Znalezionych wyników: 721
|
| Autor |
Wiadomość |
Temat: Pokój #3 |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 323
Wyświetleń: 10732
|
Forum: Pierwsze piętro Wysłany: 2020-09-19, 21:56 Temat: Pokój #3 |
Był zły. Zły, że Nicolas nie chciał odejść, nie chciał mu dać cierpieć w samotności, pozwolić przetrawić to w swoim tempie. Z drugiej strony wiedział, że Grenville, mimo małego spięcia z pendrivem, zawsze był po jego stronie, nie pozwalając zrobić czegoś wybitnie głupiego.
To chyba go jeszcze bardziej denerwowało. Nie wiedział czemu. Wielu rzeczy wciąż nie rozumiał.
Wiedział, że Nick będzie drążył i nie da mu spokoju. Uznał, że lepiej mieć to z głowy, nawet jak nie miał ochoty się zwierzać.
- Jestem wściekły...bo czuję się bezsilny - powiedział cicho, jakiś taki przygaszony. Jakby już był zmęczony tą ciągłą złością w sobie.
- Boje się, że nie zdążymy pomóc Vanessie i ona umrze. Ona nie ma już siły walczyć. - przymknął powieki - i... straciłem znów kontrolę nad sobą, wpadam w berserk z beznadziejną łatwością... boję się, że w końcu zrobię krzywdę komuś lub sobie... - nie, nie czuł się lepiej gdy to z co siebie wyrzucał. Ale jak Nick zaspokoi swoje pragnienie wiedzy, to może mu da spokój - I...Imari...odeszła. Wyjechała na stałe. I już nie wróci - wtulił znów twarz w poduszkę, więc Nick mógł uznać że to koniec wywodu. |
Temat: Pokój #3 |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 323
Wyświetleń: 10732
|
Forum: Pierwsze piętro Wysłany: 2020-09-15, 21:13 Temat: Pokój #3 |
O nie. Tylko nie pouczające gadki szmatki. Z nich nigdy nie wychodziło nic dobrego. Zwierzył się Imari ze swojego największego, najbardziej bolesnego sekretu i co? Jajco. Zrobiło się tylko niezręcznie między nimi i nic to nie dało. A teraz pojechała w cholerę, zostawiając go samego.
- Nic. Gdybym chciał o tym gadać, przyszedłbym do Ciebie - warknął
Nick mógł mieć małe deja-vu. Chłopak tak robił na samym początku, gdy nie pozwalał się do siebie zbliżyć nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie. Jakby coś sprawiło, że już nie chciał z nikim nawiązywać więzi.
Nick musiał mu to wybaczyć ,( znaczy nie musiał, ale był mądrzejszy i wiedział o co cho) chłopak był głęboko zraniony a poprzednie lata życia lekkie nie były. Nic dziwnego, że odrzucił chęć pomocy |
Temat: Pokój #3 |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 323
Wyświetleń: 10732
|
Forum: Pierwsze piętro Wysłany: 2020-09-12, 20:42 Temat: Pokój #3 |
Vincent był zły. Nie potrzebował teraz umoralniających pogadanek Nicholasa. Nigdy za nimi nie przepadał, a już zwłaszcza gdy był między ochotą miotnięcia kogoś krzesłem a łapaniem autostopu do Kanady.
Tak czy siak, musiał zaakceptować fakt, że Niki tu był i chciał wiedzieć co się dzieje.
- No jasne - mruknął tonem ociekającym ironią - Czuję się fantastycznie
Cudownie wręcz! Z tej radości aż miał ochotę walić głową w mur. Albo walić czyjąś głową o ścianę.
- Czego chcesz? -wetknął nos w poduszkę, więc Nick ledwie go usłyszał |
Temat: Pokój #3 |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 323
Wyświetleń: 10732
|
Forum: Pierwsze piętro Wysłany: 2020-09-11, 21:45 Temat: Pokój #3 |
Któryś lipiec, jeszcze ustalę.
Vincent padł na łóżko. Kolejny wieczór, kolejny dzień, tydzień i już sam nie wiedział, co go trzyma przy zdrowych zmysłach. Od odejścia Imari męczyły go tak silne huśtawki emocjonalne, że był tym zwyczajnie zmęczony. Albo miał napady złego humoru, warcząc na Bogu Ducha winnego Jokera czy kogokolwiek kto się nawinął, albo wpadał w taką złość, że zwykle cierpiało wyposażenie dookoła niego ( nie liczył już, ile musiał oddać za roztrzaskane szkło z baru) albo też popadał w niemoc i marazm i gdy tylko kończył pracę, padał na łóżko, zawijał się w koc i leżał w ciemnościach godzinami.
Tak było i teraz. Po odwiedzeniu Vanessy, wrócił do siebie i leżał, patrząc tępo przed siebie. Pogarszający się stan zdrowia siostry nie poprawiał mu nastroju, a Papa coś się ostatnio nie pojawiał, wiec opcja sprowadzenia leków przez niego, odpadała.
Przymknął powieki. Nawet sen nie dawał mu ukojenia. Męczyły go koszmary. Choć sam przyłożył rękę do upadku Alter Genetics, duchy przeszłości wciąż go ścigały. |
Temat: Kantorek |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 45
Wyświetleń: 1837
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2020-09-10, 22:20 Temat: Kantorek |
Czas mijał, Brian sobie wrzeszczał, a Edams go torturował, nie czując w zasadzie nic. Daleko mu było do Jokera, który był już hardkorem w kategorii bezemocjonalności, ale też nie było tak, że czuł radość z zadawania Kerseyowi bólu. Najchętniej by z niego wydusił co chciał i wrócił do siebie, rozpamiętywać ostatnie przygnębiające wydarzenia.
Vincent przewrócił oczyma. Dawno nie słyszał takiego żałosnego pieprzenia.
- Pewnie jest jednym z tych debili, którzy uważają, że mutacją się zaraża jak katarem - mruknął nieco znudzony do Jokera i miotnął Briana kolejną wiązką z tasera, powodując kolejny silny skurcz.
- W sumie to byłby chichot losu, gdyby obudziła się w nim mutacja - zauważył, myśląc głośno.
Musiałby sam sobie spuścić wpierdol, hehe.
- Zabawne, że sądzisz, że wybraliśmy taką drogę, bo po prostu jesteśmy źli i niedobrzy. W końcu co mielibyśmy lepszego do roboty? - zadrwił - Normalne życie, pozbawione strachu, rodzina, przyjaciele, życie bez obaw, że cię władują do laboratorium i będą traktować gorzej niż laboratoryjne szczury, faktycznie nuda. - prychnął - Jesteśmy dokładnie tym, czym nas stworzyliście. Musicie wypić piwko, które nawarzyliście. - i by nie było Kerseyowi za lekko, aktywowanym wektorem niemal zmiażdżył poranioną dłoń, upewniając się, że najbardziej nadusza na rany po paznokciach |
Temat: Nieobecności |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 5410
|
Forum: techniczne Wysłany: 2020-08-26, 23:15 Temat: Nieobecności |
Imię i nazwiska postaci: Alex Parker, Vincent Edams
Przypuszczalny czas nieobecności: na razie do 9 września
Powód (opcjonalne): niemoc, wrócę jak będę |
Temat: Kantorek |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 45
Wyświetleń: 1837
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2020-08-15, 22:11 Temat: Kantorek |
Brian nie mógł wyrwać dłoni. Od razu, gdy zaczął się wyrywać, Edams użył wektorów, by unieruchomić kończynę i pozbawić na długi czas Kerseya możliwości piłowania paznokietków.
Krwi było już całkiem sporo, bolało jak cholera, ale okazać się miało, że chłopak ma zadziwiająca wiedzę na temat tortur. Jakby miał spore doświadczenie w temacie, hehe.
- Widać masz gdzieś, czy umrzesz czy nie - stwierdził Vincent odkładając zakrwawiony nożyk, z brzękiem na stolik. - Skoro plujesz na swój żywot, możesz mieć wpływ na to, jak się skończy, hmm?
Chłopak wytarł palce z Kerseyowej krwi i sięgnął po taser. Joker mógł mieć małe deja-vu. W końcu sam go kiedyś używał, na swoim obecnym opiekunie.
Trzydzieści Sześć, bez żadnego ostrzeżenia przyłożył taser do podbrzusza Briana i potraktował go serią silnych wyładowań. Nie były na tyle silne by go natychmiast pozbawić świadomości, ale wywoływały bardzo głębokie i bolesne skurcze mięśni Ta metoda miała nawet swoją nazwę -"sala porodowa". Skurcze- jak sama nazwa wskazuje podobne do porodowych, sprawiały, że delikwent wariował z bólu a też zwykle.... popuszczał zwieracze, wszystkie. Była to więc tortura zarówno fizyczna, jak i o podłożu psychologicznym. Sorry Brian.
- Mogę cię tak męczyć tygodniami, miesiącami. - rzekł cicho. - Wierz mi, nam duże doświadczenie. Możesz też być pewien, że mogę to ciągnąć, aż się rozpadniesz na strzępy. - zapadła na chwilę cisza - Skoro nie chcesz żyć, mogę dać ci też szybką, bezbolesną śmierć i godny pochówek...ale musisz zacząć współpracować, jasne? - taser trzasnął, gotowy do dalszej pracy. |
Temat: Kantorek |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 45
Wyświetleń: 1837
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2020-08-14, 21:49 Temat: Kantorek |
Vincent w Alter Genetics był szkolony do walki. Miał w końcu być towarem w bardzo lukratywnej transakcji. Potrafił walczyć, zarówno z pomocą mutacji, jak i bez, znał techniki dywersji i cichych zabójstw, potrafił wykorzystać wektory w sytuacjach, wydawało by się bez wyjścia... Zanim jednak stał się tym, kim jest, zadano mu ból. Dużo, bardzo dużo bólu. Dlatego wiedział, jak go zadawać skutecznie.
- Nie ma sprawy - odpowiedział spokojnie.
Brian słyszał jego głos. Mógł się domyślać, że chłopak jest młody, brzmiał wręcz jak nastolatek.
Vincent nie patrząc na Jokera chwycił cienki nóż, podobny do takiego do filetowania ryb. Chwilę go obracał między palcami, po czym zaczął go wbijać tuż pod paznokieć kciuka Kerseya. Bardzo powoli i bardzo boleśnie.
- Fajny ten Twój departament, skoro po utracie kończyn jesteś dla nich bezużyteczny - odpowiedział mu leniwie, kręcąc ostrzem, krew lała się po rękojeści nożyka - W sumie z Twoją koleżanką było podobnie. Nawet się nie zainteresowali jej zniknięciem - miał oczywiście na myśli Caroline, ale Kersey nie miał prawa o tym wiedzieć. Przez jego zabiegi paznokieć oderwał się w całości i spadł na ziemię, ubabrany juchą.
Vincent nie miał litości. Zabrał się za palec wskazujący.
- Może teraz tego nie widzisz, ale możesz jeszcze żyć normalnie. Utrata kończyn to nie koniec świata. Martwy jednak świata nie zwojujesz - zadawał mu taki ból, że Kerseyowi zbierało się zapewne na wymioty. |
Temat: Kantorek |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 45
Wyświetleń: 1837
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2020-08-05, 21:57 Temat: Kantorek |
Vincent też się nie bał. Jedyne na czym mu w życiu zależało, zniknęło. A raczej wyjechało, zostawiając w środku wielką wyrwę, w której ziało pustką. Wiedział też, że Brian, ot tak, mu wszystkiego nie wyśpiewa.
Słysząc słowa Jokera wypowiedziane bezpośrednio do niego, pokiwał głową. W sumie koleś na takiego wyglądał. Złamanie go trochę potrwa... ale Vincent miał czas. Nigdzie się nie spieszyło.
- Widać się nie zrozumieliśmy - stwierdził spokojnie i nagle, bez ostrzeżenia przyłożył mu z pięści w kość policzkową. Mocno. Mocniej niż Brian mógłby się spodziewać po takim chłopaczku.
- no to jeszcze raz. Jak się dostać do Departamentu, jakie są zabezpieczenia - powtórzył, jakby rzeczywiście miał zamiar to robić w kółko.
Joker nie zauważył póki co żadnych anomalii w zachowaniu opiekuna. Edams był stabilny. Póki co |
Temat: Kantorek |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 45
Wyświetleń: 1837
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2020-07-21, 21:55 Temat: Kantorek |
Vincent był ostatnio ponury. Nie, żeby do tej pory był jakimś wesołkiem, czy duszą towarzystwa, ale był bardziej markotny niż zwykle. Po odejściu Imari, wpierw była wielka złość, potem dojmujący smutek, teraz zaś pozorne zobojętnienie. Czemu pozorne? Ano temu, że trrzymał wszystko w sobie i to wszystko się kotłowało, gotowe wybuchnąć niczym bomba z opóźnionym zapłonem.
Kiedy Nicholas poprosił o asystę w przesłuchaniu, Edams zgodził się od razu. Doceniał, że mimo zmiany miejsca pracy, ten nie żywił urazy. Nie dało się nie zauważyć, że Grenville i Neumann za sobą nie przepadali.
Vincent postanowił zabrać ze sobą Jokera. Chłopak nie dość, że miał odpowiednie zdolności, to też był poinformowany o jego problemach z nawracającym berskerkiem i w razie "awarii" będzie potrafił go powstrzymać, przed przedwczesnym zatłuczeniem więźnia. Dziwne to wszystko było, ale paradoksalnie, z Michaelem, Edams czuł się swobodniej.
Weszli, na twarzach mieli kominiarki. Edams był spokojny. To nie był jego pierwszy raz.
- Możemy to załatwić po dobroci. Powiesz wszystko, o co cię zapytam, a wyjdziesz z tego bez szwanku. W końcu już trochę masz za sobą - myśl na myśli braki w kończynach - Możesz też się opierać i milczeć, ale wtedy będziesz zdychał powoli w męczarniach. Wszystko jasne? - zapytał nieco znudzonym tonem. Jakby krzywdzenie drugiego człowieka , było dla niego czymś normalnym.
- Opowiedz mi o Departamencie Bezpieczeństwa Genetycznego. Jak się tam dostać, jakie macie zabezpieczenia - zaczął, bez specjalnej nadziei, że więzień będzie współpracował. Od czego tu zacząć? Ręce, nóżki? Może palce? |
Temat: dach |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1033
|
Forum: Bar "Laguna Negra" Wysłany: 2020-07-19, 21:57 Temat: dach |
Nie. Nie nie kurwa nie. Tylko nie on.
Że wszystkich istot na Ziemi, akurat on musiał się tu przypatolić. Na pierdolonym kurwa dachu, na który normalnie nikt, prócz niego i Mercy nie wchodził.
Gdyby nie on... gdyby go nie było... może jej relacja z Imari wyglądałaby inaczej. Może by mógł ją zatrzymać, może by mu zaproponowała by wyjechali razem, nie opuściłaby go...
Cóż. Jedynym pozytywem było to, że Neumann też tu był. Wiesz porzuciła ich obu. Nie był jakoś bardziej wyjątkowy. Chyba.
- Czego chcesz? - burknął chłodno a zmysł szczęścia Phila mógł mu podpowiedzieć, że podchodzenie bliżej, należy do czynności o wyższym stopniu ryzyka. |
Temat: dach |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 1033
|
Forum: Bar "Laguna Negra" Wysłany: 2020-07-13, 22:00 Temat: dach |
czerwiec
Odeszła. Wyjechała. Nie mógł powiedzieć, że bez pożegnania, bo przecież spotkała się z nim, próbowała się wytłumaczyć. A on...zachował się jak szczeniak. Zezłościł się, nie chciał przyjąć tego do wiadomości.
Nie pożegnał się. Możliwe, że nigdy więcej się zobaczą.
Odeszła. Mercy odeszła.
Gdy obudził się następnego dnia, był wciąż zły. Jakim prawem znów go porzuciła ?! Dopiero gdy emocje opadły...poczuł się źle. Bardzo źle. Nie wiedział, że nie doświadczywszy fizycznego bólu, można tak cierpieć. Nie rozumiał tego, a to sprawiało, że czuł się jeszcze gorzej.
Nigdy nie był specjalnie gadatliwy, ale teraz zamilkł zupełnie. Unikał innych ludzi, Joe nie bardzo miała jak go nagabywać, Jokerowi wydawał jakieś polecenia, byle trzymał się od niego z daleka. Nicka też unikał, bo ten był zaraz zauważył, że coś jest nie tak. Na Neumanna nawet nie chciał patrzeć. Ten jego głupkowaty uśmieszek, tylko by go wytrącił bardziej z równowagi.
Vincent schował głowę w ramionach. Przesiadywał tu często. Tu nikt nie przychodził, nie zawracał mu głowy, nie pytał co się z nim dzieje.
Kap. Kap. Kap. Pierwsze krople zapowiadanego deszczu zaczęły uderzać w jego ciało. Pojedyncze kapnięcia, zmieniły się w ulewę. Przemoczone ubranie kleiło mu się do ciała. Nawet nie drgnął. Co mógł mu zrobić taki deszczyk? Czym była ta ulewa, w porównaniu z tym bólem, który rozrywał mu serce i duszę na strzępy?
Zacisnął powieki mocniej. Nie chciał tego czuć. Chciał znów nie umieć czuć.
Mercy, jak mogłaś? |
Temat: Pusty magazyn |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 120
Wyświetleń: 5404
|
Forum: Piwnica Wysłany: 2020-07-12, 17:39 Temat: Pusty magazyn |
Ćwiczenia oddechowe, początkowo go wyłącznie frustrowały. Nie umiał się skupić, jego myśli wciąż się kotłowały, a im bardziej się starał, tym bardziej się denerwował. Potem jednak, powoli, dłużej niż by chciał, ale jednak zaczął się uspokajać. Co prawda, głupie wydawało mu się to machanie rękami, czy tam unoszenie/opadanie, ale nie komentował tego głośno.
Trwało to długo, ale w końcu zakończyli to wyciszanie.
- Na dzisiaj koniec - stwierdził, czując się tym wszystkim bardzo zmęczony. Miał ochotę spotkać się z Imari, położyć głowę na jej kolanach i pozwolić, by ta go gładziła po włosach i drapała za uchem. Dobrze, że nie wiedział, że nie będzie im już dane się spotkać w takich okolicznościach
- Chciałbym, żebyśmy ćwiczyli regularnie, zarówno walkę, jak i wyciszanie -zakomunikował.
Szlag. Chciał, by Joker się usamodzielniał, a jednak wpadł w manierę wydawania mu poleceń . |
Temat: Pokój #3 |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 323
Wyświetleń: 10732
|
Forum: Pierwsze piętro Wysłany: 2020-06-30, 15:56 Temat: Pokój #3 |
Gdy Joe uśmiechnęła się i wzniosła niemy toast...on również się uśmiechnął. Blado, jakoś krzywo, ale to jednak był uśmiech. Widziała go w jego wykonaniu po raz pierwszy, więc mogła to uznać za dobry znak.
Wznieśli więc cichy toast i dokończyli oglądanie. Wiadomo - Strażnicy Galaktyki to sztos, zwłaszcza, że uniknęli wpływu antymutanckiej propagandy. Po scenie po napisach, Vincent westchnął, cudownie rozluźniony alkoholem.
- To było tak głupie, że aż genialne - Jokerowi chyba mózg wybuchnie od tego paradoksu. |
Temat: Salonik |
Vincent Edams
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1057
|
Forum: Drugie piętro Wysłany: 2020-06-30, 15:51 Temat: Salonik |
No to chyba byłoby na tyle. Phil jak zwykle pajacował, Nicholas się irytował jego zachowaniem a jeszcze bardziej się zirytuje, jak się dowie, że Edams jednak wybrał robotę na ochronie, No, ale chciał robić coś innego, coś co da mu więcej swobody. Szkoda mu będzie...ale przecież nie wyprowadzał się na drugi koniec Stanów.
Spojrzał na Joe, dając jej znać, że się zmywa. Zapewne wstała razem z nim.
- Wpadnę później, chcę coś obgadać - mruknął do opiekuna i wyszedł razem z koleżanką
/zt |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|