We were born in your world, but you'll die in ours.
wytwarzanie iluzji
81%
właścicielka kliniki aborcyjnej/członek mafii
name:
Charlotte Shelby
alias:
Charles
age:
30 lat
height / weight:
167/58
Wysłany: 2018-10-10, 20:10
Słysząc pytanie Nicholasa, Shelby posłała mu delikatny uśmiech. Jednak nie odpowiedziała od razu, zupełnie jakby potrzebowała krótkiej chwili do namysłu. Przez ten czas po prostu świdrowała go spojrzeniem, nie zdradzając za bardzo tego co jej chodziło po głowie. Zamiast tego po prostu wsłuchiwała się w ciszę, próbowała przechwycić sposób rozumowania Grenville’a.
– Naszym głównym celem jest pokazanie rządowi gdzie jego miejsce. Chcemy przejąć władzę, po prostu – Charlotte niby obojętnie wzruszyła ramionami, ale dało się zauważyć jak bardzo rozochociła ją ta rozmowa. Na pierwszy rzut oka może nie przypominała kogoś zdolnego do okrucieństwa, do chwycenia za broń, ale… pozory myliły.
– Opracowaliśmy pewien proces, dzięki któremu rośniemy w siłę. Jesteśmy w stanie poświęcić naprawdę wiele, by poprawić naszą pozycję na świecie. Zamieszki, akcje dywersyjne… po prostu nie zamierzamy siedzieć bezczynnie. Nie jesteśmy bierni, nie jesteśmy Bractwem. Jesteśmy Rebelią. I znajdzie się u nas miejsce dla każdego, komu zależy na lepszym jutrze. Pomyślałam, że pan zalicza się do tej grupy. Ze względu na dziecko. – zakończyła, tym razem się nie uśmiechając, ale jednak mimo wszystko nie spuszczając wzroku z twarzy Nicholasa.
Wysłany: 2018-10-10, 23:09
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Przedstawione przez Shelby cele wspominanej przez nią organizacji, bardziej przemawiały do Grenvilla. Szukał czegoś lub kogoś, kto kieruje się tym samym. I proszę bardzo. Musiał mieć potrzebę szukania medyka od spraw swojej niewyjaśnionej choroby serca, by znaleźć "nowy" dom dla swojego dziecka.
Słuchał do końca. I to z zainteresowaniem. Lecz tak szybko jeszcze decyzji nie podejmie. Swoje zasady czy warunki również musi przedstawić. Inaczej nie otrzymają z jego strony pomocy.
- Teraz czuję się przekonany. Ale nie od razu się zgodzę, o ile nie będę mieć pewność, że mojej córce nic się nie stanie. I w razie trudnej sytuacji, lub... Mojego braku w jej życiu, ktoś się nią zaopiekuje.
Jej widocznie też zależało na dobru jego dziecka. Zapewne kobieta się zgodzi. Ale co na to reszta członków tak zwanej Rebellii? Będą na tyle wyrozumiali? Wielu z nich zapewne też posiada lub posiadało rodziny. Więc wiedzą, jak ciężko patrzeć na utratę bliskiej osoby.
Nawiązując też do jego zniknięcia w życiu dziecka, chodziło mu właśnie o to, co powiedziała na początku Shelby, jak źle może być z jego sercem, jeżeli to wina mutacji. Dlatego chciał małego "zabezpieczenia", w postaci bezpieczeństwa dla jego dziecka.
We were born in your world, but you'll die in ours.
wytwarzanie iluzji
81%
właścicielka kliniki aborcyjnej/członek mafii
name:
Charlotte Shelby
alias:
Charles
age:
30 lat
height / weight:
167/58
Wysłany: 2018-10-11, 19:08
– Dołożę wszelkich starań, by pańska córka miała jakąś przyszłość – to nie podlegało żadnej dyskusji. Shelby nie miała zamiaru pozwolić komukolwiek skrzywdzić tę małą. Poza tym, jacy by nie byli rebelianci… nie krzywdzili swoich. A oferta złożona Nicholasowi tyczyła się dwóch osób. Nie jednej.
– Może się pan zastanowić. Zapiszę panu adres i wtedy… sam pan stwierdzi, czy warto – zdawała sobie sprawę z tego, że to co teraz robiła było ryzykowne. Ale ufała temu mężczyźnie. Wiedziała co nim kierowało i była wręcz przekonana, że kiedy zobaczy to na własne oczy… będzie w stu procentach przekonany. Zapisała mu więc na kartce odpowiedni i adres i wyciągnęła dłoń ze świstkiem w jego kierunku.
– W razie jakichkolwiek pytań służę pomocą – posłała mu delikatny uśmiech, wzruszając lekko ramionami. A cała jej postawa mówiła, że nie miał tego pożałować.
Wysłany: 2018-10-11, 23:20
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
To chyba chciał usłyszeć. Aby jego córka miała jakąś przyszłość. Można więc było odnieść wrażenie, że czuł się w miarę przekonany do tego, aby zaryzykować. Nie od razu. Panna Shelby słusznie zauważyła że potrzebował czasu do namysłu. Dla niego organizacja musi być sprawdzona, żeby nie skończyć jak w Bractwie.
- Wystarczy telefon.
Adresu nie chciał. Jeszcze jakimś cudem zgubi kartę, ktoś odczyta i nie będzie wesoło. A numer, zawsze można zablokować w razie podejrzeń, jak i łatwiej o ustalenie spotkania.
- Skoro już tu jestem. Wrócić dy sprawy z moim zdrowiem. Kiedy mam stawić się na te badania u Kardiologa?
Zapytał o tę ważną teraz sprawę, w jakiej tu przecież przyszedł. A ustalenie wizyty, też pozwoli im ponowne spotkać się i kto wie, czy wtedy Nicholas nie zdradzi podjętej przez siebie decyzji o dołączeniu.
We were born in your world, but you'll die in ours.
wytwarzanie iluzji
81%
właścicielka kliniki aborcyjnej/członek mafii
name:
Charlotte Shelby
alias:
Charles
age:
30 lat
height / weight:
167/58
Wysłany: 2018-10-16, 17:16
Charlotte posłała Nicholasowi przeciągłe spojrzenie, a potem skinęła delikatnie głową. Właściwie dawno nie czuła się tak dobrze z tym wszystkim. W tym momencie była wręcz przekonana, że robili coś dobrego. Coś, co miało odmienić świat. Kobieta zgniotła karteczkę z adresem w dłoni.
– Numer znajdzie pan na recepcie – skwitowała, powracając do swojego biurka, przy którym usiadła, tylko po to, by przewertować swój kalendarz. Musiała mu znaleźć dogodną i jak najbliższą datę. Ale to wymagało czasu. Ściągnięcie zaufanego lekarza nigdy nie należało do najszybszych i najprostszych zadań.
– W następny wtorek o tej samej porze – powiedziała w końcu, nie czekając za bardzo na zdanie mężczyzny. To była jedyna data jaką mogła mu zaproponować. Zapisała więc i tę datę na kartce, a potem wyciągnęła rękę z receptą w jego kierunku, dodając do tego: – a więc do zobaczenia w przyszłym tygodniu.
Wysłany: 2018-10-17, 18:00
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Skoro numer jest na recepcie, przepisze go sobie, z nazwiskiem owej lekarki. Odebrał także kartkę z nową datą wizyty. Będzie mu pasowało. Mają tymczasowe gdzieś lokum i tam przeczekają.
- Dobrze. Dziękuję.
Podziękował i jeżeli było to wszystko, wyszedł. Vanessa podekscytowana z lizakiem w buzi spojrzała na tatę uśmiechnięta. Podbiegła od razu oddając mu czapkę. Odwzajemnił jej uśmiech, wziął za rączkę i wyszli z budynku. Receptę i kartkę z terminem schował do kieszeni. Udali się do apteki i z pieniędzy które jeszcze miał, kupił sobie lekarstwa. Tyle co udawało mu się albo zarobić albo też ukraść, miał na przeżycie swoje i dziecka. Więc i na lekarstwa mu starczyło.
Tydzień później.
Nicholas z córką stawili się ponownie. Tym razem poprosił, aby dziewczynka poczekała w poczekalni. Zgodziła się, ale już też czaiła się na moment, kiedy będzie mogła pobyć z tą miłą panią sam na sam i znów podjeść cukierki. A może będzie miała ciasteczka? Nicolas swojej córce nie powiedział prawdy o tym, co jest z jego zdrowiem nie tak. Jedynie wspomniał, że musi mieć dodatkowe badania, co dziecko trochę przynajmniej uspokoiło. Nie dziwił się jej niepokoju o jego zdrowie, bowiem nie chciała stracić i jego.
Kiedy była jego kolej i został wyczytany z nazwiska, zostawił córkę i wszedł do środka.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum