Poprzedni temat «» Następny temat
Nicholas Tracey
Autor Wiadomość
Nicholas Tracey



Any dragons around here need slaying?

umbrokineza

49%

.





name:

Nicholas Tracey

age:
17

Wysłany: 2017-12-13, 22:23   Nicholas Tracey

Nicholas Tracey
urodzony w Castle Rock 20 listopada 2000 roku, mieszka w Olympii od ponad roku, przynależy do Bractwa Mutantów, chwilowo udziela się jedynie jako wolontariusz, wizerunku użycza Lucas Jade Zumann
historia
Ze swojego dzieciństwa wyniósł głównie wspomnienia ze spania z zapaloną lampką i słuchania historii o superbohaterach. Już wtedy fascynowało go wszystko, co nadnaturalne, Xiaolin: Pojedynek mistrzów i Młodzi Tytani szybko stały się jego ulubionymi kreskówkami, a Batman największym życiowym idolem i wzorem. Z dziecięcą naiwnością czekał na swój list z Hogwartu, wyobrażając sobie wszystkie heroiczne czyny, których by dokonał dzięki swoim super mocom. Nawet kiedy już uświadomił sobie, że magia nie istniała, jego miłość do fantastyki przetrwała, a komiksy o superbohaterach wciąż zajmowały honorowe miejsce na półce.
Życie jednak miało zweryfikować jego poglądy w dość brutalny sposób. Miał czternaście lat i wielkie plany na przyszłość, gdy świat dowiedział się o istnieniu mutantów. Pamiętał, że wszystkie media mówiły o ataku, który miał miejsce podczas pochodu dnia niepodległości w Seattle, a on wraz z ojcem czatowali przy telefonie, drżąc z niepokoju. W końcu się doczekali — matka trafiła do szpitala, ranna, ale żyła. Miała szczęście — znajdowała się na tyle daleko od centrum ataku, że skończyła jedynie ze złamaną ręką i kilkunastoma siniakami. Niedługo później wróciła do domu, szczęśliwa, że znów może być z rodziną i jednocześnie przerażona tym, czego była świadkiem i świadomością, do jakich jeszcze tragedii mogą doprowadzić mutanci.
Wszystko wskazywało na to, że ci, których Nicholas zawsze brał za bohaterów, w rzeczywistości byli mordercami.
Nie potrafił się z tym pogodzić. Komiksy leżały na półkach, jakby starając się mu przypomnieć, że nawet najgorsze historie mogą mieć szczęśliwe zakończenie i nie wszystkie postaci muszą być czarnymi charakterami, ale nie mogły wymazać paskudnego ataku, którego dokonali mutanci. Jego życie już nigdy nie było takie samo — wkradł się w nie niepokój i niezdecydowanie. Z jednej strony chciał wierzyć, że nie wszyscy mutanci są źli, ale jednocześnie nie potrafił ignorować argumentów kolejnych osób, które były za usunięciem ich ze społeczeństwa. Jego własna rodzina popierała rząd w tej kwestii, i po pewnym czasie od również przyjął ten pogląd, nieco z ociąganiem, pamiętając jeszcze swoje marzenia o zostaniu bohaterem... Nie mógł wiedzieć, że życie po raz kolejny postanowi go zaskoczyć.
Pogoda zaskakująco dopisywała. Rok szkolny dopiero się zaczął, większość uczniów myślami była jeszcze na wakacjach, ale nie Ona. Gdy tylko nauczyciel zadawał pytanie, Jej ręka wystrzeliła w górę, jeszcze nim Nicholas zdążył się poruszyć. Rzucała mu przy tym spojrzenie mówiące: Strasznie się rozleniwiłeś w trakcie wakacji. Jej zaangażowanie i ogromna wiedza nie wszystkim się podobała — jeden z chłopców postanowił ją zwyzywać. Na własne nieszczęście zrobił to w obecności Nicka i gdy tylko skończył mówić, na jedną, krótką chwilę na korytarzu zapadła całkowita ciemność. To niespodziewane zdarzenie (pewnie wywaliło korki, twierdzili niektórzy uczniowie) było jedynie zapowiedzią piekła, które miało się rozegrać. Kiedy William po raz kolejny postanowił zrobić z Niej pośmiewisko, Nicholas nie wytrzymał.
Nie potrafił sobie przypomnieć, co takiego dokładnie się stało. W jednej chwili czuł złość kotłującą się w jego ciele, a w następnej William był przyciśnięty do ściany przez czarną mgłę do złudzenia przypominającą rękę. Jak przez mgłę pamiętał wpatrujące się w niego w przerażeniu oczy, gdy w pośpiechu opuszczał budynek szkoły. Strach szczelnie wypełniał jego myśli, drżące dłonie szukały kluczy w plecaku. W rękach wciąż czuł delikatne łaskotanie, pozostałość po energii, która zwartym strumieniem dopiero co przepłynęła przez jego ciało.
Był mutantem i dopiero co zaatakował człowieka.
Nie mógł powstrzymać pełnego rezygnacji szlochu, gdy w pośpiechu wrzucał kolejne ubrania do torby. Nie mógł zostać w Castle Rock, nie w momencie, kiedy William i jego koledzy widzieli, do czego jest zdolny. Może nawet zdążyli już zgłosić to służbom, może właśnie w tej chwili ludzie z D.O.G.S. jadą do jego domu, by zamknąć go za uczynione zbrodnie.
Zostawienie za sobą całego życia było najcięższą decyzją, jaką kiedykolwiek podjął. Jednak strach przed byciem złapanym, przez zobaczeniem nienawiści w oczach rodziców, gdy dowiadują się prawdy, i przed śmiercią zwyciężyły — jeszcze tego samego dnia zostawił Castle Rock za sobą, wsiadając w pierwszy autobus zmierzający do Olympii.
Początkowo planował odjechać jak najdalej od rodzinnego miasta, ale koniec końców został tam. Kilka pierwszych dni spędził na włóczeniu się po ulicach Black Lake, starając się wtopić w otoczenie i jednocześnie zapanować nad mocą, która po tym jednym wybuchu w szkole całkowicie wyrwała się spod kontroli. Każdy szelest i każdy podejrzany dźwięk powodowały, że cienie tańczyły po ulicach, czasem miażdżąc coś po drodze. Bał się. Bał się swoich umiejętności i tego, do czego mogły doprowadzić. Nie chciał stać się kolejnym nadnaturalnym terrorystą. Tak w ogóle nie chciał być.
Spotkanie z łowcą okazało się jego zbawieniem. Świadomość, że istnieje miejsce, gdzie ludzie tacy jak on żyli i uczyli się panować nad swoimi umiejętnościami, dało mu nadzieję, że nie skończy jako przestępca. Otworzyły się przed nim drzwi, których nigdy nie spodziewał się zobaczyć i zamierzał to wykorzystać najlepiej, jak tylko potrafił.
charakter
Podobno był wspaniałym dzieckiem — nigdy nie robił awantur w sklepach, gdy chciał coś dostać, ani nie płakał z byle powodu. Wszystkie sąsiadki rozpływały się nad jego uroczym uśmiechem i częstowały słodyczami przy różnych okazjach, a koledzy wyciągali do coraz to nowszych zabaw. W pewnym momencie jego życia bycie otoczonym ludźmi stało się naturalne. Lubił towarzystwo i lubił być lubiany. Zawieranie nowych znajomości nie sprawiało mu problemów i rzadko kiedy wzbudzał czyjąś niechęć. Odkrycie mocy nieco osłabiło jego pewność siebie, ale nie zmieniło nastawienia do innych. Wciąż jest miły i pomocny, a gdy tylko chce, potrafi być czarujący. Gdy coś robi, robi to na sto procent i angażuje się w każde powierzone mu zadanie. Stara się nie okazywać swojej niechęci, gdy kogoś nie lubi, i nie raz musi ugryźć się w język, zanim powie coś złośliwego. Próbuje nie dawać po sobie poznać, że jego moce wciąż go niepokoją i że boi się po raz kolejny stracić kontrolę. Udaje też, że nie widzi, jak samolubnie się zachował, uciekając z domu bez żadnego słowa wyjaśnienia i odcinając się od przeszłości, bo gdyby zaczął o tym myśleć, pewnie znienawidziłby samego siebie.
opis mocy
MANIPULACJA CIEMNOŚCIĄ

Umbrokineza to zdolność parapsychiczna pozwalająca na dowolne manipulowanie ciemnością oraz cieniami. Jej działanie nie ogranicza się jedynie do zaciemniania przestrzeni, ale pozwala również na kształtowanie z ciemności przedmiotów materialnych i kierowanie nimi.

Dla Nicholasa ciemność była od zawsze tworem niemal materialnym — choć w żaden sposób nie potrafił jej dotknąć, wyczuwał ją. Początkowo go to przerażało — nie potrafił zasnąć bez zapalonej lampki postawionej obok łóżka i nawet wtedy wydawało mu się, że zaraz się udusi pod naporem tej dziwnej energii. Właśnie ten strach przed ciemnością samą w sobie przez pierwsze lata trzymał jego moce na wodzy. Jedynie czasem zdarzało mu się nieświadomie przyciemnić otoczenie, były to jednak tak drobne zmiany, że niemal niedostrzegalne.
Dopiero po pojawieniu się w Bractwie zaczął zgłębiać swoje umiejętności. Dość szybko nauczył się przyciemniać pomieszczenia, jednak otwarte przestrzenie wciąż pozostają poza jego zasięgiem. Potrafi już również gromadzić ciemność do tego stopnia, by stała się bytem fizycznym, jednak powtórzenie wyczynu ze szkoły i nadanie jej konkretnego kształtu na ten moment wydają się niemożliwe.
Nicholas może używać swojej mocy przez cztery posty, kolejne dwa musi odpoczywać. Dodatkowo zbyt częste i długie używanie mocy spowoduje u niego ostre migreny, ogólne osłabienie organizmu i, w ekstremalnych warunkach, nawet śmierć.
ciekawostki
- Kiedy był mały, bał się ciemności — już wtedy wydawała się dla niego czymś niemal materialnym, ciasno otaczającym przestrzeń.
- Miał cztery lata, kiedy uczestniczył w wypadku samochodowym. Pamięta jedynie przebłyski całej sytuacji — pomalowany graffiti mur, przy którym się rozbili, i kolor samochodu. Własnie to wydarzenie uaktywniło gen X.
- Przez bardzo długi czas planował zostać lekarzem, więc liczy że jeśli nieco się podszkoli, będzie mógł pełnić funkcję sanitariusza w Bractwie.
- Od zawsze wolał DC comics od Marvela.


[Profil]
 
 
Nancy Flanagan



Vis pacem para bellum

zmiana w cień

85%

kpt. zastępca dowódcy





name:

Nancy Flanagan

alias:
Shadow

age:
29 lat

height / weight:
165 | 53

Wysłany: 2017-12-16, 22:01   
   Multikonta: Kira Kovacs, Arielle Duncan


Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 49%
Ciemność nie musi być straszna, a przynajmniej nie strasznie. Może kiedyś Nicholas będzie umiał sprawić, że jego przeciwnicy nic nie będą mogli zobaczyć. Jednak na razie musi się jeszcze dużo nauczyć. W Bractwie na pewno ktoś mu z tym pomoże!
[Profil] [WWW]
  [A+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 7