Poprzedni temat «» Następny temat
Salome "Sally" Halloway
Autor Wiadomość
Sally Halloway



I find it kinda funny, I find it kinda sad The dreams in which I'm dying are the best I've ever had

wizje astralne

50%

powiedz mi, powiedz swoje lęki i fobie





name:

Sally Halloway

alias:
vision

age:
25

Wysłany: 2017-12-10, 14:58   Salome "Sally" Halloway
  

   Wygrała, bo Ronnie nie patrzył


Salome "Sally" Halloway
urodzona w Portland, 25 września 1992 roku, mieszka w Olympii od 4 lat, przynależy do Bractwa Mutantów piastuje stanowisko sanitariusza, wizerunku użycza Alycia Debnam-Carey
historia
oh Death,
Won't you spare me over another year


Wyjątkowo, ta historia nie zaczyna się od cudu narodzin, a od tragedii jaką jest śmierć.
Abby Halloway zmarła 25 września 1992 roku podczas porodu. Tego samego dnia na świat przyszłam ja, Sally. Od tego momentu śmierć niczym widmo miała kroczyć za mną przez całe moje życie, bawiąc się w kotka i myszkę. Jakby chciała mnie ukarać za to,
że umknęłam jej tamtego wieczora. Wychowałam się w Portland razem z moją starszą siostrą, Alex oraz ukochanym tatą, Samem. Mimo śmierci mamy, tato i starsza siostra pokochali mnie całym sercem i starali się, aby nigdy mi niczego nie brakowało. To właśnie Alex szyła mi stroje na halloween i próbowała wytłumaczyć zawiłości matematyki. Ale nasza rodzina jak każda miała swój brzydki sekret. Ja, zarówno jak moja siostra i matka miałyśmy gen X. Tata o wszystkim wiedział oczywiście i akceptował nas takimi jakimi byłyśmy. To on znalazł mnie w swoim gabinecie kiedy obudziłam się na jego fotelu z krwotokiem z nosa. To on siedział ze mną, przytulał mnie mocno i tłumaczył, że jestem wyjątkowa, że potrafię coś czego inne dzieci nie potrafią,
miałam wtedy dziesięć lat i naprawdę byłam przekonana o własnej wyjątkowości. Ukrycie mocy nie było trudne w moim przypadku. Nieregularne omdlenia można było wyjaśnić skomplikowaną chorobą. Wszystko było dobrze do momentu, w którym tato nie przyprowadził nowej kobiety do domu. Katherine była naprawdę miła. Świetnie gotowała.
Kiedy zaczęli planować ślub razem z tatą i Alex podjęliśmy decyzję, że powiemy Katherine o naszej odmienności. W końcu nas znała, przecież powinna wiedzieć, że nie zrobimy jej krzywdy. Niestety, pozory mogą mylić. Obudziłam się pewnej nocy ze snu,
który okazał się nie być snem. Wiedziałam, że to wizja. Ukryta w szafie widziałam jak Katherine chce zabić zarówno mnie jak i Alex. Poszłam do pokoju starszej siostry. Chciałyśmy uciec. Spakowałam w pośpiechu wszystko co najważniejsze. Chciałyśmy wyjść po cichu, kiedyś skontaktować się z tatą i wszystko mu wyjaśnić. Mało pamiętam z tego wieczoru. Katherine z bronią, ja uciekająca z Alex i tata, który próbował wszystko uspokoić. Jeden wystrzał i głuchy łoskot martwego ciała opadającego na podłogę. Widziałam go na podłodze. Przez ułamek sekundy. Potem Alex zabrała nas z domu,
biorąc swój samochód. Tak rozpoczęła się nasza ucieczka.

All around me are familiar faces


Alex i ja zaczęłyśmy się ukrywać. Czasem były to stare budynki, czasem udało się wynająć jakiś pokój w motelu za pieniądze, które niestety musiałyśmy ukraść. Nie było kolorowo, no ale czego spodziewać się po dwóch uciekinierkach? Szukali nas, to było pewne. Przez rok uciekałyśmy same. Właśnie po roku na naszej drodze stanął inny mutant, Ronnie, który od tej chwili stał się towarzyszem naszej, to znaczy mojej podróży. Był to krótki okres, w którym naprawdę mogłam być szczęśliwa. Ronnie i Alex tworzyli cudowny duet. Nie tylko jeżeli chodziło o zapewnienie nam jakiekolwiek życia,
ale także jako para. Spotkaliśmy się w jednym z miasteczek w New Jersey. Ukrywałam się z Alex w jednym z opuszczonych domów na niezbyt bezpiecznym dla ludzi osiedlu,
a bezpiecznym dla nas. Pewnego dnia po prostu przyprowadziła Ronniego i tak już pozostało. Niestety, śmierć upomniała się o mnie po raz kolejny. Były to najszczęśliwsze miesiące, które zakończyły się zabraniem Alex. Zabrali mi moją kochaną siostrzyczkę.
Czułam się zagubiona. To zawsze ja polegałam na niej i chociaż starałam się pomagać jak tylko mogłam to właśnie ona opiekowała się mną. Na szczęście on mnie nie zostawił.
Uciekłam razem z Ronniem, który obiecał, że mnie nie zostawi. Był silny kiedy ja byłam słaba. Wtedy też trafiliśmy na Nancy. Przez rok mieszkaliśmy z nią w nawiedzonej elektrowni. Kiedy dowiedziałam się o bractwie, musiałam dołączyć. Wierzyłam w to,że ludzie i mutanty mogą współżyć, przecież moi rodzice byli idealnym tego przykładem.
Dołączyłam do Bractwa, pełnie funkcję sanitariuszki. Zawsze łatałam rany Alex, kiedy coś jej się stało, więc miałam nieco pojęcie na ten temat. Reszty nauczyłam się właśnie w Bractwie pod okiem bardziej wykształconych ode mnie. Poza tym można powiedzieć,
że robię za informatora, który nie wychodzi na powierzchnię. Dzięki mojej mocy staram się zbierać cenne informacje.
charakter
SPOKOJNA | TROSKLIWA | WIERNA | SKRYTA

Moja moc miała bardzo duży wpływ na kształtowanie się mojego charakteru, ale także sposób w jaki traktowało mnie najbliższe otoczenie. Nigdy nie wiedziałam kiedy przyjdzie kolejna wizja, dlatego czułam się cholernie zależna od kogoś innego, bezbronna. Podobno jestem łagodna, spokojna. I to chyba prawda, nigdy nie byłam osobą agresywną o gniewnym, wybuchowym charakterze. Podobno mam dar do łagodzenia konfliktów i uspokajania wybuchowych osób. A przynajmniej tak powiedziała mi kiedyś moja siostra, Alex. Troszczę się o innych, czasem nawet bardziej niż o samą siebie. Od czterech lat jestem związana z Bractwem i za każdym razem przejmuję się losem i historią każdego nowego mutanta. Przecież doskonale pamiętam pierwsze chwile w Bractwie. Nie było łatwo. Otrzymałam wtedy wiele wsparcia od innych, których z czasem zaczęłam traktować jak rodzinę. Jednakże moja otwartość przy witaniu każdego jednego nowego członka jest pozorna. Tak naprawdę jestem bardzo wycofaną osobą. Nie wpuszczam wielu osób za "linię bezpieczeństwa". Mało kto może ją przekroczyć. Ciężko jest mi się przełamać i komuś zaufać na tyle, aby opowiedzieć o swoich demonach.
Zupełnie jakbym bała się odrzucenia. A może dlatego, że tak naprawdę czuję się słaba? Przecież kiedy gram nikt nie może zauważyć mojej słabości. Jedną z niewielu osób, które przekroczyły barierę jest Ronnie. A co z resztą? Porzucili mnie, zginęli, odeszli (niepotrzebne skreślić) Podobno lojalność to szlachetna cecha. Zatem chyba powinnam się cieszyć, że taką mi się przypisuje. Jestem wierna swoim przekonaniom, ideałom, a także bliskim. Zdrada boli najbardziej. Szkoda tylko, że ta lojalność może być czasami ślepa i mylona z bezsensownym oślim uporem. A może czasem nim była? Podobno potrafię zachować zimną krew w trudnych sytuacjach. Chociaż może nie, staram się oddzielić emocje od spraw ważniejszych, ale jestem tylko człowiekiem (?) i nie zawsze to wychodzi. Podsumowując, nie jestem ciekawą, silną psychiczne personą. A przynajmniej za taką się nie uważam.


opis mocy
I can see things

• Od dziecka widzę różne rzeczy, zaczęło się kiedy miałam dziesięć lat. Byłam w gabinecie mojego ojca. Dotknęłam jednej z pamiątek rodzinnych, był to stary album. Nagle przeniosłam się w przeszłość. Był to jakby gabinet taty, ale wyglądał troszkę inaczej. Meble różniły się od tych, które jeszcze przed chwilą stały w pomieszczeniu. Siedziałam na skórzanym fotelu w rogu. Przy biurku siedział młody mężczyzna podobny do mojego taty. Podnosił głowę, aby na mnie spojrzeć. I patrzył przez chwilę w moim kierunku, a kiedy wstał, aby podejść znowu wróciłam do gabinetu taty. Opowiedziałam mu o wszystkim, okazało się, że owym mężczyzną był mój dziadek. Wtedy też na jaw wyszło, że w moim DNA znajduje się zmutowany gen.
• Moja zdolność to wizje astralne. Za pomocą ciała astralnego przenoszę się do przyszłości bądź przeszłości. Najczęściej dzieje się to kiedy dotknę przedmiotu bądź osoby, wtedy wizja ma związek z dotkniętą rzeczą/osobą. Jednak czasem zdarza się, że wizja nawiedza mnie podczas snu, wtedy wizja może dotyczyć czegokolwiek. Silniejsze, dłuższe i wyraźniejsze są wizje, w których mam fizyczny kontakt z rzeczą/osobą która brała w tym udział albo będzie miała być częścią zdarzeń.
• Niestety, jak każda moc, także i moja ma swoje ograniczenia. Wizje nie przychodzą wtedy kiedy tego bym chciała. Właściwie na palcach jednej ręki mogłabym policzyć kiedy wizja została przeze mnie przywołana. Podczas wizji tracę kontakt z rzeczywistością. Wtedy "mdleję". Zupełnie jakbym opuszczała własne ciało na rzecz ciała astralnego umieszczonego w wizji. Kiedy wizja jest stosunkowo krótka budzę się i nic oprócz bólu głowy i skołowania mi nie jest. Gorzej, gdy wizja trwa za długo. Wtedy oprócz omdlenia zaczyna lecieć krew z nosa. W ekstremalnych przypadkach nie ma ze mną kontaktu jeszcze przez kilka następnych godzin. Oprócz tego jeżeli w wizji moje ciało astralne zostanie uszkodzone, moje ciało w świecie rzeczywistym również ma te same obrażenia.
• Ale jest postęp! Kilka razy już udało mi się "wywołać" wizję. Są też one dłuższe niż na początku i nie odczuwam tych wszystkich skutków ubocznych.
ciekawostki
• jeżeli jest jakaś osoba, która umiałaby coś załatwić "za ładne oczy" to z pewnością jest to Sally, podobno ma bardzo ładne oczy i uroczy uśmiech. Ciężko jej odmówić, to tak zwany urok osobisty
• dławi się swoimi własnymi problemami, uśmiecha się codziennie, aby płakać za zamkniętymi drzwiami, czasem boi się zamknąć oczu, boi się tego co tam zobaczy
• może to do niej nie pasuje, ale od czasu do czasu zdarzy jej się zapalić papierosa, po alkohol raczej nie sięga zbyt wiele razy straciła przytomność, aby jeszcze doprowadzać się do tego stanu dobrowolnie
• skąd ma "wykształcenie" medyczne? cóż jeszcze w szkole zrobiła kursy ratownicze, chciała studiować medycynę i pomagać ludziom, ale niestety nie było jej dane nawet rozpocząć studiów, także wszystkiego nauczyła się tak naprawdę podczas ucieczki, kiedy musiała łatać swoją siostrę, która nie raz i nie dwa narażała dla niej życie, Sally czuła się w obowiązku je ratować
• do dzisiaj ma koszmary związane ze starszą siostrą, dręczą ją okropne wyrzuty sumienia, ponieważ Alex zawsze ratowała jej skórę, ale kiedy ta raz potrzebowała aby ktoś uratował ją, zawiodła
• podobno potrafi śpiewać i to całkiem dobrze, ale biorąc pod uwagę to w jakich okolicznościach przyszło jej teraz żyć ta umiejętność przydaje się tylko wtedy gdy do Bractwa trafią dzieci, które potrzebują kołysanek, aby spokojnie zasnąć
• marzy o wyjeździe do Europy, gdzie ludzie akceptują takich jak ona, ale czuje się w obowiązku, aby doprowadzić do tego samego w USA


[Profil]
 
 
Aiden Tremblay



Improvise, Adapt, Overcome.

Zmiana wyglądu

80

lubie ser





name:

Aiden Tremblay

alias:
Leon

age:
26

Wysłany: 2017-12-11, 01:54   

Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 53%
Moc Sally pewnie okazała się bardzo przydatna dla bractwa w wielu sytuacjach! Może przy odpowiednich treningach wizje staną się bardziej kontrolowane? Mimo wszystko szkoda, że musiała tyle stracić na drodze w dołączeniu do bractwa.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5