To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

zakończone - It's all your fault - 08.02.2019, kryjówka w garażu

Vincent Edams - 2019-09-18, 10:53

Jak tak autorka się zapoznała z wątkiem Caroline i jej kolegi z baru, to w zasadzie jeden pies - w obu przypadkach dziebko przejebane, hehe.
Tak, w Obiekcie 036 było dużo złości. Bardzo dużo. Było to jednak nic, w porównaniu z tym, jak trafił do Rebelii. Gdyby wtedy Caroline wpadła w jego ręce, nie przeżyłaby pierwszej nocy, chłopak by ją w szale zakatował na śmierć. Dzięki ciężkiej pracy Nicka, a teraz i Mercy, był w stanie jako tako nad sobą panować.
- Nie wiem...nie należę do cierpliwych - stwierdził beznamiętnie. W sumie to raczej McCoy to zauważyła, że chłopaszek był w gorącej wodzie kąpany. Wciąż za bardzo ulegał złości, choć i tak było widać duże postępy.
Tu już zamilkł i pewnie odpuścił dopiero, gdy Caroline, cokolwiek zjadła. Gdy z powrotem ją przykuwał, do czegokolwiek tam była przykuta, powiedział cicho.
- Ta rozmowa...o mnie i Dolores. Nie było jej
Mogła tylko się domyślać, dlaczego wydał takie "polecenie". Były to ostatnie słowa, jakie do niej skierował, nim wyszedł, zostawiając ją sam na sam ze sobą.

Caroline McCoy - 2019-09-18, 17:13

Rzeczywiście - nie trzeba było być mistrzem spostrzegawczości, by dostrzec tę cechę u młodego Edamsa. Czy jednak było w tym coś złego? Gdyby cały świat miał być cierpliwy, prawdopodobnie przespalibyśmy własne życia - czekając na lepsze okazje i "tę drugą piankę".
Już się nie stawiałam - wiedziałam, że nie ma sensu. Wiedziałam, że to pogarsza moją sytuację. Płacz na nic się tu zdawał, mimo, że prawdopodobnie kolejną noc to właśnie on utuli mnie do snu. Mimo wszystko jednak, kiwnęłam głową na jego ostatnie słowa.
- Jaka rozmowa? - Pozwoliłam sobie wymusić od siebie ten niewielki żart, dając mu do zrozumienia, że przecież nic nie miało tu miejsca, a moja rutyna wcale nie odbiegała od typowej. Tym samym na moich ustach pojawił się smutny uśmiech, wywołany już chyba bezradnością. No bo... Co miałabym niby zrobić z tymi informacjami? Blondyn, ani to małe dziecko przez niego przyprowadzone wcale nie byli materiałami na kumpli do herbatki. Cokolwiek miałoby się tu dalej dziać - z całą pewnością nie zamierzałam wykorzystywać sytuacji Obiektu 36 przeciwko niemu.
No... Chyba że jednak zrobię to, całkowicie nieświadomie, podczas kolejnej utraty nerwów?
Oby nie...

[z/t]



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group