądając na opustoszałą dzielnicę.
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-12-05, 19:20   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Nick

Sally miała wyjść na jeden, góra dwa dni. Nie było jej już od czterech. Tak, Hopper pamiętał cały ten jej wykład o tym jak jest dużą dziewczynką i da sobie radę sama... Ale w takich czasach jak te, nie znika się tak po prostu na dwa dni, bo całe twoje otoczenie zaczynało już zakładać, że jesteś martwy i gnijesz w jakimś rowie. Hopper bardzo nie chciał zakładać takiej wersji wydarzeń, więc zadzwonił. Może akurat tym razem nie był cholernym idiotą, który czekał kilka dni, zanim postanowił zainteresować się kimś, na kim właśnie były prowadzone brutalne eksperymenty. Nie chciał o tym myśleć, ale kojene prawa Murphy'ego jakoś same przychodziły mu do głowy.
Ale Sally odebrała. Rozpoznał jej głos. To oznaczało, że nie była martwa, więc przynajmniej mamy jakiś plus.
- Coś długo nie wracasz z tej czytelni - rzucił w swoim zwyczaju, bez żadnego powitania.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2018-12-05, 19:55   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Sally
W porównaniu do tego tłoku, jaki wcześniej dało się dostrzec na ulicach, do tłumów ludzi wylewających się z okolicznych budynków, do gwaru, hałasu i chaosu sprzed zaledwie paru tygodni... Ten dzisiejszy obraz getta przypominał Maisie coś bardzo upiornego, wręcz apokaliptycznego.
Nawet ilość biało-szarego dymu wydobywającego się z wysokiego komina pobliskiej fabryki była jakby o wiele mniejsza, a przy tym najwyraźniej w zupełności wystarczała, by prawie całkowicie zasnuć tę część nieba, zlewając się z nisko zawieszonymi chmurami i sprawiając, że okolica była jeszcze bardziej ponura... Jeszcze bardziej opustoszała.
Jak na ironię, z tej wysokości dało się także dostrzec wielki, posępny mur oraz część miasta za nim. Nieco oddalonego, jakby usilnie dodatkowo odizolowanego od getta. Ładniejszą, bardziej kolorową i gdzieniegdzie poprzecinaną promieniami słońca, jakie tam - tutaj już nie - przedzierały się przez chmury. To było jak dwa całkowicie inne światy. A ona tak bardzo pogrążyła się w tym, że prawie całkowicie zapomniała o drugim.
Takim, który najwyraźniej upominał się o nią, wykorzystując do tego najmniej spodziewaną osobę. No, chociaż teoretycznie... Po tych wszystkich rozmowach dotyczących kontroli nad jej życiem, czy to nie było jednak na swój sposób logiczne? O dziwo, tym razem nie miała też nic przeciwko temu. Wręcz przeciwnie - sama nie sądziła, że tak bardzo potrzebowała usłyszeć czyjś głos. Zwłaszcza kogoś, kto pokrętnie się o nią troszczył.
- W bibliotece źle się dzieje, Nicky. Pleśń pożera większość książek. - Mruknęła dosyć... Przykrym? Na pewno znacznie smutniejszym niż zazwyczaj tonem głosu, tym razem także się nie witając, choć zazwyczaj raczej nie pomijała tego punktu rozmowy. Obecnie czuła się jednak rozbita i wymęczona. A to były przecież tylko... Tak właściwie, ile to było dni?
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-12-14, 16:31   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Nick

Oczywiście, czego mógł się spodziewać? Coś u niej zaczęło się sypać, a ona była zbyt uparta, żeby... Nie, to było złe słowo. Była zbyt dużą altruistką, żeby to po prostu odpuścić. Hopperowi nieszczególnie uśmiechało się w ogóle puszczanie jej tam, ale potrzebowali kogoś po drugiej stronie muru - chociaż okazjonalnie. Z resztą, Sallly Maisie nie przeżyłaby, gdyby po prostu nie mogłaby nic zrobić. Gdyby zabronił jej wychodzić do getta, albo oglądałby jak codziennie coraz bardziej się męczy, albo... cóż, zwyczajnie by go nie posłuchała.
Problemem było to, że w getcie zaczynało być coraz niebezpieczniej, ta cała choroba się rozprzestrzeniała. I nie, nie chodziło o to, że Maisie się zarazi. Prędzej wypruje sobie żyły albo zabije ją ktoś potrzebujący leków, nie mówiąc już o tym, że samo DOGS mogło się zainteresować kim ona właściwie była.
Westchnął ciężko słysząc jej odpowiedź. W zasadzie, mógł się tego spodziewać.
- Zgaduję, że próby namówienie cię do powrotu są bezcelowe? - spytał zrezygnowany. - Potrzebujesz czegoś?
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2018-12-15, 00:15   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Sally
- Znalazłam... - Z początku jak gdyby nie odnosząc się do jego słów, urwała, wzdychając cicho. - Kolejną zniszczoną książkę, której nie mogę tu tak zostawić. - Im bardziej się nad tym zastanawiała, tym mocniej chciała odezwać się bez tych wszystkich kodów, metafor czy innych stwierdzeń, które brzmiały tak... Nie na miejscu. Wiedziała jednak, iż nie byłoby to dla nich korzystne. Gdyby ktokolwiek podsłuchiwał tę rozmowę, znacznie bezpieczniej byłoby nadal trzymać się założeń. Mimowolnie pokręciła więc głową, przymykając oczy i oddychając ciężko, zanim ponownie się odezwała.
- Najlepiej byłoby, gdybym mogła ją stąd zabrać, ale obawiam się, że właściciel tak po prostu mi jej nie odda. - Oczywiście, że D.O.G.S. nie miało tego zrobić. W żadnym wypadku. - Środki do konserwacji bardzo by się przydały. Jakiekolwiek. - W końcu zaczynało brakować jej nawet zwykłych kawałków materiału do okładów... Aczkolwiek... Czy mogła prosić o coś takiego? Nie chciała, by ktoś jeszcze się narażał.
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-12-15, 09:56   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Nick

Westchnął ciężko. No tak, czego innego mógłby się po niej spodziewać? Przecież to była Sally. Ona przyciągała takich ludzi jak magnes, a oni chętnie korzystali z jej troski. Nie był w stanie jej zatrzymać, z całą tą jej dobrocią, więc zostawało mu tylko patrzeć jak raz za razem ktoś ją wykorzystuje i próbować upewnić się, że tym razem nie wyjdzie na tym aż tak tragicznie.
- Sally, gdyby zostawić cię samą na dość długo, znalazłabyś całą bibliotekę, trzy parasole i zegar z kukułką. Oczywiście, wszystkie pilnie wymagające twojej pomocy - skwitował tylko. Nawet nie próbował się zastanawiać czym był zegar z kukułką w tej całej ich metaforze.
Nie mógł jej mieć tego za złe, taka właśnie była, tak mieli dobrzy ludzie… ale cholera, utrzymanie jej przy życiu, całej i niezałamanej, mogłoby być łatwiejsze. Nie mówiąc już o kolejnym z jej genialnych przemyśleń, które usłyszał.
- Nawet o tym nie myśl. Nie wyniesiesz tej książki, nie sama. - A już z pewnością nie, kiedy był chory. Nie ważne jak potrzebujący był ten mutant, ściągał na jej głowę zagrożenie - w im gorszym był stanie, tym większe. Tak to działało. Dlatego w części walk lepiej było ranić niż zabić. Wykluczało się z gry dwie osoby, zamiast jednej. - Nie mogę ci niczego obiecać, wiesz jak to u nas wygląda. Jeżeli będę miał kogoś w okolicy, przekażę mu żeby coś ci podrzucił, ale nie mogę tam wysyłać ludzi tylko dla ciebie. Pewnie gdybyś przyjechała, byłoby prościej… ale i tak tego nie zrobisz, prawda?
Znał ją. Aż za dobrze ją znał i dopóki ta dziewczyna będzie mieć wybór, nie zostawi kogoś w potrzebie samego.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2018-12-16, 17:59   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Sally
- Nasz... - Zaczęła, przez chwilę szukając odpowiedniego słowa, jednak bardzo szybko rezygnując z tego pomysłu na rzecz najprostszego określenia, jakie tylko mogła znaleźć. - Dom i tak wygląda niczym biuro rzeczy znalezionych, nie uważasz? Wszyscy coś zbieramy. U mnie padło na książki, ale gdybym zobaczyła naprawdę ładny zegar z kukułką... Chciałabym powiesić go w moim pokoju. - Sama nie do końca wiedziała, do czego prowadziły te porównania, jednak na swój sposób ją to rozbawiło. Zawsze lubiła kody i szyfry, nawet w tak ponurych i nieprzyjaznych okolicznościach, jak te, w których się teraz znajdowali.
- Jest cieniutka. - Zaoponowała, nawet jeśli doskonale wiedziała, że miał rację. Nie była w stanie tego zrobić. Nie samodzielnie i bez czyjejkolwiek pomocy. I nie była chyba aż tak nierozsądna, żeby podejmować jakąkolwiek próbę. Nawet teraz, gdy obróciła się twarzą do wnętrza pomieszczenia, rzucając okiem na chorego drzemiącego na zwykłym, tanim dmuchanym materacu posklejanym srebrną taśmą. Pod stertą ubrań, nie zaś pod dobrą pierzyną. Ze swetrami zamiast poduszki i w codziennych ciuchach... To nie powinno wyglądać w ten sposób.
- Nie, dopóki nie muszę tego zrobić. - Odpowiedziała, uśmiechając się smutno do telefonu. - Dziękuję. - Cóż, była naprawdę wdzięczna za jakiekolwiek wsparcie - nawet jeśli wyłącznie moralne. To i tak było dużo, tak samo jak chęć. Nieistotne jednak, o ile łatwiej byłoby, gdyby sama odebrała swoje środki do konserwacji, po prostu nie mogła tego zrobić. Chwilowo nie było jeszcze aż tak tragicznie, by wolała podjąć ryzyko, zamiast siedzieć przy chorym.
- Jak ma się sytuacja, no... Wiesz, u was? Wszyscy jesteście zdrowi?
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-12-26, 13:08   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Nick

Była niereformowalna. Mogłaby chociaż udawać, że wcale nie jest taką rupieciarą... ale w pewien sposób, jego też to bawiło. Pokręcił głową, chociaż dziewczyna nie mogła tego zobaczyć. Co on takiego okropnego zrobił w swoim życiu, że teraz musiał się użerać z Maisie, zabierać jej wszystkie zegary z kukułkami? Och, ciężki żywot przywódcy Bractwa Mutantów.
- S... Maisie, choćby to była ulotka, nie wyniesiesz jej. Z resztą, nie słyszałaś że niegrzecznie jest kraść? - spytał, lekko żartobliwie, ale to nie zmieniało tonu wcześniejszej części jego wypowiedzi. Nie mogła tak ryzykować, nie w pojedynkę. Już samo puszczanie jej tam to było o wiele więcej niż to, na co powinien jej pozwalać. Cholera, może powinien poszukać wtedy lepszego rozwiązania, zamiast po prostu ją puszczać, żeby potem się nie przekradała przez mury z fatalnym sprzętem, ściągając na nich tylko większe niebezpieczeństwo. Oczywiście, poza wszystkim potrzebowali tam kogoś... ale to nie musiała być Maysilee.
- Podziękujesz mi, jak będziesz już siedzieć w naszym domu - rzucił. Tym pisanym małymi literami. Dopóki to wszystko się nie wyjaśni, a ona nie wyjdzie z tego cała, nie miała mu za co dziękować. Po prostu robił to, co do niego należało - w pewnym sensie jeszcze zanim przejął to stanowisko. Skoro od początku znał konsekwencje i był w stanie pomóc, w pewien sposób odpowiadał za te wszystkie błędy głupoty, popełniane przez ludzi dookoła niego. - Ostatnio parę rzeczy gorzej działa, ale liczę że to kwestia temperatury i suchego powietrza, a nie jakiegoś grzyba. Nic, czym musiałabyś się martwić. - Sam z resztą też czuł się nieco gorzej, ale najpewniej po raz kolejny to była kwestia przepracowania, zwłaszcza że nie miał typowych objawów przeziębienia. Z resztą... chyba zaczynał się denerwować Obcym. Został w końcu tylko miesiąc.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2018-12-28, 17:43   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Sally
- Jeśli dłużej tu pozostanie, wymiarami zacznie przypominać znaczek pocztowy. Przecież wiesz, że bibliotekarze z tego miejsca wręcz uwielbiają technikę diy i przerabianie wszystkiego na mniejsze, chudsze, łatwiejsze do upchnięcia. Wnętrze książek nie ma dla nich znaczenia. Zależy im wyłącznie na tym, by pochwalić się jak najobszerniejszą biblioteczką. Wizualnie, nie treściowo. - Stwierdziła z pewnym zgorzknieniem, nie powstrzymując się przed długim, ciężkim westchnieniem i ponownym rzuceniem spojrzenia na książkę, o której dziś tyle mówiła.
Natrafiając na nią po raz pierwszy i doświadczając tylu nieprzyjemności ze strony trudnej w obyciu zawartości, nie sądziła, że aż tak szybko zacznie się przywiązywać. Owszem, praktycznie od samego początku miała z tym problemy - z nadmiernie łatwym nawiązywaniem więzi, często jednostronnej, z innymi osobami. Mimo to, nie zamierzała tego w żaden sposób przepracowywać. Lubiła te kontakty, czasami być może nawet trochę za bardzo.
Czasem poniekąd utrzymywała je także na siłę. Przyzwyczajenie wygrywało z dyskomfortem powodowanym przez znacznie mniej przyjemne doświadczenia. Nie zapominała o nich, ale odsuwała je od siebie - możliwie jak najdalej, w jak najgłębszy zakątek świadomości. Ba, ostatnio robiła to trochę za często, ale... To przecież nie było aż tak złe, prawda? Nie mogło być. Nie w tym świecie, w którym liczyły się wszystkie, nawet odrobinę pozytywne relacje.
- Już ustaliliśmy, że ludzie lubią znikać je ode mnie. - Mruknęła wymijająco, wzruszając przy tym ramionami. Cóż, nie musiała nawet posługiwać się jakimkolwiek przykładem. Nie w tym konkretnym przypadku. Jakby nie patrzeć, sam William także był taką znikającą publikacją. Nie miała mu tego specjalnie za złe - już nie - nawet jeśli kiedyś sprawiło jej to niezmierną przykrość.
Poniekąd nawet cieszyła się w jego imieniu. W końcu, gdyby nie wyparowanie, a następnie odnalezienie się u kogoś innego, nie byłby tą osobą, którą był w tej chwili. Głową Bractwa, szanowanym członkiem społeczności mutantów, szczęśliwym - przynajmniej jak na jej oko - partnerem dopasowanej do niego drugiej części, czekającym na sequel. Nie mogła nie czuć dumy z tego powodu. Tak robili przyjaciele. Gdyby tylko jeszcze aż tak bardzo nie ingerował w to, co chciała zrobić...
Rozumiała to. No, starała się zrozumieć, w końcu działanie na własną rękę było wyjątkowo ryzykowne, ale... Ale przecież nie działała aż tak znowu samodzielnie, czyż nie? Towarzyszyli jej inni ludzie, nawet jeśli w większości w ten mentalny sposób. Poza tym... Zawsze mogła się wycofać. Nie naraziłaby Bractwa, nie w żaden umyślny sposób. Pojmowała, że był głową organizacji i musiał wszystko kontrolować, ale - na wszelkie świętości - nie był jej ojcem. A ten ton zdecydowanie na to wskazywał.
- Dobrze, tato. - Przytaknęła, mimowolnie wywracając oczami. Cóż, miał zostać ojcem, być może dobrze było trochę przed tym potrenować. W końcu wychowywanie dziecka w takiej rzeczywistości niosło za sobą nowe, całkowicie świeże i niezbadane dotychczas problemy. Teoretycznie to był okres wojenny, teoretycznie świat miał za sobą już wiele walk i wojen, ale jeszcze nigdy żadna z nich nie dotyczyła osób o nadnaturalnych zdolnościach i nie rozciągała się na aż taką skalę.
- Pijcie dużo wody, łykajcie witaminy i wietrzcie, gdy to konieczne. - Stwierdziła i... Cóż. Nie musisz się martwić nijak tu nie działało. Wiedział o tym, prawda? Podobne słowa zazwyczaj przynosiły wręcz całkowicie odwrotny skutek. Tak było i w tym przypadku. - Może dobrze byłoby wysłać gdzieś twój niewydany sequel? Patrząc na to, jaka panuje tu sytuacja, mógłby zabrudzić się tym grzybem... - Nie chciała się wtrącać, ale... No, zamierzała to robić.
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-12-30, 15:38   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Nick

- To samo tyczy się wszystkich ich książek - wyjaśnił ciężko. Sally nie była w stanie zbawić całego świata i chyba ktoś musiał jej to wyłożyć. - Nie dasz rady wyciągnąć wszystkich, najpewniej jeśli spróbujesz którąkolwiek wynieść... dostaniesz zakaz zbliżania. - To chyba była dobra metafora. - Już pomijając to, jakie ty możesz ponieść konsekwencje, będą mieć jednego konserwatora mniej. Zgadnij na kim to się odbije? - Tak, to był dobry argument. Sally zrobi wszystko, żeby jej decyzje nie odbiły się na innych, niewinnych. Pomoc jednemu nie mogła być ważniejsza od pomocy wielu, nie ważne w jakim stanie był ten mutant.
I gdyby tylko Hopper znał szczegóły tej sytuacji... nie byłby szczególnie zszokowany. To była Sally Griffin - albo Maysilee Griffith czy jakkolwiek chciała się tam nazywać - ona miała magnes na ludzi z problemami, a jakby tego było mało, za wszelką cenę próbowała ich naprawić. Kiedy wracała d Bractwa, Hopper obiecał sobie że będzie tą osobą, która nie pozwoli jej się tak idiotycznie zamęczać i brać na siebie więcej niż powinna... ale najwidoczniej szło mu chujowo. Kolejna rzecz na długiej, długiej liście. Może jednak powinien ją ściągnąć z powrotem. Może powinna porozmawiać z jego przemądrzałą siostrą - oczywiście, kiedy ta już będzie się miała już lepiej. Kolejna rzecz, którą spieprzył. Och, świetnie.
- Tak, więc nie rób drugiemu co tobie niemiłe i poczekaj na swój egzemplarz. - A przynajmniej, aż ten nie stanie się jej. Wtedy może zacząć się bawić w to całe naprawianie świata.
Chyba powinien porozmawiać z nią o tym, co zaszło te parę lat temu. Rzecz w tym, że to z pewnością nie była rozmowa na telefon... a on był chujowy w zaczynaniu rozmów. Chciał się w jakiś sposób wyjaśnić, ale właściwie nie był pewien ile chciał jej powiedzieć. Nikomu nie mówił o takich rzeczach, może Wallace, ale z nią było inaczej... Miał wrażenie, że nawet nie musiał wypowiadać żadnych słów, żeby ona rozumiała o co chodzi. Sally była zupełnie inna niż oni, jakby to całe gówno nigdy na nią nie spłynęło. Altruistyczna. Miła. Nie tak poparana, po prostu dobra. Lubił ją, cały czas go obchodziła... i nie chciał, żeby zobaczyła kim był naprawdę. Gdyby znała o nim prawdę, całą... nie sądził, żeby ktoś taki jak ona byłby w stanie w ogóle wytrzymać z nim w jednym pokoju, nawet jeśli cholernie próbowałaby udawać, że to nic nie zmienia.
- Wow, to było... - nie skończył. - Liczę, że mnie posłuchasz, Silee - dodał, zdrabniając jej imię. To nie jego wina, że akurat brzmiało ja silly. I... chyba faktycznie zaczynał się zmieniać we własnego ojca. Cholera, było z nim źle. Kiedy się tak zestarzał?
- Wiem, nie pierwszy raz widzę na oczy przeziębienie, sytuacja jest pod kontrolą - wyjaśnił spokojnie. Może i nie był najlepszym przywódcą jaki istniał na ziemi - ba, jakiego miało Bractwo - ale nie był idiotą. - I ponownie: wiem. Próbuję. Ale znasz współautorkę, a ona nie jest zbyt entuzjastycznie nastawiona do tego pomysłu. - Jakby próbował się jej pozbyć, a nie ochronić ją. Uwielbiał jej silny charakter, ale czasami mógłby być słabszy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2018-12-30, 23:29   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Sally
- Wszystkie z nich potrzebują nowego właściciela i wyrwania się z tej zagrzybiałej, wilgotnej biblioteki, ale ta książka... - Po raz kolejny zamierzała protestować przeciw temu, co sugerował... Przeciw dojściu do wniosku, iż było tu stanowczo zbyt dużo osób, którym należałoby pomóc, by skupiać się na tej jednej, konkretnej.
A przecież to właśnie od tego rozpoczynało się największe zmiany. Od drobnych kroczków, początkowych działań, pomocy jednemu człowiekowi, nim pomoże się całej grupie ludzi. Gdyby nie natrafiła na Thomasa, najpewniej skupiłaby się na kimś innym, bo po prostu chciała zrobić różnicę. O ironio, również zainteresowanie właśnie tym mieszkańcem getta robiło różnicę. Być może Hopper nie rozumiał tego w tej chwili, ale była pewna, iż pojąłby to, gdyby to właśnie on znalazł się w podobnej sytuacji... I gdyby to właśnie ta osoba, jaką napotkał, tak bardzo przypominałaby mu o kimś, kogo kiedyś zawiódł.
- Wszystkie publikacje są wyjątkowe, ale ta jedna... Ma dla mnie znaczenie, rozumiesz? - Nie zamierzała się z nim wykłócać. Jeśli zaistniałaby taka potrzeba, najpewniej - jak zwykle zresztą - po prostu westchnęłaby i nadal robiła swoje, ale jeżeli tylko istniała szansa poparcia własnego stanowiska... Nie zamierzała nie spróbować tego wykorzystać.
- Przypomina mi o czymś, co czytałam w młodości. Nie jest tą samą książką, ale jest dostatecznie podobne, bym wiedziała, że to gatunek, który mogę polubić. Już przywiązałam się do bohaterów. - No, teoretycznie chodziło o bohatera - liczbę pojedynczą, jednakże po tak długim czasie, jaki spędziła w towarzystwie kogoś rozmawiającego z duchami... Cóż, dosyć głupio byłoby jej zignorować ich obecność. Najpewniej kręcili się gdzieś w okolicy, patrząc i nasłuchując. Ze słów Thomasa wynikało, że bywali ciekawscy i bardzo obrażalscy, jeśli nie traktowało się ich w poprawny sposób. Sama nie wiedziała, czemu, ale wolała nie działać im na nerwy.
- Do państwa też, państwo duchy. - Mruknęła, przysłaniając ręką głośnik, by niepotrzebnie nie zdenerwować Williama. Wolała nie sprawdzać, jak zareagowałby na wieść, iż przebywała w towarzystwie dziwnych sił nadprzyrodzonych, które zrzucały kubki z półek i poruszały prowizorycznymi firankami. Miał dostatecznie dużo własnych problemów, a ona już i tak zawracała mu głowę samym gettem.
- Jeśli nie mogę jej wynieść, wciąż tu zostanę. Spróbuję to zrobić na miejscu. Przecież wiesz, że nie chcę zaszkodzić innym konserwatorom. - Jeśli w czymś miał rację, to rzeczywiście w tym, iż jej działania mogły dosyć brutalnie odbić się na ludziach, na których im obojgu zależało. Wbrew jego słowom, nie zamierzała jednak czekać, aż dostanie egzemplarz książki. Już go tu miała... I mogła tu pozostać, jeśli wynikała taka potrzeba. Zwłaszcza że przecież już i tak poprosiła go o wsparcie i dostarczenie kilku środków. Bez nadmiernego tatkowania, oczywiście, jak i również bez zdrobnień, które powodowały u niej pobłażliwe parsknięcie.
- Jeśli coś by się działo, wiesz, gdzie możesz mnie znaleźć, prawda? - Oczywiście, że wiedział. W końcu zawsze wiedział. Czy tego chciała, czy nie, miał nosa do inwigilowania ludzi. O ironio, uważała to jednak za całkiem uroczą umiejętność, nawet jeśli ta troska bywała naprawdę przesadna. - Mogę spróbować z nią porozmawiać, jeżeli tego chcesz. Może ktoś inny przemówi jej do rozsądku...
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2019-01-06, 00:41   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Nick
Westchnął ciężko, słysząc słowa dziewczyny. Przecież nie mogło pójść prosto, prawda? To była Sally, cholernie niereformowalna z tym swoim pomaganiem. A jakby tego było mało - to była sprawa osobista. Dziewczyna nie była taka jak on, nie tylko jeśli chodziło o wady, ale też o zalety. Ona nie potrafiła odciąć się od emocji, a przecież to one były tutaj najniebezpieczniejsze. Do ilu bezsensownych śmierci doprowadziły?
- Nie zapominaj, że to nie jest ta sama, nie ważne jak podobna. Tamtą już dawno skończyłaś czytać - przypomniał jej. Teoretycznie, to było oczywiste, ale praktyka bywała bardzo różna. Tak łatwo można było zapomnieć, że nie da się zmienić przeszłości, sam przeżywał to już zbyt wiele razy. Z resztą, to było ufanie nieznajomym - nie ważne jak bardzo znajomi się wydawali, było niebezpieczne. I zgadnijcie co? Hopper nie miał zamiaru pozwalać, żeby ta dziewczyna zginęła przez swoje dobre serce i naiwność. - Nie strać głowy. Czytanie podczas przechodzenia przez ulicę może się naprawdę źle skończyć - dodał kolejny truizm, ale po raz kolejny czuł, że to jest potrzebne. Dziewczyna nie miała tam nikogo, kto przypomniałby jej, dlaczego nie powinna się zachowywać w ten sposób.
I najpewniej, gdyby jakimś cudem Hopper usłyszałby słowa dziewczyny, uznałby że zwariowała bez reszty i kazałby jej wracać do Bractwa - albo jeszcze lepiej, wysłałby kogoś za nią. To już zakrawałoby o jakiś obłęd.
- Okay - odpowiedział na te jej wszystkie deklaracje. Co innego miał zrobić? Przecież już wiedział, jak to się potoczy. Cholera, może powinien jednak spróbować ją wyciągnąć, wbrew jej woli. Może jeśli nie będzie wracać, a on będzie mieć dość ludzi. - Tak, tak, wiem - powtórzył na jej kolejną propozycję. Może zacząłby udawać, że pilnie potrzebują jej pomocy? Spore szanse, że sama by przyszła… i równie spore, że odstawiłaby coś niebezpiecznego po drodzę.
I nie mógł powstrzymać parsknięcia śmiechem, kiedy usłyszał jej kolejną propozycję. To było zbyt absurdalne, żeby mógł zachować powagę.
- Nie sądzę, że to jest dobry pomysł, Sally - odpowiedział. Może powinien powiedzieć Silee?
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2019-01-26, 13:21   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Sally
- Wiesz, że nigdy nie skończyłam jej czytać. - Zaprzeczyła, starając się brzmieć jak najbardziej normalnie i... Cóż, przekonująco. - Nie poznałam zakończenia, a to sprawia, że jeszcze bardziej pragnę dorwać ją w swoje ręce. - To było przykre, ale zwyczajnie prawdziwe. Nie mogła temu zaprzeczyć, więc sama po prostu o tym mówiła.
- Ta ulica bardziej przypomina autostradę, jeśli o to chodzi. Nawet nie powinno mnie na niej być, wiem o tym. - Stwierdziła, jednak w jej tonie nie było słychać ani skruchy, ani tym bardziej chęci rezygnacji z tego pomysłu. Jak dotąd, całkiem znośnie poruszała się po tym terenie, robiąc mniej lub bardziej ryzykowne rzeczy i... Chwilowo było w miarę w porządku, nawet jeśli czasem powijała jej się noga. To było całkowicie normalne, prawda? Zdecydowanie nie wyglądało na koniec świata.
- Nienawidzi mnie, wiem. - Parskając cichym śmiechem na wspomnienie o Matilde, pokręciła głową.
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2019-02-21, 15:06   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Połączenie: Nick
Przewrócił oczami, słysząc słowa Mayi. Przecież wiedziała o co mu chodziło, nie musiała go łapać za słówka i gdyby mogli swobodnie rozmawiać, nie dałaby rady w ogóle tego zrobić. Musiała zdawać sobie z tego sprawę i celowo manewrować między metaforami.
- Nie zawsze możesz dostać to, czego chcesz - stwierdził tylko. Powinna się z tym pogodzić, tak jak on musiał pogodzić się z Elvirą. Nie zapominać, cały czas nie pozbył się tego kolczyka z portfela… Ale Sally już nigdy nie da rady wrócić do tamtych czasów. Musiała o tym pamiętać, a gdybanie tylko pogarszało sytuację.
- A mimo tego, ciągle koło niej się kręcisz - zauważył, ale już bez żadnych moralizatorskich tonów. Miał świadomość że jej nie zmieni.
Nie mógł powstrzymać uśmiechu na słowa o Wallace. Tak, pewnie dla większości ludzi pewnie tak wyglądała. Pewnie on sam też tak wyglądał. Co gorsza, za mało ich to obchodziło, żeby coś z tym zrobić.
- Wiesz, Sally… ma po prostu silny charakter. Trudny. Cholernie trudny - dodał rozbawiony. To chyba powinna być wada, więc dlaczego nie czuł, jakby nią była? - Uważaj na siebie - dodał, zanim się rozłączył.

połączenie zakończone
_________________
Po 12.01 Hopper jest ogolony na łyso i ma opatrunek z tyłu głowy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 5