Poprzedni temat «» Następny temat
Hopper & Wallace
Autor Wiadomość
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-24, 00:48   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


połączenie z Woody
- Okay - odpowiedział kiwając głową. Jeśli tylko chciała tam zostać, mogła siedzieć w tym mieszkaniu w nieskończoność, nie miał nic przeciwko. Ba, wręcz przeciwnie. Na samą myśl, że Wallace siedziała w tej jego ruderze, żałował, że nie było go tam z nią. Cholera, naprawdę dobrze byłoby mieć ją obok... ale może tak było lepiej. Miał zadanie do wykonania i nie mógł sobie pozwolić, żeby cokolwiek go rozpraszało. Dopiero kiedy naprawi wszystko to co zepsuł, zapewni bezpieczeństwo niedobitkom z Bractwa... dopiero wtedy będzie mógł się zająć tym, czym chciał się zająć.
Ta nagła zmiana tonu Wallace niespodziewanie zepsuła mu humor. Jakby robił coś szczególnie złego. Po prostu chciał się upewnić, że jego siostra była bezpieczna i nie wpadnie w tarapaty, a nawet jeśli... to ktoś będzie mógł ją z nich wyciągnąć. To nie było nic złego, to była zwykła troska. A to, że potrafił więcej niż zwykli ludzie, nie musiał wysyłać za siostrą trzech sztabów policji i piętnastu prywatnych detektywów, wystarczało tylko włamać się do jej telefonu... to nie była wielka różnica. Każdy na jego miejscu by to zrobił, wiedząc jak bardzo dziewczyna była na to nieprzygotowana i jak to wszystko mogło się tragicznie dla niej skończyć. Hopper widział zbyt wiele takich historii.
- Nie robię niczego złego, po prostu chcę się upewnić, że wróci do domu cała i zdrowa. Zwłaszcza że, uh, ona też bierze udział w konkursie talentów, ale w przeciwieństwie do nas praktycznie nie ćwiczyła - dodał, wymyślając szyfr na poczekaniu. W końcu nie będzie mówił w prost o takich rzeczach przez niezabezpieczoną sieć. - Poza tym, nie zostawiła mi innych opcji. Gdyby chociaż odbierała ten cholerny telefon, nie robiłbym tego.
W zasadzie, Will nie rozumiał dlaczego w ogóle tłumaczył się Wallace. Robił to, co uznał za najlepsze i tyle. Znał się na tym wszystkim dużo lepiej niż ona i był dużo bardziej świadom, jak kończyli mutanci, którzy nie potrafili panować nad mocą. Cholera jasna, Claire powinna być pod okiem kogoś, kto pomoże jej zapanować nad mocą, a nie włóczyć się sama po Stanach, zdana na łaskę DOGS i zwykłe szczęście.
- Nie jestem idiotą, Wallace - dodał ciągle rozdrażniony, słysząc jej komentarz. Śledzenie kogoś polegało właśnie na tym, żeby ta druga osoba się nie zorientowała.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-06-24, 12:11   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


połączenie z Wallace

Nie miał złych intencji, to na pewno. Ale paradoksalnie jego rozwiązanie było naprawdę.. krzywdzące. Wallace westchnęła ciężko. Chyba nie miała siły na tego typu sprzeczkę, bo Hopper był równie uparty co ona i szczerze mówiąc, nieważne jak dobre argumenty miałaby mu wyłożyć to i tak nic nie miało trafić do tego jego ograniczonego mózgu. Matilde zacisnęła mocno wargi.
- Ale traktujesz ją jak zwierzę w klatce.. Po prostu. Wolność jest bardzo ważna, nawet jeśli to tylko pozorna wolność, rozumiesz.... Uhm... huh? - co? Konkurs... czego? Dopiero po dwóch sekundach zrozumiała co miał na myśli, więc z jej ust wydobyło się ciche: "oh". Dobra. Teraz to miało znacznie więcej sensu. Mimo to wciąż uważała ograniczanie czyjejś wolności za podłe.
- Ty na jej miejscu byś odebrał telefon? - spytała z zaciekawieniem. Nie miała pojęcia o co im poszło, ale najwyraźniej byli do siebie zajebiście podobni. Mógł to wykorzystać w tym całym swoim rodzinnym problemie. I słysząc te cztery słowa, Matilde parsknęła cichym śmiechem.
- Nie? - spytała złośliwie, wydymając usta w podkówkę. - Nie chcę ci przypominać tego w jaki sposób zjebałeś przy naszym pierwszym spotkaniu, Hopper. Nieważne. Po prostu... ludzie nie lubią być śledzeni. Ty pewnie byś się mega wkurwił, gdyby była odwrotna sytuacja, huh? W każdym razie... jeśli już naprawdę musisz to zrobić, to zrób to w taki sposób, by Cię bardziej nie znienawidziła. - wow, ile mądrości wypływało teraz z jej ust. Nieważne. Po prostu nie chciała, by Hopper jeszcze bardziej zawalił sobie relacje z siostrą przez jego paranoję. Zależało jej na nim, to wszystko. Ale co ona tam wiedziała. Nie miała rodziny.
- To wszystko. I proszę przestań się wkurwiać tylko dlatego, że ktoś ci mówi prawdę.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-27, 20:24   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


połączenie z Woody
- Nie traktuję jej jak zwierzęcia w klatce. Z resztą, gdyby nie obchodziła mnie jej wolność, już dawno byłaby w Kanadzie - odciął się. Jakie wszystko byłoby proste, gdyby zwyczajnie zapakował ją do samochodu i wywiózł za granice, zatrzymując się dopiero przy jej mieszkaniu. Ale nie, oczywiście musiał próbować być przyzwoitym człowiekiem i namówić ją do powrotu, jak to robili normalni ludzie. Problem w tym, że normalnych ludzi rząd nie próbował złapać i zamordować, a oprócz tego, normalni ludzie zwykle mieli chociaż odrobinę instynktu samozachowawczego, w przeciwieństwie do Claire. Cholera, właściwie to mógł ją wywieźć do Kanady. Może by nie była aż tak wściekła. Z resztą, umierał, i tak nie miałaby na kogo wściekać się szczególnie długo.
- Po pierwsze, nie wywoływałbym kłótni o coś, na co nikt nie ma wpływu - stwierdził, już naprawdę mocno zirytowany. I tak, gdyby Claire próbowała się do niego dodzwonić, żeby sprawdzić czy ciągle żył, odebrałby. Kłótnie kłótniami, ale koniec końców byli rodziną, prawda? Prawda, Claire?
I jeżeli Wallace chciała go czymś wkurzyć jeszcze bardziej - brawo, właśnie jej się udało. Nie mogła wymyślić niczego lepszego od tego śmiechu połączonego z tym przecudnym komentarzem. Naprawdę, jakim cudem ona była aż tak błyskotliwa?
- Oh, ja zjebałem? Nie chcę ci nic wypominać, ale to ty stwierdziłaś, że nie ma się co martwić, że umieram, bo każdy kiedyś umrze - rzucił. - I nie, nie wkurwiłbym się. Z resztą, jeżeli byłbym na tyle nieuważny, żeby ktoś był w stanie mnie śledzić, to chyba lepiej, żeby śledził mnie ktoś, kto będzie mieć oko na moje plecy niż ktoś kto chce mnie zabić, huh? - wypalił jeszcze.
Jakim cudem Wallace mogła tego wszystkiego nie rozumieć? Przecież dawał Claire wolność, a oprócz tego chciał się upewnić, że będzie bezpieczna. Czy to było aż takie złe?
- Nie wkurwiam się, bo mówisz prawdę. - To już było absurdalne. Po pierwsze, nie wkurwiał się, jeszcze nie. Po drugie, temu jej całemu tokowi rozumowani nie mogło być dalej do prawdy.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-06-27, 21:12   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


połączenie z Wallace

- Nie, Ty myślisz, że nie traktujesz jej jak zwierzęcia w klatce - poprawiła go, ale tylko po to by zaraz westchnąć i cóż.. nie miała zamiaru się z nim o to kłócić. Nie wiedziała jak się czuł. Nie miała bliskich, na których jej zależało, nie miała rodziny. Nie umiała też w empatię i po prosu. Lepiej byłoto zostawić.
- Yhyyyym - mruknęła bez przekonania. Tak. On zdecydowanie nie wywoływałby kłótni. W ogóle przecież z niego był taki pokojowy człowiek. Do rany przyłóż! Matilde chyba na pewno wywróciła oczami. Ale po raz kolejny po prostu zdała sobie sprawę, że to nie ma sensu. Był zły. Miał prawo być zły. Nie chciała się z nim wdawać w dyskusję. Nie chciała powiedzieć tego, co cisnęło jej się na usta. Zwłaszcza, kiedy robił się taki nieprzyjemny.
- Stwierdziłam fakty - odparła sucho. Przecież każdy umierał, tak? Ona, on, dziewczynka za oknem. Wielkie rzeczy.
- Jasne. Po prostu mówię byś robił to dyskretnie, nie wiem czemu się pieklisz, Hopper - burknęła w końcu, ale wciąż niezwykle spokojnym tonem głosu. Nie chciała się z nim kłócić. Nie w taki sposób. Jeśli byliby koło siebie? Jeśli patrzyłaby mu prosto w oczy? Bardzo chętnie. Teraz? Nie.
- To bez sensu. Może zadzwonisz, jak już ochłoniesz, hm? - i nie, bynajmniej nie była teraz złośliwa. Po prostu się poddawała, po prostu ustępowała temu osłowi bo coś tam do niego czuła.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-27, 23:28   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


połączenie z Woody
Może to było niewiarygodne, ale Hopper też nie chciał się kłócić. Może nie aż do takiego stopnia jak Matilde, która była skłonna zupełnie odpuścić, ale hej, przynajmniej starał się nie dolewać oliwy do ognia. Nie odpowiedział nic na to jej stwierdzenie, że tylko myślał, że nie traktował jej jak zwierzęcia w klatce, na ten jej powątpiewające mruknięcie czy nawet na wytłumaczenie, że tylko stwierdziła fakty, chociaż w tym momencie naprawdę cisnęło mu się na usta stwierdzenie, że jakoś nagle zaczęła strasznie emocjonalnie reagować na te fakty. W końcu po co przejmowała się tym, że Hopper umierał, skoro i tak on kiedyś umrze? Czemu go obchodzili ci wszyscy ludzie, którzy zginęli przez to, że nie dopilnował wszystkiego w obozie? I tak by kiedyś umarli. Co go obchodzili wszyscy ludzie, którzy przez niego zginęli, co go obchodziła Elvira i co ją obchodził Aaron? Naprawdę, świetne podejście. Bezstresowe. Takie pozbawianie wszystkiego znaczenia czy odpowiedzialności. W końcu po co się tym wszystkim przejmować, skoro i tak koniec końców umrą? Hopper powinien zrobić skok życia, wyjechać gdzieś na Florydę, imprezować przez kilka dni i skończyć zaćpany na śmierć. W końcu po co sobie zawracał głowę innymi ludźmi, skoro i tak umrą? Po co Wallace zawracała sobie głowę tym, czy Hopper umrze chwilę wcześniej, czy akurat chwilę później? I tak umrze, co z tego kiedy dokładnie?
Tak, był wściekły. Tak, właśnie przez to nie chciał się odzywać... nie licząc jednego zdania.
- Nie pieklę się - oburknął jej.
I naprawdę, ten jej ton i wypowiedź o tym, jaki to był wściekły, naprawdę go zirytowała. Może i był, ale co z tego? Nieważne. Nie chciał się kłócić, a widział dokąd to zmierzało.
- Okay - odpowiedział jej tylko, zanim się rozłączył.
połączenie zakończone


Kilka rozmów później:
25.03

Woody dzwoni...
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-06-28, 16:01   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


połączenie z Wallace

Kiedy zadzwonił do niej telefon, Wallace leżała skulona na łóżku w - znalezionej w szafie - Hopperowej bluzie, trzęsąc się przy tym z zimna. Nie przejmowała się zbytnio faktem, że ubranie było na nią stanowczo za duże. Wystarczyło jej tylko to, że chociaż trochę było jej w nim cieplej. Od dwóch dni znowu towarzyszyły jej wszystkie objawy głodu heroinowego i Matilde powoli zaczynało już brakować sił. A wszystko potęgowało to dziwne uczucie rozdrażnienia i zmęczenia. Nie wspominając już o sytuacji między nią a Hopperem, która w niczym nie pomagała a nawet jeszcze bardziej dobijała brunetkę. I chyba powinna się ucieszyć z tego telefonu, prawda?. Przecież nie rozmawiali ze sobą już kilka dni, a do tej pory każda jedna minuta rozmowy znacznie poprawiała jej humor. Jednak tego dnia nie czuła radości. Nie. Tego dnia była wściekła. Tego dnia w ogóle nie chciała z nim gadać. Po prostu. Chciała, by tutaj był. Czy to tak dużo? Mijały pierdolone dwa tygodnie, a ona nawet nie wiedziała kiedy ten dupek wreszcie zdecyduje się poświecić jej chociaż trochę czasu. Mimo tej krótkiej chwili zawahania, Matilde wreszcie sięgnęła po swój telefon i nacisnęła zielony przycisk. Nie odezwała się jednak ani jednym słowem. Po prostu.

[Profil] [WWW]
  [0-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-29, 23:25   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


połączenie z Woody
Hopper... Hopper był cholernie zmęczony tym wszystkim. Bractwo powoli wracało do porządku, ale on w zasadzie pracował równie dużo co na początku. Po prostu... Tak łatwiej było o tym nie myśleć o tym wszystkim, co zwaliło mu się na głowę i o tym, jak bardzo nie miał pomysłów, żeby to naprawić.
Głowa znowu bardziej go bolała. Nie, nie chodziło tu o jego powrót do metadonu, przyczyny można było się doszukiwać w hektolitrach kawy, której nie powinien pić. Mało sypiał ostatnimi czasy, ciężko właściwie stwierdzić czy przez to ile pracował, czy pracował tyle, żeby mało sypiać. Miał dość siedzenia we własnej głowie, nawet jeśli tylko w snach. Z resztą, wolał się nie zastanawiać jakie koszmary podrzuci mu tym razem jego chory umysł.
Gdzieś po środku tego wszystkiego była Wallace, którą systematycznie odsuwał coraz dalej od siebie. Nieświadomie? Nie, chyba nie. Miała na głowie już dość problemów, nie potrzebowała kolejnego, a przecież to wszystko nie miało przyszłości, skoro on nie miał przyszłości. Poza tym... Hopper nie mógł pozbyć się z głowy myśli, że kiedy on spędzał cudowny poranek z Wallace, mutanci z Bractwa byli mordowani. Że wziął wolne żeby z nią być, kiedy był najbardziej potrzebny. Gdyby był na miejscu, dopilnował wszystkiego, to wszystko w ogóle nie miałoby miejsca... ale po raz kolejny był zbyt emocjonalny.
I mimo tego wszystkiego, mimo że chyba nie powinien... ciągle do niej dzwonił. Nieco pojebane, prawda? Po prostu chciał ją usłyszeć, poczuć że była po drugiej stronie słuchawki.
- Cześć - powiedział cicho.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-06-29, 23:42   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


połączenie z Wallace

Nie trzeba było mieć największego mózgu na świecie, by zrozumieć, że to co wyprawiał Hopper nie było tylko związane z pracą. Gdzieś pomiędzy tymi ich rozmowami zdała sobie sprawę, że ją po prostu od siebie odsuwał. Dzwonił coraz rzadziej, ich rozmowy były coraz krótsze, a Wallace nie bardzo wiedziała co takiego zrobiła, ani czym zawiniła. Być może powinna się nad tym dłużej zastanowić, postarać się zrozumieć dlaczego jej "nie chciał". Ale chyba gdzieś w głębi serca przeczuwała. A przynajmniej wydawało jej się, że to miało sens. Po prostu z jakiegoś powodu zależało mu tylko i wyłącznie na tym, by nie wróciła do nałogu. Nic więcej nie miało dla niego znaczenia. Teraz, kiedy leżała na jego łóżku w jego bluzie i słuchała tego cześć, to wszystko uderzyło w nią z jeszcze większą siłą. On umierał. I nie zamierzał zmienić zdania. A już zdecydowanie nie zamierzał zmienić zdania dla niej. Ich czas się kończył. A on mimo, że był tego świadomy, znajdował kolejne wymówki, by dalej się z nią nie spotykać. Czuła się z tym paskudnie. Była wkurzona, wściekła, ale przede wszystkim też załamana. Nie miała zamiaru się z nim witać. Przez kilkanaście sekund nie odpowiedziała nic na te jego głupie "cześć". Właściwie równie dobrze mogłoby jej nie być po drugiej stronie słuchawki. Ale nie chciała dłużej tkwić w tej niepewności. Na tym etapie swojego życia nie mogła się dłużej godzić na to co jej dawał los i milczeć. Już nie. Czuła jak ją pieką oczy. W odpowiedzi na przywitanie z jej ust wydobyło się nieco chłodne, ale zdecydowanie bardziej zmęczone:
- Kiedy wreszcie zamierzasz znaleźć dla mnie trochę czasu?

[Profil] [WWW]
  [0-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-30, 00:39   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


połączenie z Woody
Hopper liczył, że poczuje się choć trochę lepiej, kiedy dziewczyna odbierze telefon. Myślał, że nie będzie musiała nic mówić, sama świadomość tego, że miał tam kogoś, kto był po jego stronie wystarczy. Ale kiedy tak siedział z telefonem przyciśniętym do ucha... wcale nie czuł, jakby Wallace była po jego stronie. Nie czuł się nawet, jakby była przeciwko niemu, tak jakby zaraz mieli znowu się pokłócić. Po prostu byli dwójką idiotów, trzymającymi telefon przy uchu i nie odzywającymi się ani słowem... i chyba to wrażenie było w tym wszystkim najgorsze. Może to właśnie była prawda, a nie te wszystkie bajeczki którymi karmił się gdzieś w głębi duszy. Może tak naprawdę nic ich nie łączyło. W końcu, ile oni się właściwie znali?
Usłyszał jej pytanie, ale nic na nie nie odpowiedział, chyba nie potrafiłby. Chciał ją mieć przy sobie, właśnie w tej sekundzie, ale czy to znaczyło, że właśnie tak powinno być? Gdyby tylko to, co wydawało się być w porządku zawsze było dobrym rozwiązaniem... Z resztą, czego ona się spodziewała? Obydwoje wiedzieli jak bardzo nie miał czasu ani w tym momencie, ani w ogóle. To był ten zasadniczy problem - ciągle miał tyle do zrobienia, a dostał tak mało czasu...
Naprawdę długą chwilę milczał. Nie miał pojęcia co mógłby powiedzieć, zawsze był w tym cholernie kiepski. Może lepiej było, kiedy się nie odzywał.
- Możesz tutaj przyjechać, wiesz? - w końcu powiedział. Nie był pewien czy to był taki dobry pomysł, ściągać ją tutaj... ale cholera jasna, naprawdę jej tutaj potrzebował.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Matilde Wallace



Thought I could fly, so why did I drown?

(nie)uzdrawianie

60%

nic nie robi w Bractwie





name:

Matilde Jane Wallace

alias:
Judy Hallen | Marla Singer

age:
27 lat

height / weight:
170/50

Wysłany: 2018-06-30, 00:51   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


połączenie z Wallace

Chciała wiedzieć na czym stoi. Po prostu. I kiedy zamiast usłyszeć czegokolwiek, jakiekolwiek odpowiedzi na zadane pytanie on po prostu stwierdził, że jeśli chce go zobaczyć to niech sobie sama do niego przyjedzie... to był cios. Poniżej pasa. Na krotką sekundę zamilkła, czując jak cała ta apatia i obojętność ustępują miejsca wściekłości. Boże, jaka ona była głupia. Tak. Mogła przyjechać. Tak mu było wygodnie, nie? Zresztą, doskonale wiedział, że nawet nie wie gdzie on do jasnej cholery przebywał. Nieważne. Jeśli ona chciała, to mogła. On nie miał zamiaru się fatygować. Tylko tyle jej było trzeba. Jemu ten stan rzeczy zajebiście pasował.
- Jasne - syknęła, czując jak do jej oczu napływają łzy. Najwyraźniej była dla niego nikim. Najwyraźniej ten tydzień w motelu nic dla niego nie znaczył. Najwyraźniej to, że byli parą też nic nie znaczyło. Były rzeczy ważne, ważniejsze i na samym dolne tej durnej hierarchii była ona. Chciała mu powiedzieć coś więcej, chciała mu wykrzyczeć jakim skończonym fiutem był. Ale zamiast tego po prostu pod wpływem impulsu się rozłączyła, ciskając telefon w kąt łóżka. Nie miła siły z nim dłużej rozmawiać. To nie miało żadnego sensu.

połączenie zakończone

[Profil] [WWW]
  [0-]
 
William Hopper



Soldier keep on marching on, head down till the work is done.

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-06-30, 01:00   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


25.03
(1) nieodebrane połączenie od Woody


26.03
(3) nieodebrane połączenia od Woody


27.03
(2) nieodebrane połączenia od Woody
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5