Tom po chwili mógł usłyszeć czyjś głos.
- Hej. Korespondowaliśmy ze sobą. Kpt Awesome z tej strony. - chwila ciszy w słuchawce - Liam nie jest w najlepszej formie, ale póki co jest w stanie rozmawiać. Jest zachrypnięty, więc nie męcz go za długo. - usłyszał zasadniczy głos, po czym nastała chwila ciszy i telefon został przekazany Liamowi
Nie był pewny czy powinien dawać u ten numer. Co prawda używał go tylko do połączeń z mutantami, na dodatek łącząc się z satelitą w Europie, wiec namierzyłby go najprawdopodobniej w Berlinie. Tak samo tyczyło się numeru, który do niego zadzwonił. Nie, Tom nie zamierzał hakować tego śladu. Mógł się chociaż spytać, czy znał jego prawdziwe imię, bo co jak co nic mu nie powiedział co mógłby wiedzieć tylko Liam, a w zamian chciał masę innych informacji. Może jednak desperacja pchnęła go w tą głupią schadzkę jak dzwonienie do siebie.
-Yo. - odpowiedział mu mocny męski głos -Daj go do telefonu i nie przeciągaj. -dodał czekając na kolejny głos.
Chwila ciszy jaka się teraz nastawał w słuchawce sprawiała straszne napięcie w jego organizmie. Czuł jak każdy mięsień mu się napiął. Jak może brzmieć jego brat przez telefon i czy na pewno był jego bratem?
-Hallo? -odparł jak tylko usłyszał jakiś lekki oddech w słuchawce -Liam?
Wysłany: 2018-12-12, 19:36
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
połączenie
Słyszał, jak Alex wstępnie rozmawia z jego bratem. A później poczuł w dłoni telefon, który mu podał przyjaciel. Liam na ekran nawet nie spojrzał, mając już tę świadomość że pewnie nic nie zobaczy albo niewyraźnie. Poza tym, nawet światło z komórki bywało wrażliwe dla jego oczu. Chyba, że ekran był bardzo przyciemniony.
Przyłożył słuchawkę do ucha, słysząc też jak Alex wychodzi z pomieszczenia. Nie wiedział jak się odezwać. Lecz pierwszy zrobił to Thomas. Ten jego głos. Dawno go nie słyszał. Ale na pewno się zmienił. Bardziej męski niż chłopięcy.
- Thomas...?
Nie był pewny czy to on. Ale skoro on wypowiedział jego imię tak samo zrobił Liam. I jak na złość, musiał się rozkaszleć. Tyle że tym razem nie pluł żółcią i krwią.
- Przepraszam... Pewnie wiesz, że jestem chory.
Odezwał się ponowie, choć cicho, to i tak starał się jak mógł mówić słyszalnie. Wymęczy swoje gardło ostatnimi siłami aby tylko móc rozmawiać z bratem. To dwadzieścia lat...
Naprawdę ta chwila wyczekiwania była koszmarna. To tak jakby miało ci nagle stanąć serce, zwłaszcza, ze może po drugiej stronie zaraz usłyszysz głosik swojego młodszego braciszka. Jakież było jego zdziwienie słysząc własne imię w słuchawce. Tylko Karen aktualnie nim się posługiwała, a sam Tom wolał by inni nie znali jego prawdziwych personaliów, jednak to tylko było imię, imię wypowiedziane nieznanym mu głosem.. Cóż Liam musiał naprawdę spora mutację przejść w wieku nastoletnim, a jednak.. Poczuł od razu jak dłonie mu się trzęsły, a wargi zadrgały z emocji. Nawet jak słyszał jak kaszle, czuł jak serce mu ściska. Jeśli to prawda to jego brat z jakimś bliskim mu przyjacielem tam leży i umiera na tą dziwną chorobę, a on jedyne co mógł to usłyszeć jego cichy wymęczony chorobą głos. Bolało to.. Okropnie.
-Taa. Twój przyjaciel mi pisał o tym, że to chujowe ustrojstwo cię rozłożyło na łopatki. - odparł starając się, by głos mu z emocji nie zadrżał -Szczerze.. Myślałem, ze się spotkamy, a nie będziemy gadać przez głupie urządzenie. -znów czuł jak drży mu ciało -Ale dobrze wiedzieć, że jeszcze żyjesz bracie.
Wysłany: 2018-12-12, 22:56
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
połączenie
Słysząc odpowiedź, Liam zamknął mocniej oczy, czując jak łzy zbierają mu się pod powiekami. Tyle lat czekania i szukania. A oni w tym przypadku nie mogą zobaczyć się. Liam przez moment myślał, że przez te emocje, nie będzie wstanie utrzymać telefonu przy uchu. Zacisnął jednak dłonie, jedną na telefonie, drugą na pościeli. Urządzenie komunikacyjne trzymał w lewej, prawą za wiele nie ruszał, będąc podłączonym do kroplówki.
- Nawet nie wiesz... Jak tego chcę...
Chciał zobaczyć brata, choć wiedział że to niemożliwe.
Otworzył oczy, choć nie widział nic, to przynajmniej próbował sobie wyobrazić, jak Tom może teraz wyglądać.
- Też się cieszę, że żyjesz... Że chociaż mogę cię usłyszeć, Tom.
Pociągnął nosem, a łzy spłynęły mu z kącików oczu. To jedno pewnie ze szczęścia, a drugie z dodatkowo posiadanego kataru.
Nie tylko jego wzruszenie brało. Dla tej chwili żył i spieprzył swoje życie.. Tylko dla brata, którego chciał odnaleźć uciekł przed obowiązkami, uciekł od mężczyzny, który go kochał, uciekł bo... Chciał go chociaż raz jeszcze zobaczyć. A teraz.. Teraz jedynie co mógł to wsłuchiwać się w jego cichy głos i panować nad swoimi emocjami. Nie wypadało mu się rozklejać, a jednak czuł jak obraz zamazywał mu się jak tylko powiedział kolejne słowa.
-Jeśli jest coś co mogę zrobić by ci pomóc to wal. -odparł czując jak walczy ze sobą by go nie szukać na własną rękę- Kiedy cię znalazłem... Nie chciałbym cię stracić Liam.. Zbyt długo czekałem na tą chwilę. O tyle rzeczy chciałby cię wypytać, ale nie przy... Sam wiesz jak to jest z tymi telefonami. -odparł z lekkim westchnięciem w głosie- Zatem jeśli mogę jakoś ci ulżyć, sprawić byś poczuł się lepiej to powiedz to temu swojemu kumplowi. Umówię się z nim najwyżej. -dodał
Tak wiedział, ze sporo mówił, ale chciał jakoś czuć się przydatny. Jeśli z jego bratem jest tak źle, chciałby zrobić wszystko by mu ulżyć.
Również chciał z nim pogadać na tyle tematów, jednak nie przez telefon, tutaj musiał im wystarczyć jakikolwiek dialog.. Nie dało się inaczej, wszędzie były podsłuchy. Telefony nie były takim bezpiecznym już urządzeniem, chociaż w sumie.. Czy kiedykolwiek były? Jeśli się je odpowiednio zmodyfikowało, można było trochę zatrzeć śladów, ale nie wszystkie.
Wysłany: 2018-12-14, 00:46
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
połączenie
Tom zawsze lubił gadać. Tak i teraz był rozmowny w przeciwieństwie to Liama. W tej sytuacji to było wręcz zrozumiałe, ze względu na chorobę jaka zaatakowała młodszego Ellswortha.
Normalnie chciało się płakać. Liam ledwo co powstrzymywał łzy, a te same spływaly mu z kącików oczu. Odnaleźli się. W końcu, choć zajęło im to ponad dwadzieścia lat. Ile to Liam miał do niego pytań. Ile chciał wiedzieć, co się z nim działo. Gdzie był, czym zajmował. Ale jak słusznie zauważono, telefon nie jest odpowiednią opcją na szczegółowe wyzwania i opowieści.
- Nie wiem...
W czym Thomas miałby mu pomóc? Liam nie miał pojęcia. Choć chciałby jego obecności, co jednak było wręcz niemożliwe.
- Ja tak samo...
Potwierdził jego słowa, że ma do niego dużo pytań, że widział się z jego bratem. Na więcej słów Liam nie miał siły produkować się, przez co powstawały krótkie odpowiedzi. Dodatkowo czuł, że mówienie zaczynało sprawiać mu poważne problemy.
Milion pytań nasuwało mu się ciągle. Chciał się dowiedzieć o nim jak najwięcej.. Przede wszystkim czy miał szczęśliwe dzieciństwo, bo to go najbardziej obchodziło.. Chciał wiedzieć też czemu zabił tamtego człowieka, o ile to było oczywiście 100% prawdą. Jak się zmienił.. To jak wyglądał.. Widział zdjęcia dość aktualne, przynajmniej wiedział jak jego młodszy braciszek stał się mężczyzną z krwi i kości.. Chociaż.. Dla niego pewnie zawsze pozostanie tym małym słodkim Liamkiem.
-Liam.. Widzę, że rozmowa sprawia ci problemy.. Ja… Może lepiej jak coś byśmy się potem skontaktowali jak ci się polepszy albo mogę do was wpaść, dla mnie to nie problem. -zamilkł na chwilę chcąc usłyszeć jakiejkolwiek odpowiedzi
Nie chciał męczyć brata, ale z drugiej strony usłyszenie chociaż go.. Napawało go całym wzruszeniem.. Chciał go przytulić, chciał go poczochrać po tych włosach i powiedzieć, że się zarósł.. Ale nie mógł.. I to go cholernie bolało gdzieś tam w środku serca.
Wysłany: 2018-12-16, 13:22
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
połączenie
Tak. Rozmowa sprawiała mu problem. Jedynie mógłby słuchać jak brat mówi, opowiada, ale od siebie już nie był wstanie wykrzesać więcej jak pojedyncze zdania. Niby na początku szło dobrze, ale później, mozolnie.
- Nie... Nie fatyguj się... Przyjaciel będzie z Tobą w kontakcie. W razie czego.
Bardzo chciał się zobaczyć z bratem, ale po pierwsze - to jest bractwo, a osoby z nim nie związane nie powinny znać miejsca jego położenia. Druga sprawa to taka, że Liam nie chciał, by brat widział go w tak fatalnym stanie. Poza tym, nawet gdyby teraz doszło do tego spotkania, Liam nie byłby wstanie ujrzeć Toma, ze względu na pogarszający się wzrok. A widział coraz gorzej. Prawie w ogóle.
- Muszę kończyć... Trzymaj się.
Po tych słowach, Liam po prostu odsunął słuchawkę od ucha i gdyby to nie był smartfon a telefon z klawiaturą, łatwiej byłoby mu o wyłączenie połączenia w urządzeniu. A tak, musiał poczekać aż Alex przyjdzie, albo Tom sam się rozłączy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum