Poprzedni temat «» Następny temat
Hector Helson
Autor Wiadomość
Hector Helson
[Usunięty]

Wysłany: 2018-06-28, 14:15   Hector Helson

Hector Helson
urodzony w Kopenhadze 2 listopada 1976 roku, mieszka w Seattle od 5 lat, przynależy do Factionless, piastuje stanowisko balsamisty, wizerunku użycza Mads Mikkelsen
historia
Urodzonemu w Święto Zmarłych Hectorowi śmierć towarzyszyła od pierwszych chwil życia. Już po wyciągnięciu z matczynego łona miał duże szanse powrotu do ciemności, ponieważ sam próbował się udusić pępowiną. Na szczęście lekarz szybko zareagował i zdjął rączkę małego Hectora z pępowiny, którą potem obciął. Później w sumie nie było wiele lepiej.
Uczący się chodzić Hector mało nie wpadł do wykopanej przez ojca dziury, a potem gdy bawił się w salonie, matka w ostatniej chwili zabrała mu metalowy widelczyk, który próbował wsadzić do kontaktu. Ogólnie w życiu jego nie brakowało momentów, w których śmierć była już tuż tuż, a jednak zawsze coś go przed nią ratowało.
Gdy miał 8 lat razem z innymi dzieciakami spędzał czas na basenie, a że zawsze był cherlawym chłopcem, to naturalne było, że ci silniejsi i więksi mu dokuczali. Właśnie w ramach takiego douczania zaczęli go podtapiać. W pewnym momencie troszku przedobrzyli i w sumie, gdyby nie ratownik, który zaczął reanimować Hectora to ten zapewne wąchałby teraz kwiatki od spodu. Tamtego dnia, młody Helson podjął poważną decyzję – nikt więcej nie będzie nim pomiatać. Poważne postanowienie jak na ośmioletniego chłopca, w dodatku skrzętnie realizowane.
Piętnastoletniemu Hectorowi mało kto podskakiwał, bo chłopak po pierwsze nie wyglądał na materiał dobry do dręczenia, ale też nie dawał sobą pomiatać. Nie było ostrzeżeń, denerwująca go osoba od razu dostawała w pysk. Oczywiście było to źródłem wielu problemów, częstego lądowania u dyrektora, który był zdania, że Hector ma za dużo energii i nie ma na czym jej spożytkować. To wiązało się z całym mnóstwem zajęć dodatkowych. Chodził na zajęcia z pływania, boksu, strzelectwa, szachy, dodatkowe zajęcia z biologii, które mu się bardzo podobały i wiele więcej. Do domu wracał naprawdę wykończony, ale to było nawet dobre.
Śmierć go nie opuszczała, chociaż jej obecność od czasu szczenięcego stała się nieco mniej zauważalna. W końcu z wiekiem zmniejszała się częstotliwość występowania głupich pomysłów, a także z wielu podbramkowych sytuacji Hector umiał wyjść obronną ręką.
Jak tylko skończył szesnaście lat, pojawiło się pragnienie wstąpienia do wojska. Które zrealizował, gdy skończył osiemnaście lat. Zaciągnął się do wojska, w którym jak to często na początku bywa, uczył się wszystkiego, czego się dało. Oczywiście były rzeczy, w których tylko się doszkalał, a które umiał przez wcześniejszy ogrom zajęć dodatkowych.
7 października 2001 roku razem z wieloma innymi żołnierzami zaczął Inwazję na Afganistan. A właściwie wziął udział w inwazji na Afganistan. Wtedy dobrze posmakował piekła jakim jest wojna. Huk wybuchów, dudnienie tysięcy wystrzeliwanych pocisków, krzyki umierających, świst przelatujących myśliwców, których zadaniem było zrzucić bomby na dane miejsce… to wszystko, a nawet więcej prześladuje go po dziś dzień nocami, gdy próbuje zasnąć. Wtedy również widzi swoich padających jak muchy towarzyszy, a także rozerwane ciała tych, których mieli się pozbywać.
Zabawnym może się wydać fakt, że jego moce nie ujawniły się nigdy wcześniej, chociaż Hector tyle razy ocierał się o śmierć. Jednak jakby się tak zastanowić, części tych „otarć o śmierć” nie był nawet świadom. A te, które miały miejsce, gdy więcej rozumiał, nie wiedzieć czemu nie napełniły go nigdy strachem. I chociaż większość ludzi podtopienie czy postrzał z broni na strzelnicy szkolnej raczej uznałby za doświadczenie dość traumatyczne, to nie miało miejsca w przypadku Hectora. Takim wydarzeniem spokojnie nazwałby wydarzenie, które miało miejsce w 2003 roku, gdy miał 27 lat.
To miała być prosta misja, w ramach „odpoczynku” po tych bardziej skomplikowanych. Miał razem ze swoim oddziałem ochraniać konwój. Nie było w nim żadnych znaczących dla starcia więźniów, chociaż było tam kilku żołnierzy, no i zapasy, które miały być dowiezione na front. Proste zadanie przerodziło się w koszmar, gdy pierwszy z opancerzonych samochodów wpakował się na minę. Potem wszystko potoczyło się lawinowo. Nim jego oddział zdołał zareagować, ze wszystkich stron zostali ostrzelani. Jego towarzysze padali jak muchy, ranni lub po prostu martwi. Wyglądało to coraz gorzej, a jego szanse na przeżycie stawały się śmiesznie małe. W takich momentach ludzie nie myślą racjonalnie, nie zastanawiają się, po prostu chcą, by wydarzył się cud. I w sumie taki miał miejsce, bo jego towarzysze – głównie ci martwi – nagle się podnieśli, dobyli broń i odpowiedzieli ogniem na ogień. W pierwszej chwili Hector patrzył na nich z niedowierzaniem, by potem samemu chwycić za broń i wspomóc ich. Prawdziwym cudem było to, co miało miejsce, a czego w sumie sam Helson do końca nie pamiętał. Jak tylko ostrzał się skończył, jego towarzysze padli znów martwi, a on wycieńczony. Obudził się w polowym szpitalu, gdzie od lekarzy dowiedział się, że jest jedynym żywym ze swojego oddziału.
Nie miał zbyt wiele do powiedzenia komisji, właściwie to w ogóle nie umiał tego wyjaśnić. Został odznaczony, poniekąd nazwany bohaterem, ale również przeniesiony do innej jednostki z całkiem innym zadaniem. Właściwie to walczył bardziej sam, z niż faktycznie współpracował z kimś. To jednak dało mu pewne możliwości. Na polu walki zwykle roiło się od trupów, a to z kolei stwarzało idealną okazję do badań.
Z początku nic te badania nie dawały, jednak z czasem odkrył, jakim cudem przeżył tamtą misję. W chwili odkrycia zaczął rozwijać swoje zdolności, moce, które później okazały się bardzo przydatne, chociaż one były powodem, dla którego wyleciał z wojska. Po prostu ktoś zobaczył, jak ożywia poległych towarzyszy i przeciwników i z ich pomocą szedł do ataku. Z jednej strony jego moce były ciekawe, ale z drugiej też paskudne. Wyleciał z wojska w 2011 roku. Czego nie mógł znieść.
W 2013 przeniósł się do Seattle w Ameryce, licząc na to, że uda mu się ponownie zaciągnąć się do wojska. Niestety nie udało się, co doprowadziło do załamania się Hectora. Przez dobry rok pił na umór i próbował kilka razy popełnić samobójstwo. Raz wyszło mu tak dobrze, że obudził się dopiero na kacu w kostnicy. Szczęściem w nieszczęściu był fakt, że domniemana przyczyna śmierci była aż do bólu oczywista i nie trzeba było go ciąć. Z worka się uwolnił, z kolei wyjście z lodówki było nieco trudniejsze, ale również mu się udało. Podczas przechadzania się nago po obiekcie trafił na lekarza sądowego, który akurat kroił jakieś zwłoki. Przez dobre dwadzieścia minut Hector po prostu przyglądał się, jak facet to robi, by w końcu się do niego odezwać, czym mało nie przyprawił lekarza o zawał. Oczywiście ten mu pomógł, a także odpowiedział na kilka nurtujących Helsona pytań o śmierci i zwłok. Ten poradził mu, by zapisał się na kurs dla balsamistów, jeśli tak go to interesuje.
Hector poszedł za jego radą, ale na jednym kursie się nie skończyło. Hector zrobił wszystkie kursy z tego zakresu, jakie się dało, a potem odbywał praktyki w kilku domach pogrzebowych, by ostatecznie otworzyć swój własny.
charakter
tu wpisz charakter swojej postaci forma dowolna
opis mocy
tu opisz moc swojej postaci, pamiętając o wskazówkach podanych tutaj
ciekawostki
tu wpisz ciekawostki dotyczące swojej postaci - forma dowolna


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5