Poprzedni temat «» Następny temat
Finn Devitt
Autor Wiadomość
Finn Devitt
[Usunięty]

Wysłany: 2018-12-04, 20:19   Finn Devitt

Finn Devitt
urodzony w Bray, Hrabstwie Wicklow w Irlandii, 1988 roku, mieszka w Seattle od kilku lat, przynależy do D.O.G.S., jako mieszkaniec Getta, wizerunku użycza Fergal Devitt
historia
Wyobraź sobie, że wszystko, co dotychczas zdobyłeś. Nieważne, czy to świetna kariera, wielkie pieniądze, przepiękna miłość..

Wszystko zostało ci odebrane.

W Irlandii sprawa mutantów przed atakiem terrorystycznym traktowana była, jako wymysł fantazji oraz teorie spiskowe. Cóż.. Przynajmniej oficjalnie. Mutanci istnieli już wcześniej, więc rozwój nielegalnych działalności, badających - jak to nazywali - "te potwory", był wtedy u szczytu swej dominacji. Tylko nieliczni wiedzieli, zaś jeszcze mniej liczni prowadzili badania, i to nie byle jakie. Ale od początku..
Finn nie należał do żadnej patologicznej rodziny. Rodzice kochali go i starali się dla niego jak najlepiej. Mieli dla niego zaplanowaną nawet całą przyszłość. Wiedzieli, na jakie studia pójdzie, jaką pracę dostanie. Gdyby mogli, pewnie wybraliby mu nawet żonę. Cóż, nie mogli. Młody Finn nie wiedział, że jego ojciec jest jednym z najlepiej prosperujących badaczy mutantów na nielegalnym rynku. Oczywiście wszystko było uszyte pod przykrywką "doktora, który leczył ludzi" - tak mawiał Finn, chwaląc się wszystkim swoim ojcem. Matka o tym wiedziała, jednak sama będąc pod rządami swojego męża nie pisnęła o tym żadnego słowa. Nie, żeby ojciec był tyranem, po prostu matka wspierała go w tych działaniach, zaś tatuś - będąc osobą nadzwyczaj inteligentną - po prostu za jej zgodą kierował nią w kwestiach badania mutantów i krycia go. Wszystko zaczęło się, gdy chłopak przyzwyczajony do gnębienia młodego Finn'a postanowił sobie w tym dniu porzucać do niego kamieniami. Jak to na dziecko, jego celność nie była jakoś zaskakująco dobra. Mimo tego, dla Finna, gnębionego już od dłuższego czasu zdawało się, jakby każde spotkanie z nim mogło skończyć się dla niego czymś strasznym. Dostał w głowę. Nie było żadnego zadrapania, nie lała się krew, jednak piełko jak diabli. I nagle coś w nim pękło. Nie miał już siły stać w kącie i być popychanym przez niego. Wezbrała w nim nieznana siła, która kierując nim, wzięła kamień, którym rzucił w stronę agresora. Pech chciał, że widzący wszystko ojciec dostrzegł, jak ów kamień został naładowany jakąś dziwną energią, która po zetknięciu z ciałem agresora sprawiła, że kamień wybuchł, odrzucając chłopaka na parę metrów. Nie miał wyjścia. Mimo, że kochał swego syna, jak nic na tym świecie, to jedno wydarzenie sprawiło, że zaczął nim gardzić. Z matką było identycznie. Odrzucony przez najbliższe mu osoby został zabrany do jednej z placówek, gdzie jego ojciec prowadził badania. Badania.. Mimo, że bliżej im było do tortur, ciągle nazywane były badaniami. Ciągłe kłucia igłami, doprowadzanie do szaleństwa, wycieńczenia, głodowania. To była codzienność Finna, który słońce mógł obserwować przez małą dziurkę, gdzieś w kącie, gdzie sufit stykał się ze ścianą. Oczywiście nie można zapomnieć o treningach bojowych, które ojciec.. TFU! Pan Devitt przygotowywał dla niego. To była jedyna nadzieja chłopaka. Jedyny promień słońca, który podobnie jak ten w celi - dawał mu nadzieję na ucieczkę od tyranów. Mijały miesiące i lata. Trening bojowy w końcu dawał zadowalające efekty, bowiem coraz bardziej dostawał dodatkowe porcje jedzenia oraz więcej snu. Pan Devitt chyba zrozumiał, że kluczem do prawidłowego korzystania z mocy jego syna jest odpowiednia ilość energii chłopca. W końcu nastał ten dzień, bowiem 18 urodziny chłopca miały być dniem, w którym odzyska wolność. Znając plan dnia, który nie zmieniał się od kilku dobrych lat, chłopak wyczekiwał momentu, w którym powinien paść wycieńczony na podłogę. Tak też i zrobił, co oczywiście było fałszywą zagrywką upadku na kolana i zakomunikowania, że więcej nie da rady. Ojciec nieco zdziwiony, jednak przyzwyczajony do takiego obrotu spraw jak zwykle przyszedł do niego, by zakuć go w kajdany i odprowadzić do celi, wprawiając chłopca w stan pół przytomności różnego rodzaju środkami (przeważnie jakieś strzykawki załatwiały robotę). Widocznie nie zastanawiał się nad tym, dlaczego jego syn "odpadł" dzisiaj wcześniej. Może zwalił to na zmniejszenie czasu na sen. Podchodząc do Finna z zamiarem wstrzyknięcia mu substancji do organizmu, nie spodziewał się, że gdy znajdzie się na odpowiedniej odległości, stanie się całkowicie bezbronny wobec solidnie wymierzonego w głowę kamienia, który oczywiście był naładowany najmocniej, jak tylko potrafił. Padł nieprzytomny. Finn szybko rzucił się do niego, okładając facjatę potwora. Gdy tylko sobie ulżył, momentalnie zabrał się za kradzież rzeczy osobistych ojca. Cóż. Parę stówek zawsze się przyda, a to dobry start. Matki nie było w domu, więc nie widział żadnych przeciwności wobec zdemolowania ich domostwa. Zabrał ze sobą kilka potrzebnych rzeczy, przebrał się w jakieś za małe dla ojca ciuchy i ruszył przed siebie.

Długi czas, bo aż pół roku, spędzony na tułaczce, kradzieżach (dosyć przemyślanych) i odosobnieniu, został zauważony przez jednego z lepszych w Irlandii złodziei, który przygarnął chłopaka, nauczając go swojego fachu. Podobno strasznie przypominał jego zmarłego przed laty syna, co najprawdopodobniej przełożyło się na decyzję o wzięciu go pod swoje skrzydła. Możliwe, że również fakt o mocy Devitt'a natchnął jego mistrza do podjęcia takiej decyzji. W końcu okazja, by wykorzystać mutanta i uczynić go swoim wspólnikiem nie zdarza się codziennie. Spędzili parę lat na kradzieżach, rabunkach, włamaniach i różnorakich przygodach o podobnym charakterze, w którym użycie mocy Finn'a było zabronione nie bez powodu. Mężczyzna musiał nauczyć się szlachetnej sztuki złodziei, czy mu się to podobało, czy nie. A podobało, bo wtedy zapominał o mrocznej przeszłości. Nie każda akcja kończyła się powodzeniem - szczególnie na początku przygody - toteż dosyć szybko przyswoił umiejętność walki wręcz, czy efektywnych ucieczek. Jedną z "dodatkowych" umiejętności, czy nawyków, jakie młody Finn przyswoił, była gra w karty. To była i jest do dziś jego miłość. Chcąc imponować, nauczył się również wielu sztuczek karcianych, tasowania, przerzucania kart z ręki do ręki, czy rzucania kartami na długie odległości. Łącząc swoją moc z rzucaną kartą odkrył również, że jest w stanie rzucać dalej i precyzyjniej, a nie wiadomo, czy ktoś przy jego "bezmutanckim" rzucaniu byłby w stanie rzucić dalej, niż on. W końcu drogi obojga rozeszły się z dwóch powodów. Pierwszym powodem była śmiertelna choroba mistrza, który nie chciał, by Finn oglądał jego śmierć. Drugim powodem okazała się kobieta Finn'a - Diana, z którą mężczyzna wiązał przyszłość. Finn ogromnie przeżył śmierć swojego przyjaciela, mistrza i jednocześnie człowieka, który dumnie zastępował mu postać ojca. Na duchu przytrzymywała go Diana, która trwała przy nim przez ten najgorszy czas. Z biegiem miesięcy i rosnącej miłości Finn oświadczył się kobiecie, której nie mógł zastąpić żadną inną. Bez rozmyślania zgodziła się, sprawiając, że życie Finn'a zaczęło ponownie wracać na właściwe tory. Wiedziała o zdolnościach mężczyzny i mimo tego akceptowała i kochała go. Wspólne snucia marzeń o idealnym weselu, idealnej muzyce, idealnym torcie, będąc w mieszkaniu któremu daleko brakowało do ideału, wprawiało ich w stan dzikiej ekstazy i radości. To były chwile, które śnią się mu po dziś dzień. I chwile, które zawsze przynoszą jego oczom łzy. Świadomość, że twoje życie znów jest idealne dawała mu lepsze spojrzenie na następny dzień.

Pewnego dnia, jako jedna z tradycji pary narzeczonych - Diana wyszła wieczorną porą do sklepu po jakieś jedzenie typu "szybkie żarełko". Robili to co tydzień, w piątek. Jakoś im się to podobało, więc czemu sobie tego zabronić? Nic nie jest idealne, a w szczególności tamten wieczór, który okazał się być jednym z najgorszych w jego życiu. Jakiś niedoświadczony rabuś postanowił napaść na sklep, trzymając przy sobie broń. Finn zaś stawiając już powoli wodę na szybkie jedzenie usłyszał strzał. Nie myśląc o wodzie na gazie, o otwartym oknie, o otwartych drzwiach, nawet o ubieraniu butów ruszył z mieszkania w stronę sklepu. Nie było to daleko, bo niemalże obok nich, jednak zbiegając z klatki schodowej łzy pokryły jego oczy. Czuł, że coś złego miało właśnie miejsce. Nie domyślał się jednak, dlaczego odczuwał to tak osobiście. Gdy dobiegł na miejsce i wparował do sklepu, jak poparzony, padł na kolana. Tarzając się do martwej już Diany, ciągle wykrzykiwał niezrozumiałe rzeczy. Rozpacz i nieopisany ból towarzyszący mu wtedy nawet nie był blisko tego, który towarzyszył mu u jego ojca. Lekarze, którzy zjawili się parę minut później, niemalże po wstępnym zbadaniu kobiety złożyli Finn'owi kondolencje. Świat się załamał. Porzucił świat złodziei, porzucił wszelakich znajomych. Porzucił nawet swoją obecność na pogrzebie, nie zjawiając się. Całe dnie zatapiał się coraz głębiej w alkoholu, by pewnej nocy we śnie spotkać swą lubą, która przebrana w suknię ślubną, kazała mu przestać i zająć się organizacją nowego życia.

Obudził się we łzach, jednak mimo wszystko posłuchał się swego snu, pakując swe manatki i wyjeżdżając do Seattle. Dlaczego tam? Nie wiedział, po prostu pierwszym miejscem o jakim pomyślał, było właśnie to miasto, więc i tam się udał. Poznał parę ludzi, jednak w obawie przed ponowną stratą kogoś bliskiego trzymał ich wszystkich na dystans. Po ataku terrorystycznym dowiedział się z gazet i internetu, że wszelakie ośrodki, które nielegalnie pracowały nad mutantami w Europie zostały pozamykane, a ich właściciele trafili do więzienia. Chociaż jedna dobra nowina po tylu latach cierpienia. Jeden promyk słońca w całkowitej ciemności. To, co się stało, chociaż nadal wywierało na nim silny wpływ, jednak starał się to przezwyciężyć, chodząc na różnego rodzaju imprezy. Nie dawało to jednak wielu dobrych rezultatów. Poznawał nowych ludzi, starał się być otwarty, jednak blokowało go coś wewnątrz i nie mógł tego powstrzymać.. Przynajmniej nie sam. Na domiar tego, ciągle czuł się winnym jej śmierci. Mógł przecież iść z nią, lub po prostu zamiast niej. Chciał jakoś się ukarać. Poczuć, że musi odpokutować za to, że nie zadbał o jej bezpieczeństwo. Jako jedyne wpadło mu do głowy zgłoszenie swojej mutacji władzom, a jako że w ostatnich czasach powstała specjalna dzielnica, przeznaczona do "Ochrony Mutantów", opcja wydawała się idealną dla odkupienia swoich win.
charakter
Charakter Finn'a kwalifikuje go do osób bardziej zamkniętych w sobie. Rzadko daje się gdzieś zapraszać, rozmawiać na głębsze tematy lub co gorsza - poruszać przeszłość. Nie chce zbliżać się w ten sposób do ludzi przed strachem przed ponowną ich utratą. I mimo, że wie, że powinien być bardziej otwarty, coś go blokuje. Jeżeli jednak jakimś sposobem ktoś bliżej go pozna, dowie się, że jest człowiekiem wesołym, z poczuciem humoru, odważnym, kochającym i oddanym swoim ideałom, zaś nutka tajemniczości dodaje mu kilka plusów. Jednak te pozytywy są głęboko zakopane pod warstwami bólu, cierpienia i obrzydzenia do samego siebie, zmieszanego z żalem. Ma szczerą nadzieję, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym okaże się, że odkupił swoje winy i że przyszłość może być dla niego lepsza, jednak na razie to tylko marzenia..
opis mocy
Ładunek Kinetyczny - Finn za pomocą kontaktu fizycznego jest w stanie naładować materię nieożywioną energią kinetyczną, co sprawia, że przy uderzeniu naładowany przedmioy eksploduje. Jako, że główną jego bronią są karty, ładunek kinetyczny sprawia, że te lecą dalej i precyzyjniej, niż normalny człowiek byłby w stanie dorzucić. (zasięg max 50 m | Bez użycia mocy 25 m)
Podział poziomów mocy:
Poziom I (0% - 24%) - Finn nie jest w stanie kontrolować tego, co naładuje, jak mocno i kiedy. Wszystko dzieje się przypadkowo, ze szczególnym nasileniem w sytuacjach zwiększonego ryzyka, w których jego zdrowie, bądź nawet życie jest zagrożone.
1 post użytkowania ~~ 5 odpoczynku
Poziom II (25% - 49%) - Powoli przyzwyczajając się do swego daru jest w stanie naładować pomniejsze obiekty energią bez trudu. Ze średnimi i większymi przedmiotami nie jest to jednak możliwe. Sytuacje zwiększonego ryzyka, z czym wiążą się silne emocje ciągle powodują niekontrolowane użycie mocy. Okazuje się, że dodatkowo potrafi przekazywać energię nie tylko z rąk, a z każdego miejsca swego ciała.
3 posty użytkowania ~~ 4 odpoczynku
Poziom III (50% - 74%) - Przyzwyczajony do użytkowania z mocy Finn jest w stanie z łatwością ładować mniejsze i średnie obiekty. Dodatkowo może zdecydować, jak wielką ilość energii chce przekazać danemu przedmiotowi*. Silne emocje nie są w stanie już zakłócić jego opanowania daru. Pod tym względem panuje nad nim całkowicie. Potrafi ładować przedmioty z siłą energii równą 1 i 2 poziomu. Na poziom 3 musi przeznaczyć ilość jednego postu na proces ładowania taką energią. Poziom 4 jest dla niego niedostępny.
5 postów użytkowania ~~ 3 odpoczynku
Poziom IV (75% - 100%) - Niemalże mistrzowsko opanowując swoje zdolności, jest w stanie z łatwością ładować przedmioty energią, niezależnie od ich masy i wielkości. Energia poziomu 1,2 i 3 również nie stanowi większego problemu, jednakże na poziom 4 musi przeznaczyć czas jednego postu. Żadne z emocji nie zakłócą jego mocy. Panuje również nad wypuszczaniem energii z innych części swego ciała.
*Ilość przekazywanej energii, wyznaczona w poziomach:
Poziom I - Energia na tyle słaba, że - naładowany energią - rzucony przedmiot po zderzeniu z innym przedmiotem nie zrobi nic wyjątkowego poza przesunięciem uderzonego obiektu.
Poziom II - Stopień energii zwiększony na tyle, że obiekt rzucony w człowieka (np. karta) będzie w stanie go odrzucić na kilka metrów, bez większych obrażeń, prócz niewielkich zadrapań po wybuchu. Przy uderzeniu czymś w ziemię (np. końcówką kija), obiekty wokół Finna odlatują bezwładnie na parę metrów.
Poziom III - Przedostatni poziom naładowania jest już o wiele mocniejszy. Może z łatwością odrzucić stojącego człowieka, zadając mu niewielkie obrażenia, jak lekkie zadrapania w miejscu uderzenia + do akcji wkraczają lekkie poparzenia. Przy rzuceniu w ścianę jest w stanie zrobić w niej niewielką dziurę (nie na wylot!) - zależy również to od obiektu, którym ciska Finn.
Poziom IV - Ostatnim z poziomów Finna jest możliwość zrobienia wybuchu, który bez problemu wywarzy całe drzwi (drewniane, of kors). Na ściany z betonu czy innych temu podobnych materiałów potrzebne mu będą ze 2-3 karty 4 poziomu. (Również zależne od grubości ściany - może również to być jedna karta 4 poziomu, jeśli ściana jest cienka. (do 10 cm)). Karta z tym poziomem, rzucona w człowieka zadaje średnie zadrapania i poparzenia.
Wszystko jednak sprowadza się do tego, jakim przedmiotem ciska Finn (wątpię, żeby rzucał koszami na śmieci lub krzesłami, but.. who knows..)
Wady użytkowania mocy:
-Raz na jakiś czas musi schłodzić swoje ręce, bowiem to ich najczęściej używa do ładowania swoich kart oraz innych przedmiotów energią. Najzwyczajniej w świecie jego dłonie i przedramiona pomimo braku obrażeń, odczuwają coś w stylu poparzeń. I mimo, że powinno poparzenia traktować się letnią wodą, tutaj idealnie sprawia się lodowata.
-Energia kinetyczna w jakiś popaprany sposób posiłkuje się jego naturalną, człowieczą energią. Nie wie, dlaczego, jednakże te parę dodatkowych godzin snu dziennie coś musi znaczyć. No, chyba, że ma energetyki, ale to złe dla serca (kofeina i te sprawy). I tak źle, i tak niedobrze.
Nadużywanie mocy (poziom użytkowania przekroczy swój maksymalny próg):
-Paraliż rąk, a dokładniej gdzieś od połowy przedramienia do czubków palców. Co prawda nie jest trwały, bo ilekroć zdarzało mu się przeholować z darem, kwestia dwóch - trzech dni odpoczynku wystarczyła, by ręce powróciły do swojej sprawności.
-Nadużycie mocy może również zakończyć się omdleniem. I to takim dłuższym. Jako, że w cudownie magiczny sposób jakoś energia kinetyczna łączy się z jego naturalną, omdlenie jest w prawdzie normalną rzeczą, jaka może nastąpić przy przeholowaniu.
W przypadku ciągłego przedawkowywania mocy i niestosowaniu się do swoich limitów, Finn może zapaść w śpiączkę lub doprowadzić do stałego paraliżu swych rąk.
ciekawostki
-Świetnie wyszkolony w walce wręcz. (wiele kradzieży nie kończyło się powodzeniem i trzeba było sobie radzić)
-Doskonała celność w rzucaniu lekkimi przedmiotami (lotki, karty)
-Jako broń upodobał sobie karty. Po prostu wie, że nimi nie chybi, choćby nie wiadomo, co się stało.
-Jego drugą bronią jest rozkładany na dwie części kij, mierzący niecałe 190cm. Również i jego użytkowanie nie sprawia mu problemu. Wszelakie wariacje, obroty, walka czy efektowne wejścia nie stanowią dla niego przeszkody.
-Jego postura nie wzięła się znikąd. Jak zostało wcześniej wspomniane, nie wszystkie kradzieże kończyły się powodzeniem. Niekiedy szybka ucieczka była najlepszą opcją.
-Gdy łapał wolny czas, praktykował malowanie ciała. Nie wiedział, dlaczego mu się to podobało, po prostu to robił. Różne stwory, książkowe postacie. Potrafił większość osobowości ze świata fantasy przenieść na swoją skórę.
-Posiada prawo jazdy na samochód i motocykl mimo, że żadnego z nich nie posiada.
-Pech chciał, że jako używki, upodobał sobie papierosy.
-Gust muzyczny nie jest skoncentrowany na jednym gatunku. Co mu wpadnie w ucho, czy to rap, pop czy rock - jeśli mu się podoba, słucha.


 
 
Finn Devitt
[Usunięty]

Wysłany: 2018-12-04, 20:24   

Dobre, majster, sprawdzajcie :D
 
 
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-12-07, 19:42   

sprawdzane :alko:
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6