Poprzedni temat «» Następny temat
Zack Vackerman
Autor Wiadomość
Zack Vackerman



And so love goes. And so life goes. And so I go.

niwelowanie mocy innych

35%

miłość na wymarciu





name:

Zack Vackerman

age:
37 lat

Wysłany: 2017-12-08, 21:32   Zack Vackerman

Zack Vackerman
urodzony w Columbii (Missouri) 14 grudnia 1980 roku, mieszka w Seattle od 2 dni, nieprzynależny do frakcji, piastuje stanowisko etnografa i archeologa, wizerunku użycza Charlie Hunnam
historia
W uśpieniu, jak po sowitej uczcie drapieżników, przyroda zamiera. Dokładnie w dwóch trzecich głębokości lądu, poza posuwistym dźwiękiem wędrującej wody, skroplonej obficie na obszernych liściach, nie słychać wiele więcej. Ziemia, zroszona przez świeżo miniony opad, przyjmuje rajskie łzy bez zająknięcia. Daleko w gruncie zasysa deszcze, mięknąc pod ich przyjacielskim dotknięciem. Potem nie ma już nic. Wrażenie, jakby świat się kończył. A on, i jego umasowione myśli, kończą się wraz z nim. Pustka, jako wynikowa obecnego mu spokoju, żłobi strawiony przez cywilizację umysł. Wprawia w stan przyjemnej stagnacji, tak odległy życiu w wielkim mieście. Między gęstwinami tropików życie toczy się zupełnie innym rytmem. To wtedy wie, że wędrówka ma swój cel. To wtedy chce – nawet bardziej niż zwykle – wyjść za granicę ogłady, ku dzikości kultur. Na moment przed odrzuceniem amerykańskiej tożsamości, czemu jest bliski z każdym wieczornym tchnieniem tuż koło północy, zasypia. Jutro urodzi się na nowo. Dziś jest dziś. U końca dnia bliżej jest mu do tubylca. Kiedy więc rytualnie, w sześciu godzinach liczonych od mroku do zmierzchu, oddaje się sennym fantazjom, nie słyszy wzburzonych dźwięków rasy ludzkiej. I nie słyszałby ich nawet po zbudzeniu. O tej porze dnia, cisza, jako stały egzekutor wysp, powoli i cyklicznie ściąga z natury soki żywotności. Nadchodzi noc. Ciemność zasnuwa płaszczem samotnię Pacyfiku, ukrywa prawdę o zaczajonym w cieniu niebezpieczeństwie. W trwającej bezsenności tkwi pułapka — posępny świst powietrza, inaczej niż zwykle, opuszcza połacie wybrzeża. Uknuwa dziki plan rozboju, realizowany w najmniej oczekiwanym momencie. To chytra bestia. Czuwa tuż za horyzontem, w granicach tego, co nieokiełznane. Oko cyklonu pozostawia przestrzeń w zawieszeniu — potęgą żywiołu odcina się od reszty. Tuż przed sztormem gęsto ścielony płaszcz zieleni, w mięsistej wilgoci zamyka życie mikronezyjskiego atolu. Ściany roślinności chylą się we wszystkich znanych ludziom astrologicznych kierunkach, a niebo — w pozornym uchwycie drzew – jaśnieje w fazie pierwszej kwadry. To wtedy księżyc, przez ociężałość chmur, toruje sobie drogę ku dobraniu. Jest inaczej. Pełniej, głębiej. W miejscu jak to, rozgwieżdżone sklepienie, utkane nad głowami, nie kłóci się z szarugą dymu, jak w metropolii.

Miasto nigdy nie było dla niego. Columbia, jako punkt przelotu tłumów, z podkreślonym jaskrawo charakterem trzeźwej użytkowości, nie wpisywała się w kanon jego piękna. Był to dystrykt brudny, choć nie najbrudniejszy. Po części zaniedbany. „Zeszmatławiony” przez ząb czasu i piętno cywilizacji. A czasem przeciwnie… ciężki od pielęgnacji niesionej z ludzkich rąk, zagęszczony od fałszywych słów i krnąbrnych, nikomu potrzebnych obwieszczeń o sukcesie. Tam czas biegł naprędce. Nigdy z pulsem życia. Poruszały się miejskie autobusy, studenci na rowerach, campery na kółkach. Samochody i ścigacze. Serca poruszyć się nie chciały. Kamienne, jak cała metropolia, zagracały przestrzeń. Był też on. Sceptyczny względem miasta. Widział je w tryumfie szarości – głośna, kanciasto-chłodna materia betonowych klocków. Budynki bryliły się jak kostki cukru, sczerniałe przez fabryczny oddech, gdzieniegdzie tylko odnowione. Wiek zmechanizowanego rolnictwa i nowej technologii nikogo nie oszczędzał. Spoglądał pokątnie i z wyższością na odległe, tak miłe mu dotychczas zakątki Missouri. Z czasem było inaczej. Gęściej, ciemniej. Demony ekonomiki zapuszczały korzenie na peryferiach, zasadzały się na ludzkiej moralności. Godne pożałowania skomercjalizowanie ducha. Widmo ludzkiej nieżyczliwości wyciągnięte do granicy absurdu. Nie lubił tego. Kiedy jest się młodym, to, czego się nie lubi, jest dokładnie tym, czego się unika, dopiero dorosłość sprawia, że człowiek w strachu lub w rozsądku zastyga, jak w lodowcu. Wbrew potrzebie odwrotu, zatrzymuje się dokładnie w punkcie, w którym zamarzł lód. Nim więc dojrzałość złapała go w kleszcze stabilności, a społeczne oczekiwanie zasnuło wizję wymarzonej przyszłości, wrzący od działania, pod patronatem wykładowcy z Missouri, zabukował bilet do Australii. Wbrew rozczarowaniu rodziców, do rodzinnej Columbii nigdy już nie wrócił. Opuścił cugi wielkomiejskiej wspólnoty jako młody chłopak, anonimowy obywatel, przeciętny student archeologii i ukryty poliglota, wielbiciel etnografii. Wraz z wolnością przyjął największą wartość. Pasję życia, radość podróżowania, możność działania.

* * *


Dopisek dla leniwych: Nazywał się Zack Vickerman. Ostatni w szkole za frekwencję, pierwszy do polemiki na lekcji. Znał ludzi od podszewki, ale oni nie znali jego. Gdy nauczyciele, wzięci pedagodzy, zarzucali mu brak oczytania, on kończył właśnie Cortazara z Vernem. Kiedy rodzice zakładali szlaban, on wymykał się z pierwszego piętra domu oknem. Matki nieszczególnie za nim przepadały. Córki wręcz przeciwnie. Widywał je o zmroku. Pół-ubrane w aucie. Nigdy później nie cofnął się pod względem doznawanych bodźców. Było więcej, żywiej, śmielej. Ku przygodzie. University of Missouri długo jeszcze trzymało w historii szkoły mit lesera-stypendysty. Bo gdy chciał, to potrafił. A w archeologii i etnografii nie było mu równych.
charakter
Środek lądu przez lata harmonii mętnieje na cudzą obecność. A jednak. Ktoś czasami zakłóca płynącą z wolna żywotność, przerywa rutynę. Przemyka w gęstwinie ludzkich myśli, penetruje przestrzeń, wynurza się na moment jako lojalny przyjaciel — adorator wyspy. Żyje trochę dla nich, a trochę ku chwale „obcym”. Mknie burzliwie przez zgliszcza nieodkrytych terenów. Charyzmą uderza w sedno, nigdy nie obnażając przy tym własnych wątpliwości. Ten protegowany przez dzicz i nieproszony przez tubylców to Zack Vackerman. Potomny dwójki komformistów, który dawno już oddalił się od doktryn domu. Samotnik, obdarty ze słabości, jaką niesie ucywilizowanie. Oswobodzony z konwenansów na swoje życzenie i pod własny kaprys – dla satysfakcji ducha. Choć dziki sercem, jak wielu z nich – tutejszych – nie pasuje do tej wyspy. Świadomością interdyscyplinarnych prawd i sprawnością palców na stalowym nożu burzy porządek wschodu i zachodu słońca, zakłóca impas historii Mikronezyjczyków. Rozrywa życie na poła natury i poła drzemiącej w nim resztki cywilizacji. Jedyny „w stadzie”, z konieczności buduje przyszłość w pojedynkę. Wciąż coś dużego lub komuś wielkiemu udowadnia. Czuwa. W złości i w strachu powściąga emocje. Czasami zapija obawy narkotyzującym wyciągiem z agary, często wykorzystuje siłę mięśni i skuteczność prochu do walki ze zwierzyną. Ostatecznie... strawiony przez samotność ląduje między wilgotne uda kobiet zza oceanu, rozochoconych nienaturalnie białym, umięśnionym ciałem. Lub pręży je dumnie w pojedynku wojowników. Stoi w rozkroku między rodową Ameryką, którą dawno już odrzucił, a wyspami archipelagu, gdzie czeka na przyjęcie. Skłonny do ryzyka i żądny wyzwań osiada w miejscu tam, gdzie zmienna nigdy nie da ująć się w całości. Gdzieś przy końcu rozrachunku, po prostu jest. Stoi. W nagości. Mówi. Bez tabu. Żąda. Zaciekle.
opis mocy
Żyjąc w oddarciu od cywilizacji tak naprawdę nie wie, jak liczne są mutacje i jak blisko niej stoi on, niczego świadomy siewca odwagi. Aktywował ją pierwszego dnia na wyspie, piętnaście lat temu, gdy w kontakcie ze zwierzyną omal nie przypłacił walki życiem. To wtedy dramatyzm dnia i pragnienie przetrwania umocniło w nim naturalny jego temperamentowi opór. Opór przeciw ludziom, przeciw społecznym zakazom, przeciw sytuacjom, blokującym proces samorealizacji. Moc w jego przypadku nie ma jeszcze wyznaczonej skali. Rzadko miał też okazję konfrontować ją z rzeczywistością. Niwelowanie skutków mutacji innych osób być może da się przenieść na pewien obszar, on jednak w nieświadomości własnej zdolności broni tylko siebie. O ile więc koncentruje się na swoich potrzebach (a w nawyku przetrwania robi to nadzwyczaj często), jest w stanie zablokować brzemienne skutki cudzego działania. Nigdy nie próbował bezpośrednio, ale za sprawą życia w dziczy aktywował moc niezliczoną ilość razy nieświadomie, za każdym razem, gdy musiał bronić własnej niezależności. Czasem wystarczy również, że trzyma dystans, podświadomie blokując tym samym dostęp do siebie i swojego ciała. Jeśli miałoby się ująć jego umiejętność w słowa, byłoby to niwelowanie mocy innych mutantów, a w efekcie odporność na ich działanie. Umiejętność ta jest jeszcze niezbadana, ale prawdopodobnie siła jego własnej mutacji maleje wraz z osłabieniem organizmu, np. podczas choroby, gdy trawi go gorączka, a myśli są rozbite. Stan czuwania i mentalna siła to źródła, z których czerpie jego gen X. Skutków ubocznych nigdy nie miał, ale też nigdy nie blokował chronicznie czyjejś mocy. Można się tylko domyślać, że nadmierna aktywność skutkowałaby zmęczeniem lub migreną, a moc trwa tak długo, jak długo się pilnuje. Co za tym idzie, zamiera podczas snu lub w stanie psychicznej nieważkości, gdy traci trzeźwość umysłu i osądu, np. za sprawą narkotyków/alkoholu.

(Sześć postów w ciągu z mocą, cztery na odpoczynek. Ograniczenie do niwelowania mocy czterech mutantów w bliskim obszarze.)
ciekawostki
— Już za młodu przejawiał skłonność do ryzyka i zainteresowanie surwiwalem, jako dzieciak należał do skautów, a w późniejszych latach sam organizował obozowiska dla młodzieży. Ma więc ogromną wiedzą i umiejętności związane z przetrwaniem w ekstremalnych warunkach.
— Był szczepiony na większość chorób zakaźnych, a w jego portfelu zawsze znajdzie się jakaś prezerwatywa. Wizja śmierci lub zarażenia drogą płciową wydaje mu się wyjątkowo żałosna. Co ciekawe, przez ostatnie 5 lat nie uprawiał seksu z kobietą, bo... zabrakło mu gumek.
— Do Seattle wrócił na parę miesięcy w celu napisania i opublikowania książki z podróży. Zaraz po realizacji tego celu planuje wyjechać do Nowej Gwinei, by badać papuaską kulturę.
— Jest poliglotą, choć większość języków, którymi operuje jest tak unikatowa, że w Ameryce na nic zdadzą mu się próby porozumienia z innymi osobami. Z bardziej powszechnych włada hiszpańskim i językiem keczua (za sprawą studiów). Zna również większość języków mikronezyjskich z grupy ponapeńskiej (ngatik, nukuoro, pingelap, ponape), które poznał na wyspach w stopniu podstawowym lub komunikatywnym. Od paru tygodni zapoznaje się także z językami papuaskimi.
— Ma zezwolenie na broń palną, za to do dzisiaj nie wyrobił prawa jazdy, mimo że zdarzało mu się prowadzić samochód.
— Jest sprawny fizycznie, głównie za sprawą miejsc, w których żył i sytuacji, które go do tego zmusiły. Nie wygląda na napakowanego, ale ma mocno zbite mięśnie i sporo siły w rękach. Szczupła sylwetka ułatwia mu szybkie, zwinne ruchy.
— Ostatnie 15 lat spędził na wyspach Mikronezji, odkąd wrócił zza oceanu z podobną rezerwą traktuje wszystkich ludzi, więc w zasadzie jest mu bez znaczenia, czy rozmawia z mutantem, czy z normalną osobą.
— Czasem zdarza mu się zażywać wywar z agary. Nie przywykł również do komfortu Seattle, więc zazwyczaj śpi na ziemi. Ponadto przez brak kontaktu z produktami kultury masowej większość kosmetyków wywołuje u niego reakcję alergiczną.
— Ma 185 cm wzrostu i 78 kilo wagi.

[Profil]
 
 
Aaron Bartowski



Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło! Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło!

pirokineza

89%

zakochany kundel





name:

Aaron Bartowski

alias:
Inferno

age:
29

height / weight:
185 / 90

Wysłany: 2017-12-12, 00:11   
   Multikonta: Agent Łukasza, Averill Bronson
  

   1 Rok na Giftedach!


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 35%
Świetna karta. Zack to bardzo ciekawa postać, która wiele odkryła i która jeszcze wiele ma do odkrycia. Cóż, pozostaje mi życzyć Ci całej masy przygód na fabule, lepszych relacji z ludźmi i dalszego rozwoju!
[Profil]
  [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5