Wysłany: 2018-10-04, 21:20 Zwykły wypad do apteki + plus spotkanie rodzeństwa Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
Podróżnik w czasie
1 Rok na Giftedach!
2 lata Giftedów!
Kto: Esther Goth & Nicholas Grenville
Miejsce: Seattle
Czas akcji: 23 czerwca
Okoliczności: Esther wraz z Nickiem nie dawno dołączyli do rebeli więc musieli się jakoś wykazać. Jak na razie idealnym zadaniem okazała się kradzieść leków i innych potrzebnych sprzętów medycznych. Czyli można uznać mały wypad do apteki. Przecież tych rzeczy nigdy nie jest za dużo i zawsze może się coś przydać.
Zadania MG:
* Rozegraj retrospekcję, w której twoja postać wykonuje zadanie dla swojej frakcji.
* Rozegraj retrospekcję, ukazującą wspólne działanie twojej postaci z pozostałymi członkami frakcji.
Nigdy nie przypuszczała, że droga zaprowadzi jej do grupy rebellion, ba nawet nie wiedziała, że taka istnieje. Kiedyś chciała dołączyć do bractwa by móc żyć normalnie nie musieć się ukrywać. Dość szybko przekonała się o tym, że nie chce mieć z nimi nic wspólnego. Jednak warto skupić się na faktach. Dołączyła do tej gruby, bo miała dość patrzenia na to jak jej bliscy umierają lub zostają rani. Po za tym liczyła na lepsze jutro, na czasu kiedy ludzie tacy jak oni i ci bez mocy będą żyć zgodzie. Jedynie czego chciała to akceptacji czy to jej winną jest, że potrafi tworzyć światło i ogólnie panować na fotokinezą. Nie taka się urodziła i to po prostu się stało. Najpierw straciła braci, którzy po prostu zniknęli bez słowa wyjaśnienia. Nawet nie wiedziała czy żyją. jasne wiedziała, że Chris tak, bo w końcu przysłał swoją przyjaciółkę. Nie długo po zniknięciu braci straciła rodziców. Zostali po prostu zastrzeleni własnym domu, przez nie znanego jej sprawcę, by na koniec straci przyjaciółkę, która by jej jak siostra. Miała serdecznie dość bycia ofiarą. Jednak nim zostanie całkowicie przyjęta do nowe grupy musiała się wykazać.
Miała wraz z nie jakim Nicholasem zdobyć leki i artykuły medyczne dość szybko zdecydowali się obrabować aptekę. Mało kiedy jest otwarta w nocy. Wyłącznie w tedy kiedy ma dyżur noc, a tak to nikogo nie. Wystarczyło rozprawić się zamkiem być może też za alarmem o ile takowy by posiadała. Cóż nie znała wcześniej Nicka. Wiedziała jedynie, że był dużo starszy od niej i być może był wieku Andiego.
Dzisiejszego dnia musiała zrezygnować ze swoich kolorowych ubrań oraz postawić na wygodną czerń lub po prostu ciemne ubrania. Najgorsze, że mała ich posiadała w szafie i ciężko było cokolwiek wybrać. Ostateczność udało się jej wybrać jakieś spodnie moro (dobrze, że ostatnio są dość modne), jakąś bluzkę ciemno szarą na długi rękaw i oczywiście czapkę daszkiem z której odczepiła cekiny. Nim wyszła z domu i pojechała do Seattle ostatnie spojrzenie w lustro i stwierdzenie, że wygląda dobrze. Z Nickiem stwierdzili, że spotkają się pod barem. Dlatego też podjechała pod niego o umówionej godzinie i poczekała za chłopakiem, a raczej mężczyzną.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Wysłany: 2018-10-05, 00:01
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Nicholas nie był pierwszym, który w niemal tym samym miesiącu miał przyjemność zostać przyjętym do ugrupowania rebelianckiego. Jak się sam zdążył zorientować, był jednym z kilku osób. Pomijając to, że nie był sam a z córką. Nie było to co prawda miejsce dla dziecka a tym bardziej dziewczynki. Lecz jeżeli miałby w przyszłości być z niej mutant, to mogłaby zostać. Nicholas jednak zapewniał, że dziecko jego wychowywane jest na jego zasadach i odpowiadających organizacji. A czy w niej obudzi się gen X, czas pokaże. Szukał bezpiecznego miejsca dla swojej Vanessy i silnej organizacji, która pomogłaby zniszczyć DOGS jak i GC w celu uratowania jego żony i brata.
Były warunki przyjęcia, a on musiał na nie przystać, jeżeli chciał schronienia i bezpiecznego miejsca dla swojego dziecka. Przydzielono mu młodą blondynkę, dziewczynę w wieku jego siostry. Mniej więcej. Mieli zająć się sprowadzeniem zaopatrzenia medycznego z jakiejś apteki. Najlepsza byłaby w porze nocnej. Trzeba jednak pomyśleć o jej zabezpieczeniach i alarmach. Najlepsze są w dzielnicach oddalonych od centrum miasta. Mniejsze, ale za to bezpieczniejsze we włamaniach.
Z ubraniem się Nicholas nie miał problemu. Jego szafa w większości zawierała czarną odzież. Mieszaną z szarością, grafitem i granatem. Ubrał na siebie czarną koszulkę, bezrękawnik. Na to czarną kurtkę skórzaną i zwyczajne jeansowe czarne spodnie. Plus czarne buty sportowe. Na głowę wcisną czarną czapkę z daszkiem a na szyi zawiązał czarną arafatkę. Przydatna by później zakryć część swojej twarzy i nie zostać rozpoznanym. Teraz jej jednak nie nasuwał. Dodatkowo miał w kieszeni kurtki czarne skórzane rękawiczki i podręczny mały czarny ekwipunek z narzędziami dla włamywacza. Przypięty do paska spodni. Wypatrywał ukradkiem dziewczyny z odpowiedniego miejsca owego baru. A kiedy się zjawiła, wyszedł do niej poprawiając czapkę z daszkiem na głowie.
- Gotowa na spacer?
Zapytał. By mieć pewność, że mogą ruszać dalej i nie tracić czasu. Spojrzawszy na nią, miał lekkie ukłucie w sercu. Przez sekundę jakby go trochę zamurowało jak tylko ujrzał jej twarz. Kojarzył ją. Poznał. I nawet nie przypuszczał, że tutaj się spotkają. Tak samo z Chrisem w Bractwie. W Nowym Yorku. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego w takich okolicznościach przychodzi mu spotykać rodzeństwo? W organizacjach, do których dołącza?
Mimo tego, nie okazał po sobie tego zaskoczenia, starając się je w sobie ukryć. W swoim spojrzeniu, odwracając wzrok, jakby badał otoczenie.
Vanessa została w środku budynku. Spała w ich nowym pokoju. Miała być tam bezpieczna. Jak jej powiedział, nie ma wychodzić, dopóki nie wróci.
Esther stała oparta o swój samochód nie czuła potrzeby wychodzenia do baru, który robił za ich główną siedzibę i tam też najwięcej ludzi zatrzymało się z ich ugrupowania. Ona wolała pozostać swoim domu, nadal chodzić do swojej pracy i ale od czasu do czasu wykonując jakieś zadanie. Po za tym źle kojarzył się jej ten bar, bo przypominał te z tych filmów, gdzie ludzie chodzą tylko po to by dostać po ryju lub kogoś obić. Nie musiała długo stać i czekać aż mężczyzna wyjdzie i podejdzie do niego. Kiedy wspomniał coś o jakimś spacerze spojrzała na niego. Nawet nie zdając sobie sprawy, że właśnie przed sobą ma swojego najstarszego brata Andiego. Ciekawe jaka była jej relacja jak by to wiedziała. Problem w tym, że Andiego nie pamięta miała zaledwie cztery lata, kiedy ten tak po prostu uciekł z domu. Nawet nigdy nie dowiedziała się powodów jego ucieczki. Czy miał dojść surowego ojca? Czy stał za tym jakiś inny powód? Wiedziała tylko tyle, że był z nich najstarszy oraz to, że Chrisowi bardzo go brakowało, bo często o nim opowiadał. By i ona go pamiętała, bo rodzice w ogóle o nim nie mówili. Żyli po prostu dalej...
- Jeszcze w życiu się na chodzę... masz prawko - odpowiedziała, była gotowa na zadanie, ale wolała nie iść na drugą stronę miasta tylko po to by okraść jakąś małą aptekę. Po za tym lepiej będzie pojechać autem i po prostu zaparkować kilka ulic dalej by auto nie było widoczne na miejscu zbrodni. Na oglądała się trochę seriali, filmów kryminalnych i wiedziała co sprawdza policja przy takich zdarzeniach. Przecież na wszelki wypadek zmieniła tablice rejestracyjne. Jej kumpela An miała fioła na punkcie ich i trochę nazbierała swoim życiu by móc jej zmieniać. Nie miała problemu dawać komuś prowadzić swoje auto z dwóch powodów. To auto nie było jej tylko jej zmarłej siostry, a po za tym woli jakoś jeździć jako pasażer niż kierowca. Za to mężczyźni lubią mieć kontrole nad wszystkim i kierować sami auto. Jeśli Nicholas potwierdził to by jechali autem i to, że ma prawko to po prostu rzuciła by mu kluczyki i zajęła miejsce pasażera.
Kiedy dowiedziała się o tym zadaniu to pod pytała Charlotte o to z kim przyjdzie jej współpracować. Chciała wiedzieć jakieś podstawy, kto to jest, jak ma na imię oraz kiedy mniej więcej przystąpił do organizacji. Nie interesowały ją szczegóły, bo przecież każdy ma prawo do własnych tajemnic.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Wysłany: 2018-10-05, 18:17
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Nicholas także nie dopytywał szczegółów, jedynie chcąc znać wygląd danej osoby oraz imię i nazwisko, ewentualnie ksywę. Jako że dziewczyna nie mieszkała w tym barze, nie mieli możliwości się spotkać i poznać. Z kolei było dla niego o tyle dobrze, że dostał pozwolenie na nocowanie. Choćby dla swojej córki.
Uśmiechnął się lekko na jej odpowiedź. Nie chciała widocznie iść na piechotę.
- Mam.
Potwierdził i odebrał od niej kluczyki, przez moment będąc zaskoczonym, że oddaje mu kierownicę i ma prowadzić. Postanowił więc z tego skorzystać. Lecz z drugiej strony, z prowadzeniem pojazdu też powinien uważać. Choćby na stan swojego zdrowia.
Wsiadł za kierownicą, zamknął drzwi, zapiął pasy, wsadził kluczyk i odpalił pojazd. Spojrzał jeszcze na towarzyszkę, czy siedzi zapięta i ruszył gazem pojazd, kierując skupienie na drogę, światła i mijane samochody, by zajechać na inną dzielnicę miasta.
- Podobno także jesteś nowa w organizacji?
Mieli czas na dojazd, więc podjął się rozmowy, by lepiej poznali. W końcu musieli współpracować.
Nie musiała nikogo prosić o pozwolenie na nocowanie, ani też przed nikim spowiadać się dokąd idzie i co zamierza robić. Taki plus mieszkania samotnie i posiadania własnego lokum. Oczywiście Conor wiedział, że zdecydowała się dołączyć do tej organizacji. Nie był z tego powodu zadowolony jednak wiedział, że nie Esta nie lubi krytyki. Z pewnością on zdecydowanie wolał by dołączyła do bractwa, ale problem w tym, że była tam tylko garstka ludzi, którym ufała. Po za tym przez ludzi bractwa i ich konflikty wewnętrzne zginęła jej najlepsza przyjaciółka, a zarazem przybrana siostra.
Nie miała problemu by dać mu swoje auto, bo przecież nie pożycza mu je tylko jedzie z nim. Nich prowadzi jeśli umie i chce, ale jeśli wiedziała o tym, że ma problemy zdrowotne. Zapytała by inaczej... o tym czy ze względu na jego stan nie ma przeciwwskazań do prowadzenia. Jeśli chodzi o zapianie pasów czy też ich nie zapinanie. To różnie bywa, bo jeśli jedzie sama to ich nie zapiania, ale jeśli z kim to jest pierwsza rzecz jaką zrobi. Nie dlatego, że nie ufa danej osobie, ale większość woli by ludzie jednak byli zapięci pasami.
- Tak, jakoś na początku miesiąca dołączyłam - odpowiedziała patrząc w okno cóż nie była zbyt rozmowa, ale wolała za wiele nie mówić. Im człowiek mówi mniej tym bardziej ciekawszy się staje. Kiedyś ktoś jej powiedział o tym i sama wiedziała, że ludzie lubią stopniowo poznawać innych. Po za tym miała mały problem zaufaniem. Pracowała nad nim, ale pomimo obawiała się. Nie o siebie lecz o jej bliskich, bo kolejnych strat nie zniosła by chyba. - Wierzysz, że kiedyś ludzie nas zaakceptują? - spytała się mężczyzny z ciekawość. Czy wierzył w to, że kiedyś zapanuje pokój i będą mogli normalnie żyć. Esther naprawdę tego pragnęła by było jak dawniej. Mieszkać z rodziną w domu i nie obawiać się nalotu czy tego iż ktoś może ich zaatakować.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Wysłany: 2018-10-05, 19:38
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
U Nicholasa sytuacja była zgoła inna. Nie mógł ulokować się w jednym miejscu, jako że na karku miał policję jak i rządowe organizacje. Już za dziecka narobił sobie problemu. Dlatego nie wrócił do domu. Lecz to nie moment na wspominanie takich czynów. Często musiał zmieniać miejsce zamieszkania. Tak i teraz robił to z córką do czasu, aż nie znalazł odpowiedniej organizacji o mocnych i bardzo zbliżonych mu poglądach.
Auto było wygodne nie tylko w przemieszczaniu się, ale także w izolowanych rozmowach, na tematy które nie powinny interesować przechodniów, których przyszłoby im mijać na ulicach.
- Podobnie jak ja.
Jak już wcześniej zauważył, wraz z nim sporo młodzieży się zapisało do tej organizacji. Odnosił wrażenie, że z tej nowej grupy jest najstarszy. Drugi wniosek taki, że na świecie robiło się coraz gorzej. Nieakceptowanie przez rodziny, porzucenia, tak się kończyły dla mutantów.
Pytanie jakie mu później zadała, dawało nieco do myślenia. Trudno było na nie odpowiedzieć.
- Chciałbym wierzyć, ale patrząc teraz na sytuację w kraju... Ciężko powiedzieć.
Nie kłamał. Taka przecież była prawda. By przeżyć, musieli łamać prawo. A oferowane pomoce przez rząd, nie kończyły się zbyt dobrze.
- Jaka jest Twoja moc? Łatwiej będzie nam współpracować przy wykonywaniu zadania.
Zapytał, przechodząc już do sprawy im zleconej. Cały czas będąc skupionym na drodze. Zerkając od czasu do czasu na swoją towarzyszkę.
Życie... Chociaż byli rodzeństwem ich ścieżki potoczyły się inaczej. Każdy z nich ma inne przeżycia, doświadczenia czy też miał inne problemy. Jej największym problemem wieku siedemnastu lat było by rodzice nie dowiedzieli się o jej mocy i pójście na uczelnie, którą nie zbyt się lubiło. Obie rzeczy robiła dla rodziców, bo wiedziała, że bardzo przejęli się stratą dwóch synów i nie chciała ich zawieść. Niestety stało się inaczej przez co nie raz się obwiniała oraz pluła sobie brodę. Żałowała, że nie była wtedy domu..., może by żyli. Może zdołała by ich ochronić. Jednak jak to było powiedziane to nie jest moment by to wszystko wspominać. Podróżowała, aż w końcu się osiedliła, a na jak długo to sama nie wiedziała.
Fakt tutaj mogli spokojnie porozmawiać bez obawy, że nie powołane uszy usłyszą. Niekiedy nawet budynku trzeba uważać. Samochód jest takim plusem, że widzisz kto w nim jest, a jeśli jest ruchu nie ma możliwość by ktoś usłyszał,
- Czy dlatego przystąpiłeś do organizacji? - przecież ostatni rok był ciężki dla mutantów. Najpierw nie udany marsz pokojowy, który przyniósł więcej złego niż dobrego. Skończyło się na rozwiązaniu fptp oraz ataku na bractwo. Dobrze, że Conora wtedy nim nie było... Jednak ostatnim czasie ataki na ludzi obdarzonych stały się jeszcze bardziej nasilone. Co tylko zwiększało brak zaufania między ludźmi. Nie tylko mutantów, ale ludzi. Bardziej patrzyli sobie na ręce... To wszystko było do bani... Nie łatwiej było zaakceptować ludzi obdarzonych. Przecież to tylko ewolucja, kiedyś nasi prządkowie też się z tym spotkali. Kto wie, czy za setki lat wszyscy będą posiadać różne dary i traktować je jak zwykłe umiejętność. Nikt nie będzie pamiętał o tym jaką drogę musieli przejść ci pierwsi ,,mutanci".
- Hmm... Potrafię kontrolować światło i jego energię. Inaczej mówiąc fotokineza. A twoja moc to? - przecież to były postawy, skoro mieli razem współpracować. Powinni wiedzieć czego się spodziewać. Po za tym mówiła o swojej mocy, a nie kogoś innego.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Wysłany: 2018-10-07, 23:25
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Żadne z nich nie miało łatwego życia. A interesujące było to, że cała ich trójka stała się mutantami. Każdy poszedł w swoją stronę a ich ścieżki się jedynie mijały. Ostatnie lat jednak sprawiły, że mogli się nieco do siebie zbliżyć. Szczególnie Nicholas to odczuł, spotykając pierw Christiana a teraz trafiając na dziewczynę, która może być albo i jest jego siostrą.
- Powiedzmy że tak. W grupie podobno lepiej się poruszać i działać niż samemu.
Potwierdził, choć też celem tego było zniszczenie organizacji im zagrażającym. A gdyby istniało bezpieczne miejsce, gdzie mógłby zamieszkać z córką, skorzystałby. Ale dopiero po tym jak odzyska swoją żonę. Bądź dowie o jej losie. Wierzył i chciał wierzyć, że ona jeszcze żyje.
Potem przeszedł od razu do sprawy zawodowej i zadania jakie przyjdzie im wykonać. Moc jaką opisała, uznałby za pożyteczną. Ale tylko w niektórych przypadkach.
- Moja moc jest różnie nazywana. W zależności od tego co zaprezentuję. Smog, czarna mgła, czarny dym. Wytwarzam trującą substancję dymną, która zatruwa powietrze dookoła. Zaś sam jestem na nią odporny. Bezpiecznie więc, jeżeli pracując ze mną, miałabyś przy sobie jakąś maskę ułatwiającą oddychanie.
Oczywiście, żeby się nie zatruć. Drobnostka ale bardzo ważna. Jeżeli będą zdobywać dobra medyczne z apteki, powinni też podkraść kilka masek tlenowych. Gazowe załatwi się z innego miejsca. Liczył na to, że nie będą musieli używać mocy w celu wykonania zadania.
Skręcili właśnie na kolejną ulicę i stanęli na światłach. Przechodzili ludzie, w tym dzieci. Zaś trójka z nich, trzymała się za ręce w obecności swojej rodzicielki. Piękny wdok, mogący przywoływać wspomnienia. To był moment, przy którym Nicholas zastanawiał się, czy zaryzykować temat, dotyczący ich powiązania. Spojrzał na Easter, po czym znów na drogę. Światła się zmieniły, więc ruszył pojazd dalej.
W dniu śmierci rodziców postanowiła odnaleźć swoich braci i ponownie spróbować złapać z nimi kontakt. Taki jaki powinno mieć rodzeństwo, bo przecież byli jej najbliższą rodziną. Bliżej niż ona nie miała, a tak strasznie nie chciała być samotna. Dlatego tak długo podróżowała wraz z An za nim osiedliły się w Olimpii. Kiedy mogło się wydawać, że traciła nadzieję na odzyskanie rodzinny. W tedy w jej domu pojawiła się kobieta. Twierdząc, że Chris ma się dobrze, martwi się o nią ale nie może jej powiedzieć gdzie on tej chwili jest. Po za tym zakazała jej się wychylać i robić głupstwa. Na początku miała gdzieś słowa kobiety. Jakaś obca baba nie będzie jej rozkazywać. Więc żyła dalej jak żyła przy okazji dowiadując się o torturach jakie doświadczył jej chłopak. Co rozpaliło w niej jeszcze większą nienawiść do ludzi, którzy krzywdzą ich tylko dlatego, że są mutantami. Miała dość bycia ofiarą dlatego przystąpiła do tej organizacji. Nie wierzyła Bractwu, a rebelia okazała się dobrą alternatywą. Po za tym oni coś robią więc niż walka między sobą przy okazji pozwalając się zaskoczyć atakiem.
- Hmm... u mnie podobnie tylko, że miałam też dość dostawania batów od życia - powiedziała po tych wszystkich przemyśleniach swoich. Ile można być ofiarą czasem trzeba powiedzieć dość. Dość przemocy, prześladowań i znęcaniu się nad ludźmi obdarzonymi. Organizację, które tylko nakręcają tą całą maszynę nienawiść wobec mutantów. Powinny zostać zniszczone, zniknąć z ich świata. Przecież pokój może wyglądać tak pięknie, sama go widziała tej dziwnej wizji.
- Spoko. Szkoda tylko, że nikt mnie wcześniej nie uprzedził - powiedziała na jego opis mocy, bo w sumie powinna o tym dowiedzieć się wcześniej. Chyba, że chcieli ich sprawdzić jak poradzą sobie bez najważniejszych informacji jaką jest moc drugiej osoby.
Po tym jak wjechali na kolejną ulice zaraz zatrzymując się na światłach. Esther spojrzała na ludzi mijających ich samochód. Wydawali się tacy... zapracowani, ciągle goniący uciekający im czas. Patrząc na nich widziała jak jeden facet z teczką w dłoni próbuje jak najszybciej przejść przez jezdnię. Wyobrażając sobie jak ojciec zawsze wracał z uczelni do domu z uśmiechem na twarzy i okrzykiem, że już jest. Mama zaraz częstowała go obiadem i zazwyczaj wołając i Chris by przywitali się z ojcem. Później tylko ją... i w tedy spojrzała na kobietę z trójką dzieci. Poczuła dziwne ukłucie zazdrość odwracając wzrok i modląc się w duchu by światło w końcu się zmieniło.
- Masz jakąś rodzinę? - zapytała swojego towarzysza próbując pozbyć się nie przyjemnego uczucia i wyrzuć z głowy bolesne wspomnienia. Po za tym była też ciekawa, czy Nick miał jakąś rodzinę.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Wysłany: 2018-10-08, 22:07
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Nicholas podobnie jak Chris, postawił sobie za cel ochrony najmłodszej siostry. To była ich obietnica z dzieciństwa. Której przynajmniej Nicholas starał się dotrzymywać. Lecz nie tylko chcąc chronić siostrę ale też i brata. W końcu nie jednego zdarzenia był świadkiem. Zawiódł jednak w tym, że mu nie pomógł. To wracało czasami w snach. Obraz, zabieranego Christiana przez DOGS. Podobnie jak jego ukochanej kobiety. Zemsta za śmierć rodziców nie znikała. A ta organizacja, miał nadzieje, że dokona cudu. Zniszczy prędzej czy później DOGS i GC.
Skinieniem głowy przyjął jej odpowiedź o dostawaniu batów do wiadomości. Sam nie miał lekko. Żaden mutant na tej ziemi. Wszystkich ich uznano za niebezpiecznych i zapragnięto mieć nad nimi kontrolę.
- Mało kto wie o mojej mocy. Uprzedzę Cię, jeżeli zajdzie potrzeba bym jej użył. Ale pamiętaj, by z apteki zabrać też maski. Mogą się przydać awaryjnie.
Nie było obowiązku, by każdy każdemu opowiadał o swojej mocy. Ale dobrze jest, kiedy partnerzy od zadań sami się wymienią takimi informacjami, żeby dobrze zaplanować wykonanie powierzonej misji.
Stanie na światłach nie wpłynęło na ich odczucia pozytywnie. Mimo późnego wieczoru, gdzie dzieci były z kobietą a mężczyzna z teczką wracali zapewne do domu, nawet jemu przypomniało jego przeszłość. Zauważył, że Easter odwróciła wzrok. On musiał pilnować świateł. Emocje. Obudziły się w nich wspomnienia.
Ruszył jadąc prosto dalej przez miasto. Wtedy towarzyszka zadała mu pytanie.
- Mam.
Odparł krótko. Nie pytała o konkrety. A on sam, nie był skłonny się tym chwalić szczegółowo. Mógłby też powiedzieć, że miał. Ale obecnie, to Vanessa, jego córka, była jego rodziną. Poza rodzeństwem.
- A Ty?
Zapytał. Skoro już podjęła ten temat. Moze jest ktoś, dla kogo chce ona walczyć?
Och tak Chris przyjął sobie do serca obietnice z dzieciństwa, bo strasznie się nią opiekował. Pilnował by nie wracała sama do domu, nie pozwalał się jej z nikim umawiać. Przez co musiała to robić za jego plecami, by mieć jakiegokolwiek chłopaka. Nie daj Boże ktoś podniósł by na nią rękę. Czasem miała jego dość i tego, że zachowywał się bardziej jak ojciec niż brat. Nie raz się o to kłóciła z nim by trochę odpuścił. Chociaż nie kiedy chciała go udusić to rozumiała go, że robił to z troski i obawiał się, że może ją spotkać to samo co ich brata. Na ironię to on zniknął bez słowa jak Andii...
- Rozumiem - powiedziała z lekkim uśmiechem. Naprawdę rozumiała to, ponieważ sama nie rozpowiadała o swojej mocy. Po za tym każda była inna i rządziła się innymi prawami. Ona potrafiła kontrolować światło jego energie jak i też skupienie. Na razie za pomocą światła mogła kogoś oślepić lub też poparzyć, a nawet zniszczyć zamek. Kiedyś tego próbowała więc wiedziała, że potrafi stopić zamek. Na razie to nic wielkie, bo jeszcze pracuje nad swoją mocą.
Ulżyło jej kiedy ruszyli i nie musiała dalej patrzeć na ten rodzinny obrazek. Po za tym odpowiedzieć Nicka była krótka oraz zagadkowa. Pod tym jednym słowem kryło się wiele. Jednak nie do pytała, bo nie jeśli nie chciał mówić to nie będzie go zmuszała.
- Ja... miałam rodzinę, ale wszyscy mnie zostawili ten czy inny sposób. Teraz mam tylko chłopaka - powiedziała szczerze, bo przecież taka była prawda. Miała rodzinę, ale większość z nich nie żyła lub zniknęli bez śladu i słowa. Nie mówiła nic więcej bo zbliżali się do miejsca i dobrze było zaparkować dalej najlepiej około km od niej. Policja zazwyczaj sprawdza najbliższe otoczenie czy nie widać podejrzanych.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Wysłany: 2018-10-10, 18:54
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Gdyby jego zniknięcie nie miało miejsca i nie byłby poszukiwany, zapewne byliby szczęśliwym i zabawnym rodzeństwem. Andy pewnie tak jak Chris, uważniej przyglądałby się chłopakom swojej siostry, by mieć pewność, że żaden jej nie skrzywdzi. Teraz jednak, pod zmianą swojego życia i personaliów, chronił ją w inny sposób. Obserwując z ukrycia. A teraz, jeszcze została jego partnerką od zadania. Gdyby tylko wiedziała, że przyszło jej pracowć z bratem...
Spojrzał na nią i jak tylko dostrzegł uśmiech, odwzajemnił jej i wrócił spojrzeniem na ulicę. Byli coraz bliżej celu. Jeszcze jeden skręc zrobił na kolejną ulicę i tym razem wyszukiwał ich docelowego obiektu. W między czasie słuchał jej odpowiedzi na temat rodziny.
- Chłopak to w sumie też rodzina, jeżeli nie ma się innej. Ja mam córkę.
Przyznał jej, choć Easter nie miała jeszcze okazji pewnie jej spotkać i poznać. Pewnie nadarzy się taka dobra okazja.
Dostrzegł ich cel. Normalnie wyminęli aptekę pod nosem. Nicholas nie zatrzymywal się, ale zapamiętał drogę, jak mogliby się cofnąć. Musiał zaparkować gdzieś talej, chociażby dwie ullice. Powstał jednak mały problem, że większość parkingów była zapełniona.
- Z parkowaniem nam trochę zajdzie.
Stwierdził. Zmuszony przez to zjechać na trzecią ulicę i tam szukać miejsca.
Gdyby był równie denerwujący jak Chris o dbaniu o jej ,,bezpieczeństwo". Chyba by oszalała z dwoma takimi braćmi. Jednak pewnie i na to znalazła sposób, bo przecież Andy i Chris byli od niej starsi nie zawsze mogli być tam gdzie ona. Heh... to była by prawdziwa zabawa w kotka i myszkę tylko w tym przypadku były by dwa kocury.
Esther nigdy nie zdawała sobie sprawy o tym, że posiada anioła stróża, który chroni ją z ukrycia. Chyba każda dziewczyna marzyła o tym, by mieć takie anioła stróża. Skąd ma wiedzieć, że właśnie jeden z jej starszych braci oraz anioł stróż siedzi właśnie koło niej. Miała cztery lata, kiedy zniknął Andi, a po za tym mężczyzna miał inne imię i nazwisko.
- O nim można tak powiedzieć... A twoja córka ile ma lat? - zapytała się tak po prostu. Lubiła bardzo dzieci i zawsze chciała mieć młodsze rodzeństwo, by móc się nim bawić i opowiadać bajki. Sama nie miała dzieci i jak na razie nie planowała mieć. Nawet nie rozmawiali o tym z Conorem, ponieważ nie wyobrażała sobie mieć dziecko. Teraz... Kiedy sama żyła w ciągłym strachu o swoje życie i przyjaciół.
Kiedy przejeżdżali koło apteki i Nick stwierdził, że z parkowaniem trochę zejdzie. Spojrzała się na ich cel zastanawiać się nad zadaniem ich powierzonym. Najważniej był opatrunki, jakiś sprzęt oraz leki przede wszystkim przeciwbólowe. Lepiej było ułożyć sobie w głowie co jest ważne, a co nie zbyt im się przyda i tylko zmarnuje ich czas.
- Nie nazywam się Goth to było nazwisko mojej przyjaciółki, które przyjęłam bo zamordowaniu moich rodziców - powiedziała sama nie wiedziała czemu to wyznała. Odkąd Nick wsiadł do samochodu i zaczął prowadzić pierwszy raz poczuła, że może mu zaufać. Nie czuła tego od bardzo dawna nawet Conor musiał rzucić ją do basenu by się ogarnęła. Na razie nie wyjawiła swojego prawdziwego nazwiska. Jedynie wyznała, że ma fałszywe. Jednak ilu mutantów w ich grupie miało swoje prawdziwe nazwiska. Esther podejrzewała, że większość do zmienionych. Musieli się ukrywać. - Tam po prawej koło tego czerwonego samochodu jest wolne miejsce - powiedziała kiedy dostrzegła wolne miejsce.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Wysłany: 2018-10-10, 21:18
Multikonta: Brian, Liam, David, Seba
1 Rok na Giftedach!
2 Lata Giftedów!
Jeżeli chłopak Easter byłby w porządku, Andy dałby mu spokój. Ale wybaczyłby, gdyby okazało się inaczej. Pewnie w duecie z Chrisem tak daliby mu popamiętac, że do ich siostrzyczki by się nigdy nie zbliżył. Dziewczyna jednak mogła cieszyć się z tego, że w tym teraz świecie, gdzie jej braci nie było obok, mogła umawiać się z kim chciała.
Anoiłów Stróżów mogła mieć nawet dwóch, nie jednego. Zapewne swego czasu, to Chris opiekował się ich siostrą z ukrycia, lub widzieli się nie raz. Ale po jego uprowadzeniu przez DOGS, Nicholas bardziej zawziął się tego zadania. Niestety, nie zawsze i nie często mógł ją śledzić i pilnować. Większą uwagę musiał skupić na swoim dziecku.
- Dziewięć.
Nie była to już typowo mała dziewczynka. To była prawie panienka, której blisko było do bycia nastolatką.
- Może będzie okazja że ja poznasz.
Dodał. Był raczej pewny tego, że tak się stanie. W końcu Easter mogłaby się cieszyć, że została ciocią. Z kolei jeżeli chodzi o przyznanie się do posiadania fałszywego nazwiska, nie było to dla niego żadnym zaskoczeniem.
- Chyba mało kto z nas posługuje się w tym świecie prawdziwym nazwiskiem.
Odpowiedział, posyłając jej lekki uśmiech. Jakby chciał ją pocieszyć, że nie jest jedyna osoba, która zmieniła swoje personalia.
Z parkowaniem było trochę problemu, ale dzięki pomocy współtowarzyszki, miejsce wolne się znalazło. Minął je i podjął próbę parkowania tyłem. Przekładał skrzynię, oglądał się za siebie, patrzył w lusterka, aby nie zahaczyć czy też nie walnąć a jakiś pojazd. Aż w końcu samochód został zgaszony i światła wyłączone. Zaparkowali bezpiecznie.
- Musimy opracować plan. Wejdziemy od tyłu. Mam ekwipunek włamywacza, więc powinniśmy sobie z tym poradzić bez problemu. Najważniejsze, to nie narobić hałasu. Małe apteki zwyczajnie nie mają alarmów. Mocy użyjemy w ostateczności.
Powiedział wstępnie swoje przemyślenia co do działania, po czym spojrzał na Easter, czy miałaby coś do dodania. Do zaproponowania. Był otwarty ją wysłuchać.
Mogło być nie zaciekawię, ale na szczęście Conor jest jednym z tych dobrych chłopaków. Serio Esther zadawała się o wiele gorszymi chłopakami, którzy często nie mieli do niej szacunku i traktowali bardziej jako ozdobę niż dziewczynę. Jednak Conor jest inny to dzięki niemu zdołała poradzić sobie ze śmiercią przyjaciółki oraz zawsze mogła na niego polegać. Widać było, że zależy mu na niej. Więc Andy ani Chris nie będą musieli internować w ich relacje. Po za tym niech tylko spróbują...
Dziewięć lat... to można już powiedzieć, że duża panienka. Która pewnie nie będzie miała ochoty się wygłupiać. Wiadomo w tym wieku już dla dzieci liczy się to co powiedzą koledzy.
- Chętnie poznam - stwierdziła tylko krótko, bo naprawdę chętnie by poznała dziewczynkę. Lubiła bardzo dzieci więc chętnie pozna córkę Nicka.
Nie wie czemu powiedziała o tej zmianie nazwiska. Chociaż wiele osób dzisiejszych czasach zmienia nazwisko. Ukryć się przed rządem i innymi nieprzyjaciół obdarzonych ludzi.
- Wiem... Sama nie wiem czemu ci o tym powiedziałam - przyznała szczerze, bo zwykle nie mówi o tym. Jednak miała dziwne uczucie, że Nickowie może zaufać. Nie wiedziała skąd to się wzięła. Dlatego na razie postanowiła ignorować je do czasu aż sama nie zrozumie.
- Spoko plan się przyda byśmy sobie nie przeszkadzaj i nie chodzili za sobą jak cień - rzuciła tylko, bo jeśli jedno będzie chodziło za drugim to nie będzie. Najlepiej było gdyby ustali kto w którą stronę idzie i kto zajrzy do magazyny. W każdej aptece jest coś rodzaju magazynu gdzie trafiają wszystkie te mocniejsze leki oraz dostawy jeszcze nie rozpieczętowanie.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum