Poprzedni temat «» Następny temat
Camila Ferreira
Autor Wiadomość
Camila Ferreira
[Usunięty]

Wysłany: 2018-11-29, 22:30   Camila Ferreira

Camila Ferreira
urodzona w Hawanie w 1993 roku, mieszka w Seattle od 9 lat. przynależy do D.O.G.S. piastuje stanowisko pomocy kierowniczki biura administracyjnego, wizerunku użycza Nicole Zimmerman
historia
W pracy wypijam jedną kawę i około trzy, cztery kubki herbaty. Ceylon. Bo kierowniczka biura tylko taką zamawia. Mogłabym przynosić swoją, ale po co, skoro ceylon jest ok.
Odrywam na chwilę dłonie od klawiatury, łapię się za kark, trochę zesztywniał, głowę odchylam, cała się w fotelu odchylam, muszę zakropić oczy, za mną wysokie regały pełne segregatorów i teczek, które miesiącami własnoręcznie układałam i selekcjonowałam, kiedy dwa lata temu przyszłam tu na staż.
Mam fascynującą pracę. Zapewne dla wielu imponujący identyfikator D.O.G.S. z moim wizerunkiem, obok nazwiska dumnie wpisana funkcja pracownik administracji.
To ja, cichy bohater, dbam pod czujnym okiem kierowniczki, aby każdy z pracowników miał ważne szkolenia BHP i stawiał się w terminie na badania okresowe. Z pamięci recytuję numery podań, druków, umów, aneksów, numerów lotów, ubezpieczeń czy regulaminów. (Tak naprawdę to nie z pamięci, ale wiem, gdzie co mam).
Ktoś powiedziałby Ferreira, ty się urodziłaś żeby być pracownikiem biurowym, ale nie, ja po prostu jestem jednym z tych beznadziejnych przypadków, który coś w życiu musiał robić, bo nie nadaje się do bycia artystą i któremu staż załatwił ojczym-szycha.
Mąż mojej mamy pracuje w Oddziale Bezpieczeństwa. Jesteśmy bardzo schematycznym przypadkiem, rozwódka z dwójką dzieci prawie już dorosłych poznaje hardego pracownika służb porządkowych, bimbambom ona ma rodzinę, on ma rodzinę i nie musi silić się na czułość względem małych dzieci, której nie byłby w stanie z siebie wykrzesać, za to ma przybranego syna z bliźniaczym do jego podejściem do życia, duma, wszyscy są zadowoleni.
Hardy pracownik służb porządkowych dostaje też w pakiecie taką oto córcię no i coś by trzeba jej pomóc w życiu prawda.
Ja nie mówię. Lubię Luca. Po prostu nierzadko wpadam w tryb zrzędy z powodu bo tak, jak sam Luc twierdzi - staropanieństwa.
Odezwał się pan młody po pięćdziesiątce.
Jest miło, jest zwyczajnie. Sucho, prosto. Jest bezpiecznie, w mojej rodzinie jest bezpiecznie.
charakter
Nawierzchnia jest wilgotna. Nie widzę tego, może ktoś widzi, jak drobne, drobniuteńkie kropelki wzbijają się minimalnie w górę z każdym moim dynamicznym krokiem. Nie wiem, czy lubię zapach mokrego asfaltu, czy jest mi obojętny, wszystko przestaje mieć znaczenie kiedy powietrze jest ostre i drażni mi nozdrza.
Podczas biegu oddychać należy umieć.
Czuję jak podkoszulek przykleił mi się do pleców, jak jęczą mi kolana zmęczone jak stare zawiasy furtki, która prowadziła do zaniedbanego przez mamę ogrodu.
Wszystko się zgadza, mnie też zaniedbywała.
Nie. W zasadzie dbała. Po prostu matki to nie bogowie, prawda? Przeoczeń i błędów zdarzyć im się może na drodze rodzicielstwa mnóstwo, jedno takie przoeczenie zagnieździło mi się na soczewce oka.
Skręcam. Za rogiem kamienicy trójka ludzi (czy nie?) stoi oparta o mur, nie poświęcam im dłuższego spojrzenia standardowe przelotne półtorej sekundy.
Oddychaj.
Oddycham.
Dajcie bogowie żeby nic do mnie nie mówili, przecież nic nie usłyszę, przecież nic nie chcę usłyszeć. Z mojej perspektywy świat brzmi teraz jak elektronika, czuję, jak drgają mi opuszki palców, choć nie ze zmęczenia, z zewnątrz nie ma magii, są tylko szybkie kroki, przebiegający anonim, kołyszący się na prawo lewo prawo lewo koński ogon, cięższy już oddech parujący znikający, latarnie uliczne ustawione są w idealnych od siebie odległościach, mój cień jednostajnie wydłuża się, skraca, goni mnie.
Muszę zwolnić, do marszu zwolnić.
Drobne krople mżawki padają mi na czoło mieszają się z potem słonym, czuję, jak twarz mi płonie, dłonie unoszę, przykładam do policzków, żar. Przemierzam tę trasę każdego dnia, każdego dnia widzę te twarze, nikogo z nich nie znam. Jestem pięćdziesięciokilogramową masą mięsa i nudy.
Nie ma we mnie nic.
W sobotę tańczę w świetle fioletu, kiwam się, ramiona unoszę, basy dudnią mi w uszach, w głowie mi szumi, z wysiłku, nie z alkoholu, aż uznam, że koniec, zabiorę z szatni bluzę, wychodzę, do domu wracam sama, uspokajam ciało, w kuchni wypijam szklankę wody prosto z kranu, wchodzę pod prysznic, zimny, zajmuje trzy minuty, czeszę włosy, otwieram książkę lub nie, idę spać.
W niedzielę jadam chleb.
Nie mam przyjaciół.
Jest mi obojętne w życiu za dużo rzeczy, chociaż nie nudzę się sama ze sobą.
Nie mogę prowadzić samochodu.
Nie mogę już prowadzić samochodu.
Terminy oczekiwania na zabiegi okulistyczne ciągną mi się jak listopad ludziom w depresji.
Jestem spokojna, za spokojna, zbyt prosta, płaska, jak karton nudna jestem, każdego dnia nie zmienia się we mnie nic. Wygodna, zostaję tam, gdzie mi dobrze. Nie wiem, jak się bronić, potrafię się skulić, chociaż nie jestem tchórzem. Po prostu. Jestem. Nic nie wnoszę do społeczeństwa.
ciekawostki

- zaćma w prawym oku
- brat w Szwadronach
- born in Hawana, raised in Galveston
- hiszpański, angielski
- uczulenie na orzechy
- woda, woda jest super
- i elektro
- liczba randek zaliczonych w życiu: 0
- 6 godzin snu
- sci-fi
- jogging
- ?? mutanci ??
- dzień jak co dzień, dzień po dniu, wciąż się dzieje życia cud


 
 
Camila Ferreira
[Usunięty]

Wysłany: 2018-11-29, 23:07   

m-można już
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 6