Richard wyszedł dziś wcześniej ze swojej kancelarii. Doskonale wiedział iż zostanie odwiedzony przez swojego brata to też postanowił nawet nie brać żadnej pracy do domu. Chciał w końcu spędzić trochę czasu ze swoim bratem, by móc wyjaśnić te wszystkie rzeczy które ostatnio się u nich wydarzyły, w końcu dość dużo tego było nie?
Mężczyzna po drodze do domu odwiedził sklep, gdzie prowizorycznie zakupił trzy sztuki czteropaku jakiegoś piwa. Doskonale wiedział że ten złoty trunek z pewnością ułatwi im rozmowę, a przynajmniej zapewni dużo lepszą atmosferę. Zdawał sobie sprawę że sprawy mogą się różnie potoczyć.
Gdy wrócił do domu zdążył nawet wziąć prysznic i przebrać się w nie co luźniejsze ciuchy niż pełny garnitur. Ubrany w jeansy i koszulkę z logo batmana otworzył drzwi swojemu bratu.
- Właź. - Powiedział z uśmiechem a gdy tylko jego brat wszedł do pomieszczenia ten przytulił go i poklepał przyjaźnie po plecach. - Cieszę się że jesteś cały. - Powiedział mu na dzień dobry po czym poszedł do salonu gdzie opadł na kanapę, otworzył dwie butelki piwa, jedną podał bratu z drugiej zaś pociągnął duży łyk.
- Masz mniej do opowiadania, więc zacznij. - Powiedział siadajac wygodniej i wpatrując się w swojego bliźniaka.
I'd like to get to know you but you're talking much too slowly
Superszybkość
85%
Łowca w bractwie
name:
Michael Ryan
alias:
Streak
age:
26
height / weight:
180/69
Wysłany: 2018-07-13, 10:42
Multikonta: Jamie/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
Nie stał długo pod drzwiami, ale mimo wszystko obawiał się wszystkiego, a z drugiej strony cieszył, że był prawdopodobnie cały i zdrowy. Uchylające się drzwi, a w nich jego brat w koszulce z logo Batmana, sprawiły na jego twarzy uśmiech. Cóż myślał, że komiksy już dawno wywietrzały mu z głowy, a tu proszę taka odmiana. Nie skwitował tego jakimś wrednym uśmiechem, to tylko było miłe zaskoczenie, które sprawiło uśmiech na jego ustach. Wszedł do środka i wtulił się w brata, również klepiąc go po plecach na przywitanie.
- To ja powinienem się cieszyć. - odparł ze śmiechem – Nawet nie wiesz jak ja się cholernie nie martwiłem by ci się nic nie stało.
Rozebrał, buty i odwiesił kurtkę. Szczerze tak był dzisiaj wszystkim pochłonięty, ze zapomniał czegokolwiek kupić, głupi Mike. Jednak Richard najwyraźniej pomyślał za niego, więc poczuł swego rodzaju ulgę, biorąc piwo od niego i dziękując. Usiadł tuż obok niego z jedną dłonią dając za oparcie, na którym głowę miał jego brat.
- Od czego by tutaj zacząć. - chwile pomyślał – Po tym jak ciebie zabrali musieliśmy opuścić restaurację, bo ludzie się tak w nas wpatrywali, ze apetyt straciliśmy. W ogóle było słabo z nim. Pokręciliśmy się chwile pod Space Needle, a potem wspólnie stwierdziliśmy, że... - upił łyka piwa – niedługo godzina policyjna, więc nie ma sensu wracać do domu, zresztą nie byliśmy pewnie czy czasem nie jesteśmy śledzeni. Poszliśmy do hotelu, gdzie wyszliśmy dopiero po śniadaniu po ósmej. I to chyba wsio. Nie śledzili nas bo daliśmy rade dojść do Bractwa bez problemów. -spojrzał dłużej na brata – Ty mi lepiej mów co z tym przesłuchaniem, jakiegoś nadajnika ci nie dali, czy to nie wszczepili, telefon nie zhakowali? Nie masz dziury w pamięci jakbyś paru godzin nie pamiętał? - przyglądał mu się w niezwykłym skupieniu
Richard potargał włosy swojego brata gdy ten go przytulał. Mimo iż nie widzieli się tylko nie całe 24 godziny naprawdę się za nim stęsknił głównie przez wydarzenia i stres jakiego oboje doświadczyli.
- Wiem, miałem odezwać się jak tylko wyszedłem ale bałem się że mnie obserwują, no i musiałem jeszcze sprawdzić telefon... - powiedział przepraszającym tonem, cóż z pewnością będzie starał się mu jakoś wynagrodzić cały ten stres, może mu nawet sprawi nowy garnitur, co by ładnie z tą swoją koleżaneczką wyglądał? A może zafunduje im jakąś kolację niespodziankę? No, nie wiedział jeszcze.
Mężczyzna słuchał uważnie swojego brata, popijając piwo gdy jednak dowiedział się że to chyba wsio" o mały włos a opluł by i siebie, i swojego brata piwem które miał w ustach.
- Ty sobie żartujesz! Byłeś z nią w hotelu? W jednym pokoju czy osobnych? I nic?! Mike, czyś ty do reszty z idiociał ! Taka kobieta! Jeszcze tak na ciebie patrzyła! Czy przez te dziesięć lat uderzyłeś się gdzieś mocno w głowę? Mike, ona przecież na ciebie leciała, byliście w hotelu.. I nic?! Jakim cudem? - Richard wydawał się być naprawdę oburzony i zaskoczony obrotem spraw pomiędzy Mikiem i jego znajomą, no w końcu był jego bratem, więc miał jak największe prawo wtykać nosa w jego sprawy! Po za tym, gdy siedzieli tak razem przy stoliku miał wrażenie, że kobieta naprawdę czuła coś do jego małego braciszka... Ech, miał wrażenie że będzie musiał nadrobić z nim rozmowę o pszczółkach i kwiatkach i jak to wszystko działa, jak na starszego brata przystało. Co prawda nie znał dokładnie jak wyglądała jego relacja z tą piękną blondynką, ani jak w ogóle wyglądają jego relacje hm... romantyczne chciał jednak dla brata dobrze.
- Żadnego nadajnika mi nie dali. Telefon też nie był zhakowany gdyż od razu jak wyszedłem dałem go do sprawdzenia. Wypytywali się mnie o From People To People, całe moje szczęście że przeprowadziłem się tutaj dopiero w marcu, gdybym zrobił to wcześniej z pewnością miałbym kłopoty. Pytali się mnie o moje powiązania z organizacją, co robiłem podczas marszu pokojowego, czy mam kontakt z kimś, z organizacji... Pytali się mnie też, czy nadal popieram poglądy organizacji. Nie chcę ściągać na nas kłopotów więc powiedziałem im iż neguję postępowania organizacji która okazała się nie przestrzegać prawa, że żałuję iż nie przejrzałem wcześniej na oczy i że moja kancelaria jest zamknięta, dla ludzi należących kiedyś do ugrupowania. Musiałem też ukryć jedną znajomość z organizacji dla dobra tej osoby... Kobieta która mnie przesłuchiwała wyglądała jakby nie spała przez ostanie kilkanaście dni, wiesz, nie raz już byłem przy takich przesłuchaniach. Nie mogli użyć na mnie siły bo doskonale wiedzą iż wpłynąłby wtedy przeciwko nim pozew. Prosili abym nie opuszczał stanu bo mogą mieć więcej pytań, mam nadzieję i wrażenie że to się jednak nie powtórzy. - Richard opowiadał bratu wszystko najlepiej jak tylko potrafił. Chciał go tym uspokoić w jakiś sposób, równocześnie chcąc usłyszeć opinię swojego brata na ten temat. Gdy skończył rozmawiać, wziął długi łyk piwa do ust, czekając na reakcję brata.
I'd like to get to know you but you're talking much too slowly
Superszybkość
85%
Łowca w bractwie
name:
Michael Ryan
alias:
Streak
age:
26
height / weight:
180/69
Wysłany: 2018-07-14, 01:38
Multikonta: Jamie/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
Na szczęście Mike nie miał obsesji na punkcie swoich przydługich włosów, czasami o nie zadbał, ale dzisiaj były 100% naturalnie ułożone przez wiatr, bo tak to było można nazwać. Rozumiał, ze musiał wszystko sprawdzić, ale to były jedne z gorszych 24h w jego życiu pod względem czekania. Nie lubił czekać, a godziny często dłużyły się niemiłosiernie. Jednak teraz tu był, obok swojego brata, mógł poczuć ulgę. Był w końcu jego rodziną i jedną z najważniejszych osób w jego życiu. Byłby ostatnim chujem jakby się o swojego starszego brata nie martwił.
- Spokojnie, spokojnie. - odparł starając się uspokoić bulwers brata.
Nie mógł zrozumieć czemu on się tym tak ekscytował, co w tym wszystkim było tak dziwnego... Ale każde jego słowa sprawiały, ze poczuł się coraz bledszy na twarzy... No wiedział to od samej Imari, aż tak głupi nie był by się tej nocy nie domyślić co dziewczyna może do niego czuć. Dopiero do niego dotarło, to... Że był naprawdę idiotą, powinien spać w fotelu, zamiast biedną jeszcze po tych słowach przytulać i pewnie dając jej jakieś bodźce. Powinien się ubić, wszystkim by to z pewnością wyszło na zdrowie... Cóż, tak to jest kiedy martwisz się o wszystkich a nie widzisz jak to jest mieć cokolwiek pod nosem...
- Niechcący zarezerwowałem nam jedno małżeńskie łóżko... - upił łyk piwa, jakby w ogóle miało coś na niego podziałać, w takich chwilach nienawidził swojej mocy – No jak się rozebrała jak zobaczyłem jej gołe plecy, to myślałem tylko o tym, że źle z nią. - dłoń co miał za Richem wylądowała na własnym karku, który intensywnie z zakłopotania zaczął drapać – No muszę ją trochę przytuczyć, bo ma problem ten co ja z przemianą materii. Jej moc zużywa dużo kalorii... - coś mu się wydawało, ze nie to chciał jego brat usłyszeć, ale przecież mówił cholerną prawdę – I co ci mam powiedzieć więcej. Nie przespałem się z nią, mimo... Że wiem co do mnie czuje.. Boże brzmię jak idiota. - podrapał się po głowie – Myślała, ze jestem gejem z moim bro.. Znaczy z moim przyjacielem... - naprostował, bo zanim przemyślał, to powiedział to jedno słowo, co mogło Richa lekko urazić - Dlatego się nie wstydziła paradować w bieliźnie... Ech... Nie śmiej się ze mnie. - chrząknął – No ten... I co więcej... Pospaliśmy razem w łóżku wtuleni... Porozmawialiśmy..
Powiedział mu wszystko, przecież nie będzie mówił o tym jak sprawdzał ten telefon co od niego dostał, jak o mały włos by dziury w ścianie nie zrobił, by wylądować nerwy czy to, ze naprawdę czuł się mocno podłamany i jakieś amory nie były mu wtedy w głowie. Nie potrafiłby skupić się na seksie myśląc, ze jego bratu może stać się krzywda, poza tym... On i seks... To były dwie rzeczy, które nie wiedział czemu nie chciały iść ze sobą. Może i Dicky nie miał problemu z posuwaniem przyjaciółki, chociaż o tym nie wiedział.. Ale Mike miał, dla niego to była duża kreska, której nie potrafił przejść, bo ten jeden krok mógłby się okazać niewypałem, a to się równało z tym, ze mógłby nie odbudować z tym kimś na nowo wspaniałej reakcji, przez co jego seksualna strona była gdzieś w podziemi i zastanawiał się czy aby na pewno nie jest jednak aseksualny... Lub po prostu porażką życiową...
Wsłuchiwał się w słowa brata i rosła w nim wściekłość. Ponad dwa tygodnie temu jego kumpel Conor poprosił go by przyjęli go do Bractwa, bo czuł się śledzony od jakiegoś czasu, a działał tez w FPTP. Prawdopodobnie go tez chcieli przesłuchać, bo był w tej samej organizacji. Mike dostał od niego klucze do domu by móc dalej przechowywać czasem mutantów, którzy tego potrzebowali... Conor znalazł schronienie w Bractwie, ale Richard miał więcej za tym by nie musieć do nich dojść. Pomimo, ze Mike naprawdę by tego chciał, to po jego słowach wybronienia się, nie miał złudzeń, ze brat chociaż po części sam o siebie będzie potrafił się zatroszczyć.
- Masz gadane nie ma co. - rozluźnił się trochę – Jeśli to nie był jakiś mutant co czyta w myślach powinieneś być czysty, a przynajmniej ja tak myślę.. O ile to kupili, z nimi nigdy nic nie wiadomo. Wiesz... Wolałbym Ciebie w Bractwie, byłbyś tam bezpieczniejszy... Nie musiałbym się martwić, jednak skoro dajesz sobie tak też doskonale rade, nie mogę cię zmusić. - zamyślił się chwile – Pewnie sprawdzają każdego członka ugrupowania. Część z nich ucieka w nasze progi, bo maja z nami kontakt. Mój dobry kumpel tez był w nim i powiedział, ze musi wybrać tą stronę, bo boi się. Chce dalej nam pomagać i doceniłem to. Chcemy zbudować nową społeczność po tym co nas ostatnio spotkało... Dicky jeśli kiedykolwiek będziesz chciał do nas dołączyć, to wiesz, ze nie będzie z tym problemu. Jednak musisz sam chcieć, obiecałem sobie, ze nie będę Cię zmuszał do czegoś czego nie będziesz chciał. - zmarszczył na moment brwi – Więc tez bronisz ludzi z organizacji, coś mówiłeś o jakiejś znajomości. - odparł nagle przypominając sobie jego słowa – Mam nadzieję, ze mu czy tez jej nic nie jest. - cały Mike, martwił się kimś kto dla brata był na pewno kimś ważnym.
Richard uśmiechnął się tylko do swojego brata.
- Jakoś ci to wynagrodzę. - dodał tylko, chciał żeby Michael wiedział że naprawdę mu przykro że musiał tyle czasu się martwić, niestety warunki w jakich się znajdował nie pozwoliły mu wykonać żadnego ruchu wcześniej. Niestety, obaj nie raz musieli dostosować się do sytuacji na które nie mieli żadnego wpływu.
Z każdym kolejnym słowem swojego brata nie wiedział czy powinien się roześmiać, załamać czy wyskoczyć przez okno i nigdy więcej się już do niego nie przyznawać, przynajmniej w miejscach publicznych. Musiałby jednak znaleźć jakiś sposób, żeby znaleźć jego towarzyszkę i wymazać jej pamięć że w ogóle widziała ich razem. Słysząc że kobieta uznawała go za homoseksualistę Richard uśmiechnął się kącikami ust, tak, wydawało mu się to być naprawdę zabawne.
- Chcesz mi powiedzieć że spałeś w jednym łóżku z kobietą która widocznie na ciebie leci i jeszcze cię przytulała.... I NIC?! Mike, nie tylko brzmisz jak idiota ale jesteś idiotą. Przepuścić przez palce taką kobietę? No wiesz? Przecież to od razu było widać że coś do ciebie czuje! Jak mogłeś tego nie zauważyć i jeszcze sprawić ze ma cię za geja?- Spytał z niedowierzaniem. No, teraz to już był pewien że będzie musiał braciszka wziąć na nauki, jak on w ogóle dał radę przeżyć przez te dziesięć lat? No, naprawdę się mu to nie mieściło w głowie. Rozumiał ze sytuacja była, jaka była jednak z drugiej strony... Ech. Z pewnością jeszcze wielu ciekawych rzeczy dowie się o swoim bracie, obawiał się tylko iż potwierdzą one fakt, że jego brat był idiotą.
Mężczyzna machnął ręką tak, jakby fakt że ma gadane wcale nie był czymś wielkim.
- Szkoła prawnicza na coś się jednak przydaje. Mike, przecież nikomu nie mówiłeś że masz brata bliźniaka. Nie wiem, czy to najlepszy pomysł abym skrzyżował swoje drogi z bractwem w obecnym momencie. Z tego co tamta kobieta mówiła, w każdej chwili mogę zostać wezwany na kolejne przesłuchanie, lepiej i dla mnie i dla was żebym przez dłuższy czas nie wiedział za dużo na ten temat. Póki co w oczach dogsów jestem tylko prawnikiem, który chciał zarobić na F.P.T.P a gdy okazało się, że wśród nich kryją się ci, współpracujący z terrorystami od razu się odsunął i nastawił przeciwko nim. - tu mężczyzna westchnął. - Na razie tak jest lepiej. Z tego co wiem, szukają kilku konkretnych osób i tych, którzy mają z nimi jakieś powiązania. - Na wzmiankę o przyjacielu klepnął się ręką w głowę, po czym szybko napisał esemesa do Lasair. - Na razie wszystko z nią w porządku. To moja przyjaciółka z dawnych lat, poznaliśmy się jeszcze w San Francisco. Ostatnio jednak wynikło między nami coś więcej., mieszkała tu nawet przez kilka dni... Ona mimo obecnej sytuacji nadal chce pomagać mutantom jak tylko może. I tu jest moja prośba do Ciebie, Lasair jest rozdarta między pomocą bractwu a dołączeniem w jego szeregi, ma duże problemy z zaufaniem, przeszła naprawdę bardzo dużo złego w swoim życiu. Chciałbym cię prosić żebyś z nią porozmawiał, powiedział jak mogłaby wam pomagać i jak mniej więcej działa bractwo żeby mogła podjąć decyzję. Zależy mi na jej bezpieczeństwu, to był mój pomysł żeby poprosić cię o pomoc w tej sprawie dlatego jeśli chciałaby do was dołączył miałbym kolejną prośbę, wydaje mi się ze wiesz jaką.... Co Ty na to? - Richard patrzył na Mike pytającym wzrokiem. Naprawdę zależało mu aby w jakikolwiek sposób pomóc swojej przyjaciółce, wszystko jednak zależało teraz od Mike.
I'd like to get to know you but you're talking much too slowly
Superszybkość
85%
Łowca w bractwie
name:
Michael Ryan
alias:
Streak
age:
26
height / weight:
180/69
Wysłany: 2018-07-18, 12:54
Multikonta: Jamie/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
No a co Mike miał powiedzieć. Nie jego wina, ze jest taki powalony pod tym względem. Widział jak mina brata się zmieniała, raz wyglądał na zszokowanego, a raz rozbawionego, a potem znów się zaczęło.. Jakby sam Mike nie wiedział, ze pojechał po całej linii i w sumie nie zachował się jak typowy przeciętny samiec spędzający noc z piękną kobietą.. Alto to był on, on sam nie wiedział co czuł, co go kręciło...
- Oj daj mi spokój. - odparł niezbyt zadowolony – Może rzeczywiście jestem gejem, albo jakimś aseksem, więc no zejdź już ze mnie bro.. - chrząknął – Widocznie zachowuje się jak rasowy gej, skoro jestem uroczy i pomocny. - westchnął
No cóż, nie wiedział, ze takie cechy charakteru od razu sprawiają, ze nie jest męski. Mike nie miał problemów z tym, że uważał się za mężczyznę, ale... Nie był dupkiem, więc to sprawiało, ze był rasowym gejem.. Nie on kobiet nie zrozumie i może lepiej by ich nie zrozumieć.
- Zamierzam wszystkim to powiedzieć, bo może to sprawić zarówno Tobie jak i mi problemy w przyszłości. - odparł. - Myślę, ze szukają haka by sprawdzić czy aby na pewno nie pomagasz mutantom. Wiesz może i w ich oczach tak wyglądasz, ale tak naprawdę nie jest powiedziane jak oni to w 100% widzą... To są jebane psy, po nich można się najgorszego spodziewać...
Mike cieszył się, ze jego brat raczej nie należał do tych konkretnych osób, chociaż z drugiej strony czy aby na pewno? Jeśli by tak było to by sobie nim głowy nie zawracali, a tak to przerwali im kolacje w restauracji i go zabrali.. Szlag nie lubił tej przeklętej organizacji...
- Czyli mówisz, że masz dziewczynę bro? I.. Podstawiałeś się do Imari....? - Mike nie mógł w to uwierzyć, kiedy jego spokojny brat zamienił się we flirtującego maczo... - Dobra mniejsza o to, więc chciałaby do Bractwa dołączyć? Wiesz ja jej zmuszać do tego nie będę, musi być skłonna do zostawienia swojego życia w tyle jeśli chce do nas dołączyć. Jeśli bardzo będzie tego chciała, to przecież możesz podać godzinę spotkania to z nią porozmawiam. Nie tylko ona ma problemy z zaufaniem i nie tylko ona przeszła dużo. To tyczy się dużo osób, ale rozumiem, ze jest dla Ciebie ważna, więc postaram się być milszy. - odparł spokojnie spoglądając na brata
Nie mógł mu obiecać tego, ze będzie niańczyć Lasair w Bractwie, bo nie tym się zajmował. Tak jak mówił wcześniej, dużo osób tam ma problem z zaufaniem i cóż.. Byli to naprawdę dziwni ludzie, którzy mimo wszystko stworzyli jako tako funkcjonująca społeczność.
Richard uśmiechnął się tylko łobuzersko do brata po czym sięgnął i zmierzwił mu włosy ręką.
- Oj no daj staremu bratu się z czegoś pośmiać, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach. Ach, mój mały braciszek dorasta!- powiedział żartem po czym otarł teatralnie łzę. Chciał rozluźnić trochę sytuację żartami, w końcu obu im się to należało.
Na kolejne słowa brata mężczyzna przyjrzał mu się uważnie, nie uśmiechał się jednak, gdyż Mike przypomniał mu że się do niego wcześniej nie przyznawał. Liczył chociaż na krótkie przepraszam ze strony brata, ale niestety, chyba nie miał na co liczyć.
- W końcu zaczniesz się do mnie przyznawać? Dobrze, z pewnością twoi powinni to wiedzieć. Możliwe że będą w tym kierunku kopać, na szczęście moje powiązania w Seattle nie są zbyt duże. Wiem, dlatego musimy być obaj ostrożni, nie tylko ja.- powiedział nadzwyczaj spokojnym tonem głosu. Richard nie miał zamiaru panikować z tego powodu, bo i co by to dało? Jedyne co to zamroczyłoby jego umysł i nie mógłby na chłodno kalkulować i planować następnych posunięć.
Richard westchnął.
- Bo my... Ja... Ja w sumie nie wiem czy to moja dziewczyna, Widzieliśmy się, wypłakała mi się w rękaw prawie, później zrobiliśmy to na biurku w biurze bo się okazało że oboje lubimy się bardziej, a później u mnie trochę mieszkała.- powiedział wzruszając ramionami. No w końcu żadne oficjalnie nie potwierdziło że są razem, czyż nie? Nie komentował nic z Imari, w końcu to nie zdrada prawić komuś komplementy! Był pewien że jego braciszek nie docenia jej odpowiednio.
- Ona się zastanawia. Nie wie czy lepiej będzie dołączyć czy pomagać Wam z ukrycia, a ma ku temu możliwości. A może teraz? Napisze do niej czy ma czas, przy okazji byś ją poznał... Dzięki..- Cóż, Richard naprawdę chciał by się polubili, albo chciaż gdyby Mike zaakceptował dziewczynę, w końcu nie była dla niego byle kim. W końcu wyciągnął telefon i napisał esemesa do dziewczyny.
Miała czas, a po za tym była nie daleko wcześniej spotkała się znajomą. Nie widziała przeszkód by nie wpaść do Richarda. Nic prócz tego, że był jego brat. Jasne zgodziła się z nim porozmawiać, bo skoro należał do Bractwo mógł jej pomóc. Jednak go nie znała nie wiedziała czy jest taki jak Richard. Chociaż z opowieść mężczyzny byli różni. Po odczytaniu wiadomość Lasair zwlekała z odpisaniem. Nie wiedziała co odpisać jednak postanowiła pójść, ponieważ pod czas tej rozmowy będzie Richard. Więc nie powinno być tak źle.
Po drodze do mieszkania Ryana wstąpiła do sklepu by kupić coś słodkiego. Nie wypadało iść z pustymi rękami. Nie jadała słodyczy nie wiedziała więc co wybrać. Na szczęście pan sprzedawca ze sztucznym uśmiechem. Był na tyle pomocy, że pomógł się jej zdecydować na jakąś czekoladę z orzechami. Nie była do niej przekona wychodząc ze sklepu, ale no cóż już kupiła.
Droga nie zajęła jej długo może pięć, dziesięć minut. Pomimo wizyty w sklepie więc bracia Ryan nie musieli na nią zbyt długo czekać. Chwile później od wyjścia spod sklepu już była pod drzwiami Richarda. Zadzwoniła dzwonek i po zostało jej czekać, aż zostanie wpuszczona do środka...
I'd like to get to know you but you're talking much too slowly
Superszybkość
85%
Łowca w bractwie
name:
Michael Ryan
alias:
Streak
age:
26
height / weight:
180/69
Wysłany: 2018-08-01, 22:46
Multikonta: Jamie/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
Mike wywrócił oczami. Oj widać jak Dicky z niego się nabijał i jeszcze przy tym się świetnie bawił. Westchnął tylko i po prostu zrezygnował, cóż nie zmieni biegu czasu.. Z resztą nie potrafiłby się zmusić do seksu z kimś...
- No tak zostałem koziołkiem. - odparł ze śmiechem – To, że nie ciągnie mnie od razu do seksu to chyba powinna być zaleta niż wada. - próbował sam siebie bronić.
Jednak kolejne jego słowa bardziej wbiły szpilkę Mikowi w dupkę. Zagryzł zęby, bo nie chciał się z nim kłócić. Odliczył w myślach do dziesięciu po czym westchnął.
- Dalej boli cię to, ze nie powiedziałem na prawo i lewo, że mam brata bliźniaka, ba... Że była nas trójka? Sorrki jeśli tak mocno cię to zabolało. Myślałem, ze robię dobrze, póki co się to sprawdzało, jednak teraz jest inna sytuacja.. Nie wstydzę się ciebie Rich, wręcz przeciwnie jesteś moim bratem, ale to nie znaczy, ze mam iść po mieście i zaczepiać wszystkich i mówić im, ze mam identycznego z wyglądu brata... - oj oboje wzdychali coś dzisiaj sporo
Jednak już kolejne słowa jego zmiękczyły Mike'a a raczej wprawiły go w lekkie osłupienie. Czy ten hardy ostatnio braciszek, teraz się jąkał? Wcale to nie wywołało lekkiego uśmiechu na buźce młodszego z ich. I nie.. Nie zazdrościł mu seksu na biurku, ale był szczęśliwy, ze brat w coś się zaangażował. Zawsze było miło popatrzeć na szczęście innych, ze odnajdują swoje drugie połówki.
- No to widzę, że sprawy się dobrze mają, jeszcze niedługo a na ślub będę zaproszony, a w drodze malutki Ryan. Niech ona tylko uważa, bo urodzi jeszcze kolejną trójkę takich przystojniaków. - zaśmiał się. - No to zobaczymy czy się zdecyduje Dicky, ja za nią nie będę decydował, ty też nie. I pisz do niej, jeśli ma czas to posiedzę z wami dłużej, jakoś ominę godzinę policyjna. - upił piwa – I nie masz za co dziękować, chętnie zobaczę jaki gust ma mój brat, może jeszcze odbije ci dziewczynę swoim nieskazitelnym urokiem. - puścił do niego oczko
Nie musieli długo czekać na dziewczynę, bo po paru minutach rozległo się pukanie. Mike chwile walczył z tym czy nie otworzyć jako pierwszy jej i zobaczyć jak zareaguje, ale z drugiej strony nie chciał psuć amorkom powitania, dlatego tylko spojrzał w kierunku brata i czekał, aż ten się ruszy. Swoją głowę jednak przechylił w kierunku drzwi.
Richard wywrócił oczami na jego słowa. Cóż, nie jemu to oceniać, jeśli jego brat wolał czekać niech czeka, miał jednak prawo trochę się z niego pośmiać. Postanowił nie komentować tych słów, naprawdę nie chciał się z nim teraz kłócić zwłaszcza że niedługo miała pojawić się tutaj Lasair.
Mężczyzna napił się swojego piwa.
- Wiesz z pewnością byłoby łatwiej, nie licząc Imari pomyliła mnie z Tobą jeszcze jakaś inna kobieta, dużo łatwiej byłoby gdyby chociaż twoi najbliżsi przyjaciele o tym wiedzieli, nie sądzisz? Zaoszczędziłbyś i sobie i mi dziwnych sytuacji, wiesz że mam rację. Nie każdy musi wiedzieć to Twoje bractwo jednak powinno. - odpowiedział spokojnie. Doskonale wiedział że Mike starał się być ostrożny w tym wypadku to jednak mogło być gwoździem do trumny. Co jeśli stanąłby po drugiej stronie barykady? Wiele osób spotkanych przypadkiem z pewnością mogło wyjawić mu dużo informacji dlatego dziwił się, że jego brat nie wspomniał im o jego istnieniu.
Richard zaśmiał się na słowa swojego brata.. Cóż, gdyby czasy były inne może i tak by się to wszystko skończyło? Teraz jednak nie był w stanie niczego przewidzieć a jego chęci mogły być nie wystarczające w porównaniu do rzeczywistości, w końcu rząd depcze mutantom po piętach.
- Tylko jej tym nie strasz bracie, jeszcze na to za wcześnie. Jeżeli już się coś takiego wydarzy dam Ci znać i wtedy będziesz mógł opowiadać jej o tym do woli. Mike, dobrze wiem że żaden z nas za nią nie zdecyduje, chcę jej jednak jakoś ułatwić podjęcie decyzji, wiesz żeby wiedziała że ma wybór i z czym to się je...- wytłumaczył spokojnie. Cóż, wiedział że on sam nie bezie mógł się w tej kwestii odezwać, nawet jeśli wybór podjęty przez dziewczynę sprawiał że jeszcze bardziej będzie się o nią martwił. Słysząc że może mu ją odbić pokazał mu tylko palcami że ma go na oku.
Gdy rozległ się dzwonek do drzwi Rich uśmiechnął się do brata po czym poszedł otworzyć drzwi. Uśmiechnął się do dziewczyny którą za nimi zobaczył po czym niemal wciągnął ją do środka, jednocześnie przyciągając ją do siebie.
- Witaj, ślicznie dziś wyglądasz moja droga - powiedział jej na przywitanie po czym pogłaskał kobietę czule po policzku i pocałował ją. Jej zapach znów go uderzył i gdyby nie to że ta wizyta miała inny cel niósłby ją już do sypialni. Odkleił się jednak od niej niezbyt chętnie po czym poprowadził ją do salonu.
- Lasair, poznaj mojego brata Mike. Mike to Lasair.- powiedział z uśmiechem- Chcesz coś do picia, moja droga? Mamy piwo?
Zdecydowanie dobrze, że dziewczyna nie była świadkiem ich rozmowy o planowanej przyszłość czy też wróżbie Mike. Nie był to odpowiedni moment, bo chociaż jej to nie wystraszyło jednak no cóż. Dopiero co wyznali sobie, że lubią bardziej niż przyjaciele. Jednak chyba żadne z nich nie potrafiło określić na jakim etapie jest ich związek o ile jest na jakimś. Więc ten temat rozmów będzie dobry później...
Gdy tylko drzwi się otworzyły i zobaczyła tak dobrze sobie znaną twarz z tym topowym uśmiechem Richarda. Początkowo zastanawiała się czy też będzie potrafiła odróżnić braci. Przecież to byli bliźniacy, a raczej trojaczki. Jednak uśmiech, ruchy czy nawyki każdy z nich miał inne. Widząc ten uśmiech nie miała wątpliwość, że to był Richard. Po za tym tylko on uwielbiał prawić jej komplementy i nie dając możliwość na nie odpowiedzieć. Cóż Lasair nie miała by przeciwko by ten pocałunek potrwał by trochę dłużej. Gdyby nie było pewne jak to później się zakończy oraz jakby byli sami. Jednak nie byli ponieważ w salonie czekał na nich brat jej ,,przyjaciela".
- Hej, dziękuje jednak wyglądam jak zwykle - powiedziała nim weszli do salonu i nie stanęła na przeciw brata Richarda. Sama nigdy nie miała rodzeństwo chociaż bardzo tego by chciała. Po za tym trochę dziwnie czuła się myśląc o tym, że pozna Micheala o którym tyle słyszała.
Po przestawieniu ich sobie prze Richarda, Lasair nie było nic więcej zrobić jak uśmiechnąć się do chłopaka. Móc stwierdzić iż nie potrzebnie obawiała, że będzie miała problem odróżnieniu braci. Ponieważ gdy można ich porównać widać delikatne różnice.
- Miło cię poznać - odezwała się do chłopaka puki jeszcze nie zabrakło jej na to odwagi. Przy okazji przypominając sobie o czekoladzie. Jednak z nią wolała trochę poczekać. W tedy jednak odezwał się Richard. - Wystarczy szklanka wody - przed chwilą widziała się znajomą więc jak na razie nie miała ochoty na nic więcej prócz wody.
I'd like to get to know you but you're talking much too slowly
Superszybkość
85%
Łowca w bractwie
name:
Michael Ryan
alias:
Streak
age:
26
height / weight:
180/69
Wysłany: 2018-08-06, 00:34
Multikonta: Jamie/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
Michael przewrócił oczami.
- Przecież już ci mówiłem, ze mam zamiar im powiedzieć. Dlatego nie ciągnijmy już tego tematu. Powiem, by nie było nieprzyjemności, ale nie wszyscy muszą wiedzieć, nie wszyscy moi znajomi należą do Bractwa... - westchnął
Nie wiedział, ze Rich spotkał Scarletkę, chociaż znał ją raczej z widzenia niżeli była jego znajomą. Mike jednak nie miał już wcześniejszej potrzeby mówienia w Bractwie o bracie, mieli swoje problemy ataki i cóż, dopiero teraz miało się wsio powoli ustabilizować po takim czasie. Lepiej było zmienić temat i po prostu poczekać na kochankę brata. Mike był ciekaw jaki Richard ma gust. Cóż najbardziej celował w jakąś skromna dobra dziewczynkę, ale skoro to była mutantka to po nich było można wszystkiego się spodziewać.
- Nie będę jej straszyć jeśli używaliście gumki i serio z tego dzieci nie będzie. - zaśmiał się rozbawiony tą sytuacją – Nie no rozumiem, zobaczymy co będzie miała do powiedzenia i jakie pytania, skoro ty jej ufasz to ja tez spróbuje. - odparł zgodnie z prawdą.
Co prawda nie zamierzał od razu wszystkich tajniaków Bractwa wykładać na stół, niestety miał ograniczone zaufanie, niektórzy ludzie potrafią być podwójnymi agentami. Musiał sam się przekonać.
Widział jak gorąco się powitali, dlatego by dać im chwilę intymności odwrócił głowę, nie zamierzał być wścibski. Jednak jak jak dziewczyna już weszła do salony to wstał z miejsca i podał jej dłoń.
- Również miło poznać, Dicky mi trochę o tobie opowiadał. - zaśmiał się po tym jak uścisnęła mu dłoń/bądź nie usiadł na swoim miejscu.
Mike różnił się na pewno tym, ze miał dłuższe włosy od swojego brata, był zdecydowanie szczuplejszy czy tez bardziej umięśniony, a tak to można powiedzieć byli jak dwie krople włosy, zwłaszcza jeśli Mike by ściął na krótko również włosy. Co jednak myślał o samej Lasair za pierwszym spotkaniem. Cóż pierwsze wrażenie zrobiła nawet pozytywne, wydawała się trochę nieśmiała osobą, ale to może było jego wrażenie. Widział bowiem więcej szczegółów przez swoją moc, zwłaszcza w mimice i spojrzeniu.
- Dicky mówił, ze chciałbyś podpytać o Bractwo, zatem co chciałbyś się dowiedzieć. - upił łyka piwa i spojrzał jej w twarz lekko się uśmiechając.
Richard zignorował słowa brata, cóż z pewnością wróci do sytuacji w której spotkał tamtą kobietę, w końcu miał świadomość że jego przyjaciółka może niedługo do nich dołączyć, nie chciał kłócić się przy niej z bratem w końcu nie musiała tego oglądać czyż nie? Nie chciał by widziała go w takiej sytuacji, zwłaszcza że nie wiedział jak zaragowałaby na taką sytuację, a po co miał taką kruszynę na stres wystawiać? No właśnie.
- Głupi jesteś - powiedział tym z rozbawieniem po czym szturchnął brata w ramię po przyjacielsku, chciał mu się nawet odszczeknąć jednak stwierdził że już mu odpuści, wystarczająco mu już dzisiaj napsuł nerwów nabijając się z jego zachowania w hotelu z Imari.
Gdy już przywitał się z kobietą a ta, odpowiedziała że wygląda jak zwykle mężczyzna uśmiechnął się łobuzersko, dokładnie tak jak zawsze lubiła.
- Oczywiście, jak zawsze ślicznie.- dodał tylko nie dając jej za wygraną, w końcu to on lepiej wiedział czy jest śliczna czy nie i dziewczyna nie powinna się z nim w tej kwestii kłócić.
Mężczyzna obserwował jak się witają, mając nadzieję że chociaż trochę się polubią. Gdy Lasair poprosiła o wodę od razu poszedł do kuchni, przynosząc jej szklankę z napoję.
- Proszę.- powiedział po czym usiadł tak, by Lasair siedziała między nim a jego bratem, Nie zamierzał im przerywać to też napił się tylko piwa, obserwując to jedno to drugie.
Na komentarz, że zawsze ślicznie wygląda wywróciła tylko oczami. Doskonale zdawała sobie sprawę, że Richard jest równie uparty co ona i nie odpuść. To też nie warto w tej sprawie się kłócić z mężczyzną.
Czemu miała nie podawać mu swojej dłoń. Jasne nie potrafiła zaufać od razu, ale też nie była niewychowana. Jeśli ktoś wyciągał dłoń, jak to zrobił Mike to również podawała swoją. Jak to wykonała tej sytuacji. Na wzmianką o tym, że Richard opowiadał bratu o niej uśmiechnęła się.
- Znając go na pewno przesadził... Jednak muszę być szczera, że i o tobie nie milczał - kiedyś powiedział jej, że ma brata, a nawet miał dwóch tylko jeden zmarł. Jednak ostatnio odkąd się odnaleźli dość dużo mówił o swoim bracie. Również zaznaczając to, że Mike należy do bractwa. Wcześniej pomagała bractwu za pośrednictwem organizacji. Niestety jej już nie ma, a do bractwa jeszcze trudniej się dostać. Chociaż zna parę osób to za nic nie udało się jej od czasu ataku nawiązać z nimi kontaktu.
- Cóż chce wam jakoś pomóc ale nie wiem jakiej teraz pomocy najbardziej potrzebujecie. Mogłabym wam kilka rzeczy załatwić, bo nadal mam możliwość. Słyszałam też, że potrzebujecie ludzi. Jednak nie jestem pewna czy mogłabym do was dołączyć. Chyba nie byłam bym gotowa na ograniczenia - odpowiedziała szczerze. Nie była pewna co też Richard zdążył bratu powiedzieć. Jednak wątpiła by mogła do nich dołączyć. Przecież po za bractwem też byli mutanci w tym Richard czy jej przyjaciółka ze sierocińca Alycia. Nie potrafiła by za niechać spotkań z nimi.
I'd like to get to know you but you're talking much too slowly
Superszybkość
85%
Łowca w bractwie
name:
Michael Ryan
alias:
Streak
age:
26
height / weight:
180/69
Wysłany: 2018-08-17, 22:21
Multikonta: Jamie/Tom
Pierwszy strzał! #ZadaniaMG
1 Rok na Giftedach!
Mike sam nie miał zamiaru się kłócić już z Richardem, teraz jego priorytetem było odpowiedzenie chociażby po części na pytania Lasair. Wolał nie wiedzieć o czym Richard jej mówił. O tym, ze ma brata idiotę, który nie chce go słuchać, czy o tym, ze się ciągle kłócą, ale mimo wszystko chcą się sobą zaopiekować. Tylko takie rzeczy przychodziły Mike'owi do głowy. Nie miał pojęcia czy kobieta miała już jakaś wizję jego głowie po tych rozmowach i czy się rozczarowała tym.
- Jest nas mało, więc najbardziej potrzebni są zaufani ludzie. Niestety o nich jest niezwykle trudno, bo po jednej zdradzie musimy bardziej prześwietlać osoby, które mogłyby poznać nasza obecną kryjówkę, by znów nas nie powybijali jak kaczki. - westchnął dalej mając pretensję do siebie samego, ze go w tym momencie nie było w starym obozie – Niestety w zależności od rangi jaką się wykonuje albo pracujesz na miejscu, albo masz możliwość jakiegoś poruszania się po miastach. Tak między nami i tak mało kto przestrzega ciągłego zamknięcia w ścianach Bractwa, byleby tylko nasz lider się nie dowiedział, to wszystko jest do obgadania. Jednak musimy być bardziej ostrożni. - spojrzał na kobietę, a potem na brata – Jednak jeśli chcesz tylko od tak pomóc, to zaopatrzenie jakiekolwiek czy to jakieś koce, prowiant a przede wszystkim medycyna są priorytetem. Co prawda robi się cieplej, ale nigdy nie wiadomo kiedy koce czy poduszki będą potrzebne i nie zrobi się nas więcej. - wypił swoje piwo i odstawił je na stole – Mam nadzieję, że rozwiałem twoje pytania i wątpliwości. Jeśli jeszcze coś byś chciała wiedzieć to wal. - spojrzał na brata – Szkoda tylko, ze Dicky nie chce dołączyć do Bractwa, to bym miał jeden problem z głowy nad martwieniem się o niego, może ty Lasair byś go do tej decyzji przekonała. - uśmiechnął się do dziewczyny promiennie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum