Shivali Nyberg

urodzona w środkowych Indiach około 1994 roku, mieszka w Seattle od 2 lat i 9 miesięcy, przynależy do FPTP, piastuje stanowisko aktywistki, wizerunku użycza Kelly Gale
historia
W dzieciństwie nigdy nie myślała o sobie jako o hindusce. Przez te pierwsze kilka lat swojego życia, które spędziła w Indiach była za mała, żeby myśleć o sobie w ten sposób, przejmować się narodowością, językiem którym mówiła, kolorem swojej skóry czy nawet religią, chociaż jej własne imię bezpośrednio nawiązywało do bogini Parvati. Shivali, ukochana Shivy. Jakby za każdym razem kiedy inni ją wołali, przypominali: Nie zapominaj skąd jesteś. Dlaczego w takim wypadku przyszło jej to tak łatwo?
Dom, Indie, to były raczej strzępki wspomnień, cały zbiór wizji, marzeń sennych i jeden koszmar. Mieszkała w naprawdę dużym mieście jak na szwedzkie standardy, ale w jej ojczyźnie to właściwie była nic nieznacząca miejscowość. Mieszkała razem z mamą, starszym bratem i siostrą. Nie ma pojęcia co się stało z jej ojcem, Shivali nawet nie jest pewna czym zajmowała się jej mama. Żyło im się całkiem dobrze, może nie wszyscy Europejczycy by się z tym zgodzili i stanowczo daleko im było do najbogatszych, ale jak na indyjskie standardy nie było źle. Kiedy miała sześć lat w jej dzielnicy wybuchł pożar.
Nie spodziewała się tego, nikt się tego nie spodziewał. Niewiele z tego zapamiętała,
dym, gorąc, oślepiające światło. Nie, to nie był dzień, kiedy objawiła się jej moc, dzięki której mała Shivali ugasiła pożar, a wszystko skończyło się dobrze. To był ten dzień,
kiedy straciła rodzinę.
Indyjskie domy dziecka u progu nowego milenium nie były dobrym miejscem. Przewieźli ją do większego miasta, gdzie przewegetowała kilka miesięcy i pięć razy zdążyła przekręcić nazwę swojego miasta. Już nigdy się nie dowiedziała skąd właściwie pochodzi.
Może to zabrzmi ironicznie, ale naprawdę miała sporo szczęścia. Była brzydkim dzieckiem, nie była szczególnie głodna, nie mieszkała na ulicy, nikt jej nie porwał. Jakaś para ze Szwecji, odległego i obcego kraju na drugim końcu świata, chciała ją adoptować. Minęło już ponad siedemnaście lat, a Shivali ciągle nie może się nadziwić jakim cudem nic nie poszło źle, kiedy została sama.
Dostała nazwisko, gardłowe i obco brzmiące. Nie pamiętała kiedy miała urodziny, więc jej nowi rodzice postanowili, że będą je obchodzić w Nowy Rok, żeby wszyscy co roku odpalali fajerwerki z tej okazji. Poszła do szkoły rok po swoim roczniku, potrzebowała czasu żeby nauczyć się szwedzkiego. Przez te dwanaście lat jej edukacji wszyscy solidarnie udawali, że Shivali jest szwedką z krwi i kości, ale ona nigdy nie czuła, jakby w pełni tam pasowała. Próbowała się tym nie przejmować, zaangażować się w coś, znaleźć cel. Dołączała do kolejnych wolontariatów, walczyła o jak najlepsze oceny. Starała się dostosować i dopasować, zapomnieć o cieniu dawnego życia, ale to niewiele pomagało. Ciemne włosy i karnacja wyróżniały ją z klasy jeszcze skuteczniej niż to, że była od wszystkich starsza. Ulice zawsze były zbyt puste, podwórka zbyt ciche. Nauczyła się mówić po szwedzku, ale co z tego, skoro nie była w stanie wymówić niektórych głosek? Jej melodia języka była dziwna, nienaturalna. Przez długie lata nie mogła się przyzwyczaić do mówienia dorosłym na "ty". Ciągle dziwnie wygina nadgarstek, kiedy trzyma widelec lewą ręką.
Kiedy skończyła szkołę, postanowiła wrócić do Indii chociaż na kilka miesięcy. Chciała przypomnieć sobie kim jest, nauczyć się na nowo być hinduską. Zaczęła jeść prawą ręką, zapisała się na kurs tańca i próbowała zrozumieć hinduizm, jogę i samsarę. Z każdym kolejnym dniem czuła się coraz bardziej obca. Jedzenie było dla niej za ostre, temperatura za wysoka, a większość hindi zapomniała, reszta jaka jej została to były strzępki języka sześciolatki. Miała za dużo wspólnego z Europejczykami, którzy nie tak dawno temu próbowali zrobić z tego kraju swoją kolonię. Coś się w niej gotowało, kiedy widziała ciągle funkcjonujący system kastowy.
Wróciła do Szwecji, ale tam się czuła jeszcze bardziej wyobcowana, o ile to w ogóle było możliwe. Nie miała pojęcia co chce studiować ani co dalej zrobić ze swoim życiem. Nie mogła zostać w kraju, gdzie nie miała serca komukolwiek powiedzieć, że nie czuje się jak w domu ani wrócić w miejsce, które przez trzynaście lat stało jej się zupełnie obce.
Chciała się w coś zaangażować, znaleźć cel, o który mogłaby walczyć i miejsce, w którym nie czułaby się tak nie na miejscu. Nie myślała że znajdzie to w kraju, z którym nigdy nie miała nic wspólnego.
Do Seattle przyjechała na studia, właściwie wybrała losowy kierunek społeczny. Właściwie bardziej była tu dla sprawy mutantów niż dla własnej edukacji. Stany to był całkowicie demokratyczny kraj, miała szansę coś tutaj zdziałać w całkowicie pokojowy sposób. Satyagraha, wybieranie dobra, nawet jeśli to będzie miało swoje konsekwencje.
Był środek semestru, kiedy nagle zadzwonił jej telefon. Tata brał udział w poważnym wypadku samochodowym. Kupiła bilet na pierwszy samolot, który leciał do Szwecji. Ledwo zdążyła się spakować, na lotnisku była spóźniona, po drodze wpadła na jakąś dziewczynę. Nie zwróciła szczególnej uwagi na to, że ta leciała z nią samolotem, miała ważniejsze sprawy na głowie. Dopiero kiedy wpadła do sali w szpitalu i lekarze ją uspokoili, że jej tata nie doznał żadnych poważnych obrażeń uspokoiła się na tyle, by zwrócić uwagę, że przez korytarz przemknęła znajomo wyglądająca dziewczyna. Zdenerwowała się dopiero, kiedy zobaczyła ją w lustrze zamiast odbicia, a kiedy Shivali się do niej odezwała, ta odpowiedziała.
Minęło trochę czasu, zanim do siebie przywykły, do ciągłej świadomości cudzej obecności gdzieś na skraju jaźni. Shivali to polubiła, to zrozumienie, ale i możliwości, które płynęły z tej więzi. Długo nie wierzyła, że to ona za nią odpowiadała, dopiero kiedy przypadkowo po raz kolejny weszła w cudzą skórę i w pełni zrozumiała obcy punkt widzenia, przestała się upierać, że to cud albo przeznaczenie.
Tak naprawdę moc zmieniła w jej życiu wszystko i nic. Ciągle mieszka w Seattle, studiuje, udziela się w FPTP, ale równocześnie nie potrafi sobie wyobrazić powrotu do tej samotności, na którą skazani są inni ludzie.
charakter
empatyczna • radosna • pacyfistka • altruistka • tolerancyjna • pełna zapału • charyzmatyczna • przesadna idealistka • wrażliwa • niepewna swoich decyzji i przyszłości • taktowna • odpowiedzialna • za mało uwagi poświęca sobie • ciepła • opanowana • pełna wiary w innych • skłonna do kompromisów • wierna • gotowa dać drugą szansę • uprzejma • zorganizowana • samowystarczalna • zdeterminowana • o silnym kompasie moralnym • uprzejma • odważna • gotowa walczyć o wartości, w które wierzy • oddana sprawie • krytyczna względem samej siebie
opis mocy
Więź telepatyczna
Moc Shivali to nie jest typowa moc, stworzona dla indywidualistów i samotników. Więź telepatyczna to gra drużynowa, relacja gdzie obydwie strony mogą dokładnie tyle samo zyskać i stracić, relacja gdzie obydwie strony mają niemal tyle samo kontroli.
Osoby które nawiązały więź mogą się zobaczyć, porozmawiać ze sobą, poczuć swój dotyk nawet gdy nie ma ich tam fizycznie, nawet gdy dzieli ich pół świata, chociaż gdy więź jest niczym niescementowana wrażenie może okazać się słabe i nieszczególnie realistyczne. Osoba która znajduje się swoją świadomością daleko od ciała wydaje się być nieobecna, jakby się zamyśliła. Wzajemne odwiedzanie się to jedyna rzecz, którą osoby połączone z więzią są w stanie wymusić i zrobić bez zgody drugiej strony.
Moc Shivali w pełni pozwala zrozumieć drugiego człowieka, jego emocje, poglądy, ogólny punkt widzenia. Jest tylko drobny haczyk - żadna ze stron nie jest w stanie tego wymusić. Nie myślcie sobie że z tego powodu jakiś skryty samotnik może dowiedzieć się wszystkiego o dziewczynie, pozostając równie tajemniczym co wcześniej. Korzystając z cudzego zaproszenia równocześnie sam się odsłania i kiedy on coraz bardziej zagłębia się w umysł Shivali, ta samoistnie dowiaduje się o nim coraz więcej, zaczyna czuć to co on. Zależność działa w dwie strony - Shiv nie jest w stanie kogoś poznać nie dając mu się poznać.
Współodczuwanie ma też swoje oczywiste wady. Kiedy więź jest silna obydwoje dzielą się nie tylko radością i pozytywnymi emocjami, ale też smutkiem, gniewem czy nawet bólem. Shivali nie ma pojęcia co by się stało, gdyby druga osoba na linii by zmarła, woli sobie nawet tego nie wyobrażać. (Aktualizacja: bo śmierci nieprzytomnej osoby z którą Shivali miała więź, dziewczyna przeszła załamanie nerwowe. Nadal nie wiadomo jakie byłyby konsekwencje, gdyby umierał ktoś w pełni świadomy.)
Szczególnie silne więzi pozwalają się także dosłownie wymienić miejscami, przejąć kontrolę nad cudzym ciałem, chociaż oczywiście potrzebna jest do tego zgoda osoby zainteresowanej. Osoby które łączy więź z tego powodu są w stanie korzystać ze swoich umiejętności. Shi byłaby w stanie poprowadzić za kogoś rozmowę po szwedzku, zatańczyć czy ugotować komuś pyszny obiad, a ta osoba mogłaby się kiedyś odwdzięczyć pomagając z aktualizacją komputera, uszyciem sukienki czy - w bardziej ekstremalnych przypadkach - w walce. Będąc w cudzym ciele mutant nie może korzystać ze swojej mocy. Długość swobodnego przebywania w cudzym ciele zależy od wielu czynników - odległości, koncentracji i przede wszystkim, siły więzi. Jeżeli obydwie strony nie ufają sobie na tyle, żeby otworzyć przed sobą umysły, nie ma sensu w ogóle próbować wchodzić w cudzą skórę, a jeśli się to jakimś cudem uda, połączenie jest bardzo słabe (1 post kontroli, 1 post odpoczynku). W najkorzystniejszej możliwej sytuacji, gdzie dwie strony się w pełni rozumieją, znajdują się w tym samym budynku i nikt im nie przeszkadza, mogą właściwie swobodnie przeskakiwać między ciałami (9 postów kontroli, 1 post odpoczynku?). W realnym świecie taka sytuacja właściwie nie jest w stanie się przytrafić, za dużo może się przytrafić pozbawionemu uwagi ciału. Wystarczy pytanie kelnerki czy może już zabrać talerz, wpadnięcie na kogoś podczas nieuważnego spaceru po mieście albo zniecierpliwiony głos kobiety, która od dziesięciu minut czeka aż zwolnisz toaletę, by z powrotem ściągnąć jaźń do odpowiedniego ciała.
Mimo że większość aspektów mocy Shivali wymaga obopólnej zgody, mimo wszystko ma ona nieco większą kontrolę nad więzią z jednego, prostego powodu: to ona ją tworzy i ona ją zrywa. Do stworzenia więzi potrzebuje fizycznego kontaktu, nawet bardzo krótkiego. O ile obydwie strony nie będą się odwiedzać i wchodzić ze sobą w telepatyczne interakcje, więź pozostanie bardzo słaba. A co do zrywania... Słabe połączenie łatwo jest zniszczyć, ale pozbycie się silnego, sięgającego w głąb umysłów wymaga czasu. Shivali nie ma pojęcia jak długo by niszczyła swoje najsilniejszą, dwuletnią więź.
Do tej pory utrzymywała więź z maksymalnie pięcioma osobami na raz.
0%-20%
• Shivali może utrzymywać więź z maksymalnie trzema osobami na raz.
• Przy braku koncentracji ciągle nawiązuje nowe więzi i zrywa te słabsze.
• Dotarcie z poziomu świeżo zawartej więzi do przejmowania kontroli nad cudzym ciałem zajmuje przynajmniej dwa miesiące.
• Zerwanie najsilniejszej więzi zajmuje 8 postów, najsłabszej niecały 1.
21%-60%
• Shivali może utrzymywać więź z maksymalnie pięcioma osobami na raz.
• Przy braku koncentracji zdarza jej się nawiązywać nowe więzi.
• Dotarcie z poziomu świeżo zawartej więzi do przejmowania kontroli nad cudzym ciałem zajmuje przynajmniej miesiąc.
• Zerwanie najsilniejszej więzi zajmuje 6 postów, najsłabszej 1.
61%-85%
• Shivali może utrzymywać więź z maksymalnie siedmioma osobami na raz.
• Przy szczególnie dużym braku koncentracji nawiązuje nowe więzi.
• Dotarcie z poziomu świeżo zawartej więzi do przejmowania kontroli nad cudzym ciałem zajmuje przynajmniej miesiąc.
• Zerwanie najsilniejszej więzi zajmuje 5 postów, najsłabszej 2.
86%-100%
• Shivali może utrzymywać więź z maksymalnie dziewięcioma osobami na raz.
• Przypadkowe nawiązywanie nowych więzi praktycznie nie ma miejsca.
• Dotarcie z poziomu świeżo zawartej więzi do przejmowania kontroli nad cudzym ciałem zajmuje przynajmniej dwa tygodnie.
• Jeżeli więzi są szczególnie silne, Shivali może skontaktować ze sobą osoby z różnych więzi.
• Zerwanie najsilniejszej więzi zajmuje 4 posty, najsłabszej 2.
ciekawostki
• Lubi lukrecję. Też w to nie wierzę.
• Shivali ma sporo doświadczenia w tańcu, i europejskim, i hinduskim.
• Dobrze gotuje, ale trzeba uważać - każde jej danie jest strasznie ostre!
• Zaczęła pisać pod hasztagiem #FPTP jeszcze zanim dotarła do Stanów.
• Ma bardzo dziwny, charakterystyczny akcent - osoby znające języki skandynawskie zorientują się, że nie jest on do końca szwedzki.
• Gdzieś w głębi serca kocha kino Bollywood.
• Nienawidzi opustoszałych, pozbawionych życia miejsc.