Poprzedni temat «» Następny temat
Giotto Nero
Autor Wiadomość
Giotto Nero



Bring me your fucking leader

Kontrola Kierunku

85%

Vivien Aedelwine-Nero





name:

Giotto Nero

alias:
Lord Outworld

age:
34 lata

Wysłany: 2017-12-09, 22:01   Giotto Nero
   Multikonta: Brak


Giotto Nero
urodzona/y w [Los Angeles, Kalifornia] [28.10.1985] roku, mieszka [Seattle] od [8 lat], przynależy do [Factionless], piastuje stanowisko [Właściciela pubu “Bar u Bandyty Keitha”], wizerunku użycza [Scott Adkins]
historia
Historia tego człowieka zaczyna się w wielkim mieście - Los Angeles w stanie Kalifornia. Syn emigranta z Włoch i Amerykanki, owoc dosyć krótkiej i jak się okazało, bardzo bolesnej miłości.
Życie w jednym z największych miast Stanów Zjednoczonych było z początku bardzo trudne, trzyosobowa rodzina ledwo wiązała koniec z końcem i tak naprawde mały Giotto nigdy nie zaznał czegoś takiego jak dostatek. Matka przesiadywała z nim w domu, ojciec nie mógł znaleźć dobrej pracy nawet pomimo dosyć dobrego wykształcenia, wszakże był adwokatem - musiał jednak łapać się każdej możliwej fuchy, czy to w magazynie, czy to jako stróż nocny po godzinach. Wszystko po to, by utrzymać swoją partnerkę oraz małego synka, który był dla niego najważniejszy na świecie. Do czasu ukończenia trzecich urodzin życie tej rodzinki przebiegało dosyć spokojnie, wszystko jednak skończyło się wraz z jednym wydarzeniem, które cieniem odbiło się na całej historii młodego Nero.
Giotto był uznawany za spokojne i ciche dziecko, które niejako wstydziło się kontaktu z innymi. Nie tyle co był bojaźliwy, co zwyczajnie nieufny i trzymał się zawsze blisko rodziców, głównie ojca, który otoczył chłopca ogromnym poczuciem bezpieczeństwa. W dniu trzecich urodzin, gdy mały Nero bawił się w swoim pokoju, miało miejsce dosyć dziwne wydarzenie, którego świadkiem była matka chłopca: dziecko zahaczyło o kabel lampki nocnej, która pod wpływem tego zaczęła spadać z nocnej szafki na nic nie spodziewającego się Giotto, szukającego w tym czasie zabawki pod łóżkiem. W ostatniej chwili chłopiec zorientował się, że w jego stronę leci przedmiot, bowiem matka ostrzegła go swoim krzykiem i przestraszył się bardzo mocno. Przestraszył się do tego stopnia, że aktywował wtedy gen X i spowodował tym samym zmianę kierunku upadku przedmiotu, który w dosyć dziwny sposób z perspektywy obserwatora, zmienił swoje położenie. Zdziwiona i bardzo zaniepokojona matka natychmiast pobiegła do syna sprawdzając, czy wszystko jest z nim w porządku i z płaczącym, przerażonym Giotto pobiegła do kuchni, w której siedział ojciec - Salvatore, informując go o tym wydarzeniu. Głowa rodziny zlekceważyła te wydarzenie, sprowadzając to do zwykłego przypadku, aczkolwiek jak się okazało, było to tylko po to, by chronić syna - Salvatore bowiem wiedział, że Giotto aktywował gen mutanta.
Od tego czasu ojciec Nero zaczął uważnie przyglądać się rozwojowi syna i gdy tylko utwierdził się w przekonaniu, że młodzian został obdarowany genem X, rozpoczął procedurę jego treningu, który był wymagany wręcz po to, by mogli dalej zachować anonimowość wobec narastających złych nastawień przeciwko mutantom. Treningi te przybrały rozmaite formy, skupiając się na rozwoju fizycznym oraz duchowym małego Giotto - czteroletni chłopiec bowiem nie miał świadomości tego, jak wielką moc w sobie posiada. Po rocznym procesie rekonesansu i poznaniu zdolności Giotto poprzez przypadkowe akcje, Salvatore najpierw wytłumaczył synowi czym tak naprawdę jest mutacja, następnie zaprezentował swoją zdolność, która polegała na wszechobecnej telekinezie. Wszystko jednak utrzymywane było w tajemnicy, by matka chłopca nie dowiedziała się o tym, z kim tak naprawdę żyje.
Trwało to dosyć długo, bowiem Salvatore skrupulatnie przygotowywał syna i gdy tylko opanował jego losowe wybryki, wysłał go do szkoły karate, w której Giotto odnalazł drugi dom. Chłopiec odczuwał ogromną przyjemność z treningów sztuk walki i dzięki temu zaczął kształtować swoją osobowość. W międzyczasie zaczynał również poznawać swoich kuzynów, z którymi od razu znalazł nić porozumienia. Dzięki temu, że miał dosyć spokojne i szczęśliwe dla dziecka życie, nie był narażony na przypadkowe wybuchy mocy, a co za tym idzie, gdy ujawniał swe zdolności - robił to tylko w obecności ojca, który pieczołowicie dbał o to, by brunet jak najszybciej nauczył się podstaw swej mutacji oraz kontroli jej.
Młody Giotto poszedł do szkoły, kontynuował treningi mocy oraz karate, zapisał się również na krav magę, bowiem to go bardzo fascynowało i znalazł w tym swoje powołanie. Dzięki temu, że utrzymywano jego moc w sekrecie, nie był narażony na atak rządu i mógł swobodnie się rozwijać, co zaowocowało pierwszymi świadomymi używaniami mutacji. Dumny ojciec nie przewidział jednak, że któryś z ich treningów był obserwowany przez matkę chłopca. Była ona osobą obawiającą się mutantów i gdy tylko zrozumiała na czym stoi, bez słowa opuściła rodzinę - bez słowa dla Giotto oczywiście, bo ojciec jako jedyny przeczytał list, który zostawiła im, tłumacząc swoje powody. Salvatore ukrył ten fakt przed synem, a samo opuszczenie domu przez matkę określił jako “nie kocha już nas, dlatego odeszła”.
To odbiło się bardzo mocno na ośmiolatku, który zmienił się nie do poznania. Z wesołego i nieco odważniejszego niż kiedyś dziecka, stał się bardzo nieprzyjemny w obyciu. Bunt zaczął się u niego dość wcześnie i tak naprawdę od ósmego roku życia przechodzi rozwój osobowości w drugą stronę - nauczył się rozróżniać bardziej skomplikowane uczucia, nauczył się gniewać, nienawidzić i również objawiało się to użytkowaniem mocy, która stała się mniej stabilna, niż dotychczas. Kwestią czasu było, by Nero pod wpływem emocji spalił przykrywkę i pokazał się całemu światu. Tylko w dojo potrafił znaleźć swoje miejsce, pewnego rodzaju azyl, który ukształtował go już do końca.
Uczęszczał do szkoły, trenował moc ale również trenował już trzy, a nie dwie sztuki walki - doszło do tego sambo, którego uczył go jego największy mentor oraz bliski przyjaciel: Sergei Dragunov. To ten człowiek pokazał mu na nowo, że świat nie jest zły, że należy doceniać to co się ma, a przecież Giotto miał jeszcze miłość swego ojca oraz że ciężkim treningiem i uporem da się przezwyciężyć wszystko. Proces trwał długo, ale Nero w końcu to zrozumiał i po kilku latach buntu, zaczął na nowo zbliżać się do ojca oraz całej rodziny - zwłaszcza do kuzynów, którzy stali się jego przyjaciółmi, nawet pomimo tego, że tak rzadko się widywali.
Okres bycia nastolatkiem to również czas wyborów: wybrał swoją drogę naukową, rozwój mocy postępował, a on starał się nad tym zapanować, starał się godzić wszystkie swoje zajęcia - treningi, szkołę oraz szkolenia mutacji z ojcem i przez jakiś czas mu się to udawało. Gdy jednak pojawiły się problemy z nauką, musiał na jakiś czas zaprzestać uczęszczania na sale gimnastyczne, w których trenował. Szybko jednak wyprowadził się na prostą, skończył gimnazjum, liceum i poszedł nawet do college. Nie ukończył go jednak przez wzgląd na śmierć ojca, która nastąpiła niedługo po rozpoczęciu przez studenta drugiego roku studiów. Wydarzenie te również bardzo przeżył, ale jako dorosły człowiek potrafił już poradzić sobie z tym bez wybuchów złości czy agresji. Po pewnym czasie chłopak odnalazł list od swojej matki i w końcu poznał powody opuszczenia przez nią rodziny przed laty. Nie był zły, a smutny, widząc, jak kategoryzowała go własna matka, oceniając go tylko z perspektywy jednej różnicy między nimi. Powoli zaczynał rozumieć co tak naprawdę rządzi tym światem.
Pozostał przez wiele czasu bezkonfliktowy i żył w Los Angeles już na własną rękę - pracował jako kelner oraz instruktor karate w dojo, do którego niegdyś sam uczęszczał. Kolejne lata spędził na treningu swoim i swoich umiejętności, aż w końcu w wieku dwudziestu sześciu lat opuścił Los Angeles, po otrzymaniu od matki listu - pierwszego i ostatniego adresowanego bezpośrednio tylko do niego. W nim przeczytał, że kobieta żałowała swojej decyzji i tak naprawdę nie miała odwagi wrócić do ludzi, za którymi tak mocno tęskniła. Poinformowała również o swojej chorobie, która w dniu przeczytania listu przez Nero, wykończyła już jego matkę i poinformowała o tym, że w Seattle czeka na niego ogromny dom oraz całkiem sporo oszczędności, należące tylko do niego. Spakował się więc i pojechał do Seattle, zostawiając całe swoje życie.
Wprowadził się do ogromnego domu, który stał się jego azylem. Nie wybaczył matce, ale jednocześnie doceniał to, że chciała chociaż w części odkupić swoje winy. Po wykonaniu wszystkich czynności związanych z pogrzebem i zadomowieniem się, wpadł na pomysł otwarcia biznesu w Seattle, do którego natychmiast zaprosił swojego kuzyna, Nathaniela. Sprowadził go z samych Włoch, by ten pomógł mu w rozkręceniu pubu. I bar ten świetnie prosperował, dlatego też zaczął przynosić zyski ale także budził zainteresowanie, nawet takich, na których zainteresowaniu rodzinie Nero nie zależało.
Właściciel konkurencyjnego klubu najpierw próbował wykupić interes mężczyzn, po czym gdy to się nie udało, pogroził i zaczął działać na szkodę Baru u Bandyty Keitha. To jednak również nie zadziałało i przez to Giotto najzwyczajniej w świecie oberwał. Któregoś razu, gdy wracał z pracy, został napadnięty i dźgnięty nożem, całą sprawę widział jednak jeden z pracowników baru u Keitha, który w porę zareagował, rozgonił zbirów i zaalarmował karetkę, czym uratował życie Giotto.
W szpitalu spędził kilka tygodni, aczkolwiek wydarzyło się tam coś, czego nigdy się nie spodziewał - poznał tam swoją przyszłą żonę. Była wtedy praktykantką i zajmowała się między innymi Nero, który nawet pomimo swojego opornego charakteru, w żaden sposób nie zraził jej do siebie. Kilka tygodni starczyło, by trafiła do niego w jakiś sposób i nawiązała się między nimi znajomość, którą utrzymywali przez następne kilka miesięcy. Nie spostrzegł, kiedy to pierwszy raz złapali się za ręce, całowali (był to jego pierwszy pocałunek w ogóle w życiu) oraz kiedy tak naprawdę zostali parą. Potraktował to jako pewien znak, że teraz wszystko się zmieni, znalazł w końcu prawdziwą miłość.
Wrócił do pracy kilka miesięcy po tym wydarzeniu, Nate poradził sobie w prowadzeniu pubu doskonale, sprowadzili nawet pozostałych braci do miasta z wyłączeniem Drake i zaczęli działać tak, jak powinni. Udowodniono zlecenie napadu na Giotto konkurencji przez co zostali oni zamknięci, a sam Giotto z czasem wykupił budynki należące do nich i razem z braćmi stworzył cały kompleks barów i kasyn w okolicy. Szybko rozkręcili też różne półlegalne interesy takie jak fight club, sprowadzanie samochodów czy sprzedaż broni, co przyniosło im dodatkowe zyski. Przez lata konfliktu między bractwem a rządem - rodzina Nero sukcesywnie pięła się do góry pod względem finansowym, znaczeniowym oraz pod względem rozwoju mutacji, trenowali bowiem już wspólnie, bo jak się okazało, wszyscy kuzyni posiadają gen X.
Kilka lat później ożenił się z Vivien, a samo wesele odbyło się na Sycylii, co było swoistym hołdem dla całej jego rodziny. Interes się rozwijał, ściągnęli do USA ostatniego kuzyna - Drake i zaczęli działać już dużo poważniej, nie tylko na terenie Seattle, ale i całego stanu.
Dzisiaj Giotto jest szczęśliwym mutantem, który ma wszystko to, czego chce i który poświęcając całe swoje życie na trening oraz rozwój, osiągnął coś, czego inni szukają przez całe życie: wewnętrzny spokój oraz pewność w działaniu. I tak oto wchodzi w dwa tysiące osiemnasty rok z przytupem - bo w końcu… każde działanie ma swój kierunek.
charakter
Jest strasznie ponurym człowiekiem, rzadko komuś udaje się wywołać uśmiech na jego twarzy. Chłopak bardzo obowiązkowy, wszystkie swoje zadania stara się wykonywać jak najlepiej. Na pewno zaliczymy go do ludzi aspołecznych, może nawet nieco socjopatycznych, którzy wpierw atakują chłodem, sarkazmem i arogancją, dopiero potem dają się poznać jako całkiem przyzwoici ludzie.
Jest sprytny, błyskotliwy w swoim działaniu, nie ma chyba tak naprawdę rzeczy, która potrafiłaby go zaskoczyć czy wywołać jakieś bardziej skomplikowane uczucia niż chęć dominacji. Bije od niego subtelny chłód, na twarzy ma wypisane doświadczenie, którym zawsze służy i które pozwala mu na bycie cały czas sobą. Dodając do tego jego inteligencję oraz oczytanie, nie ma lepszego kandydata na szefa.
Chodzi własnymi ścieżkami, często medytuje, jest indywidualistą - uczy się wielu rzeczy, chce wszystko wiedzieć i potrafi zawsze znaleźć motywację do ciągłego doskonalenia się. Dużo trenuje, chcąc doprowadzić do perfekcji nie tylko swoje ciało i umiejętności, ale także moc, którą posiada w sobie. Opracował specjalną formę medytacji, która zastępuje mu sen - dzięki temu kontroluje całkowicie swoje odruchy w czasie odpoczynku i nie jest narażony na przykład na mary senne, pomaga mu to w odzyskiwaniu sił.
Jest bardzo brutalny. Uznaje coś takiego jak “sprawiedliwość absolutną”, dzięki czemu nie ma dylematów moralnych i twierdzi, że winnych trzeba karać, a szansa dla tych, którzy kiedyś zdradzili, nie jest nic warta. Nie patyczkuje się, nie zna litości, jeśli ma kogoś zabić, zrobi to bez wahania, musi mieć jednak klarowne dowody winy takiej osoby. Z pewnością prędzej mu do antybohatera, niż do wzorowego superhero, który idzie kodeksem moralnym.
Ponad wszystko szanuje takie wartości jak miłość i rodzina, te dwie rzeczy są dla niego tak naprawdę najważniejsze - bez wahania położyłby swe życie na szali, gdyby od tego zależało bezpieczeństwo jego rodziny. Jest również osobą sentymentalną - często wraca do swego dzieciństwa, wspomina rodzinę, którą bardzo szanuje za wszystko co mu dali i czego go nauczyli oraz ma tendencję do wracania myślami w przeszłość.
opis mocy
Kontrola Kierunku
Operowanie kierunkiem daje mało widowiskowe, ale bardzo zróżnicowane możliwości. Giotto jest w stanie nadawać, zmieniać, usuwać oraz manipulować dowolnym kierunkiem obiektów materialnych i niematerialnych, dzięki czemu jest w stanie na przykład zmienić tor lotu lecącego w niego przedmiotu. Nie ma tu ograniczeń odnośnie zasięgu czy wielkości obiektu, bowiem operuje on tylko jego kierunkiem. Jak każda z mutacji, ma ona jednak swoje pewne limity. Nero nie jest w stanie:
- Operować więcej niż dwudziestoma obiektami na raz (przykładowo, jeśli leci w jego stronę dwadzieścia kamieni, jest w stanie zmienić zmienić kierunek każdego z nich, jeśli jednak jednocześnie leci w jego stronę dwudziesty pierwszy - nie jest w stanie na niego zadziałać, o ile w danej chwili kontroluje dwadzieścia innych kierunków);
- Zmianiać kierunku w przypadku takich rzeczy jak czas (dlatego nie może go cofnąć ani przyspieszyć), rozwój (nie może zatem nikogo postarzeć albo odmłodzić, co tyczy się również roślin), ani na umysły (dlatego nie może kontrolować myśli kogokolwiek);
- Leczyć ran (nie może cofnąć ani przyspieszyć gojenia się ran swoich czy kogokolwiek innego);
- Rozmontowywać obiektów (jeśli został przedmiot stworzony, to nie może go sprowadzić do stanu sprzed złożenia, np. w przypadku broni - nie może rozmontować broni, a wyłącznie sterować kierunkiem, w który się mierzy);
- Korzystać w nieskończoność ze zdolności (nawet jeśli nie korzysta ze swego limitu, to i tak musi zrobić sobie jeden post przerwy co każde trzy posty użycia mutacji).

Jak w przypadku każdej mocy, nadużywanie jej skutkuje standardowymi bolączkami takimi jak migreny, lecąca krew z oczu czy nosa, zmęczenia, omdlenia czy też kasłanie krwią. Rozważne korzystanie jednak z niej i ciągły trening, który trwa nieprzerwanie od wielu lat, pozwala mu na stałe zwiększanie swoich limitów.

Możność użytkowania tej zdolności objawia się w prostej liczbie: dwadzieścia. Jest w stanie ciągiem kontrolować dwadzieścia różnych kierunków, w dowolnym odstępie czasu - jednocześnie, po kilka, pojedynczo. Kiedy zużyje swój limit na przykład w trzech postach (w pierwszym przechwyci 10 kierunków i w dwóch kolejnych po 5), musi odczekać jeden post, by móc zresetować swój limit. Jeśli nie odczeka i będzie próbował dalej użytkować mutacji, pojawiają się pierwsze oznaki zmęczenia; w zależności od tego ile próbuje przechwycić kierunków po osiągniętym limicie, dochodzą do tego duszności, krew i tak dalej.
W skrócie - po każdych dwudziestu zmianach kierunku, musi odczekać jeden post. Dodatkowo warto nadmienić, że jeśli jednak w trzy posty zużyje przykładowo piętnaście kierunków i odpocznie w następnym, to limit ten znowu się zeruje. Innymi słowy: każdy post odpoczynku zeruje jego limit.
ciekawostki
- Opracował specjalną formę medytacji, która zastępuje mu sen, dzięki temu nie mówi przez sen oraz nie jest narażony na koszmary czy oraz zwykłe sny;
- Uwielbia słone przekąski;
- Gustuje w pikantnym jedzeniu;
- Szybko adaptuje się do każdych warunków: jest mu obojętne czy pracuje na pustyni, czy w lodowych krainach;
- Kontroluje swój organizm do tego stopnia, że nie słychać nawet jak dyszy, nie wspominając już o tym, że nawet najpotężniejszy cios, nie wydobędzie z niego żadnego dźwięku. Ból odczuwa, ale potrafi tym pokazać, że panuje nad własnymi odruchami i że jest to tylko kwestia treningu;
- Ma kilka tatuaży: czarną gwiazdę pod prawym uchem, tribal pokrywający całą lewą stronę jego ciała, literkę N na brzuchu oraz węża wijącego się z jedna na drugą stronę podążając wzdłuż jego pleców;
- Gdy nikt nie widzi, razem z Ragnarem robią konkursy w jedzeniu serników;
- Gdy nikt nie widzi, razem z Natem robi maratony komedii z Sachą Baron Cohenem;
- Gdy nikt nie widzi, razem z Enzo chodzi na "ryby";
- Gdy nikt nie widzi, razem z Drakiem grają w Eurobiznes;
- Gdy nikt nie widzi, razem z Vivien... a nie interesujcie się;
- Ma mocną głowę do alkoholu;
- Posiada bardzo analityczny umysł, wszystko dokładnie planuje, doskonale zarządza;
- Po matce odziedziczył ogromny dom w dzielnicy West Seattle;
- Posiada prawo jazdy i na motocykle i na samochody, preferuje jednak te pierwsze;
- Sztuki walki trenuje ponad 20 lat, przez ten czas osiągnął najwyższe pasy w: karate tradycyjnym, krav madze, wushu i sambo, nie są mu też obce inne techniki takie jak boks, jeet kune do czy taekwondo, opracował nawet swój własny styl walki, którego nie nazwał;
- Jest właścicielem "Baru u Bandyty Keitha" i całego związanego z tym przedsięwzięcia (legalnego oraz nie);
- Od czterech lat jest żonaty;
- Choć urodził się w Stanach Zjednoczonych, czuje ogromny pociąg do Włoch, z których pochodzi jego ojciec;
- Przeważnie uzbraja się w pistolety, uwielbia ten rodzaj broni;
- Do jego hobby należą: trening, gra w karty, bilard oraz wędkowanie oraz przebywanie z rodziną;
- Lingwista: posługuje się językiem angielskim, włoskim oraz rosyjskim;
- Nie znosi pieczarek;
- Dzięki koneksjom ojca, który studiował prawo razem z wieloma przyszłymi adwokatami i prokuratorami, nie musiał obawiać się o wykrycie oraz łatwiej było mu podróżować po świecie, acz dla bezpieczeństwa nie korzystał z tej wygody zbyt często, przeważnie tylko po to, by polecieć na Sycylię bądź w odwiedziny do któregoś z kuzynów.


[Profil]
 
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2017-12-10, 17:30   
  

   2 Lata Giftedów!


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 85%
Tyle czepiania i marudzenia, ale mam nadzieję, że się nie zniechęciłeś,
że było warto! Witamy kolejnego Pana Nero i życzymy miłej gry na forum i ciekawych rozgrywek!
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5