Poprzedni temat «» Następny temat
Rosie Gillan
Autor Wiadomość
Rosie Gillan



hold on

Brak

Nie ma na to czasu





name:

Rosie Gillan

age:
44

Wysłany: 2018-01-09, 22:36   Rosie Gillan

Rosie Gillan
urodzona w Oslo 1 stycznia 1974 roku, mieszka w Seattle od 10 lat, przynależy do Genetically Clean, piastuje stanowisko dowódcy CH, wizerunku użycza Jessica Chastain
historia
Rosie urodziła się w Oslo, była długo planowanym dzieckiem swoich rodziców. Jej matka miała problem z zajściem w ciążę, wiele prób kończyło się niepowiedzeniem i po prostu zwykłym smutkiem młodego małżeństwa, można tylko sobie wyobrazić jak wiele szczęścia przyniosła swoimi narodzinami. Była pierwszym i ostatnim dzieckiem państwa Gillan, z racji tego, niczego nigdy jej nie brakowało, każdy miał dla niej czas, rozpieszczano ją i traktowano z tak wielką miłością, o której niektórzy mogą tylko marzyć. Wychowała się w pełnej rodzinie, jej matka o silnym charakterze-była znanym adwokatem. Często wyjeżdżała firmowo, spędzała dużo czasu poza domem i różnorakich trasach, mimo tego zawsze starała się poświęcać córce chociaż trochę swojego czasu, aby ta wyrosła na mądrą i silną kobietę. Jej ojciec-informatyk, pracował w domu, był codziennie na jakiekolwiek skinienie swojej jedynej córki, co prawda żadna najbliższa osoba nie jest w stanie zastąpić matki, jednak Rosie to nie przeszkadzało. Zawsze uczyła się dobrze, czasami nawet nie musiała tego robić, bo jej umysł szybko przyswajał wiedzę i nowe rzeczy, była wielokrotnie laureatką w konkursach a nauczyciele chwalili ją, mówili, że jest wzorem do naśladowania. Można byłoby nawet powiedzieć, że jej życie było idealne, jednak jak to często bywa w takich historiach, coś trzeba stracić, aby więcej zrozumieć i przede wszystkim wyciągnąć z tego wnioski. Młoda Gillan nie poszła w ślady rodziców, ukończyła szkołę policyjną, w której poznała między innymi swojego niedoszłego narzeczonego Sama. Planowali wspólną przyszłość, rodzinę, dzieci, ale nic nie wyszło tak jak chcieli. Ojciec Rosie zachorował na nowotwór, który dość szybko się rozprzestrzeniał, nikt nie spodziewał się, że to może dotknąć właśnie ich-wzór idealnej rodziny, której nigdy niczego nie brakowało. Wraz z tym momentem związek Rosie posypał się, nie przetrwał próby, w której ta chciała jak najbardziej pomóc matce, nie miała czasu dla siebie a tym bardziej dla Sama. Matka Rosie pracowała za dwóch, chciała zapewnić mężowi pełne leczenie i terapie, w których każdy pokładał nadzieje na wyleczenie gospodarza domu, jak i głowy rodziny. Rodzina Gillan walczyła wiele lat, jednak pomimo zapewnionych lekarstw i operacji, Pan Gillan przegrał walkę z chorobą i zmarł dzień przed Świętami Bożego Narodzenia. Rok po śmierci ojca Rosie wyjechała do Seattle, zostawiając matkę w rodzinnym domu. Ta nie miała jej tego za złe, chciała, aby córka miała jak najlepsze życie, obojętnie jakich wyrzeczeń to by wymagało. Wspierała ją w tej decyzji, tak jak powinna zrobić każda dobra matka. Gillan do Seattle właściwie przybyła z niczym, nie miała żadnego fundamentu, na którym mogłaby oprzeć swoje przyszłe życie. Z początku dorabiała jako kelnerka w kilku restauracjach, od początku wiedziała, że to nie praca dla niej i że stać ją na więcej. Zawsze miała dość duże ambicje, ale z racji swojego lenistwa, nie zawsze wdrążała je w życie realne. Nie wiedziała jak wygląda codziennie życie w Seattle, nie wiedziała nic co pomogłoby jej przeżyć tutaj, jako dobra i pomocna obywatelka. Przez długi czas żyła sobie spokojnie, w niebrzydkiej przytulnej kawalerce, nie zwracała uwagi na tutejsze problemy-jej głównym celem było uporządkowanie sobie wszystkiego w głowie. Zapomnienie o smutku związanym z jej zmarłym ojcem, niedoszłym narzeczonym i pozostawioną samotnie matką gdzieś na końcu świata. Mimo wszystko świat jej nie przerażał, była gotowa do poświęceń, dlatego też los sprawił, że przypadkowo nawiązała kontakt z Genetically Clean, gdy te jeszcze nie było tak bardzo znane, jak teraz. Nie wiadomo dokładnie jak udało jej się ów kontakt nawiązać. Całość właściwie szła przez pośrednika Genetically Clean, mężczyzna pytał się Rosie, czy nie chciałaby w jakiś sposób dorobić. Spotkał ją w barze, gdzieś na obrzeżach Seattle, gdy ta zapijała swoje rozterki życiowe w alkoholu. Nie rozumiała dokładnie co nieznajomy do niej właściwie mówił, była nieco wstawiona i senna. Chwilami tylko przytakiwała, raz nawet udało jej się coś bąknąć niewyraźnie pod nosem. Nie zdawała sobie sprawy z powagi sytuacji i że to, co mówi ten facet, może zmienić jej życie. Nie wiedziała też, że była obserwowana przez długi czas przez organizację, potajemnie szukali rekrutów, którzy wesprą ich w walce z mutantami. Pewnie, gdyby ktoś jej o tym powiedział, wyśmiałaby go, jednak ta propozycja na trzeźwo nie była do odrzucenia. Kilka dni po tej całej sytuacji Rosie coś nieswojo się czuła, nie wiedziała właściwie dlaczego. Ktoś cały czas ją nachodził, dzwonił i przysyłał różne dziwne listy, przez chwilę nawet się zastanawiała czy przypadkiem nie ma jakiegoś niebezpiecznego stalkera, który waruje na nią pod blokiem i czeka aż tylko się potknie-wkrótce jednak przyszedł ten dzień, gdy wszystko stało się dla niej jasne, albo za dużo sobie wyobrażała. To był listopad, dzień jak każdy inny stał się dniem zmiany, nowego rozdziału. Tajemniczy mężczyzna, którego Gillan ledwo co pamiętała przyszedł do jej domu. Właściwie nie zadawała zbędnych pytań, rzuciła tylko kilkoma przekleństwami i czekała na to, co ma do powiedzenia ten facet, a w tamtym momencie jej zdaniem - „psychopata". Powiedział jej to samo co w barze, to już nie była propozycja, tylko coś, czego nie mogła odmówić. W tamtym momencie pewnie sama nie wiedziała, na co się pisze, ale była gotowa wszystko, aby zapewnić sobie i innym bezpieczeństwo a przy okazji dorodną przyszłość. Wiadomo, że w rekrutach nikt jakoś nie pokładał zbyt dużych nadziei, Rosie musiała przejść długą i trudną drogę. Dzięki swoim umiejętnościom ze szkoły policyjnej miała łatwiej niż zwykły przeciętniak. Potrafiła użyć siły, potrafiła się bić, była sprawna, inteligentna i bardzo zdeterminowana i tak chyba zaczął się nowy rozdział w jej życiu-praca i ochrona obywateli oraz natury człowieka, ponad wszystko.
charakter
Rosie jest ambitną dojrzałą kobietą, która zawsze chce stawiać na swoim. Ma bardzo silny charakter i jeśli się na coś uprze, to po prostu musi to mieć. Jest bardzo empatyczną osobą i mimo tego, że należy do Genetically Clean to potrafi okazać współczucie. Nie ma umiejętności kłamania, ale nie jest to dla niej jakiś wielki problem, bo uważa, że prawda zawsze zwycięża.
Jest zabieganą perfekcjonistką, która cierpi na nerwicę natręctw. Potrafi kilka razy myć zęby bądź czesać włosy, nawet gdy to wcale nie jest potrzebne. Wiele rzeczy wpłynęło na to, że Rosie jest wierząca, ale niepraktykująca tak jak pewnie większość osób. Mimo swojego wieku nadal uważa się za atrakcyjną a lata, które mijają wcale jej przerażają, właściwie sprawiają, że jest jeszcze bardziej energiczna i nieco impulsywna. Wbrew pozorom jest bardzo miła. Niektórzy oceniają ją podświadomie albo traktują jak zimną spróchniałą babkę po czterdziestce, jednak ta się nie przejmuje i po prostu robi swoje. Szkoła policyjna utwierdziła ją w tym, że musi pozostać bezwzględna a dobro obywateli musi być na pierwszym miejscu, ponad ją. Jest skora do poświęceń i czasami tego wymaga od niej praca.
Chwilami się miesza, tak jak każdy i ma problemy z oddzieleniem życia prywatnego od innych spraw, które nie powinny ze sobą kolidować. Robi za silną babkę, nawet gdy w środku nie ma już siły i najchętniej upiłaby się i poszła spać. Nie potrafi trzymać języka za zębami, jest okropną gadułą, chociaż często gada od rzeczy, to można się tym zmęczyć. Zdarza jej się przekląć, ale to już taka rutyna w jej życiu i bez tego nie byłaby sobą. Policja ją nauczyła, że nie można działać uczuciami, tylko umysłem, a potem dopiero siłą. Ma świadomość tego, jak jej praca jest niebezpieczna i na czym polega, czasami nawet zdarzały się chwile zwątpienia, myśli, czy dobrze robi będąc kimś kim jest. W takich chwilach zawsze poświęcała się dalszej pracy, żeby nie mieć czasu na wyrzuty sumienia czy cokolwiek innego-w ten sposób stworzyła z siebie niemałą pracoholiczkę, chociaż w sumie to dobrze, bo i tak nie ma czegoś, czemu może się w stanie poświęcić więcej niż temu, co robi. Będąc w pracy zmienia się z bezproblemowej kobiety w osobę, do której nikt nie jest w stanie się zbliżyć. Bardzo poświęca się temu, co robi, bez wyjątków.
ciekawostki
najlepiej czuje się na pozycji dowódcy ×uwielbia tańczyć i słuchać popu, jednak nigdy się do tego nie przyznała × ma grubego kota którego uwielbia × jest samotną kobietą i raczej nie szuka mężczyzny na stałe × nienawidzi gotować i nawet w sumie nie umie × pali nałogowo papierosy × mimo że jest perfekcjonistką to nigdy nie potrafi utrzymać porządku w swojej torebce


[Profil]
   
 
Alba Delgado



Mieć kogoś, kto weźmie na siebie te wszystkie kawałki szaleństwa, jakie nosimy w sobie.

kontrolowanie emocji

65%

-





name:

Alba Delgado

alias:
Rubia

age:
22 lata

height / weight:
158/50

Wysłany: 2018-01-10, 14:10   
   Multikonta: Lidia Foney


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to:
Witaj, Rosie!
Przed Tobą wielkie zadanie. Trzeba oczyścić świat z tych niebezpiecznych mutantów.
Ale uważaj! Oni nie śpią i nie spoczną, dopóki nie wywalczą praw i wolności dla swojej odmienności.
Cieszymy się, że jesteś wśród nas i życzymy wielu ciekawych wątków <3
_________________
We can’t go together for this kind of life. Yes, I know, but I’m too mesmerized to stop.
[mru]
[Profil]
    [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 7