Wysłany: 2018-10-05, 21:22
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Ach to matkowanie Imari. Przynajmniej był ktoś, kto się o niego martwił i troszczył. Sam pewnie by nie trafił do pokoju i najchętniej został tam na noc w lesie.
Z przyzwyczajenia, zadrżał na jej dotyk, kiedy potargała jego włosy. Ale nic nie zobaczył. Żadnej wizji jej łęku. To takie dziwne uczucie. Trudne do opisania. A może by tak faktycznie żyć bez mocy? Nie szkodziłby innym. Mógł normalnie wśród ludzi funkcjonować. Jakoś ogarnąłby sprawy z bycia poszukiwanym, by zapomnieli o nim. Taki raj...
Skoro miał zdjąć koszulę, rozpiął ją i ściągnął z siebie, ale dość wolno i mozolnie. Tym samym Imari miała całkiem ładny wgląd na jego wyrzeźbione ciało. Co mówiło o tym, że jednak fizycznie dba o siebie. Jedynie na prawym boku, były ozdobione paroma poziomymi podłużnymi bliznami.
Następnie ściągnął buty i po prostu je zrzucił na podłogę, nie układając. Jak spać, to pewnie miał się położyć. Ale pierw musiałby zgarnąć kołdrę na której siedział. A to, że miałby wypić tę wodę którą postawiła, musiałaby mu o tym powiedzieć. Bo on teraz o tym nie raczył myśleć.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-05, 22:32
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Najchętniej by mu z tą koszulką pomogła, gdy zobaczya jak się męczy, ale jego męska duma mogłaby tego nie wytrzymać, więc dała sobie spokój i obserwowała go po prostu. Niech się męczy, w sumie sam to sobie zrobił. Nie skomentowała ani blizn ani wyrzeźbionego ciała, chociaż zauważyła i jedno i drugie. Hej, na tak wielkim facecie ciężko nie zauwazyć. Jak ona go dociągnęłą tutaj? Sama nie wiedziała.
- Wstawaj - wyciągnęła do niego ręke - I nie wzdrygaj się, na pewno zablokowałam ci moc. I ściągaj rękawiczki - dodała jeszcze. Naprawdę miała ochotę sama mu je sciągnąć, był jak niezdarne dziecko.
- Jak już cię ogarnę to dostaniesz mój bidon i masz wszystko z niego wypić, tak?
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-05, 22:38
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
To było wręcz przerażające, jak ona mu tak dyktowała, co ma robić. Niczym matka albo żona, czy też starsza siostra. A on o dziwo się jej słuchał. Zdecydowanie jak duże dziecko.
Chyba wstawanie nie było dobrym pomysłem, ponieważ nadal kręciło mu się w głowie. Więc jedynie zrobił to na chwilę i potem znów usiadł. Chyba że faktycznie kazała mu stać, to co najwyżej przeszedł na drugą ścianę swojego pokoju, by podeprzeć się ściany. Zdjął rękawiczki i jej podał. Nie docierało do niego jeszcze to, że zablokowała mu moc.
- Tak...
Nie było sensu się z nią sprzeczać, kiedy też dodatkowo łeb bolał. Jeżeli dała mu ten tak zwany bidon, upił parę łyków. Od razu tego nie wleje w siebie. Mdłości jeszcze go trzymały.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-05, 22:44
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Co ciekawe, zwykle ludzie słuchali. Mówiła to chyba jakoś tak.. po matkowemu, że słuchali. Więc pewnie stanowczo i z milością jednocześnie. I groźbą szlabanów, najwyraźniej.
Wystarczyło, że wstał na chwilę, wyszarpnęła kołdrę spod niego, na tyle, że na niej nie s iedział.
Rękawiczki odłożyła na szafkę obok łóżka, chociaż jutro nie będą mu potrzebne przecież.. ani poxniej tez nie, jesli Imari nie odblokuje mu mocy.
- Dobrze. Pij - westchnęła lekko i przysiadła na skraju łóżka, obserwując Liama - Będzie ci lepiej jutro.. Mam z tobą zostać czy dać ci spokoj? - Alex nie wypuscil jej z domu gdy zablokowała mu moc. Więc nie zdziwiła by się i tutaj.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-05, 22:55
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Będąc w takim stanie co Liam, spity alkoholem na dobre, woleli jednak słuchać dobrych rad kogoś kto przyszedł im pomóc. Wielkie brawa dla kochanej Imari, która potrafiła ogarnąć tak wielkie i niezdarne dziecko. W przyszłości będzie wspaniałą matką.
Skoro na chwilę miał się podnieść, zrobił to. Po czym zmuszał się do picia wody z bidonu. Drugą ręką podpierając swoja głowę o dłoń, a łokciem o kolano. Fatalnie się czuł i tak samo pewnie wyglądał.
- Jak chcesz... Nie musisz zostawać jeżeli sama potrzebujesz odpocząć.
Nie trzymał jej tutaj. miała wolną rękę do tego czy zostać czy sobie pójść. Uważał, że dalej sobie już sam poradzi. W końcu był w swoim pokoju. Póki co, nie okazywał tego, jak bardzo teraz wkurzało go nie posiadanie mocy. Ale może lepiej byłoby go teraz zostawić samego?
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-05, 23:05
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
- Pytam, co ty wolisz. Nie jestem zmęczona - zmarszczyła lekko nos, niezadowolona taką odpowiedzią. Wyglądał jak kupka nieszczęścia. Dobra, kupa nieszczęścia i to całkiem spora.
- A pytam głównie dlatego, ze całe życie żyjesz.. w mocnej relacji ze swoją mocą. Dobrej czy złej, to nie ma znaczenia. Dlatego możesz.. nie chcieć, żebym się oddalała, skoro to ja mogę tę moc odblokować. Wiele osób czuje się niepewnie, a te kilka godzin może zdawać się naprawdę wiecznością. Więc pytam jeszcze raz: czy mam zostać? - panna Imari nauczycielka, terapeutka, matkateresa. Wstaw co uważasz za słuszne.
Dobra, była zmęczona, ale głównie tym targaniem go tutaj, ale co to za różnica gdzie bedzie spać? Moze tu zostać, jest fotel. A Liam może ją nawet za rękę trzymać, jeśli się bedzie z tym czuł lepiej.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-05, 23:13
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
To prawda. Wielu którzy za dziecka odkryli swoją moc i ona przez tyle lat z nimi żyła, byli do niej przyzwyczajeni. Usunięcie jej było czymś trudnym do zaakceptowania. Liam musiał przyznać jej w tym przypadku rację. Mógł nie chcieć, by odchodził. By została, bo tylko ona może mu tę moc przywrócić. Ale czy nie lepiej jest tak teraz? Całkowita wolność od tego, co sprawiało że jego życie było do bani?
- Możesz iść.. Przyjdź najwyżej rano.
Odważną decyzję podjął. Nawet nie spojrzawszy na Imari, ale gapiąc się na podłogę, na swoje stopy. Nie chciał jej tutaj zatrzymywać. Widocznie trochę samotności też mu się przyda. Bo skoro nie może używać mocy, to jednak to co widział wcześniej, pozostaje w jego pamięci.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-05, 23:20
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Podniosła się i podeszła do niego. Klęknęła przed mężczyzną żeby musiał na nią spojrzeć.
- Spójrz na mnie - poczekała aż podniesie nia nią wzrok - Ostatni raz pytam, zebyś potem nie załował. Na pewno? - odpowiedział twierdząco, więc skinęłą tylko głową. Odważnie. Ale to jego decyzja, więc zamierza ją uszanować.
- Możesz przyjść do mnie tak szybko, jak się obudzisz jeśli będziesz chciał. Nawet jeśli to będzie za dwie godziny, okej? Pamiętaj o tym - musiał wiedzieć, że jeśli zacząłby panikować albo źle się czuć to ma do niej przyjśc natychmiast i bez zastanowienia. Poczekała aż i to potwierdzi i podniosla się.
Po raz drugi przeczesała mu wlosy palcami, odslaniając kosmyki, które spadły na twarz. Uśmiechnęła się lekko do meżczyzny, jeśli podniósl na nia wzrok, bo w sumie stała całkiem blisko przed nim.
- Dobranoc. Wypij ten izotonik - zmierzwiła mu lekko włosy i wyszła z pokoju, by skierować się najpierw do łazienek, a potem do siebie.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-05, 23:41
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Chcąc nie chcą, za jej prośbą spojrzał na nią, kiedy kucnęła przed nim. Nie odpuszczała. Najwyraźniej za tym musiały się kryć albo skutki uboczne albo nie wiadomo co, skoro upewniała się kilka razy, czy lepiej nie zostać. Liam o dziwo zdania nie zmienił. Twierdząc, że to nie może mu już bardziej zaszkodzić niż wcześniej.
- Na pewno.
Potwierdził słownie i dodatkowo skinieniem głowy. Lecz i tak zostawiła mu trochę niepokojącą instrukcje, że w razie problemów, ma do niej przyjść.
- Jeżeli trafię... Okej.
Jeszcze nie wytrzeźwiał. A mogło istnieć ryzyko, że pomyli pokoje i zamiast do niej, pójdzie do Alexa.
Spojrzał na nią kiedy wstała i znów pobawiła z jego włosami.
- Dobranoc.
Odpowiedział, kiedy opuszczała pokój i zostawiła go samego. Zamykając drzwi. Westchnął i spojrzał na tej pojemnik z wodą, próbując ponownie upić kolejne parę łyków. Znów poczuł dziwne i nieprzyjemne dreszcze. Łeb nie przestawał boleć. Powinien się położyć i chociaż spróbować zasnąć. Odstawił bidon, twierdząc że nie wypije go jednak do końca. Położył się i przykrył kołdrą.
Nie zasnął od razu. Rzucał się, przekręcał, majaczył, stękał jakby mu zimno było i wiele wszystkiego innego aż po chyba tych dwóch godzinach męki swojej zasnął. Spał jak zabity...
Obudził się nieco tak przed południem. Przespał cały ranek, nie mając pojęcia czy Imari tutaj była, czy też nie. Otworzył oczy i spojrzał na sufit. Zamknął i przetarł je dłonią, po czym znów otworzył. Kiedy podniósł się do siadu, złapał od razu za głowę.
- Jasna cholera...
Kac morderca się odezwał. Tak mu teraz uderzył ból głowy, że miał ochotę wsadzić łeb prosto do zamrażalnika. Żeby tego jeszcze było mało. Dopadły go mdłości, że odczuł potrzebne udania się do toalety. Zsunął się z łóżka, na bosaka w samych spodniach, normalnie wybiegł z pokoju prosto do łazienki, by tam zwymiotować prosto do kibla. I to solidnie. Brzuch tak rozbolał, że wiedział już iż dzisiejszego śniadania nie wciągnie w siebie. Nie trzeba już mówić o tym, jak bardzo wyglądał nie ogarniecie. Potargany, z zarostem i jak po imprezie, na której nie był. Przez ten stan, kompletnie zapomniał o tym, że jego moc jest zablokowana.
Gdy swoje wyrzygał, umysł się w miarę, wrócił do pokoju trzymając się wciąż za głowę. Zaczął grzebać w swoich szufladach, czy nie ma gdzieś jakichś tabletek przeciwbólowych.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-06, 11:19
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Poczekała aż Liam do niej przyjdzie, a raczej chciała poczekać. Nie spała najlepiej, bo darowała sobie tabletki nasenne, żeby w razie czego nie mieć problemów z pobudką. Ale.. nie doczekała się, więc w końcu zebrała dupsko i poszła do pokoju mężczyzny. Stanęła pod drzwiami i zapukała, zastanawiając się czy jeszcze śpi czy raczej coś innego. Przez myśl przeszło jej, że może tak bardzo spanikował, że nie daje rady wyjść z pokoju, jak ona po sesji terapeutycznej? To też było opcją.. Ludzie naprawdę różnie reagowali na odebranie im mocy, jak Val była zadowolona, tak Liam.. kto wie? Pozwoliła sobie zapukać jeszcze raz, głośniej.
- Wchodzę, Liam - ostrzegła go, tak w razie czego i nadusiła klamkę, a potem pchnęła drzwi.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-06, 11:34
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Liam nie przyszedł. Jakimś przemęczonym nocą cudem zasnął i spał do samego przed południa. Gdzie najpewniej wszyscy byli na nogach, pracowali lub zajmowali czym innym. On sam miał swoje ważne zajęcie, jak zwalczenie upierdliwego kaca. Nawet nie ubrał się porządnie pozostając w tych samych spodniach z gołą klatą i na boso., Nie uczesał, nie ogolił, tylko szukał pieprzonych tabletek na głowę. Ale jak na złość, kiedy znalazł, opakowanie okazało się puste. Skończyły się. Trzepnął tym pudełkiem w ścianę. Nagle też rozległo się pukanie, przy którym zmarszczył brwi.
- Wchodź i nie wal w drzwi.
Od razu jej pozwolił, trzymając się za głowę. Tak go bolała, że nawet wyraźne dźwięki mu przeszkadzały. To czy by można był nazwać wyostrzonym słuchem? Tak się czuje Alex kiedy przejedzie mu pod uchem pociąg?
Liam w całej swojej okazałości, nie wyglądał za dobrze, ale przynajmniej trzeźwo. Pomijając to, że w szafce na pewno miał schowaną otwartą zgrzewkę piwa. I parę pustych schowanych butelek.
- Imari..
Tyle na razie powiedział, chowając twarz w dłoniach. A już myślał, że to ktoś inny. Chyba nie chciał się jej teraz pokazywać w tak beznadziejnym stanie.
Przesunął dłonie w górę na włosy, przeczesując je palcami i spojrzał na dziewczynę, jakoś tak, niepewnie.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-06, 13:14
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Zamknęła drzwi po cichu, żeby nie robić więcej hałasu, chyba już nauczona obcowaniem z Alexem, gdy doskwiera mu migrena i wyskok mocy. Spojrzała na Liama, a raczej zmierzyła go wzrokiem z góry na dół, po czym podeszła do bidonu, potrząsając nim. Nie wypite. Wręczyła go mężczyźnie.
- Wypij, będzie ci lepiej - poradziła i rozejrzała się po pokoju.
- Wyglądasz jak.. - westchnęła. Mówiła cicho, żeby go bardziej nie drażnić wysokimi dźwiękami.
- Nie oddam ci mocy w takim stanie, bo możesz jej nadal nie kontrolować.. - zmarszczyła nos w niezadowoleniu - Jak się bez niej czujesz? - zastanawiała się jak mu pomóc i co mogłaby zrobić, żeby było lepiej.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-06, 14:50
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Liam stojąc, za chwilę oparł się plecami o swoją ścianę, przy której stał i grzebał w szufladzie swojego biurka. Imari znów matkowała, sprawdzając czy wypił to co mu zostawiła. Nie był wstanie. Westchnął, kiedy mu podała i poradziła ponownie. Odebrał, otworzył czy odkręcił i wypił. Nie od razu ale z przerwami, aż butelka nie była pusta. Oddał właścicielce. Co jednak nie zmieniało jeszcze faktu, że nie czuł się dobrze. Głowa i brzuch go bolały nadal. Odsunął się od ściany by tyłkiem oprzeć o blat biurka. Po prostu się przesunął w tym kierunku.
- Dziwnie.
Odpowiedział na jej pytanie, ale też nie skomentował tego jak mu powiedziała, że jeszcze nie odda. Że mu nie odblokuje. Wewnętrznie to aż by krzyczał, żeby to zrobiła. Otwarcie tego nie okazywał.
- Jak zwyczajny człowiek. Bez obaw że za każdym rogiem kogoś zobaczę. Że dotykając kogoś, będę widział jego lęki. To taka... Pustka. Dziwna pustka.
Trudno było opisać takie uczucie. Pustka mogłaby tutaj dobrze pasować jako określenie jego braku mocy.
Mówiąc to, patrzył wprost na podłogę. Jakby zastanawiał się nad doborem słów. Które dodatkowo przyprawiały go o ból głowy. Ale kiedy skończył, przeniósł skacowane spojrzenie na dziewczynę.
- Masz może coś przeciwbólowego?
Zapytał w końcu. Bo chyba nie wytrzyma z tą głową.
Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.
support/rozwój mocy innych
60%
Trener
name:
Imari Blanc
alias:
Tara/Marceline Hopper
age:
26
height / weight:
173/48
Wysłany: 2018-10-06, 21:02
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Obserwowała go uważnie, ale Liam wydawał się dośc spokojny bez mocy. Ale może to tylko kac? Nie potrafiła teog do końca okreslić. I nie wiedziała czy jej się podoba to, że nie potrafi powiedzieć co widzi, a raczej jak czuje się mężczyzna przed nią. Oprócz tego, ze rozsadza mu głowę.
Uśmiechnęła się zadowolona gdy dopił izotonik.
- Mam. Ale weź ze sobą ciuchy na przebranie i ręcznik i zahaczysz w drodze powrotnej o łazienki. Stąd czuć, że pachniesz jak gorzelnia - zasugerowała.
Jeśli się zgodził to ruszyli do jej pokoju najpierw.
- Czy czujes się na tyle komfortowo ze swoim brakiem mocy, żeby jeszcze zostawić ją zablokowaną? - spojrzała w bok i w górę na niego. Wolała wiedzieć - Jest też opcja, że w tej kuli, którą stworzyłam zrobię dziury, a moc przesączy się sama, z czasem po prostu. Będziesz ją odzyskiwał stopniowo - zasugerowała, wchodząć do swojeog pokoju i wynosząc mu po chwili tabletki. I butelkę wody.
_________________
do you look into the mirror to remind yourself you're there
Wysłany: 2018-10-06, 22:10
Multikonta: Brian, Nicholas, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
W tej chwili w głowie miał chęć pozbycia się kaca, jak i mdłości żołądkowych. Nie myślał za bardzo o odzyskaniu mocy czy jej braku. Mogły to także być skutki uboczne spowodowane silnym bólem głowy, że nie potrafił oddzielić jednego odczucia od drugiego.
Westchnął i oczywiście zrobił co dziewczyna zasugerowała. Wziął czyste ubrania, jak bordową koszulę w kratkę i jasno niebieskie jeansowe spodnie z szafy, oraz ręcznik bo pewnie weźmie porządny prysznic po tej mocnej nocy. Co by go bardziej przebudziło. Stopy wsadził w swoje dotychczasowe trampki w jakich w sumie chodził cały czas. Mając to wszystko, ruszył za Imari do jej pokoju, gdzie tam, zanim otrzymał leki od niej jak i wodę, zadała mu ponownie pytanie o jego moc.
- Skłamię, jeżeli powiem... Że czuję się tak... lepiej?
Odpowiedział, choć trochę niepewnie. Czy dobrze dobrał słowa. Czy od braku swojej mocy nie zwariuje później. Opierał się właśnie o framugę drzwi jej pokoju. Wpatrując się w nią jakoś tak spokojniej.
Nie odpowiedział jej jednak czy chce tego odblokowania. Potrzebował teraz i z tym się zapoznać w swoich odczuciach. Potrzebował czasu na przemyślenie. Nie mając swojej mocy, nie mógł nikogo straszyć, nie mógł pomóc. A tym bardziej sobie. Miało to plusy i minusy.
Wziął leki od razu i popił wodą spore łyki, oddając jej naczynie czy butelkę.
- Dziękuję.
Podziękował i zaraz dodał.
- To ja.. pójdę pod prysznic.
Wycofał się posyłając jej niepewny uśmiech. Oddalił się, zmierzając do łazienki, gdzie zanim wszedł do prysznica, rzucił przed nim swoje rzeczy i udał do kibla, by znów zwymiotować. Alkohol musiał mocno mu zaszkodzić. Nawet tabletki nie zdążyły zadziałać. Co za katorga.
Gdy i po tym się ogarnął, wziął porządny prysznic. Wytarł się i ubrał. A zaraz po tym wrócił do swojego pokoju. By usiąść w samym roku swojego łóżka, z przysuniętymi nogami do siebie i opierając o ścianę. Łeb nadal go bolał. Wyglądał w dodatku blado. Jedną ręką obejmował się w brzuchu. Druga spoczywała na czole, oparta o udo. Czuł się tak fatalnie, że pragnął aby ten stan się skończył na dobre. Bo on nie wytrzyma.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum